Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#bookmeter

Gruba ryba

w Książki

11piorunów

1346 + 1 = 1347

Tytuł: Taniec ze smokami. Część 1

Autor: George R.R. Martin

Tłumacz: Michał Jakuszewski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788375068979

Liczba stron: 634

Ocena: 8/10

Kolejna część tej niesamowitej serii.

Cieszy powrót do lubianych bohaterów, dla których nie starczyło miejsca w poprzedniej książce. Jednocześnie przez to, że „Taniec ze smokami” również został podzielony na dwa tomy, miałem wrażenie, że akcja nie posuwa się zbytnio naprzód. To oczywiście wina tego, że obie części trzeba traktować jako jedną książkę.

Ku zaskoczeniu stwierdzam, że „Uczta dla wron” miała ciekawsze wątki. Może dlatego, że bardziej skupiała się na mniejszych lub większych intrygach, na ludzkiej psychice, a „Taniec ze smokami” idzie w bardziej mistyczne tony, między innymi Jona i Brana. Chociaż przypadek Fetora, człowieka złamanego, jest równie ciekawy z psychologicznego punktu widzenia.

Niezmiennie bardzo podobają mi się różne pogłoski słyszane przez określone postaci, a potem pokazanie ich z perspektywy innych. Sztandarowym przykładem jest cebulowy rycerz.

Mimo że ocena jest oczko niższa niż ostatnio, to wciąż serię czyta mi się naprawdę przyjemnie.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

28piorunów

1345 + 1 = 1346

Tytuł: Historia twojego życia

Autor: Ted Chiang

Kategoria: fantasy, science fiction

Liczba stron: 344

Ocena: 9/10

"Każde z zawartych w tomie opowiadań to precyzyjnie skonstruowany eksperyment myślowy" - takie słowa przeczytałem zanim sięgnąłem po tę książkę. A sięgnąłem po nią bo film Arrival był na podstawie tytułowego opowiadania z niej.

No i po skończeniu pierwszych trzech miałem co najmniej mieszane uczucia, ale potem nadgoniło z zapasem. Oceńmy je pojedyńczo!

Wieża Babilonu - ciekawe koncepcyjnie. Osadzone w świecie gdzie Wieża Babilonu została ukończona, i co więcej faktycznie dotarła do sklepienia niebiesko. Kolejny krok: kilofy w dłoń i przebijamy się na drugą stronę. Historia śledzi jednego z zatrudnionych w tym celu kopaczy. Opisy wieży i widoków z niej były świetne. Obesrwacja że wspinanie się po wieży to przecież "podróż" więc istnieją wioski na niej, oddalone od innych o tyle że pewnie możnaby krzyknąć do siebie coś, a jednak nieodwiedzające się wzajemnie zbyt często, bo odległość do pokonania po spirali jest za duża - też super. Generalnie bardzo fajnie nakreślony świat. Ale sama historia... No nie wiem. W opowiadaniu niewiele się działo. I niby był jakiś plot twist, ale niezbyt poruszający. Ogólnie takie nic, chociaż przyjemne do czytania. 6/10

Zrozum - historia gościa który po nowatorskim zabiegu dostaje super inteligencje. Brzmi znajomo? Fakt że czytałem to opowiadanie zaraz po Kwiatach dla Algernona zbiasował mnie totalnie, a mówiąc eufemistycznie, wypadło ono w tym porównaniu gorzej. Jakieś sci-fi walki na przeintelektualizowane pomysły, zakończone durną sceną jak na dachu serialu Sherlock. Totalnie do mnie nie przemawiało. 3/10

Te dwa powyżej były moim zdaniem słabe. Teraz pora na całkiem dobre!

Dzielenie przez zero - historia matematyczki która dowiodła że 2=1, albo mówiąc precyzyjniej, że każda liczba równa się każdej, i to bez błędów, kosmicznych założeń czy dzielenia przez zero. Oczywiście ten wzór nie jest wyprowadzony bo w naszym świecie nie ma sensu xd Ale w opowiadaniu faktycznie arytmetyka została złamana. Tylko... Co z tego? Co to zmienia dla całej działającej obecnie matematyki? W zasadzie nic. A jednak zmienia się wszystko bo przecież żadne działanie nie ma sensu. Siłą opowiadania było to że nie pokazuje globalnych zmian, tylko szok i przemianę autorki równania, i jej próby radzenia sobie ze zburzeniem fundamentu jej wierzeń. Bardzo przyjemne, pomysłowe, 7/10.

A teraz wchodzimy do pierwszej ligii:

Historia twojego życia - tytułowe opowiadanie to generalnie baza dla filmu Arrival. Jak ktoś nie wie to mówiąc bez spoilerów: obcy przylecieli na ziemie i próbują z nami pogadać. Ale ich język jest tak odrębny że przez całe opowiadanie śledzimy lingwistkę analizującą ich komunikacje xd Ale działa to doskonale. Pomysł na nich - świetny. Wątek z którego wynika tytuł (a który to o ile pamiętam był całkiem pominięty we filmie) - super! Wleję jednak bimbru do znicza mówiąc że fabuła filmu podobała mi się mimo wszystko bardziej. Była lepiej rozwinięta, nadawała też więcej sensu wizycie. Może nie lubię takich otwartych tematów? solidne 8/10

Siedemdziesiąt dwie litery - Po raz kolejny Pan Chiang tworzy świat w którym możnaby osadzić cztery filmy, dwa seriale, gre komputerową i ttrpga. Mamy czasy rewolucji przemysłowej ale w świecie z mocnym twistem - istnieje alchemia, magia imion, i wiele bardzo niepokojących zjawisk jak badanie homonkulusów. Wiem wiem "magia w steampunku, ale odkrycie" - no ale właśnie to nie magia lecz fizyka tego świata (inb4. każda magia to "fizyka danego świata"?) przedstawiona w sposób bardzo podobny do mojego wyobrażenia tamtych czasów. A problem rzucony na bohaterów jest dość poważny. Próby rozwiązania go poruszając się w obrębie skomplikowanych zasad świata są imponująco przemyślane. Kunszt pisarski jakiego nie widziałem wcześniej, każde, KAŻDE zdanie spełnia swoją rolę. Strzelba Chechowa użyta w sposób skrajnie dopracowany. Jak dla mnie - 10/10

