Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

FurtoGruba ryba

Dołączył/a:

  • 1010 wpisów
  • 3637 komentarzy
  • 2 obserwujących

GURU

w Bieganie

55piorunów

Wizz Air Warsaw Praski Night Half Marathon

No to tak. Od paru edycji obserwowałam ten bieg i postanowiłam, że w tym roku go przebiegnę, bo po prostu podobała mi się impreza. Zgadaliśmy się ze znajomymi na szybki wypad do WWA gdzie każdy z nas pobiegnie po swoje i przy okazji miło spędzimy weekend.

Jakie było moje założenie wobec tego biegu? Test formy, start typu „B”. Sprawdzić, gdzie teraz jestem i nad czym mogę popracować na kolejne półmaratony, które biegnę w sezonie jesiennym. Nie ukrywam, nastawiałam się na życiówkę (czyli poprawę mojego wyniku z przed roku, 01:31:33). Cichym marzeniem było złamanie 1:30. Forma ostatnimi tygodniami rosła, czułam się świetnie.

Start półmaratonu zaplanowany był na 20:30.

Prognoza pogody zapowiadała się conajmniej koneserska. Mocne porywy wiatru i przelotne burze. Lekki stresik był, ale nie ma co - każdy uczestnik ma taką samą pogodę, jesteśmy w tym razem.

O 20:00 poleciałam się rozgrzać, przetruchtałam koło 2 kilometrów, w tym kilka przyspieszeń do docelowego tempa. Niestety nie czułam aby jelita się pobudziły ale i tak poszłam w kolejkę do toi toia. Kartofelki odcedzone, brak symptomów aby murzyn piłował kraty - dobra, to czas polecieć się do swojej strefy startowej. Przyjmuję żel izotoniczny. Ustawiam się w pobliżu zajączka na 01:30:00. Postanowiłam, że zaryzykuję i polecę z nim.

Odliczanie. Strzał. Startujemy.

Pierwszy kilometr, to jest walka z tłumem biegaczy. Uwaga, by nie dostać z łokcia, nie wpaść na czyjeś nogi, wyminąć sprawnie osobę przed Tobą która startuje z wolniejszym tempem niż Ty czy nie zostać zepchniętym. Do tego jeszcze starasz się wyczuć tempo które sobie założyłeś. Powiedzmy, że mała walka o przetrwanie w tłumie.

Doganiam zająca. Staram się utrzymać pozycję nie na początku grupy, nie na końcu, a w środku. Tak aby być osłonięta przed powietrzem.

Mija pierwszy kilometr, drugi. Staram się łapać „luz”. Jest spoko, ale czuję, że, no dosyć żwawo. Tempo 4:12.

Kilometr trzeci, pierwsza stacja nawadniania. Łapię od wolontariusza kubeczek z wodą, wylewam połowę, robię dziubek i sprawnie wlewam sobie do buzi zimny łuk wody. Przy okazji uważam na kroki, bo cały odcinek jest pełen wyrzuconych kubeczków, czego nie lubię. Zawsze odbiegam na bok i rzucam kubeczek „obok” trasy, tam gdzie biegacze nie tuptają. Tym razem również tak zrobiłam.

Wracam do pacera. Wiem, że teraz lecimy ciągle prosto, aż do nawrotki na 8 kilometrze. Wiem, że będzie mi się to „ciągnęło” mentalnie. Mija 4, 5 kilometr. Cholera, czuję, że minimalnie przekraczam granicę. Czuję charakterystyczny ciężar na brzuchu, w momencie kiedy przekraczam swój próg. Mijamy 6 kilometr i decyduję minimalnie zluzować tempo. To jest również czas na przyjęcie żelu. Pacer zaczyna mi z grupą pomalutku odjeżdżać, a ja zaczynam się trzymać tempa bliżej 4:20. Jest i wyczekiwany przeze mnie kilometr 8 oraz nawrotka. Wyczuwam, że jest widmo kolki na wątrobie. Luz luz luz, potrzebuję więcej luzu.

I wtedy pojawia się on - krecik zaczyna pukać w taborecik.

