Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#stoicyzm

Lider

w Stoicyzm

30piorunów

Gdy później nadarzy się okazja, w celu poddania się w stosownej chwili próbie wkroczysz na arenę, by przekonać się, czy wrażenia przytłaczają cię tak samo, jak robiły to w przeszłości. Na razie uciekaj jednak przed tym, co jest silniejsze od ciebie: pojedynek między śliczną młodą dziewczyną a początkującym filozofem będzie nierówny. Jak głosi przysłowie, gliniany dzban i kamień kiepsko do siebie pasują.

Epiktet, Diatryby

Lider

w Stoicyzm

80piorunów

Wy­obraź sobie dwóch męż­czyzn, któ­rzy w są­sied­nich sa­mo­cho­dach utknę­li w korku. Pierw­szy wpada w złość. Prze­kli­na in­nych kie­row­ców. Dzwo­ni do żony, żeby wy­ża­lić się, jaki jest wście­kły, a jego stres praw­do­po­dob­nie udzie­la się i jej. Kiedy zde­ner­wo­wa­ny wresz­cie do­jeż­dża do pracy, szorst­ko od­no­si się do współ­pra­cow­ni­ków, któ­rzy mogą od­po­wie­dzieć mu tym samym.
Na­to­miast drugi kie­row­ca szyb­ko zdaje sobie spra­wę, że nie może nic zro­bić, żeby korek się roz­ła­do­wał. Dla­te­go prze­sta­je o nim my­śleć i sku­pia się na tym, jak może wy­ko­rzy­stać ten czas. Sa­mo­cho­dy nie prze­su­wa­ją się do przo­du, więc po­sta­na­wia spraw­dzić skrzyn­kę e-mailową. Za­uwa­ża, że uka­zał się nowy od­ci­nek jego ulu­bio­ne­go pod­ca­stu i za­czy­na go słu­chać. Gdy udaje mu się do­trzeć do celu, jest spóź­nio­ny, ale ma dobry na­strój. Jeśli ktoś za­py­ta go o sy­tu­ację na dro­dze, może od­po­wie­dzieć zgod­nie z praw­dą – ale bez emo­cji – że je­cha­ło się bar­dzo wolno. Dla tego kie­row­cy korek bę­dzie ni­czym wię­cej niż drob­na zmarszcz­ka na spo­koj­nej tafli jego dnia.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika

Fanatyk1piorunów

Podcast w korku? Od 15 lat nie stałem w korku dłużej niż 30 minut i to z uwagi na wypadek. Ja to nie mam czasu na podcasty :rolling_on_the_floor_laughing: Zalety mieszkania na zadupiu 😉

Gruba ryba2piorunów

To tak nie działa. Wszystko zależy od sytuacji. Jak przykładowo jedziesz na wizytę na NFZ na którą czekałeś 2 lata, to lajtowo do tego nie podejdziesz, no way.

Lider1piorunów

@kitty95 tak na teraz, zaraz, każdy, to faktycznie, dlatego jest opisana sytuacja z korkiem bo jest to coś co może zrobić każdy, po prostu podejmując taką decyzję. Natomiast to o czym piszesz to również można do tego podejść lajtowo, jednak trzeba sobie wcześniej przerobić n sy­tu­acji z korkiem, n sytuacji z sąsiadem, szefem, żoną, popsutym samochodem itd. i tak stopniowo sobie przesuwasz swój próg sytuacji kiedy się wkurzysz. Tak jak na siłce, najpierw ćwiczysz sztangą 40kg, aż w końcu dojdziesz do 100.

Pokaż więcej komentarzy (24)

Lider

w Stoicyzm

33piorunów

Kom­pli­ka­cje ży­cio­we sta­wia­ją nas przed oczy­wi­stym wy­zwa­niem, jakim jest zna­le­zie­nie roz­wią­za­nia w trud­nej sy­tu­acji. Na tym jed­nak nie ko­niec, bo oto sta­je­my przed ko­lej­nym: ustrzec się ne­ga­tyw­nych emo­cji w re­ak­cji na trud­ną sy­tu­ację. Wiele osób nie do­strze­ga tego dru­gie­go wy­zwa­nia z pro­stej przy­czy­ny – nie wie­rzą, że mają wpływ na to, jakie uczu­cia ogar­nia­ją ich w ob­li­czu kom­pli­ka­cji ży­cio­wych. Ow­szem, mar­twią się, wpa­da­ją w złość albo roz­pa­cza­ją, ale nic się na to nie da po­ra­dzić, praw­da?
Takie po­dej­ście jest nie­for­tun­ne z wielu po­wo­dów. Jeśli jakiś pro­blem wzbu­dzi w nas złość, to zmąci nasz spo­kój i nasze myśli, a w ta­kich wa­run­kach świa­do­mo­ści trud­no jest szu­kać po­ten­cjal­nych roz­wią­zań. W re­zul­ta­cie praw­do­po­dob­nie nie wy­bie­rze­my naj­lep­sze­go spo­so­bu dzia­ła­nia.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika

Lider

w Stoicyzm

42piorunów

Torturą jest nieustanne pilnowanie się i drżenie z obawy, by nas nie ujrzano inaczej niż zwykle. I nigdy nie uwolnimy się od tego niepokoju, gdyż sądzimy, że ile razy kto spojrzy na nas, tyle razy ocenia nas. Zdarza się bowiem wiele rzeczy, które nas obnażają wbrew naszej woli, a choćby nawet takie trzymanie się na baczności było niezawodne, to jednak nie jest ani przyjemne, ani beztroskie życie tych, co wciąż żyją w masce.

Seneka, O spokoju ducha

Gruba ryba9piorunów

Najgorzej, gdy krytykiem jesteś sam sobie. Nie da się uciec, ukryć, przed wzrokiem i ocenianiem.

