HjumanFenomen
8piorunóww końcu teraz obejrzałem Edge of Tomorrow. Emily jest boska. Fajny #filmy

@Hjuman Przykład tego, że adaptacja nie musi być wierna źródłu, żeby być świetnym filmem
Kategoria: Filmy i Seriale
HjumanFenomen
8piorunóww końcu teraz obejrzałem Edge of Tomorrow. Emily jest boska. Fajny #filmy

@Hjuman Przykład tego, że adaptacja nie musi być wierna źródłu, żeby być świetnym filmem
Herr_TygrysekOsobistość
14piorunów1019 + 1 = 1020
Tytuł: Czarna niedziela
Rok produkcji: 1977
Reżyseria: John Frankenheimer
Obsada: Robert Shaw, Bruce Dern, Marthe Keller
Czas trwania: 2h 23min
Ocena: 7/10
Islamscy terroryści planują zamach podczas meczu futbolu amerykańskiego.
Całkiem dobry film trzymający w napięciu, choć Robertowi bardziej do twarzy w mundurze Wermachtu (Bitwa o Ardeny) . Co do zgodności z książka to profanacja po całości.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

TelezajaczekTytan
17piorunów1018 + 1 = 1019
Tytuł: W samym sercu morza
Rok produkcji: 2015
Kategoria: Dramat
Reżyseria: Ron Howard
Czas trwania: 2h 1m
Ocena: 6/10
Historia zatonięcia statku wielorybniczego Essex, na której kanwie Herman Melville oparł Moby Dicka.
Trochę za dużo blockbustera w tym filmie - powinien mieć mroczniejszy ton, jak seriale Terror i Na wodach północy, a pierwsza połowa to przygodówka w stylu Pan i władca na krańcu świata. Dodatkowo, za dużo ordynarnego CGI - w scenach na morzu idzie je zrozumieć, ale naprawdę nie mogli jechać do Nantucket (lub innego portu w Nowej Anglii) nakręcić tę parę scen z początku i finału, tylko musieli walić CGI?
Lecz mój największy zarzut dotyczy obsadzenia w głównej roli Chrisa Hemswortha, on nie ma wystarczającego talentu, by grać w dramatach. Szkoda, że do roli Chase'a nie wzięli Cilliana Murphy'ego albo Bena Whishawa.
Dostępny na vider.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