Ewolucja ludzkiej nauki - dwustronnicowa notatka będąca followupem do świata z opowiadania Zrozum. Moim zdaniem o 2 klasy lepsza niż samo opowiadanie. Rozważa co mają robić ludzie w świecie gdzie super integilentni meta ludzie przejęli w całości naukę i rozwój. 7/10

Piekło to nieobecność Boga - i mamy po raz czwarty świat oparty na pomyśle prostym ale zapierającym dech w realizacji. Oto mamy ziemię taką samą jak nasza, z jednym drobnym różniącym ją od naszej szczegółem - Bóg istnieje, a anioły regularnie przeprowadzają nawiedzenia naszego świata. Pojawiają się na chwilę w błyskach błyskawic, mówią bzdety w stylu "PODĄŻAJ ZA PANEM" i znikają, doprowadzając do kilku cudów, kilku katastrof, i generalnie szkód wycenianych w miliardach. Jaaaakie to jest za⁎⁎⁎⁎ste xD Dodatkowo w tym świecie piekło i niebo są potwierdzone bezpośrednio - piekło czasem widać przez podłogę, a krewni z nieba mogą nas sporadycznie nawiedzić. Świetne, naprawdę świetnie wykorzystanie tych zasad w obrębie opowiadania. Miniaturowym spoilerem będzie na przykład historia babeczki której mąż zmarł, pielęgniarka powiedziała jej że poszedł do nieba, ale po kilku tygodniach ona sama ujrzała go w piekle przez jedno z takich widzeń. Skonfrontowana pielęgniarka przyznała że skłamała żeby babeczka miała lepszą motywacje do dołączenia do niego, ale tak naprawdę to widziała jak jego dusza poszła do piekła. Więc bohaterka złożyła szybkie wypo, wiecie lina taboret czy coś w ten deseń, i dołączyłą do ukochanego gdzie... "żyli"? Długo i szczęśliwie. Koniec. Zajebioza :grinning: 10/10

Co ma cieszyć oczy - Całe opowiadanie to szereg wypowiedzi uczniów z kampusu na którym studenci głosują czy nie wprowadzić nakazu włączania pewnej drobnej zmiany w mózgu na czas studiów. Ta zmiana sprawia że nie postrzegasz brzydoty twarzy innych osób. Widzisz je, owszem, ale masz zablokowany ośrodek szybkiego skanowania czy jest piękna czy brzydka. Raj blackpillowców. Prześwietne rozważania. Super się to śledziło. 9/10

Widzicie więc że rozrzut jest potężny. Szkoda mi jednak negatywnie oceniać tak fenomelane sci-fi ze względu na dwa gorsze, daję więc 9/10

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

27piorunów

1344 + 1 = 1345

Tytuł: Dzieci z Bullerbyn

Autor: Astrid Lindgren

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Wydawnictwo Nasza Księgarnia

ISBN: 978-83-10-12704-4

Liczba stron: 296

Ocena: 7/10

Klasyczna literatura dziecięca. Gdy za dzieciaka śmiałem się że Lisa z Anna zapomniały kiełbasy, tak i teraz się z tego śmiałem. Książka prosta, ale przez to jak odmienną perspektywę pokazuje od tego co znam ja - ciekawa. Dobrze było na chwilę wczuć się w niewinne dzieciaki z zabitego dechami zadupia na skraju Szwecji.

Co ważne, magia książki działała nie tylko na mnie - moja czterolatka non stop dopytywała o różne detale, komentowała, śmiała się... Hmmm może do usypiania jednak lepiej było sięgnąć po Hawkinga niż Lindgren...

Kosmonauta1piorunów

@Barcol Dla mnie 10/10, jedna z ulubionych książek, nie tylko w kategorii "dla dzieci". Moim dzieciom zresztą też się bardzo podobała.

Gruba ryba1piorunów

@Aleksandros jasne, opinia jest sprawą bardzo subiektywną. Pamiętam że w czasie czytania miałem jakieś zarzuty, ale wynikały pewnie po prostu z innych czasów. BTW podobno są kontynuacje :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Książki

17piorunów

1343 + 1 = 1344

Tytuł: Podniebna poczta Kiki tom 3: Kiki i nowa czarownica

Autor: Eiko Kadono

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Kirin

Format: książka papierowa

Liczba stron: 212

Ocena: 5/10

EEEE, szczerze mówiąc ta część wydawała mi się o wiele słabsza niż dwie poprzednie. Kiki jest już nastolatką, ale momentami zachowuje się mniej rozgarnięcie niż gdy miała tych lat dziesięć. Wątek nowej czarownicy jest tak dziwny że szkoda gadać, przez większość książki to mały diabeł który sprowadza na Kiki jakąś frustrację seksualną przez podrywanie Tombo, żeby na koniec wyszło że w sumie to nic nie ma sensu.

Przygody jakby odgrzewane... No nie zachwyca.

A jeszcze problem mam ze wszystkimi przyśpiekwami i piosenkami - absolutnie żadna się nie rymuje i ani jednej nie udało mi się zaintonować w sposób chociażby znośny xd

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk0piorunów

@Barcol

Czy kot gada,czy pozostał niemową?

Gruba ryba0piorunów

@Zielczan Czasem coś powie xd Chodzi Ci o fragment jak sie obraził? Wywieźli go z miasta, ale jak wrócił to już było cacy, chociaż cały ten wątek ich wojenki jakiś naciągany...

