Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

LifestyleDomyślna

Kategoria: Lifestyle

  • 36 członków
  • 266 wpisów

Osobistość

w Lifestyle

28piorunów

TANIA DOPAMINA

Zawsze byłam przeciwna temu żeby obsypywać moja siostrzenicę toną prezentów. Wygląda to mniej więcej tak, że do sierpnia ubiegłego roku była jedynaczką i to na wyższą skalę, bo i w mojej rodzinie nie ma żadnych innych wnuków i u szwagra tak samo. Więc ten mały ziemniaczek jest oczkiem w głowie dziadków, wujków i cioć z obydwu stron. Moja mama zawsze jej kupuje masę rzeczy jak jedzie do niej w odwiedziny, nie robi co prawda tego często bo kilka razy do roku ale No tak jest tego tona.

Zawsze w takich sytuacjach mówię " mamo po co ty jej to kupujesz, pobawi się 5 min i się znudzi, lepiej pobaw się z nią, poczytaj jej bajkę, to ja bardziej uciszy" no i tak i nie, na prezent od babci pod choinkę, prawie się posikala z radości, bo to był jej wymarzony, ma 3,5 roku no i masę marzeń, jak to dziecko.

Ja mam zasadę, że kupuje jej coś raz do roku, właśnie na święta, na urodziny daje hajs mojej siostrze, żeby kupiła coś co potrzebuje najbardziej. Czasem sporadycznie jakaś bajkę czy naklejki jej dawałam. Jednak zawsze powtarzam że to co jej daje to swój czas, czyli jak przyjeżdżam to bawię się z nią ile wlezie. Na jej przyszłe urodziny mam zamiar przebrać się za jedną postać z jej aktualnie ulubionej bajki.

Dlaczego jednak to pisze, bo zaczynam mieć wątpliwości co do mojej oceny dawania umiarkowanej radości dzieciom. Mama zawsze powtarza, że "niech się cieszy bo potem już tylko dorosłość". Zaczynam dostrzegać w tym prawdę, jako dziecko chciałabym to wszystko co ona ma, nawet jeżeli miałabym się bawić tym tylko przez chwilę. Przyznam że tęsknię za czasami kiedy marzył mi się bujany konik, albo domek dla lalek. Teraz też mam jakieś zachcianki i czasem potrafią mnie one pochłonąć na godziny, jak robienie domków DIY, ale to nie to samo. Więc czemu dawkować to dziecku?

Czy takie rozpieszczanie zabawkami ja zepsuje? Zniszczy jej układ nagrody? Siostra ogranicza jej bajki i nie daje jej telefonu ani tableta do zabawy, więc w tej sferze jest wszystko ok. Ale zastanawiam się jakie wy macie podejście do swoich dzieci czy to prawda, że zabawkami da się zepsuć człowieka, czy to tylko miejska legenda?

Fanatyk14piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU10piorunów

Znałem dziadków, którzy niemal nigdy, nic nie kupowali wnukowi ale za to poświęcali mu mnóstwo czasu i uwagi i dzieciak ich po prostu uwielbiał.

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Lifestyle

34piorunów

ch*j, nie lubię dzieci...ale ninja krooi cebulę...

https://www.siepomaga.pl/spelnijmy-marzenia-doriana?fbclid=IwY2xjawOmqoNleHRuA2FlbQIxMABicmlkETBROGZwRzcxU09yUmFkOFJ2c3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHuMCfXsPC16hOlvx8JayVudMlcPFOOb8FW5tCat5B-KHdDx8fskGguygSZDi_aem_leOKcxXbh-m3MpdBsJbq8A

Fanatyk18piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Lifestyle

32piorunów

Wczorajszy wieczorny spacer po ogrodzie botanicznym w Powsinie. Coroczny Garden od Lights, w tym roku w temacie Piękna i Bestia. Polecam :smiley:

Wejście dla dwójki rodziców i dwójki dzieci to koszt 107 złotych.

Lider8piorunów

Cd

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Lifestyle

69piorunów

KAZDY MA SWOJA MAŁĄ OJCZYZNĘ

Kocham i nie cierpię swojej małej ojczyzny. W szkole tak określano miejscowości, z których się pochodzi. Całe życie marzyłam o tym, żeby się wyprowadzić z tego pięknie dziwnego zadupia. Wszędzie jest daleko, więc jak w każdej innej tego typu miejscowości największą atrakcją dla młodych i starych ludzi jest popicie. Po osiągnięciu dorosłości spełniłam swoje marzenie, na 10 lat wyprowadziłam się do miasta wojewódzkiego i tak się potoczyło, że wróciłam na stare śmieci.