Lider2piorunów

@macgajster
Istnieje tryb pracy umysłu ludzkiego, który towarzyszy nam stale, w każdej aktywności, jako komentator, ale przede wszystkim jako cenzor i korektor albo moralista. Wszystko, co robimy, nasz stały i nieprzerwany ciąg działań bierze się z najrozmaitszych pobudek - kierują nami zamysły, odruchy, zachcianki, lęki, ale także presja otoczenia czy złudzenia i stereotypy. I ta różnorodność, ta mgławica motywacji napotyka w nas stale na oportunistyczną narrację naszego wewnętrznego ja. Zazwyczaj nie jesteśmy jej świadomi, przeważnie działa ona z ukrycia, często jest nielogiczna, bywa infantylna i naiwna, zwykle jest też konserwatywna i uparcie wraca do filarów naszej tożsamości, czyli tego, co gdzieś, kiedyś uznaliśmy za naprawdę ważne, za właściwy cel naszego życia, nawet jeśli na codzień rzadko wracamy doń myślami. Właśnie z perspektywy tego celu nasze wewnętrzne ja stale cenzuruje, koryguje i komentuje nasze bieżące działanie. Przy pewnym ujęciu istoty człowieczeństwa ten wewnętrzny narrator jest tym, co w nas najbardziej intymne, a może nawet najbardziej ludzkie. (...)
Należy dodać, że owa wewnętrzna instancja, o której tu mowa, z natury niestabilna i o nieostrych granicach, przyjąć może trzy główne postaci. Po pierwsze najbardziej naturalną postać wewnętrznego i nieco infantylnego cenzora czy raczej krytykanta. Jego głos może się wydawać drażliwy, ale jest zasadniczo znośny - można się nawet nauczyć ignorować go, jeśli się chce. Po drugie jednak może przyjąć i współcześnie bodaj najczęściej niestety przyjmuje niebezpieczną, a nawet zabójczą postać wewnętrznego krytyka, który dławi wszelkie przejawy spontaniczności i wewnętrznej wolności, zakuwając całe rzesze ludzi w dyby neurotycznej konieczności spełniania urojonych oczekiwań i aspiracji mniej lub bardziej bezpośredniego otoczenia (ale pod postacią nakazów przychodzących z wewnątrz). Po trzecie wreszcie może przyjąć postać czułego i uważnego wewnętrznego opiekuna, cały czas obecnego, stojącego z boku głównego nurtu naszego życia, umiejętnie na bieżąco korygującego nasze reakcje i przeświadczenia, mającego na celu przede wszystkim nasz długofalowy dobrostan.

Tomasz Mazur, Nieustające napomnienia

Lider3piorunów

@macgajster i poprzez konsekwentną, codzienną i świadomą pracę nad sobą można zmienić naszą narrację o sobie i świecie. Można przerobić wewnętrznego krytyka w najlepszego kumpla. Wiem to bo sam byłem dla siebie największym krytykiem, myślałem o sobie źle i zmieniłem to całkowicie. Teraz jest dla mnie niewyobrażalne w jaki sposób kiedyś mogłem o sobie myśleć.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Stoicyzm

33piorunów

Sta­ro­żyt­ni sto­icy wie­dzie­li, że cho­ciaż mamy ogra­ni­czo­ny wpływ na to, ja­kich kom­pli­ka­cji do­świad­cza­my w życiu, to mo­że­my w dużej mie­rze de­cy­do­wać o tym, jak je in­ter­pre­tu­je­my, czyli w prze­wa­ża­ją­cej czę­ści to od nas za­le­ży, jak na nas wpły­wa­ją. Lu­dzie za­zwy­czaj trak­tu­ją ży­cio­we kom­pli­ka­cje jak iry­tu­ją­ce in­cy­den­ty albo co gor­sza – nie­za­słu­żo­ne udrę­ki; w efek­cie re­agu­ją na nie fru­stra­cją albo zło­ścią. Jeśli wy­bie­rze­my inną ramę in­ter­pre­ta­cyj­ną, nie stra­ci­my zim­nej krwi i szan­se na zna­le­zie­nie opty­mal­ne­go roz­wią­za­nia wzro­sną. Co wię­cej, gdy za­sto­su­je­my ramę sto­ic­kiej próby, bę­dzie­my mogli in­ter­pre­to­wać kom­pli­ka­cje ży­cio­we jako cie­ka­we wy­zwa­nia i czer­pać pewną sa­tys­fak­cję z faktu, że sobie z nimi po­ra­dzi­li­śmy.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika 

Gruba ryba1piorunów

Czy np. rak jest ciekawym wyzwaniem czy interesującą komplikacją?

Lider1piorunów

@kitty95 może być. 😉 Choć ja raczej spojrzałbym na to jako na duże życiowe wyzwanie, być może najważniejsze, być może ostatnie. To od nas zależy czy postanowimy wykorzystać czas jaki nam został w najlepszy możliwy sposób, czy też damy się złamać i zmarnujemy go na rozpacz i użalanie się nad swoim losem. Rak też nie zawsze jest wyrokiem, a jest udowodnione, że gdy jesteśmy w dobrej kondycji psychicznej to szansa na pokonanie choroby jest większa.

