Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

ciken007Koneser

Dołączył/a:

  • 6 wpisów
  • 268 komentarzy
  • 1 obserwujących

Kosmonauta

w Medycyna

729piorunów

Hej!

Mam na imię Paweł. Jestem pielęgniarzem. Pracuję na Oddziale Detoksacyjnym, Chirurgicznym i Paliatywnym na południu Polski.

Mam ukończony kurs kwalifikacyjny w zakresie podstaw opieki paliatywnej.

Dziś chciałbym Wam opowiedzieć jak umiera człowiek. Skąd pielęgniarka wie (przypuszcza) że dziś "to ten dzień". Jak wyglądają ostatnie chwile i co robimy, żeby pomóc godnie odejść pacjentowi.

Oddział Medycyny Paliatywnej (OMP) - temat rzeka. Mógłbym napisać 500 stron a i tak nie wyczerpałbym tematu. Właściwie tylko bym go "liznął". Będę więc pisał w wielkim skrócie, bez wchodzenia w szczegóły.

Do OMP, na którym pracuję, przyjmowane są osoby dorosłe*. To znaczy takie, które mają skończone 18 lat. Rozporządzenie Ministra zdrowia jasno określa z jakimi jednostkami chorobowymi można przyjąć pacjenta do OMP. Są to: choroba HIV, nowotwory, następstwa zapalnych chorób ośrodkowego układu nerwowego, układowe zaniki pierwotne zajmujące ośrodkowy układ nerwowy, kardiomiopatia, niewydolność oddechowa niesklasyfikowana gdzie indziej, owrzodzenie odleżynowe. Działanie OMP to wszechstronna, całościowa opieka i leczenie objawowe świadczeniobiorców chorujących na nieuleczalne, niepoddające się leczeniu przyczynowemu, postępujące, ograniczające życie choroby. Opieka ta jest ukierunkowana na poprawę jakości życia, ma na celu zapobieganie bólowi i innym objawom somatycznym oraz ich uśmierzanie, łagodzenie cierpień psychicznych, duchowych i socjalnych.

* - nigdy nie podejmę się pracy w hospicjum z osobami poniżej 18 rż. Nie dałbym rady psychicznie. Nie mógłbym patrzeć na gasnące ciało dziecka.

85% pacjentów, które trafiają na mój OMP, to stany terminalne, bez zachowania świadomości. Większość pacjentów ma wyniszczony - przez chorobę - organizm. Nie stosujemy więc uporczywej terapii. To znaczy: odstępujęmy od stosowania procedur medycznych, w celu podtrzymania funkcji życiowych nieuleczalnie chorego, które wiązałyby się z jego nadmiernym cierpieniem lub/i naruszeniem jego godności. Stosujemy podstawowe zabiegi pielęgnacyjne, łagodzimy ból i inne dokuczliwe objawy, karmimy pacjentów i ich nawadniamy. Nie jest to eutanazja bierna, gdyż artykuł 32 pkt 1 Kodeksu Etyki Lekarskiej stanowi, że "w stanach terminalnych lekarz nie ma obowiązku podejmowania i prowadzenia uporczywej terapii oraz stosowania środków nadzwyczajnych". W skrócie: podejmujemy czynności ratownicze tylko wtedy, kiedy szanse na ratunek mają sens. Najprostszy przykład: pacjent w logicznym kontakcie, przytomny, z odleżyną - spadają mu parametry życiowe, np. RR, oczywiście reagujemy i monitorujemy pacjenta. Odstępujemy od np. resuscytacji czy poprawy parametrów życiowych w przypadu pacjentów nieprzytomnych, z np. rozsianym nowotworem płuc, gdzie nasze działania pogorszyły by tylko stan pacjenta, przedłużyły by jego cierpienie i chwilowe życie, które i tak nieuchronnie zakończy się wkrótce. To wielki mój skrót, aby chociaż trochę wytłumaczyć Wam charakter pracy na OMP.

I znowu w wielkim skrócie: ustawodawca nie określił wprost, ale naszym naczelnym zadaniem jest łagodzenie bólów somatycznych, natychmiastowe działanie interwencyjne w celu przyniesienia ulgi chorym, łagodzenie dolegliwości psychicznych i duchowych. Nasze postępowanie nie powinno mieć na celu podtrzymania gasnącego życia za wszelką cenę, kosztem jego jakości.