Dojrzałym okiem patrzę na tę mieścinę zupełnie inaczej. Dostrzegam nie tylko wady, których jest sporo, ale także zalety mieszkania tutaj. W trakcie letniej przerwy na studiach pracowałam w tutejszym monopolowym, trwało to tylko 2 miesiące, a mimo to nauczyło mnie o życiu więcej niż praca w jakimkolwiek innym miejscu. Codziennie działy się w tym sklepie rzeczy rodem z czarnej komedii albo dramatu, który potem trudno wyrzucić z głowy. Do dziś pamiętam twarze ludzi śmiertelnie już uzależnionych od alkoholu, dla których tanie wino było jedyną ucieczką od rzeczywistości. Myślę o tym, żeby kiedyś spisać te wszystkie historie. Jest jedna, która ciągle do mnie wraca, może nie najbardziej tragiczna, ale najbardziej zapadająca w pamięć. Była to twarz człowieka, który nie wyglądał na kogoś, kto całe życie był "chlorem". Wyglądało, jakby jego życie zmieniło się stosunkowo niedawno. Dowiedziałam się jedynie od współpracownicy, że jego kobieta wyjechała z dziećmi i nie ma z nimi kontaktu. Ile w tym prawdy i jaka była przyczyna, nie wiem i nigdy się nie dowiemy. Zginął w pożarze, wywołanym niedopałkiem papierosa w jakiejś melinie.

Na studiach zawsze opowiadałam znajomym o swojej mieścinie w formie satyry. Wiele osób chciało ją przez to odwiedzić i dosłownie każdy wiedział, skąd pochodzę. Możliwe, że do dziś to pamiętają. Ale to, co właściwie odróżnia duże miejscowości od małych, to fakt, że tutaj każdy ma między sobą jakieś powiązania, ludzie dobrze się znają, a smutne czy zabawne historie rozchodzą się jak fale od kamienia rzuconego w jezioro. W dużych miastach taka fala często od razu się wypłaszcza, niknąc gdzieś niezauważona. Ale czy warto żeby te wszystkie historie przepadły?

Dzięki temu dostrzega się prawdziwość życia. Różnice między ludźmi, to że nie wszystko, a raczej niewiele, zależy od nas samych. Człowiek staje się bardziej wyrozumiały i widzi coraz więcej odcieni szarości. Dzisiaj spotkałam sąsiada już podpitego. Kojarzę go jako największego mafiosa w naszej okolicy. Co zabawne, wszyscy go lubią. Nie ma złej opinii wśród sąsiadów. Legenda głosi, że dorobił się majątku na kradzieży sprzętu budowlanego z Niemiec, koparek i innych talich, których nikt nie pilnował, bo nie spodziewał się, że ktoś będzie w stanie je ukraść. Ale jak to mówią Polak potrafi. Pokazał obrączkę na nodze. Słyszałam, za co został skazany. Oceniłam go jednoznacznie za to, co odwalił. Lecz jego wersja jest inna. To właśnie przypomniało mi o odcieniach szarości. Cytując go "nigdy nie pomagaj komuś, kogo nie znasz, bo nie wiesz, czy pomagasz komuś złemu, czy dobremu." Nie wybielam tego człowieka, to świat, w którego szczegóły nie chcę wchodzić, ale na pewno nie jest to nic jednoznacznego. Gdyż sama uważam, że ten świat nie jest niczym jednoznacznym. A moja mała ojczyzna ciągle pomaga mi to zrozumieć.

Mocarz0piorunów

Żul się zjarał na melinie, cóż za fascynująca historia. Do tego gówno grafika AI, razem 3/10

Pokaż więcej komentarzy (11)

GURU

w Lifestyle

15piorunów

Ostatnio padł mi odkurzacz, noname kupiony po kosztach. Z żoną zastanawiamy się nad odkurzaczem pionowym (żona nalega na odkurzacz z opcją mopowania).

1. Czy warto i na co zwracać uwagę przy zakupie?

2. Czy odkurzacz z funkcją mopowania ma sens czy to mało funkcjonalny gadżet?

3. edit: Czy jest sens inwestowania 2k+ w markowy produkt typu Dyson?

