Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

MarsjaminTwórca

Dołączył/a:

  • 3 wpisów
  • 283 komentarzy
  • 0 obserwujących

GURU

w Hydepark

14piorunów

Podobno podczas lotu treningowego i bez uzbrojenia i wszyscy się katapultowali, ale cieszy że się rozbił.

Autorytet2piorunów

@tomilidzons Kończą się resursy i zaczyna brakować im części. Smutne, że w 1994 roku Ukraina oddała wiele takich bombowców strategicznych r0sji w zamian za gwarancje bezpieczeństwa.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Gry

6piorunów

Chyba z 5 lat tego nie odpalałem. Trochę się pozmieniało.

Nic cię nie goni (no chyba, że zombie), można sobie zrobić jajecznicę, siąść w bujanym fotelu, odpalić muzykę, poczytać książkę, pogłaskać pieska i iść spać.

Bdb gra dla starych grzybów.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

81piorunów

To samo miejsce, co wczoraj. Ten sam przejazd.

Nigdy się małpy nie nauczą ლ(ಠ_ಠ ლ)

Gruba ryba14piorunów
Pokaż więcej komentarzy (24)

Koneser

w Dyskusje

106piorunów

Drugiego dnia szkoły zadzwoniła wychowawczyni mojego syna.

Godzina 10:43.

Nie lubię telefonów ze szkoły przed południem.

O tej porze placówka edukacyjna powinna przekazywać dziecku wiedzę, a nie generować zadania operacyjne dla rodzica.

- Czy może pan dzisiaj przyjść na rozmowę? - zapytała.

- W jakiej sprawie?

- Chodzi o zachowanie pańskiego syna na lekcji.

- Co zrobił?

Po drugiej stronie zapadła chwila ciszy.

- Wolałabym porozmawiać osobiście.

Nie lubię takich odpowiedzi.

- Czy sprawa jest pilna?

- Kilkoro dzieci płakało.

Odłożyłem długopis.

- Czy syn kogoś uderzył?

- Nie.

- Obraził?

- To zależy, jak rozumiemy obrażanie.

Czyli nie.

Pojechałem.

Wychowawczyni czekała w sali.

Syn siedział obok.

Spokojny.

Ręce na kolanach.

Przed nim leżała kartka w kratkę pokryta liczbami.

Usiadłem.

- Co się wydarzyło?

Pani westchnęła.

- Dzisiaj dzieci rozmawiały o wakacjach. Jedni byli w Hiszpanii, inni w Grecji, ktoś w Turcji, ktoś na Malediwach...

Klasyczny błąd.

Pierwszy tydzień szkoły.

Zamiast od razu wejść w matematykę, język polski i nauki przyrodnicze, nauczyciele uruchamiają dzieciom publiczny przegląd statusu majątkowego rodziców.

- I kilkoro dzieci zaczęło się śmiać z pana syna, że on nigdzie nie był za granicą.

Spojrzałem na niego.

- Śmiali się?

Syn wzruszył ramionami.

- Trochę.

- Co im odpowiedziałeś?

- Najpierw nic.

Dobrze.

Nie należy reagować na pierwszą rynkową prowokację.

- A później?

- Potem zapytałem jednego chłopaka, ile kosztował ich wyjazd do Grecji.

Wychowawczyni zamknęła oczy.

Jakby już znała dalszy ciąg i nadal nie potrafiła go zaakceptować.

- Powiedział, że nie wie, więc zapytałem, ile osób, czy na własną rękę i ile mieli posiłków. Podał mi wszystkie dane, a ja oszacowałem koszt.

Popatrzyłem na kartkę.

Na górze widniał napis:

„Niewykorzystany potencjał kapitałowy klasy”.

Poniżej tabela.

Kraj.

Liczba osób.

Liczba dzieci.

Szacowany koszt jednego wyjazdu.

Częstotliwość.

Hipotetyczna wartość inwestycji.

Musiałem przyznać, że układ dokumentu był przejrzysty.

Brakowało tylko źródeł danych i daty sporządzenia.

- Przyjąłem, że taki wyjazd kosztował około czternastu tysięcy złotych - wyjaśnił syn.

- I powiedziałeś to koledze? - zapytała wychowawczyni.

- Najpierw zapytałem, czy jeżdżą tak co roku.

- I co odpowiedział?

- Że prawie co roku.

- Co znaczy „prawie”? - wtrąciłem.

- Dlatego dopytałem.

Spojrzał na swoją kartkę.

- Siedem razy w ciągu ostatnich ośmiu lat.

- Następnie założyłem, że zamiast wydawać czternaście tysięcy rocznie, rodzice mogliby inwestować te pieniądze w szeroki ETF - kontynuował. - Przy założonej średniej stopie zwrotu wartość portfela wynosiłaby dzisiaj około stu trzydziestu tysięcy złotych.

- Jakiej stopy użyłeś?

- Osiem procent.

Zmarszczyłem brwi.

- Po podatku?

- Nie.

- Następnym razem zaznacz założenia.

- Dobrze.

Wychowawczyni spytała się:

- Czy pan uczy syna takich rzeczy?

