Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#bookmeter

GURU

w Bazar

38piorunów

487 + 1 = 488

Tytuł: Czego się boją ptaki?

Autor: Adam Zbyryt

Kategoria: popularnonaukowa, reportaż

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: audiobook

Długość: 9h 33min

Liczba stron: 336

Ocena: 9/10

Po absolutnie tragicznej "Rzeczy o ptakach" sięgnięcie po kolejną książkę ornitologiczną z tej samej listy "najlepszych" mogło wydawać się ryzykowne, a nawet zakrawać o masochizm. Tym razem jednak było warto. Choć na Lubimy Wkurzać obie pozycje mają bardzo zbliżone oceny (7,5 i 7,6 na 10), różnica jakościowa między nimi jest ogromna. Dosłownie jak między "Zmierzchem" a "Władcą Pierścieni".

"Czego się boją ptaki?" to książka o wpływie stresu na niemal każdy aspekt życia ptaków. Autor zaczyna od podstaw - wyjaśnia, skąd wiemy, że odczuwają stres - a następnie prowadzi czytelnika przez ich reakcje na zagrożenia, wpływ stresu na sukces lęgowy, strategie radzenia sobie z niebezpieczeństwem, aż po kwestie związane z jajami i tym, jak stres rodziców oddziałuje na potomstwo. Temat okazuje się znacznie szerszy, niż mogłoby się początkowo wydawać. No, przynajmniej ja się nie spodziewałem, że będzie tak rozległy i spleciony z masą innych rzeczy.

Dobrym przykładem jest tu temat częstotliwości zdrad samic modraszek w zależności od poziomu stresu i tym, jak starają się je ukrywać. Czy rogacz może to zaakceptować?

Największą siłą tej książki jest sposób, w jaki wiedza została przedstawiona. Niemal wszystko jest logicznie wplecione w opowieść opartą na ptakach. Tutaj nie da się już skakać po rozdziałach, bo auror lubi je ze sobą łączyć, co dla mnie jest pozytywne. Ludzie pojawiają się rzadko, głównie w formie anegdot, a jeśli autor odwołuje się do zjawisk psychologicznych, robi to krótko, przystępnie i z wyraźnym wskazaniem źródeł. Co ważne, nie przyjmuje bezkrytycznie każdej ptasiej hipotezy - jasno zaznacza, które obserwacje mogą nie przetrwać próby czasu. Całość opiera się w dużej mierze na solidnych danych, co dodatkowo wzmacnia wiarygodność książki. Przynajmniej w moich laickich oczach.

Nie oznacza to jednak, że jest ona pozbawiona wad. Najbardziej zauważalnym problemem dla mnie jest okazjonalne moralizatorstwo - nie tyle w kontekście zmian klimatu, bo z tym nie mam problemu, co raczej sugestii dotyczących tego, jak żyć i co myśleć, czasem kompletnie w oderwaniu od tematu. To typowa słabość tego typu publikacji i choć pojawia się sporadycznie, potrafi wybijać z rytmu. Na szczęście stanowi to może kilka procent całości, co wypada bardzo dobrze zwłaszcza w porównaniu z "Rzeczą o ptakach", gdzie podobne wstawki były znacznie częstsze i bywały zupełnie nie na temat.

Książka wyróżnia się także ogromną liczbą ciekawostek i historii. Jest ich tak dużo, że praktycznie niemożliwe jest zapamiętanie wszystkiego po jednym podejściu - co paradoksalnie działa na jej korzyść. To jeden z tych tytułów, do których warto wracać, by zapamiętać więcej szczegółów. Ja rzadko wracam, bo wychodzę z założenia, że mamy do wyboru tyle pozycji, że lepiej skoczyć po coś innego, niż zaliczać jakiś tytuł ponownie, ale tu z pewnością zrobię wyjątek i zapoluję na wersję papierową.

Gdzieś przy końcu autor pokazuje też gdzie szukać informacji o ptakach i jak można je rozpoznawać np. przy użyciu telefonu. Nie jest to zbyt rozbudowany segment, ale może komuś pomoże. Sam używam aplikacji Merlin Bird ID, o które autor też wspomniał.

Warto też zaznaczyć, że to dopiero moja druga książka ornitologiczna, więc pewnie istnieją jeszcze lepsze tytuły. Na ten moment jednak "Czego się boją ptaki?" zrobił świetne wrażenie. Zacząłem już kolejną książkę tego samego autora - "Sensacyjne życie ptaków" - i obecnie zapowiada się dobrze.

*

Na ten moment daję DZIWEŃSKI ZNAK JAKOŚCI i polecam serdecznie. W wersji audio za każdym razem jak pojawi się ważny, nowy ptak, dostajemy jego śpiew w ramach bonusu. Uwielbiam, choć wiem, że niektórych mogłoby wkurzać takie przerywanie na kilka sekund.

