Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika nobodys w Hydepark

Fanatyk

w Hydepark

43piorunów

Coraz bliżej weekend, co u niektórych może się łączyć z alkoholem.
W dzisiejszej ankiecie właśnie o to was zapytam 😉

W skrócie: Pytanie będzie się odnosiło do waszego własnego stosunku do alkoholu, czyli ile i jak często pijecie.

Na każdego alkohol działa inaczej i jest to trochę temat rzeka. Gdyby ktoś z was chciał opowiedzieć o swoich przeżyciach z nim związanych to podaję kilka punktów zaczepienia:
- Jaki wpływ miał i ma alkohol na wasze życie? (również zewnętrzny aspekt czyli np. zwyczaje społeczeństwa albo stosunek rodziny/znajomych do alkoholu)
- Czy żałujecie czegoś co zrobiliście po spożyciu alkoholu? A może odwrotnie i cieszycie się, że alkohol przed jakąś sytuacją dał wam więcej odwagi?
- Jak już pijecie to najczęściej samemu czy z innymi, a może bez różnicy?
- Macie jakieś ciekawe alko-opowieści? Może zdarzyło się coś wyjątkowo śmiesznego albo przykrego/strasznego?
- Czy przepisy dotyczące różnych kwestii alkoholu (np. sprzedaży albo jazdy samochodem) są odpowiednie czy byście coś koniecznie chcieli zmienić?

Tak jak pisałem wcześniej, temat rzeka i pewnie sami macie jeszcze ciekawsze punkty nawiązujące do tematu o których nawet nie pomyślałem :smiley:

Zapraszam do oddania głosu, napisania komentarza (długie komentarze też mile widziane 😉 ) oraz ewentualnie piorun do wypromowania wątku.
Wyniki oraz podsumowanie planuję dodać w sobotę wieczorem :smiley:

Myślę, że mój stosunek do alkoholu aktualnie najbardziej pasuje do następującego zdania:

  • Piję stanowczo za dużo alkoholu i zdecydowanie za często.11%
  • Piję sporo alkoholu i możliwe, że trochę za często.12%
  • Piję regularnie, ale chyba z umiarem i raczej nie mam problemu z alkoholem.18%
  • Piję bardzo mało alkoholu i stosunkowo rzadko.37%
  • Nie piję alkoholu lub staram sie pić tylko symbolicznie i minimalną ilośc (np. lampkę szampana na nowy rok bądź ślub).22%

346 głosów

Komentarze (67)

Tytan1piorunów

A gdzie: piję dużo ale sporadycznie? Tak trzy razy do roku jest jakaś impreza na której decyduje się popić, to stosunkowo rzadko ale wtedy nie jest b. Mało

Osobistość1piorunów

Miałem epizody życia w abstynencji, więc picie małych ilości nie jest dla mnie problemem. Problem jest taki, że po prostu lubię alko dla smaku i towarzystwa. Gorzej jak wpadnę w zamiłowanie do konkretnego rodzaju alkoholu i mam nadmiar miejsca w szafie, wtedy potrafię uzupełniać barek ponad jego możliwości, a i picie przychodzi łatwiej. Zauważyłem, że najbardziej zgubne jest picie z rodziną, oraz picie ze znajomymi gdzie nie masz kontroli nad ilością polewanego alko, szczególnie wysokoprocentowego. Czasem sam się lapię, ostatnio wolę żeby ktoś się przypomniał niż polewać jak tylko szklanka ledwo się kończy. Jak ktoś z takiego powodu by się obraził to nawet bym nie płakał. Alkohol to gówno straszne, zbyt często o tym zapominamy. Rozwalił u mnie w szerokopojętej rodzinie przynajmniej 2 związki (rozwód przy posiadaniu dzieci) lub wpłynął długofalowo na relacje. Mam przypadki ciężkiego alkoholizmu wśród znajomych, dobre prace, korpo. Ta choroba nie wybiera niestety.
Ogólnie to ostatnio lubię z imprezy wychodzić w stanie praktycznie trzeźwym, brak kaca to świetne uczucie kolejnego ranka.

Inspirator2piorunów

Alko to zło - rozwalił moje małżeństwo. Żona (jeszcze) pije. Najgorsze, że mamy też małe dzieci. Przez jej picie, wylądowałem u psychiatry z głęboką depresją. Najstarszy syn nastolatek tez juz wyladowal u psychiatry - ma myśli samobójcze. Gdybym to ja odwalał to co ona to już dawno bym miał ograniczone prawa rodzicielskie. Matka jest najważniejsza i jej wolno więcej. Nawet mi niebieską kartę założyli za przemoc ekonomiczną bo dostawala kasę tylko na konto, od gotówki ją odciąłem żeby nie przepiła. Przemocą jest również mowienie do pijaczki że jest patologią. Bo juz wporowadzala nastolatkaw alko - czestowanie browarem itp. Dramat. Dla mopsui tak to za malo. Zglasilem ja na leczenie - biegli stwierdzili, ze nie ma podstaw.

