Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#bookmeter

Lider

w Książki

26piorunów

859 + 1 = 860

Tytuł: Agencja Perdido. Droga przez mrok

Autor: Victor Dixen

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Kropka

Format: książka papierowa

Liczba stron: 472

Ocena: 8/10

Kontynuując moje wyzwanie związane z czytaniem książek z "Perdido" w tytule, miejscach i nazwach własnych, trafiłem na literaturę młodzieżową, która niedawno miała swoją polską premierę - "Agencja Perdido - Droga przez mrok".

Jest to pierwszy tom przygodowo-fantastycznej historii o Lucy Lachance, dziewczynce, której matka znika w tajemniczych okolicznościach, zostawiając po sobie więcej pytań niż odpowiedzi. Lucy trafia pod opiekę ciotki, która w dużym skrócie traktuje ją jak Dursleyowe Harego Pottera, czy kolejni opiekunowie rodzeństwo Baudelaire.

Rok później Lucy trafia na dziwny przedmiot - wahadło, które okazuje się nie tylko kluczem do świata rzeczy zagubionych, ale też początkiem wejścia w rzeczywistość pełną ukrytych miejsc, do których trafiają przedmioty, ludzie i sekrety, których zwykły świat nie potrafi już odzyskać. Od tego momentu książka zmienia się w wyprawę przez kolejne warstwy tajemnicy: od nowojorskiego Grand Central, przez mroczne podziemia pełne zgub, aż po Kraj Cierni, w którym dziecięcy lęk miesza się z prawdziwym horrorem.

Najbardziej podobało mi się w tej książce to, że Victor Dixen bardzo dobrze wykorzystuje prosty, ale nośny pomysł: co dzieje się z rzeczami, które gubimy? Na tym fundamencie buduje świat, który jest jednocześnie baśniowy, trochę steampunkowy, trochę gotycki i momentami naprawdę niepokojący. To nie jest tylko przygodówka o szukaniu matki, ale też opowieść o pamięci, porzuceniu, winie i o tym, że pewne rzeczy - nawet jeśli zostają zgubione - nadal mają ciężar. Bardzo pasowało mi to przejście od zwyczajnego dramatu dziewczyny, pozostawionej samej sobie, do historii o tajnej gildii, potworach karmiących się strachem i rodzinnych sekretach, które sięgają dużo głębiej, niż początkowo można zakładać.

Lucy jest bohaterką skonstruowaną w dość klasyczny sposób: skrzywdzona, samotna, ale uparta i mająca w sobie moc, której sama jeszcze nie rozumie. Mimo że to schemat znany z wielu książek młodzieżowych, tutaj działa, bo jej motywacja jest bardzo konkretna i emocjonalna - ona nie chce ratować świata, tylko odnaleźć matkę - tyllko tyle i aż tyle. Dopiero później okazuje się, że osobista sprawa jest częścią większej układanki. Dobrze wypada też Jasper, który początkowo wygląda jak ktoś stojący po niewłaściwej stronie, ale z czasem staje się bardziej tragiczną postacią niż zwykłym pomocnikiem. Rita Perdido dodaje historii tajemnicy i ciężaru, a Rex, czyli arogancki kot, wprowadza odrobinę humoru, który nie rozwala klimatu, tylko pozwala odetchnąć między bardziej mrocznymi scenami.

Największą siłą książki jest jednak klimat. Grand Central jako brama do ukrytego świata rzeczy zgubionych to świetny punkt wyjścia, a Kraj Cierni ma w sobie coś z koszmaru, baśni braci Grimm i dziecięcej traumy, która nigdy do końca nie znika. Podobało mi się też to, że książka stopniowo poszerza skalę: zaczynamy od zaginionej matki, potem pojawia się tajemnicza agencja, potem rodzinne dziedzictwo, a na końcu przeklęte regalia i większy konflikt, który wyraźnie przygotowuje grunt pod kolejne tomy.

Słabsze jest dla mnie to, że miejscami książka idzie bardzo mocno ustalonym schematem pierwszego tomu serii: dużo wyjaśniania zasad świata, dużo nowych nazw, dużo elementów, które są bardziej zapowiedzią przyszłych wydarzeń niż pełnoprawnym rozwiązaniem w tej części. Czasami miałem wrażenie, że autor wrzuca kolejne koncepcje trochę za szybko. Wszystkie elementy są ciekawe, ale chwilami robi się tego tak dużo, że czytelnik traci trochę koncentrację.

Niektóre rozwiązania są też dość wygodne fabularnie. Lucy bardzo szybko wpada w sam środek ukrytego świata i choć oczywiście wynika to z jej daru oraz rodzinnego pochodzenia, momentami czuć konstrukcję "tej wybranej/wyjątkowej". Nie przeszkadzało mi to bardzo, bo książka ma w sobie dużo energii i wyobraźni, ale jest to ten typ historii, w której trzeba zaakceptować konwencję. Jeśli ktoś nie lubi młodzieżowych przygodówek z tajnym światem ukrytym pod powierzchnią naszej rzeczywistości, może mieć poczucie, że zna już część tych mechanizmów z innych książek.

Mimo tego "Agencja Perdido" czyta się bardzo dobrze. To książka, która ma świetny pomysł, mocny nastrój i wyraźną obietnicę większej historii. Najbardziej doceniam ją za wyobraźnię i za to, że świat rzeczy zagubionych nie jest tylko ładnym gadżetem, ale miejscem naprawdę niepokojącym, pełnym strat, niedopowiedzeń i potworów zbudowanych z dziecięcych lęków. Nie jest to tom całkowicie samodzielny - finał wyraźnie zostawia czytelnika z poczuciem, że prawdziwa opowieść dopiero się zaczęła - ale jako otwarcie serii działa bardzo dobrze.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

44piorunów

858 + 1 = 859

Tytuł: Sprawiedliwość owiec

Autor: Leonie Swann

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Relacja

Format: ebook

Liczba stron: 384

Ocena: 7/10

To jedna z tych książek, które już z samego założenia powinny się nie udać. Kryminał, w którym śledztwo prowadzą… owce? A jednak Leonie Swann zrobiła z tego coś naprawdę inteligentnego, zabawnego i momentami zaskakująco refleksyjnego.

Punktem wyjścia jest śmierć pasterza George’a, którego ciało odnajduje jego stado. Owce, przekonane, że człowieka zamordowano, próbują rozwikłać zagadkę na swój własny sposób. Problem polega na tym, że interpretują świat przez pryzmat owczej logiki - rozumieją tylko fragmenty ludzkich zachowań, często wyciągają absurdalne wnioski, ale jednocześnie potrafią dostrzec rzeczy, które ludziom umykają.