Lider1piorunów

@kitty95 jak mogłeś zauważyć w rozwinięciu akurat przy tym przypadku trochę inaczej to ująłem. Stoicyzm ma szeroki wachlarz technik i sposobów myślenia i polega przede wszystkim na prowadzeniu przemyślanego życia, więc raczej nie polega na bezrefleksyjnym czepianiu się jednej techniki i stosowaniu jej do wszystkiego jak leci. Tzn. komuś może przypasować myślenie o raku jako o wyzwaniu, a inny wybierze inny sposób, żeby to ugryźć. Wszystko trzeba przemyśleć i dostosować indywidualnie do siebie, co akurat do nas przemawia w danej sytuacji a co niekoniecznie.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Stoicyzm

35piorunów

Po­dróż­ni­cy wy­na­ję­li do po­mo­cy kilku In­dian po­łu­dnio­wo­ame­ry­kań­skich i ku­pi­li cięż­ką, nie­po­ręcz­ną pi­ro­gę, którą za­mie­rza­li się prze­miesz­czać.
Na pew­nym eta­pie po­dró­ży trze­ba było prze­cią­gnąć ją po ostrych ka­mie­niach w pa­lą­cym tro­pi­kal­nym słoń­cu. Wszy­scy uczest­ni­cy włącz­nie z Lie­dloff mu­sie­li par­ty­cy­po­wać w tym przed­się­wzię­ciu i każdy wy­szedł z tego ze ska­le­cze­nia­mi, si­nia­ka­mi i po­pa­rze­nia­mi. Pi­sar­ka za­uwa­ży­ła jed­nak coś in­te­re­su­ją­ce­go: pod­czas gdy Włosi trak­to­wa­li każdą ranę i każdy guz jak ko­lej­ny pro­blem, In­dia­nie in­ter­pre­to­wa­li całe to do­świad­cze­nie jak za­ba­wę. Re­ago­wa­li śmie­chem na nie­prze­wi­dy­wal­ne ruchy pi­ro­gi. Kiedy przy­gnia­ta­ła ich do go­rą­cych ka­mie­ni, nie do­strze­ga­li w tym po­wo­du do na­rze­kań, lecz pre­tekst do na­stęp­ne­go wy­bu­chu we­so­ło­ści. Lie­dloff opi­su­je to tak:
Wszy­scy wy­ko­ny­wa­li tę samą pracę, wszy­scy do­zna­wa­li tego sa­me­go na­pię­cia i bólu. Je­dy­na róż­ni­ca po­le­ga­ła na tym, że my zo­sta­li­śmy przez naszą kul­tu­rę ukształ­to­wa­ni tak, żeby na skali do­bre­go sa­mo­po­czu­cia tego ro­dza­ju oko­licz­no­ściom przy­pi­sy­wać naj­niż­sze oceny, i ra­czej nie bra­li­śmy pod uwagę, że moż­li­we tu są także inne opcje. In­dia­nie, tak samo nie­świa­do­mi faktu, że mają w tej kwe­stii jakiś wybór, byli w bar­dzo po­god­nym na­stro­ju i ba­wi­li się w at­mos­fe­rze ko­le­żeń­stwa; rzecz jasna, nie mieli wpo­jo­ne­go lęku, który za­tru­wał­by im mi­ja­ją­ce dni. Każde prze­su­nię­cie łodzi do przo­du było dla nich małym zwy­cię­stwem.
Lie­dloff po­sta­no­wi­ła pójść za przy­kła­dem In­dian. Gdy za­czę­ła trak­to­wać prze­no­sze­nie pi­ro­gi jak grę – swego ro­dza­ju za­ba­wę – to uciąż­li­we za­da­nie wy­da­ło się jej znacz­nie ła­twiej­sze. In­ter­pre­tu­jąc pro­blem na swo­jej dro­dze jako ele­ment roz­gryw­ki, mo­że­my ra­dy­kal­nie ob­ni­żyć jego skut­ki emo­cjo­nal­ne.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika

Osobistość7piorunów

Akurat nawet drobne ranki bez dezynfekcji w dżunglii to nie powód do śmiechu, kiedyś to była częsta przyczyna śmierci

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Stoicyzm

37piorunów

Rama nar­ra­cyj­na. Kiedy twoje życie się skom­pli­ku­je, po­myśl, jak w przy­szło­ści bę­dziesz o tym opo­wia­dać. Może to być saga o two­jej fru­stra­cji, o zło­śli­wo­ści i głu­po­cie in­nych ludzi i o nie­spra­wie­dli­wym świe­cie. Czyli krót­ko mó­wiąc – nudny wywód, który każdy z nas sły­szał już setki razy. Wy­star­czy jed­nak odro­bi­na wy­sił­ku, żeby na­pi­sać swoim za­cho­wa­niem za­cho­wa­niem hi­sto­rię, która nie tylko za­in­te­re­su­je słu­cha­czy, lecz także pod­nie­sie ich na duchu.
My­śle­nie w ka­te­go­riach przy­szłych opo­wie­ści może spra­wić, że kom­pli­ka­cje ży­cio­we staną się mniej bo­le­sne. Dzie­je się tak dla­te­go, że twoja uwaga nie sku­pia się już na krzyw­dzie, jaka cię spo­tka­ła, lecz na dzia­ła­niach, które mu­sisz pod­jąć, żeby do­pro­wa­dzić tę hi­sto­rię do sa­tys­fak­cjo­nu­ją­ce­go roz­wią­za­nia. A jeśli spra­wy po­to­czą się w za­ska­ku­ją­cy spo­sób, za­miast się tym stre­so­wać, być może nawet po­czu­jesz wdzięcz­ność. W końcu dzię­ki temu w two­jej opo­wie­ści po­ja­wia się cie­ka­wy zwrot akcji.
W tym mo­men­cie wtrą­cę słowo wy­ja­śnie­nia. Po­słu­gi­wa­nie się ramą nar­ra­cyj­ną nie po­le­ga na tym, że naj­pierw zgrzy­ta­jąc zę­ba­mi ze zło­ści, roz­wią­zu­jesz swój pro­blem, a potem wy­my­ślasz hi­sto­ryj­kę o tym, jak to cu­dow­nie sobie po­ra­dzi­łeś. Twoja opo­wieść musi być praw­dzi­wa. Jeśli chcesz przed­sta­wić się w niej jako czło­wiek kom­pe­tent­ny i od­por­ny psy­chicz­nie, mu­sisz fak­tycz­nie wy­ka­zać się kom­pe­ten­cją i od­por­no­ścią psy­chicz­ną, mie­rząc się z danym pro­ble­mem.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika

Fanatyk9piorunów

Komedia z elementem tragedii

Fanatyk9piorunów

@splash545 kwestia nastawienia, jedne przy tych samych okolicznościach będzie się śmiał i zapłacze czasami, drugi będzie płakał i zaśmieje się od czasu do czasu

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Stoicyzm

30piorunów

Łatwo jest nie do­ce­niać tego, co się ma. Dla­te­go po dłu­gim okre­sie bez żad­nych przy­krych wy­da­rzeń prak­ty­ku­ją­cy stoik może spo­cząć na lau­rach i za­rzu­cić sto­so­wa­nie ne­ga­tyw­nej wi­zu­ali­za­cji. Zda­rzy­ło mi się to wie­lo­krot­nie. Na szczę­ście sto­ic­cy bo­go­wie do­brze wie­dzą, jak skło­nić nas do re­flek­sji nad tym, co mo­gło­by pójść nie tak w na­szym życiu: po pro­stu zsy­ła­ją nam różne kom­pli­ka­cje ży­cio­we, że­by­śmy prze­ko­na­li się sami. Tak na­praw­dę wy­świad­cza­ją nam przy­słu­gę: jeśli po­dej­dzie­my do pro­ble­mu z od­po­wied­nim na­sta­wie­niem, praw­do­po­dob­nie na­tchnie nas on nową wdzięcz­no­ścią za to, jak wy­glą­da nasze życie.
Przy odro­bi­nie wy­sił­ku i spry­tu mo­żesz zna­leźć dobrą stro­nę nie­mal każ­dej trud­no­ści, w ja­kiej się znaj­dziesz. Bez wzglę­du na to, jak źle przed­sta­wia­ją się spra­wy, pra­wie za­wsze mo­gło­by być go­rzej – już sam ten fakt to powód do wdzięcz­no­ści.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika

Lider

w Stoicyzm

36piorunów

W ra­mach tre­nin­gu ne­ga­tyw­nej wi­zu­ali­za­cji wy­obraź sobie, że od­bie­rasz te­le­fon z in­for­ma­cją o śmier­ci bli­skie­go przy­ja­cie­la. Daj sobie kilka se­kund na to, żeby na­praw­dę do­tar­ła do cie­bie ta moż­li­wość. My­śląc o tym, spró­buj oczy­ma duszy zo­ba­czyć sie­bie na po­grze­bie tego przy­ja­cie­la. Bę­dzie to wi­zu­al­ny ele­ment ne­ga­tyw­nej wi­zu­ali­za­cji. A teraz wróć do swo­ich co­dzien­nych zajęć. Ist­nie­je duża szan­sa, że przy na­stęp­nym spo­tka­niu z tym przy­ja­cie­lem po­czu­jesz przy­pływ ra­do­ści, że wciąż żyje. Sta­nie się tak dla­te­go, że jego ist­nie­nie na krót­ką chwi­lę prze­sta­ło wy­da­wać ci się czymś oczy­wi­stym.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika

Gruba ryba1piorunów

Ja odebrałem i na pogrzebie też byłem. I wszystkich pijaków za kółkiem bym gazował, odczuwając dużą radość.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gwiazdor

w Hydepark

5piorunów

emocja to nie ból

Co by było gdyby ktoś wraz z pierwszym prototypowym monitorem wpisał do niego mały program modulujący barwy, a program ten przechodził na kolejne generacje zostając z nami do dnia dzisiejszego zmieniając odbiór wszystkiego co się na nim pojawia?
Po tym czasie stał się on czymś oczywistym, czymś o czym nikt nikomu nie powiedział.

Siła która przychodzi wraz z bodźcem,
lub która jest reakcją na inną siłę wewnątrz lub na zewnątrz.
Nie przychodzi wraz z bólem. (oczywiście raczej)

Nie mówię że nic nie boli, albo że ból w ogóle jest fałszywy, nie chcę zaklinać rzeczywistości.
Piję do faktu iż większość naszego rozumienia emocji, stanów samopoczucia, odczuwania bodźców (śpiewu ptaków, przejazdu aut, kolorów itd) jest zanieczyszczona błędem poznawczym iż większość z tego musi jakoś boleć, musi być ciężkie i stosunkowo okrutną ręką kształtować nasze ja swoim istnieniem.

A to nie tak
Niechęć, opór do zmian którą niesie bodziec powoduje iż walka która następuje wywołuje meta mierzenie sobie przyrodzenia i przepychanie się na zasadzie "kto silniejszy", przy tym wyjaławiając całą okolicę naszych ciał energetycznych (psychiki, na niższych/głębszych warstwach).
Nieoczyszczona niechęć do wszelkiego stworzenia idąca od małego niczym latorośl wojny i krwawego bożka wcina się udając słuszne i zbawienne narzędzie oporu - zachowania siebie, w każdy akt kontaktu z obcym, ze zmianą.
Wywołując ból psychiczny, który odbija się: na ciele (zmęczenie, choroby skóry, stawów, słabość mięśni, niewydolne narządy) w psychice jako zwyczajna niechęć, brak siły, prokrastynacja, anhedonia; emocjonalny jako boląca gęsta pustka lub duchowy, jako byt siedzący na nas, jako ktoś kto sie pod nas podszywa próbując nas kontrolować.

A ten ból, ten typ "ja", już nie jest nam potrzebny
A na pewno, nie w takiej wersji

Gwiazdor0piorunów

Pytanie, jak nauczyć się czuć; być w eterycznej fali bodźca bez zatracania siebie? Bez dominowania źródła czy walczenia z siłą bodźca?
Jak się pogodzić z głębinami?