Fanatyk0piorunów

@Barcol nie, w oryginalnej anime od Ghibli on przestal mowic, bo 'dorastanie', 'coming of age metaphore'. A mnie to strasznie wkurzyło jak oglądałem, że stracili możliwość rozmawiania na koniec xD

Gruba ryba0piorunów

@Zielczan aaaa to w książkach (które to są oryginałem, a Ghibli je zekranizowało nieco po swojemu :P) nie miało to miejsca, kotek nadal z nią rozmawia.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Książki

16piorunów

1342 + 1 = 1343

Tytuł: The End and the Death: Volume I

Autor: Dan Abnett

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Black Library

Format: ebook

Liczba stron: 672

Ocena: 7/10

“For this is the end, and the death.

And, finally, the beginning.”

VIII tom cyklu The Horus Heresy: Siege of Terra

Książka rozpoczyna się najdłuższym dramatis personae z jakim miałem do czynienia. Po nim następuje mierzący ćwierć książki zlepek pozornie przypadkowych fragmentów wydarzeń, wrażeń, wywiadów, dzięki którym w wyobraźni pojawia się szkic aktualnego stanu wydarzeń i świata przedstawionego. Odniosłem jednak wrażenie, że autor przesadził z ilością i różnorodnością tych fragmentów. Niektóre z nich kontynuują już rozpoczęty gdzieś w ramach Herezji wątek i te albo stanowią jedną z głównych osi wydarzeń, albo rozwinięcie drugoplanowych historii. Inne zaś rozpoczynają i niemal natychmiast kończą zupełnie nowe odgałęzienie tylko po to, by pokazać nietrwałość istnienia w czasie największej wojny w dziejach ludzkości. Zabieg jest zapewne celowy, gdyż Dan Abnett już wielokrotnie udowodnił, że manipulacja formą jest częścią rzemiosła, jednak wprowadza to do narracji pewien poziom chaosu (a może jednak Chaosu?).

Jak zwykle wyjątkowo wartościowa wydała mi się perspektywa Abaddona, który nie może się pogodzić z przemianą jaką przechodzi jego legion. Nowością i nie lada gratką była też pierwszoosobowa narracja Malcadora Pieczętnika, czyli de facto drugiej najważniejszej osoby w całym Imperium Człowieka, a przy tym postaci owianej tajemnicą.

Prawdę mówiąc, jestem lekko (tylko odrobinę) rozczarowany, ale też z własnej winy. Widząc Dana Abnetta na okładce nastawiłem się na absolutnie epickie fantasy, początek punktu kulminacyjnego olbrzymiej serii, a dostałem po prostu solidną kontynuację, powolny wstęp do trylogii końcowej.

Autorytet

w Książki

33piorunów

1341 + 1 = 1342

Tytuł: Fundacja

Autor: Isaac Asimov

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

Format: ebook

ISBN: 9788381883405

Liczba stron: 204

Ocena: 8/10

Kolejny klasyk science fiction. Zabrałem się kiedyś już za to ale że tak powiem od d⁎⁎y strony... znaczy niby poprawnie, bo przeczytałem pierwszą część z cyklu, ale chronologicznego a nie w kolejności powstawania co jak później doczytałem ma o wiele więcej sensu. Dlatego zapewne Preludium Fundacji wydało mi się dość średnie.

No i rzeczywiście, oryginalna Fundacja wjechała mi już elegancko, i za niedługo pewnie złapię za kolejną część bo mam wrażenie jakby ten tom urywał się w połowie.

Historia Fundacji rozpoczyna się od poznania Hariego Seldona, a raczej jego świeżo upieczonego współpracownika i późniejszego biografa Gaala Dornicka który przybywa do stolicy Imperium Galaktycznego aby podjąć pracę u sławnego w całej galaktyce matematyka. Na miejscu okazuje się że Hari popadł w niełaskę władców galaktyki bowiem poprzez rozwinięcie swojej matematyczno - statystycznej metody przepowiadania przyszłości zwanej tu psychohistorią głosi wszem i wobec rychły updatek Imperium Galaktycznego.

Za tego typu herezje, jak to zazwyczaj bywało należy się odpowiednia kara, dosyć sędziwy już Hari zostaje więc wraz z ekipą oddanych mu naukowców zesłany na małą planetkę leżącą na rubieżach galaktyki gdzie może sobie w spokoju pracować na swoją psychohistorią, galaktyczną encyklopedią i temu podobnymi bzdurami. Ów naukowy kolektyw zostaje nazwany jakżeby inaczej - Fundacją.

Zawiązanie akcji jest ciekawe i musze przyznać że jak na dość lichą objętość tej pozycji jest ona napakowana akcją po brzegi. Autor dość żwawo skacze przez kolejne dekady i przystaje jedynie w decydujących momentach biegu historii - punktach zwrotnych przewidzianych statystycznie w psychohistorycznych obliczeniach Hariego które działają jeszcze długo po jego śmierci.

Będziemy więc śledzić poczyniania kilku bohaterów wokół ktorych kręcić się będzie cała oś powstawania i nabierania w galaktyce znaczenia przez ową Fundację, a którzy świadomi spuścizny Hariego ale nie będący w posiadaniu jakiejkolwiek wiedzy na temat jego przepowiedni starają się w miarę możliwości sterować wydarzeniami tak aby wyjść z kryzysowych sytuacji z tarczą.

Pomysł jest całkiem ciekawy i chociaż czuć już że książka jest dość leciwa to jednak nadal czyta się to bardzo dobrze, głównie dlatego że więcej tutaj politycznych i socjologicznych rozkmin a cała otoczka Sci-Fi jest trochę na uboczu. Zwroty akcji są całkiem zaskakujące, akcja nie zamula i przyznam że czytało mi się to z niemałą przyjemnością, do tego stopnia że połknąłem całą książkę chyba na dwa posiedzenia.

