LovelyPLFenomen
36piorunówDam to do #nauka choć bardziej by pasowało #medycyna albo #psychiatria
Nie - to nie jest AI.
Nie - to nie jest 1 kwietnia.
Tak - ktoś uważa, że istnieje takie słowo :smiley:

Dołączył/a:
LovelyPLFenomen
36piorunówDam to do #nauka choć bardziej by pasowało #medycyna albo #psychiatria
Nie - to nie jest AI.
Nie - to nie jest 1 kwietnia.
Tak - ktoś uważa, że istnieje takie słowo :smiley:

WujekAlienLider
93piorunów
splash545Lider
21piorunów1215 + 1 = 1216
Tytuł: Wrony
Autor: Petra Dvorakova
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Stara Szkoła
Format: audiobook
Liczba stron: 184
Ocena: 8/10
Prywatny licznik: 12/24
Książka o bezsilności dziewczynki wobec przemocy fizycznej, a przede wszystkim psychicznej, której doświadczała w domu rodzinnym. Matka manipulatorka z zerową autorefleksją i bierny ojciec poddający się napuszczaniu na jedną z córek, który dla świętego spokoju wymierza kary fizyczne.
Do książki podchodziłem trzykrotnie, bo była dla mnie bardziej przerażająca, niż najgorszy horror. Ciężko czytało mi się to wszystko przez to, że nie było w niej żadnej dosadności, nic nie było całkowicie zero-jedynkowe, tylko odcienie szarości. Jakaś forma troski mieszała się z gnębieniem i mogłoby się wydawax, że zazwyczaj nic aż takiego wielkiego się nie działo, a jednak, w ten sposób niszczy się psychikę dziecka już na całe życie. Ciężej jest też na tego typu sytuacje zareagować komuś z zewnątrz.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

WujekAlienLider
13piorunów300 614,23 - 1,44 - 1,51 - 1,45 = 300 609,83
Planktonik
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin
WujekAlienLider
13piorunów
Yes_ManLider
121piorunów
Cori01Osobistość
32piorunów1211 + 1 = 1212
Tytuł: To nie jest kraj dla starych ludzi
Autor: Cormac McCarthy
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Format: e-book
Liczba stron: 324
Ocena: 8/10
Czy od zła da się uciec?
Chyba na to pytanie próbuje odpowiedzieć autor książki w powieści "To nie jest kraj dla starych ludzi", albo i nie? Może po prostu jest to dobrze napisana książka trochę sensacyjna, trochę refleksyjna. Ciężko w niej jest doszukać się jakieś większej filozofii, może w tym że główny złol tej powieści wydaje się być niezniszczalny, trochę jak takie zło które ciągnie się za nielegalnie zdobytymi pieniędzmi i od którego nie da się uciec i gdzie kolwiek by się taki ktoś nie udał, zawsze będzie musiał się oglądać za ramię, trochę jak historia Nacho z "better Call Soul".
O czym jednak by ta książka nie była, jest ona świetnie napisana, po przeczytaniu Drogi tego samego autora, utwierdziłam się tylko w tym jak bardzo podoba mi się jego styl pisania. Byłaby to książka 9/10 gdyby nie to, se końcówka(parę stron ok 10) wydaje mi się zupełnie zbędna, nic nie wnosi według mnie i nie wiem czy nie jest ona dodana na siłę.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

