Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#2137Kontrowersyjne

Fanatyk

w Ciekawostki

57piorunów

0. AAAAA ŚNIEG! @Oczk won mi z tym!

Poza tym , cześć hej(t)o. Dzisiaj mamy 23 listopada. Słoneczko wschodzi o 07:09 (2 minuty później), a zachodzi o 15:36 (1 minuta wcześniej jak kurna będzie go widać z powodu tej białej zarazy) w porównaniu do wczoraj. A co więcej:

1. W Japonii Święto Dziekczynienia za Pracę - mam wrażenie, że go obchodzą codziennie także poza tym dniem.

2. W 1889 w barze Palais Royal Saloon w San Francisco pokazano po raz pierwszy działającą szafę grającą. Byłą oparta o wynalazek Edisona - fonografie. Przebywanie w knajpach w odgłosach mlaskania i siorbania skończyły się. Tamten bar zamknięto rok później, ale pomysł tak się spodobał że szafy grające zaczęto montować w innych miejscach. Fotka z patentu pierwszego „jukeboxa” jako druga pod wpisem.

3. W 1924 w New York Timesie pojawił się artykuł z odkryciem Edwina Hubble, że „mgławica” Andromedy, to tak naprawdę nie jest mgławica, ale osobna galaktyka.

4. W 1955 Wyspy Kokosowe (na północny zachód od Australii) zostały jej przekazane przez Wielką Brytanię. Mieszka tam ok. 600 osób, a na jednej wyspie (Pulu Keeling) nikt… Chyba znalazłem swoje miejsce na Ziemi. Fotka jednej z plaż trzecia pod wpisem.

5. W 1992 gazeta The Business Week (obecnie część światowej grupy Bloomberg) napisała artykuł, w którym przewidywała krach związany z rynkiem komputerowym, masowe zwolnienia i ogóle odejście od kompów, głównie z powodu strat IBM wynoszących wtedy 5 mld USD (kosmiczna kwota na tamte czasy), jak i masowych zwolnień w firmach IT jak Sun Microsystems. Kogoś fantazja poniosła. No, ale w Powrocie do Przyszłości z 2015 mieliśmy mieć latające deskorolki, a w drugim sequelu 19 część tasiemca „Szczęki”, a były tylko, albo aż 4. Fotka gazety pod wpisem jako czwarta.

6. Również w 1992 zaprezentowano pierwszy smartfon z dotykowym ekranem - IBM Simon. Wspominałem już o nim kiedyś a propos ciekawostek o Ejplu, ale zapodam ponownie, bo fajny twór. Miał różne plansze, gry, kalendarz, mapę świata itp. Się naszukałem, bo w guglu 95% zdjęć to wybieranie numeru i myślałem, że to stała plansza, tylko dotykowa xD. Multi-fotka jako piąta pod wpisem.

7. W 2004 premierę miało chyba największe MMORPG w historii - World of Warcraft. Według różnych szacunków nadal gra w nią ok. 5 mln graczy. A dodam, że to gra płatna w abonamencie ok. 50zł na miesiąc. Ja nie grałem (w moim serduszku Tibia), ale 2 znajomych tak, jeden nadal gra i ponoć gra jest uber wciągająca.

8. W Ameryce mogą się od dzisiejszego dnia w 2001 cieszyć Goticzkiem, ale chyba się nie przyjął tak bardzo jak u nas. Widocznie Pięknych Mężczyzn im brakuje

9. W 2007 premier Donald T. wygłosił najdłuższe w historii Polski exposé - trwało 3h i 7 minut. Warto było tyle strzępić ryja? To by nic nie dało.

W 1992 urodziła się Miley Cyrus - amerykańska piosenkarka. Lubię „Wrecking Ball” od niej, bo piosenka stała się memiczna. I w sumie tyle. A, jeszcze fajne było „On a Roll”, które śpiewała, a niby wykonywane przez fikcyjną gwiazdę „Ashley O” w jednym odcinku Black Mirror. Fajny to był odcineczek. Nie zapomnę go nigdy.

W 1783 CHYBA* zmarł Arima Yoriyuki - japoński matematyk znany z tego, że wyprowadził dobre przybliżenie liczby π do 29 miejsc po przecinku. A jak to zrobił? Podzielił 428224593349304 przez 136308121570117 xD. A wy jak często myślicie o takich fajnych liczbach?