Największą imo wadą jest to że akcja urywa się jakby w połowie wydarzeń, niby mamy zakończenie odpowiedniego wątku ale nie ma tutaj żadnej konkluzji ani nic takiego, po prostu cyk i koniec :grinning:

Gruba ryba0piorunów

@hellgihad

Autor dość żwawo skacze przez kolejne dekady i przystaje jedynie w decydujących momentach biegu historii

I właśnie miałem wrażenie jakbym nie czytał powieści tylko jej streszczenie/bryka. Wydarzenia brzegowe też autor opisał bardzo skrótowo i tak trochę technicznie jak artykuł do gazety, nie angażując czytelnika w próby zawiązania więzi z bohaterami.

Autorytet1piorunów

@saradonin_redux Nie jestem pewien ale kiedyś mi się obiło że pierwsza Fundacja była publikowana w częściach w jakimś periodyku i myślę że to dlatego tak to dziwnie wygląda po zebraniu do kupy.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Mocarz

w Hydepark

21piorunów

1340 + 1 = 1341

Tytuł: Kto zgasi światło? Opowieści z Mołdawii.

Autor: Miłosz Szymański

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Za rubieżą

Format: książka papierowa

ISBN: 9788396788917

Liczba stron: 198

Ocena: 7/10

Podcastową twórczość Miłosza śledzę od prawie samych początków "Za rubieżą" w związku z czym byłem swiadom, że w naszym kraju znajdziemy niewiele osób które byłyby w stanie pisać o Mołdawii z takim uczuciem i wiedzą jak autor. Na szczęście nie dał on się prawdopodobnej pokusie, żeby pisać o niej bez końca. Książka objętościowo jest skromna a reportaży w niej upchnięto sporo, ale dzięki temu są one ciekawe i "czytają się same". Dodatkowym plusem jest także ich szeroko zakrojoną tematyka - dzięki temu możemy poznać mnóstwo małych kawałeczków Mołdawii obserwowanych z różnych stron.

Jeżeli ktoś lubi czytać rzeczy pisane przez ludzi z pasją i uczuciem a do tego ceni sobie raczej jakość tekstu niż jego ilość to nie powinien czuć się rozczarowany - nawet jeżeli Mołdawia do tej pory go nie interesowała.

Tytan0piorunów

Polecam, bo lubię autora, a książka jest lekka do czytania. Ostatnio przerobiłem ją drugi raz w pociągu w 3 godziny.

Fenomen

w Książki

14piorunów

1339 + 1 = 1340

Tytuł: Kryptonim Villanelle

Autor: Luke Jennings

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Format: ebook

Ocena: 8/10

Będzie trzeba kolejne tomy zaliczyć bo historia niedokończona a wciąga mocno.

bardzo ciekawy czarny charakter - narcystyczna socjopatka

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

12piorunów

1338 + 1 = 1339

Tytuł: Karadżić. Rzeźnik Bośni

Autor: Robert J. Donia

Kategoria: biogram

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: papierowa

Liczba stron: 480

Ocena: 6/10

Biografia znanego polityka Republiki Serbskiej, lekarza psychiatry i poety, który pomimo wielu talentów okazał się być zakutym łbem, któremu pod wpływem władzy zamarzyło się mordowanie ludzi. Biografia opiera się głównie na niepublikowanych wcześniej dokumentach Międzynarodowego Trybunału Karnego dla byłej Jugosławii w Hadze oraz rozmowach z samym Karadżiciem, które autor prowadził jako biegły sądowy.

Sama książka jest napisana poprawnie i spełnia swoją rolę, ale jest to suchy biogram, przypominający dobrze napisaną i znacznie rozbudowaną pracę magisterską, gdzie na wstępie wyjaśnia się, o czym jest następny rozdział, a na końcu wprowadza się suche podsumowanie wyników.

Prywatny licznik: 40/50

Autorytet1piorunów

@BapitanKomba Serbowie mają chyba 99,99% wspólnego DNA z kacapami. Mam nadzieję, że nigdy nie wejdą do Unii, po tym co zrobili w Bośni. Nie wyznają europejskich wartości tylko kacapskie.

Fenomen2piorunów

@Lemon_ Serbia to beznadziejny przypadek, ale nie traktowałbym ich tak zero-jedynkowo. Europa jakoś nie ma problemu z Chorwacją, która podczas II wojny światowej mordowała sąsiadów w sposób zorganizowany. Z Boszniakami jest w miarę spokój, ale cholera wie, jak bardzo utrzymują kontakty z radykalnymi islamistami. Albańczycy z Kosowa są tak samo problematyczni co Serbowie, ale w 1999 jak NATO weszło z buta, to z jednoznaczną tezą, że tylko Serbowie odpowiadają za tamtejsze problemy. Bałkany to piękny region, ale z politycznego punktu widzenia trzymałbym eks-jugoli jak najdalej od Europy, dając szansę tylko Słoweńcom i Macedończykom.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

18piorunów

1337 + 1 = 1338

Tytuł: Bez planu B

Autor: Lee Child, Andrew Child

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: audiobook

Liczba stron: 384

Ocena: 4/10

A idzcie panowie w c⁎⁎j z takim Reacherem. Po przeczytaniu miałem minę z mema Look how they massacred my boy.

Najgorszy Reacher do tej pory - kropka.

W jednej z pierwszych scen ktoś próbuje rozjechać Reachera, a on ładuje w niego cały magazynek pistoletu. Reacher który nie nosi broni, a jedyną jakiej używa to ta zabrana napastnikom, na których podziałała jego perswazja manualna. Gdy ich koledzy lecą na niego w pełni uzbrojeni.

Fabuła - nudna jak flaki z olejem.

Bohaterowie - kartonowi i nijacy.

Reacher - najmniej empatyczny, za to strzelający już od pierwszych stron.

