MaramiSpecjalista
7piorunówJak tam wasza depresja? Stabilnie, nie stabilnie? #depresja
@Marami porzadna, na grubych fundamentach! Coś mi w życiu jednak wyszło solidnie :]
Zaczęła domagać się terapeuty bo już nie może że mną wytrzymać 🫤
Dołączył/a:
MaramiSpecjalista
7piorunówJak tam wasza depresja? Stabilnie, nie stabilnie? #depresja
@Marami porzadna, na grubych fundamentach! Coś mi w życiu jednak wyszło solidnie :]
Zaczęła domagać się terapeuty bo już nie może że mną wytrzymać 🫤
MaramiSpecjalista
12piorunówKim jestem? Dokąd zmierzam? #heheszki

Ktoś się dowiedział ile za kawalerkę w tym bloku i go z kapci wyrwało.
MaramiSpecjalista
11piorunówTrzeba przyznać, że Aldi ma bułkowy polot :)))
#heheszki

😂
@Marami nie Aldi a stażysta z technikum gastronomicznego, który lepił do odpiekania.
MaramiSpecjalista
59piorunówW końcu poukładane na miarę moich możliwości. Jestem dumna #chwalesie
Tak. Można lepiej, ale i tak jest supcio. Szczególnie jeśli dorastało się w domu, gdzie ciężko było nawet pieprz w szufladzie znaleźć 😅

@Marami co to jest to w lewym gornym rogu? jakis producent tak pakuje czy etykiety drukowalas czy o co chodzi?
@Marami dej linka
ParisPlatynovKosmonauta
37piorunówPomato – pomidor i ziemniak w jednej roślinie. Tak, to możliwe.
Jedna roślina, która jednocześnie daje pomidory nad ziemią i ziemniaki pod ziemią, brzmi jak botaniczna ciekawostka – a jednak istnieje. Nazywa się Pomato.
Ten niezwykły hybrydowy okaz ogrodniczy powstaje nie w laboratorium, lecz dzięki ręcznej technice szczepienia – łączeniu pędów pomidora z systemem korzeniowym ziemniaka. Obie rośliny należą do tej samej rodziny – psiankowatych – co umożliwia ich skuteczne połączenie.
Choć plony Pomato są niższe niż w przypadku uprawy tych dwóch roślin osobno, jego największą zaletą jest oszczędność miejsca. To idealne rozwiązanie dla ogrodów miejskich, balkonów i przestrzeni edukacyjnych.
Pomato, znany też jako TomTato, zdobył popularność m.in. w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Japonii. To przykład innowacji ogrodniczej, która odpowiada na wyzwania związane z ograniczoną przestrzenią i zasobami, oferując kreatywne podejście do zrównoważonego rolnictwa.
#tag hehe

Nie mamy ograniczonej przestrzeni i zarobków tylko przeludnienie.
A ciekawostka ekstra.
dałem z siebie całe 20%
AliGiFenomen
42piorunówPapużka do nas przyleciała w zeszłą niedzielę, komuś ucieka. Udało mi się ją złapać a żona załatwiła klatkę :smiley: zaraz jak ją złapałem to mnie dziobała tak mocno że aż prawie do krwi a dzisiaj jak się trochę oswoiła i ją wypuściliśmy w domu to nam z ręki jadła :smiley:
Właściciel się znalazł, we wsi obok, więc w czwartek do niego wraca.
Nawet fajna, ale lepiej żeby wróciła, tam ma więcej miejsca w klatce i towarzystwo, tylko dzieci będą smutne 😒
Zdjęcie własne jak papużka usiadła na bukiecie róż :smiley:
#ptaki #papugi