WujekAlienLider
89piorunówGdy technologia Ci zjada żarcie
#heheszki #zwierzaczki

TrypsynaGURU
104piorunówWizz Air Warsaw Praski Night Half Marathon
No to tak. Od paru edycji obserwowałam ten bieg i postanowiłam, że w tym roku go przebiegnę, bo po prostu podobała mi się impreza. Zgadaliśmy się ze znajomymi na szybki wypad do WWA gdzie każdy z nas pobiegnie po swoje i przy okazji miło spędzimy weekend.
Jakie było moje założenie wobec tego biegu? Test formy, start typu „B”. Sprawdzić, gdzie teraz jestem i nad czym mogę popracować na kolejne półmaratony, które biegnę w sezonie jesiennym. Nie ukrywam, nastawiałam się na życiówkę (czyli poprawę mojego wyniku z przed roku, 01:31:33). Cichym marzeniem było złamanie 1:30. Forma ostatnimi tygodniami rosła, czułam się świetnie.
Start półmaratonu zaplanowany był na 20:30.
Prognoza pogody zapowiadała się conajmniej koneserska. Mocne porywy wiatru i przelotne burze. Lekki stresik był, ale nie ma co - każdy uczestnik ma taką samą pogodę, jesteśmy w tym razem.
O 20:00 poleciałam się rozgrzać, przetruchtałam koło 2 kilometrów, w tym kilka przyspieszeń do docelowego tempa. Niestety nie czułam aby jelita się pobudziły ale i tak poszłam w kolejkę do toi toia. Kartofelki odcedzone, brak symptomów aby murzyn piłował kraty - dobra, to czas polecieć się do swojej strefy startowej. Przyjmuję żel izotoniczny. Ustawiam się w pobliżu zajączka na 01:30:00. Postanowiłam, że zaryzykuję i polecę z nim.
Odliczanie. Strzał. Startujemy.
Pierwszy kilometr, to jest walka z tłumem biegaczy. Uwaga, by nie dostać z łokcia, nie wpaść na czyjeś nogi, wyminąć sprawnie osobę przed Tobą która startuje z wolniejszym tempem niż Ty czy nie zostać zepchniętym. Do tego jeszcze starasz się wyczuć tempo które sobie założyłeś. Powiedzmy, że mała walka o przetrwanie w tłumie.
Doganiam zająca. Staram się utrzymać pozycję nie na początku grupy, nie na końcu, a w środku. Tak aby być osłonięta przed powietrzem.
Mija pierwszy kilometr, drugi. Staram się łapać „luz”. Jest spoko, ale czuję, że, no dosyć żwawo. Tempo 4:12.
Kilometr trzeci, pierwsza stacja nawadniania. Łapię od wolontariusza kubeczek z wodą, wylewam połowę, robię dziubek i sprawnie wlewam sobie do buzi zimny łuk wody. Przy okazji uważam na kroki, bo cały odcinek jest pełen wyrzuconych kubeczków, czego nie lubię. Zawsze odbiegam na bok i rzucam kubeczek „obok” trasy, tam gdzie biegacze nie tuptają. Tym razem również tak zrobiłam.
Wracam do pacera. Wiem, że teraz lecimy ciągle prosto, aż do nawrotki na 8 kilometrze. Wiem, że będzie mi się to „ciągnęło” mentalnie. Mija 4, 5 kilometr. Cholera, czuję, że minimalnie przekraczam granicę. Czuję charakterystyczny ciężar na brzuchu, w momencie kiedy przekraczam swój próg. Mijamy 6 kilometr i decyduję minimalnie zluzować tempo. To jest również czas na przyjęcie żelu. Pacer zaczyna mi z grupą pomalutku odjeżdżać, a ja zaczynam się trzymać tempa bliżej 4:20. Jest i wyczekiwany przeze mnie kilometr 8 oraz nawrotka. Wyczuwam, że jest widmo kolki na wątrobie. Luz luz luz, potrzebuję więcej luzu.
I wtedy pojawia się on - krecik zaczyna pukać w taborecik.
No to za⁎⁎⁎⁎ście. Jedziemy z tym. Czyli trzeba jeszcze więcej luzu jeśli nie chcę doświadczyć afery fekalnej. Kojarzę, że w okolicach 14 kilometra powinien być toi toi. Zaczynamy wielkie odliczanie do niego. Do tego kilometra, udaje mi się trzymać tempo w okolicach 4:25.
Dłuży mi się ten odcinek. Ale w końcu, na ulicy Francuskiej jest dużo większy doping, który mentalnie bardzo pomaga wytrwać pół kryzys.
Jest, widzę go! Decyzja, zatrzymuję się na nim czy ryzykuję i lece dalej?
Rozum vs Determinacja.
Wygrał Rozum. Dobra, bezpieczniej będzie zrobić ten taktyczny pit stop. „Zjadł” mi on około 50 sekund, bo po wybiegnięciu zaraz Garmin wypikał mi kilometr zrobiony w 5:17.
I to była bardzo dobra decyzja. Od razu poczułam się lepiej. Co prawda, nie wróciłam do tempa z początku, ale była werwa i chęć walki. Jak czułam że robi się ciężej, minimalnie zwalniałam i szukałam luzu. Jak był luz, starałam się wyprzedzać ludzi z przodu.
Na 18 kilometrze, zobaczyłam twarze moich znajomych jak mi kibicowali, dało mi to chwilowego boosta. Zaraz po tym, zaczął się podbieg na wiadukt. Nogi były już tak zmęczone, że czułam jak mi się plączą pod sobą na nierównościach asfaltu. Na tym odcinku mijałam sporo zawodników, których profil chwilowo pokonał gdyż maszerowali. Po dłuższej chwili zarządzania zmęczeniem i wytężonego skupienia jak nigdy - skręciliśmy w zbieg. Nareszcie, chwila luzu i możliwości przyspieszenia. Już kręciliśmy się pod Stadionem Narodowym, było słychać w oddali imprezę z mety. Kolejny chwilowy boost, gdy wiesz że zbliżasz się do końca bo niemalże go widzisz(słyszysz). Udaje mi się mijać kolejne osoby. Po 19 kilometrze, jest kolejny punkt odżywczy z wodą. Nie korzystam, jestem już zbyt blisko końca. Jeszcze jedna nawrotka. I kolejna. Okej jeszcze tylko 2 kilometry. Jeszcze tylko jedna mila. Jeszcze tylko półtorej kilometra. Jeszcze tylko około 6 minut. Odliczanie do końca. Dystans malał, ból rósł. Dobra, wchodzę w zakręt do mety. Ostatnie 200 metrów do mety. Jedziemy ile fabryka dała. Ostatnie przyspieszenie. Z serducha.
Przekraczam linię mety.
Wynik netto 01:32:23.
Średnie tempo biegu: 4:23 min/km
Od razu przechodzę na bok, łapię się za barierki, spuszczam głowę i dochodzę do siebie przez minutę. I cieszę się, że mam to za sobą. Po chwili, idę odebrać medal, zabrać fanty z strefy finishera (woda, izo, banan i jakieś ciastka zbożowe). Czas poszukać mojego lovely @scorp
Półmaraton Praski przeszedł do historii.
Czy polecam imprezę? Jak najbardziej. Jest całkiem z pompą zrobiona, miasteczko biegacza bardzo duże, adidas dużo kasy tam wrzuca widać.
Trasa taka średnia w mojej opinii, prawie połowa bez kibiców i w większości „prosta” czyli biegniesz daleko przed siebie.
Biegaczy bardzo dużo, na połówce wystartowało chyba ponad 10k uczestników. Jeśli lubisz duże biegi, to ta impreza jest jak najbardziej warta uwagi.
Wynik który uzyskałam, jest moim drugim najlepszym czasem na półmaratonie jaki kiedykolwiek uzyskałam. Ciekawe, czy gdyby nie pauza w toi toiu - to czy nie byłoby jednak PR. 😃 Ostatecznie pogoda nie była taka okropna jak się zapowiadało. Z burzy nic nie było, raz przez chwilę pokropiło. Ale wiatr dawał czasem konkretnie na twarz, to przyznaję.
Wiem, nas czym teraz treningowo muszę się skupić. Dłuższe treningi tempowe. Większa wytrzymałość podprogowa. Nad tym będę pracować w najbliższych tygodniach.
Czy jestem zadowolona z biegu? Tak.
Czy mogło mi pójść lepiej? Uważam, że tak.
Nie każdy bieg czy inne wydarzenie sportowe musi kończyć się życiówką, alertem PR i fajnym wpisem na stravie. Tak wygląda życie. Wyciągam wnioski i lecę dalej.