GURU1piorunów

@nobodys spróbowałem w życiu jak smakuje alkohol, ale nigdy nie wypiłem nawet całego piwa czy kieliszka wina.

Osobistość2piorunów

Alko w sumie mogło by dla mnie nie istnieć, nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz coś piłem, chyba z 2 lata temu na Sylwestra. Kiedyś piłem trochę częściej, w sensie jak się miało te 18 lat i więcej to się imprezowało co jakiś czas to wtedy wiadomo alkohol zawsze był, ale to w sumie piłem bo inni pili. Samemu to nigdy.

Nigdy też nie udało mi się zaliczyć "zgona" mimo, że próbowałem wiele razy. Mój organizm ma jakiś system obronny i zawsze po prostu wymiotuje zanim zdążę tyle wypić i zawsze po chlaniu kładłem się spać sam o własnych siłach i wszystko pamiętałem.

Gruba ryba4piorunów

@nobodys prawie w ogóle nie piję, max 2 piwa gdy zdarzy mi się wyjść ze znajomymi (czyli kilka razy w roku). Jeśli wypiję więcej, mam wyraźne objawy zatrucia alkoholowego, więc unikam tego. Dosłownie kilka razy w życiu zdarzyło mi się kupić sobie piwo i wypić je w samotności, gdy miałam szczególnie ciężki dzień. Jeśli chodzi o to, jak na mnie alkohol działa - trochę łatwiej rozmawia mi się z ludźmi, może dlatego że trochę zmniejsza stres.
Alkohol miał duży wpływ na moje życie - ojciec był alkoholikiem. Nie muszę chyba opowiadać reszty.

Gruba ryba1piorunów

Dawno nie wypiłem więcej niż 4 piwa. Głowy do alkoholu nie miałem nigdy, obecnie po 3 piwie po prostu robię się mega śpiący i już jest pozamiatane. Mocniejszych alkoholi w ogóle nie piję. Tak ogólnie, to regularnie piję względnie nieduże ilości alkoholu.

Fanatyk2piorunów

Miałem różne etapy w życiu z alkoholem, ale od dłuższego czasu staram się go unikać, bo nie widzę jakichkolwiek profitów z tego tytułu.
Jeżeli chodzi o własne spożywanie to najgorzej wspominam okres kiedy po pracbazie regularnie po powrocie do domu piłem losowe butelki wina. Odcinkę miałem tylko raz w życiu i mi wystarczy.

Nie mam szczególnie miłych wspomnień związanych bezpośrednio z alkoholem, raczej nieprzyjemne scenariusze jak np.:

- Osoby z wioski w której dorastałem truły się najtańszą wódką nieznanego pochodzenia
- Sąsiedzi którzy regularnie pili, wpadali do rowów i tam spali przez pół dnia
- Ojciec: który nie pił często, bo ani nie mógł (tabletki) ani nie potrafił. Jak się już napił to przez całą noc się męczył a na rodzinie wyżywał
- Dziadek który zapił się na śmierć (udar)
- Kolega nauczony przez swoją rodzinę pić od czasów podstawówki przepijał od najmłodszych lat swoje smutki
- Inny kolega mieszał od młodych lat alkohol z resztą narkotyków. W wieku 18 lat miał zawał serca, a kiedy wyszedł z karetki to pierwszą rzecz jaką zrobił było zapalenie papierosa. Po X latach dowiedziałem się od znajomych, że mieszka na ulicy i śpi na przystankach.
- Kolejny kolega bez używek miałby potencjał na naprawdę wiele rzeczy. Jednym z jego największych osiągnięć było wjechanie do rowu samochodem na prostej drodze i pobudka przez policję. Oczywiście do tego zakaz prowadzenia pojazdów + wysoka kara.
- Kolacja z dalszą rodziną, gdzie po mocnym upiciu dalszy wujek płacząc szedł się wieszać do stodoły (i by osierocił syna, który nie miał matki), ale na szczęście ojciec go powstrzymał (tak było, nie zmyślam)
- O wiele za wiele dramatów rodzinnych które zostały wywołane "luzem" po alkoholu
- Tak jak ludzie wpadający na wiosce do rowów, tak teraz robiący to samo w centrum dużego miasta.