Na OMP dysponujemy całą armią leków zgodnych z drabiną analgetyczną WHO: silne opioidy: morfina, oksykodon, fentanyl, metadon, słabsze: tramadol, kodeina, leki nieopioidowe: np. paracetamol.

Ufff. Tym krótkim wstępem możemy chyba przejść do odpowiedzi na pytanie:

SKĄD PIELĘGNIARKA WIE, ŻE DZIŚ* PACJENT UMRZE?

* z reguły nasze przypuszczenie, niestety, spełnia się.

Dzwony śmierci, czyli oczywiste sygnały zbliżania się nieuchronnego.

1. Oddech

Przyspieszony lub zwalniany. Płytki, bądź głęboki. Jak spada saturacja możemy pacjenta wspomóc tlenoterapią. Przepływ tlenu podaje lekarz dyżurny.

Z reguły mamy do czynienia ze zwalnianym, płytkim oddechem spoczynkowym. Człowiek zaczyna przypominać rybę, wyciągniętą z wody.

2. Spadek parametrów życiowych

Obniża się ciśnienie, dochodzi do stopniowego zwolnienia pracy serca. Nie trwa to natychmiast. Czasami 3 dni, czasami 1 dzień. Czasem jest to bardzo gwałtowny spadek.

3. Skóra

Powłoki skórne stają się szaro-blade, wyostrzone. Widać to szczególnie na twarzy i nogach. Inaczej odbija się światło dzienne. Skóra staje się woskowa i sztywna. Wyraźny nos pacjenta, wyostrzone, zapadnięte oczodoły. Zmiana koloru paznokci. Dłonie i stopy sinieją, i stają się chłodne.

4. Wzrok

Wpatrzony w jeden punkt. Pacjent nie reaguje na sygnały z zewnątrz.

5. Rzężenie przedśmiertne lub "grzechotka śmierci"

to efekt nagromadzenia śliny w tylnej części gardła i górnych drogach oddechowych, który powoduje to charakterystyczne grzechotanie, gdy przepływa przez nie powietrze. Osoba umierająca nie jest już w stanie przełykać tej śliny ani zakasłać, by pozbyć się jej nadmiaru. Stąd efekt "grzechotki śmierci".

Co robimy i skąd wiemy, że mamy do czynienia z grzechotką śmierci? Używamy ssaka i pozycjonujemy pacjenta z lewego boku na prawy i na odwrót. Chory leżąc na boku wydala ślinę. Ułatwia mu to oddychanie. Dopóki pacjent nie umrze pozycjonowanie stosujemy stale. Dbamy o to, aby co jakiś czas zmieniać pozycję ciała i ułatwiamy wydostawanie się śliny.

6. Brzuch

Ustają ruchy perystaltyczne. Zaczynają wolniej pracować jelita. W momencie, kiedy przykłada się stetoskop do brzucha, słychać bardzo wyraźnie przepływ krwi przez aortę brzuszną. Normalnie słyszymy pracę jelit, która najczęściej zagłusza przepływ krwi.

"Przelewanie się.." - pacjenci oddają duże ilości wodnego kału. Duże ilości moczu. Nazywa się to nietrzymaniem moczu i stolca.

7. Dzień przed śmiercią poprawa parametrów życiowych i stanu logicznego pacjenta

Niewytłumaczalne zjawisko. Podejmowane są nieśmiałe próby wytłumaczenia dlaczego tak się dzieje.

Często zdarza się, że pacjenci przed śmiercią stają się lepsi w kontakcie, ich parametry życiowe ulegają znacznej poprawie. Zaczynają wodzić za nami wzrokiem, apetyt im wraca, jak mogą - są rozmowni, aktywniejsi. Niestety, pracownik medyczny wie "z czym ma do czynienia". Niestety, z nieuchronną śmiercią. Rodzina, która odwiedza wtedy chorego jest szczęśliwa, słyszymy wtedy "tatuś lub mamusia jest w lepszej formie, super!". Próbujemy w delikatny sposób wytłumaczyć o co chodzi, ale często jesteśmy niezrozumiani. Gdy pacjent odejdzie czasami rodzina ma do nas pretensje "no jak to, wczoraj tatuś czy mama czuli się świetnie, a dziś zgon?". No taka nasza natura ludzka, że tuż przed śmiercią często nasz stan zdrowia ulega wyraźnej poprawie.

