Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#zima

GURU

w Hydepark

49piorunów

Kilka dni ciepłego a Wy już o zimie gadacie. Spokojnie, tak koniecznie chcecie taplać się w pośniegowej brei?

Mimo wszystko

Pokaż więcej komentarzy (43)

Gruba ryba

w Góry

34piorunów

Siema,
Zapraszam na  :hiking_boot: Znowu Mogielica? Znowu. W komentarzu więcej zdjęć - zachęcam do oglądania 😊
---------
Szczyt: Mogielica (Beskid Wyspowy)
Data: 6/7 lutego 2023 (poniedziałek/wtorek)
Staty: 12.5km, 6h45, 600m przewyżyszeń

Czasem człowieka najdzie uporczywa myśl, która mimo starań nie chce odpuścić. Na początku lutego tą myślą była dla mnie nocna eskapada na Mogielicę. Według prognoz temperatura w tamtym czasie miała wynosić poniżej -10°C, śniegu również miało być sporo, zachmurzenie małe, także warunki wydawały się idealne. Szybki telefon do taty i już miałem ochotnika na wspólne wyjście.

Na parking w Gryblówce dojechaliśmy o 20. Okolicę pokrywała gruba warstwa śniegu, także nasze twarze od razu rozpromieniły się w uśmiechu. Wysiedliśmy z ciepłego samochodu i momentalnie zaatakował nas mróz. Szybko zaczęliśmy pakowanie, ubieranie stuptutów i mocowanie do plecaków rakiet śnieżnych, które tata tego samego dnia wypożyczył. Wszystko to trwało ledwie 10 minut, ale wystarczyło, żeby zimno stało się nieznośnie dotkliwe: dłonie zaczęły grabieć i szczypać, chłód ogarniał całe ciało. Nie było na co czekać - ruszyliśmy w drogę.

Udaliśmy się niebieskim szlakiem, który prowadził stromym zboczem, na którym stało kilka domów. Ten krótki, ale męczący odcinek, zapowiadał jak miała wyglądać reszta drogi: śniegu było po kolana, szło się ciężko, ale dzięki temu krew zaczęła sprawniej krążyć po organiźmie i niebawem znów poczułem w dłoniach ciepło.

Weszliśmy w końcu w las, w którym warunki nie były lepsze. Za to widoki... Księżyc świecił intensywnie rozświetlając drobinki lodu pokrywające grubą warstwę śniegu, sprawiając, że skrzył się on jak gdyby na jego powierzchni rozsypane były niezliczone ilości małych brylancików. Niesamowity widok.

Doszliśmy do polanki, z której końca mogliśmy podziwiać dalej ten wspaniały zimowy pejzaż. Następnie ruszyliśmy dalej, powoli przedzierając się przez zaspy. Nachylenie nie było wielkie, jednak warunki na trasie bardzo nas spowalniały. W końcu, po sporym kawałku, stwierdziliśmy, że warto założyć rakiety. Ciężko opisać jak zwiększył się komfort chodzenia, gdy to zrobiliśmy: nie zapadaliśmy się już tak bardzo, a dzięki szerokiej podstawie kwestia wyciągania nóg ze śniegu odeszła w zapomnienie. Mam nadzieję, że uda mi się wrzucić film w komentarzu, który to pokaże.

Dzięki rakietom nasze tempo nieznacznie wzrosło i w końcu doszliśmy do przełęczy pod Małym Krzystonowem. Od tamtego miejsca druga była już ubita pod trasy narciarskie. Spróbowałem zdjąć rakiety, ale buty przebijały wierzchnią warstwę lodu i zapadały w znajdujący się pod spodem śnieg, co utrudniało chodzenie. Założyłem je więc ponownie i ruszyliśmy dalej.

Księżyc cały czas lśnił na niebie, a wokół niego lśniły gwiazdy, widoczne na ciemnym niebie jak na dłoni. Przeszliśmy przez małą polanę, która migotała wesoło kryształkami lodu. Tuż za nią teren zaczął wznosić się bardziej pod górę, ale nie odczuliśmy tego znacząco dzięki temu, że droga była twarda. Niebawem weszliśmy na Polanę Stumorgową, na końcu której widać było nasz cel: przykryty chmurą szczyt Mogielicy. Klimat był nierealny.