Z takich raczej śmiesznych (chociaż żenujących 😉 ) sytuacji to jedna ciotka po imprezie rodzinnej narzygała sobie do butów i szła tak w nich 5km do domu :grinning:

A teraz rozwinięcie aktualnej sytuacji :smiley:

W sklepach dział z alkoholem w mojej głowie już nie istnieje i bardzo to ułatwia zakupy (+ można trochę zaoszczędzić i wydać na coś innego).
Dodatkowo mnie każdy po kim widać, że jest napity strasznie irytuje i widać pewne powtarząjące się schematy :grinning: Ludzie są i bez tego często trudni.
Moja psina jest ze schroniska po nieznanych przejściach i bardzo źle reaguje na zapach alkoholu u ludzi, więc po co mam jeszcze jej dokładać strachu.

@evilonep dodał wcześniej pewien artykuł, że nie ma bezpiecznej dawki alkoholu i dla mnie również taka dawka to tylko złudzenie, którego kiedyś sam używałem.
Dla mnie abstynencja nie jest jakimkolwiek wysiłkiem, a jeżeli ma to w jakimś stopniu pomóc w ogólnie rozumianym zdrowiu i sprawności to tylko na plus 😉

W Polsce ze wszystkich narkotyków alkohol ma największe przyzwolenie. Mówiąc, że się nie pije, ludzie się pytają "a co Ci jest?" xD A najgorsze jest przekonywanie na siłę, żeby ktoś się napił kiedy odmawia..

Tak więc dla mnie aktualnie alkohol to taki sztuczny katalizator uczuć, który zniekształca świat. Z tym nie trzeba się zgadzać, bo każdy ma swoje zdanie. Według mnie alkohol nie jest lekarstwem, ale faktycznie przy odpowiednich dawkach może służyć jako lubrykant do rozmowy i na pewien sposób cieszyć 😉

GURU2piorunów

Miłe zaskoczenie jak dobrze prowadzi się społeczność Hejto. :slightly_smiling_face:

Fanatyk2piorunów

Jak miałam naście, dwadzieścia lat to chlało się z towarzystwem ostro xD
Oczywiście było sporo wydarzeń niechlubnych, choć żadnej poważnej, ale też sporo fantastycznych i po latach mam co wspominać, potem się oczywiście ustatkowalam i teraz tylko browar w weekend do serialu, ale już nie pamiętam kiedy ostatni raz się upilam, już mnie to nie kręci ;)
Poza tym po 30stce już nie ma tej zgranej paczki z którą można było konie kraść i pić do porzygu

Inspirator2piorunów

Komentarz usunięty

Fenomen0piorunów

@nobodys dobry agent jestes, odpowiedzi takie niezbyt obiektywne. Gdzie odpowiedz: pije czesto bo lubie i dla wszystkich jest to ok?

Lider4piorunów

@nobodys moja jedyna alko-historia to wzbudzanie w bliźnich obrzydzenia, ponieważ ja wódkę zagryzam słodkim i nie przeszkadza mi, że to akurat ciasto z kremem xD
Nigdy nic mi po tym nie było

Gruba ryba4piorunów

@nobodys Jako syn, brat, wnuk i zięć alkoholików mam raczej nieobiektywne spojrzenie na pewne kwestie, choćby traktowanie alkoholizmu jako "choroby". Dla mnie to żadna "choroba", bo to określenie zwalnia z odpowiedzialności za swój los. No chory/chora jest, nic nie może z tym zrobić biedactwo. Tja.