8. Nawoływanie imion bliskich

Zdezorientowani pacjenci wołają imiona ukochanych osób. Często ich stan świadomości ulega pogorszeniu. Opiekunki medyczne, lekarze, pielęgniarki, są mylone z bliskimi osobami. Nie wyprowadzamy pacjentów z błędu, nie chcemy im robić przykrości, sprawić bólu psychicznego. Siadamy blisko chorego, chwytamy go za rękę i głaszczemy po głowie, zgadzając się być nazywanym Jadzią, Karolem czy w inny sposób. Większość naszych pacjentów odchodzi w nocy lub nad ranem i wtedy nie ma przy umierającej osobie rodziny. To my musimy ją zastąpić w ostatnich chwilach.

9. Wyraźny spadek apetytu

Z reguły kilka godzin lub dzień/dwa przed śmiercią następuje wyraźny spadek apetytu. Jest to związane z tym, że gasnące ciało nie potrzebuje już tyle energii (kcal). Stąd też wygląd chorego ulega drastycznej zmianie.

10. Osłabienie, senność, majaczenie, lęk przed śmiercią. Zmienia się ton i melodyjność mowy chorego.

CO ROBIMY, GDY WIEMY ŻE PACJENT WKRÓTCE UMRZE?

1. Jeżeli jest możliwość, natychmiast powiadamiamy rodzinę/bliskich. Prosimy o przyjazd do szpitala i pożegnanie się z chorym.

2. Niwelujemy bóle somatyczne. Lekarze zlecają silne leki p/ból, benzodiazepiny, inne. Jeżeli wystąpi duszność spoczynkowa: stosujemy tlenoterapię. Pozycjonujemy pacjenta.

3. Nie opuszczamy pacjenta - o ile jest to możliwe. Nas jest mało, a chorych dużo, nie możemy czuwać tylko przy jednej osobie. Ale staramy się poświęcić takiemu człowiekowi więcej czasu.

Siadamy obok łóżka, łapiemy za dłoń, rozmawiamy z chorym, czasami śpiewamy piosenki, głaszczemy po głowie, czasami po prostu trzymamy za dłoń i słuchamy co pacjent nam mówi (jak może mówić). A czasami ostatnie chwile spędzamy w milczeniu. Wszystko zależy od stanu pacjenta i procesu umierania. Czasami spisujemy, w obecności świadka, ostatnią wolę chorego i przekazujemy to rodzinie. Jeszcze nam się nie zdarzyło, abyśmy byli w sądzie na jakieś sprawie spadkowej, jako świadkowie ostatniej woli pacjenta.

4. Zachowujemy spokój. Nie krzyczymy, nie szarpiemy, nie wprowadzamy chaosu. Opiekunki medyczne, świeżo po szkole, często panikują w takich sytuacjach. Musimy zachować zimną krew i uczyć je odpowiednich zachowań, aby nie naruszyć godności umierania. Wyłączamy TV, radio, nawet gdy drugi chory, z łóżka obok, protestuje.

6. Zapewniamy wygodne ułożenie, takie jak pacjent lubi i z jakim czuje się dobrze.

7. W bardzo delikatny sposób, żeby nie sugerować pacjentowi że zbliża się śmierć, pytamy się chorego czy chciałby wizyty księdza. Z reguły pacjenci nie chcą. Z reguły źle się wtedy czujemy. Nie wiemy przecież czy dany pacjent jest osobą silnie wierząca, a nasze pytanie o księdza tylko wprowadza niepotrzebny sygnał dla chorego, który przecież może mieć nadzieję życia do ostatniej chwili. W mojej praktyce pielęgniarskiej z reguły jest tak, że pytam się rodziny - np. przez telefon - czy chciałaby wezwania do chorego księdza. Ewentualnie pozostawiam rodzinie wybór, jeżeli uda im się zdążyć, niestety rzadko to się udaje.

Pytania? Przepraszam za chaos. Dopiero zaczynam przygodę z tymi wpisami i być może niektóre sprawy za mocno skróciłem i wiele ominąłem.

Mój tag do obserwowania:

Dodaję do zasięgu

Mocarz15piorunów

@angello
> 7. Dzień przed śmiercią poprawa parametrów życiowych i stanu logicznego pacjenta
> Niewytłumaczalne zjawisko. Podejmowane są nieśmiałe próby wytłumaczenia dlaczego tak się dzieje.

A to nie jest tak, że organizm się wtedy "poddaje" i przerzuca siły witalne na "czynności życiowe", zamiast walkę z chorobą? Kiedyś mi się to obiło o uszy, ale skąd taka informacja to nie pamiętam

Pokaż więcej komentarzy (98)

Fenomen

w Filozofia dla januszy

43piorunów

Co sądzi milcząca większość?