Jakby Lee poszedł do kibla, a jego brat naskrobał w tym czasie pół książki, póżniej Lee wraca i czytając wypociny brata, bierze się za poprawianie tego, co on spierdolił. Ale już było za późno. Historia zaczyna być Reacherowa, od momentu jak trafiają do motelu i dogadują się z recepcjonistą na dwa pokoje za podwójną stawkę, jeśli nie zostanie po nich żaden ślad. A później Reacher go oszukuje i dostaje dorobioną kartę do 3 pokoju.

Tylko to wszystko przyszło już w momencie, gdy każdy inny czytelnik rzuciłby ją w kąt i oznaczył jako DNF. Ja jestem niestety uparty i mam zamiar dokończyć serię, więc ten wariant w grę nie wchodził, może i dobrze. Ale bracia z książki 2/10 w pierwszej połowie, zrobili książkę 6/10 w drugiej, a sumarycznie 4/10.

Dawno nie byłem tak rozczarowany tomem tej serii 😒

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

18piorunów

1336 + 1 = 1337

Tytuł: Obserwatorzy

Autor: A.M. Shine

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Muza

Format: ebook

Liczba stron: 320

Ocena: 5/10

Kiedy przeczytałem w jednej z recenzji, że "Obserwatorzy" to połączenie "Nie otwieraj oczu" Josha Malermana, "Wayward Pines" Blake’a Croucha, filmu "Ciche miejsce" i klasycznych historii o tajemniczym domu na odludziu, właściwie nie potrzebowałem dalszej zachęty. To przecież dokładnie ten rodzaj literatury, który lubię. Odizolowane miejsce, niewyjaśnione zjawiska, garstka ludzi próbujących przetrwać i tajemnica, której rozwiązanie może okazać się znacznie gorsze od niewiedzy.

Brzmiało świetnie. Szkoda tylko, że znacznie lepiej wypada w opisie niż w samej książce.

Główną bohaterką jest Mina, która podczas podróży przez Irlandię trafia do lasu, którego próżno szukać na mapach. Jej samochód odmawia posłuszeństwa, a próba znalezienia pomocy kończy się w osobliwym betonowym schronieniu, zamieszkanym przez nieznajomych.

Szybko okazuje się, że mieszkańcy muszą przestrzegać kilku zasad. Najważniejsza? Przed zapadnięciem zmroku trzeba znaleźć się wewnątrz budynku. Jedna ze ścian schronienia jest ogromnym weneckim lustrem, za którym każdej nocy gromadzą się tajemniczy Obserwatorzy. Oni widzą wszystko, co dzieje się w środku. Uwięzieni ludzie nie mogą jednak ich zobaczyć.

I przyznam, że sam punkt wyjścia jest kapitalny. Przede wszystkim podoba mi się pomysł na odwrócenie typowego horrorowego schematu. To nie bohaterowie obserwują nieznane zagrożenie, lecz sami stają się obiektami obserwacji. Są zamknięci w czymś na kształt klatki, a ich przetrwanie zależy od przestrzegania zasad, których pochodzenia i sensu nie znają i nie rozumieją.

Problem w tym, że po bardzo obiecującym początku historia zaczyna tracić impet. Zabrakło mi przede wszystkim tego charakterystycznego poczucia osaczenia, które tak dobrze działało w "Nie otwieraj oczu". Tam zagrożenie było niemal namacalne, nawet jeśli nie mogliśmy go zobaczyć, choć tu też nie możemy. W "Obserwatorach" zbyt często miałem wrażenie, że obserwuję bohaterów wykonujących kolejne czynności, zamiast rzeczywiście obawiać się o ich życie.

Nie pomaga również fakt, że postacie są kartonowe i nie wzbudziły we mnie większego zainteresowania. A przecież zamknięcie kilku obcych sobie ludzi w jednym miejscu, bez możliwości ucieczki, daje ogromne pole do popisu. Konflikty, narastająca paranoja, wzajemna nieufność czy desperackie próby zrozumienia sytuacji mogłyby stanowić równie ważną część historii jak samo nadprzyrodzone zagrożenie.

Podobnie jest z tajemnicą. Najbardziej interesowało mnie to, czego jeszcze nie wiedziałem. Kim są Obserwatorzy? Dlaczego zachowują się w określony sposób? Co właściwie kryje się w lesie? Niestety wraz z odkrywaniem kolejnych odpowiedzi moja fascynacja zamiast rosnąć, stopniowo malała. Nie mialem opadu szczęki jak po poznaniu historii w Wayward Pines, a sam motyw ucieczki był mocno - meh.

Trudno jej dać wyższą ocenę, ale z chęcią obejrzę ekranizację "The Watchers" w reżyserii M. Nighta Shyamalana.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

27piorunów

1336 + 1 = 1337

Tytuł: Era supernowej
Autor: Liu Cixin
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Rebis
Format: ebook
Liczba stron: 448
Ocena: 6/10

Zaczyna się fajnie, robi nadzieje na ciekawy przegląd zmian na Ziemi w dalekiej skali, ale... od połowy książki tempo spada, autor koncentruje się na zmaganiach militarnych, a podejście "CHINA NUMBER ONE!" mocno rzuca się w oczy i inne stereotypy o pozostałych krajach trochę nużą. Końcówka już zakrawa delikatnie o parodię.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Autorytet

w Książki

23piorunów

1335 + 1 = 1336

Tytuł: Mistrz i Małgorzata

Autor: Michaił Bułhakow

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

Format: ebook

ISBN: 978-83-8188-655-0

Liczba stron: 582

Ocena: 9/10

W końcu zmierzyłem się z tą klasyką rosyjskiej literatury nie wiedząc o tej książce absolutnie nic i zaprawdę, zaprawdę powiadam wam - nie tego się spodziewałem.

