vrkrGruba ryba
18piorunów
vrkrGruba ryba
18piorunów
splash545Lider
42piorunówJednym z plusów wyzbycia się nadziei jest radość, którą niesie świadome życie w chwili obecnej. Wreszcie przestajemy myśleć, lękać się i snuć fantazje o tym, co może się wydarzyć w przyszłości.
Gdy żyjemy nadzieją, nigdy w pełni nie zaznamy wewnętrznego spokoju, bo powierzamy nasze szczęście czemuś, co nie jest w naszych rękach. I możemy strasznie się zawieść.
„Przestaniesz się bać, jeśli odrzucisz swe oczekiwania”. W miejsce nadziei i lęku otrzymamy wewnętrzny spokój.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm

Ha ha, druga tym razem. 😄
@Fafalala wcześnie wstałaś. :stuck_out_tongue_winking_eye:
@splash545 się jest nad morzem to się wstaje z pianiem fal. 😉
Właśnie, idę nad morze! Oczywiście głównie po to, aby kontemplować stoicyzm. XD
A tak w ogóle, to Ty wcześnie wstajesz. Zawsze. 🤣
@Fafalala brzmi dobrze, miłego dnia życzę. :smiley: A ja przyzwyczaiłem się i inaczej nie umiem. xd
@splash545 dzięki, nawzajemnie. 😊
splash545Lider
44piorunówPrzestaniesz się bać, jeśli odrzucisz swe oczekiwania
Jasną, słoneczną stroną niepokoju jest nadzieja: projektowanie pozytywnej wizji przyszłości. Stockdale w niewoli nie karmił się nadzieją, że zostanie uwolniony; po prostu starał się żyć godnie i z szacunkiem w tak wąskim zakresie, jaki miał pod kontrolą. Primo Levi w Auschwitz także skupiał się na przetrwaniu: każdego dnia starał się pozostać przy życiu. „Kto w lagrze pozwala sobie na pragnienia, ten wydaje na siebie mentalny wyrok śmierci, ponieważ żadne z jego pragnień się spełni. Myśląc o głodzie i żyjąc nadzieją, że go nakarmią, zadaje sobie psychiczne tortury, bo w obozie nigdy nie będzie dość jedzenia” – relacjonuje jego doświadczenia Ryan A. Piccirillo.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm

Oj tak stoiczq, +1
Piękny hejt na afirmacje. :p
@Fafalala rozne rzeczy dzialaja na roznych ludzi. Dlatego trzeba probowac na sobie i sprawdzac, co nam indywidualnie pasuje :smiley:
To tak jak ten mem z ziolem - musisz sprobowac rozne, bo rozne som :grinning:
@onlystat tak, masz rację, ale według tego co zostało napisane teraz i wcześniej (oczywiście to moja interpretacja) oczekiwania prowadzą do rozczarowań. Nastawianie się, że będzie dobrze i że coś się osiągnie, w założeniu że marzymy o tym może doprowadzić do przykrego zderzenia ze ścianą.
Myśli mogą mieć zbawczą moc, ale też potrafią dostarczyć bólu.
@Fafalala 100% zgoda.
Lap piosenke w tym temacie :smiley:
https://www.youtube.com/watch?v=-s_WGwT5Tgg
theaudience - A Pessimist Is Never Disappointed (Official Music Video)Auf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube@Fafalala to jest takie specyficzne i charakterystyczne dla stoicyzmu, żeby nastawiać się na najgorsze i myśleć sobie: i co z tego, że tak się stanie? I tak dam radę, świat się nie zawali.
Eliminuje to element zaskoczenia, bo jak nie jesteśmy na coś gotowi to wtedy boli najbardziej. Ważne, żeby tego typu myślenie sobie odpowiednio dawkować, żeby nie wpaść w czarnowidztwo (kilka minut dziennie wystarczy). Za to koncentrować się na chwili obecnej można zawsze i do oporu. 😉
@Fafalala afirmacje na zasadzie, że "tak uda mi się", "tak zdobędę to czy tamto" są fundamentalnie niezgodne etyką Stoicyzmu. Dla Stoików takie coś by było kierowaniem pragnień na rzeczy niezależne od nas czyli obojętne. Zakładali, że to jest główne źródło niepokojów i słabości. Bo człowiek kieruje pragnienie tak że może ono chybić z łatwością celu. Zresztą Stoicy nie postrzegali uzyskania pieniędzy, władzy itd. za coś "dobrego". Jednoznacznego dobra dopatrywali się tylko w charakterze. Reszta była obojętna(adiafora), więc też nie można nazwać tego podejścia pesymizmem bo nie było pesymistyczne. To co się uważa za jakieś trudne przeciwności według Stoików nie było złe, tylko konieczne ze względu na to jak naturalnie jest skonstruowany wszechświat. A jest skonstruowany tak że nigdy nie jest możliwe nie doznawać przeszkód w celach które kieruje się na rzeczy obojętne.
@splash545 to jest kolejny aspekt wymagający intensywnej pracy, aby to słusznie wyważyć.
W sumie takie "czarnowidztwo" może być okupione duża dawką pozytywności. W momencie, gdy zdajesz sobie sprawę że dzięki zdolności do unoszenia trudności, na zasadzie przyjmowania ich takimi jakimi są stajesz się człowiekiem nie do zdarcia. 😄
@Dan188 ojj pięknie podsumowane. Kolejna rzeczy do wpisania w kajeciku. Dzięki. 😊
@Fafalala dokładnie 😉
splash545Lider
20piorunówNajbardziej załamani byli ci spośród jego ludzi (według relacji Prima Leviego sprawa miała się podobnie w obozach koncentracyjnych), którzy myśleli, że zostaną uratowani. Stockdale zalecił im, by posługując się negatywnej wizualizacji, wyobrazili sobie, że pomoc nie nadejdzie, i skonfrontowali się z rzeczywistością, nie polegając zbytnio na nadziei. To właśnie ta postawa, o której Stockdale mówił, że ma ją pod kontrolą. W wywiadzie udzielonym pisarzowi Jimowi Collinsowi powiedział później: „Optymiści twierdzili, że «do Bożego Narodzenia nas wypuszczą». Święta nadeszły i minęły. Potem mówili: «Będziemy w domu przed Wielkanocą». Wielkanoc nadeszła i minęła. Potem było Święto Dziękczynienia i znów Boże Narodzenie. A oni umierali, bo pękały im serca (...) To bardzo ważna lekcja. Nigdy nie myl wiary w ostateczne zwycięstwo – której za nic nie można utracić – z dyscypliną, pozwalającą stawić czoła najbrutalniejszym faktom twojej aktualnej rzeczywistości, jakiekolwiek by były”.
Stockdale znosił surowe więzienne warunki, nie wybiegając myślą zbyt daleko w przyszłość. „Żyłem z dnia na dzień”, napisał w swym przemówieniu, naśladując Epikteta. Przypomnijmy parafrazę jego słów: „Zadbaj o chwilę obecną. Zagłąb się w jej szczegółach. Odpowiedz tej lub innej osobie, sprostaj danemu wyzwaniu, zareaguj na konkretny uczynek”.
Zachowaj spokój, Brigid Delaney
#stoicyzm