Największą siłą książki są właśnie literackie nawiązania i gra konwencją. Oczywiste skojarzenia z "Folwarkiem zwierzęcym" czy "Wodnikowym Wzgórzem" pojawiają się niemal od razu, ale im dalej w historię, tym więcej można znaleźć kolejnych tropów. Sama konstrukcja śledztwa mocno przypomina klasyczne kryminały w duchu "Morderstwo na plebanii" albo historii z "Przygód Sherlocka Holmesa" - mamy zamkniętą społeczność, obserwację szczegółów i próbę logicznego połączenia faktów.

Ale pod tą lekką formą kryje się też coś bardziej gorzkiego. W kilku momentach książka bardzo mocno skojarzyła mi się z "1984" czy nawet "Procesem". Szczególnie wtedy, gdy bohaterowie próbują zrozumieć system, którego zasad nie pojmują, albo gdy absurd zaczyna być traktowany jako coś normalnego. Owce obserwujące ludzi momentami przypominają czytelnika próbującego zrozumieć świat, który ma sam coraz mniej sensu.

Najlepsze jest jednak to, że Swann bardzo umiejętnie balansuje humor i refleksję. Książka jest zabawna, czasem wręcz absurdalna, ale nigdy nie zamienia się w parodię dla samej siebie. Pod tą "owczą" perspektywą naprawdę kryje się inteligentna obserwacja ludzkich zachowań. To kryminał totalnie nietypowy, ale właśnie dzięki temu tak dobrze zapadający w pamięć.

Dzięki @bojowonastawionaowca za polecajkę.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk4piorunów

Brzmi zachęcająco

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Książki

29piorunów

857 + 1 = 858

Tytuł: Ostatnie rozdanie

Autor: Wiesław Myśliwski

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak

Format: ebook

Liczba stron: 448

Ocena: 9/10

Prywatny licznik: 9/24

Książka napisana w gawędziarskim stylu, jak to u Myśliwskiego bywa, lecz cała jej fabuła wydaje mi się tylko pretekstem do przemycenia filozofii i snucia refleksji na temat życia. Wiele spostrzeżeń jest niesamowicie trafnych, głębokich i ciężko się z nimi nie zgodzić. Ja sobie tę książkę zaznaczam jako nadającą się do czytania w ramach praktyki stoickiej. Choć takiego stricte bezpośredniego stoicyzmu w niej nie ma, to zawiera w sobie taki pokład refleksji, że ciężko aby nie poruszyły one tej naszej wewnętrznej refleksyjności i z nią nie zarezonowały.

O treści książki nie będę pisał, bo są już jej dużo lepsze recenzje na bookmeter.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Książki

19piorunów

856 + 1 = 857

Tytuł: Pogromca zwierząt

Autor: James Fenimore Cooper

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

Format: książka papierowa

ISBN: 8370230199

Liczba stron: 358

Ocena: 9/10

Czytając pierwszą część z Pięcioksiągu Sokolego Oka nie spodziewałem się, że tak się wciągnę. Nie wkurzały mnie opisy natury, postacie były całkiem fajnie napisane, a tłumaczenie... Kto to kurka tłumaczył i czemu Sokole Oko jest Sokole, a nie Jastrzębie?

Mniejsza o to, bardzo fajnie mi się czytało książkę, pomimo tego co właściwie się w samej książce dzieje. Jak na ponad dwustuletnią książkę i dosyć stare tłumaczenie, to nie miałem problemu by zagłębić się w całość i naprawdę dobrze się bawić. Co ciekawsze, znacznie lepiej się bawiłem przy tej książce niż obecnie przy bardziej znanym Ostatnim Mohikaninie.

Zawodowiec2piorunów

@ArmandoNumber5

i czemu Sokole Oko jest Sokole, a nie Jastrzębie?

Tłumaczenie wierne vs lokalizacja i zakorzenione w kulturze zwroty.

"Sokole oko"i wszytko jasne, a "Jastrzębie oko" co symbolizuje? Chyba, że faktycznie, z kontekstu postaci imię opisuje inną cechę niż przyjęte w Polsce Sokole oko.

Hmm... Nawet brzmi tak jakoś...

Oko Jastrzębia vs Jastrzębie oko

:thinking_face:

Gruba ryba

w Książki

24piorunów

855 + 1 = 856

Tytuł: Ten Drugi

Autor: Książe Harry

Kategoria: Autobiografia

Wydawnictwo: Marginesy

Format: książka papierowa

ISBN: 9788367510653

Liczba stron: 504

Ocena: 5/10

Absolutnie nie jestem fanem rodziny królewskiej, ale coś mnie podkusiło kilka lat temu by kupić książkę. I tak sobie stała na półce i zbierała kurz. W sumie to już chyba z miesiąc temu przeczytałem ją, ale strasznie się męczyłem. No i w sumie nie chciało mi się wrzucać wpisu xD

O samej książce cóż... Harry rozprawia się ze swoimi demonami przeszłości, opisuje jak wielki uraz zostawiła mu w głowie śmierć Diany. I tak w sumie całą książkę. Podobały mi się w sumie opisy z życia Harry'ego, zwłaszcza, że w przeciwieństwie do wielu innych autorów - jego opisy przyrody były... fajniejsze? Ciekawsze? Coś w tym stylu.

Niemniej jednak, strasznie się męczyłem z przebrnięciem przez całość.

Mistrz5piorunów

@ArmandoNumber5 mnie również nie ciągnie do rodzin królewskich (normalni ludzie jak każdy, tyle że urodzili się tam a nie gdzieś indziej), a jeszcze bardziej mnie nie ciągnie do biografii w ogóle ludzi (no chyba że Hitler XD)

Gruba ryba2piorunów

@bojowonastawionaowca ja tam lubię sobie poczytać biografie. Gorzej, że co czytam to właściwie jest powtarzanie się.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Książki

28piorunów

854 + 1 = 855

Tytuł: I saw Poland betrayed

Autor: Arthur Bliss Lane

Kategoria: Pamiętnik

Wydawnictwo: Brak

Format: ebook

ISBN: 9788388747373

Liczba stron: 432

Ocena: 7/10

Wspomnienia amerykańskiego ambasadora, który spędził w Polsce około dwóch lat, by ostatecznie po "wolnych" wyborach w roku 1947 zrezygnować ze stanowiska i wrócić do USA.