No to za⁎⁎⁎⁎ście. Jedziemy z tym. Czyli trzeba jeszcze więcej luzu jeśli nie chcę doświadczyć afery fekalnej. Kojarzę, że w okolicach 14 kilometra powinien być toi toi. Zaczynamy wielkie odliczanie do niego. Do tego kilometra, udaje mi się trzymać tempo w okolicach 4:25.
Dłuży mi się ten odcinek. Ale w końcu, na ulicy Francuskiej jest dużo większy doping, który mentalnie bardzo pomaga wytrwać pół kryzys.

Jest, widzę go! Decyzja, zatrzymuję się na nim czy ryzykuję i lece dalej?
Rozum vs Determinacja.
Wygrał Rozum. Dobra, bezpieczniej będzie zrobić ten taktyczny pit stop. „Zjadł” mi on około 50 sekund, bo po wybiegnięciu zaraz Garmin wypikał mi kilometr zrobiony w 5:17.

I to była bardzo dobra decyzja. Od razu poczułam się lepiej. Co prawda, nie wróciłam do tempa z początku, ale była werwa i chęć walki. Jak czułam że robi się ciężej, minimalnie zwalniałam i szukałam luzu. Jak był luz, starałam się wyprzedzać ludzi z przodu.

Na 18 kilometrze, zobaczyłam twarze moich znajomych jak mi kibicowali, dało mi to chwilowego boosta. Zaraz po tym, zaczął się podbieg na wiadukt. Nogi były już tak zmęczone, że czułam jak mi się plączą pod sobą na nierównościach asfaltu. Na tym odcinku mijałam sporo zawodników, których profil chwilowo pokonał gdyż maszerowali. Po dłuższej chwili zarządzania zmęczeniem i wytężonego skupienia jak nigdy - skręciliśmy w zbieg. Nareszcie, chwila luzu i możliwości przyspieszenia. Już kręciliśmy się pod Stadionem Narodowym, było słychać w oddali imprezę z mety. Kolejny chwilowy boost, gdy wiesz że zbliżasz się do końca bo niemalże go widzisz(słyszysz). Udaje mi się mijać kolejne osoby. Po 19 kilometrze, jest kolejny punkt odżywczy z wodą. Nie korzystam, jestem już zbyt blisko końca. Jeszcze jedna nawrotka. I kolejna. Okej jeszcze tylko 2 kilometry. Jeszcze tylko jedna mila. Jeszcze tylko półtorej kilometra. Jeszcze tylko około 6 minut. Odliczanie do końca. Dystans malał, ból rósł. Dobra, wchodzę w zakręt do mety. Ostatnie 200 metrów do mety. Jedziemy ile fabryka dała. Ostatnie przyspieszenie. Z serducha.

Przekraczam linię mety.
Wynik netto 01:32:23.
Średnie tempo biegu: 4:23 min/km

Od razu przechodzę na bok, łapię się za barierki, spuszczam głowę i dochodzę do siebie przez minutę. I cieszę się, że mam to za sobą. Po chwili, idę odebrać medal, zabrać fanty z strefy finishera (woda, izo, banan i jakieś ciastka zbożowe). Czas poszukać mojego lovely @scorp

Półmaraton Praski przeszedł do historii.
Czy polecam imprezę? Jak najbardziej. Jest całkiem z pompą zrobiona, miasteczko biegacza bardzo duże, adidas dużo kasy tam wrzuca widać.
Trasa taka średnia w mojej opinii, prawie połowa bez kibiców i w większości „prosta” czyli biegniesz daleko przed siebie.
Biegaczy bardzo dużo, na połówce wystartowało chyba ponad 10k uczestników. Jeśli lubisz duże biegi, to ta impreza jest jak najbardziej warta uwagi.

Wynik który uzyskałam, jest moim drugim najlepszym czasem na półmaratonie jaki kiedykolwiek uzyskałam. Ciekawe, czy gdyby nie pauza w toi toiu - to czy nie byłoby jednak PR. 😃 Ostatecznie pogoda nie była taka okropna jak się zapowiadało. Z burzy nic nie było, raz przez chwilę pokropiło. Ale wiatr dawał czasem konkretnie na twarz, to przyznaję.

Wiem, nas czym teraz treningowo muszę się skupić. Dłuższe treningi tempowe. Większa wytrzymałość podprogowa. Nad tym będę pracować w najbliższych tygodniach.