Ogromna większość użytkowników Internetu nigdy się w nim nie wypowiada. Na ile uprawnione jest przyznawanie im takich samych poglądów jak te wyznawane przez aktywną mniejszość?

Powiedzenie „milcząca większość” weszło do słownika w 1969 roku

Wtedy to Prezydent USA Richard Nixon trapiony masowymi protestami przeciwko wojnie w Wietnamie odwołał się do „milczącej większości Amerykanów”. Prezydent wychodził z założenia, że większość Amerykanów popiera jego politykę, ale w ogóle tego nie okazuje, w przeciwieństwie do bardzo głośnych aktywistów. Od tamtej pory świadomości istnienia ogromnej rzeszy ludzi, którzy swoje zdanie mają, ale go nie wypowiadają stale towarzyszy politologom.

Nie inaczej jest w Internecie

Zasada „1%” głosi, że zaledwie jeden procent użytkowników tworzy treści, kilka procent wchodzi z nimi w interakcję, a cała reszta tylko biernie przegląda. Różne badania podają tu różne wartości, wszystkie są jednak do siebie zbliżone: nagłówki piszące o tym, że „internauci” się o czymś wypowiedzieli to bzdura. To jedynie koniuszek góry lodowej o nazwie „społeczność internetowa”.

Co o nich wiemy?

Cóż – niewiele. Odruchowe ekstrapolowanie poglądów aktywistów na ogół populacji jest bardzo poważnym błędem. Szczerze powiedziawszy, myślę, że nie tylko prawdopodobieństwo przeczy takiemu rozwiązaniu. Muszą być jakieś cechy sprawiające, że jedni ludzie garną się do twórczości, a inni nie. Mamy więc do czynienia z dwoma „typami” ludzi i skoro różnią się pod tym względem, to mogą się różnić też przed innymi.

Oczywiście statystycy doskonale o tym wiedzą

Każde badanie statystyczne jest obarczone błędem (swoją drogą od dawna nie widziałem, żeby któryś artykuł prasowy o tym wspominał, jakby sondaż był wyrocznią), a badacze mają swoje metody korekty standardowych skrzywień. Stąd też sondaże wyborcze mniej więcej pokrywają się z rzeczywistością. Tyle tylko, że sondaże wyborcze badają konkretne zachowanie: na kogo się zagłosuje w wyborach. To zaś, jak pisałem poprzednio może wynikać z najróżniejszych motywacji, niekoniecznie ze zgodności z poglądami głoszonymi przez jakiegoś polityka czy jakąś partię.

To zaś powinno napawać niepokojem

Schemat powtarzający się we wszystkich rewolucjach jest taki, że politycy kompletnie nie rozumieli ludzi, którzy z kolei patrzyli na polityków jak na przybyszów z innej planety. W końcu ta skrajna alienacja przeradzała się w regularny sprzeciw i gilotyny szły w ruch.

Co stoi na przeszkodzie, by tą przepaść zasypać?

Odwołam się tutaj do dwoje myślicieli którzy różnie od siebie opisali zjawisko upadku sfery publicznej. Zdaniem Hanny Arendt problem wynikał z obecnego systemu politycznego, zaś Jurgen Habermas dostrzegał go w mediach.

Hanna Arendt już była na blogu przy okazji słynnej koncepcji „banalności zła”. Oglądając na żywo proces hitlerowskiego zbrodniarza Adolfa Eichmanna uznała ona, że za złem współczesnych totalitaryzmów stoi bezmyślność i wyzbycie się własnego rozumu na rzecz ślepego, mechanicznego wykonywania rozkazów.

No dobrze, ale dlaczego nagle ludzie zaczęli bezmyślnie słuchać jakiegoś niespełnionego malarza z dziwnym wąsem?

Arendt w swojej pracy „O kondycji ludzkiej” porównała dwa modele demokracji – antyczny i współczesny.

Starożytność znała (to oczywiście model mocno uproszczony) jasny podział na sferę prywatną i publiczną. Sfera prywatna – gospodarstwo domowe (oikos, od tego słowa pochodzi „ekonomia”) była bytem hierarchicznym, gdzie wszyscy byli podporządkowani głowie rodziny. Tam odbywała się produkcja ekonomiczna i to oikos były odpowiedzialny za zjawisko nazwane „gospodarką”.