Ciekawa lektura, szczególnie opis interakcji z moskiewskimi pachołkami(Bierut, Berman i reszta komunistycznej kliki).

To piękny opis tragedii polskiego narodu i porażki państw zachodnich w egzekwowaniu postanowień z Jałty i Teheranu. Gdy w Polsce opozycja jest niszczona, ludzie zastraszani, a nawet zabijani przez komunistycznych agentów, najlepsze, co może zaoferować amerykański sojusznik, to kolejne pisma, które, a jakże, są olewane. Twardsze działania sugerowane przez autora są puszczane mimo uszu.

Książkę można dorwać na archive.org w wersji angielskiej, jeśli kogoś interesuje taka tematyka.

Lider1piorunów

@AbenoKyerto miałem na liście jako jedną z książek do zaliczenia wyzwania Goodreads, ale z jakiegoś powodu wybrałem coś innego 😒

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mistrz

w Książki

20piorunów

853 + 1 = 854

Prywatny licznik: 12+1=13

Tytuł: Pani Wyrocznia

Autor: Margaret Atwood

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wielka Litera

ISBN: 9788380322257

Liczba stron: 384

Ocena: 5/10

Książka trochę o niczym. Czytałem ją jakieś 2 miesiące temu i bez sięgania po nią na półkę nie pamiętam z niej nic (a aż tak źle z moją pamięcią nie jest...).

Biorąc już książkę w rękę i ją wertując, coś jednak sobie przypominam. Podmiot liryczny zaczyna od stwierdzenia, że dokładnie upozorowała swoją śmierć. I zaczyna w ten sposób pleść opowieść o swoim życiu, którego finałem będą efekty tego (spoiler alert - nieudolnego) upozorowania śmierci. Bohaterki życie było pełne gwałtownych skrętów, których motywację trudno było mi zrozumieć. Nie chce się w żaden sposób dać wtłoczyć w schematy, które widzi w życiu, więc tak kluczy, w końcu nie ma innej ucieczki niż "śmierć" i rozpoczęcie od nowa.

Pomysł ciekawy, wykonanie co najwyżej przeciętne. Szkoda było czasu.

Sum0piorunów

@bojowonastawionaowca widzę, że wziąłeś się za Atwood, ja mogę polecić do listy:

Zbójecka narzeczona

Kocie oko

Mistrz1piorunów

@Telezajaczek oj nieeeeee, mam aktualnie na półkach 348 książek do czytania xD mam przerwę na zakupy przynajmniej do przyszłego roku (no, chyba że coś ciekawego się pokaże na Vinted w moich obserwowanych xD)

Pokaż więcej komentarzy (6)

Mistrz

w Książki

24piorunów

852 + 1 = 853

Prywatny licznik: 11+1=12

Tytuł: Opowieść podręcznej

Autor: Margaret Atwood

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wielka Litera

ISBN: 9788380321717

Liczba stron: 368

Ocena: 7/10

Feministyczna antyutopia o Ameryce zamienionej w religijny reżim oparty na bazie biblijnego fundamentalizmu. PIsana z perspektywy kobiet i zajmująca się przede wszystkim losem kobiet, które nieważne na jakiej pozycji w społeczeństwie się znajdowały, miały w jakiś sposób przerąbane. Na czele z podręcznymi, które zostały pozbawione wszystkiego poza jednym zadaniem: realizowanie celów rozrodczych. Mężczyźni, w zasadzie oprócz tych stojących na czele społeczeństwa bądź tych dbających o ład i porządek z bronią w ręki, praktycznie są nieobecni. Myślę, że o fabule nie ma co się rozwodzić, bo zdecydowanej większości jest ona znana, nawet jeśli mniej dzięki książce, to bardziej dzięki serialowi nagranemu na jej podstawie.

Sama książka jest napisana dosyć suchy i nieemocjonalny sposób, jak każda antyutopia ma trochę nielogiczności, ale tak podsumowując książka całkiem niezła. Zakończenie bardzo otwarte, wręcz proszące się o ciąg dalszy - który został finalnie napisany 30 lat później. Niemniej ja za kontynuację nie będę się zabierać.

Fenomen2piorunów

Nie powinnam się wypowiadać bo znam serial ale wzbudzał we mnie dość silne emocje. I tak sobie pomyślałam czy bym dzisiaj w końcu tego ostatniego sezonu nie zaczęła oglądać :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Książki

24piorunów

851 + 1 = 852

Tytuł: Fallen Angels

Autor: Mike Lee

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Black Library

Format: ebook

Liczba stron: 416

Ocena: 7/10

“The forests are gone, but the monsters still remain.”

XI część cyklu Herezja Horusa

Akcja dzieje się 50 lat po wydarzeniach kończących “Zstąpienie Aniołów”. Wieść o zdradzie Horusa dociera do Legionu Mrocznych Aniołów. Lion El’Jonson świadom niemożliwości szybkiego przegrupowania całego legionu zaangażowanego w wieloletnią batalię w odległym zakątku galaktyki, powołuje niewielką flotę ekspedycyjną mającą na celu zabezpieczenie silnie zindustrializowanego systemu Tanagra, aby uniemożliwić zdrajcom utworzenie tam centrum zaopatrzenia.

Narracja podzielona została na dwa naprzemiennie prowadzone i w zasadzie oddzielne wątki.

Pierwszy dotyczy Zahariela i Luthera na Calibanie. Choć zaczyna się smętnie od biadolenia “czy tatuś Lew nas jeszcze kocha?”, to przeradza się we wciągającą i emocjonującą opowieść o niepokojach wśród mieszkańców rodzimej planety, duchach przeszłości i złożonej intrydze, z umiejętnie wplecionymi elementami horroru. 8/10

Drugi obejmuje Nemiela oraz flotę Liona i jest to typowy “Space Marine Wietnam”, z bitwami statków kosmicznych mającymi pokazać zmysł taktyczny Jonsona, dużą ilością intensywnych starć naziemnych i łatwo przewidywanymi motywami podstępu i zdrady. 6/10

Mike Lee operuje prostym językiem dalekim od kwiecistego stylu Grahama McNeilla, więc tylko kilka terminów z żargonu wojskowego wymagało wyjaśnienia. Natomiast zdecydowanie gorzej mi się czyta anglosaskie formatowanie dialogów. Czas przyzwyczajać się, gdyż jak dotąd w języku polskim wydano tylko 45 części, więc do oblężenia Terry jeszcze daleko.

Do “Fallen Angels” podchodziłem sceptycznie, ale okazała się dobrą książką. Wciąż daleko jej do najlepszych pozycji Herezji, ale i tak stawiam ją znacznie wyżej od “Zstąpienia Aniołów”.