A po biegu chodziliśmy na kebaby.
WujekAlienLider
98piorunów
Ale fajnie gryzonie
Dzisiaj jadę rano samochodem i szara wiewiórka spadła z drzewa na jezdnię.
Musiało być ok 4-5m, myślałem że nie żyje, a ta jak tylko ją minąłem się zawinęła i gdzieś poleciała.
Pierwszy raz widziałem wiewiórkę zaliczającą glebę.
Mr.MarsGURU
11piorunówCztery osoby, w tym jedna ciężko, zostały ranne podczas gminnych dożynek w Reczu (powiat choszczeński). Został wezwany śmigłowiec LPR. Służby podają, że uderzone zostały spadającą gałęzią lub gałęziami i przedmiotami, które poderwał wiatr. Do zdarzenia doszło w sobotę przed

WujekAlienLider
30piorunów300 839,49 - 23,00 = 300 816,49
Niedzielne tuptanie
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

Z tą przyjaźnią to się tak nie rozpędzaj 😉
Ladnie noice
WujekAlienLider
22piorunów
Dobrze, dobrze, kilometry lecą. 😉☕
aerthevistLider
63piorunówPonad połowa pilotów Icelandair, którzy wzięli udział w badaniu dotyczącym zmęczenia, przyznała, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy przynajmniej raz nieumyślnie zasnęła podczas pracy na pokładzie samolotu. #wiadomosciswiat #islandia #lotnictwo