* A chyba bo tak podaje główne kalendarium wiki oraz jedna stronka, zaś w artykule jest 16 grudnia. Z tego co widzę z tego powodu, że Japonia wtedy używała innego kalendarza (nie juliański i nie gregoriański, ale jakiś Horyaku-reki stąd błąd, co za powalona akcja).

W 1923 zmarł Johannes Diderik van der Waals - duński fizyk teoretyczny, który w 1910 otrzymał nagrodę Nobla, bo udało mu się wynaleźć (znaleźć? odkryć? wyprowadzić?) równanie, które opisuje zależność między ciśnieniem, objętością, masą, a temperaturą dla gazów.

Pozdrawiam cieplutko, zwłaszcza nasze liczby i znaki algorytmiczne, czyli @xepo, @zomers, @szystah92 oraz @6502. Niestety nie znalazłem niczyjego avatara z numerem 7 xD.

PS. @zomers co to za zmiana avka na 32. Dopiero co miałeś 28, nie rujnuj mi obliczeń xD

Mocarz5piorunów

Nie spodziewałem się takiego wyróżnienia 😃

Fanatyk11piorunów

@szystah92 hehe, czasem i innych docenić trzeba. Ileż można mielić naszą kochaną Owcę :)
Nooo dobra, można mielić Owcę sporo xD

PS.

Fanatyk3piorunów

@Atexor Wyborny memesek :yellow_heart:

Pokaż więcej komentarzy (19)

Osobistość

w Gry Fabularne

16piorunów

:male_mage::latin_cross: OGŁOSZENIE ZWYCIĘZCÓW KONKURSU NA FIGURKĘ PAPAJA :latin_cross::male_mage:

No i stało się, moi drodzy gracze, nerdy, klerycy papajologii stosowanej.

Zwycięzcami zostają:

:first_place_medal: PAPAJĄK - pół papież, pół pająk, w 100% święte zagrożenie w kącie pokoju

:first_place_medal: CYKLOP PAPIESKI - jedno oko, jeden autorytet moralny, jedna figura, wielu wiernych

Tak, obie propozycje tak samo nas rozwaliły, więc nagrody lecą do dwóch osób. Skontaktujemy się z Wami, żeby dopiąć wszystko jak trzeba.

A reszta? Spokojnie, spokojnie… Gdy tylko figurki wyjdą z naszego laboratorium i będą gotowe do zamieszkania na Waszych półkach - damy znać.

Dziękujemy wszystkim za udział, memy, wizualizacje i niegasnącego ducha kreatywności 🙏

Osobistość0piorunów

Papaj zamiast kamienia powinien trzymać kremuwę

Gruba ryba

w Sztafeta

29piorunów

39 070,55 + 6,44 + 11,37 + 3,13 + 8,11 + 17,23 + 21,37 = 39 138,2

Czołgiem waszmości! (ʘ‿ʘ)

No i jakoś minęło parę kolejnych dni. Fajerwerków nie było, ale się nie nudziłem 😉


Środa była mocno na luzaka, bo jednak te 27 km z flagą trochę było czuć w nogach - a poza tym po prostu sobie srogo zaspałem i mimo że teoretycznie było mnóstwo czasu (dzieciaki miały później do szkoły) to starczyło czasu na żałosne 6 km z hakiem. Miałem sobie odbić wieczorem na siłowni, ale znowu wyszły jakieś obowiązki, trochę lenia, coś wpadło na ząb a jak tu ćwiczyć z pełnym bebzonem? No i czy wspominałem o leniu? :zany_face:

Kolejny poranek wyszedł już ciut lepiej, żona chwilowo na chorobowym to może oporządzić najmłodszego syna więc mam ciut więcej czasu - potem tylko wpadam, kąpię się i zawożę go do przedszkola. Ale że postanowiłem, że już nie będzie tygodni z tylko jedną siłką, wieczorem poszedłem sobie co nieco pomachać a potem pomachać też kulasami 🙂 Miałem - a jakże - lenia, więc tym razem wpadły zaledwie 3 km, w tym 6 powtórzeń w tempie 4:00 przez 250-300m. Muszę przyznać, że zaczęło mi się to lekkie katowanie na bieżni podobać i trochę nabrałem wprawy, bo po tych 3 km byłem trochę spocony ale ledwo było co przemywać na maszynie. Tradycyjnie, jak to po siłowni (mam ledwie kilometr z domu, a jadę autem, bo... JESTEM LEŃ!) nie chciało mi się kąpać, tylko polazłem w treningowych ciuchach do samochodu, pod tyłek podłożyłem jakąś foliową torbę i poturlałem się do domu 😎

W piątek znowu wpadł króciec - trochę z lenia, trochę z zaspania, trochę z pośpiechu - no i uznałem, że coś dłuższego sobie w weekend pobiegam.