Widać, że Pan Papug
@AliGi jakie miasto? U mnie rowniez siadla w niedzielę papuzka na parapecie, ale odleciała gdy chciałem otworzyc okno. Jestem z Gdanska, z tego co wiem komuś w Gdyni uciekły w piątek trzy papużki ale udało się odzyskac tylko jedną.
Jeśli nie jestes z 3miasta to najwyraźniej niedziela była dniem masowych ucieczek :D
@mnie_tu_nie_ma zdecydowanie nie Trójmiasto, centralna Polska bardziej. Ciepło jest to papużki szukają szczęścia poza klatką :smiley:
MaramiSpecjalista
6piorunówZawsze myślałam, że Australia to ciekawy kierunek do wyprowadzki. Chyba poczułam, że pora coś zmienić. Szkoda tylko, że w taki sposób #wybory
@Marami prawda. Lubię ciepło, a pająki mi nie przeszkadzają.
@MostlyRenegade dawaj jedziemy, zabieraj kogo masz.
@Marami kuszące...
@MostlyRenegade jestem tylko skromnym informatykiem, ale chyba pora też zmieniać branżę ;)
@Marami hodowla kangurów?
@MostlyRenegade musimy przekminic nasze mocne strony, w biznesie 😅
@Marami ja chyba nie mam takich
Kto wygrał?
MaramiSpecjalista
92piorunówKabaret Hrabi opublikował wiadomość, z której dowiadujemy się, że królowa polskiej sceny kabaretowej Joanna Kołaczkowska walczy z nowotworem i w związku z tym nie wystąpi na zaplanowanej trasie. Jednocześnie informując, że dochód będzie przeznaczony na jej leczenie. #kabaret