splash545Lider
22piorunów(...) W 1965 roku, po powrocie do czynnej służby, Stockdale znalazł się w Wietnamie w kokpicie samolotu lecącego tuż nad wierzchołkami drzew. Został zestrzelony przez Wietkong. Katapultował się z myślą: „Zostało mi pół minuty, by wypowiedzieć ostatnie słowa na wolności. I – słowo daję – szepnąłem do siebie: «Spędzę tam na dole co najmniej pięć lat. Opuszczam świat technologii i wkraczam w świat Epikteta»”.
Gdy tylko opadł na ziemię, został ciężko pobity, a mężczyzna w policyjnym hełmie zgruchotał mu nogę. Na szczęście Epiktet przypomniał Stockdale’owi o rzeczach preferowanych, ale obojętnych: „Ależ tyran wsadzi mnie w dyby! – Co wsadzi? Piszczele ci wsadzi. – Ależ tyran chwyci za topór! – Po co? By ci głowę odrąbać. Czego więc tyran nie wsadzi w dyby i nie odrąbie toporem? Wolnej woli”.
Stockdale został przewieziony do pobliskiego więzienia, gdzie spędził siedem i pół roku, przewodząc grupie około pięćdziesięciu jeńców wojennych w strasznych, okrutnych i bolesnych okolicznościach.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm

Stockdale pokazał, że dzięki umysłowi można przetrwać wszystko. Ostatnio też czytałem jakiś artykuł o jedne kobiecie, która miała dwa wypadki w dzieciństwie i przez większość czasu była niepełnosprawna oraz szpetna z powodu uszkodzeń. Też udało jej się wyjść z problemów.
splash545Lider
45piorunówPodobnie jak kiepscy aktorzy tragiczni nie potrafią śpiewać w pojedynkę, lecz wyłącznie razem z innymi, tak i niektóre osoby nie potrafią chodzić, gdy nikt im nie towarzyszy. Człowieku, jeśli jesteś cokolwiek wart, chodź w pojedynkę, mów do siebie i nie kryj się w chórze. Przeznacz choć trochę energii na dociekania, rozejrzyj się wokół siebie i potrząsanij sobą, a może dowiesz się, kim jesteś.
Epiktet, Diatryby
#stoicyzm