@bojowonastawionaowca Jak możesz to plz popraw licznik bo mu się walnął o jeden. :sheep:
@Catharsis dziękuję :)
MahjongFenomen
30piorunów1015 + 1 = 1016
Tytuł: Madame X – Absolutna władczyni
Rok produkcji: 1977
Kategoria: Przygodowy
Reżyseria: Ulrike Ottinger
Czas trwania: 2h 21m
Ocena: 8/10
Kolejna przygoda z twórczością pani Ulrike Ottinger. To już czwarty film jej, który obejrzałam i dalej jest cudownie pojebanie.
Nie ma tu gatunku arthouse, zresztą nawet nie wiem jak określić ten film, więc wybrałam "przygodowy".
Na początku przygody trzeba zebrać drużynę. Tajemniczy komunikat dociera do wielu kobiet - o porzuceniu dotychczasowego życia i przyłączenia się do pirackiego statku kobiet, gdzie czeka złoto, miłość i przygoda. Tak więc obserwujemy szereg kobiet, które otrzymują ten komunikat i postanawiają przyłączyć się do Madame X.
Nie wszystko jednak jest zgodne z obietnicą, bowiem szefowa - tytułowa Madame X - jest autorytatywna, zapatrzona w siebie, zazdrosna i wymaga posłuszeństwa od załogi. Jednak kobietom to nie przeszkadza, przyzwyczajone do tego w poprzednim życiu wydają się bardziej skłonne podporządkować kobiecie rzucającej pustymi obietnicami, niż kolejnemu mężczyźnie.
Film jest campowy, arthousowy i jak to bywa w przypadku filmów fabularnych pani Ottinger niezmiernie śmieszny. No przynajmniej mnie śmieszyło tam bardzo wiele rzeczy - sama realizacja nie pomaga zachować powagi.
W roli Madame X Tabea Blumenschein - muza pani reżyser, zresztą pojawia się w wielu filmach reżyserki, grała też główną rolę w "Portrecie pijaczki" - też tam grała postać jakieś Madame, ale już bez "iksa".
Co ciekawe, sama Ottinger dostała po karku za ten film od ówczesnych feministek, bo owy obraz uwydatnia to, że patriarchalne zachowania są kopiowane przez kobiety. Reżyserka skwitowała ową krytykę tym, że to jakieś skrajne przedstawicieli, bo sama zawsze uważała się za feministkę i twórczynię feministyczną.
To ten film wybił niemiecką reżyserkę i dał jej uznanie na całym świecie - powiedzmy sobie szczerze, raczej pośród takich filmowych wariatów jak ja, a nie zwykły widzów.
Wątpię by zwykły widz dał radę obejrzeć takie filmy, które kręciła Ottiner. To czysta, feministyczna jazda, bawiąca się mitami i campowością niczym swego czasu Jarman (tylko oczywiście na swój sposób).
Absurdalne wątki, wklejone niechlujnie i niesynchronicznie dźwięki, dziwaczne stroje - to nie tylko znak tego filmu - jego realizacja przypomina zabawę studenciaka pierwszego roku, który chce się bawić konwencją.
Tyle, że Ottinger nie bawi się konwencją, tylko tworzy swój nowy, własny świat, gdzie reguły gatunków nie docierają. Dzięki temu dowolność realizacji i fabuły rozszerza się niczym kleks na kartce papieru.
Jestem fanką, kocham takie powalone kino, i na pewno duży wpływ na to ma niezwykłe poczucie humoru reżyserki - nie przypominam sobie kiedy ostatni raz poryczałam się ze śmiechu czy nie mogłam przestać się śmiać. Żadna klasyczna komedia nie wywołała we mnie takich salw śmiechu.
Na pewno obejrzę kolejne tytuły tej pani. Zabawo trwaj!
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Madame X – Absolutna władczyni
Matko, film tak stary jak ja. :P
|
O, są cycki, to trzeba obejrzeć.
https://www.youtube.com/watch?v=9g56VAYnQRA
MADAME X - EINE ABSOLUTE HERRSCHERIN | Trailer | Transit FilmfestTransit Filmfest Regensburg – (NOTHING BUT) LIFE | 08. – 15.11.2023 MADAME X - EINE ABSOLUTE HERRSCHERIN (Ulrike Ottinger, BRD 1977) Ulrike Ottingers campige...YouTube@Opornik nie tylko cycki.
@Hoszin n.. nie tylko cycki powiadasz?
Żartuję, trzeba będzie obczaić dla beki, zobaczę czy jest torrent albo co. 😛
@Opornik bobry jak widać też
@binarna_mlockarnia kiedyś to były filmy, teraz to nie ma filmów.
https://www.hejto.pl/wpis/ogladam-se-madmax2-ooops-kiedys-to-byly-w-filmy-post-apokaliptyczne-teraz-to-nie
Ogladam se #madmax2 . . . . . Ooops! Kiedyś to były w filmy post apokaliptyczne, teraz to nie ma filmów - OpornikOgladam se #madmax2 . . . . . Ooops! Kiedyś to były w filmy post apokaliptyczne, teraz to nie ma filmów postapokaliptycznych. :stuck_out_tongue: 50:04 filmy #wolnoscdlapierogownahejto #wolnoscdlapierogow #madmax #postapoHejtoMahjongFenomen
17piorunów1014 + 1 = 1015
Tytuł: Carol
Rok produkcji: 2015
Kategoria: Melodramat
Reżyseria: Todd Haynes
Czas trwania: 1h 58m
Ocena: 10/10
Jeśli dobrze pamiętam widziałam ten film raz wcześniej (jeśli był jakiś rewatch po drodze to pamięć mi to wypłukała), 10 lat temu na festiwalu.
Pamiętam, że bardzo mi się podobał, coś 8/10.
Dziś, po powtórnym seansie jestem zobligowana podwyższyć ocenę. Ten film oglądało mi się o niebo lepiej niż po raz pierwszy, może dlatego, że rozwiązania fabularne były znane, więc mogłam się skoncentrować na innych rzeczach.
To drugi taki melodramat Haynesa, który bezczelnie kopiuje styl Douglasa Sirka - stylowego twórcy melodramatów z lat 50. To znaczy bezczelnie kopiuje to na wyrost, ale chciałam podkręcić jak mocno "Carol" jest melodramatem.
Melodramat często kojarzy się z czymś przesadzonym, kinem emocjonalnym, gdzie miłość bardziej przypomina morderczy bieg przez płotki niż romantyczny spacer jesiennym parkiem.
Tu też mamy bieg przez płotki: to w sumie miłość od pierwszego spojrzenia - młodej ambitnej Therese i starszej Carol, która jest na granicy rozwodu. Akcja dzieje się w latach 50., więc niezbyt fajowe czasy by odkrywać uroki swojej orientacji. Obie wydają się mieć głęboko w poważaniu środowisko dookoła, problemy i inne rzeczy, jeśli mogą tylko z sobą przebywać.
Oczywiście życie pozostawione szybko zacznie się upominać o swoje, szczególnie w kontekście Carol, której mąż wciąż nie może przeboleć rozstania. Dramatyczne losy postawią przyszłość związku dwóch w kobiet w dużej niepewności.
Czym więc objawia się owy melodramatyzm? Na przykład powtórzoną gadką Carol, że Therese spadła jej z nieba, została zesłana, niczym nadzieja na pogrążonego w nienawistnej rzeczywistości człowieka.
Co do ujęć, to korzystano z wyświechtanych symboli melodramatycznych - przeciągłe spojrzenia, zbliżenia przez szybę (np. w podróży autem) lub lustro, dużo znaczących zbliżeń, które zostawiają dla widza tropy niczym w wykwintnym kryminale (np. rękawiczki zostawione w sklepie).
Najciekawsze jest to, że to wszystko działa i przywraca melodramatowi jako gatunkowi szacunek. Przynajmniej mi, bo dla mnie melodramaty zawsze wydawały się takie na wyrost. Tutaj jednak Haynes pięknie unika ckliwości, chociaż często w nią bezpośrednio celuje, a dzięki aktorskim wyżynom Blanchet i Mara możemy obserwować rodzącą się miłość zarówno ze skandynawską obojętnością, czekając na pierwszy upadek w tym biegu z przeszkodami, albo z drżeniem serca, czując ogromne uczucie, które przyciąga główne bohaterki i nie chce za nic odpuścić.
W "Daleko od nieba" Haynes dotarł w swoim kopiowaniu klisz melodramatycznych do samego końca, bo często regułą melodramatu jest także tragiczny koniec, no - tragiczny powiedzmy w takim sensie, że jest dosłownie "daleko od happy endu (nieba)".
W "Carol" jednak nieco nagina reguły i tutaj miłość wygra to nierówne starcie. A mimo to i tak końcówka dalej wpisuje się w reguły gatunku - reżyser przez cały film trzyma w ryzach gatunkowość.
Czasami się jednak zastanawiałam na ile to robota aktorek, które potrafiły tak zagrać, by spuścić naleciałości melodramatu a zostawić sam środek, wokół można zbudować na wpół nieszczęśliwą relację.
Kostiumy, muzyka, zdjęcia, montaż wtórują ręce reżysera we współudziale aktorów.
Trochę szkoda, że Haynes porzucił drogę "melodramatyzowania", jego kolejne filmy są zaledwie poprawne, ale nie bawią już tak realizacją i wczutką i jak się okazało w "December" tutaj akurat dwójka aktorek nie podołała podniesieniu jakości filmu (Natalie Portman i Julianne Moore - która przecież była znakomita w "Daleko od nieba").
Mimo wszystko nie jestem pewna, czy "Carol" kiedykolwiek zachęci mnie do nadrobienia filmografii Sirka - co innego jest jednak gdy twórca podpiera się specjalnie gatunkiem, a co innego gdy ktoś po prostu kręci w takim stylu.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