Głowa rodziny jednak, uczestnicząc w życiu publicznym stawała w obliczu równych sobie ludzi.

Życie publiczne jednak było czymś znacznie innym niż to co znamy teraz. Każdy obywatel wręcz był skazany na uczestniczenie w nim, a do szerokiej „polityki” (czyli życia polis – wspólnoty) należały też liczne święta, rytuały religijne czy przedstawienia teatralne. To w sferze publicznej człowiek (czy raczej: wolny mężczyzna) wolny mógł się w pełni realizować tocząc nieustanną, bezkrwawą walkę o wyznawane przez siebie ideały.

Zdaniem żydowsko-niemiecko-amerykańskiej filozofki dzisiejsza sfera publiczna znacznie się od niej różni

Zatarciu uległa różnica między tym co prywatne i tym co publiczne. Zamiast obywateli władzę sprawuje na co dzień zawodowa kasta polityków, od których oczekuje się dobrego zarządzania państwem, na wzór zarządzania przedsiębiorstwem czy gospodarstwem. Zbytnia rywalizacja polityczna jest postrzegana jako szkodliwa, jeżeli prowadzi do obstrukcji w wydajnym „rządzeniu”. Rola obywateli w dużej mierze sprowadzona jest do roli głosujących maszynek. I można jej swobodnie nie wypełniać.

Kluczem do przełamania tej obywatelskiej apatii jest wprowadzenie takich zmian, które wymuszą niejako istnienie permanentnej strefy publicznej wszystkich obywateli. Niestety, Hannah Arendt jest stosunkowo mało płodna jeżeli chodzi o konkrety. Podaje jedynie wzory ustrojowe – hierarchiczne rady delegatów istniejące w początkowych fazach wielu rewolucji. Takim radom daleko było do zawodowego grona polityków i wpływających na nich lobbystów. To byli autentyczni delegaci przenoszący wyżej wyłącznie głos dołów.

Właśnie – a co z głosem? Wydawać by się mogło, że współczesne realia internetowe to idealne miejsce do tego, aby każdy mógł się wygadać.

Jednak nie do końca. Jurgen Habermas widział we współczesnych mediach (przy czym było to 60 lat temu a miał na myśli głównie radio i telewizję) główny bloker debaty publicznej. W idealnej (aż nazbyt wyidealizowanej) przeszłości początków czasów nowożytnych istniała, skupiona wokół różnych salonów i kawiarni rzeczywista sfera publiczna. Ludzie na bieżąco dyskutowali ze sobą, a jeżeli ktoś czuł się wykluczony mógł „założyć” własne kółko dyskusyjne. Było to możliwe z dwóch powodów: po pierwsze, grono obywateli było dosyć wąskie i ograniczało się do garstki bogatych mężczyzn. Po drugie, próg wejścia na rynek medialny był stosunkowo niski i wystarczyło zainwestować trochę grosza w małą drukarnię. Bardziej przypominało to lokalną politykę w małej gminie.

Współczesne media masowe niewiele mają z tym wspólnego.

Opanowany przez koncerny medialne rynek praktycznie nie pozwala wejść komuś nowemu. Najgorzej jest w branży social mediów, gdzie każdy perspektywiczny startup dostaje szybko propozycję nie do odrzucenia: albo cię kupujemy, albo wycinamy. O tym „co mówią internety” w ogromnej mierze decydują algorytmy Google, Facebooka i Twittera, które wybierają nam treści pojawiające się na głównej stronie. Takie algorytmy z zasady nie mogą być bezstronne i faworyzują jakiś rodzaj materiałów choćby ze względu na formę. A ta zawsze jest powiązana z treścią.

Tak naprawdę więc nie mamy pojęcia, czy to co uznajemy za „poglądy społeczeństwa” jest nimi rzeczywiście czy też bezprawnie ekstrapolujemy na wszystkich poglądy grupek walczących ze sobą, internetowych aktywistów i zawodowych polityków. Nie wiemy, bo istniejące realia polityczne i medialne zdobyć takiej wiedzy nie pozwalają a skazani jesteśmy na jedynie często pośrednie spekulacje. To trochę jak gotowanie zupy pod przykryciem i próba zgadnięcia na czują kiedy zacznie się podnosić. Ryzyko, że nie zgadniemy a zupa wykipi jest bardzo duże.