Czy jestem zadowolona z biegu? Tak.
Czy mogło mi pójść lepiej? Uważam, że tak.

Nie każdy bieg czy inne wydarzenie sportowe musi kończyć się życiówką, alertem PR i fajnym wpisem na stravie. Tak wygląda życie. Wyciągam wnioski i lecę dalej.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Rowerowy Równik

34piorunów

377 243 + 55 = 377 298

Do tej pory to najdłuższa trasa jaką wrzucam na 💪

Wiem, że ostatnio narzekałam na kondycję i wcale nie uważam, że jest jakaś wybitna, ale stwierdziłam dziś, że to tylko stan umysłu i jak chcę zrobić 50 to zrobię 50, albo i wincyj xD

Pogoda zdecydowanie nie była po mojej stronie. Tak na prawdę to po 10 kilometrach walki z wiatrem łapałam oddech i myślałam, że w połowie drogi zamówię taxę na chatę xD ale jakoś to poszło, wystarczyło chcieć hehe

A trasa była przekozacka, szczególnie leśne ścieżki mnie zachwyciły, mam teraz taki chill, że nawet mnie nie martwi xD

Pzdr 600

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Fanatyk2piorunów

No standardzik szutrów premium na północ od Wrocławia poleciałaś. Nie wiem o co chodzi ale mi jakoś bardziej leżą te w stronę brzegu dolnego.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Tytan

w Hydepark

91piorunów

Cześć! Dawno się nie udzielałem na tagu i nie kręciłem kilometrów.

Niestety stało się to, czego od dawna się obawiałem — uraz kolana, który przez dłuższy czas dawał o sobie znać etapami, w końcu mnie dopadł.

Jedno kolano mam już po operacji. Na szczęście medycyna poszła do przodu i tym razem jest szansa naprawić sytuację rehabilitacją i zastrzykami.

Pewnie w tym roku już nie wrócę do kręcenia kilometrów, ale w przyszłym — jak najbardziej! 💪

Trzymajcie formę i zróbcie parę kilometrów za mnie! :D

Pokaż więcej komentarzy (24)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

39piorunów

375 991 + 6 + 75 = 376 072

Urloporowerowanie D2

Wczorajsza runda na myjnię (XDD) oraz dzisiejsza na Wilczy Szaniec. Teren różnisty, były górki, asfalty i było prowadzenie przez błotne ujeby. Taniec na sypkim też był, podobnie jak narzekanie różowej, ponoć przez kolano, a więc dalsza część wspólnego urloporowerowania pod znakiem zapytania. Najwyżej sam gdzieś wyskoczę 😎

Co do samego Wilczego Szańca, to mogę wypowiedzieć się w samych superlatywach. Bardzo dobry audioprzewodnik za 10 zł, ciekawie sprzedane informacje oraz wystawy również na plus. Bunkry robią duże wrażenie. Dodatkowo, z uwagi na wrzesień, bardzo mało ludzi, w lato ponoć jest o wiele gorzej. Parę zdjęć wrzucę w komentarzu.

Aha, off czy inna muga wymagana, komarów jest tam od cholery.

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Fenomen1piorunów

taki wyliczy szaniec z przewodnikiem to spoko obejrzeć, te ogromne odłupane betonowe fragmenty robiły wrażenie :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Hydepark

102piorunów

wszystkie narody są gościnne, ale my Polacy to już przesadziliśmy

Pokaż więcej komentarzy (14)

Mocarz

w Hydepark

102piorunów

Sadol.pl - THE END

\ Drodzy użytkownicy,\ \ Po prawie 19 latach przyszła pora na zasłużony odpoczynek.\ \ Utrzymanie tej strony zawsze było karkołomnym zadaniem finansowym ze względu na „trudny” charakter publikowanego materiału.\ \ Próba uczynienia z niej miejsca mniej „problematycznego” dla nas jako

Lider

w Wiadomości Świat

14piorunów

Przełom w sprawie zabójstwa Tupaca Shakura. Po 30 latach zapadł werdykt

Po niemal trzech dekadach od jednej z najsłynniejszych zbrodni w historii amerykańskiego hip-hopu ława przysięgłych w Las Vegas uznała Duane’a „Keffe D” Davisa za winnego zabójstwa Tupaca Shakura. Byłemu przywódcy gangu z Compton grozi dożywotnie więzienie, ale jego obrońca