Uwaznosc to klucz do sukcesu
splash545Lider
24piorunówStoicy nie przepadali za nadzieją, widząc w niej formę myślenia życzeniowego oraz zaprzeczania rzeczywistości i mydlenia oczu.
Lucyliusz, przyjaciel, do którego Seneka pisał listy moralne, był urzędnikiem państwowym na Sycylii. Pewnego dnia dowiedział się o poważnym procesie sądowym przeciwko niemu, który mógł zakończyć jego karierę i zrujnować mu reputację. Zrozpaczony napisał do Seneki, który odpowiedział tak: „Mniemasz, że będę ci doradzał, byś oczekiwał wyniku pomyślniejszego i znalazł ukojenie w przyjemnie łudzącej nadziei (...), atoli jak poprowadzę cię do spokojności inną drogą”. I radzi mu tak: „Jeśli chcesz pozbyć się wszelkiego niepokoju, wystaw sobie, że to, co do czego żywisz obawę, iż może się zdarzyć, zdarzy się w każdym razie (...)”.
W Listach moralnych do Lucyliusza padają słynne słowa Seneki: „Przestaniesz się bać, jeśli porzucisz swe oczekiwania”.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm

@splash545 spokój bo i tak wszyscy umrzemy.
splash545Lider
15piorunówStoicy pisali pamiętniki, w których mogli kontemplować (analizować) własną postawę i mierzyć osobisty rozwój. Prowadząc takie notatki, możemy sprawdzić, czy się zmieniliśmy albo zrobiliśmy postępy w porównaniu z sobą sprzed roku, dwóch lat albo i dekady. Dziennik da nam przejrzysty obraz przeszłości.
Pamiętniki to świetna przestrzeń na oczyszczenie, katharsis. Możemy tam wylać uczucia, które byłyby zbyt dojmujące i brzydkie, by się z nimi obnosić publicznie. Choć trudno w to uwierzyć w chwili emocjonalnego uniesienia, uczucia z czasem słabną. Czytanie o swoich bolesnych przejściach nie jest przyjemne, ale nie bez powodu zapominamy o głębokich stanach emocjonalnych i szczegółach, które im towarzyszyły, oraz o fizycznym bólu. Gdybyśmy nie potrafili usuwać z pamięci dokładnych wspomnień o chwilach rozpaczy, bezustannie przypominałyby nam, że już nigdy nie powinniśmy sobie pozwolić na miłość ani zaufanie. To dlatego natura wyposażyła nas w dar zapominania. Idealnie byłoby, gdyby pamiętnik dał nam przedsmak dawnego bólu, bez przywoływania uczuć, które towarzyszyły nam w trudnych chwilach.
Perspektywa czasu pozwala nam też umieścić minione cierpienie w odpowiednim kontekście. Gdy teraz analizuję własną karierę, jest dla mnie oczywiste, że wszelkie moje sukcesy są owocem porażek, takich jak nieopublikowane książki, niezrealizowany szesnastoodcinkowy serial, którego akcja toczyłaby się w redakcji informacyjnej, czy sztuki teatralne, które napisałam, ale nigdy ich nie wystawiono. W porządku. To, że tamte przedsięwzięcia okazały się klapą, nie ma znaczenia. Są elementami mojego życiowego stażu, który odbywałam nieświadomie, a zdałam sobie z niego sprawę, dopiero kiedy się skończył.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm

Gdy teraz analizuję własną karierę, jest dla mnie oczywiste, że wszelkie moje sukcesy są owocem porażek, takich jak nieopublikowane książki, niezrealizowany szesnastoodcinkowy serial, którego akcja toczyłaby się w redakcji informacyjnej, czy sztuki teatralne, które napisałam, ale nigdy ich nie wystawiono. W porządku. To, że tamte przedsięwzięcia okazały się klapą, nie ma znaczenia. Są elementami mojego życiowego stażu, który odbywałam nieświadomie, a zdałam sobie z niego sprawę, dopiero kiedy się skończył.
Nie nazwałbym nieopublikowanych książek czy niezrealizowanych seriali porażkami - sztuka, jak każda inna dziedzina, wymaga ćwiczeń. Tworzenie czegoś to właśnie ćwiczenia, wprawki, które pomagają rozwinąć umiejętności.
splash545Lider
32piorunówTo nieznaczne ukłucie satysfakcji, gdy znajomemu coś nie wyjdzie, wcale nie jest rzadkie. Znamy słynną wypowiedź Gore’a Vidala: „Ilekroć znajomy odnosi sukces, cząstka mnie umiera”. Być może to dlatego, że nieświadomie rywalizujemy ze swoim przyjacielem i jesteśmy przekonani, że życie to gra o sumie zerowej. Kiedy on coś traci, nieświadomie czujemy, że nas strata ominęła albo że mamy mniejszego pecha. Takie myśli nie są racjonalne, ale powszechne.
Przeciwieństwem separacji jest więź. Porównując się z innymi, zrywamy ją. Prawdziwy przyjaciel nigdy nie odczuwa satysfakcji, gdy dopada nas pech. Przeciwnie. Cieszy się z naszych sukcesów i martwi, gdy coś utracimy.
Odpowiedzialność za tę radość z cudzego nieszczęścia, czyli schadenfreude, nie do końca spoczywa na nas. Zostaliśmy nieświadomie zaprogramowani, żeby ze sobą konkurować.
Miejmy nadzieję, że znajdujemy się w schyłkowej fazie neoliberalizmu, w którym do porównania się z innymi – a co za tym idzie do tworzenia podziałów – zachęca się, a nawet postrzega je jako naturalne. Przesiąkliśmy mentalnością niedostatku, w której nieświadomie uważamy korzyści tego świata – dobry wygląd, sprawność fizyczną, talent, status czy pieniądze – za dobra skończone. Przy takim nastawieniu życie i zasoby stają się grą o sumie zerowej: sądzimy, że tego, co dobre, nie może wystarczyć dla wszystkich – jeśli są wygrani, to muszą być i przegrani. Ale to nieprawda! Wszyscy możemy wygrać, zwłaszcza jeśli, tak jak stoicy, uznamy, że „zwycięstwo” to sukces odniesiony w sprawach, które znajdują się pod naszą kontrolą, czyli nasz charakter, sposób, w jaki traktujemy innych, i to, jak reagujemy na świat.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm

Z perspektywy lat i czasu, wchodzenie w gównowyścig porównawczy z kimkolwiek, to najbardziej destrukcyjny ruch dla osoby obdarzonej elementarną empatią, jaki tylko można zrobić.
Natomiast świetna sprawa dla socjopatów wszelakich.
splash545Lider
36piorunówPomyślcie o czasach spędzonych w szkole i na studiach. W podstawówce i liceum wszyscy jechali na tym samym wózku, nosili te same mundurki, chodzili codziennie na te same lekcje i prowadzili mniej więcej takie samo życie. Towarzystwo szkolne rozchodzi się wprawdzie, gdy idziemy na wyższe uczelnie, ale tam znów wpadamy w grupę rówieśników o podobnych doświadczeniach. Problemy zaczynają się po ukończeniu studiów. Niektórzy podróżują albo przez kilka lat pracują w barze, inni podejmują dobrze płatną pracę w korporacji, jeszcze inni wcześnie biorą ślub i zakładają rodzinę. I nagle okazuje się, że nie idziemy tą samą ścieżką, co nasi znajomi. Być może czujemy, że wybraliśmy w życiu złą drogę. Możemy mieć wrażenie, że dokonaliśmy nietrafionych wyborów. I znów dopada nas FOMO. Zaczynamy porównywać się do innych, a to bardzo niezdrowe: może nie tylko zatruć przyjaźnie, ale też zepsuć nam przyjemność z własnego życia. Powstrzymując się od tego, oszczędzimy sobie mnóstwo cierpienia. Może nawet nie wiedzieliśmy, że je sobie zadajemy, bo porównań dokonuje się nieświadomie. Gdy jednak zupełnie je sobie darujemy, nie tylko poprawi to nam samopoczucie, ale też pozwoli innym czuć się lepiej w naszym towarzystwie.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm

W tym roku weszło mi coś podobnego, ale nie do końca.
Retrospekcja z "a to bym zmienił i to i to też". Porównuję się zatem do samego siebie z równoległej, nieistniejącej, teraźniejszości idealnej. Co może pójść nie tak? 🥲
@macgajster najgorzej!
@splash545 co do FOMO i szkodliwości porównywania się do innych zgadzam się w 100%.
Co do samego początku już nie. To wierutna bzdura. W szkole jedni pochodzili z bogatych, wykształconych rodzin, a inni nie. Jedni po lekcjach byli zawożeni przez rodziców na zajęcia dodatkowe, a inni musieli pracować w domu. Jedni imprezowali, podczas gdy inni w tym czasie uczyli się, w mylnym i naiwnym przeświadczeniu, że znajomość Pana Tadeusza będzie miała wpływ na ich los w przyszłości. Żadna z tych dróg nie była lepsza czy gorsza, były po prostu inne. I po ukończeniu takiej szkoły doświadczenia cichego anonka i szkolnej cheerleaderki będą zupełnie inne i zupełnie inaczej to zostanie przez nich zapamiętane i inaczej ich "zbuduje".
>Jest wiele aspektów w życiu gdzie można, a nawet warto porównać swoje wybory z innymi, żeby na przyszłość zrobić coś lepiej, mądrzej.
@d.vil z moich doświadczeń wynika, że porównywać to można się w kontekście doboru mebli albo samochodu. To nadal są dosyć ważne wybory, ale nie są to kluczowe wybory w życiu.
Jako przykład. Większość moich znajomych pracuje w IT. Ja nie. Jakiekolwiek porównywanie się z nimi w sferze zawodowej byłoby dla mnie szkodliwe. Większość moich znajomych to albo single, albo osoby żyjące w takich luźniejszych związkach, bez dzieci. Porównywanie się do nich w kwestii organizacji życia w związku, organizacji czasu wolnego, gdzie ja mam bąbelka a oni nie, nie ma sensu.
Porównywanie się do innych ZAZWYCZAJ nie ma sensu i jest szkodliwe, bo w takim porównywaniu wychodzi nam zawsze na to, że trawa jest bardziej zielona za płotem, co jest najczęściej nieprawdziwe. A nawet jeśli jest bardziej zielona, to co z tego? Każdy ma jakąś tam swoją drogę życia i fakt, że sąsiad zarabia kilkukrotnie więcej nie powinien nam zaprzątać umysłu nawet na chwilę.
splash545Lider
35piorunówBy przerwać cykl hedonistycznej adaptacji, stoicy stosowali metodę wizualizacji negatywnych wydarzeń.
Nie chodzi o to, by wpędzać się w lęk przed utratą rzeczy, których tak bardzo pożądaliśmy, tylko by wbić sobie do głowy, że wszystko, co mamy, jest „pożyczone” i w każdej chwili możemy to stracić. Fantastyczne mieszkanie, apetyczny partner, prestiżowa, interesująca praca, rzadka biżuteria – nic z tego nie jest nasze na wieki. (...)
Wyobrażając sobie, że kogoś lub coś tracimy, możemy prawdziwie docenić to, co aktualnie posiadamy. Może te rzeczy nie są nasze na zawsze (w końcu są tylko pożyczone), więc musimy się nimi cieszyć, póki mamy je do dyspozycji.
Seneka pisze: „Nie ma podstaw, aby wbijać się w dumę, jakoby otaczające nas rzeczy były naszą własnością: otrzymaliśmy je tylko jako pożyczkę. Wolno nam z nich korzystać i cieszyć się nimi, ale czas używania określa właściciel daru. My natomiast musimy mieć w pogotowiu to, co nam przyznano na termin nieokreślony, i na wezwanie zwrócić bez skargi: najgorszy to dłużnik, co kłóci się z wierzycielem”
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm

Pięknie wytarta mania dla usprawiedliwienia złodziejstwa. Może Bóg mi odetnie kablówkę, skoro tylko od niego pożyczam, ale niestety płuc mi nie może odebrać, inaczej nie wypowiem: Spłaciłem dług, dawaj mi ich więcej.
splash545Lider
47piorunówMożemy zrujnować sobie teraźniejszość, harując na przyszłe dobra materialne, których być może nigdy nie kupimy. Jeśli poświęcacie długie godziny, by zarobić na lexusa – stoik powiedziałby, że przecież możemy zginąć w drodze do salonu samochodowego. Zmarnowaliśmy kawał życia i wolności, żyjąc przyszłością i nie doceniając tego, co mamy. Jak przekonaliśmy się w rozdziale Jak być śmiertelnikiem, czas to jedyna cenna i prawdziwie niezastąpiona waluta.
Jak ujął to Seneka:
Oczekiwanie, nastawione na jutro, a marnujące dzień dzisiejszy, stanowi największą zawadę w życiu. Dysponujesz tym, co znajduje się w rękach Losu, a co w twoich, wypuszczasz. Czego wyglądasz? Dokąd zmierzasz?
Wszystko, co może nadejść, zawieszone jest w niepewności: żyj już w tej chwili!
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm

Ten fragment, mam wrażenie, może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Lepiej że stoickim spokojem znosić trudy w dążeniu do czegoś, niż stoicyzmem zasłaniać swoją nieudolność. Po to drugie, to prosta droga do depresji.
@jaczyliktoo tu nie chodzi o to, żeby nieudolność zasłaniać stoicyzmem, tylko żeby się zastanowić nad swoimi wartościami. Czy np. zamiast dążyć do wymiany Golfa na Lexusa, nie lepiej jednak spędzić więcej czasu z rodziną, lub poświęcić go na swoje hobby?
Można też dążyć do poprawy relacji, lub do tego, żeby być w czymś lepszym. Czy dążenie do czegoś zawsze musi być dążeniem do posiadania coraz więcej i więcej?
Nie wiem też niby w jaki sposób umiejętność docenienia tego i cieszenia się tym co się ma miałaby być drogą do depresji.
@splash545 No tak to odebrałem, ale ja jestem delikatnie pieprzniętym pracoholikiem, nie przejmuj się tym co piszę 😉
@jaczyliktoo nie zamierzam. 😉
@splash545 jutrzejszy ty, ci podziękuję za czas spędzony z sobą
wombatDaiquiriGruba ryba
7piorunówjeżeli masz dostatecznie dużo pieniędzy żeby inwestować, a nie jesteś szczęśliwy, to więcej pieniędzy szczęścia Ci nie da
Ale sąsiada będzie boleć d⁎⁎a a to już jest powód do szczęścia.😉
Chcialem zauwazyc, ze kazdy ma dostatecznie duzo pieniedzy, zeby inwestowac
@bartek555 rzeczywiście, można próbować takiej krytyki. Co więcej - zgadzam się z tym co powiedziałeś, technicznie zawsze możesz.
Chodzi mi bardziej o sytuacje praktyczna - masz gdzie mieszkać, co jeść, dostatecznie często zaznawać relaksu, cokolwiek dla Ciebie znaczy relaks i cokolwiek rozumiesz przez „dość czego”.
I jak już zarabiasz tyle pieniędzy i w taki sposób, ze „chciałbyś spędzić jeszcze jeden dzień w swoim życiu”, ze nie pracujesz żeby spełniać swoje zachcianki, tylko pracujesz z jakaś abstrakcyjna myślą „kiedyś będę na emeryturze i wtedy TEŻ chciałbym komfortowo żyć”, to masz juz pieniędzy dostatecznie dużo i więcej nie wpłynie mocno na poziom zadowolenia z życia.
Stąd moje twierdzenie, ze jeśli inwestujesz z myślą „dorobię się na inwestowaniu i wtedy będę żył komfortowo” to za wcześnie zacząłeś inwestować w instrumenty finansowe i powinieneś to inwestować w siebie - zwiększać pozyskiwany kapitał i poddać się „lifestyle inflation” do ZADOWALAJĄCEGO CIĘ poziomu.
dziekuje za to pytanie, pozwoliło mi bardziej rozwinąć myśl :man-bowing: daj znać jeśli z czymś się nie zgadzasz, niskich fal życzę :kissing_heart:
splash545Lider
30piorunówHedonistyczna adaptacja, zwana również hedonistyczną bieżnią, następuje, gdy radość i początkowa euforia związane z nowymi rzeczami przemijają, a my – chcąc osiągnąć ten sam poziom szczęścia – pożądamy coraz więcej, coraz to lepszych przedmiotów. Ten proces adaptacji jest normalny i powszechny; kiedy przemija urok nowości, dotychczasowy obiekt pożądania powszednieje i staje się zwykłym elementem codzienności. Istnieją ważne ewolucyjne powody, dla których jesteśmy zaprogramowani w ten sposób, to nie jest wada w naszym „projekcie”. Gdyby nasze reakcje emocjonalne z czasem nie traciły na intensywności, nie moglibyśmy odróżnić bodźców istotniejszych (nowe i ważne wydarzenia) od tych mniej istotnych (stare wydarzenia, które powinny przeminąć). Gdyby nie następował w nas proces oswajania nowych bodźców, bylibyśmy przeciążeni emocjami i niezdolni do dokonywania zmian, a w rezultacie – do przetrwania.
Jednak poziom adaptacji hedonistycznej, na jaki weszliśmy, jest zdecydowanie zbyt wysoki: na fali przelotnych mód kupujemy rzeczy, które po kilku użyciach lądują na wysypisku. Zaopatrujemy się w Ikei lub innych sieciówkach w tanie meble i sprzęty gospodarstwa domowego, które nie są trwałe, i trzeba je co roku wymieniać. Nakręcamy się na najnowsze technologie, które szybko stają się przestarzałe, bo ich producenci muszą skłonić konsumentów do kupowania kolejnych, a ci to robią, choć tak naprawdę ich nie potrzebują. Niby żyjemy w dostatku, ale wszystko, co mamy, jest kiepskiej jakości i z dnia na dzień się pogarsza.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm

@splash545
trochę pan popłynął z tą Ikeą:
> Zaopatrujemy się w Ikei lub innych sieciówkach w tanie meble i sprzęty gospodarstwa domowego, które nie są trwałe, i trzeba je co roku wymieniać.
Właśnie jestem na etapie wykańczania domu i muszę przyznać, że meble z Ikei często mają znacznie lepszą jakość niż wiele z tych wspaniałych, własnoręcznie robionych na zamówienie u Prawdziwego Stolarza. Moja Ikea z mieszkania ma już 8 lat i w wielu przypadkach wciąż wygląda bardzo dobrze. Zaświadcza kuchnia.
@rith IKEA zmienia się w czasie i jest bardziej eko, zastępując drewno papierem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
"prawdziwy stolarz" to szerokie pojęcia. są porządni i są paproki co za szafę i tak biorą 9k.
@rith Fajnie, ale po n latach z meblami Ikei mam jeszcze inne zdanie: "to zależy". Większość rzeczy jest po prostu średnia. Są też badziewia (półki z tektury to nie mit, po paru latach wyglądają po prostu źle). Nie kojarzę niczego "niezniszczalnego", nawet ich masywna praska do czosnku jest trochę gorsza niż się wydaje (choć i całkiem wygodna) niezniszczalny to jest mój stół z dębu, ale tego w Ikei nie kupiłem ; ).
@baklazan nie mówię że są niezniszczalne, tylko że wytrzymują znacznie więcej niż rok. Moja kuchnia jest bardzo mocno eksploatowana, dużo z żoną gotujemy i wciąż jest w bardzo dobrym stanie po 8 latach.
@viollu firma która robiła mi meble zrobiła je pożądnie, niestety niektóre materiały (zwłaszcza te które nie są lakierowane) wyglądają znacznie gorzej niż z Ikei ( ͡° ʖ̯ ͡°)
@rith może na ten amerykański pierdolnik Ikea wypuszcza meble gorszej jakości? :stuck_out_tongue_winking_eye:
Edit. australijski 😛
splash545Lider
50piorunówObecność online jest obarczona jeszcze większym napięciem, bo w necie nie funkcjonują normy rządzące kontaktami twarzą w twarz. Tam znacznie łatwiej o nadużycia, rasizm, seksizm, osądzanie i agresję niż na ulicy, a nikt nas nie uczy, jak się poruszać w cyfrowym świecie lub radzić sobie z napaściami, które nas tam spotykają. To jeszcze zupełnie nowy problem. Źródłem niepokoju nie są jednak tylko objawy internetowej nagonki, ale też fakt, że wystawiamy się tam na pokaz. Życie w sieci wywiera presję: musimy być zabawni, cool, nieomylni, bystrzy i hot. Miarą sukcesu jest nasz ostatni post. Naszą atrakcyjność mierzy się liczbą otrzymanych polubień. Na szczęście im dłużej praktykujemy stoicyzm, tym bardziej obojętne staje się nam cudze zdanie na nasz temat. Poszukiwanie aprobaty innych ludzi przestaje być naszym celem, bo wiemy, że nie mamy wpływu na ich opinie o nas, a uzależnianie od nich poczucia własnej wartości i szczęścia przyniesie nam tylko zmartwienie i zaburzy wewnętrzną równowagę.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm

No ciężko tego nie zauważyć. Ludzie jak piszą coś w necie potrafią zachowywać się tak wulgarnie i chamsko że głowa mała. Wiedzą, że są anonimowi, więc nie trzymają się żadnych zasad kultury.
@Dan188 no dokładnie, chuje
@Dan188 ja nie w necie też potrafię, ale dumny z tego nie jestem. Okoliczności nader często zmuszają.
Dlatego tak bardzo podoba mi się Hejto. Panuje tutaj zaskakująco wysoka kultura dyskusji.
@cyberpunkowy_neuromantyk Hejto jest stosunkowo homogeniczne, jeśli chodzi o poglądy, nie ma przez to obozów i ich wojenek.
splash545Lider
24piorunówJeśli zaś przyjdzie jakiś człowiek i powie ci, że w trakcie pewnej dyskusji padło pytanie o to, kto jest najwybitniejszym filozofem, a któryś z rozmówców wymienił twoje imię, twoja niewielka dusza, która dotychczas miała wysokość jednego palca, rozciągnie się nagle do dwóch łokci. Jeżeli jednak ktoś inny powie o tobie: "To nieprawda, tego człowieka nie warto słuchać. Cóż on może wiedzieć? Zna jedynie podstawowe zasady i nic ponad to", odczuwasz zawstydzenie, bledniesz i zaczynasz krzyczeć: "Ja mu pokażę, kim jestem; udowodnię, że jestem wielkim filozofem". To jest jednak widoczne dzięki tym kwestiom, o których właśnie mowa: dlaczego próbujesz to pokazać, odwołując się do czegoś innego?
Czyż nie wiesz, że Diogenes wskazał w ten sposób jednego z sofistów, wyciągając w jego kierunku środkowy palec? Gdy ów człowiek wpadł w szał, Diogenes oznajmił: "Oto jego prawdziwe oblicze; sprawiłem, że mogliście je zobaczyć".
Epiktet, Diatryby
#stoicyzm