No ale do rzeczy, lecimy wedle listy:
-wpływ alkoholu na życie - żaden, nie odziedziczyłem genów tego nałogu, siostra tak. Upijam się tylko na wesoło (bo nie gryzą mnie demony przeszłości ani zapiekłe pretensje do świata) i tylko wówczas, kiedy następnego dnia nie trzeba robić nic ważnego, można pokimać do późna i nie trzeba będzie z samego rana jeździć samochodem. Tygodniami mogę nie wypić nawet piwa i w ogóle o tym nie myśleć. Już chyba częściej myślę o Imperium Rzymskim - alkohol zwietrzeje, Imperium jest wieczne.
-Nie żałuję, ale też nic nie zawdzięczam, ot produkt spożywczy dla dorosłych. Otoczenie może żałować, bo po alkoholu robię się gadatliwy bardziej niż zwykle i próbuję śpiewać Rammsteina. To jest podwójnie straszne - raz, bo Rammstein, dwa, bo za bardzo nie znam niemieckiego.
-Picie samemu to jak masturbacja - niby fajnie, ale jakby czegoś brakowało. Nie piję samemu, to bez sensu.
-Alkohistoryjek nie mam poza typowymi rzadkimi na szczęście przypadkami, kiedy przedawkowałem i nastąpił zwrot do nadawcy, nic ciekawego, takie tam fizjologiczne obrzydliwości. Nawet mimo jak wyżej bliskiej styczności z alkusami nie mam żadnych ponurych opowieści o uciekaniu boso po śniegu albo nocowaniu u sąsiadów czy na pogotowiu opiekuńczym. Jeśli w otoczeniu ktoś się uchlewał (a zdarzało się), to dystyngowanie i bez awantur. Ojciec ani razu nie wpadł do pokoju pod wpływem, żeby nauczać dziatwę, zresztą to nie on był alkoholikiem, tylko matka.
-Nie jestem pewien czy i jak to jest prawnie ogarnięte, ale warto by wprowadzić rozróżnienie między dziadkiem na rowerze gdzieś na wsi, który pustawą drogą wraca do domu po trzech piwach, a nawalonym jak szpadel imprezowiczem, który zapierdziela samochodem 180 km/h wieczorem po mieście. Tymczasem o ile wiem i jeden i drugi w statystykach widnieje jako "pijany kierowca", no litości. Pijanych polityków i innych ważniaków i tak żadne prawo nie dosięgnie, wiec nie ma co się tu napinać. Sprzedaż już jest obwarowana wystarczającą liczbą obostrzeń i regulacji, nieletniemu alkohol sprzeda teraz tylko kompletny idiota, któremu nie zależy na koncesji dla jego budy.

Osobistość1piorunów

Eee no przy piątku taka ankieta? Nie kuś, nie kuś :grinning: Zdarza się przegiąć jeśli chodzi o większą ilość, ale w większości przypadków są to okazje tj. urodziny, święta, w wakacje ciepłe weekendy wraz z ludźmi, w wakacje za granicą tydzień bywało dzień w dzień, ale nie do nieprzytomności. Robiło się też nalewki, teraz w planie jest zrobienie jagera, ale i tak go prędko nie spróbuję, ponieważ wg zaleceń musi leżakować rok :grinning:

Tytan5piorunów

Nigdy nie piłem alkoholu i nie będę pić. Rodzice i brat też nie piją w ogóle. Nie widzę w piciu sensu, lubię siebie samego i nie czuje potrzeby się odciąć. A jeżeli nigdy się nie zacznie, to nigdy nie będzie ciągnąć

Fenomen3piorunów

Nie lubię picia do odciny, zdarzało się ale zazwyczaj staram się trzymać poziom. Rozchlałem się przez stany lękowe, bo doraźnie pomagało. Później praca w gastro pomogła utrzymać nałóg, kończenie o 23 to co tu robić? A no piwko! Najlepiej 4 xD zauważyłem problem, staram się nie pić w tygodniu, weekendy jedynie jak gdzieś idę ale to coraz rzadziej i wtedy może dwa piwa albo trochę białego wina. Sylwester planuję spędzić z butelka białego wytrawnego i tyle.

GURU4piorunów

>Macie jakieś ciekawe alko-opowieści? Może zdarzyło się coś wyjątkowo śmiesznego albo przykrego/strasznego?
Miło wspominać, ale wstyd opowiadać xD

Kosmonauta1piorunów

Tak, właśnie tracę przez to robotę teraz xD szkoda tylko że mi nie szkoda

Gruba ryba1piorunów

@nobodys abstynencja to piękny stan.

Lider8piorunów

@nobodys No cóż, mam negatywny stosunek do alkoholu, bo przez kilkanaście lat piłem go w sposób patologiczny, był to mój sposób na ucieczkę od własnych stanów emocjonalnych z którymi nie umiałem sobie poradzić. Stąd też wynika moje zainteresowanie , bo dzięki niemu nauczyłem się radzić z demonami w mojej głowie i przestałem pić alkohol, który szedł pod koniec każdego dnia w ilościach hurtowych. Nie miało dla mnie znaczenia czy piłem sam, czy w towarzystwie. Co ciekawe dzięki pogłębionej analizie moich uzależnień i późniejszym dalszym praktykowaniu stoicyzmu, nie muszę uważać się za niepijącego alkoholika i od czasu do czasu mogę się napić - co też robię raz na 1-1,5 miesiąca. Nie pozwalam sobie natomiast nigdy na to, żeby napić się jeśli jestem zdenerwowany, bądź czymś się smucę, mam jakiś problem itd. Taką mam postawioną granicę.

GURU1piorunów

Piję dość regularnie, choć zazwyczaj mało, wiec niemal nigdy do poziomu by być pijanym. Nie odbija sie to zupełnie na życiu, acz pewnie nie zaszkodziłoby ograniczyć. Rok temu zrobiłem pół roku przerwy, ale niestety miałem ciężki rok i sie w stresie złamałem.