No i przyszła sobota - i co? I żem zaspał z kretesem, na tyle srogo że wybiegłem niemal o 10 rano! To znaczy najpierw zaspałem, potem żona zaproponowała kawkę, potem wyszło że młody chce się pobawić, potem trzeba było śniadanie zorganizować... więc w sumie cud że choć o tej 10 się zebrałem. Ale miałem konkretny plan - po wtorkowym przelocie z flagą ostatecznie zgubiłem ostatni z kompaktowych, składanych plecaczków - wygląda na to, że nigdy się nie nauczę że jak się rozpina saszetkę by wyjąć telefon to może wylecieć plecaczek. Zgubiłem ich niniejszym już 5 sztuk, a nawet nie chcę liczyć ile w nich kasy było poupychanej :face_with_rolling_eyes: Stary człowiek a głupi. W każdym razie celem był Decathlon i zakup dwóch plecaczków. Dolot do Decathlona poszedł szybko, wyszło równe 8 km. Plecaczki namierzyłem, wylądowały w saszetce i poleciałem do domu. Po drodze już jeden przetestowałem, kupując arbuza, stos masła (idzie u nas jak woda) i coś tam na śniadanie. Przy okazji wyszedł średni minipapaton, 17,23 km 😁

A dziś niedziela, więc nie było innego wyjścia - papaton musi się odbyć! Wszystko elegancko zaplanowałem, pieczywo miałem kupić w piekarni czynnej w niedzielę od 8 rano jakieś pół godziny biegu od domu, więc idealnie by było wylecieć o 6:30, zrobić zakupy o 8 i wpaść do domu o 8:30 niczym bohater, ze świeżutkim pieczywem w sam raz na rodzinne śniadanie o 9 rano.
No więc oczywiście zaspałem i wstałem po 7 rano xD a do tego tak się gramoliłem, że wybiegłem dopiero kwadrans przed 8 ᶘᵒᴥᵒᶅ Kroki skierowałem ku centrum, bo żona biadoliła że nie kupiłem pora do rosołu - a jedyne pewne miejsce gdzie coś takiego kupię w niedzielę rano to biedra na krakowskim dworcu. Ostatnio ciut popierniczyłem trasę, więc tym razem nieco zoptymalizowałem i do kas dotarłem już po 9,5 km. Szybkie zakupy, szastuprastu i już leciałem w kierunku Lubicz. Tym razem odpuściłem sobie Rynek, zależało mi by choć w miarę przyzwoicie dotrzeć do domu. Po drodze przeleciałem na paru czerwonych, w tym na jednym nieświadomie - ul. Mogilska i JP2 to jedna wielka strefa wojny i remontu, byłem przekonany że światła są wyłączone a tu mnie strąbił autobus xD Potem już grzecznie doleciałem do piekarni, by od niej już sobie optymalizować końcówkę trasy pod uczciwy papaton zakończony pod domem. Na koniec mi coś tempo zdechło, może dlatego że wyszło że i tak przed 10 rano się nie wyrobię. Ale i tak najważniejsze, że dotarłem tych parę minut po 10, z kompletem zakupów i zaliczonym 136. papatonem 😎

A w ogóle to jeszcze w sobotę mnie odwiedziła fizjo, bo mnie prawa noga bolała przy siedzeniu. Jest lepiej, teraz wszystko mnie boli ale przynajmniej mam instrukcje jak to rozciągać xD

I niby dzieci częściowo już coś tam podjadły, ale jak ogłosiłem że organizuję śniadanie i szukam chętnych to o 11:30 już w komplecie zasiedliśmy do śniadania. Nie ma to jak fajna, LENIWA niedziela :relaxed:

Miłej reszty tejże niedzieli! ❤️

Lider1piorunów

@enron ech, zawsze lecę z pełnym bebzonem bo jak miałbym wybierać to musiałbym albo głodny, albo w ogóle 😉

Podstawa to mieć ze sobą chusteczki i zawsze wybierać drogę przez las (norweskie lasy są ładne i mają dużo mchu xD).