*

>

i

GURU3piorunów

I czego boją się sowy? :grinning:

GURU4piorunów

@sireplama obecnie kontroli bezpieczeństwa w robocie. XD

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mistrz

w Książki

26piorunów

486 + 1 = 487

Tytuł: Ja wam pokażę!

Autor: Katarzyna Grochola

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: W.A.B.

Format: e-book

Liczba stron: 384

Ocena: 7/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/23417/ja-wam-pokaze

Trzeci tom przygód Judyty, która odnajduje siebie na nowo po rozwodzie. Tym razem nasza bohaterka zmaga się z wizją wyjazdu jej ukochanego do Ameryki. A biorąc pod uwagę to, że w czasach, w których powstawała książka, kontakt między Polską a zagranicą nie był taki łatwy i dostępny, to tymczasowe rozstanie jest poważnym testem dla ich związku.

Jest to znacznie lepszy i bardziej przemyślany tom od poprzedniego. I pierwszy, w którym poleciała mi łezka. Są przebłyski dojrzalszego, szczerszego pisania Grocholi. Choć dalej jest to głównie książka komediowa.

Niektóre postaci dalej irytują swoją niedojrzałością, inne dopiero tu przejawiają swoją niedojrzałość. Niemniej, czyta się to w dalszym ciągu dobrze. Choć zdziwiłam się, że wątek wiertarki, który w filmie zrobił na mnie duże wrażenie, tu jest w zasadzie nieobecny. Ciekawe, że został stworzony przez scenarzystów.

PS Wolszczak to nawet nie jest Judyta. Tylko Stenka!

Prywatny licznik: 16/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Mistrz2piorunów

@Vampiress O to to. Jeszcze rodzinę idzie zrozumieć, ale żeby jej przyjaciółka też... To było bolesne.

Fenomen1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

20piorunów

485 + 1 = 486

Tytuł: Warhammer Adventures - Attack of the Necron

Autor: Cavan Scott

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Warhammer Publishing

Format: książka papierowa

ISBN: 978-1-78496-780-2

Liczba stron: 212

Ocena: 6/10

Mimo że literatura młodzieżowa, to ze względu na świat Warhammer 40k - zebrałem 3 strony a4 słówek do nauki

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen

w hejtoczyta

22piorunów

484 + 1 = 485

Tytuł: Nowe zimne wojny. Chiny, Rosja i wyzwanie rzucone Ameryce

Autor: David E. Sanger

Kategoria: reportaż

Format: e-book

Ocena: 8/10

Lubię jak pewne informacje, które kiedyś czytałem łączą się w pewien sposób. Ta książka jest właśnie takim łącznikiem mniej czy też bardziej istotnych wydarzeń. Opisuje tak ostatnie 20-30 lat głównie skupiając się na Europie i szeroko pojętym handlu. Więc dobrze wiedzieć co się działo podczas "oryginalnej" zimnej wojnie. Warto też wiedzieć, o co chodzi z chipami, AI i globalnymi łańcuchami dostaw. Książka jest tak do dalszej połowy 2023 roku, więc jest wojna na Ukrainie, Biden i faktyczne realia użycia przez Rosję broni jądrowej. Są też niesnaski pomiędzy USA a Ukrainą, ta pierwsza stosowała "gotowanie żaby" wraz z patrzeniem na reakcję Putina a druga chciała wszystkiego na już. W kontekście wojny kończy się na zamarciu ukraińskiej ofensywy z czerwca 2023 roku. Z plusów można jeszcze dać cyberbezpieczeństwo w postaci rosyjskich grup ransomware przeciw USA czy Kanadzie. "Zatopienie" tego w polityce jest bardzo ważne, gdyż nadaje temu kontekst. Z minusów to książka bardzo skupia się na Bidenie, pomijając wręcz pierwszą kadencję Trumpa. Szkoda, bo byłaby obiektywna. Chociaż autor wykorzystywał swoje bezpośrednie kontakty z administracją Białego Domu, a mniej z dokumentów.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

33piorunów

483 + 1 = 484

Tytuł: Gad. Spowiedź klawisza

Autor: Paweł Kapusta

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Wielka Litera

Format: audiobook

Liczba stron: 272

Ocena: 8/10

To reportaż oparty na rozmowach z funkcjonariuszem służby więziennej - tytułowym "klawiszem", który opowiada o swojej pracy od środka. Kapusta oddaje głos człowiekowi funkcjonującemu w świecie, do którego większość z nas nie ma dostępu: za murami więzienia, w codziennym kontakcie z osadzonymi, napięciem, rutyną i sytuacjami granicznymi. Książka nie ma klasycznej fabuły - to raczej ciąg historii, obserwacji i refleksji, które razem składają się na obraz zawodu i systemu.