PS1: można mnie znaleźć na FB, Instagramie i Hejto:

https://www.facebook.com/filozofiadlajanuszy

https://www.instagram.com/filozofiadlajanuszy/

https://www.hejto.pl/spolecznosc/filozofia-dla-januszy

PS: można mi postawić kawę (tudzież piwo) na:

https://buycoffee.to/filozofiadlajanuszy

 

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Mała farma

196piorunów

Halo halo kochani!  tutaj.

Szybkie info: 15 nowych kurek wleciało na stan zwiększając trzodę do 35 sztuk niosących!

Skład:

* + 5szt. plymouth rock
* + 5szt. zielononóżka kuropatwiana
* + 4szt. leghorn
* + 1szt. sussex

Obecne stado to:

* 3szt. leghorn
* 16szt. rosa
* 1szt. tej nie jestem pewien, ma czarno białe upierzenie przy szyi i zielono czarne na kuprze. Nózki raczej białe.

Miałem dokupić same leghorny ale te co wcześniej widziałem i pomyślałem "biała, czyli leghorn" okazało się być sussex xD. Samych leghornów wziąłem tyle co było zatem trzeba było dobierać resztę.

Zielononózki wziąłem dla różowej bo chciała xD

Plymouth rock bo nie chciałem rosy już dobierać, a szybkie wiki powiedziało mi że to dobra i zdrowa kurka.

Minus jest taki, że są to młode i małe kury. Zdecydowanie mniejsze od tych co przywiozłem ostatnio ale ciul, kiedyś się będą niosły w końcu. Nie mam też z tego pełnoprawnego biznesu więc nie mam ciśnienia żeby już na siebie zarabiały :grinning:

Poszły po 38zł/szt. czyli 570zł w sumie. Na ten moment zastanawiam się czy już wystopować z dokładaniem kur czy zaokrąglić do 50. Finanse finansami, bardziej się zastanawiam czy np. większa ilość kur nie spowoduje że spadnie produkcja. No i oczywiście więcej kur = więcej sprzątania. Temat rozwojowy, będę informował xD

Przypominam o wykresie w którym codziennie loguje dane (dzień, ilość jaj, temperatura, nasłonecznienie):

https://docs.google.com/spreadsheets/d/e/2PACX-1vQV9R4ZLghetC6MNtX5ePLOU_jEqrW1w9hhJSFiZYp9NKVgYTigjSiVTYUeIMevWVjlaChLSP57lNA1/pubchart?oid=416726286&format=interactive

Debiutant2piorunów

Cześć @KranikSpolski.Tak mnie ta Twoja hodowla zaciekawiła że zacząłem czytać "poważne" materiały na temat kurek.:) Znalazłem fajny, podaje w linku, wytłumaczona czarodziejskość podwójnych żółtek i inne cuda. Babcia zawsze kurkom dawała pokrzywy w różnych formach, surowo ścięte, zmieszane z paszą. Niech się kury niosą!!!! https://www.national-geographic.pl/artykul/jak-kura-znosi-jajko

Naukowcy o jajach. Czy jajka są zdrowe? Jak kura znosi jajo?Jaj można jeść tyle, ile się chce, nawet 20–30 tygodniowo, uspokajają naukowcy. Nie tylko nie szkodzą (chyba że ktoś jest alergikiem), ale wręcz przeciwnie – mają zbawienny wpływ na zdrowie.National-geographic
Pokaż więcej komentarzy (30)

Fanatyk

w Ciekawostki

25piorunów

Zeszło mi trochę ale już są wszystkie w ukorzeniarce, 89 sztobrow czternastu różnych odmian. W tym sztober odmiany "Avatar" której odmiany zdjęcie niżej prezentuję. Wszystkie sztobry wcześniej miały kąpiel 24h w wodzie i chwilę w środku grzybobójczym. Każdy ze sztobrow z osobna został przycięty, owoskowany, skaleczony w miejscu korzeni by utworzył się kalus z którego utworzą się korzenie oraz umoczony w ukorzeniaczu. Teraz tylko dbać o odpowiednią wilgotność podłoża i za jakieś 4 tygodnie już pownieniem mieć wstępnie ukorzenione sadzonki.

Ps. Robotę z przygotowaniem sztobrow zacząłem jakoś koło południa.