Nie mam nawet pojęcia jak to zrecenzować więc chyba nie będę próbował xD Moskwa lata 30 XX wieku. Diabeł ze swoją świtą swawoli po cały mieście i wpędza ludzi w obłęd. Multum bohaterów, wątków, wydarzeń a wszystko robi się coraz bardziej odklejone im dalej w odmęty szaleństwa.

Za⁎⁎⁎⁎ste, polecam w opór.

Osobistość

w Dyskusje

24piorunów

1334 + 1 = 1335

Tytuł: Anna Karenina

Autor: Lew Tołstoj

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Hachette Livre

Format: książka papierowa

ISBN: 9788368068801

Liczba stron: 950

Ocena: 7/10

Życie szlachty to była bajka?

Pierwsze co bardzo zdziwlo w tej ksiazce to, to ze 19 wieczna rosysjka szlachta żyła jak w jakies bajce Disneya. Z jednej steony wiem, ze Tołstoj z wiekiem zaczal miec nagetywne nastawienie do zycia na bagoto kosztem ciezkiej pracy chłopów i na pewno widac jak miedzy slowami ta filozofia jest przemycana w postaci Lewina, ktory odbiegal od reszty szlachty wystepujacej w ksiazce. Tak mimo wszytko, az nienaturalnie brzmi to, ze glownie co robila szlachta to chodzila na rozne spotkania towarzyskie, albo podrozowala po swiecie i to na wypasie. Nawet jak nie bylo jej na to stac.

Z drugiej strony jest to historia kobiet, ktora miala zerowy wplyw na swoje decyzje zyciowe i byly calkowicie zalezne od tego jak decydowali za nie mezczyzni. Czesto musialy sie płaszczyc przed nimi, zeby prosic ich o ich "wspanialomyslnosc" albo ponosic konsekencje dlugow, ktore zaciagali.

Dodatkwo zdziwlo mnie, ze Karenina, średnio jest glowna bohaterką tej książki, malo jest Kareniny w Annie Kareninie, a to wlasnie jej irozdzialy czytało sie najlepiej.

Wracajac, nie mam zielonego pojecia jak ta powiesc jest interpretowana w swiecie kultry, ale dla mnie to przedewszystkim powiesc feministyczna, obraz uwiezienia i zaleznosci kobiet, ktora tak niedawno zostala obalona i latwo jest zapomniec o tym w jaki sposob czlowiek sie traktowal nazwajem, zreszta do dzis w wielu krajach kobieta jest mniej "wazna" od krowy. W Annie Kareninie jednak nie tyle "krowa" była wazniejsza, a męska duma, ktora byla duzo wyzej w hierarchii od tego czego pragnely w swoim życiu kobiety. Zresztą duma odgrywa glowna role w tej powieści, ta żeńska też, przez co mimo upluwu lat to pod tym wzgledem jest to bardzo aktualna ocena ludzkich schematow zachowań :smiley:

Mocarz1piorunów

Spłycając interpretacje do poziomu rynsztoku to po prostu jej się w d⁎⁎ie poprzewracało od dobrobytu

Osobistość1piorunów

@John_polack ja bardziej bym powiedziala, ze "narktyki zmiotły ja z planszy" ale przyznam, ze bylam podwrazeniem jak niedoslownie zostalo to opisane

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Książki

18piorunów

1333 + 1 = 1334

Tytuł: Białe kości

Autor: Graham Masterton

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Format: ebook

Liczba stron: 384

Ocena: 7/10

Jednak nie taki Masterton zły, jak go pamiętam. Już nawet nie wiem jak na to wpadłem, ale skoro jest kolejny cykl o policjantce, której przyszło żyć w ponurym świecie okrutnych zbrodni to jak mógłbym sobie odmówić lektury w ponure jesienne wieczory? Oczywiście nie jest to do końca policyjny procedural, bo to jednak Masterton. Czyta się przyzwoicie i póki co siadam do kolejnego tomu.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość0piorunów

@Nemrod Pamiętam, że słuchałem audiobookuów Mastertona, Zwierciadło Piekieł i Dziecko Ciemności. Przy obu mocno się zawiodłem.

Twórca1piorunów

@Nemrod Nie dawno skończyłam słuchać cały cykl. Po za pierwszą częścią, która mi się całkiem podobała tak każda kolejna coraz gorsza. Ogólnie nudna. Wątek romantyczny w ogóle iks de.

Gdyby nie to, że mam potrzebę kończyć coś co zaczynam to po 3 części dała bym sobie spokój.

GURU1piorunów

@Veesper O dzięki. Ja nie mam problemów z porzucaniem cykli, a nawet czasem samej lektury w połowie, więc zacznę ten 2 tom z czystej ciekawości.

Twórca1piorunów

@Nemrod kto wie, może Tobie ten cykl przypadnie do gustu. Wiadomo, każdy ma swój gust/preferencje.

Z tego typu książek mi się podobają te od Tess Gerritsen i cykl o detektyw Rizzoli.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Książki

16piorunów

1332 + 1 = 1333

Tytuł: Sankcja na Eigerze

Autor:   Rodney William Whitaker

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Format: e-book

Ocena: 6/10

Ogólnie jakoś nie porwała - było kilka momentów trzymających w napięciu (pustynia i właściwa akcja na górze) i całkiem znośny humor.

Gruba ryba

w Książki

21piorunów

1331 + 1 = 1332

Tytuł: Pride and Prejudice

Autor: Jane Austen

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Wordsworth Editions Limited

Format: książka papierowa

ISBN: 978-1-85326-000-1

Liczba stron: 325

Ocena: 6/10

Nie do wiary... Myślałem już, że ta chwila nie nadejdzie, ale udało się. Zacząłem czytać tę książkę w lipcu 2025 i zwyczajnie mnie pokonała. Uparłem się, że nie przeczytam nic innego, dopóki nie pokonam tego dzieła i w końcu nadszedł ten dzień, gdy odzyskałem wolność.