Twórca3piorunów

Pije regularnie tylko czerwone wina. Lubię argentyńskie i chilijskie malbec. Z australijskich tylko shiraz albo rozsądne blendy. Z europejskich lubię chyba jednie hiszpańskie tempranillo i rioja.

Nie lubię i nigdy nie pije win bałkańskich bo w mojej ocenie to nie są wina, tak samo jak afrykańskie. Win z USA nie lubię ale jest tu kilka wyjątków.

Ogólnie nie rozumieniem kultury picia. Wódka itp nie maja smaku, pije się je żeby się odciąć. Piwo podobnie, oglądanie meczu z piwem w ręku jest śmieszne i pozbawione stylu. Piłem piwo jedynie w szkole średniej.

Co do wina to ma ugruntowana pozycje w naszej kulturze. O winie pisał np Seneca opisując Pizona, który dożył osiemdziesięciu lat, pojąć wino co wieczor. Ja, bardzo lubię wypić lampkę do kolacji albo usiąść latem przed domem razem z żona i otworzyć kilkuletnia butelkę dobrego caberneta

Mocarz4piorunów

@nobodys Nie mam czasu na alkohol, z moimi dwoma najlepszymi kolegami próbujemy się umówić na piwo co tydzień. Wychodzą nam z tego może 3 wyjścia na rok 😭. Ostatnio znów polubiłem miód pitny, chodź od miesiąca nie skończyłem butelki. Zapominam że ją otworzyłem i tak na mnie czeka. Mam pełno alkoholu w szafce(prezenty, niektóre sam kupiłem na jakiś wyjazdach) rzecz nie do pomyślenia za młodu, kto to widział mieć a nie pić 😁

Gruba ryba4piorunów

Jestem alkoholikiem i staram się pić najrzadziej jak się uda. Obecnie raz na parę tygodniu, więc w miarę mi się udaje. Kiedy już pije to bez umiaru i kontroli. Osobiście z alkoholem zalecam ostrożność od wczesnych lat ze względu na nieodwracalność uzaleznienia

Osobistość4piorunów

@nobodys
>- Jaki wpływ miał i ma alkohol na wasze życie? (również zewnętrzny aspekt czyli np. zwyczaje społeczeństwa albo stosunek rodziny/znajomych do alkoholu)
Ojciec był alkoholikiem, przez cały życie rodzina przestrzegała mnie przed alkoholem, wmawiali mi przy każdej okazji, że nie mogę nigdy pić, bo mam to we krwi, w genach itd. Było to dla mnie okropnie frustrujące przez całe nastoletnie życie.
>- Jak już pijecie to najczęściej samemu czy z innymi, a może bez różnicy?
Samemu wieczorem lubię wypić kieliszek likieru, lub niecałe pół szklanki wina po kolacji. Nie jest to regułą, jak mam ochotę to piję, jak nie to nie - czasami kilka miesięcy nie tykam alkoholu, bo o nim zapominam.
Jeśli chodzi o picie ze znajomymi, to wybieram piwo. Kończy się na 3-4 piwach, jak wracam do domu, to czuję się już trzeźwy. Dodam, że ze znajomymi wychodzę raz na kilka miesięcy, więc tych okazji nie ma sporo i nie na każdym spotkaniu piję - czasami przyjeżdżam samochodem, albo po prostu nie mam ochoty.
Na wyjazdach wakacyjnych piję do każdego posiłku lokalny alkohol w małej ilości - nie licząc śniadania, do którego piję kawę. Chyba, że jestem kierowcą, wtedy piję tylko do kolacji.
W każdym powyższym przypadku nie upijam się, nie mam nigdy kaca i nie ma to negatywnego wpływu na pracę/hobby. Nigdy nie mam myśli, że dzisiaj muszę się napić, czy coś w tym stylu.
>- Macie jakieś ciekawe alko-opowieści? Może zdarzyło się coś wyjątkowo śmiesznego albo przykrego/strasznego?
Kilka lat temu dwa razy się schlałem, że urwał mi się film. Raz ze znajomymi, po powrocie do domu stałem przed drzwiami domu i nie potrafiłem otworzyć je kluczem i zarzygałem sobie buty... otworzyła mi mama XD Po tej akcji miałem wstręt do wódki i nie tknąłem jej przez dwa lata.
Drugi raz na imprezie firmowej, nie odwaliłem nic grubego, ale był okropny kac i również chyba rok czasu nie tykałem żadnego alkoholu.
>- Czy przepisy dotyczące różnych kwestii alkoholu (np. sprzedaży albo jazdy samochodem) są odpowiednie czy byście coś koniecznie chcieli zmienić?
Uważam, że w Polsce mamy zbyt surowe przepisy dotyczące jazdy po alkoholu. Sam nigdy nie jeździłem po alkoholu, nawet 3-4h po jednym piwie obawiam się jechać, więc nie jeżdżę, albo nie piję.