- Uczę go, że każda decyzja ma koszt alternatywny.

Pani zacisnęła usta.

- Pan uważa, że to jest w porządku?

Zastanowiłem się.

- Zależy, co powiedział później.

- Powiedziałem, że jeżeli ktoś co roku wydaje kilkanaście tysięcy na wakacje, a potem mówi dziecku, że nie ma pieniędzy na mieszkanie na start albo edukację, to nie jest problem dochodów, tylko alokacji kapitału – odpowiedział syn.

Pani uniosła głowę.

- Właśnie o tym mówię.

- Ale to jest prawda - powiedział młody.

- Nie chodzi o to, czy to jest prawda!

Syn spojrzał na mnie.

Ja spojrzałem na niego.

To było jedno z tych zdań, po których człowiek zaczyna rozumieć, dlaczego edukacja finansowa w Polsce wygląda tak, jak wygląda.

Pani próbowała tłumaczyć:

- Dzieci mają prawo opowiadać o wakacjach. Nie powinieneś ich zawstydzać.

- Ja ich nie zawstydzałem.

- Powiedziałeś Mai, że jej rodzice „sprzedali 30 lat procentu składanego za zdjęcie z palmą”. Ona zaczęła płakać.

- Bo zrozumiała procent składany.

- Nie. Zaczęła płakać, bo powiedziałeś jej, że rodzice zabrali jej sto czterdzieści tysięcy złotych.

Musiałem interweniować.

- Proszę pani, oczywiście rozumiem, że forma mogła być zbyt bezpośrednia.

Syn spojrzał na mnie zaskoczony.

Podniosłem lekko rękę.

Jeszcze nie skończyłem.

- Ale nie możemy też udawać, że decyzje konsumpcyjne nie mają kosztu alternatywnego tylko dlatego, że robimy je w lipcu.

Pani patrzyła na mnie nieruchomo.

- Ja naprawdę nie chcę teraz prowadzić rozmowy o inwestowaniu.

- Ja też nie.

Wychowawczyni westchnęła.

- Chcę, żeby pański syn przeprosił klasę.

Spojrzałem na niego.

On spojrzał na mnie.

- Za co konkretnie ma przeprosić? - zapytałem.

- Za ocenianie rodziców innych dzieci.

Syn się wtrącił:

- Ale nie oceniałem wszystkich negatywnie.

Przesunął palcem po tabeli.

- Rodzice jednej dziewczynki pojechali pod namiot w Polsce. Koszt był niski, byli razem przez dwa tygodnie, a ona nauczyła się pływać kajakiem. Zaznaczyłem ich jako efektywnych kosztowo.

Nauczycielka była już zrezygnowana i powiedziała tylko:

- Proszę z nim porozmawiać.

Kiedy wyszliśmy na korytarz, syn zapytał:

- Mam ich przeprosić?

Spojrzałem na niego.

- Za to, że nie przedstawiłeś dokładnych założeń.

- A za resztę?

- Nie.

Skinął głową.

- A jutro mogę im pokazać, ile kosztują coroczne wakacje przez dziesięć lat przy założeniu średniorocznej stopy zwrotu w kilku wariantach?

Zastanowiłem się.

- Możesz.

Przerwa.

- Ale uwzględnij inflację.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

100piorunów

Jakiś czas temu ze względów ideologicznych wróciłem z korzystania z Airbnb do normalnych hoteli, ale jeszcze jedna stara rezerwacja mi została. Właśnie zawitałem do Łodzi. No nie mówcie mi, że to nie jest patologia i przyczyna całego zła na tym świecie.

Pokaż więcej komentarzy (28)

Gruba ryba

w Memy

93piorunów

Gruba ryba3piorunów

@IronFist podzielę się z wami pewną ciekawostką. Zawsze kiedy wyślecie przypadkowej osobie zdjęcie swojego penisa, będzie zaskoczona. Na pewno będzie myślała też o tym cały dzień.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Hydepark

49piorunów

Specjalny dowcip z okazji stutysięcznego wpisu pod tagiem

Żona pyta męża:

- Czy widziałeś kiedyś pogięte sto złotych?

Mąż na to:

- Nie.

- To popatrz na to... - mówi żona i gniecie banknot stuzłotowy.

Po chwili znowu pyta męża:

- A czy widziałeś kiedyś pogięte dwieście złotych?

- Nie. - ponownie odpowiada znudzonym głosem mąż.

- To popatrz na to... - mówi żona i gniecie banknot dwustuzłotowy.

Następnie pyta:

- A widziałeś może pogięte sto tysięcy złotych?

Mąż z zaciekawieniem odpowiada:

- Nie.

- To sobie zobacz, stoi w garażu.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Polityka

68piorunów

Ciezko o bardziej memiczne zdjecie.
Po lewej Karol Nawrocki, obecnie Prezydent RP, ktory wedlug mediow organizowal dziewczynki do pokojow hotelowych oraz w podstepny sposob przejal mieszkanie emeryta
Po prawej Kizo, popularny raper, ktory w jednym ze swoich "utworow" rapuje tekst "my to sutenerzy, spece od kradziezy".

Pokaż więcej komentarzy (13)