Gruba ryba5piorunów

Inni na hejto: czytają mądre książki, literaturę piękną, historyczne itp.

Tymczasem saradonin: bolter robi brrrrrrrrrr

Gruba ryba1piorunów

@splash545 wytrwałość nie jest problemem jeśli masz niezdiagnozowany autyzm i skłonności do hiperfiksacji

Lider0piorunów

@saradonin_redux czyli po prostu dobrze się bawisz. :stuck_out_tongue_winking_eye:

Lider1piorunów

@saradonin_redux faceta się poznaje po tym, co kończy, a nie co zaczyna ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Gruba ryba0piorunów

@WujekAlien myślę, że prędzej czy później wciągnę całość, przynajmniej do 64 tomu kończącego oblężenie Terry, ale zapewne z przerwami, bo mam też trochę innych książek na liście

Pokaż więcej komentarzy (6)

Autorytet

w Książki

22piorunów

850 + 1 = 851

Tytuł: Myszy i ludzie

Autor: John Steinbeck

Kategoria: literatura piękna

Format: ebook

Liczba stron: 106

Ocena: 8/10

Smutna historia o marzeniu niemożliwym, ale dającym jakiś cel w życiu.

George i Lennie łażą od rancza do rancza szukając tymczasowej roboty. Lennie jest upośledzonym wielkoludem, ma intelekt małego dziecka. Dlatego też często pakują się w kłopoty i muszą szukać innej roboty. George się nim opiekuje, jak tylko umie, fajna więź. Lennie ufa mu bezgranicznie.

Chłopaki mają marzenie. Uzbierać troche pieniędzy, kupić własne gospodarstwo, żyć z tego co da ziemia i najważniejsze króliki. Lennie był zafiksowany na punkcie królików.

"– Kiedyś uskładamy trochę forsy i będziemy mieli własny domek i kilka akrów, i krowę, i parę świń, i…

– I będziemy żyli z tego, co da ziemia! – zawołał Lennie. – I będziemy mieli króliki! Mów dalej, George"

Książka mimo, że krótka to porusza trochę tematów, nad którymi można się zastanowić.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

21piorunów

849 + 1 = 850

Tytuł: Goldfinger

Autor: Ian Flemming

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Format: audiobook

Liczba stron: 336

Ocena: 6/10

Po kilku wcześniejszych tomach przygód Bonda miałem wobec Goldfingera naprawdę duże oczekiwania - głównie dlatego, że sam antagonista urósł już do rangi jednego z najbardziej ikonicznych złoczyńców całego uniwersum Goldfinger. I chyba właśnie przez ten status książka trochę mnie rozczarowała.

Tym razem Bond trafia na trop Aurica Goldfingera - ekscentrycznego milionera powiązanego z przemytem złota i wielką finansową machiną. Początkowo historia bardziej przypomina grę obserwacji i próbę zrozumienia, kim właściwie jest Goldfinger i co planuje. Trafia na niego 2 razy, zanim rozwinie się właściwa akcja, próbując rozszyfrować w jaki sposób oszukuje. Dopiero później całość przechodzi w bardziej klasyczną bondowską historię o wielkim planie i zagrożeniu na ogromną skalę.

I problem polega na tym, że sam Goldfinger nie wypada aż tak imponująco, jak się spodziewałem. Oczywiście jest inteligentny, obsesyjny i bezwzględny, ale przez dużą część książki bardziej przypomina dziwacznego bogacza niż ostatecznego złoczyńcę. Dopiero gdy wychodzi na jaw, że jest gotów poświęcić całe miasteczko i zamordować ogromną liczbę ludzi dla realizacji swojego planu, zaczyna być naprawdę niepokojący. Wcześniej brakowało mi trochę tej aury zagrożenia, którą miał choćby Doktor No.

Podobało mi się natomiast, że Fleming ponownie pozwala Bondowi działać bardziej jako obserwator i człowiek próbujący rozgryźć przeciwnika, a nie tylko maszyna do akcji. Są tu fragmenty bardzo klimatyczne - szczególnie te związane z hazardem, oszustwami i analizowaniem zachowań Goldfingera. To nadal ten bardziej szpiegowski Bond, którego lubię najbardziej.

Niestety druga połowa książki jest już dużo bardziej komiksowa i momentami trudno było mi traktować ją całkowicie poważnie. Widać też, jak mocno seria zaczyna budować własny schemat: ekscentryczny złoczyńca, wielki plan, piękna kobieta i Bond próbujący przeżyć sytuację, która wydaje się niemożliwa do wyjścia. To nadal całkiem przyjemna przygodowo-szpiegowska lektura, ale jeden z tych tomów, które bardziej docenia się za wpływ na popkulturę niż za samą historię.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba1piorunów

@WujekAlien czy w książce pani też się nazywała Pussy Galore?

Lider1piorunów

@saradonin_redux tak, dokładnie tak się nazywała. Natomiast jej rola pojawia się w książce dopiero pod koniec (za 70-80% książki), mam wrażenie, że w filmie to było dużo, dużo wcześniej. Muszę obejrzeć film jeszcze raz, żeby porównać.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Sum

w Książki

27piorunów

848 + 1 = 849

Tytuł: Ja, Dago

Autor: Zbigniew Nienacki

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Audioteka

Format: audiobook

ISBN: 9788377411124

Liczba stron: 235

Ocena: 7/10

Zaliczanie trylogii Dagome Iudex do gatunku powieści historycznej to duża pomyłka – książki Nienackiego mają tyle wspólnego z historią początków Polski czy nawet kulturą Słowian, co Xena: wojownicza księżniczka z historią starożytną. I właśnie jako polski odpowiednik Xeny albo Herkulesa należy Dagome Iudex traktować.

Główny bohater, Dago, to typowy dla sword&sorcery superwojownik-superwódz-superruchacz, na którego drodze życia krew i sperma leją się hektolitrami. Trylogia Nienackiego to chyba najbardziej „męska” polska fantastyka kiedykolwiek wydana, zachowująca jednak szacunek dla inteligencji potencjalnych czytelniczek - żeńskie postacie w Ja, Dago nie są wyłącznie ruchadełkami służącymi zaspokojeniu bohatera i stanowiącymi pewien wyraz osobistych fantazji autora, ale pewnymi siebie i przedsiębiorczymi kobietami, potrafiącymi samodzielnie myśleć i decydować, z nieźle rozwiniętym, jak na krótki czas antenowy, rysem psychologicznym.