Największą siłą Gada jest właśnie to, jak bardzo odczarowuje temat pracy w więzieniu. To nie jest ani romantyzowana opowieść o twardzielach, ani jednostronna krytyka systemu. Zamiast tego dostajemy surowy, momentami niewygodny obraz rzeczywistości, w której funkcjonariusz musi jednocześnie utrzymywać porządek, reagować na zagrożenia i radzić sobie z własnymi emocjami. Bardzo dobrze widać, jak wymagająca i potrzebna społecznie jest to praca - choć na co dzień raczej o niej nie myślimy.

Książka robi wrażenie również dzięki swojej bezpośredniości. Historie są konkretne, często brutalne lub przygnębiające, ale nie sprawiają wrażenia podkręconych na siłę. Kapusta pozwala wybrzmieć opowieściom bohatera, dzięki czemu całość czyta się jak zapis doświadczenia, a nie literacką kreację. Świetnie gra też porównanie pracy z jego początków, rekrutacji strażników dawniej i teraz, ukazanie, jak przemiany gospodarcze w Polsce wpłynęły na pracę strażników. Ciekawe są też przypadki powrotów skazanych do więzienia, powodów, dla których wrócili i przez które resocjalizacja nie działała.

To bardzo dobry reportaż, który pokazuje świat ukryty przed większością z nas i zmusza do spojrzenia na niego z większym zrozumieniem. Dodaję +1 do oceny za rewelacyjny głos Chabiora pasujący tu idealnie w roli lektora audiobooka.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU3piorunów

Zachęciłeś

Osobistość3piorunów

Jedna z ciekawszych reportaży. Fragment z przetworami z piwnicy był mocny, próbowałam szukać o tej zbrodni coś w internatach ale niestety się nie udało. Ale tak łapie się olbrzymi szacunek do klawiszy po tej lekturze, to jest kurde tak trudna praca, że chyba tylko psychopaci mogliby tam przetrwać latami.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Książki

29piorunów

482 + 1 = 483

Tytuł: Ciekawe historie vol. 1

Autor: Tomasz Czukiewski

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Ciekawe Historie

Format: audiobook

Czas słuchania: 4h 50m

Ocena: 8/10

Tytuł nie kłamie - naprawdę mamy do czynienia z ciekawymi historiami.

Począwszy od... przyjaciela z dzieciństwa Adolfa Hitlera. Tego pana nie mogło zabraknąć w audiobooku historycznym, jednakże spojrzenie na przyszłego dyktatora z perspektywy jego dobrego kolegi było bardzo interesujące. To zapewne nic nowego dla osób, które chociażby przeczytały biografię Hitlera, jednakże mnie zaciekawiło, jakim nastolatkiem i młodym mężczyzną był Adolf. I pomimo jego nieznoszącego sprzeciwu charakteru okazał się bardzo lojalnym przyjacielem, czego po nim się nie spodziewałem.

Drugi rozdział z kolei opowiada o przyczynach klęski Polski w 1939 roku. Często powtarza się, że sojusznicy zostawili Polskę w potrzebie, jednakże po przesłuchaniu tego rozdziału ani trochę się nie dziwię. Śmieszyło mnie, że polski rząd, po ponad stu lat życia pod zaborami, ledwo co po odzyskaniu niepodległości miało imperialistyczne zapędy. Jednocześnie zauważyłem, że minęło tyle lat, a rządzą nami ludzie o praktycznie tym samym charakterze. Nie myślący o ogólnym dobru narodu, tylko o spełnianiu swoich fantazji czy po prostu napchaniu pieniędzy do swojej kieszeni. Aż zacząłem gdybać, co by się wydarzyło, gdyby Polska przełknęła dumę i współpracowała z Francuzami, zamiast bawić się w prowadzenie samotnej polityki. Nie miała na to sił. Trochę jak ratlerek, który przez płot szczeka na owczarka niemieckiego, a jak ktoś otworzy bramkę, to nagle potulnieje.

Z rozdziałów, które bardzo mnie zafascynowały, jest oczywiście także ten o listach. Czy wiedzieliście, że Gandhi dwukrotnie napisał do Hitlera, próbując przekonać go do zaniechania podbojów? Albo że Skłodowska-Curie była krytykowana za ludzkie podejście wobec własnych córek, które traktowała jako przyjaciółki? Nie jestem zwolennikiem zaglądania do cudzej korespondencji, jednakże niezdrowa ciekawość zwyciężyła i z przyjemnością odsłuchałem tego rozdziału.

Podobnie jak rozdziału o postprawdzie. Autor przypomniał wydarzenie z 2015, kiedy Bronisław Komorowski popełnił faux pas i wszedł na krzesło. Tyle że to się nie wydarzyło. Polski internet obiegło ogrom memów naśmiewających się z prezydenta, wszyscy byli przekonani, że Komorowski się ośmieszył. Czy kogoś wtedy interesowała prawda? Raczej nie.