Wirtuoz4piorunów

Dyson v15 Submarine

Jako odkurzacz za⁎⁎⁎⁎sty, na trybie mid śmiga przez 40-60 minut i bez problemu odkurzę mieszkanie 85m dojeżdżajac do połowy baterii. Na trybie high działa krótko, ale siła ssania powinna starczyć do wyciągania gwoździ ze ścian. Koncowka zmiotkowa zbiera ładnie, mała końcowka kłaczkowa zbiera kocie futro bez problemu - za to końcówka podświetlana doprowadza do zawału bo widać wszystkie paprochy, nawet jak wydaje się że podłoga jest czysta.

Żeby nie było za różowo, to końcówka mopujaca, o ile mopuje ładnie, to mycie polega na rozłożeniu na czynniki pierwsze i płukaniu pod bieżącą woda. Jest to z deczka upierdliwe i raczej nie zastąpi całkowicie mopowania ręcznego, ot bardziej taka opcja doraźna.

Jakbym miał wybierać jeszcze raz to brałbym ten sam odkurzacz w wersji bez mopowania, zamiast tego inwestując w jakiś konkretny mop parowy.

Osobistość1piorunów

@aerthevist Mam dysona V8 od jakiś czterech lat i jestem mega zadowolony. Elegancko zbiera, bateria trzyma wystarczająco żeby ogarnąć duże mieszkania z dywanami zakłaczonymi przez kota. Zero awarii, łatwe czyszczenie i serwis, sprząta bardzo dobrze. Ogólnie polecam.

Rodzice kupili jakiegoś chińczyka za połowę ceny Dysona i po roku już mieli problem z akumulatorem i połamanymi plastikami. Ogólnie chyba warto dopłacić do markowego odkurzacza.

Pokaż więcej komentarzy (30)

GURU

w Lifestyle

18piorunów

Piątkowa noc

To kominka czas!

To kominkaaaa czaaas...

I przy okazji mięsna orgia, zaszalałem dziś trochę w w ale oni mają naprawdę bardzo dobrą wędlinę, kaszankę to do Warszawy kupuję, a w tym samym pomieszczeniu jest i jest też wyśmienite, pabianickie bułeczki nie mają sobie równych, normalnie smak dzieciństwa.

Lider2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba2piorunów

No i namówił! Jak bede to przy okazji odwiedzę @NooT ¯\\(ツ)

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Lifestyle

41piorunów

Zaciągnąłem wszystkie dostępne w PGE dane na temat mojego zużycia i produkcji energii elektrycznej. Widać pracę pompy ciepła zimą. Widać produkcję paneli w lecie. Widać, że w tym roku dołożyłem paneli. Nie widać jeszcze jak nowe panele będą się sprawowały zimą.

Gruba ryba2piorunów

@StepujacyBudowlaniec jak widać pracę pompy ciepła? to te zużycie?

Gruba ryba1piorunów

@FriendGatherArena tak, widać kiedy zużycie zaczyna rosnąć i kiedy ma swój pik.

P.S. Widać też, że największe zużycie energii przypada na listopad i grudzień. Co mnie osobiście zaskoczyło a może to jakieś błędy wykresu (muszę się temu dokładniej przyjrzeć).

Gruba ryba0piorunów

@FriendGatherArena poprawiłem skrypt tak, że daje sobie lepiej radę z brakami danych dla kilku miesięcy (błąd po stronie PGE więc nic na to nie poradzę)

Brakuje w roku 2022 miesięcy 5, 10, 11 i 12

Gruba ryba0piorunów

@StepujacyBudowlaniec czyli te pompy ciepła to tak naprawdę ogrzewanie prądem? w czym to jest lepsze od grzejników na prąd?

Gruba ryba0piorunów

@FriendGatherArena grzejnik elektryczny z jednego kilowata energii daje jeden kilowat ciepła - gruntowa pompa ciepła potrafi z jednego kilowata energii dać nawet siedem kilowatów ciepła. Jest to sprawność na poziomie 700% - żadne inne urządzenie grzewcze nie ma takiej sprawności jak gruntowa pompa ciepła.

Gruba ryba0piorunów

@FriendGatherArena pompa ciepła to urządzenia takie jak lodówka, klimatyzacja, zamrażarka - to wszystko są pompy ciepła (jakim cudem tam grawitacja może działać?). Pompy ciepła do centralnego ogrzewania mają po prostu większą moc i większe wymienniki ciepła (większe średnice rur).

