Mychajło Drapaty nowym Naczelnym Dowódcą SZ Ukrainy. Kilka faktów, które warto znać, zanim zaleje nas fala komentarzy.
44-letni generał major, ps. "Rubin", kadrowy oficer frontowy, nie sztabowy produkt systemu. W CV: kierunek mariupolski 2022 i obrona Charkowa wiosną 2024, gdzie zatrzymał rosyjską ofensywę w jej najgroźniejszym momencie. Pełny kawaler Orderu Bohdana Chmielnickiego i Krzyża Zasług Bojowych.
Jako dowódca Wojsk Lądowych (od XI 2024) postawił na trzy priorytety: ludzie, technologie, przejrzyste zarządzanie. Po pół roku podał się do dymisji, honorowo biorąc osobistą odpowiedzialność za rosyjskie uderzenie na poligon 239, w którym zginęło 13 żołnierzy. W tamtejszej - i nie tylko tamtejszej - kulturze dowodzenia to gest bez precedensu. I właśnie ten gest zbudował mu autorytet, który dziś procentuje.
Nominacja jest wprost efektem sześciu dni protestów po dymisji ministra Fedorowa. Ulica skandowała jego nazwisko - Zełenski ustąpił. To pierwszy przypadek, gdy zmiana głównodowodzącego SZU dokonuje się pod presją społeczną, a nie w wyniku gabinetowych rozgrywek. Wraz z nominacją zapowiedziano przebudowę struktury Sztabu Generalnego.
Pytanie kluczowe brzmi: czy Drapaty otrzyma realną autonomię dowodzenia, której Załużnemu i Syrskiemu konsekwentnie odmawiano, czy pozostanie zakładnikiem Bankowej.
Generacyjna zmiana warty w Kijowie stała się faktem. Jedno jest pewne - Rosjanie będą testować nowego głównodowodzącego szybciej, niż ten zdąży urządzić się w gabinecie.
ppłk rez. Maciej Korowaj
#wojna #rosja #ukraina