Kosmonauta5piorunów

@nobodys 
>- Jaki wpływ miał i ma alkohol na wasze życie? (również zewnętrzny aspekt czyli np. zwyczaje społeczeństwa albo stosunek rodziny/znajomych do alkoholu)
Chyba żaden. W moim domu alkohol nie był zabroniony (ale też nie lał się strumieniami, żadne z rodziców nie miało problemów z alkoholem), ojciec mi mówił, że jeżeli chcę się napić, to on mi sam da w domu, ale mam nie pić po krzakach :smiley: Nie to, żebym kiedykolwiek miała taki zamiar :grinning: Pierwszy raz wypiłam większą ilość alkoholu jak miałam ok 17 lat. Ogólne nigdy mnie jakoś szczególnie nie ciągnęło do alkoholu, nie lubię jego smaku i nie lubię ociężałości w głowie, którą mam po alkoholu.

>- Jak już pijecie to najczęściej samemu czy z innymi, a może bez różnicy?
Tylko z innymi, podczas jakiegoś wyjścia czy okazji typu urodziny. Dla mnie picie samemu nie ma zupełnie sensu. Gdyby alkohol nagle przestał istnieć - nie zrobiło by mi to żadnej różnicy.
>- Macie jakieś ciekawe alko-opowieści? Może zdarzyło się coś wyjątkowo śmiesznego albo przykrego/strasznego?
Kiedyś moja babcia, która robi wszelkiego rodzaju nalewki, pomyliła butelki i na urodzinach poczęstowała nas spirytusem zamiast wódką. Do tej pory boli mnie przełyk jak o tym myślę XD
>- Czy przepisy dotyczące różnych kwestii alkoholu (np. sprzedaży albo jazdy samochodem) są odpowiednie czy byście coś koniecznie chcieli zmienić?
Nie wiem, ale nie jestem za ograniczaniem dostępu, uważam, że to przynosi odwrotny efekt. Ale jestem za edukowaniem np. o skutkach picia czy prowadzenia samochodu po spożyciu alkoholu.

Kosmonauta0piorunów

@DiscoKhan Ok, rozumiem Twoje argumenty, ale ja mam inne zdanie - jestem przeciw ograniczaniu czegoś, bo część ludzi nie umie z tego korzystać. Oni i tak sobie poradzą, a jest to utrudnienie dla tych, co nie mają z tym problemu.

Gruba ryba0piorunów

@koniecswiata jak ktoś jedzie na imieniny to zboczyć z trasy do sklepu i spóźnić się te 10 minut to nie jest kłopot. Ale są tacy co jak są w stresie i im alkohol stanie przed oczyma to nie mają żadnej samokontroli.

Raz w podróży służbowej miałem takiego kierowcę... Nie wiem, takie minimalne ograniczenia IMHO mają sens. Tak samo jak uważam, że napoje alkoholowe powinny być sprzedawane w butelkach 250 ml i w górę. W praktyce to nie robi żadnej prawdziwiej różnicy i jak ktoś chce to sobie do piersiówki przeleje ale jak byłem młodszy i w monopolowym pracowałem... Ludzki umysł potrafi siebie w ciekawy sposób oszukiwać tymi małymi dawkami. Jestem pewien, że co najmniej paru kolesi którym setki sprzedawałem rzadziej by się w trupa zalało

Rozwiązanie nieidealne, bo takiego nie ma i łatwo w drugą stronę przesadzić ale takie częściowe ograniczenia jak dla mnie jakiś tam sens mają

Kosmonauta0piorunów

@DiscoKhan Pisząc "prawdziwy", to był skrót myślowy, chodziło mi o kogoś, kto ma rzeczywiście problem z alkoholem.
Dla kogoś takiego zaopatrzenie się w alkohol nie jest problem, natomiast zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach będzie przeszkodą jak zwykle dla zwykłych ludzi, dla kogoś kto jedzie na imieniny do szwagra z rodziną ale zapomniał wziąć z domu prezent. Taki ktoś może zapomnieć o alkoholu, bo nie jest alkoholikiem.

Gruba ryba0piorunów

@koniecswiata miałem w rodzinie, niech mu ziemia lekką będzie.