MaramiSpecjalista
69piorunów„Historia o tym, jak przeżyłam tegoroczny Pol'and'Rock” (TL;DR - cały festiwal spędziłam na oddziale Chirurgii Ogólnej).
Z poniedziałku na wtorek, gdzieś w okolicach 2, może 3 w nocy, zaledwie parę dni po moich 28 urodzinach, bardzo rozbolał mnie brzuch. Pomyślałam, że to niestrawność, bo zjadłam z partnerem kubełek lodów Magnum z migdałami oraz orzeszki wasabi przed snem, świętując w ten sposób rozpoczynający się właśnie urlop. Nie chciałam się męczyć, więc wzięłam Ibuprom i jakoś przespałam noc. Rano przy pakowaniu brzuch dalej dawał o sobie znać, więc wzięłam drugą tabletkę nie chcąc sprawiać problemów przed wyjazdem.
(Jako dodatkowa informacja chciałabym dodać, że byłam w trakcie antybiotykoterapii związanej z gronkowcem, który nie pozwalał poprawnie goić się mojej innej ranie, będącej wynikiem operacji przebytej na początku czerwca).
Dojechaliśmy! Udało się rozbić obozowisko, więc pora na jedzonko (a ja kocham jedzonko)! W tle cały czas towarzyszył mi tlący się, już teraz dość niepokojąco długo trwający ból. „Na szczęście” przypomniało mi się, że niedługo powinnam dostać okres, więc to może być to? Co prawda nigdy nie odczuwałam większych objawów z tym związanych, ale w myślach tłumaczyłam to kombinacją stresu, antybiotyku i oczywiście wieczornie zjedzonych lodów. Pojawiły się wymioty i niestety odpadłam jakoś o godzinie 22. Zwinęłam się w kłębek w namiocie, wzięłam kolejny Ibuprom i nawet (o zgrozo!) się nie wykąpałam, tylko tak jak stałam, zasnęłam, nie zwracając uwagi na nic.
Nastała środa. Ból jakby mniejszy, wypiłam coś ciepłego i historia zaczęła się na nowo. Znajoma z namiotu obok poratowała mnie lekiem rozkurczowym. Bez skutku. Za jej namową poszliśmy wspólnie do jednostki medycznego patrolu. Tam na szybko stwierdzili, że to może być wyrostek albo właśnie ból w wyniku stresu, antybiotyku, temperatury, itd. itp.
Po kilku godzinach pod kroplówkami, bez poprawy i z podobną diagnozą, zabrano mnie karetką do pobliskiego szpitala (jestem im bardzo wdzięczna, że nie zlekceważyli moich objawów). Choć ja w tym momencie sama siebie pytałam, czy nie przesadzam? Czy naprawdę aż tak mnie boli?
„Boże Marika, a może to tylko niestrawność, a Ty robisz bóg wie jaką aferę?”
Na SORze, po paru godzinach pod kroplówkami i badaniach, padła decyzja o operacji. Wszystko było tak nieoczywiste, bo mój antybiotyk podobno wpływał na wyniki krwi, dlatego do ostatniej chwili nie było wiadomo, co może być przyczyną zaistniałej sytuacji.
(Chciałabym też nadmienić, że generalnie ostatnie badanie ginekologiczne miałam jakieś 2 miesiące wcześniej, bo staram się badać regularnie z uwagi na policystyczne jajniki).
W całym tym stresie po podpisaniu zgody na operację wpadłam w irracjonalną histerię. Zaczęłam wyć jak bóbr czekając na operację.
Zrozumcie: sama w szpitalu, w obcym mieście oddalonym o ok. 4 godziny od domu, partner na polu namiotowym, a ja dalej kwestionuje czy na pewno aż tak mnie boli, że to musi być operacja?! Płakałam z całej tej bezsilności, cały czas zastanawiając się, czy aby na pewno nie przesadzam? Nawet leżąc na stole operacyjnym i dostając blokadę w plecy, beczałam tak, że łzy ocierały mi panie pielęgniarki. Choć to nie była moja pierwsza operacja. Czułam się tak bezsilna w tamtym momencie. Taka mała. Taka bezbronna.
Operacja się udała, to był faktycznie wyrostek robaczkowy. Dodatkowo wykryto i usunięto uchyłek Meckela, a chłopak z pomocą znajomych przywiózł mi kolejnego dnia wszystko, czego potrzebowałam. Za co jestem dozgonnie wdzięczna.
Wypisano mnie w niedzielę. Także cały Pol'and'Rock spędziłam na oddziale chirurgii ogólnej, taki fart.
Teraz, patrząc z perspektywy, choć krótkiej, jestem szczęśliwa, że wszystko się udało i problem został szybko rozpoznany i załatwiony.
A na koniec chciałabym wspomnieć o SUPER pielęgniarce, która trafiła mi się ostatniego dnia. Takiej uśmiechniętej, z jajem, zagadującej, żartującej, życzliwej i proaktywnej (żartowałam, że normalnie człowiek by napiwek zostawił). Poprosiłam, w ramach całej tej miłej atmosfery, o autograf w książce, jako miłą pamiątkę. Pierwotnie miał być w niej jeszcze jeden podpis autorów książki G.F. Darwin, którzy mieli być na ASP, na których, jak wiemy, nie udało mi się dotrzeć.
Dorzucam zdjęcie i pozdrawiam wszystkich, którzy stanęli w tych dniach na mojej drodze. Wszystkim bardzo dziękuję i mocno ściskam! #zdrowie #polandrock

>Zwinęłam się w kłębek w namiocie, wzięłam kolejny Ibuprom i nawet (o zgrozo!) się nie wykąpałam, tylko tak jak stałam, zasnęłam, nie zwracając uwagi na nic.
@Marami a gdzie ty sie chcialas wykapac na woodstocku?
@GrindFaterAnona są prysznice :smiley:
@Marami i kilkugodzinne kolejki do nich :smiley: czyste chociaz?
@GrindFaterAnona nie narzekałam nigdy, w końcu to jednak festiwal :smiley:
@Marami cieszę się, że skończyło się szczęśliwie. Nie rozumiem tylko jak Twój partner mógł zostać na polu namiotowym w momencie jak Cię zabierała karetka
@SwiatlaMiasta nikt z nas nie wiedział ile na to zejdzie. Nikt z nas nie myślał, że to skończy się operacją. Dodatkowo nie mieliśmy łatwego wyjazdu z miejsca, w którym byliśmy. A jak już miał transport to ja dostałam informację o operacji, więc podjęliśmy decyzję, że po operacji przyjedzie, bo tego dnia było już dość późno