Na trudność w szybszym przeczytaniu książki złożyło się kilka elementów. Po pierwsze, czytałem w oryginale i zwyczajnie szło to ciężej, niż się spodziewałem. Uważam, że całkiem nieźle znam angielski, ale nie widocznie nie aż tak dobrze: rozbudowane słownictwo i archaiczna konstrukcja zdań skutecznie utrudniały czytanie i trochę zajęło, zanim się przestawiłem.

Drugą przeszkodą okazała się sama tematyka. Powieści obyczajowe chyba zwyczajnie mnie nie interesują. Duma i Uprzedzenie to w zasadzie Ploty: Książka. Jest w niej dużo humoru, wyraźnych postaci, pod koniec nawet się rozkręca, ale ogólnie przerosły mnie ciągłe domysły, knucia, osądzania... Uprzedzenia? Rozumiem zamiar, jestem w stanie docenić pomysł, kunszt pisarski i formę, ale cóż z tego, skoro ostatecznie nie byłem w stanie zmusić się do zainteresowania tym, co było opisywane i przez ponad połowę książki zwyczajnie się męczyłem.

Ostateczną ocenę podnosi kilkadziesiąt ostatnich stron, przy których poczułem już jakieś emocje, byłem w stanie się zaangażować, wszystkie wątki zaczęły się dopinać. Ktoś może uznać, że to i tak niska ocena, bo Duma i Uprzedzenie to klasyka literatury i winny jej większy szacunek, oceniam jednak jako zwykły, prosty, ale też prostolinijny chłop.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

19piorunów

1330 + 1 = 1331

Tytuł: Upiór z playbacku

Autor: Eugeniusz Dębski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: CIA Books

Format: książka papierowa

Liczba stron: 197

Ocena: 5/10

Grupa osób zostaje przypadkowo uwięziona na trzy doby podczas zwiedzania starego schronu na terenie studia telewizyjnego gigakorporacji "World Net". Ta sama firma zajmuje się też podróżami kosmicznymi i właśnie szykuje się do pierwszej, eksperymentalnej relacji telewizyjnej z dalekiego kosmosu. Niestety wraz z transmisją na ziemię dociera także obca inteligencja, byt niematerialny który jak się wydaje porusza się po dowolnych połączeniach energetycznych czy sygnałowych. Obcy ten zostaje również zamknięty w opuszczonym schronie i zaczyna polować na naszą gromadkę.

Spaniała okładka ;) ale wewnątrz nuda. Postacie płaskie i bez wyrazu; żadna poza dwoma główniejszymi nie zapada jakoś szczególnie w pamięć, jak dla mnie różnią się chyba tylko nazwiskami i płcią. W warstwie fabularnej też niewiele się dzieje, autor przez 2/3 książki gania swoje postacie po całym schronie ale niewiele z tego wynika, dopiero pod koniec robi się nieco ciekawiej. Generalnie to książka typu "przeczytać można, ale nie porywa", ot taki przeciętniaczek.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

21piorunów

1329 + 1 = 1330

Tytuł: Gra w chowanego

Autor: Chris Carter

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Sonia Draga

Format: ebook

Liczba stron: 480

Ocena: 9/10

Jestem wielkim fanem autora i jego serii z Robertem Hunterem. Nigdy tego nie ukrywałem, dlatego byłem lekko zdziwiony gdy dowiedziałem się, że Chris Carter napisał książkę bez detektywa, makabrycznych morderstw i psychopatów prześcigających się w wymyślaniu coraz bardziej wyrafinowanych sposobów zadawania cierpienia. Nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać. Tymczasem dostałem książkę, która okazała się świetnym mariażem thrillera psychologicznego i powieści obyczajowej. Połączeniem, które na papierze może brzmieć trochę dziwnie, ale w praktyce sprawdza się znakomicie.

Główną bohaterką jest Sam Stewart, kobieta, której udaje się wyrwać z toksycznego małżeństwa i doprowadzić do skazania znęcającego się nad nią męża. Nelson Stewart trafia do więzienia, ale chwilę wcześniej, tuż po ogłoszeniu wyroku, obiecuje żonie, że ją odnajdzie i się zemści. Sam otrzymuje więc nową tożsamość i jako Mary Smith próbuje rozpocząć życie od początku na drugim końcu kraju. I całkiem sprawnie jej się to udaje, poznaje mężczyznę, w którym się zakochuje, i z którym jak jej się zdaje, jest szczęsliwa.

Problem w tym, że od przeszłości nie zawsze da się uciec, nawet jeśli zmieni się nazwisko, adres i całe dotychczasowe życie.

I właśnie tutaj Carter pokazuje zupełnie inne oblicze swojego rzemiosłą. Przez sporą część książki obserwujemy codzienność bohaterki. Jej próby odnalezienia się w nowej rzeczywistości, budowania relacji, podejmowania kolejnych decyzji i odzyskiwania kontroli nad własnym życiem. Z nieustannym oglądaniem się za siebie po każdym kroku. Chwilami bliżej tej historii do powieści obyczajowej (nawet delikatnego erotyka) niż klasycznego thrillera. Tyle że gdzieś z tyłu głowy cały czas pozostaje świadomość, że zagrożenie nie zniknęło i gdzieś się czai.

I Carter doskonale potrafi o tym przypominać, gdy czytelnik raczy zapomnieć. Kilka razy naprawdę miałem poczucie, że życie bohaterki wisi na włosku. Autor bardzo sprawnie buduje napięcie, pozwala nam na chwilę uwierzyć, że sytuacja się uspokoiła, po czym przypomina, że bezpieczeństwo Mary może być tylko złudzeniem. Co ciekawe, nie potrzebuje do tego makabrycznych scen, z których jest przecież tak dobrze znany.

Jeszcze bardziej spodobało mi się jednak to, jak stopniowo zmienia się nasze postrzeganie głównej bohaterki, gdy autor odkrywa karty.