Są tacy "prawdziwi" i są "fałszywi" którzy się trzymają przez większość czasu ale jak ich jakiś impuls złapie to nie ma człowieka na miesiąc. Później znowu przez pół roku spokój. Osobiście nie rozróżniam, prawdziwy czy tylko półoryginalny, bo na drodze trzaśnie kogoś tak samo.

Osobistość14piorunów

Ja po pijaku kiedyś podbiłem do laski... W marcu czy tam maju minie nam 18 lat razem.

Gruba ryba8piorunów

@Tyglys mam żonę od 13 lat i do teraz po pijaku do niej podbijam.

Na trzeźwo też :smiling_face_with_3_hearts:

Gruba ryba8piorunów

Praktycznie nie piję, w tym roku, jeśli dobrze pamiętam, sięgnąłem po alkohol trzykrotnie i za każdym razem była to skromna szklaneczka wina. Wolę spoglądać na świat z całkowicie trzeźwą głową.

Fanatyk18piorunów

@nobodys wypiłem w życiu morze alkoholu, na studiach ciągle tankowałem z kumplami. Od 2 lat nie pije w ogóle, ani kropli i polecam ten styl życia 😛 Udowodniono, że nie ma najmniejszej, bezpiecznej dawki alkoholu. Każda ilość szkodzi.

Eksperci: nie ma bezpiecznej dawki alkoholuNie ma czegoś takiego, jak bezpieczna dawka alkoholu; niemal każda jest toksyczna dla naszego organizmu – twierdzą eksperci różnych specjalności.Mp
Autorytet1piorunów

@evilonep tell me something I don't know 😁

Fanatyk2piorunów

@madhouze od czasu do czasu medyczną trawką, ale z apteki i podkreślam, że to leczniczo 😆

Gruba ryba1piorunów

@evilonep rzadko i z umiarem warto się odmóżdżyć :see_no_evil:

Fanatyk1piorunów

@evilonep Też o tej dawce już czytałem w wielu miejscach i przy swojej opinii też się może do niej odniosę 😉

Gruba ryba2piorunów

Tutaj brakuje " piję tylko na imprezach a poza nie chleję"!

Fanatyk0piorunów

@AndrzejZupa na hejto w ankietach można dodać maksymalnie 5 opcji do wyboru, więc i nawet z tymi opcjami które są ciężko było się zmieścić 😉

GURU1piorunów

Ooooo! Kolejna ankieta. 😊

Fanatyk3piorunów

@Mr.Mars # hejtoniespi 😉

Gruba ryba10piorunów

@nobodys mocnego alkoholu nie mogę pić, bo nie mam umiaru i jeszcze po mnie nie widać, że już film mi się urwał. Na szczęście nic poważnego nigdy nie odwalilem i sam siebie z tym nie oszukiwałem zbyt długo.

Z negatywnych sytuacji to dwa telefony tak zgubiłem i nie odzyskałem. Dwa zgubiłem i się znalazły także statystyka nie jest aż taka tragiczna.

Ze śmiesznych sytuacji to kiedyś na koncercie typu zakończenie lata uderzyłem w konkury do dziewczyny. Ta mi coś tam odpowiada, że nie, ja się pytam dlaczego a ona podnosi rękę - w ręce trzymała rękę swojego chłopaka. Ja na to że mi to za specjalnie nie przeszkadza, kumple mnie później odciągnęli chociaż wszyscy się tylko brechtali z tej sytuacji ponoć xd

Gruba ryba2piorunów

@madhouze u mnie presja nie była jakaś znaczna. Jak przestałem pić mocniejsze trunki i dobrzy kumple się pytali czemu nie wpadam to wprost mówiłem, że po prostu nie mogę pić, sami wiesz jak jest itp. i żadnych podsmiechujek nie było tylko tak w zadumie głową kiwali. Cały czas się czasem mijamy i parę słów zamieniemy, do nikogo żalu o jakieś rozpijanie nie mam. Ale to już kwestia kto jakich znajomych miał.

Ja sobie uczciwie podłączyłem, 9 na 10 razy mogę się napić i nic się nie stanie. Czyli przy 10 razach jak *chlapnę" to mam 100% szans, że coś odwalę, czy to kurwą rzucę osobiście pomimo, że tego nie miałem na myśli itp.

Zaś z tym eliksirem prawdy to jest tak, że właśnie my jesteśmy sobą na co dzień i jeżeli ktoś nawet na jakiś lekki żal do kogoś to po alkoholu on go uczciwie nie przedstawia tylko go strasznie wyolbrzymi. Zamiast prawdy to ma się gówno prawdę, jakieś ziarenko prawdy może w tym jest ale jak się je podlało wódą to się zniekształciło jak cholera. Raczej przekłamuje faktyczny stan rzeczy a nie ukazuje stan rzeczywisty.