Tak jak powinno się tego oczekiwać po powieściach heroic fantasy, fabuła Ja, Dago jest dynamiczna, jednak pomyliłby się ten, kto by pomyślał, że ogranicza się ona wyłącznie do spuszczania wpierdolu kolejnym wrogom i chędożenia, w powieści znalazło się też miejsce dla wiecznie aktualnych (chociaż mogących brzmieć banalnie dla kogoś, kto lekturę Macchiavellego i Sun Tzi ma już za sobą) refleksji na temat władzy. Myślę, że jeśli w polskiej literaturze jakaś seria zasługuje na miano „polskiej Gry o tron” (tak, jakby wieczne porównywanie się do dzieł i zjawisk pochodzących z US było wielkim zaszczytem…), to będzie nią raczej Dagome Iudex, a nie pretensjonalna Korona śniegu i krwi. Szkoda tylko, że trylogia Nienackiego przeszła bez echa, chociaż świetny serial Audioteki z bardzo dobrą interpretacją Hugo Tarresa daje nadzieje, że wreszcie doczeka się ona uwagi ze strony czytelników. Ja na pewno będę czekać na kontynuację (dawaj Audioteka, druga część machen).

*

Przy okazji audio serialu, może ktoś potwierdzić, czy powieść istnieje w dwóch wersjach? Porównywałam słuchowisko z ebookiem i było sporo różnic. Na Wikipedii można przeczytać, że powieść była wydawana dwa razy – raz w trzech tomach i po śmierci pisarza ponownie w jednotomowym wydaniu. Czy między kolejnymi wydaniami zaszły na tyle istotne zmiany, że to niemal dwa różne teksty?

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (8)

Mistrz

w Książki

37piorunów

847 + 1 = 848

Prywatny licznik: 10+1=11

Tytuł: Zły

Autor: Leopold Tyrmand

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Czytelnik

Format: książka papierowa

ISBN: 8307019826

Liczba stron: 656

Ocena: 3/10

Zły to kryminało-romans z czasów odbudowującej się Warszawy po II wojnie światowej i klimat tamtego miejsca i czasu jest bardzo mocno odczuwalny (zarówno pozytywnie, jak i negatywnie). Wątek jest zdecydowanie niepotrzebnie zawiły i ciągnący się jak stara guma do żucia pod ławką w szkole. W pewnym momencie eksperymentalnie przeskoczyłem o 50 stron do przodu i miałem wrażenie, że niczego nie przegapiłem. Wtedy więc bez skrupułów przeszedłem o kolejną setkę do ostatniego rozdziału, gdzie w końcu coś się zaczęło dziać.

Główny bohater tej książki to nie tytułowy Zły, będący superbohaterem ratujących zwykłych Warszawiaków od przemocy kryjącej się we wciąż widocznych na mapie miasta ruinach, a świeżo powojenna Warszawa - dosłownie 80% tej książki to (piękne!) opisy poszczególnych miejsc w Warszawie czy bardzo bogate przedstawienia reprezentantów poszczególnych klas społecznych, tyle że ci bohaterowie dosłownie po tej scenie nigdy się już nie pojawią. Trochę zdziwiony byłem absolutnym brakiem przejawów stalinizmu w szczytowym wszak jego okresie (książka wydana w 1954 roku), ale nie wiem na ile to zamysł autora, a na ile to mogło być wymuszone przez cenzurę.

Książka, która sumarycznie baaaardzo mnie wymęczyła. Czy pan Tyrmand potrafi pisać - potrafi, i to jak! Natomiast moim zdaniem to jest zdecydowanie przerost formy nad treścią, przeczytać ją warto przede wszystkim dla klimatu tamtych lat, na fabułę nie za bardzo jest co liczyć i jak zaczyna męczyć, to wystarczy przeczytać ostatnie kilkadziesiąt stron. Nie dla mnie, w moich oczach źle to się zestarzało.

Fanatyk0piorunów

@bojowonastawionaowca kurde blaszka, chciałem przeczytać, ale teraz będę się wahał. Chyba zacznę, ale jak mnie znudzi, a znudzi na pewno, to zacznę tak skakać albo zupełnie odłożę, z tym że bez skrupółów.

Sum0piorunów

@bojowonastawionaowca taka niska ocena, a wszyscy pieją z zachwytu nad tą książką :melting_face: Jak żyć, panie Owcenie?

Btw., może audiobook czytany przez Ferencego byłby lepszy?

Mistrz1piorunów

@Telezajaczek być może dla większości będzie bardzo dobra, mi się nie podobała 😛 Ale jednak mam wrażenie, że duża część z pochlebnych opinii to ludzie, którzy w dzieciństwie mieli do czynienia z taką Warszawą albo którzy w młodości czytali tę książkę i te opisy Warszawy, które naprawdę są piękne, do książki ich przekonują

Sum1piorunów

@bojowonastawionaowca o, w artykule tru warszawiaczek, a babcia i dziadek pewnie przyjechali w '49 z Podkarpacia xD

Lider2piorunów

@Telezajaczek może nie 3/10, ale 5/10 to max jaki jej dałem 😉

Pokaż więcej komentarzy (7)

Mistrz

w Książki

35piorunów

846 + 1 = 847

Prywatny licznik: 9+1=10

Tytuł: Czego się boją ptaki?

Autor: Adam Zbyryt

Kategoria: książka przyrodnicza

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: książka papierowa

ISBN: 9788368610451

Liczba stron: 336

Ocena: 6/10

Książka naprawdę bardzo solidna i dobra, ale trochę nie dla mnie xD Gdybym był bardziej zafascynowany ptakami, to spokojnie byłoby 8/10, a tak widziałem u siebie sporo patrzenia ile jeszcze stron do końca rozdziału, które sobie bardzo powoli dawkowałem. Autora bardzo cenię i lubię go słuchać w radiu, ma bardzo szeroką i głęboką wiedzę i w naprawdę dobry dla pasjonatów sposób ją oddał w tej książce.

Bardzo duża liczba ciekawostek w ogólnej tematyce zachowań ptaków w sytuacjach stresowych zgrupowana pod poszczególnymi tematami (np. jak rozmnażanie, żerowanie czy komunikacja), dla mnie aż za duża - dosłownie przechodziło się z ciekawostki do ciekawostki, z jednego gatunku ptaka do drugiego. Zdjęcia piękne, ale wolałbym je nawet mniejsze niż na całą stronę, ale za to częściej. Czasem autor w swoim flow odpływał ze wstawkami personalnymi czy w porównaniach zachowań ptaków do ludzi, acz dla mnie to nie było problemem.