@Mahjong hmmm wszyscy mówią że film jest wspaniały, a ja się czuję winna, że film uważam za średni
@gwf-hegel-fangirl Nie każdemu musi się podobać, nie ma co mieć wyrzutów. Jeśli oglądałaś kilka lat temu, to możesz spróbować sobie odświeżyć i podejść ponownie - polecam szukać detali, skoro fabuła już znana - mi dzięki temu szukaniu detali chemia pomiędzy bohaterkami podskoczyła masakrycznie w stosunku do pierwszego seansu np. A wcale nie oglądałam ponownie pod względem emocjonalnym, tylko technicznym.
Oglądanie filmów to też trening 😉
MahjongFenomen
15piorunów1013 + 1 = 1014
Tytuł: Martwe zło: Ogień
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Horror
Reżyseria: Sébastien Vanícek
Czas trwania: 1h 50m
Ocena: 6/10
Nie jest to niestety poziom poprzedniego z serii "Martwe zło: Przebudzenie".
Podobnie jak w Przebudzeniu mamy tutaj rodzinkę, która po śmierci syna, brata i męża, próbuje ogarnąć się w żałobie. W tym przeszkodzą demony systematycznie opętujące po kolei każdego.
Gore się sprawdza, aktorsko też nie jest źle, ale te rodzinne konflikty wyostrzone przez ostry język demonów nie miał takiej siły rażenia co "Przebudzenie". Tam działała klaustrofobiczna atmosfera, no i jednak wszystkie postacie wpadające w łapy demonów były sympatyczne, znaczy do polubienia.
Tu jest ciężej, prawie każdy z rodziny ma jakąś niefajną przywarę, może tylko Alice (żona zmarłego) jest "likeable".
Ale i tak bawiłam się wyśmienicie - demony są wredne, krew się leje, sposoby zabijania odkrywamy przeróżne (nie dla wrażliwych widzów, ale chyba przy tej serii to wiadomo).
Ot, solidny horror. Ale niestety, nic poza tym, aż sprawdziłam i "Przebudzenie" dostało ode mnie 8/10. Tu spadek o dwa punkty.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