Autorytet1piorunów

>@DiscoKhan mocnego alkoholu nie mogę pić, bo nie mam umiaru i jeszcze po mnie nie widać, że już film mi się urwał
Ciekawe, miałem zupełnie tak samo. Później na drugi dzień wszyscy mówili, że nie było po mnie widać i to niemożliwe, żeby urwał mi się film
>Na szczęście nic poważnego nigdy nie odwalilem
Moim czerwonym światłem było, jak rano się obudziłem, a babcia mnie zapytała, jak wszedłem do domu, bo był zamknięty. Ja mało tego, że nie pamiętam jak wszedłem do domu, to jeszcze musiałem kierować samochodem przez kilka kilometrów z sąsiedniej miejscowości, zupełnie nieświadomym.
>kumple mnie później odciągnęli
Ileż to razy...Po wódzie zupełnie mi się zmienia osobowość. Niektórzy mówią, że "wódka prawdę powie", ale to nieprawda. Ja mówiłem i robiłem rzeczy, które zupełnie nie były ze mną zgodne, a wręcz były paradoksalnie zupełnym przeciwieństwem.

Odkąd wyjechałem za granicę i wyeliminowałem presję społeczeństwa oraz biorąc pod uwagę powyższe doświadczenia, postanowiłem ostatecznie przestać pić i uważam to, za świetną zmianę.

Fanatyk1piorunów

Wołam osoby które wcześniej piorunowały ankiety:

@AbenoKyerto @Aghar @alaMAkota @Aleksandros @alucard @American_Psycho @Augustyn_Benc-Walski @Baltic_Vodka @Bamse @Bankrut.pl @bojowonastawionaowca @bucz @Bukuria @ciszej @cododiaska @Commander_Keen @cweliat @DezyderiuszDostojewski @dmmps @DziadBorowy @Endrevoir @entropy @evilonep @Fahrenheit @fakealeksiej @Faziorz @franaa @gh0st @Greyman @Half_NEET_Half_Amazing @Heterodyna @I-Em-Are @IronFist @Ist @ivanar @janoe @JF_Sebastian @Jim_Morrison @jimmy_gonzale @Jonhny @Jurajski_Huncwot @Kewin_Klotzek @Kilik @koczis78 @kubex_toja @LITE @LondoMollari @l_p @lukmar @Marcus_Aurelius @markxvyarov @M_B_A @michalnaszlaku @Moody @Mork @mordaJakZiemniaczek @mtriciak33 @na_kanapie_siedzi_len @Naiken @Nemrod @Niochacz @noriad @Oczk @Okrupnik @Panda @PanSalima @Pawelvk @pepe_delfin @Peregrin @porkins @poteznawichura @radziol @rakokuc @roadie @roberto07 @rzuf @rzYmskielajno @Semicolon @Shivaa @shogoMAD @Siejek @so_cold @splash545 @Stashqo @swistak80 @Sylwunia @Szoguniasty @Szuuz_Ekleer @Taxidriver @Ten_typ_sie_patrzy @TheLastOfPierogi @Tomekku @Toudek @tuvitob @Tyglys @UncleFester @Viciu @Wido @wieczniezmeczona @Wojbody @Xax @Zielczan @GSX-R750 @Giban @Slash @icecrypt @xsomx @Lunek1 @LuckySeven @megawonsz9 @MarinoaItaliano @Kompot @Kaskader @Catharsis @PS2_4_life @banita77 @em-te @Modrak @glebogryzka @maximilianan @DuchPrzeszlosci @Kotuduchawinny @Riuszka @przemoko90 @BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta @Alipheese @SilverMonkey @KatieWee @Lawyerish @Usyrak @I-Em-Are @HmmJakiWybracNick @Sebgat @razALgul @Mr.Mars @Daniel_Obajtek @moll @Piechur @kocio @arturdwieszopy @witajnieznajomy @Umpolung @Dzban3Waza @d.vil @qqterens @mrozny @Schatzu @bernsteinka @spawaczatomowy @sireplama @AndrzejZupa @Paciu06 @slawek-borowy @konrad1 @Toarddd @e5aar @GazelkaFarelka

Osoby które nie chcą być już w przyszłości wołane proszę dać znać :smiley:

Z listy usunięci na życzenie: Xianth UmytaPacha Whoresbane GtotheG argonauta Pan_Buk DiscoKhan the_good_the_bad_the_ugly jelonek

Fanatyk0piorunów

@xsomx Oki, zanotowane 😉

Kosmonauta0piorunów

@nobodys Nie wołaj mnie proszę.