Osobie, która jest zainteresowana ptakami, zdecydowanie polecam. Dla mnie niespecjalnie (ale kupiłem ją dla narzeczonej w prezencie, więc ja tu tylko przechodzę bez tragarzy)

GURU2piorunów

@bojowonastawionaowca taki typ książki, którą się docenia bardziej dopiero jak człowiek się mocno interesuje ornitologią. U mnie ocena była przez to bardzo wysoka i miałem odwrotnie. Nie chciałem, żeby ta książka się kończyła. XD

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Bazar

30piorunów

845 + 1 = 846

*

Tytuł: Star Wars: Mistrz i uczeń

Autor: Claudia Gray

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: audiobook

Długość: 14h

Liczba stron: 330

Ocena: 6/10

*

Dobra, wreszcie coś się udało skończyć. Jako, że gram sobie na spokojnie w Star Wars: Outlaws, miałem pewne ciągoty, by spróbować książek z tego uniwersum. Mistrz i uczeń wydawał się najlepszą kanoniczną opcją, bo nie wymagał znajomości poprzednich książek (związanych z Wielką Republiką) i nie ma łatki Young Adult. Choć w sumie po ukończeniu stwierdzam, że na spokojnie mógłby ją mieć.

Książka opowiada o misji Qui-Gona i Obi-Wana na planecie Pijal i w sumie jedną z osi fabuły jest relacja mistrza z padawanem, którzy nie wydają się być w pełni kompatybilni. Autorka uznała, że między tymi postaciami musi być lekki konflikt, który wydawał mi się naiwny prawie przez całą opowieść. Głównie przez sposób w jaki został zainicjowany. Już na początku książki Qui-Gon dostaje propozycję, by dołączyć do rady Jedi. Nie mówi o tym Obi-Wanowi, a ten ma ból pośladków, jak dowiaduje się o tym przypadkiem i jeżeli ten pomysł wam też wydał się naiwny, to witajcie w klubie.

Byłem blisko odłożenia tej książki i po prostu nie ukończenia, bo na dobrą sprawę autorka nie wydawała się być zainteresowana zaciekawieniem czytelnika czymkolwiek. To taka książka, co przez około pierwsze 30% objętości nie ma w sobie nic interesującego. Historia płynie, ale nie wnosi nic do kanonu, nie zawiera odkrywanych tajemnic. Całość swojego istnienia opiera na tym, że czytelnik może znać te postaci i może chcieć poznać historię jednej z ich misji pobocznych. Może to norma w Star Wars, nie wiem. Mnie takie coś męczy.

Możesz zadać sobie pytanie - skąd ocena 6/10? Ano bo potem jest lepiej. Nadal występuje masa głupawek, ale historia nabiera tempa, a do tego coraz częściej dostajemy retrospekcje z czasów, gdy mistrzem Qui-Gona był hrabia Dooku, co chyba podobało mi się najbardziej. Zwrot akcji na końcu też był całkiem spoko i śledzenie pewnych wydarzeń było naprawdę przyjemne, a i relacja mistrza z uczniem staje się ciekawsza. W pewnym momencie po prostu pojawia się intryga z ciekawymi implikacjami. To Star Wars, więc zakończenie jest siłą rzeczy cukierkowe na wielu płaszczyznach. Trochę szkoda, no ale to takie IP.

Czy polecam? Zależy. Jak wiesz kim są Qui-Gon i Obi-Wan, i nie przeszkadza ci to, co napisałem wyżej, to pewnie tak. Nie jest to ambitne dzieło, miejscami bardziej miałkie, ale w pewnych okolicznościach, zjadliwe.

*

>

Fanatyk1piorunów

Pograj w serię Jedi - polecam, PanNiepoprawny.

GURU1piorunów

@PanNiepoprawny grałem i ukończyłem obie. Nie ukrywam, że pewne decyzje twórców mnie nie porwały w Ocalałym.

GURU1piorunów

@PanNiepoprawny w okolicy 75% np. cała gra traci kompletnie moją wiarę w to, co przedstawia, bo prawie każda sekcja platformowa, których było pierdyliard, wygląda, jak sztuczne tory przeszkód. Oderwane od środowiska w którym były umieszczone. Stworzone tylko po to, by gracza zmusić do nauki sekwencji przeszkód i zatrzymać na dłużej. Nie mam nic do historii, bo lubię Cala i Merrin. Zwyczajnie gameplay na pewnym etapie zaczął mnie męczyć i wybijać totalnie z immersji.

Kompan1piorunów

Mi podobała się trylogia o Thrawn'ie autorstwa Timothy’ego Zahna. Dziedzic Imperium, Ciemna Strona Mocy, Ostatni rozkaz

Timothy ZahnTimothy Zahn (ur. 1 września 1951 w Chicago) – amerykański pisarz science fiction. Najbardziej znany jest z książek z serii Star Wars (trylogia Thrawna i dylogia „Ręka Thrawna”), jest też autorem cyklów „Kobra” i „Conquerors”. W 1984 otrzymał Nagrodę Hugo za opowiadanie Cascade Point. Bibliografia Seria Blackcollar The Blackcollar (1983), wyd. pol. Wyzwolenie: Czarne komando The Backlash Mission (1986), wyd. pol. Wyzwolenie: Straceńcza misja (1996) The Judas Solution (2006) Seria Cobra Wydane w Polsce jako sześcioksiąg Kobra: Cobra (1986), wyd. pol. Kobra (1995) t. I, Kobry Aventiny (1995) t. II Cobra Strike (1988), wyd. pol. Synowie Kobry (1995) t. III, Wojna Kobry (1995) t. IV …Wikipedia
Pokaż więcej komentarzy (14)

Autorytet

w Książki

21piorunów

844 + 1 = 845

Tytuł: W domu robaka

Autor: George R.R. Martin

Kategoria: fantasy, horror

Format: ebook

Liczba stron: 75

Ocena: 6/10

Wczesna książka Martina, bo z 1976.

Książka opowiada o dwóch wrogich do siebie rasach: dzieciach-robaka, które żyją na powierzchni, ich bóstwem jest biały robak a ich duchowy przywódca człowiek-robak operacjami chirurgicznymi upodabnia się do robaka i jękolach, humanoidalnej rasie, która żyje w podziemnych tunelach, ma 6 kończyn, widzi w ciemnościach i jest postrzegana przez powierzchniowców jako zwierzęta i zabijana dla mięsa.