Fenomen

w Rowerowy Równik

29piorunów

374 586 + 12 + 12 = 374 610

Domykam miesiąc. Normalnie bym wyskoczył jeszcze machnąć to 20 żeby przeskoczyć @Furto bom taki cham xD Ale byłoby niesprawiedliwe, chłopowi choroba zabrała weekendową wyrypę na 300, to bez jaj :D A ja o dziwo w zdrowiu.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Gruba ryba6piorunów

@npnptcn

Normalnie bym wyskoczył jeszcze machnąć to 20 żeby przeskoczyć @Furto bom taki cham xD Ale byłoby niesprawiedliwe, chłopowi choroba zabrała weekendową wyrypę na 300, to bez jaj :grinning:

Ahahahahahaha, nie zdziwił bym się, ale szanuję xDD Mnie by to w ogóle nie zabolało, jak chcesz mieć P1 to wydupiaj na zewnątrz :smiley: Boli sam fakt, że nie mam dwójki z przodu. Na weekend miało być 300, a jeszcze w czwartek miałem czas jakiś komin zaliczyć. Kolejne rekordy kilometrowe wpadną już w 2027 :smiley:

Zdrowie już prawie w normie, wszystko ścieka z zatok i ciągle charczę.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

28piorunów

374 489 + 8 + 2 + 2 + 2 + 2 + 81 = 374 586

Urloporowerowanie day 1

W odróżnieniu od lat ubiegłych, na tegoroczny urlop zabraliśmy rowery, aby na nich pozwiedzać różne lokalne zakątki. Pierwszego dnia wybraliśmy się na pętelkę wokół kilku mazurskich jezior, w tym m.in. Mamry oraz Dargin. Trasę wytyczyłem byle jak, co zaowocowało grubymi ujebami, piachami czy zawrotką, bo wjechaliśmy przez przypadek na teren wojskowy xD Udało mi się ochrzcić nowy rower, bo z jakiegoś powodu lewy pedał zbuntował się i nie uwolnił na czas bloku. Jutro sprawdzę sprężyny. W Giżycku zjadłem chyba najlepszego gofra w życiu: white bear ice cream, polecam. Na powrocie złapała nas chmurka i zlała, na szczęście burza poszła bokiem.

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość3piorunów

Osiągnięcie

W sumie... Hardkor edyszyn! (1 750 km)*

Dokumentalista (200 zdjęć)*

istnieje. Teraz niestety także w Twoim profilu.

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Rowerowy Równik

36piorunów

373 005 + 1 + 122 + 2 = 373 130

Dzisiejszy Rajd do Bram Mazur. Jazda z kolegami z pracy. Zapisałem się w pracy do sekcji rowerowej i jest obowiązek startu w zawodach raz w roku w stroju firmowym. Firma opłaca wpisowe. I tak pierwszy raz wystartowałem właśnie dzisiaj w wyścigu. Oczywiście ściganie mam w wielkim poważaniu. Ale koledzy to inna liga - tempo osiągalne przeze mnie przez pierwsze 10 km a później sobie odpuściłem.

Ale wracając. Akurat dzisiaj miał przejść front deszczowy. No i przez pierwsze 40 minut nie padało. Później padało. A potem przez 4 godziny lało... Piaskow prawie nie było. Za to błoto - do wyboru koloru w każdej ilości. Jazda błotem, strumieniami wody kamieniami itp. na 122 km 100 km było w deszczu i błocie oprócz odcinków asfaltowych. Dawno dawno tak nie jeździłem błotami a już na pewno nie taki dystans. Wytelepalo mnie niemiłosiernie wszystko chrzescilo i hałasowało oplecione błotem. Ze się nie wyjeb... w tym blocie. Po 100 km miałem już serdecznie dosyć. Generalnie dojechałem w dobrym tempie 20 km/h mimo warunków patrzę a kolega tempo 27 km/h - kosmita... Aha na trasie miło cały zestaw rowerzystów i rowerzystek z pozytywnym spierd... zawsze można było zagadać o pogodzie i błocie :) w

Na dłuższy czas mam dosyć ale powtórki za rok nie odmowie :)

A za 3 tygodnie Warmia i Mazury. Zastanawiałem się nad 189 km ale już mi przeszło...