Gruba ryba1piorunów

@AdelbertVonBimberstein no ja właśnie wybieram bieganie na głodniaka 😅 weszło mi już w krew. Jak jest bieganie po południu to staram się jak najdalej odsuwać posiłek - albo jeść po, choćby w nocy...

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Polityka

13piorunów


Ukradzione

Poseł Marcin Ociepa: Jan Paweł II był wybitnym naukowcem.
Odkrycia, wynalazki:

1️⃣ Szczepionka na grzech pierworodny – „Wojtylaks-78”
Rok odkrycia: 1978 (tuż po konklawe)
Mechanizm: Nanocząsteczki różańcowe wstrzykiwane w duszę. Retroaktywność: dzięki efektowi Jana-Pawła w tunelowaniu kwantowym cząsteczki przeskakują do momentu poczęcia (łona matki)
Zastrzeżenia: niska skuteczność, Wojtylaks neutralizuje skażenie Adama i Ewy, jak firewall duszy, tylko w 21,37%, duże prawdopodobieństwo NOP (Niepożądany Odczyt Pokusy) - przykładowo pacjent może zacząć śpiewać Barkę w tramwaju w 9 językach.

2️⃣ Grafen papieski – „Wojtylen”
Odkrycie: 1963, podczas pisania doktoratu w Lublinie.
Właściwości: Przewodzi modlitwę
Zastosowanie: podkładki pod kubki dla proboszczów

3️⃣ Efekt Wojtyły w fizyce kwantowej – „superpozycja cnót”
Teza: Dusza może być jednocześnie w stanie łaski i pokusy – dopóki nie spojrzysz na rachunek za prąd.
Eksperyment: Kot Schrödingera + różaniec = kot odmawia „Zdrowaś Mario” w pętli.
Nagroda Nobla: Odrzucona – „bo Nobel nie przewiduje kategorii «teologia kwantowa»”.

4️⃣ Teoria kremówkowej czarnej dziury (astrofizyka)
Hipoteza: W centrum każdej kremówki znajduje się mikro-czarna dziura o masie 42 g bitej śmietany.
Dowód: Po zjedzeniu 8 kremówek znika czas (i pasek w spodniach).
Zastosowanie: Silnik napędowy dla papamobile – „0 do 100 km/h w 3 pacierze”.

5️⃣ Patent nr PL2137-JP2GMD: „Różaniec antymaterii”
Opis: Różaniec wykonany z antymaterii – po odmówieniu „Ojcze Nasz” anihiluje jeden grzech ciężki.
Ostrzeżenie na opakowaniu: „Nie łączyć z Komunią Świętą – ryzyko eksplozji duchowej o mocy ∞ gigawatufów*”
Status: Wdrożony w tajnym laboratorium pod Jasną Górą.

*Gigawatufy (GwF) to jednostka miary mocy duchowej
1 gigawatuf = 1 miliard watów łaski uświęcającej

Przykłady użycia (zjawisko/moc w gigawatufach):
Plastikowy różaniec z odpustu - 0,05 GwF
Spowiedź u księdza z brodą - 0,5 GwF
Odmówienie całego różańca w korku - 1,2 GwF
Różaniec antymaterii - moc nominalna 1,21 terawatufów. Big Bang duchowy – reset grzechu ciężkiego w promieniu 1 galaktyki.

❗️Efekty uboczne (efekt/opis)
Teleportacja dusz - wszyscy w promieniu 1 km (nawet ateiści) natychmiast w niebie. GPS aniołów się zawiesza.
Kremówkowa supernowa - jedna kremówka eksploduje, tworząc nową galaktykę z bitej śmietany.
Efekt paradoksu - Jan Paweł II pojawia się osobiście i mówi: „Nie róbcie tego w domu”

❌Połączenie: Różaniec antymaterii + Komunia Święta
Tytuł: „Efekt Wyszyńskiego-Glempa: Anihilacja grzechu przez transsubstancjację kwantową”
Moc szczytowa: ∞ GwF (nieskończoność watufów – przekracza skalę Wszechświata)
Typ reakcji: Transsubstancjacja kwantowa + anihilacja duchowa
Czas trwania: 0,000…1 sekundy (dokładnie tyle, ile trwa „Amen” po „Ciało Chrystusa”)
Zasięg: Cały Wszechświat + czyściec + piekło.
Status: ZAKAZANY przez Kongregację Nauki Wiary i CERN

Oficjalne ostrzeżenie (z pieczęcią watykańską):
„Połączenie różańca antymaterii z Komunią Świętą powoduje reset rzeczywistości.
Użycie grozi: Natychmiastowym rajem dla wszystkich (nawet dla posła Ociepy)
Anulowaniem Apokalipsy
Koniecznością wymyślenia nowego piekła
Zakazane pod groźbą ekskomuniki kwantowej.”