Gruba ryba0piorunów

@StepujacyBudowlaniec no jak moze działać grawitacja w wymiennikach ciepła? Zimne medium jest gęstsze i opada na dol. Tam jest ogrzewane i unosi sie do gory. Tam oddaje cieplo i znowu opada. Nie trzeba nic pompowac

Gruba ryba0piorunów

@FriendGatherArena pierwsze słyszę o lodówce działającej grawitacyjnie - jak sama nazwa wskazuje (pompa ciepła) służy do pompowania a nie, że samo sobie płynie

Gruba ryba0piorunów

@StepujacyBudowlaniec w lodowce to nie wiem, myslalem ze pytasz jak ma dzialac w wymienniku ciepla. Przeciez napisalem ze nie wiedzialem jak pompy ciepla dzialaja a ty sie mie pytasz jak to ma dzialac

Fanatyk2piorunów

Mam pytania o pompę:
- ile metrów masz do ogrzania? Docieplone ze wszystkich stron?
- ile masz stopni w domu zimą? (Bardziej chodzi mi o to kiedy czujesz komfort cieplny)
- co gdyby zimą była przerwa w dostawie prądu? Masz jakiś plan na to?

Gruba ryba2piorunów

@ZohanTSW mam 300 m2 ale grzeję tylko podłogówką na parterze (ciepło mimo wszystko rozchodzi się na cały dom). Co do docieplenia to na wykresie widać skok zużycia w porównaniu do sezonu 22/23 (tam masz niższe zużycie, trochę słabo to widać bo brakuje danych za ten okres - jeszcze to sprawdzę, może jakieś błędy w pliku CSV) spowodowany zdemontowaniem ocieplenia dachu (także mam teraz niedocieplony dach, olbrzymie poddasze które traci dużo ciepła przez strop na parterze). Cała reszta ścian ocieplona do fundamentów styropianem 15 cm. Grunt nieocieplony więc z parteru też sporo ciepła ucieka w dół do piwnicy i garażu (kiedyś może docieplę sufit w garażu żeby się pozbyć tego mostka termicznego). W domu mam z reguły 23 stopnie i mam cieplej niż ktokolwiek kogo znam (znajomi jak wpadają to przy wejściu do mojego domu zawsze padają teksty typu "Ale nagrzane" bo po prostu czuć tą falę ciepła jak się wchodzi). Dodatkowo często śpię przy otwartym oknie. Przerwy w dostawie ciepła się praktycznie nie zdarzają a nawet jakby wystąpiła przerwa kilkugodzinna to w ogóle tego nie odczuję bo jednak mam budynek murowany ze sporą akumulacją.

Fanatyk2piorunów

@StepujacyBudowlaniec podłogóweczka robi robotę, faktycznie czuć przy niej ścianę ciepła, a do tego nie potrzebuje tak wysokiej temperatury jak zwykły grzejnik.
Nieźle to wychodzi. Ciągle słyszę jakieś opowieści że ludzie mają zimno z pompą ciepła i jeszcze rachunki po 3k miesięcznie i nie wiem ile w tym prawdy, ale podejrzewam że chcą tym grzać jak piecem węglowym i mają kiepskie ocieplenie. Dzięki za odpowiedź

Gruba ryba0piorunów

@ZohanTSW po pierwsze powietrzne pompy ciepła nie mają takiej sprawności jak gruntowe (ja zamontowałem gruntową na studniach zamiast sond). Po drugie mają ustawione (zbudowane) instalacje przez totalnych ćwoków którzy robią wszystko tak samo jak przy kotłach więc spada przez to sprawność dramatycznie. Pompy ciepła pracują na zupełnie innych parametrach niż kotły i instalacja powinna być pod to przygotowana (taka instalacja jest tańsza bo potrzeba mniej elementów, pompa ciepła sama steruje całością i wiele elementów instalacji które są normalnie montowane przy kotłach to przy pompie ciepła tylko przeszkadzają i psują wydajność)

Gruba ryba0piorunów

@ZohanTSW to jest tańsze niż powietrzna jak się zrobi samemu (a można samemu bo gruntowe pompy ciepła to bardzo proste urządzenia)