Grupka bohaterów wyrusza do tuneli w podróż nieco dłuższą niż zakładali. Fajny klaustrofobiczny klimat, konstrukcja świata nawet mnie zaciekawiło, chociaż chyba w pełni nie zrozumiałem genezy tego świata i zależności między rasami.

Minusem jest zakończenie, które wydało mi się jakby nieco nagłe.

książka starsza od ciebie

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

19piorunów

843 + 1 = 844

Tytuł: Edukacja motyli

Autor: Donato Carrisi

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: audiobook

Liczba stron: 464

Ocena: 8/10

Donato Carrisi po raz kolejny robi to, co wychodzi mu najlepiej - wrzuca czytelnika w historię, w której bardzo szybko przestajemy być pewni czegokolwiek. Główna bohaterka (Serena) dowiaduje się, że w schronisku w którym przebywa jej córka był pożar, ale dziewczynka jest bezpieczna i nie ma powodów do niepokoju. Gdy dociera na miejsce okazuje się, że była to pomyłka i opiekunka pomyliła imiona dziewczynek, a córka Sereny nie uratowała się z pożaru. Problem w tym, że jej ciała nie odnaleziono. Serenie rzeczywistość zaczyna się rozmywać, dni zlewać, a do tego wpada w nałóg alkoholowo-narkotykowy. My razem z nią coraz bardziej tracimy grunt pod nogami.

Czy ktoś manipuluje bohaterką? Czy sama coś ukrywa? Co ukrywają inni? A może prawda jest znacznie bardziej niepokojąca?

Największą siłą książki jest atmosfera psychozy i ciągłego niepokoju. Dowiadujemy się, że bohaterka nie chciała urodzić córki, planowała oddać ją do adopcji, bo na przerwanie ciąży było już za późno. Niestety z powodu komplikacji zdrowotnych do adopcji nie doszło, a dziecko wróciło z matką do domu. Gdy dowiadujemy się, że dziewczynka "zginęła" w pożarze, (choć określenie: nie uciekła z budynku razem z opiekunkami i innymi podopiecznymi, bardziej tu pasuje), zaczynamy się zastanawiać, czy matka nie miała przypadkiem nic wspólnego z jej "śmiercią". Carrisi świetnie buduje poczucie zagubienia - czytelnik praktycznie do samego końca jest zagubiony, nie wie, co jest prawdą, a co tylko interpretacją albo wspomnieniem zniekształconym przez traumę. Bardzo łatwo wpaść w tę historię i zacząć kwestionować wszystko razem z bohaterką.

Gdy w połowie dowiadujemy się, że pewne wydarzenia to było oszustwo, tracimy punkt zaczepienia, bo wszystkie tropy prowadziły donikąd, ale czy napewno?

Podobało mi się też tempo. To jedna z tych książek, które bardzo skutecznie zmuszają do czytania "jeszcze jednego rozdziału", choć nie pędzą na złamanie karku, a akcji prawie nie ma, choć sporadycznie pojawia się na 1-2 strony. Carrisi dobrze dawkuje informacje i regularnie podrzuca nowe elementy układanki, dzięki czemu napięcie praktycznie cały czas się utrzymuje.

Jednocześnie to nie jest klasyczny thriller oparty wyłącznie na akcji. Znacznie ważniejszy jest tutaj stan psychiczny bohaterki i sposób, w jaki postrzega rzeczywistość, swoje emocje, swój stan upojenia alkoholowego i tropy podrzucane przez innych. Autor mocno gra emocjami, paranoją i poczuciem osaczenia. Momentami miałem wręcz wrażenie, że sama historia jest mniej ważna niż doświadczenie zagubienia, które ma wywołać.

Książka nie jest idealna - niektóre rozwiązania balansują na granicy przesady i efektowności kosztem realizmu. Ale jeśli zaakceptuje się tę konwencję, dostaje się bardzo angażujący thriller psychologiczny. A nie ukrywam, że własnie tego mi było trzeba, gdy po nią sięgałem. Przez co trafiła na podatny grunt.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość

w Książki

20piorunów

842 + 1 = 843

Tytuł: Kozioł

Autor: Przemysław Kowalewski

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Filia

Format: audiobook

ISBN: 9788382806953

Liczba stron: 456

Ocena: 6/10

Szczecin 1957. Milicjant alkoholik - Litwin po obozie pracy, ale za to dobry w swoim fachu. Do tego inspirowana faktami historia o kanibalu szczecińskim, niechęci Polaków do Niemców i generalnie nastrojach tamtych lat. Całkiem dobra książka.

Licznik prywatny: 32/53

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen

w Hydepark

16piorunów

841 + 1 = 842

Tytuł: Mieczysław F. Rakowski, Biografia polityczna

Autor: Michał Przeperski

Kategoria: naukowa, historyczna, biogram

Wydawnictwo: Instytut Pamięci Narodowej

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382292213

Liczba stron: 448

Ocena: 7/10

Biografia naukowa poświęcona ostatniemu I sekretarzowi KC PZPR, premierowi, współtwórcy "Polityki". Rakowski to ciekawa postać, głównie za sprawą beznadziejnego lawirowania w systemie komunistycznym, gdzie chciało się być liberalnym w systemie, który miał za zadanie kontrolować każdy aspekt życia i w którym jedyna droga awansu wiodła przez ciągłe umizgiwanie się władzy komunistycznej i ściąganiu w dół każdego niezależnie myślącego, stanowiącego zagrożenie. Przeperski zdecydował się przedstawić Rakowskiego jako człowieka sukcesu, który zbudował swoją karierę, korzystając z możliwości, jakie dawał komunizm.

Z racji tego, że mówimy tutaj o biografii naukowej, dość ciężko mi polecić każdemu tę książkę, bo ta jest po prostu trudna i sucha w treści. Nie jest to zarzut, książki naukowe tak po prostu piszemy. Źródeł było tak dużo, że autor momentami chyba sam nie wiedział, na czym należy się skupić, na co należy położyć większy akcent i gdzie należy wyznaczyć granice, by treść pozostała spójna. Najważniejszy dla Rakowskiego okres życia, przypadający na lata 80., został napisany chaotycznie, autora przerosła skala źródeł, relacji i informacji.

Nie wiem czy ktoś z was miał okazję czytać "Dzienniki" Rakowskiego, ale Przeperski mając wgląd do oryginałów w książce pozdrawia zwolenników Rakowskiego machającym_papieżem.jpg. Autor wykonał dobrą robotę, weryfikując relacje Rakowskiego, zarówno ze wcześniejszymi wersjami notatek jak i z relacjami innych świadków. Po weryfikacji wyszedł Rakowski "liberał", który mając do wyboru postawienie na swoim a zaufanie Gomułce, Gierkowi czy Jaruzelskiemu stawiał prawie zawsze na to drugie.