Gruba ryba5piorunów

@Pawel45030 wynalazł jeszcze uniewinian pedofilianu

Gruba ryba4piorunów

@peposlav i jeszcze antyblokadian retrowirusianu

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Sztafeta

43piorunów

38 654,06 + 8,31 + 4,09 + 27,31 = 38 693,77

Minęły dwa dni i niby niewiele minęło, ale coś tam podziałałem 😉

Najpierw poniedziałek - niby miał być luz, dzieci bez szkoły, żona wolne, nic tylko biegać ile wlezie - ale jakoś zaspałem, zaatakowały mnie plany i obowiązki i skończyło się na króciutkiej, ośmiokilometrowej przebieżce. Nie panikowałem, bo na wieczór planowałem siłkę...

Ale gdy już nadszedł wieczór, to chęci do zebrania się było coraz mniej - zero zaskoczenia, sporo pokus by zostać w domu, zalec przy telewizorze... Od początku, gdy zapisywałem się na siłkę, wiedziałem że tak będzie - biorąc pakiet na cały rok bez żadnych multisportów itp. było oczywiste, że będę musiał się motywować wrodzonym centusiostwem by chodzić dwa razy w tygodniu - ot taki hart ducha xD No i bym nie poszedł, gdyby nie to że przed świętem trzeba było uzupełnić zapas serków i jogurtów. Westchłem, spakowałem plecaczek i wyruszyłem na zakupy i się pomęczyć 😎

Jak już dotarłem to nie było tak źle - trochę mi się nie chciało, ale pomęczyłem trochę plecy, klatę i brzuch. Na koniec oczywiście okropna święta bieżnia - tym razem nie porywałem się na żadne długie zapieprzanie, tylko na pierwszych 500m dotarłem do 15 km/h, by potem sobie na przemian strzelać na przemian 15 km/h i 13 km/h. Dotrwałem do końca czwartego kilometra i stwierdziłem że na razie styknie 😅

A dzisiaj… o, wczoraj xD (usypiałem młodego i mi się przy nim przysnęło) mieliśmy oczywiście święto narodowe. Standardowo jest wtedy wysyp wszelkich biegów na 11 km - ten krakowski nawet kusił dodatkową matą pomiarową na dziesiątym kilometrze, gdyby ktoś chciał sobie życiówkę strzelić :smiley: Ale dla mnie te pory typu 11:11 po prostu są nieludzkie - cały dzień rozwalony, a tu z najstarszym synem miałem sporo nauki do odwalenia… Poza tym takie 11 km to za mało żeby się nabiegać, a biec wte i wewte to już się robiło 30 + bieg bez szans na fajny wynik, więc też trochę słabo. Dlatego zapodałem temat na FB, lokalnym whatsappie i znalazło się dwóch chętnych by mi potowarzyszyć w spacerku z osiedla na Wawel i przez Rynek z powrotem. Biegł ze mną ultradzik, który potrafi od niechcenia zapodać tempo rzędu 3:50/km - na szczęście był tuż po obiedzie i starał się być na tyle miły, by mnie nie zarżnąć. Na rowerze towarzyszył nam @pluszowy_zergling - przez kontuzję chwilowo nie może biegać - i tak się w trójkę spokojnie turlaliśmy w stronę Wawelu. Było bardzo fajnie - cieplutko (9°C), bez deszczu, wiatru, przyjemne pogaduszki, sporo oznak sympatii od mijanych przechodniów i kierowców (ja z flagą, kolega z peleryną z flagi a drugi w koszulce z biegu narodowego), miłe klimaty 😊 Jak dotarliśmy do Wawelu to się zrobiło tłoczno, ale przy zbieganiu z niego to już był dziki tłum i raczej dreptanie niż bieg… Podobnie było fragmentami na Grodzkiej. Wpadliśmy na Rynek, poleciała runda honorowa, aż wylecieliśmy Floriańską i na Warszawską, by potem pomknąć tunelem rowerowym pod Dworcem i Mogilską w kierunku osiedla. Po drodze oczywiście wykopy, bo cały rozwalony - mogliśmy najwyżej wybierać które rozwalone ulice wolimy xD @pluszowy_zergling odjechał nieco wcześniej do domu, a na koniec oczywiście był tradycyjny morderczy podbieg na nasze Wzgórza, gdzie już się rozdzieliliśmy a ja dotuptałem do przerośniętego czeskiego papatonu więc pozwolę zapodać sobie xD