@splash545 Jakby mnie ktoś nazwał filozofem, to bym go wyśmiał.
@sierzant_armii_12_malp jest to cytat sytuacyjny, który Epiktet kierował do swoich uczniów. Nie każdy ma aspiracje, żeby być filozofem, jednak każdy może coś tam sobie z tego cytatu wyciągnąć.
Ciekawe jest to, że w naszym kraju filozof i filozofowanie bywa określeniem obraźliwym. W innych językach ponoć to nie występuje.
@splash545 Wyciągnąć? Ja tam zawsze miałem niezłą bekę z tych rozpraw filozoficznych, które to mi kazano na studiach czytać.
splash545Lider
33piorunówGdybyśmy wyzbyli się potrzeby bezustannego posiadania racji, to media społecznościowe mogłyby być znów takie jak w pierwszej dekadzie XXI wieku – pełne humoru, żartów, zabawy, ciekawych newsów, relacji na gorąco, dyskusji o książkach i muzyce, które warto poznać, i rzetelnych informacji o aktualnych wydarzeniach. Bo teraz przypominają bagno, na którym wszystkim wszystko wolno. Podzieliliśmy się na plemiona, które na internetowych platformach toczą ideologiczne bitwy na śmierć i życie.
Mądrość – jedna ze stoickich cnót – wypływa z umiejętności przyswajania i interakcji z punktami widzenia odmiennymi od naszego. Jak również z nieustającej gotowości do zmieniania się i uczenia nowych rzeczy.
„Jeżeli mi ktoś potrafi udowodnić i przekonać mnie, że niedobrze myślę lub działam, z radością postępowanie swe zmieniam. Szukam bowiem prawdy, a ta nigdy nikomu nie zaszkodziła. Szkodzi zaś sobie ten, kto trwa w własnym błędzie i nieświadomości”. Tak pisze Marek Aureliusz.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm

>jak w pierwszej dekadzie XXI wieku – pełne humoru, żartów, zabawy, ciekawych newsów, relacji na gorąco, dyskusji o książkach i muzyce
Chyba w innych internetach pierwszej dekady XXI byliśmy 😛
splash545Lider
53piorunówNie musisz mieć zdania na każdy temat
Zadaj sobie pytanie: dlaczego muszę się wypowiedzieć w każdej sprawie, która się toczy obok mnie? Dlaczego muszę wygłosić swoją opinię na temat energii jądrowej, szczepionek na covid, stopy bezrobocia, polityki imigracyjnej, filmu X, nowych aktorów w serialu Y, bitcoina czy głośnej ostatnio sprawy zaginięcia pana Z? (Lub też, cytując amerykańskiego komika Bo Burnhama: „Mam pytanie: czy to jest konieczne? Czy każdy jeden człowiek na tej planecie musi powiedzieć, co myśli na temat każdej jednej rzeczy, która się wydarza? Czy naprawdę musicie? Zapytam inaczej: czy ktoś, ktokolwiek, mógłby, kurde, choć raz zamknąć pysk?). (...)
Jeśli któraś z rad stoików może uczynić obecny świat lepszym, to chyba ta, której udziela Marek Aureliusz, że zawsze możemy nie wygłaszać swojego zdania. Żyjemy w czasach podziałów. Jak wielu kłótni między przyjaciółmi, kolegami z pracy, członkami rodzin można by uniknąć, gdybyśmy umieli zachować swoje opinie dla siebie?
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm

@splash545 powinni przeczytać to niektórzy celebryci...
"Jeśli chcesz się poprawić, bądź zadowolony z tego, że wyglądasz na bezradnego i głupiego w nieistotnych sprawach", Epiktet.
splash545Lider
30piorunówCzyż nie lepiej powiedzieć: czyń, co nieodzowne, co ci zaleca uczynić rozum żywej istoty, którą jej natura przeznacza do życia we wspólnocie, i czyń to tak, jak ona ci zaleca. To bowiem przyniesie ci pogodę, nie tylko dlatego, że postępować będziesz dobrze, lecz i dlatego, że czynić będziesz mało. Bo skoro największa część naszych słów i działań nieodzowna nie jest, to jeśli je odrzucić, będzie się miało więcej swobody i spokojności duszy. Przy każdym działaniu trzeba sobie powtarzać pytanie: czy działanie to nie należy do niekoniecznych? Lecz trzeba nie tylko eliminować działania, ale i wyobrażenia niekonieczne. W ten sposób nie pójdą za nimi działania zwykle z nich wynikające.
Marek Aureliusz, Rozmyślania
#stoicyzm

splash545Lider
25piorunówBędąc istotami społecznymi, stoicy uważali, że nie można stronić od towarzystwa, nawet jeśli się tam pije. Nie warto zamykać się w domu i szaleć na Instagramie. Trzeba brać udział: w festiwalach, świętach i bawić się, ale tak, by nie stracić kontroli. Impreza? Tak, ale z zachowaniem rozsądku! Seneka radzi: „Wprawdzie daleko mężniej jest być wstrzemięźliwym i trzeźwym wśród pijanego i wymiotującego tłumu, lecz bardziej zgodnie z poczuciem umiaru jest nie wyróżniać się, a zarazem i nie mieszać się ze wszystkimi oraz spełniać to samo, lecz nie tym samym sposobem. Wszak można dzień świąteczny spędzić bez rozwiązłej swawoli.
Brigid Delaney, Zachowaj spokój
#stoicyzm