@Mahjong Miałem podobne odczucia, szczególnie wątek sztyletu wypadł słabo. Natomiast wciąż jest to przyzwoita pozycja i jak każde Martwe Zło warta obejrzenia.
@Mahjong Akurat dopiero co obejrzałam. Zdecydowanie nie mój typ kina. Naprawdę nie jestem wybredna, ale lubię, jak horror ma jakąś fabułę. Tutaj mamy jakąś szczątkową historyjkę na początku, a później to już właściwie tylko bohaterowie uciekający i zabijani przez demony. Dużo lepiej by to wyszło, gdyby chociażby historia dziadka objaśniała się stopniowo w trakcie całego filmu, a nie, że dowiadujemy się wszystkiego dosłownie w pierwszej scenie.
MahjongFenomen
15piorunów1012 + 1 = 1013
Tytuł: Papillon. Motylek
Rok produkcji: 2017
Kategoria: Dramat
Reżyseria: Michael Noer
Czas trwania: 2h 13m
Ocena: 7/10
Pamiętam, że film z 1973 zrobił na mnie ogromne wrażenie, ale ta nowsza wersja umknęła mi i dopiero niedawno ją nadrobiłam.
Niestety, aktorsko to zaledwie poziom solidny, ale ciężko konkurować przecież z aktorskimi pokazami Steve'a McQueena i Dustina Hoffmana. Tutaj Papiego gra Charlie Hunnam, a Degę Rami Malek.
Mimo wszystko dobrze się oglądało, co prawda chyba moc rażenia była silniejsza w starszej adaptacji, ale ową nowsza ekranizację wspomnień Herniego "Papilona" ogląda się całkiem dobrze.
Sama historia? Ucieczka z kolonii karnej, gdzie życie to gehenna, lub raczej piekło, chociaż złapanie na ucieczce wrzuca więźniów w jeszcze gorsze koszmary. Henri, niesłusznie skazany za morderstwo, chce uciec stamtąd za wszelką cenę. Szansy upatruje w Loisie Dega, który ma forsę potrzebną na ucieczkę, ale warunki fizyczne i inne rzeczy raczej nie wróżą mu długiego życia w kolonii. Henri postanawia mu pomóc w przeżyciu, w zamian chce forsy.
Z czasem mężczyźni mocno zaprzyjaźniają się, i postanawiają razem uciec z kolonii.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