Kosmonauta0piorunów

@StepujacyBudowlaniec strasznie skomplikowane te Twoje obliczenia, ale chyba jakoś sobie poradzę. Jakie masz roczne zużycie energii elektrycznej i produkcję, z tych tabelek to nie chce mi się zbierać. Ja mam zwykły piec elektryczny i bufor ciepła, na nocnej taryfie. Produkcję mam z 10 KW około 8000 KWh a zużycie około 10000 do 13000 teraz jeszcze auto trochę prądu bierze tak że w tym roku 3000zł za całą energię w domu zużytą musiałem dopłacić, Enea jeszcze mnie dobija fakturami prognozowanymi z kosmosu. Przymierzam się do pompy Ciepła w przyszłym roku, ale nie wiem czy grzejniki mi wystarcza? Najwyżej trochę dołożę, nie mam podłogówki, no i tylko około 90m2 domu do ogrzewania. Przy pompie nawet takiej powietrznej wyszedł bym na zero z fakturami.

Gruba ryba0piorunów

@Krzysztof_M dane są niekompletne a w dodatku rozbudowałem PV więc nie wiem za jaki okres chcesz to zużycie i produkcję. Najprawdopodobniej w tym sezonie nie zapłacę za prąd (tylko abonament. przesył itp, itd). Pompa ciepła bez problemu będzie współpracować z grzejnikami tylko żeby te barany instalatorzy dobrze ją skonfigurowali. Musi być duży przepływ i niska temperatura.

Gruba ryba0piorunów
Grunt nieocieplony więc z parteru też sporo ciepła ucieka w dół do piwnicy i garażu

@StepujacyBudowlaniec cieplo ci w dol ucieka wtf?

Gruba ryba0piorunów

@FriendGatherArena grawitacja nie ma dużego wpływu na uciekanie ciepła - jakie prawo fizyki według ciebie zapobiega rozchodzeniu się temperatury w dół?

Pokaż więcej komentarzy (48)

GURU

w Lifestyle

42piorunów

Ale mi przyjemnie, w końcu się wyspałem, leżę w ciepłym łóżeczku, z kotyma, czytam o jakiś chodzeniach po górach w deszczu, prawie nic nie boli, nawet stoickie wpisy doczytałem do końca.

Tylko jeszcze sprawdzę czy @Trypsyna pobiegane, czy @AdelbertVonBimberstein zjadł twaróg, i pośpię jeszcze trochę.

Miłego poniedziałku życzę nam wszystkim. :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Lifestyle

28piorunów

GURU20piorunów

@Yes_Man Ehhh, jak jeszcze Discovery miało misję edukacyjną (czyli z 25 lat temu ;P) to puszczali w przerwie reklamowej różne takie 'shorty' i wśród nich był ten bieg. Nostalgłem :stuck_out_tongue_winking_eye:

A tak poza wspomnieniami to najważniejsze wydaje się dobrze wyważyć żonę - na tyle żeby szybko biec, ale też żeby tego piwa trochę było jednak ( ͡° ͜ʖ ͡°)

GURU7piorunów

@zuchtomek żona karlica by była spoko. Swoje waży, a kompaktowa, więc nie będzie równowagi zaburzać. Taki plecak, tylko gada XD

Fanatyk2piorunów

@zuchtomek jakieś mocowanie z wystającym bolcem na ramieniu męża załatwiłoby sprawę równowagi . Albo wersja MacGyver: duct tape i dildo.

GURU6piorunów

@Yes_Man widzę, że ten sport, jak wszystkie inne, dorobił się już przez lata jedynej słusznej najlepszej techniki 😆

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Lifestyle

17piorunów

ZYCIE TO PUZZLE

Od jakiegoś czasu mam silną potrzebę robienia czegoś, co wymaga manualnych zdolności, czegoś, co można dotknąć, poczuć i zobaczyć efekty swojej pracy. Pewnie to wynik pracy biurowej, gdzie rezultaty są „niewidoczne”, nie można stanąć obok nich i ich podziwiać. Oprócz sklejania modeli czy kolorowania, padło też na puzzle.

Spontanicznie kupiłam zestaw puzzli z 1000 elementów i zaczęłam układać.

Porwało mnie to na długie godziny. Dawno nie miałam takiego poczucia, że myśląc, iż minęło pięć minut, naprawdę minęło pół godziny. Tak mnie to pochłonęło, że czas przestał istnieć. I choć była to czynność przyjemna i satysfakcjonująca, miała też dodatkowy wymiar, wiele myśli zaczęło układać mi się w głowie, zwłaszcza wtedy, gdy miałam trudność ze znalezieniem odpowiedniego kawałka.