     

Pokaż więcej komentarzy (4)

Kompan

w Hydepark

0piorunów

wymyśliłem sobie obrazek, tj logo w AI, chciałbym z niego zrobić grafikę wektorową by móc wrzucić na stronę internetową, zrobię to w gimpie? graficy zawsze mnie kasują dużo za to, chcę sam spróbować

 

Gwiazdor1piorunów

@nevo

Gimp tego nie zrobi. Spróbuj na początek czegoś on-line. Wpisz w googlarkę "jpg to svg". Jeśli w ten sposób się nie uda, to darmowy Inkscape. Ktoś już pisał. Jeśli i to nie pomoże, to już raczej pozostają jakiś płatne typu Corel, albo Illustrator . Affinity nie ma niczego do trasowania.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fanatyk

w Bojówka Piekarska

2piorunów

Wpadł mi do głowy pomysł aby na Wielkanoc upiec własny chleb. Problem w tym że z wypieków to tylko pizzę umiem i niektóre ciasta mi wychodzą. Myślicie że jest sens tracić czas na próbę przed samymi świetąmi, czy bez doświadczenia raczej nie wyjdzie?

Koneser0piorunów

Inflacja idzie 0,000001% w dół ... Realizuje się nasz program!!!!! Inflacja idzie 3% do góry. To wina zagranicznych rynków EU i Niemców.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Mocarz

w Hydepark

440piorunów

Rozmawianie z onucami nie ma sensu. Dla niech rzeczywistość jest bez znaczenia, liczy się imperatyw. To trochę jak religia.

Zelenski w Polsce:

* ubrany w bluzę - zero szacunku, nie umie się ubrać
* ubrany w gajer - wysyła żołnierzy do okopów, a sam baluje
* nie przyjeżdża w ogóle - w d⁎⁎ie ma Polskę, widać ile dla niego znaczymy
* przyjeżdża - przyjechał się lansować i żebrać o kasę

Ukraincy o przekazanym przez Polskę sprzęcie:

* to przestarzała bron - w ogóle nie szanują naszej pomocy
* to świetna bron - haha, naprawdę tak uważają? Rosja ich zgruzuje
* nie mówią wcale - zero wdzięczności, co za mendy

Ukraincy w Polsce:

* pracują - odbierają Polakom pracę
* nie pracują - żerują na zasiłkach
* przyjeżdżają kobiety - no tak, opuściły swoich partnerów w potrzebie
* przyjeżdżają mężczyźni - coo? jazda na front, a nie do Polski
* przyjeżdżają same dzieci - potworni rodzice, zostawili dzieci same

Sojusze Polski:

* NATO - agresywny sojusz, otacza Rosję i zbombardował Jugosławię też
* USA - najbardziej terrorystyczne państwo świata
* Ukraina - wołyn, wołyn, wołyn

Rozszerzenie NATO:

* nie odbywa się - Rosja potężna i nikt nie chce jej podskoczyć haha
* odbywa się - to i tak nic nie znaczy, nic to nie znaczy 😒

 

GURU2piorunów

@memento_mori standard, tak się ich szkoli. Pół biedy jak to opłacone trolle - ci przynajmniej z tego żyją. Ale ci pożyteczni idioci -to są dopiero podludzie
Tak jak na tym filmiku instruktażowym.

Pokaż więcej komentarzy (52)

Gwiazdor

w Wiadomości Polska

5piorunów

Pan Zełeński skończył. Powiedział, że "są między nami trudne sprawy, ale to drobiazgi w porównaniu z naszym partnerstwem". I tyle. Ani słowa o Wołyniu, ani słowa o Przewodowie, ani słowa o jakichś konkretnych specjalnych warunkach dla polskich firm.

A tymczasem Andzrzej robi im laske po same kule:

https://twitter.com/prezydentpl/status/1643669669218328603

  

Debiutant1piorunów

no trudno mu się dziwić, że powiedział jak powiedział, skoro na razie to ma aktualną wojnę na głowie

Pokaż więcej komentarzy (10)

Twórca

w Hejto

1piorunów

Co się tu k⁎⁎wa dzieje, jakas moderacja, usuwanie komentarzy, bany xDD

Znaczy wiadomo było od zawsze że to będzie klon sraczkopu ale mogli zaczekać trochę xDDDD

Pokaż więcej komentarzy (6)

Kompan

w Budownictwo

0piorunów

Witam, mam pytanie odnośnie przyłącza elektrycznego do działki / domu. Zgodę na takie przyłącze otrzymałem przy pozwoleniu na budowę. Pierwszy planowany termin przyłączenia został odroczony na ten rok na czerwiec. Po dodzwonieniu się do PGE konsultant powiedział że oni tego terminu mogą dochować ale trzeba podpisać zapewnienie że w przeciągu 30 dni od przyłączenia będę korzystał z tego łącza, a i jeszcze powiedział że oni ogólnie mogą zrobić przyłącze ale dopiero jak jest zrobiona połowa instalacji elektrycznej w budynku. Długość przyłącza to gdzieś koło 300 metrów, PGE. Dom jest w stanie surowym ale bez instalacji elektrycznej. Czy PGE może prosić o podpisywanie takich rzeczy skoro ja już wcześniej otrzymałem zgodę na przyłącze a teraz wykręcają się że musi być połowa instalacji? Czy to normalne zachowanie ze strony PGE?   