Przed końcowym podejściem znajdowała się wiata z ławą, więc postanowiliśmy zatrzymać się przy niej na chwilę w drodze powrotnej. Zaczęliśmy wspinaczkę, która była bardzo męcząca: było stromo, a śniegu znowu było po kolana. Udało się nam jednak dotrzeć pod wieżę, która w tamtych warunkach wyglądała jak wyjęta z jakiejś powieści fantastycznej. Ostrożnie weszliśmy na górę po jej oblodzonych stopniach. Oczywiście nie liczyliśmy na żadne widoki, jednak sama wieża, obrośnięta lodem, kusiła swoim wyglądem, przynoszącym skojarzenia z kopalnią soli.

Po zejściu postanowiłem spróbować przybić pieczątkę do  , a że mróz był bezlitosny, umówiliśmy się z tatą, że zejdzie już do wiaty i odpali kuchenkę, aby przygotować kawę. Z przybijania pieczątki nic nie wyszło: co prawda tusz był, jednak gąbka zamarzła, więc stempel nie został odpowiednio odsądzony i zamiast ładnego rysunku wyszła ogromna plama. Straciłem na tej zabawie zbyt dużo czasu i powoli przestałem czuć palce, więc zabrałem bety i zszedłem do umówionego miejsca. Taty jednak tam nie było.

Od razu domyśliłem się, co się stało - schodząc tata nie odbił w prawo na niebieski szlak, tylko poszedł na wprost żółto-zielonym. Ręce drżały mi już z zimna i ledwo udało mi się wykręcić do niego numer. Na szczęście odebrał i potwierdził, że źle idzie i musi zwrócić. Wyciągnąłem z plecaka koc termiczny, owinąłem się nim jak się dało i czekałem. Było wręcz okrutnie, a ja miałem na sobie bieliznę termoaktywną, podkoszulek, cienki sweter i cienką kurtkę - odpowiedni ubiór do wędrówki, beznadziejny przy długich postojach.

Tata w końcu dotarł, ale zrezygnowaliśmy z robienia kawy, zamiast której rozgrzaliśmy się herbatą z termosa, po czym udaliśmy się w drogę powrotną. Część trasy mieliśmy schodzić czerwoną ścieżką dydaktyczną, która odbijała od żółtego szlaku z polany Stumorgowej. Żadnej ścieżki jednak nie było, bo wszystko przysypane było grubą warstwą śniegu. Kolejny raz dziękowaliśmy za cud w postaci rakiet śnieżnych; nie wiem, jak poradzilibyśmy sobie bez nich.

Schodzenie było już samą przyjemnością. Las wyglądał obłędnie, co chwila widzieliśmy bałwanki stworzone z obsypanych białym puchem niskich drzewek, gałęzie wysokich uginały się natomiast tworząc jak gdyby bramy. W pewnym momencie zeszliśmy ze znakowanej ścieżki i skręciliśmy w jedną z oznaczonych na mapach dróżek. Chyba byliśmy pierwszymi osobami, które szły nią od długiego czasu, bo nie było na niej widać żadnych śladów. Rakiety sprawowały się perfekcyjnie, ułatwiając marsz i dając sporo radości.

Wkrótce doszliśmy do utwardzonej już drogi biegnącej wzdłuż Mogielicznego Potoku, którą też trafiliśmy na parking, gdzie czekał na nas oblodzony, gotowy do skrobania samochód. I teraz podsumowanie: według map ta trasa miała nam zająć 3h50, co w latem zajęłoby pewnie 3h. W ciężkich zimowych warunkach trwała jednak 6h45 i to z odpowiednim sprzętem (kijki, rakiety). Wybierając się w góry zimą trzeba mieć zawsze na uwadze, że planowana droga zajmie dłużej, niż może być to pokazywane na mapach turystycznych. Dobrze dobrany sprzęt oraz kondycja to podstawa, żeby taka wycieczka zakończyła się sukcesem.

Trasa dla zainteresowanych.

       

Pokaż więcej komentarzy (9)

GURU

w Hydepark

41piorunów

Jeśli myślisz że trzy dni przymrozków nad ranem w kwietniu to jakiś dowód że globalne ocieplenie nie istnieje to zadzwoń do swojej babci (o ile z takim głąbem jeszcze rozmawia) i spytaj jak długo za jej czasów utrzymywał się śnieg.