Się wpisisko straszne zrobiło, co poradzić. A miało być szybko i krótko. Ech, brak samokontroli :face_with_rolling_eyes:

Miłej nocy!

Gruba ryba3piorunów

A tu wykresy z siłki - mało ich bom pulsomierza zapomniał xD

Osobistość1piorunów

@enron TurboMegaDzik :grinning: Ja muszę w końcu znaleźć moment i wam opisać jak się zjeb*łem 😉 ech ale ku dobremu

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w szalone wpisy zielonego żelka

14piorunów

Mocarz0piorunów

Naprawili juz siòdemke w koncu?

Lider2piorunów

@Greenzoll wypuscili ostatnio jakis dodatek za miliony monet xD za jakies 4 lata pewnie zacznie byc grywalna jak poprzedniczki i zacznie kosztowac rozsadne pieniadze

Mocarz1piorunów

@100mph lipa straszna. 6tka w sumie tez dopiero zycia nabrala dopiero jak wszystkie dodatki byly. No to se pogram w 2030…

Fanatyk1piorunów

@100mph ja zapłaciłem 134 zł

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Gry Fabularne

7piorunów

:male_mage::latin_cross: KONKURS NA FIGURKĘ Z PAPAJEM :latin_cross::male_mage:

Słuchajcie, bo sprawa jest poważna. Papaj Siłacz powstał na prochach Bestii z Wadowic, ale to dopiero początek jego drogi przez figurkowe niebiosa. Teraz WY zdecydujecie, jaka będzie następna inkarnacja. (ale błagamy, nic za co dostaniemy bana w Polsce xD)

Chcecie Papaja Nekromantę, na smoku, a może Mecha Edition? Walcie w komentarze na FB -> TUTAJ TUTAJ TUTAJ <- swoje pomysły - najbardziej lajkowany dostanie od nas wielką figurkę za darmoszkę, jak tylko nasz grafik przestanie się śmiać i ją ogarnie.

:bulb: Pamiętajcie, z wizualizacją łatwiej o lajki.

Niech moc kremówki będzie z Wami.

To co już mamy można sprawdzić tutaj:

-> https://rgfk.pl/k/208/specjalne-figurki-

Gruba ryba

w Sztafeta

25piorunów

38 360,12 + 5,02 + 23,71 + 11,44 + 8,28 + 23,17 = 38 431,74

A uzbierało się w sumie trochę. Leń niby nadal trzyma, ale coś tam staram się powalczyć.
Jeszcze tego samego dnia co ostatni wpis poleciałem na siłkę. Niby nie miałem sił i ochoty, ale powoli się rozkręciłem i zrobiłem sobie najpierw solidną rozgrzewkę (w 500m od 10 do 15 km/h) i potem na przemian 250m 15 i 100m 12,5 km/h. Wykresy w komentarzu, bo nawet ładne wyszły 😁

Następnego dnia wyszło zabawnie. Rano nie mogłem biegać, bo miałem wczesny wyjazd na działkę żeby dyskutować z Lasami Państwowymi, czy moja działka jest leśna czy nie :face_with_rolling_eyes: więc byłem generalnie nastawiony na to, żeby polecieć sobie na osiedlowe podbiegi. Ale jak już wróciłem do domu, to napisałem do jednej koleżanki, do drugiej i tak jakoś potem wyszło, że poleciała nas nawet zdrowa gromadka :face_holding_back_tears: Jakoś tak wyszło, że z koleżankami się odłączyłem od grupy bo lecieliśmy trochę szybciej - i tak fajnie się biegło, że zupełnie straciliśmy poczucie czasu i odległości. Gdzieś tam między jedną a drugą pauzą zapomniałem odpauzować i diabli wzięli 2 km, ale co tam :zany_face: Potem odprowadziłem... w sumie odbiegłem - jedną koleżankę, potem drugą i doleciałem do domu. Ze skromnego parokilometrowego wypadu zrobiło się prawie 24 km - przy okazji czeski papaton xD więc taguję z lekkim naciąganiem