Zawodowiec1piorunów

@diofantos Nie, zdecydowanie nienormalne jest budować się 300m od najbliższych zabudowań i oczekiwać, ze PGE wyrzyga kupę hajsu a jaśniepan może będzie korzystał a może nie xD No chłopie, postaw się po drugiej stronie.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Sum

w Hydepark

1piorunów

A cóż to za paskudny pasożyt jest na tej pszczółce?

 

Fenomen1piorunów

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Warroza

WarrozaWarroza (Varroasis apium) – choroba wywoływana przez roztocze Varroa destructor (dręcz pszczeli), rozwijające się na czerwiu i dorosłych osobnikach pszczół miodnych. Samice roztoczy żywią się hemolimfą (prawdopodobnie jednak preferują ciało tłuszczowe) zaatakowanych owadów. Cykl rozwojowy trwa 9-10 dni. Po tym czasie samica roztocza składa w zasklepionych komórkach z czerwiem od 3 do 6 jaj, z których wykluwa się około 2/3 samic i 1/3 samców. Samice osiągają 1,6 mm szerokości i 1 mm długości. Zaatakowane rodziny pszczele wiosną bez pomocy człowieka giną już jesienią, a wystarczy zakażenie wiosenne na poziomie 10 roztoczy. Rozprzestrzenienie warrozy Po przewleczeniu roztocza Varroa destructor z Azji od pszczoły Apis cerana warroza rozprzestrzenia się w rodzinach pszczół należących do gatunku pszczoły miodnej występując w państwach: wczesne lata 60 XX w. …Wikipedia
Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

5piorunów

Mam problem z patusiarnią w moim bloku, sąsiadka nagminnie wyrzuca mi śmieci na balkon, z doświadczenia wiem, że rozmowa nie pomoże. Co mógłbym w tej sprawie zrobić? Ustawić kamerkę i nagrać żeby było widać kto to robi, a później zgłosić na policję? Czy to legalne? Macie jakieś pomysły?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Gwiazdor1piorunów

@anonimowehejto Osobiście uważam, że należy patusiare nagrać co najmniej dwa razy (żeby się nie mogła wybronić, że "ojej, tylko raz mi się zdarzyło, same spadły") i iść do administracji albo do dzielnicowego. Ew rozwalić jej te śmieci przed drzwiami, na wycieczce, bo kto Ci udowodni, że to ty? XD

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fenomen

w Wiadomości Świat

4piorunów

Jak podaje Euractiv, belgijska policja weszła do siedziby Europejskiej Partii Ludowej (należą do niej PO i PSL). Skonfiskowano komputery. Śledztwo „związane jest z oszustwami finansowymi”.

Przewodniczącym partii od grudnia 2019 do maja 2022 roku był Donald Tusk

Inspirator10piorunów

Dezinformacja. Ma sugerować, że Donald Tusk jest oszustem finansowym.

Tymczasem to Richard Czarnecki wyłudził 100 tysięcy Euro z Parlamentu Europejskiego: Ryszard Czarnecki oddał europarlamentowi pieniądze. Ale to nie koniec sprawy

Ryszard Czarnecki oddał europarlamentowi pieniądze. Ale to nie koniec sprawyRyszard Czarnecki zwrócił „część kwoty”, którą – według Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych – pobrał z Parlamentu Europejskiego nienależnie: chodzi o tzw. kilometrówki, czyli zwrot kosztów podróży służbowych. Według OLAF, europoseł PiS rozliczył te wydatki niezgodnie z wewnętrznymi przepisami europarlamentu. W piśmie przesłanym korespondentce RMF FM Katarzynie Szymańskiej-Borginon biuro prasowe Parlamentu Europejskiego zaznacza jednak, że sprawa jest w toku.Rmf24
Pokaż więcej komentarzy (9)