Początkowo wydaje się, że mamy do czynienia z dość prostą historią kobiety uciekającej przed brutalnym mężem. Z czasem zaczynamy jednak dostrzegać, że Mary wcale nie jest tak krystalicznie czysta, jak mogłoby się wydawać. Coraz więcej szczegółów budzi wątpliwości, pojawiają się pytania o jej przeszłość, decyzje i prawdziwe motywacje. W pewnym momencie trudno już jednoznacznie stwierdzić, ile właściwie wiemy o osobie, której przez kilkaset stron kibicowaliśmy.

I to jest dla mnie jedna z największych zalet tej książki.

Carter bardzo umiejętnie rozgrywa informacje, które przekazuje czytelnikowi. Nie zdradza zbyt wiele, ale też nie mam poczucia, że celowo ukrywa przed nami wszystko tylko po to, żeby na koniec wyciągnąć z kapelusza absurdalne rozwiązanie. Kolejne elementy układanki pojawiają się stopniowo, a pełniejszy obraz sytuacji otrzymujemy dopiero w ostatnich rozdziałach.

Zwroty akcji są naprawdę świetne. Kilka razy wydawało mi się, że wiem już, w jakim kierunku zmierza historia, tylko po to, żeby na kolejnej stronie przekonać się, że jestem zagubiony.

Największym zaskoczeniem pozostaje jednak to, że Carterowi udało się stworzyć tak angażującą historię bez korzystania ze swojego najbardziej rozpoznawalnego przepisu na sukces. Zamiast kolejnego brutalnego śledztwa dostajemy opowieść o budowaniu życia od nowa, strachu, tajemnicach i konsekwencjach wcześniejszych wyborów. A wszystko to podszyte nieustannym poczuciem, że coś jest nie tak. Choć w pewnym momencie jakby dostajemy pomysł rodem z serii z Hunterem, to jest on również pewnego rodzaju zmyłką.

Gra w chowanego udowodniła mi, że Carter nie potrzebuje Roberta Huntera ani wyjątkowo pomysłowego seryjnego mordercy, żeby napisać znakomity thriller. Wystarczy ciekawa bohaterka, dobrze poprowadzona historia i umiejętność odkrywania kolejnych kart dokładnie wtedy, kiedy czytelnik najmniej się tego spodziewa.

Nie można dawać połówek, a dla mnie ta książka to 8,5/10, więc dodaję te 0,5 za ulubionego autora i wychodzi 9/10.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

24piorunów

1328 + 1 = 1329

Tytuł: Atlas Chmur

Autor: David Mitchell

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Mag

Format: ebook

Liczba stron: 592

Ocena: 7/10

Dawno temu oglądałem film na podstawie tej książki, skuszony Tomem Hanskem wyzierającym z materiałów promocyjnych, ale niestety albo stety absolutnie nic z niego nie zapamiętałem, oprócz tego że był jakiś dziwny. Nie pomogło że z połowę filmu przedrzemałem xD Po książkę sięgnąłem więc z lekką rezerwą, no ale skoro warto było zrobić na jej podstawie film to chyba coś tam musi być ciekawego.

No i cóż, bawiłem się całkiem nieźle, ale niestety nie przez cały czas 😛 Największym bajerem całej książki jest jej niecodzienny format, cała historia rozpoczyna się bowiem w czasach agresywnej kolonizacji okolic Morza Karaibskiego i ciągnie się długo długo w przyszłość ludzkości. Tak naprawdę jest to 6 oddzielnych opowiadań osadzonych w coraz to późniejszych okresach historycznych i łączących się ze sobą czasem w dość subtelny a czasem całkiem bezpośredni sposób. Żeby jednak nie było za nudno każde z owych opowiadań jest jakby przerwane w połowie i kiedy docieramy do ostatniego, wiatr zaczyna wiać w drugą stronę i autor leci z zakończeniami każdego z nich, w odwrotnej kolejności.

Nie powiem jest to dość niecodzienny zabieg i trochę nie mogłem skumać co właściwie czytam bo pierwsze kilka historii zdaje się nie mieć ze sobą nic wspólnego, potem całość zaczyna nabierać rumieńców i sporo rzeczy wskakuje na miejsce. Niestety nie wszystkie historie trzymają równy poziom, wątek Cavendisha mnie strasznie wymęczył i nie jestem nawet pewien po co on się tam znalazł bo jest chyba najbardziej oderwany od reszty wydarzeń. Trzeba też zwrócić uwagę na bogactwo językowe bo Mitchell pisze albo stara się pisać w stylu w jakim pisano w danych okresach historycznych, no pod względem różnorodności nie da się tu niczego zarzucić. Jednocześnie format ten sprawia że brakuje jakiejś kulminacji całości, a raczej znajduje się ona no cóż, mniej więcej w połowie książki. Całą historię się przez to dość ciężko śledzi i mam wrażenie że potencjał tego ciekawego zabiegu nie został w pełni wykorzystany, bo wszystko powinno się przeplatać i łączyć ze sobą o wiele bardziej.

Ciężko też jednoznacznie przypisać gatunek tej pozycji, jest tu trochę powieści historycznej, trochę sensacji, szczypta dramatu i sporo sci-fi z posypką fantasy. Jeśli ktoś szuka niecodziennych pozycji no to tutaj raczej się nie zawiedzie.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Tytan1piorunów

@hellgihad

Dawno temu oglądałem film na podstawie tej książki, skuszony Tomem Hanskem wyzierającym z materiałów promocyjnych, ale niestety albo stety absolutnie nic z niego nie zapamiętałem, oprócz tego że był jakiś dziwny.

Hehe, czyli nie tylko ja tak miałam.

Imo to kwestia specyficznego materiału źródłowego, nie da się z historii złożonej z kilku całkowicie różnych, rozbudowanych wątków zrobić sensownego filmu. Dla Atlasu chmur najlepsza forma ekranizacji to serial.