Z ośmiu opowieści nie spodobała mi się tylko ostatnia, czyli rozmowa autora z jego bratem, który założył kanał BezPlanu. Głównie przez to, że brat zbyt dużo i szybko mówił, przez co dosyć szybko poczułem się przytłoczony jego osobą. Mimo to również ciekawie opowiadał.

Mimo że niektóre z historii były trudne do wysłuchania (chociażby ta o getcie warszawskim i wspomnieniach fryzjera z obozu), to wszystkie dostarczyły mi ogrom nowej wiedzy. Dodatkowo autor przedstawia fakty i często oddaje głos uczestnikom wydarzeń, odtwarzając różne nagrania. Powstrzymuje się od wygłaszania własnych opinii. Zdecydowanie polecam.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Inspirator1piorunów

Bardzo fajne audiobooki, przesłuchałem wszystkie. Bardzo podobał mi się vol. 6 i historia wynalazków

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Książki

27piorunów

481 + 1 = 482

Tytuł: Rozdroże kruków

Autor: Andrzej Sapkowski

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: superNOWA

Format: książka papierowa

ISBN: 9788375782073

Liczba stron: 292

Ocena: 5/10

Wiem, że hype na Rozdroże Kruków już opadł, ale dopiero znalazłem chwilę by się zagłębić w opowieść o młodym Geralcie i powiem wam, że niewiele oczekiwałem (wiadomo, ze to odcinanie kuponów bo przecież książki powstały na podstawie gier ), a i tak się zawiodłem.

Ale od początku. Rozdroże kruków jest prequelem przygód Geralta. Osobiście bardzo nie lubię prequeli, bo nie trzymają mnie w napięciu. Po co mam się przejmować zasadzką czy jakąś walką, skoro wiem, że bohaterowi nic się nie stanie. Postaci drugoplanowych wartych wzmianki mamy tutaj tylko jedną i to kontrowersyjną. I nie chodzi mi wcale o to, co robi podczas opowieści, ale tutaj faktycznie widać inspiracje grami (pozdrowienia od Letho z Gulety). Sam Preston Hold jest napisany poprawnie - na kanwie opowieści pełni funkcje mentora dla Geralta, ale jest jednak na uboczu mimo iż związany jest z głównym wątkiem. A ten z kolei ma problem by się rozkręcić. Krążymy wokół niego niczym kruki nad rozdrożem obserwując pierwsze poczynania naszego młodzika, tylko, ze brakuje im tej ikry, która miały pierwsze książki z cyklu, i pełnią role bardziej zapychacza niż zawiązania wątku. Owszem pod koniec wiele z nich dostaje wzmiankę niczym w outrze z RPGa - decyzje naszego bohatera wpłynęły na królestwo i vice versa, ale mnie to nie kupiło. A sam główny wątek nawiązuje do historii wspominanej na kanwie sagi oraz gier (fajny quest w Kaer Mohren) i które ukształtowały pozycje wiedźminów w opisanym świecie. Tylko, że sekret tajemniczego pamfletu jest prozaiczny. Nie mówię, że to nie jest życiowe, ale wolałem jak było to tajemnicą, a nie jak mamy stojący za tym motyw.

Moim zdaniem Rozdroże Kruków jest najgorszą częścią serii o przygodach Białego Wilka, przebijając tym samym Sezon Burz. Biorąc pod uwagę brak luzu, ale też tego pazura, który miały poprzednie części to czasami zastanawiałem się czy to nie jakiś fanfik (bo ilość mrugnięć okiem jest znacząca). Ale to pewnie zwykłe odcinanie kuponów. Szkoda

Gwiazdor3piorunów

A mi sie bardzo podobało :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Książki

22piorunów

480 + 1 = 481

Tytuł: Siła perswazji

Autor: Lee Child

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: audiobook

Liczba stron: 448

Ocena: 5/10

W jednej z bardziej znanych części cyklu o Jacku Reacherze były żandarm trafia w sam środek operacji , w której musi działać pod przykrywką i przeniknąć do środowiska niebezpiecznego przestępcy. Historia zaczyna się od spektakularnej sceny na wybrzeżu Maine, gdzie Reacher zostaje wciągnięty w akcję mającą doprowadzić do infiltracji organizacji przemytniczej. Od tego momentu bohater musi utrzymywać pozory lojalności wobec ludzi, których tak naprawdę chce rozpracować i zabić, jednocześnie próbując odkryć, kto naprawdę pociąga za sznurki w całej operacji.