Gwiazdor0piorunów

@Gepard_z_Libii to za mało
Bo choc to dobry trop to potrzeba lat by umysł, niższe ja, zrozumiało kompletnie nową formę fundamentów tożsamości, reagowania (na zasadzie współpracy i zrozumienia) na bodźce , siły i informacje zeń.
No i jednak imaginacja to bardziej pod kształtowanie świata duchowego (biopiola, przepływy energii na zewnątrz i wewnętrz czy sam ryt działania danych sił) niźli sposób wyrobienia sobie metodologii tejże pracy z głębinami

Fanatyk0piorunów

@Szlachetkin_Szalony w aktywnej imaginacji chodzi głównie o to żeby starać się nie nadawać znaczenia nieświadomym ekspresjom wyobraźni, jak to się ma do rozumienia czegokolwiek, bo mnie się wydaje, że próba rozumienia jest jednym z „przeszkadzaczy”

Gwiazdor0piorunów

@Gepard_z_Libii możliwe że inaczej to rozumiemy, ale obycie się w tych siłach i podejściach to dalej rozumienie tego jak co działa, nie pojedziesz autem jak nie zrozumiesz podstaw, potem to już wyczucie

Chyba że zwyczajnie się myle w tej kwestii, że z jakiejś bardziej obiektywnej perspektywy ja nie powinno istnieć na tak głębokim poziomie prócz jakichś instynktów. Choć nie wydaje mi się prawdę mówiąc, a na pewno nie jest to kwestia czarno biała

Gwiazdor0piorunów

Clue moje jest takie że sfera emocjonalna i dalej instynktowna zostaje ubogacona - udoskonalona przez rozpoznanie i ułożenie, o sferę zmysłów umysłu. u
Umysł zaś o wyluzowanie, kontakt z korzeniami sfer głębin, być może drzewa śmierci, jego pozytywnymi aspektami oczywiście.

Już kompletnie abstrahując od kwestii iż w głębinach są zablokowane szczątki naszego umysłu w ramach oddzielonych części osobowości, które po integracji magicznie się nigdzie nie przenoszą 😛

W tedy jedno z drugim się zazębia i uzupełnia, i w takiej konfiguracji tworzy coś na kształt generatora, trampoliny dla ducha i jego projekcji w rzeczywistości.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Stoicyzm

22piorunów

Starożytni filozofowie stoiccy (...) Od czasu do czasu ce­lo­wo wy­obra­ża­li sobie, pod ja­ki­mi wzglę­da­mi mo­gło­by ukła­dać im się w życiu go­rzej. Może to brzmi jak re­cep­ta na de­pre­sję, ale w rze­czy­wi­sto­ści było wręcz prze­ciw­nie. Za­sta­na­wia­jąc się nad tym, co mo­gło­by pójść nie tak, sto­icy za­ta­pia­li w swo­jej pod­świa­do­mo­ści ko­twi­cę (cho­ciaż nie po­słu­gi­wa­li się tym po­ję­ciem psy­cho­lo­gicz­nym). Obec­ność ta­kiej ko­twi­cy wpły­wa­ła na to, jak póź­niej po­strze­ga­li wła­sne re­alia. Za­miast po­rów­ny­wać stan fak­tycz­ny do swo­je­go wy­ma­rzo­ne­go życia, przyj­mo­wa­li za punkt od­nie­sie­nia owe za­ko­twi­czo­ne gor­sze oko­licz­no­ści – i do­cho­dzi­li do wnio­sku, że ich rze­czy­wi­stość wcale nie jest taka zła.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika

Lider

w Stoicyzm

32piorunów

Trak­tu­jąc kom­pli­ka­cję ży­cio­wą jako sto­ic­ką próbę, wy­ry­wa­my pod­świa­do­mość z pętli pro­blem–re­ak­cja. A do­kład­niej, unie­moż­li­wia­my jej taką in­ter­pre­ta­cję wy­da­rzeń, która wska­zu­je win­ne­go na­szych pro­ble­mów, bo za­kła­da, że ktoś nas krzyw­dzi albo wy­ko­rzy­stu­je. Tym samym nie do­pusz­cza­my do głosu swo­ich emo­cji, a to nie tylko ra­dy­kal­nie ob­ni­ża ob­ni­ża emo­cjo­nal­ny koszt pro­ble­mu, lecz także zwięk­sza szan­se na to, że po­ra­dzi­my sobie z nim w ra­cjo­nal­ny spo­sób.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Stoicyzm

46piorunów

Kiedy w twoim życiu po­ja­wia się jakaś kom­pli­ka­cja, pod­świa­do­mość stara się zro­zu­mieć, skąd się wzię­ła, i czę­sto wska­zu­je win­ne­go: szuka osoby, która za nią stoi, i przy­pi­su­je jej nie­cne po­bud­ki. Mó­wiąc ogól­niej, twoja pod­świa­do­mość za­zwy­czaj po­strze­ga kom­pli­ka­cje jako nie­za­słu­żo­ne mę­czar­nie. Dla­te­go pró­bu­je cię prze­ko­nać, że wy­rzą­dzo­no ci krzyw­dę. Jeśli nie po­dej­miesz kro­ków, żeby po­wstrzy­mać ten pro­ces, szyb­ko po­czu­jesz przy­pływ emo­cji po­twier­dza­ją­cych tę in­ter­pre­ta­cję wy­da­rzeń. A to po­gar­sza spra­wę, bo pod­świa­do­mość wy­mu­sza na świa­do­mo­ści po­słu­szeń­stwo za po­mo­cą zrzę­dze­nia, za to emo­cje pro­wo­ku­ją do krzy­ku. Dla­te­go gdy spo­tka cię jakaś kom­pli­ka­cja ży­cio­wa, ku swo­je­mu za­sko­cze­niu mo­żesz mi­mo­wol­nie za­cząć krzy­czeć na osobę, którą obar­czy­ła za to od­po­wie­dzial­no­ścią twoja pod­świa­do­mość.
Zatem gdy kom­pli­ku­je ci się życie, twoja świa­do­mość może stać się celem po­dwój­ne­go ataku – czyli zna­leźć się w krzy­żo­wym ogniu – gdzie szar­żę pro­wa­dzi pod­świa­do­mość, a wspar­cie za­pew­nia­ją emo­cje. W ta­kich oko­licz­no­ściach świa­do­mo­ści trud­no jest trzeź­wo my­śleć, więc może ci pod­po­wie­dzieć kiep­skie roz­wią­za­nie pro­ble­mu. Co gor­sza, raz roz­bu­dzo­ne emo­cje nie dają się łatwo stłu­mić, więc mogą mącić ci w gło­wie jesz­cze długo po tym, jak po­ra­dzisz sobie z sy­tu­acją, w któ­rej się po­ja­wi­ły. Dodam, że praca nad emo­cja­mi i pod­świa­do­mo­ścią to wy­zwa­nie na całe życie.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika

Fanatyk16piorunów

Ona nie jest naszym wrogiem, jej zadaniem jest między innymi utrzymanie nas przy życiu i tak np jako małe dziecko czujemy strach przed zostaniem samemu, bo dla dzieciaczka to oznacza rychłą śmierć, to jest tak głęboko wdrukowane w umysł, że niektórzy ludzie już dorosłym życiu odczuwają ten strach przed utratą bliskiej osoby, pamiętam moje pierwsze związki, jak reagowałem na informacje o zerwaniu, dosłownie panika i lament😂, jakby rozstanie oznaczało śmierć, nawet kiedy już zarabiałem dość dobrze i niczego mi nie brakowało do życia.
Po kilku razach mi przeszło, bo myk polega na tym że trzeba przeżyć to czego się boimy, aż ta mała kurwinka zrozumie że jesteś duży, innej drogi nie znam, jak tylko chłonięcie strachu ze spokojem

Lider5piorunów

@Gepard_z_Libii ano nie jest, bo gdyby nie ona i automatycznym odruchom powstającym dzięki niej, pewnie ciężko byłoby przeżyć choć kilka lat na tym świecie. Na pewno każdy jest w stanie przypomnieć sobie sytuacje kiedy zdążyliśmy się uchylić, odskoczyć, czy odpowiednio przekręcić przed upadkiem, nim zdążyliśmy cokolwiek pomyśleć. Natomiast warto mieć świadomość jak ona działa i że wcale nie musimy poddawać się i podążać za jej pierwotnymi lękami i rozpamiętywać je w nieskończoność.
A to co piszesz o strachu to fakt, bo ucieczka i brak konfrontacji ze swoim lękiem prowadzi do jego kumulacji, a wtedy odezwie się kiedyś w przyszłości, lub będzie na nas oddziaływał ukryty i sterował całym naszym życiem.

Fanatyk6piorunów

@splash545 hehe daleko szukać nie muszę, wczoraj miałem stłuczkę rowerem, koleś we mnie wjechał i go chwyciłem, bo leciał na jape, nic nie planowałem, to był dosłownie ułamek sekundy, aż dumny z siebie byłem, że tak szybko zareagowałem.

Co do strachu, to pocieszające w tym wszystkim jest, że jak wyzbędziesz się lęku przed jedną rzeczą, to z kolejnymi jest o wiele lżej

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Stoicyzm

32piorunów

A skąd bie­rze się wła­dza pod­świa­do­mo­ści? Mó­wiąc naj­pro­ściej, pod­świa­do­mość nie gra fair. Jeśli świa­do­mość znaj­dzie roz­sąd­ny powód, żeby od­rzu­cić jej su­ge­stię, pod­świa­do­mość po pro­stu wy­su­nie ją po­now­nie – a potem jesz­cze raz i jesz­cze, do skut­ku. To dla­te­go po­chła­niasz po obie­dzie drugi ka­wa­łek cia­sta, cho­ciaż tak na­praw­dę nie po­trze­bo­wa­łeś nawet pierw­sze­go. I dla­te­go gdy po­zwa­lasz sobie na jedno piwo, zaraz się­gasz po na­stęp­ne. Al­ko­hol za­war­ty w pierw­szym wpły­wa na twój mózg, ogra­ni­cza­jąc zdol­ność świa­do­mo­ści do opie­ra­nia się pod­szep­tom pod­świa­do­mo­ści, dla­te­go masz ocho­tę na „jesz­cze jedną, już na­praw­dę ostat­nią bu­tel­kę”.
Zda­rza się też, że pod­świa­do­mość prze­bie­gle czeka z pod­su­nię­ciem ci ja­kie­goś po­my­słu, aż po­ło­żysz się spać. Chcesz za­snąć, więc wy­rzu­casz go ze swo­ich (świa­do­mych) myśli, ale on wraca jak bu­me­rang. Zanim wzej­dzie słoń­ce, twoja świa­do­mość praw­do­po­dob­nie ska­pi­tu­lu­je: zrobi wszyst­ko, czego życzy sobie pod­świa­do­mość, byle tylko wresz­cie się za­mknę­ła.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika

Gruba ryba2piorunów

Naciągane. Podświadomość z żarciem i chlaniem niewiele ma wspólnego, za to z intuicją, prekognicją, pamięcią "głęboką" i pamięcią genetyczną już tak. Bardzo słabo zbadany obszar, ale przyjmuje się, że to najbardziej pierwotna, "zwierzęca" świadomość ludzka.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Stoicyzm