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

35piorunów

372 055 + 5 + 83 + 123 + 130 + 124 + 133 + 146 + 34 + 9 + 2 + 8 = 372 852

Pierwsze kilometry to do serwisu i z powrotem, bo po wypadku musiałem mieć pewność, że rower będzie przygotowany na.... Szlak rowerowy Nysa-Odra (oraz fragment R3 ze Świnoujścia do Szczecina Dąbia)!

W ramach urlopu razem z Różową sprawdziliśmy czołem czy to co mówił @Furto jest prawdą i szlak jest w porządku. Swoją podróż zaczeliśmy w Tanvald, ponieważ z powodu obfitych opadów pociąg nie mógł dojechać do Jablonca nad Nisou, a do autobusu się nie chcieliśmy pakować, także zaliczyliśmy też fragment pod górę (chociaż jak spojrzeć na mapę to cały szlak jest pod górę, bo morze jest na górze mapy ^^). Ogólnie to podsumowałbym to tak:

trasa? top

nawierzchnia? top w Saksonii i Brandenburgii, Pomorze Przednie już gorzej (i jak jechałem kiedyś z Rugii to też miałem zastrzeżenia do tego landu), Czechy ok.

pogoda? top - cały tydzień słońca, wiatr przez większą część podróży boczny, 2 ostatnie dni już musieliśmy z nim walczyć, bo jak wjechaliśmy na Uznam to był wschodni, a my podążaliśmy na wschód, zawsze (przez ten dzień) na wschód, z kolei w piątek był południowo wschodni, a my z Wolina do Szczecina xD

forma Różowej? to powinno wyglądać trochę lepiej, ale ja nie jestem akurat zaskoczony i starałem się być wspierającym na tyle na ile mogłem ^^

ogólnie bardzo fajny wyjazd, trasę mogę polecić każdemu z pewnymi zastrzeżeniami - np. dla szosowcom sugerowałbym odbicie w Gartz na Szczecin już.

Na samej trasie niewiele osób, głównie to starsi ludzie na rowerach wspomaganych elektrycznie, co mnie cieszyło :) Jednym z możliwych powodów tego, że tak mało osób było może być to, że w Niemczech już rozpoczął się rok szkolny (1 września to oni mogą zacząć wojnę, a nie edukacje).

Z rzeczy wartych odnotowania to położenie szlaku umożliwia kombinowanie - tak długo jak to było możliwe bez wielkiego nadkładania drogi to uprawialiśmy konsumpcjonizm w Polsce i tutaj też nocowaliśmy (niech podatki zostaną w Polsce, a co!). Na Nysie jest dużo mostów, gorzej to wygląda na Odrze, ale też i rzeka większa, natomiast po wyjeździe z Brandenburgii odbija się już od rzeki, a duże polskie miasta są właśnie nad Odrą, więc tam nie było już wyboru.

Swoją drogą odnoszę wrażenie, że Niemcy za bardzo się nie przywiązali do swojej wschodniej granicy - trójstyk po niemieckiej stronie w żaden sposób nie wyeksponowany, a do miejsca styku prowadzi wydeptana ścieżka, podczas gdy zarówno Czesi, jak i Polacy mają ładne ścieżki i jakieś kamienie z tabliczkami. Podobnie jeżeli chodzi o najdalej na wschód wysunięty punkt Rzeszy - trzeba było odbić ze ścieżki i przez jakieś 3km jechać po polach nieoznaczoną drogą, by trafić na małą wiatkę i tyle, podczas gdy najbardziej na zachód wysunięty punkt Polski w zakolu Cedyni to maszty z flagami, kamień z tablicą ze współrzędnymi i znaki wskazujące, że to już tu, tu musisz skręcić.

W komentarzach dorzucę zdjęcia rzek lub zalewów z każdego odwiedzonego regionu (Kraj Liberecki, Saksonia, Brandenburgia, Meklemburgia-Pomorze Przednie, Zachodniopomorskie).

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość7piorunów

Muszę poinformować, że zdobyłeś osiągnięcie

Walnij setkę! (sierpień)*

W sumie... Hardkor edyszyn! (750 km)*

Dokumentalista (50 zdjęć)*

Wzruszenie nie występuje.

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (13)