Jak zwykle u Lee Childa książkę czyta się bardzo szybko. Reacher pozostaje dokładnie takim bohaterem, jakiego czytelnicy serii znają i lubią. Fizycznie dominującym, pewnym siebie i nieco brutalnym w działaniu. Czuć, że to prawdziwa chodząca góra mięśni, która w razie potrzeby potrafi rozwiązać problem siłą. Jednocześnie w tym tomie mocniej widać jego inteligencję i zdolność analizowania sytuacji. Reacher nie tylko bije się, zabija i zastrasza przeciwników, ale też planuje, obserwuje i wykorzystuje psychologię ludzi, z którymi ma do czynienia.

Mimo tych zalet książka nie zrobiła na mnie aż tak dużego wrażenia. Fabuła momentami jest nierówna, a niektóre elementy intrygi wydają się mniej dopracowane niż bym chciał. Paradoksalnie to jeden z tych przypadków, w których ekranizacja wypada lepiej od literackiego pierwowzoru - serialowy trzeci sezon "Reachera" sprawia wrażenie bardziej dopracowanego i lepiej wykorzystującego potencjał tej historii. Mimo 2 kiepskich odcinków początkowych tego sezonu. Ritchson gra tu świetnie i dalej mnie zdumiewa, jak ktoś mógł pomyśleć, żeby w filmowych wersjach obsadzić Toma Cruisa.

To wciąż solidna, nieodkładalna przygoda Jacka Reachera, ale jedna z tych, które bardziej doceniłem w wersji serialowej niż książkowej.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

24piorunów

479 + 1 = 480

Tytuł: Czarna Kompania

Autor: Glen Cook

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Parlando

Format: audiobook

Ocena: 7/10

Czas trwania: 11h 20m

Czytał: Robert Jarociński

“Wojna to okrutne zajęcie wykonywane przez okrutnych ludzi. Bogowie wiedzą, że Czarna Kompania nie składa się z cherubinów [...]”

Część pierwsza cyklu Czarna Kompania

Czarna Kompania jest antytezą epickiego fantasy. Jest to opowieść o grupie najemników, w której na próżno szukać szlachetnych bohaterów, czy epickich misji ratowania świata, a moralność jest mało istotna, w końcu “to historycy zwycięzców decydują o tym, gdzie leży dobro, a gdzie zło”. Liczy się przetrwanie, zadanie do wykonania i zapłata. Krew, błoto i zmęczenie, od czasu do czasu urozmaicone złośliwymi kawałami dwóch rywalizujących ze sobą czarodziejów (tak, są czarodzieje, ale nie są wszechmocni).

Narracja jest toporna, prowadzona z punktu widzenia medyka i kronikarza Kompanii. Język jest więc oszczędny, opisy krótkie i sporadyczne, ponieważ spisuje ją kronikarz, nie poeta - wszakże banda żołnierzy, morderców i łotrzyków nie zajmuje się podziwianiem piękna krajobrazu, tylko namierza pozycje wroga.

Trochę ubolewam nad tym, że styl powieści oraz jedna z głównych zasad Czarnej Kompanii by nie pytać przeszłość (zakładając, że pozostaje ona przeszłością), nie pozwalają na nakreślenie głębszych portretów psychologicznych. Szkoda, bo poznanie motywów poszczególnych członków dodałoby im głębi i wiarygodności. Ponadto z powodu perspektywy ograniczonej do pojedynczego członka większej grupy czytelnik poznaje niekompletny obraz wydarzeń, co momentami utrudnia zrozumienie szerszej perspektywy fabuły.

Kiedy jednak potraktujemy to wszystko nie jako mankamenty, a jako cechy gatunkowe i uda się wczuć w tą surową atmosferę, to wówczas dostajemy kawał solidnego cynicznego fantasy okraszonego mrocznym humorem.

Spiski, morderstwa, walka o władzę i mimo wszystko ludzie.

“Wojna to okrutne zajęcie wykonywane przez okrutnych ludzi. Bogowie wiedzą, że Czarna Kompania nie składa się z cherubinów, ale są pewne granice.”

Anegdota na koniec: za każdym razem, gdy pojawiał się zbój o pseudonimie Kruk, to przed oczami wyobraźni miałem dżentelmena z drugiego obrazka XD

Osobistość2piorunów

@saradonin_redux o stary, kolejna część to chyba dotychczas najlepszy kawałek fantasy, jaki przeczytałem. Na równi stoi Narrenturm, ale to zupełnie różne rzeczy są.