Potem był piątunio, jakoś mało pary miałem po poprzednim wieczorze więc skończyło się na 11 km. Jeszcze gorzej było w sobotę - zaspałem, bo młody mnie wezwał do usypiania, przez co wybiegłem tak późno że tylko poleciałem na szybkie zakupy do biedry i mięsnego, a że obok jest parkrun to postanowiłem dołączyć. Za węgłem 11. listopada, więc pożyczyłem od kolegi flagę i tenże parkrun przeleciałem sobie z flagą - fajnie było! Poleciałem na luzie, ale potem jakoś instynktownie przyspieszyłem - chyba trochę nie umiem się powstrzymać, gdy słyszę tuż za sobą pościg xD Dzięki podbiegom zwiększyłem przewagę i zakończyłem na 10. pozycji z w sumie przyzwoitym czasem 22:26 :upside_down_face: Wróciłem do domu objuczony jak wielbłąd, dobrze że chodzę na siłkę bo by mi ręce odpadły xD ale wyszło łącznie ciut ponad 8 km.

A dzisiaj musiałem sobie odbić wczorajszego króćca i poleciałem na Rynek :heart_eyes: Po drodze wpadłem do jedynej czynnej biedry na Dworcu Głównym, gdzie zrobiłem małe zakupy (dziś na wieczór mam przygotowane śledziki, więc cytrynę trza było kupić), zgarnąłem jeszcze parę obwarzanków i wróciłem spokojnie do domu. Fajnie wyszło, kolejny czeski papaton, w tempie 5:16/km więc ujdzie w tłumie.

I byłoby super, ale coś sobie słabo nogę jedną rozmasowałem i napieprza mnie jak cholera. Jak wrócę do Krakowa, to biorę się za rolowanie bo trzeba coś jutro pobiegać z rana 😅

To na tyle, miłego popołudnia... a nie, wieczoru! ❤️

Gruba ryba3piorunów

I na koniec Enron zakupowo-narodowy 🙂

GURU2piorunów

jak by kiedyś @enron przyszedł na to byśmy go nie poznali bez tego uśmieszku. 😛

Gruba ryba0piorunów

@Opornik ale jak to tak nie uśmiechać się przy piwie? 😉 Krakowskiego chyba jeszcze nie było?

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Sztafeta

27piorunów

37 799,99 + 7,12 + 21,37 = 37 828,48

No to, że tak powiem, niewiele się zmieniło. Lenia jak miałem, tak mam xD

Do tego stopnia, że jak wczoraj sobie planowałem jakąś połóweczkę strzelić, tak pierwszy raz obudziłem się o 5, ale nie ot tak sobie tylko obudzony zostałem przez nawoływanie "tatuuusiuuu, tatuuusiuuuu"... no i musiałem pójść do młodego się przytulić. I tak sobie wstałem o 7 xD

I to by nie było jakieś tragiczne - ale tu pogaduszki z żoną, tu kawka, tu cośtam, śmośtam, zrobiła się 8 rano... i po chwili już była taka pora, że stwierdziłem że jedyne na co mnie stać czasowo to lokalny parkrun na który ledwo-ledwo zdążę :face_with_rolling_eyes:

Potruchtałem, zdążyłem (w końcu mam do niego ledwie kilometr z groszami), przywitałem się ze wszystkimi znajomymi i w miarę wyluzowany sobie poleciałem. Nie liczyłem na żadne rekordy - nasz parkrun to jest ciężki kawałek chleba, łącznie 80m przewyższeń, 4 pętle z nawrotkami i mnóstwem ostrych zakrętów, miejscami szuter, wszędzie liście. Ale mimo że wystartowałem dość luźno to potem jakoś nabrałem wiatru w skrzydła, w dodatku gonił mnie taki jeden któremu starałem się uciekać... i koniec końców zrobiłem swój PB na tym parkrunie - 22:20 🙂 Muszę kiedyś spróbować sił w głównym krakowskim parkrunie, może uda się jakiś fajniejszy czas urwać. Tylko to jest tak niewygodne dla mnie logistycznie, że nie wiem czy kiedykolwiek mi się będzie chciało xD

Po parkrunie było buzi-buzi z koleżankami, piąteczki z kolegami i podreptałem z powrotem do domu, żeby się w miarę pozbierać do standardowej wyprawy cmentarnej.