To ten o pedałach ?
@enderwiggin o motylach
@klawo Motylach pedałach?
@enderwiggin o rany, dwóch facetów się przyjaźni, na pewno pedały!
@Mahjong Nie no... Przypadek xD
@enderwiggin pewnie wszystkie kobiety były zajęte
MahjongFenomen
22piorunów1011 + 1 = 1012
Tytuł: Rycerze
Rok produkcji: 1993
Kategoria: Sci-Fi / Akcja
Reżyseria: Albert Pyun
Czas trwania: 1h 30m
Ocena: 7/10
W postapokaliptycznym świecie cyborgi są wampirami - muszą przyjmować krew, by żyć wiecznie. Są też złymi bandytami, którzy chcą podbić cały świat i wyssać z niego krew.
W tej beznadziei jest jednak jeden bohater, a raczej bohaterka - Nea, która spotyka na swojej drodze zwykłego cyborga, który jest zaprogramowany by bić się z tymi złymi. Nea dostaje porządny trening od niego i z czasem jego gotowa by stanąć w szranki z bandytami.
Niesamowicie wszedł mi ten film - fajne waleczki, bohaterka "piorunująca" #pdk, świat postapo i Lance Henriksen jako największy złol.
Niby to miał być kolejny gniot VHS, a okazał się całkiem sprawnym i wciągającym obrazem.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

@Mahjong kurde opis sztos, obejrzałbym
@TwojStaryJeSuchary bardzo fajny film, polecam!
RmbajloOsobistość
9piorunów1007 + 1 = 1008
Tytuł: Czarna wdowa
Rok produkcji: 2021
Kategoria: Akcja / Sci-Fi
Reżyseria: Cate Shortland
Czas trwania: 2h 14min
Ocena: 3/10
„Czarna Wdowa” to niestety dość kiepski film. Fabuła jest przewidywalna, akcja momentami przesadzona, a całość zwyczajnie się dłuży. Mimo dobrej obsady i kilku zabawnych scen film nie wykorzystuje swojego potencjału. 4/10.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #filmy #avangers
PiechurGruba ryba
12piorunów1006 + 1 = 1007
Seth z kolegami w #piechuroglada :popcorn:
---------
Tytuł: Superbad
Rok produkcji: 2007
Reżyseria: Greg Mottola
Kategoria: #komedia
Czas trwania: 114 min
Moja ocena: 6/10
Dwójka mało popularnych kumpli stara się zorganizować alkohol na ostatnią wielką imprezę po ukończeniu liceum.
Jakoś nie jestem fanem komedii Setha i ferajny, nigdy do mnie ten humor specjalnie nie trafiał. Ten film ogląda się akurat ok, można się kilka razy uśmiechnąć, ale do wybuchu śmiechu się nigdy nie zbliżyłem. Początek jest nawet spoko, ale gdzieś po pół godzinie straciłem zainteresowanie tym, co się dzieje na ekranie. Rozumiem czemu ten film zdobył status kultowej komedii w USA - bo większość uczniaków musiała się zmagać z misją zdobywania alkoholu na imprezy, niektórzy mogli czuć się wyrzutkami, duża część pewnie miała jakieś przygody związane z pierwszymi miłościami i nieudanymi podbojami seksualnymi. Dla mnie jednak ten klimat amerykańskiego liceum jest dość odległy, więc trochę mi latało co się tam dzieje. Polecam raczej młodszym widzom (sorry staruszki).