Lider

w Książki

40piorunów

478 + 1 = 479

Tytuł: Droga królów

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy

Wydawnictwo: Wydawnictwo Mag

Format: e-book

ISBN: 978-83-66409-67-5

Liczba stron: 1136

Ocena: 8/10

Potężna objętościowo książka stworzona przez Brandona Sandersona, jest naprawdę solidnym dziełem fantasy. Świat przedstawiony jest kompletny, spójny i jakże dziwny i odmienny od spotykanych w innych książkach. Zarówno zamieszkujące go rasy ludzi, potwory, fauna, flora, jak i kultura i systemy magii - wszystko to jest dosyć specyficzne i trzeba się do tego przyzwyczaić. Autor nie ułatwia tego zadania, bo wiele rzeczy, które są używane często w książce są wytłumaczone pod jej koniec, albo wcale i można się jedynie domyślać o co w tym wszystkim chodzi.

Zarówno przez objętość książki, jak i inność świata przedstawionego, ciężko było mi się początkowo w nią wciągnąć. Zazwyczaj czytając pierwsze 100 - 150 stron oceniam książkę czy jest dla mnie i podejmuję decyzję czy czytać ją dalej. W tym przypadku po 150 stronach byłem zagubiony w tym dziwnym świecie i początkowe skakanie autora po wątkach co 20 stron, wcale nie ułatwiało sprawy. Prawdę powiedziawszy, to gdyby nie sekta Świadków Jeho... Burzowego Światła z @Dziwen na czele, to pewnie na tym etapie podjąłbym decyzję o nie przeczytaniu jej. Byłoby to błędem, bo suma sumarum, wciągnąłem się w przygody Kaladina. A stoicka postawa Dalinara Kholina trochę wynagrodziła mi trudy wciągnięcia się w ten świat.

Ogólnie jest to dobra książka, choć moim zdaniem jest za długa. Jej objętość mnie przeraziła i niestety jest w niej trochę dłużyzn i nie ma zbyt wiele akcji. Pod koniec trochę się rozkręca i końcówka jest w miarę satysfakcjonująca i ciekawa, ale było to jakieś 200 - 250 stron z 1572 na Legimi. Podobna ilość stron na początku książki była potrzebna, żebym się mniej więcej połapał o co w tym wszystkim chodzi. Jeśli, więc ktoś lubi długie książki, to polecam!

GURU1piorunów

@splash545 rośnie nowy sekciarz? XD

Lider1piorunów

@Dziwen no być może. Czuję się zachęcony. 😁 Tylko pewnie mi trochę zejdzie z tą serią, bo muszę sobie inne rzeczy powtykać pomiędzy.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Inspirator

w Książki

51piorunów

477 + 1 = 478

Tytuł: My, dzieci z dworca Zoo

Autor: Christiane F.

Kategoria: biografia, dramat obyczajowy

Wydawnictwo: Iskry

Format: książka papierowa

ISBN: 9788324411320

Liczba stron: 224

Ocena: 8/10

Książka, którą trudno czytać obojętnie i myślę, że większość czytelników ze mną się zgodzi. Dlaczego? Ponieważ historia Christiane F. nie jest literacką fikcją ani sensacyjną opowieścią o świecie narkotyków - jest ona surowym świadectwem młodej dziewczyny, która w latach 70. w Berlinie Zachodnim wpadła w spiralę uzależnienia i nierządu. Książka powstała na podstawie rozmów przeprowadzonych przez dziennikarzy Kaiego Hermanna i Horsta Riecka, dzięki czemu ma formę reportażu, który oddaje głos samej bohaterce i jej bolesnemu doświadczeniu.

Historia jest pozbawiona upiększeń. Nie ma tu romantyzowania narkotyków ani prób tłumaczenia wszystkiego tzw. "trudnym dzieciństwem". Jest za to brutalna codzienność: samotność, strach, uzależnienie i powolne wpadanie w środowisko, z którego coraz trudniej się wydostać. Berlin pokazany w tej książce - zwłaszcza okolice tytułowego dworca Zoo - staje się niemal symbolem miejsca, w którym młodzi ludzie bardzo łatwo mogą się zgubić.

Czytając tę historię ma się wrażenie obcowania z czymś bardziej dokumentalnym niż literackim. Właśnie dlatego zrobić może tak duże wrażenie - bo nie próbuje być dramatem ani moralitetem, tylko zapisem rzeczywistości widzianej oczami nastolatki. Momentami boli, momentami przeraża, ale jednocześnie bardzo mocno pokazuje, jak wygląda życie na samym dnie uzależnienia. Wysoka ocena końcowa za autentyczność i namacalną siłę świadectwa.