LubiepatrzecGURU
7piorunówStaw skokowy boli, czyli jest za mao chodzone ¯\\(ツ)/¯

@Lubiepatrzec zawsze jest za mało i można więcej ;)
Trzymam kciuki, żeby szybko przeszło
WhoresbaneFanatyk
14piorunówNewsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Znak zapowiada nowość historyczną. "Arabowie. 3000 lat historii" Tima Mackintosh-Smitha ma ustaloną premierę na 23 września 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmie 848 stron, w cenie detalicznej 139,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Tim Mackintosh-Smith odmalowuje niezwykły pejzaż historii Arabów – od starożytnych plemion i królestw, poprzez narodziny islamskich imperiów, aż po rewolucje, konflikty i sukcesy współczesnego świata arabskiego.
Zagłębiając się w 3000 lat historii Arabów, autor prowadzi nas przez opowieść o kalifach, prorokach i zdobywcach, a także o poetach, podróżnikach i kupcach. Przybliża nam dzieje ogromnej wspólnoty, którą dzielą geografia, polityka i zwyczaje, za to jednoczy wspólny język.
Mackintosh-Smith dostrzega różnorodność Arabów, podkreślając równocześnie rolę języka arabskiego jako ogniwa łączącego ich historię i teraźniejszość, a zarazem nośnika wspólnych opowieści, tradycji i tożsamości.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #znak #historia #timmackintoshsmith #starozytnosc #arabowie

RomanzholandiiOsobistość
5piorunówtak sobie wczoraj z braku zajęć przed koncertem dumałem.
Opowieści z mekhańskiego pogranicza
Księga całości Kresa
który cykl Wam się bardziej podoba?
Obydwa są u mnie bardzo wysoko na liście. Ale u mnie Kres wygrywa.
@Romanzholandii Meekhan jest bardziej dopracowany
@Romanzholandii powiem tyle: oba jeszcze nie skończone.
mehowFenomen
60piorunówWracam do czytania, chcę i muszę wrócić. Od tego miesiąca spada z moich barków parę obowiązków i nareszcie będę miał czas i spokojniejszą głowę, by oddać się temu hobby. Sęk w tym, że nigdy nie umiałem na chybił trafił wybierać książek, jestem typem który musi sobie ułożyć listę "must read" - i dlatego szukam polecajek od was. Mógłbym kierować się opiniami z innych stron, ale z biegiem lat przestaję ufać jakimkolwiek rankingom przez płatne recenzje itp. xd
Chciałbym, żeby każda osoba która czyta ten wpis poleciła mi jedną książkę - na pewno zapoznam się z każdą propozycją. Może to być książka, która doprowadziła do łez, przemyśleń, śmiechu lub po prostu taka, która została w głowie na dłużej i warto nieść info o niej na prawo i lewo.
Ostatnio bardzo wciągnęła mnie seria z Forstem spod pióra Mroza, całą Chyłkę też przesłuchałem (choć im dalej w las tym było ciężej xd). Wiedźmina całego mam przeczytanego, twórczość Stephena Kinga również odpada.
Żeby zachęcić bardziej do udziału, jutro o 17 wylosuję przez hejto-los jedną osobę, której opłacę zamówienie na jakąś książkę - powiedzmy, że zamówienie do 70PLN wraz z kosztami wysyłki. Deal? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Całą serię Świata Dysku T. Pratchetta :smiley:
Wylosowany komentarz z wpisu - @SilverHandJob
https://hejto-los.pl/20565e4f-bbc6-447e-8cdf-1f4aeef45d00
Wpis dodany za pomocą aplikacji hejto-los
Wracam do czytania, chcę i muszę wrócić. Od tego miesiąca spada z moich barków parę obowiązków i nareszcie - mehowWracam do czytania, chcę i muszę wrócić. Od tego miesiąca spada z moich barków parę obowiązków i nareszcie będę miał czas i spokojniejszą głowę, by oddać się temu hobby. Sęk w tym, że nigdy nie umiałem na chybił trafił wybierać książek, jestem typem który musi sobieHejtoWujekAlienLider
15piorunów
@WujekAlien harry potter to był gej, wolał banana niż prawdziwe mięsko
LubiepatrzecGURU
5piorunów#kawa
Czy jak po monsterze wypiję kawę to przeżyję, czy tak średnio?
Odpisz!
Jak nie dasz znać że żyjesz to za pół godziny dzwonimy na 112.
@Lubiepatrzec zrobiłem tak kiedyś i umarłem