@Piechur soundtrack dużo lepszy niż film, a przynajmniej ja tak go pamiętam 😉
TelezajaczekTytan
16piorunów1005 + 1 = 1006
Tytuł: Obcy
Rok produkcji: 2025
Kategoria: Dramat
Reżyseria: François Ozon
Czas trwania: 2h
Ocena: 7/10
Ekranizacja powieści Alberta Camusa, recenzowanej w zeszłym roku w #klubczytelniczy.
Piękne zdjęcia, klimatyczny soundtrack, dobrze poprowadzona fabuła (co ciekawe, wzbogacająca historię Meursaulta o parę rzeczy z retellingu Kamela Daouda The Meursault Investigation).
Przyczepiłabym się jedynie odtwórcy głównej roli (Benjamin Voisin). Ogólnie to grał dobrze, ale czasem jego interpretacja postaci szła w stronę cynicznego, wyrachowanego psychopaty, a Meursault - jeśli już mamy bawić się w diagnozowanie go - był prędzej neuroatypowym spierdoxem, niż klasycznym socjopatą. Może wrażenie byłoby lepsze, jakby do tej roli wzięli kogoś bardziej niepozornego, a nie gościa o urodzie badboya z reklamy perfum.
Aktorka, która grała Marie (Rebecca Marder) całkiem ładna, ale mogli ją inaczej uczesać, bo jej fryzura to lata 40., a nie połowa 30.
Film obecnie leci w kinach studyjnych, ale że premierę światową miał ponad rok temu, pewnie da radę znaleźć piracką wersję.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Dziwny ten xenomorph.
PiechurGruba ryba
30piorunów1003 + 1 = 1004
Roboty napierdzielają się z potworami. Zapraszam na #piechuroglada :popcorn:
---------
Tytuł: Pacific Rim
Rok produkcji: 2013
Reżyseria: Guillermo del Toro
Czas trwania: 131 min
Moja ocena: 7/10
Ludzkość musi bronić się przed potworami wyłaniającymi się z głębin oceanu. Do tego celu używa ogromnych, sterowanych przez ludzi robotów.
Oglądam ten film już któryś raz i chyba za każdym razem podoba mi się trochę bardziej. Dalej uważam, że aktorstwo leży i kwiczy, główny bohater i styl w jakim prowadzi narrację jest boleśnie bezpłciowy, fabuła jest durna, a wszystkie sekwencje wypełniające czas pomiędzy kolejnymi starciami mechów i kaiju wywołują uczucie zażenowania. Ale, na rany koguta, te potyczki! Moim skromnym zdaniem do tej pory jeszcze żaden film nie był w stanie oddać w podobny sposób skali takiego pojedynku oraz sprawić by widz poczuł, jak ogromne muszą być mechy i potwory, jaka niesamowitą moc kryje się za każdym ciosem. Walka w Hongkongu to uczta dla zmysłów, mój wewnętrzny chłopczyk tupał nogami z podekscytowania. Zmarnowany potencjał widzę właściwie w tym, że del Toro mógł jeszcze bardziej pójść w klimat anime, zarówno przy prowadzeniu aktorów jak i kamery, no ale nie można mieć wszystkiego. Polecam na seans dla dużych dzieci.

@Piechur czyli to takie coś jak Maszyna do zabijania. Lubię sobie czasem włączyć taki film na odmóżdżenie. A zawsze przechodziłem obok niego obojętnie. Może w weekend sobie włączę :smiley:
@kubex_to_ja Główny aktor to straszny drewniak, ale imo warto obejrzeć dla tych walk, CGI top
PiechurGruba ryba
14piorunów1002 + 1 = 1003
Duchowa podróż w #piechuroglada :popcorn:
---------
Tytuł: The Darjeeling Limited
Rok produkcji: 2007
Reżyseria: Wes Anderson
Czas trwania: 91 min
Moja ocena: 7/10
Trójka braci wybiera się w podróż po Indiach, by odnaleźć zarówno się, jak i samych siebie.
Nie jest to według mnie najlepszy film Wesa, ale jak to bywa z jego dziełami i tak jest dobry. Dostajemy wyraźne postaci, absurdalne sytuacje, szczyptę humoru, a wszystko to pływające w Andersonowskim wywarze symetrycznych kadrów, przemyślanej kolorystyki, oraz precyzyjnych i mechanicznych ruchów kamerą - wywar ten będzie coraz bardziej intensywny wraz z upływem lat. Wydaje mi się, że akcja jest tu trochę nierówna i pewne momenty mi się dłużyły, ale widok tych potłuczonych osobowości próbujących mimo wszystko w jakiś sposób posklejać się na nowo wywołał we mnie uczucie melancholii, smutku, ale też nadziei (). Polecam fanom twórczości Wesa, ale też tym, którzy sami są trochę rozbici.

DeykunLider
6piorunów
Herr_TygrysekOsobistość
23piorunów1000 + 1 = 1001
Tytuł: Tajemnicze złote miasta
Rok produkcji: 1982
Kategoria: Animacja / Anime
Reżyseria: Bernard Deyriès, Hisayuki Toriumi
Liczba odcinków: 39
Ocena: 9/10
Solidna animacja z kapitalna ścieżką dźwiękowa.
Zastanawiałem się jaki jest prawdziwy cel Mendozy - z jednej strony zależało mu mocno na złocie z drugiej pomagał dzieciom. Liczyłem na jakiś mroczny sekret - no niestety nic takiego się nie wydarzyło.
Zakończenie w porządku choć bez rewelacji
Do obejrzenia na CDA.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

ErwinoRommeloGURU
7piorunówSa straszne horrory, i sa takie ktore boisz sie puscic…