14/52

6/25: Książka, która została zekranizowana

Fanatyk10piorunów

@Desmod miałam taki moment za podlotka, że czytałam dużo społecznie zaangażowanych książek. Ta była pierwsza. Po niej zdecydowałam nigdy nie tykać narkotyków. Ostatnio słyszałam w wywiadzie z Maleńczukiem, że hera jest lepsza niż alkohol... Odrazu przypomniała mi się ta książka

Gruba ryba0piorunów

@Desmod tu zaś pasowałoby 477 + 1 = 478
OCD ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)

Inspirator0piorunów

@saradonin_redux Faktycznie, we trójkę dodaliśmy książki w podobnym czasie. Tak więc @bojowonastawionaowca musi poprawić ostatnie liczniki. :stuck_out_tongue_winking_eye:

Mistrz0piorunów

@Desmod o, nawet się udało nie rozwalić Wam formatowania wpisów, pełen sukces xD

Inspirator0piorunów

@bojowonastawionaowca A dodałbyś jeden enter w moim poście tuż pod 477 + 1 = 478?

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Książki

29piorunów

476 + 1 = 477

Tytuł: Doktórka od familoków

Autor: Magdalena Majcher

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: W.A.B.

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383183589

Liczba stron: 304

Ocena: 7/10

Niesamowite jest to, że wystarczy jedna osoba na właściwym stanowisku i we właściwym czasie, żeby bezpośrednio zmienić na lepsze życia setek, jeśli nie tysięcy osób, a pośrednio jeszcze więcej. Można gdybać, co by się stało, gdyby główna bohaterka, lekarka Jolanta Wadowska-Król, ograniczyła się tylko do zbadaniu paru dzieci, ale na szczęście nie musimy - kobieta zdecydowanie została pediatrą z powołania, co przełożyło się na zaangażowanie w leczenie małych pacjentów. A to z kolei miało ogromny wpływ na poszerzenie wiedzy na temat ołowicy, czyli zatrucia ołowiem.

Książka to fabularyzowana opowieść o tym, jak przebiegała praca pani Jolanty, autoryzowana przez lekarkę. Historia pediatry przeplatana jest perspektywą rodzin dotkniętych ołowicą. Jako że wszystkie chciały zachować anonimowość, autorka zdecydowała się powołać do życia Helenę i jej rodzinę, która utrzymywana była z pracy męża w hucie. To uosobienie wszystkich problemów i zmartwień, z którymi zmagali się ludzie. Nie dość, że mieszkali bardzo blisko trującej ich huty, to jeszcze żyli w totalnie beznadziejnych warunkach, w zagrzybiałych mieszkaniach bez bieżącej wody i toaletami poza budynkiem.

Uwielbiam, kiedy lektura wywołuje we mnie refleksje i tak też było w przypadku „Doktórki od familoków”. Zdałem sobie sprawę, że ludzkość często tworzy nowe problemy, z którymi później musi się zmagać, jak ołowica właśnie. Nieświadomie (czy aby na pewno, skoro na noc ściągano filtry z kominów?) truto pracowników i mieszkańców, w szczególności ich dzieci, którym w większości zabierano przyszłość. W końcu co to za przyszłość, skoro od dzieciaka jest się w tyle za rówieśnikami - wiele pociech z racji płynącego w ich żyłach ołowiu była opóźniona w rozwoju względem rówieśników. Wszystko dlatego, że nie zbadano wcześniej możliwych konsekwencji zamieszkania tak blisko huty i tak dalej.

Co prowadzi do wniosku, że tak naprawdę się nie uczymy na błędach. Przykładem social media, które kiedyś wydawały się świetnym pomysłem, a obecnie coraz częściej udowadniany jest ich szkodliwy wpływ na społeczeństwo, w szczególności na dzieci, które są bardziej narażone.

Wracając jednak do meritum, gdy szukałem w internecie potwierdzenia opisanych wydarzeń, natrafiłem na wpis autorki, która wskazała różne nieścisłości w netfliksowym serialu „Ołowiane dzieci”. Jaki jest sens przekłamywać fakty? Nie wiem. Tym bardziej, że nie wszyscy są dociekliwi i nie wszyscy sprawdzą, jak było naprawdę. Tym bardziej, że o serialu mówi się, że jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami i nie dziwi mnie, że ktoś może czerpać z niego wiedzę o tym, co stało się w Szopienicach.

Samą książkę polecam, mimo że autorka często gęsto się powtarzała. Nie są to szczegóły bardzo psujące przyjemność z czytania, ale mnie raziło, gdy kolejny raz natrafiałem na informację, że dziećmi lekarki zajmowała się jej mama, dzięki czemu mogła poświęcić się pracy na rzecz „ołowianych dzieci”. A to pierwszy z brzegu przykład.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz\

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Książki

24piorunów

475 + 1 = 476

Tytuł: Chwila

Autor: Wisława Szymborska

Kategoria: poezja

Wydawnictwo: Znak

Format: książka papierowa

Liczba stron: 64

Ocena: 8/10

Mała książeczka czytana na raty, żeby nie połknąć bezmyślnie treści. Chwila okazała się zbiorem wierszy białych poruszających bardzo zróżnicowaną tematykę: relacja z przyrodą (Milczenie roślin), wspomnienia (Pierwsza miłość), przemijanie i nieuchronność śmierci (Przyczynek do statystyki), a nawet zamach na WTC z 2001 roku (Fotografia z 11 września). Nacechowane są przy tym zaskakującą spostrzegawczością i nieraz przewrotnością (Negatyw, Trzy słowa najważniejsze), często zakończone błyskotliwą puentą, bądź wręcz przeciwnie - rozpoczynające się tezą, rozważaną w dalszym ciągu. Nie znam się, więc nie zamierzam silić się na jakąś głębszą interpretację, natomiast subiektywnie najbardziej spodobały mi się zmuszające do przemyśleń: W zatrzęsieniu, Notatka.