Kiedyś mój przyjaciel powiedział: „Życie to szachy”, cytując jednego ze swoich ulubionych szachistów. Ja jednak, pół żartem, pół serio, powiem: życie to puzzle.

Sam proces ich układania można porównać do zmagania się z trudnościami czy nauki nowej umiejętności.

Na początku wydaje się łatwo, układasz ramkę z kawałków wyraźnie odróżniających się od reszty. To idzie prosto, po prostu zaczynasz i stawiasz pierwsze kroki. Ale co dalej? Zostaje masa elementów, które trzeba w jakiś sposób posortować. To zajmuje mnóstwo czasu, a progres nie jest tak wyraźny jak na początku. W życiu często mówi się, że najtrudniej jest zacząć. Ja się z tym nie zgadzam. Najtrudniejsze jest nie przestraszyć się przy pierwszych trudnościach, schować dumę i szukać rozwiązań poprzez poszerzanie wiedzy i doświadczeń innych. To układanie planu, podejmowanie prób i niezałamywanie się, gdy te próby nie przynoszą od razu efektu jest najcięższe do pokonania.

Frustracja przychodzi, kiedy nie możemy znaleźć jednego puzzla, na którym się zafiksowaliśmy. Zamiast odpuścić i iść dalej, maniakalnie go szukamy, choć i tak prędzej czy później się znajdzie. Jednak jak w życiu, skupiamy się na tym, czego nam brakuje, zamiast po prostu iść dalej i robić swoje.

Czasem okazuje się, że poszukiwany element był tuż obok, a nawet w naszej dłoni, tylko źle próbowaliśmy go dopasować. To frustruje jeszcze bardziej. Ale życie uczy, że nic na siłę, wciskanie niepasującego puzzla nie sprawi, że magicznie zacznie pasować. Trzeba umieć odpuścić i iść dalej, byle nie cofać się w progresie który udało się osiągnąć. Trzeba umieć też dać sobie czas, nie ma nic od razu to, że jedne puzzle znajdujemy szybko to nie znaczy, że zawsze tak będzie i na odwrót.

Jak w wielu dziedzinach, przychodzi też moment, w którym winimy wszystko i wszystkich, tylko nie siebie. Nie mogę znaleźć puzzla? Pewnie się zgubił albo trafił mi się wadliwy zestaw. To na pewno nie moja wina. Tymczasem pokora to cecha, która przychodzi z wiekiem, choć nie zawsze, czasem trzeba się jej nauczyć.

Najpiękniejszy moment następuje wtedy, gdy obraz zaczyna nabierać kształtu. Gdy elementy znajdują swoje swoje miejsc w sekundę, a efekty są coraz szybciej widoczne. Wtedy trud włożony w wcześniejsze próby zaczyna przynosić czystą przyjemność i satysfakcję. W życiu ten moment również przychodzi rzadko, gdyż rzadko człowiek staje się specjalista w danej dziedzinie, ale kiedy już się pojawi, pozwala nam rozwinąć skrzydła i poczuć się po prostu dobrym w tym co robimy.

Najtrudniejszy jednak jest koniec. Gdy włożysz ostatni kawałek, pojawia się pytanie: co dalej? Pojawia się pustka. Czasem nawet dziwna chęć, by zniszczyć obraz i ułożyć go jeszcze raz, szybciej, lepiej, sprytniej. Ale zwykle do tego nie wracamy. Idziemy dalej, wybieramy nowe puzzle, nowe umiejętności, nowe trudności. Z doświadczeniem i wiedzą zdobytą wcześniej jest już po prostu łatwiej. Byle do przodu, a zawsze jest się do przodu kiedy jest się bogatszym o doświadczenie:)

Gruba ryba3piorunów

nie mogę się zgodzić - życie jest nowelą!

Osobistość1piorunów

@peposlav "nobelą" xd

Osobistość2piorunów

@Cori01 raz przyjazna a raz wrogą

Gruba ryba1piorunów

@Cori01 dzisiaj zjadłem biały welon, jutro wciągnę białe włosy

Gruba ryba3piorunów

Cieplutkie podsumowanie. 😊

Pokaż więcej komentarzy (6)