Jako historyk z wykształcenia jestem zadowolony z lektury, ale wiem, że większość z was na pewno wolałaby książkę napisaną żywszym językiem, gdzie autor odważniej polemizuje z bohaterem książki. Też lubię takie książki, ale mając przed sobą biogram naukowy oczekuje, że przeczytam właśnie taki biogram.

(No dobrze, gdybym był autorem tegoż biogramu to pewnie waliłbym śmielej w Rakowskiego za oportunizm i jednocześnie chwalił za krytykę megalomańskich żądań Solidarności, przy których PRL po dziesięciu latach Gierka byłaby krajem naprawdę dobrze zarządzanym)

Ciekawostka. Rakowski jako premier wycofywał wiele przepisów regulujących gospodarkę. Ale deregulując gospodarkę nie sprawdzał, czy dany przepis nie odnosi się do innego lub też czy nowe, prostsze prawo, nie jest sprzeczne z jakimś innym. Wychodził z tego taki bałagan, że po kilku miesiącach urzędowania połowa regulacji wróciła, bo na bieżąco odkrywano sprzeczności w przepisach i trzeba było coś z tym zrobić. Cóż, Mentzen nie byłby pierwszy ze swoimi stoma ustawami.

Prywatny licznik: 19/50

Fanatyk2piorunów

@BapitanKomba Ludzie czytają książki IPNu?! Myślałem że je się wydaje tylko żeby sobie ludzie skróty tytułów naukowych przed nazwiskiem dodawali.

Fenomen2piorunów

@SpokoZiomek Czytam ze względu na swój zawód ( ͠° ͟ʖ ͡°) Ale czasami wśród nich zdarzają się warte polecenia tytuły.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Książki

22piorunów

840 + 1 = 841

Tytuł: Wschodzący cień

Autor: Robert Jordan

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382021257

Liczba stron: 1284

Ocena: 8/10

Druga (a do niedawna pierwsza) najobszerniejsza pozycja w zbiorze wreszcie za mną. Działo się tu - co oczywiste, mając na uwadze potworną objętość - mnóstwo, ale wreszcie choć część z tych rzeczy wzbudzała jakieś większe emocje - o tym później.

Bohaterowie nie mają za dużo czasu na złapanie oddechu po zakończeniu poprzedniego tomu, jako że wpływy Czarnego coraz wyraźniej oddziałują na tkankę rzeczywistości i tych, którzy mają w tej kwestii coś do powiedzenia. Drużyna znowu dzieli się na inne niż poprzednio grupy, wyruszające w zupełnie różnych kierunkach z zadaniami odmiennymi, ale jednak ważnymi dla każdego członka w zazębiający się sposób. Sam Rand, choć niechętnie i wbrew sobie, uczy się układać plany wykorzystywania ludzi; do faktycznego czynu jeszcze trochę brakuje, choć jest na dobrej drodze do stania się rzeczą, którą ledwie rok wcześniej by gardził.

W tym tomie trochę bardziej niż w poprzednich dają się we znaki 2 kwestie: miłosne i uczuciowe komplikacje przybierają na sile i tak jak dotychczas były dosłownie tłem tła, tak tutaj momentami wychodzą na pierwszy plan - i wychodzi im to dwojako: czasem niezręcznie (w naturalny sposób), czasem za szybko, przeważnie jednak dosyć żenująco. Również okazjonalne zacietrzewienie, upierdliwość i zdziecinnienie postaci (praktycznie zawsze dziewczyn) przechodzą niekiedy ludzkie pojęcie, a najlepszym tego przykładem jest zachowanie towarzyszki Perrina przez dobrą pierwszą połowę książki: dla czystej satysfakcji i utarcia nosa zamierza narażać go na niebezpieczeństwo, a Loiala na dyshonor. Strasznie irytujący to był epizod; ogólnie interakcje między tą dwójką i ich mini-ekipami działały na mnie drażniąco.

Przerywając na chwilę smęcenie przejdę do wspomnianych ekscytujących wydarzeń: dłuższy fragment, rozpoczynający się mniej więcej w okolicach 40% książki, wprowadza wreszcie pierwszą wielką rewelację dotyczącą, ogólnie mówiąc, przeszłości i teraźniejszości oraz łączącego je przez wieki elementu. Niekiedy wydawało się to trochę zagmatwane przez skakanie po scenach, ale najważniejszy przekaz był jasny. No i po prostu zostało to świetnie zaplanowane i napisane, z odpowiednim podziałem i stopniowym wzrostem napięcia, tak że w trakcie człowiek co chwilę mówił "o kurde", a na sam koniec mógł to tylko podsumować dosadnym "ooo jasna cholera". O kolejnym zdarzeniu napiszę tylko, że nie spodziewałem się, iż Jordan ma na tyle duże jaja, aby coś takiego tutaj zrealizować. Owszem, czasami miewa przebłyski brutalności i bezkompromisowości, ale tego nie oczekiwałem, choć miało miejsce "poza ekranem". Efekt jednak jest aż nadto odczuwalny.

Korekta ma się coraz gorzej: na stronie 233 na przestrzeni 5 linijek znalazły się 2 literówki. Strona 647 powiedziała "potrzymaj mi piwo" i w ledwie dwóch linijkach 3 razy nie postawiono spacji po spójniku.

Jak dotąd tom najbogatszy w najciekawsze wydarzenia, będący jednocześnie wstępem do widoczniejszego zaznaczania swojej obecności przez bolączki pokroju nieznośności bohaterów, tymczasowej zmienności ich charakterów, miłosnego pierdololo i powtarzalności pewnych specyficznych elementów jak szarpanie przez Nyaneve swojego warkocza. Poza powyższymi zarzutami styl i język dalej utrzymują poziom i nie uprzykrzają lektury, nawet pomimo uświadczenia pięćdziesiątego opisu wnętrza gospody lub dwusetnego określenia ubioru i urody jakiejś Minetty z Tik'Tokoowa.

Gruba ryba0piorunów

@Cerber108

1284 stron w papierze to przy okazji niezły trening mięśni przedramion

Osobistość0piorunów

@saradonin_redux to prawda. Kiedyś z ciekawości sprawdziłem i Na południe od Brazos waży ok 1,8kg. Nie wiem czy coś cięższego mam w kolekcji.

Pokaż więcej komentarzy (2)