  

Gwiazdor1piorunów

@Ragnarokk ekopierdolenie i tyle, teraz to modne i dużo kasy się na eko zarabia. Za kilka lat wymyślą coś nowego i dochodowego, świat dostanie pierdolca na punkcie nowej mody.
Dobrze że coraz więcej ludzi widzi że w eko robią nas tylko na kasę

Osobistość6piorunów

@Karonon czyli że globalne ocieplenie to wymysł? Covid też nie istniał? Ziemia płaska? Czy w co jescze wierzysz?

Gwiazdor0piorunów

@utede co ma covid do globalnego ocieplenia? Swoją drogą miałem covida dwa razy, pierwszy raz bez szczepienia (a był to drugi atak wirusa jesienią) przeszedłem bardzo łagodnie, drugi raz miałem będąc już zaszczepionym, przeszedłem chorobę dużo gorzej - wnioski niech każdy wyciągnie sobie sam.
Moim zdaniem globalne ocieplenie to proces który jest cykliczny dla ziemi i za jakiś czas pojawi się tak po prostu nowy straszak dla ludzkości.

Gwiazdor0piorunów

@panbomboni to co idioci od "eko" w wymyślają ma niewiele wspólnego z dbaniem o środowisko.
Utrudnianie życia w Europie przeciętnemu zjadaczowi chleba poprzez debilne przepisy nie jest dbaniem o środowisko

Osobistość1piorunów

@Karonon Zapytałem bo bardzo często podobne wnioski mają osoby krzyczące "włącz myślenie" które dopatrują się spisków wszędzie. Oczywiście że to cykliczny proces, tylko delikatną różnicą obecnie jest to, że jest on mega przyśpieszony o setki lat.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fanatyk

w Pogoda i Klimat

35piorunów

Może i przebiśniegów nie było.
Ale za to są stokrotki.


Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Podróże

2piorunów

Ahtari. Co warto zobaczyć zimą? Polecane miejsca i atrakcje

Odkryj zimową stronę Ahtari. Sprawdź, co warto zobaczyć w Ahtari i co ciekawego można robić w najbliższej okolicy. Czy wiecie, gdzie jest Ahtari? Ja jeszcze niedawno też nie wiedziałam. Ale poleciałam do Finlandii, żeby sprawdzić, co można robić tam zimą. Wiele osób dziwiło się, po co jechać tam o

Gruba ryba

w Hydepark

43piorunów

GURU2piorunów

Nigdy nie zrozumiem zboczeńców, którzy lubią zimę.


GURU0piorunów

@GrindFaterAnona z sportów zimowych to lubię kuligi w górach a jestem z terenów podgórskich. Jesień i zima mogły by nie istnieć. Fakt, czasem są fajne widoki, fajnie czasem wyjść w zimie na jakąś górę bo jest różnica, ale zdecydowanie wolę jak jest zielono a nie biało albo szaro jak to najczęściej bywa. Wolę ciepło i słońce

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fenomen

w Podróże

0piorunów

O fajny formacik, aż chce się pojechać na jakąś ciepłą plażę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

https://youtu.be/1Zn5ljanGw0?si=Yia650ouw6JUbm7r

    

Często spedzasz zimę poza Polską?

  • Tak, regularnie9% (3 głosy)
  • Od czasu do czasu9% (3 głosy)
  • Rzadko9% (3 głosy)
  • Nie, kocham śnieg i mróz13% (4 głosy)
  • Nie stać mnie :v59% (19 głosów)

32 głosów

GURU

w Hydepark

2piorunów

Widziałem cztery kobity skrobiące auta i ani jednego faceta. 😛

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Wiadomości Polska

18piorunów

Karmniki za darmo. Leśnicy robią je z uschniętych drzew

Tu nic się nie marnuje. Pracownicy szczecińskich Lasów Miejskich przewrócone w lesie drzewa zamieniają na... karmniki dla ptaków. Drewnianą konstrukcję do samodzielnego montażu może dostać każdy chętny, a takich w tym roku wyjątkowo nie brakuje. Leśnicy wydali już 200 karmników. Karmniki z tzw.