Postanowiłem, że w niedzielę się odkuję z dystansem - myślałem o papatonie albo i czymś dłuższym. Ale gdy przyszło co do czego, to wczoraj przekiblowałem do późnej nocy i do łóżka położyłem się o 1:30... więc rzecz jasna nic nie wyszło z mojej pobudki - ani o 5, ani o 6 xD Wstałem dopiero o 7, w zasadzie razem z całą rodzinką. Szybka kawa z żoną... i żadnego wychodzenia, jeszcze przynieść jajka i wodę z piwnicy, znieść pranie do pralni, młody się aktywował i chce śniadanie, trzeba zmienić baterię w pasku HRM, przepleść sznurówki by w końcu założyć micoacha do głównych butów - i masz, wybiegłem po 8 rano :zany_face:

Jedno co dobre, to nie musiałem się jakoś strasznie spieszyć z powrotem, bo wiedziałem że raczej nie ma szans na duże rodzinne śniadanie. Po drodze miałem jeszcze odwiedzić aptekę i piekarnię - ale już widziałem że będzie mi się fajnie biegło, pogoda była idealna i samopoczucie świetne. Apteka załatwiona na 4. kilometrze, piekarnia na 6. - i już plecaczek nieco ciążył. Ale nadal biegło się dobrze, miałem wyjątkowo wysoką kadencję - cały czas powyżej 190, pewnie dlatego że od dwóch dni gra mi bez przerwy w głowie nowy hicior Electric Callboy :heart_eyes: Jezusicku, jeszcze tylko 3 tygodnie do koncertu, cieszę się jak mały dzieciak :face_holding_back_tears:

Doleciałem do wałów wiślanych, gdzie było cudnie - niewielki zefirek, promienie Słońca pieszczące twarz. Wyjątkowo pusto było tym razem - minąłem tylko 5 rowerzystów, tyluż biegaczy i jednego spacerowicza. Patrząc na dystans wiedziałem, że nie ma innej opcji jak papaton - już numer 135 😎

Leciało mi się cały czas świetnie, jak wleciałem w Lasek Mogilski to mi ciutkę tempo spadło, ale nie jakoś znacząco. Potem były pola między Laskiem a kombinatem, aż doleciałem do tuneli pod S7 i wybiegłem tuż przy kombinacie, a przeleciawszy koło Kopca Wandy doleciałem do budowanej i częściowo uruchomionej S7. Ponieważ nadal działa na pół gwizdka (ruch w obie strony puszczony jedną nitką i pobocze odgrodzone pachołkami) to nie zastanawiając się wiele przeskoczyłem przez bariery i sobie pomknąłem w stronę domu. Po chwili musiałem przeciąć drogę - co nie było problemem ze względu na znikomy ruch - i wpadłem już na piękną dwupasmówkę, która w sumie mogłaby być otwarta ale jeszcze czeka na dokończenie węzła. Po drodze spotkałem jakiegoś samotnego geodetę, który coś tam jeszcze obmierzał - widocznie nie miał już siły siedzieć z rodziną 😆

Doleciałem do miejsca, gdzie z S7 można bez przeskakiwania głębokich rowów wskoczyć na chodnik i już dodreptałem do osiedla i do domu. Dystans wszedł idealnie. Tempo zaskakująco dobre jak na losowy papaton - 5:02 min/km. Żeby to był efekt treningu to byłbym zadowolony, ale że nie panuję nad tempem to po prostu to zaakceptowałem 😊

No to na chwilę spokój, papaton zaliczony i mogę sobie spokojnie dreptać krótsze dystanse.

Miłej niedzieli! ❤️

Gruba ryba3piorunów

Parę wykresów. Najlepsza w tym wszystkim była kadencja - średnio 190spm xD Już dawno tak szybko nie przebierałem nogami, zwłaszcza przy - jak by nie patrzeć - umiarkowanym tempie. Za to w bilansie prawa/lewa totalna katastrofa, od 9. kilometra masakryczna dysproporcja. Kurczę, może to wynik tego że cały czas w prawej ręce trzymałem plecaczek, który sobie tych parę kilo ważył? Ale chyba nie, bo wtedy już od 6. kilometra by było źle, a tu zaczęło się 3 km dalej, mniej więcej od momentu wbiegnięcia na wały wiślane :thinking_face:

Pokaż więcej komentarzy (2)