@ErwinoRommelo To brzmi jak coś, co mogło być od początku do końca wygenerowane przez AI.
@LondoMollari coty ai by az takiego gniotu nie wyplulo, widac pan andrew jones chcial sie basic w kasetowe kino b w 2017 roku, brytol to nie mozna za duzo wymagac.
@LondoMollari albo Uwe Bolla
szatkus-7Osobistość
12piorunów997 + 1 = 998
Tytuł: The Witch: Part 2. The Other One
Rok produkcji: 2022
Kategoria: Sci-fi
Reżyseria: Park Hoon-jung
Czas trwania: 137 minut
Ocena: 7/10
Trochę za długo czekałem i przez trochę nie ogarniałem, kto jest kim (a film się dzieje zaraz po jedynce). Fajnie się bili.

O właśnie jedynka była ok a potem słyszałem że dwójkę kręcą ale jakoś nie wpadła mi w ręce i zapomniałem, trzeba odświeżyć.
DeykunLider
27piorunów
@Deykun ale co to jest
@Dybala zmruż oczy
@Dybala Truman Show to film, ale w filmie to nazwa serialu w którym występuje nieświadomie główny bohater
Komentarz usunięty
fadeimageoneFanatyk
7piorunówPRESJA CZASU / KONKURENCJA ➜ MNIEJ REALNYCH LOKACJI (WIĘCEJ GREEN SCREENÓW) ➜ DUŻO CIĘTE KADRY, CIASNE UJĘCIA ➜ SŁABE SCENARIUSZE I CZASAMI ROBIENIE KURTYZANY Z LOGIKI, PRZEZ CO ODECHCIEWA SIĘ OGLĄDAĆ DALEJ NIEKTÓRE TYTUŁY\ \ filmy #seriale #streaming #netflix

MahjongFenomen
23piorunów993 + 1 = 994
Tytuł: Dobry chłopiec
Rok produkcji: 2025
Kategoria: Dramat
Reżyseria: Jan Komasa
Czas trwania: 1h 50m
Ocena: 8/10
Tommy to młody mężczyzna, skrajny lekkoduch - jego życie to ćpanie, alkohol, imprezy, dręczenie innych - jest już praktycznie na granicy upadku lub wylądowania w więzieniu.
Zostaje porwany przez Chrisa i uwięziony na łańcuchu w domu na odludziu. Tam Chris planuje przeprowadzić resocjalizację zepsutego do szpiku kości młodego człowieka. Wtórować mu będzie smutna żona i wesoły synek.
Początki są trudne, bo Tommy to agresywny szczeniak i gryzie mocno, więc przemoc musi wlecieć też i z drugiej strony. Jednak z czasem Tommy postanawia się dostosować, szukając w tym dostosowaniu swojej szansy na wydostanie się z uwięzienia. Z tym wiąże się też zmiana postawy Chrisa, który także zmiękcza zachowanie, wypatrując na horyzoncie nowego, lepszego człowieka. Czy to się uda?
Podoba mi się kierunek, w którym idzie polski reżyser, czyli idee vs. człowiek.
Tutaj ideą jest naprawa zepsucia, o ile tak zakwalifikujemy wcześniejsze poczynania Tommy'ego, a o to nie trudno - w gruncie rzeczy nie przedstawiał on sobą nic dobrego. A przecież można wciąż pod uwagę, że pod tak podłym stylem życia kryje się ucieczka przed rzeczywistością, w której dla innych ludzi nie znaczysz nic.
Dopiero zainteresowanie Chrisa i Kathryn może uzupełnić braki w "wychowaniu".
Bardzo interesujący film do interpretacji.
Siła rażenia poprzedniego filmu Komasy "Rocznica" była mocniejsza wg mnie, a "Dobry chłopiec" jest bardziej intersterylny - dojrzewanie bohatera odbywa się w nietypowych warunkach przymusu. Każdemu by się burzył zmysł wolności, ale czy dowolność wyborów na pewno jest zawsze dobre? Może jak w przypadku chłopaka to ucieczka w dół i niestety trzeba go stamtąd wyciągać siłą?
No naprawdę, wiele rzeczy można sobie przefilozofować w kontekście tego filmu. Polecam.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Dobry film, ale ma jakieś tam niedopowiedzenia. Np. dlaczego żona jest taka smutna?