27piorunów

Je­steś isto­tą o dwo­istej na­tu­rze, po­nie­waż skła­dasz się za­rów­no z umy­słu, jak i ciała. Co wię­cej, twój umysł rów­nież dzie­li się na dwie czę­ści: świa­do­mą i pod­świa­do­mą. Ze wzglę­du na cen­tral­ny cha­rak­ter świa­do­mo­ści do­brze wiesz, w jaki spo­sób ona dzia­ła. Tego sa­me­go nie da się jed­nak po­wie­dzieć o two­jej pod­świa­do­mo­ści.
Jeśli chcesz zdo­być dowód na ist­nie­nie pod­świa­do­mo­ści oraz zro­zu­mieć, jak funk­cjo­nu­je, oddaj się me­dy­ta­cji zazen. Znajdź spo­koj­ne miej­sce, w któ­rym bę­dziesz mógł usiąść albo naj­le­piej po­ło­żyć się na pięć minut. Za­mknij oczy i nie myśl o ni­czym – to zna­czy: spró­buj o ni­czym nie my­śleć. Prze­ko­nasz się, że to nie­zmier­nie trud­ne za­da­nie. Do two­jej świa­do­mo­ści nie­ustan­nie będą się prze­dzie­rać różne myśli – a do­kład­niej, bę­dzie ci je pod­su­wać pod­świa­do­mość.
Świa­do­mość jest wy­raź­nie ra­cjo­nal­na, na­to­miast pod­świa­do­mość dzia­ła w spo­sób pół­ra­cjo­nal­ny. Miewa sza­lo­ne po­my­sły, czego do­wo­dem są nasze sny. Jest przy tym po­dat­na na różne zwod­ni­cze su­ge­stie. Na przy­kład gdy ku­pu­jesz coś, czego wcale nie po­trze­bu­jesz, praw­do­po­dob­nie ro­bisz to dla­te­go, że agen­cja re­kla­mo­wa sku­tecz­nie za­szcze­pi­ła taki po­mysł w two­jej pod­świa­do­mo­ści, która z kolei prze­ko­na­ła do za­ku­pu świa­do­mość.
Mo­gło­by się wy­da­wać, że z racji swo­jej ra­cjo­nal­no­ści prym w na­szym umy­śle bę­dzie wio­dła świa­do­mość – ale tak nie jest. Wręcz prze­ciw­nie, wy­glą­da na to, że świa­do­mość chęt­nie od­gry­wa rolę sługi pod­świa­do­mo­ści. Na przy­kład, za­miast szu­kać spo­so­bu na ob­ni­że­nie uciąż­li­wych rat kre­dy­to­wych, wy­ko­rzy­stu­jąc zdol­ność lo­gicz­ne­go my­śle­nia, twoja świa­do­mość może gło­wić się nad tym, jak sfi­nan­so­wać zakup eks­tra­wa­ganc­kie­go sa­mo­cho­du, który two­jej pod­świa­do­mo­ści wy­da­je się nie­zbęd­ny do życia.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika

Wirtuoz

w Hydepark

25piorunów

Panie i Panowie. Nie dajmy się zwariować. Rozumiem gorycz porażki. Też nie jestem zadowolony. Ale:

* demokracja w Polsce nie upadła
* jest nas 50% Polaków (najniższa różnica głosów między kandydatami w historii)
* przekujmy wkurw w pracę nad sobą zamiast na robienie dram
* ludzie są różni, raczej pokazujmy dobrym przykładem, a nie atakiem, że można inaczej
* wyjaśniajmy do bólu dezinformacje, manipulacje fake-newsy

GURU11piorunów

@pushack ten ostatni punkt jest bardzo ważny, ale jest to walka z wiatrakami.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Stoicyzm

29piorunów

„ofia­ry nie­spra­wie­dli­wo­ści”. Wiele osób chęt­nie przyj­mu­je tę ety­kiet­kę. W końcu jako ofia­ra nie po­no­sisz od­po­wie­dzial­no­ści za te aspek­ty swo­je­go życia, które nie uło­ży­ły się po two­jej myśli. Po­nad­to z ofia­rą na­le­ży ob­cho­dzić się w szcze­gól­ny spo­sób: osoby o tym sta­tu­sie po­trze­bu­ją czasu, żeby wró­cić do sił, a w grę może nawet wcho­dzić pew­ne­go ro­dza­ju od­szko­do­wa­nie. Rów­no­cze­śnie jed­nak od­gry­wa­nie roli ofia­ry praw­do­po­dob­nie na­si­li tylko cier­pie­nie, ja­kie­go do­świad­czasz w wy­ni­ku do­zna­nych krzywd, gdyż wy­wo­łu­je po­czu­cie bez­rad­no­ści.
Czło­wiek od­por­ny psy­chicz­nie nie wej­dzie w rolę ofia­ry. Wzbu­dzał­by wtedy li­tość, a on nie uważa się za god­ne­go po­li­to­wa­nia. Jest silny i kom­pe­tent­ny. Wpraw­dzie nie ma wpły­wu na to, czy spo­tka go jakaś nie­spra­wie­dli­wość, ale może za­de­cy­do­wać, jak na nią za­re­agu­je. Albo po­zwo­li, żeby ze­psu­ła mu dzień, a w dłuż­szej per­spek­ty­wie znisz­czy­ła mu życie, albo od­waż­nie stawi jej czoła, z opty­mi­zmem szu­ka­jąc spo­so­bów na omi­nię­cie prze­szkód, jakie inni nie­słusz­nie umie­ści­li na jego dro­dze.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika

Lider

w Stoicyzm

35piorunów

Speł­ni­łem jaki czyn dla dobra ogółu? Więc sam od­nio­słem ko­rzyść. To za­wsze miej przed oczy­ma i w pracy nie usta­waj nigdy!

Marek Aureliusz, Rozmyślania

Od człowieka żąda się tylko, by przynosił pożytek ludziom: jeśli potrafi – wielu, a jeśli nie – to choćby nielicznym, a jeśli nie – to choćby najbliższym, a jeśli nie – to choćby samemu sobie. Jeśli bowiem stanie się pożyteczny dla innych, działa także dla wspólnej sprawy. Podobnie ten, kto staje się gorszy, nie tylko szkodzi sobie, lecz także tym wszystkim, którym mógłby pomóc, gdyby stał się lepszy. A więc każdy, kto ma zasługi wobec samego siebie, tym samym przynosi korzyść innym, gdyż przygotowuje dla nich pomoc w przyszłości.

