A mnie denerwuje że znowu wini kierowcy i trzeba im dokręcić śrubę, bo cała reszta jest dobra i nie wymaga poprawy.
Mieszkam obok jednego przejazdu i praktycznie z niego nie korzystam. Wolę nadrobić 2 minuty drogi niż jechać przez przejazd bo tak jak mówią są to niebezpieczne miejsca, ale czasem jak muszę tamtędy jechać to zauważam patologie. Kilka sytuacji:
1) Dojeżdżam do przejazdu i migają światła, a rogatki podniesione i przejazd pusty. Zatrzymuje się przed bo nie wiem o co biega, czy pociąg nadjeżdża, czy przejechał ale sygnał jeszcze się nie wyłączył, czy może jakaś awaria. Za mną zatrzymuje się samochód który trąbi na mnie dlaczego nie jadę i dopiero potem opadły rogatki. W sumie od kiedy dojeżdżałem do przejazdu i widziałem światło do momentu obniżenia rogatek upłynęło jakieś 40 sekund. W tym czasie kilka samochodów dałoby radę przejechać, więc jestem w stanie zrozumieć dlaczego niektórzy próbują. A w mediach słyszę że sygnał uruchamia się 12s przed rogatkami... to chyba u mnie czas płynie wolniej.
2) Obok wspomnianego przejazdu jest stacja kolejowa na której zatrzymują się niektóre pociągi i zdarza się że na tym przejeździe trzeba czekać 8-9 minut, a pociąg w tym czasie stoi na wspomnianej stacji. Ja wiem że to jest zrobione pod pociągi które nie zatrzymują się na takich stacjach, ale w połączeniu z punktem 1 jestem w stanie zrozumieć że niektórzy próbują przejechać.
3) Wspomniany przejazd kilka miesięcy temu został zautomatyzowany i w tym czasie były już dwa przypadki gdzie automatyka nie zadziałała i pociągi przejechały przy podniesionych rogatkach. PKP się tłumaczyło że inne systemu zadziałały, maszynista wiedział że jest problem z zwolnił przed przejazdem. Jasne, rozumiem i na szczęście nic nikomu się nie stało. Zresztą dlatego jest przepis że zawsze jak wjeżdżasz na przejazd to się rozglądasz czy na pewno nic nie jedzie. Tylko że czasem przy tych przejazdach są tak ustawione drzewa, albo ekrany dźwiękochłonne że jest mała widoczność i trzeba naprawdę uważać.
Nie mówię że kierowcy są bez winny. Powiem więcej mogą zrobić najwięcej żeby uniknąć takich sytuacji i im powinno najbardziej na tym zależeć bo najbardziej ryzykują własnym życiem. Więc popieram skuteczniejsze egzekwowanie obecnych przepisów i karanie nierozsądnych kierowców. Ale nie udawajmy że z przejazdami jest wszystko ok i że kolej też nie mogłaby poprawić ich bezpieczeństwa czy poprawić żeby były mniej upierdliwe dla kierowców. I może wtedy co niektórzy w kierowców mając świadomość że będą musieli poczekać 2-3 minuty zamiast 7-9 to nie będą już chcieli ścigać się z opadającymi rogatkami.
Ja wiem że to będzie wymagało czasu i inwestycji, ale tu nikt nawet się nie zastanawia co można poprawić tylko trzeba bardziej dowalić kierowcom.