Seneka, O bezczynności

Takie dwa cytaty wynalazłem dla siebie, z motywacją do dalszej pracy, przede wszystkim w poszerzaniu swojej refleksyjności, a także przy trwaniu w codziennych wyborach jakościowego życia w zgodzie z samym sobą. Właśnie tego sobie życzę, bo są to rzeczy zależne ode mnie. A cały ten post wrzucam z okazji drugiej rocznicy mojej praktyki stoickiej, to właśnie dzięki niej mogę robić to co robię i nie zamierzam przestać. 😉

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Stoicyzm

35piorunów

Za­uwa­ży­łem, że sto­jąc w korku, wy­dzie­ram się na in­nych kie­row­ców, cho­ciaż mnie nie sły­szą. A nawet gdyby do­cie­ra­ły do nich moje wy­zwi­ska, i tak tkwi­li na za­tło­czo­nej ulicy tak samo jak ja i nie mogli nic na to po­ra­dzić. Czemu więc słu­żył mój krzyk? Może chcia­łem w ten spo­sób po­pra­wić sobie sa­mo­po­czu­cie? Rze­czy­wi­ście, przy­no­sił mi ulgę, ale tylko chwi­lo­wą. Póź­niej znów ogar­nia­ła mnie złość. Do­sze­dłem do wnio­sku, że dużo le­piej by­ło­by w ogóle się nie zde­ner­wo­wać; wtedy nie mu­siał­bym robić nic, żeby cho­ciaż na mo­ment po­pra­wić sobie na­strój. 
Kon­ty­nu­owa­łem swoje roz­my­śla­nia nad zło­ścią i gro­ma­dzi­łem ko­lej­ne do­wo­dy na to, jak sam się nią krzyw­dzę.
Zła­pa­łem się na przy­kład na tym, że krzy­czę na po­li­ty­ków, któ­rych oglą­dam w te­le­wi­zji. Cóż za non­sens, prze­cież nie mogą mnie usły­szeć! Za­uwa­ży­łem też, że cza­sem od­ży­wa we mnie na nowo złość z po­wo­du dawno mi­nio­nych wy­da­rzeń. Tuż przed za­śnię­ciem nagle przy­po­mi­na­ło mi się, jak ktoś mnie ura­ził wiele mie­się­cy wcze­śniej. Póź­niej przez kilka go­dzin prze­wra­ca­łem się z boku na bok, a na­stęp­ne­go dnia obu­dzi­łem się w pa­skud­nym hu­mo­rze.
W efek­cie tego śledz­twa za­czą­łem się zło­ścić na sie­bie za to, że złosz­czą mnie takie dro­bia­zgi. Do­sze­dłem do wnio­sku, że czas naj­wyż­szy po­ra­dzić sobie z nie­kon­tro­lo­wa­nym gnie­wem. Za­kła­da­łem, że jeśli na­uczę się nie wście­kać z po­wo­du co­dzien­nych kom­pli­ka­cji, zo­sta­nie mi nie­wie­le zło­ści, z którą będę mu­siał sobie ra­dzić.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika 

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Stoicyzm

50piorunów

Jak zatem na­le­ży za­re­ago­wać, kiedy czu­je­my, że ktoś nas skrzyw­dził? Zda­niem Se­ne­ki po­win­ni­śmy zro­bić wszyst­ko, żeby nie wpaść w złość. Dzię­ki temu nie bę­dzie­my mu­sie­li sobie z nią ra­dzić: ani jej wy­ra­żać, ani tłu­mić. Wiele osób bez na­my­słu od­rzu­ci tę radę. „Nie je­ste­śmy w sta­nie po­wstrzy­mać się od zło­ści” – wy­ja­śnią. „Tak po pro­stu re­agu­je­my, i już”.
Oso­bi­ście po­le­mi­zo­wał­bym z tą opi­nią. Cho­ciaż nie uwa­żam się za czło­wie­ka sko­re­go do zło­ści, z całą pew­no­ścią po­tra­fię wpaść w złość, jed­nak jej rola w moim życiu zmie­ni­ła się, odkąd stu­diu­ję fi­lo­zo­fię sto­ic­ką.
Mo­ment olśnie­nia na temat zło­ści prze­ży­łem w po­cze­kal­ni przed ga­bi­ne­tem le­kar­skim. Za­zwy­czaj w ta­kich sy­tu­acjach za­bie­ram ze sobą coś do czy­ta­nia, po­nie­waż le­ka­rze czę­sto się spóź­nia­ją. Tego dnia moją lek­tu­rą był esej Se­ne­ki o gnie­wie – bo cóż by in­ne­go? Wi­zy­ta opóź­ni­ła się o go­dzi­nę, a ja do­ko­na­łem w tym cza­sie in­te­re­su­ją­ce­go od­kry­cia: do­brze wie­dzia­łem, że mam pełne prawo zde­ner­wo­wać się na le­kar­kę, która ka­za­ła mi tak długo cze­kać, ale nie mo­głem się do tego zmu­sić. Se­ne­ka prze­ko­nał mnie, że by­ło­by to nie­mą­dre, bo wpa­da­jąc w złość, tylko wy­rzą­dził­bym krzyw­dę sobie sa­me­mu. Dzię­ki temu zda­rze­niu zro­zu­mia­łem, że po­tra­fię obyć się bez zło­ści, co wcze­śniej wy­da­wa­ło mi się nie­moż­li­we.

William B. Irvine, Wyzwanie stoika 

Fanatyk1piorunów

@splash545 tylko trzeba pamiętać, że czym innym jest brak złości a powstrzymywanie jej.
Powstrzymaną złość trzeba gdzieś uwolnić. A tutaj chodzi o sytuację gdzie złość w ogóle nie powstaje.

Pokaż więcej komentarzy (4)