Na uwagę zasługuje wydanie opatrzone reprodukcjami rękopisów i maszynopisów przed korektą, na których widać pewne różnice względem ostatecznych wersji.

- książka spoza strefy komfortu - kompletnie nie znam się na poezji, na co dzień nie mam z nią nic wspólnego i w ocenie opierałem się (jak zwykle zresztą) wyłącznie na osobistych wrażeniach z lektury

Fanatyk2piorunów

@saradonin_redux nie jestem jakimś koneserem poezji, ale Szymborska miała niesamowitą umiejętność przekładania na piękny język rzeczy zwykłych.

Fanatyk

w Książki

23piorunów

474 + 1 = 475

Tytuł: Victorian Psycho

Autor: Virginia Feito

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Mova

Format: e-book

ISBN: 9788384174036

Liczba stron: 224

Ocena: 6/10

Do położonego gdzieś na prowincji dworu przybywa guwernantka, która ma zająć się wychowaniem dzieci zamożnej rodziny, wkrótce jednak wokół niej zaczynają dziać się rzeczy przerażające.

Autorka bawiąc się konwencją i nawiązując do klasyków gatunku, tworzy slasher w wiktoriańskim sztafażu, który w założeniu ma jednocześnie być zabawny i straszyć.

Nie poczułam się ani przez moment przestraszona ani rozbawiona, zabrakło mi też czegoś bardziej oryginalnego niż szokowanie zbrodnią.

Autorce nie udało się zbudować napięcia, ta książka jest po prostu zbyt krótka, krew zaczyna lać się zbyt wcześnie, żeby można było wczuć się w tę historię.

Można, ale niekoniecznie.

Czytelnicze bingo: Książka z elementem grozy

Osobistość

w Książki

48piorunów

473 + 1 = 474

Tytuł: Obłok Magellana

Autor: Stanisław Lem

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: książka papierowa

ISBN: 9788308086957

Liczba stron: 520

Ocena: 8/10

Kontynuując akcję sięgania po (prawie) pierwsze książki różnych autorów, na tapet wpada Lem i jego Obłok Magellana, druga powieść w dorobku rodaka.

No i od czego tu zacząć? Zanim docieramy do "zasadniczej" części książki, tj. wyprawy kosmicznej, mija dobra jej połowa. Wcześniej raczeni jesteśmy dzieciństwem bohatera, jego relacjami z członkami rodziny i innymi ważnymi dla niego osobami, szukaniem własnej drogi w życiu, okrężnymi ścieżkami edukacji i szeroko pojętego rozwoju osobistego oraz uczuciowymi doświadczeniami.

Tutaj też widocznie zaznacza swoją obecność aspekt, który szybko zniknie z późniejszych dzieł autora: ogromny optymizm co do przyszłości i wiara w nieograniczoną ludzką współpracę. W roku 3123 (i znacznie wcześniej) człowiek człowiekowi nie jest już wilkiem, z niemal dowolnego punktu na Ziemi można się dostać w praktycznie każdy inny w czasie trochę dłuższym niż okamgnienie (poziom skomplikowania porównać można do metra, nie lotu pasażerskiego choćby), nie ma parcia na konsumpcjonizm, gdyż każdy może sobie wedle potrzeb i chęci wytworzyć niemal wszystko w swoistych kreatorach, rywalizacja - tak czy siak z rodzaju tych zdrowych - obowiązuje co najwyżej w sporcie, a pewien odpowiednik władzy lub nadzoru - choć bardziej pasuje określenie duchowej opieki - stanowi grupa naukowych autorytetów. Podsumowując: nikt nie narzeka.

Tak jak pierwszą połowę książki mógłbym określić krótko "szukaniem siebie", tak drugą nazwałbym "próbami zachowania siebie". Wyprawa stawia przed załogą coraz to nowe wyzwania natury psychicznej, choć czasem i fizycznej, których po prostu nie dało się przewidzieć bez przekształcenia teorii w praktykę.

Jak przystało na stare książki z gatunku sci-fi, tak i tu nie obyło się bez ciekawych obserwacji. Lem już 70 lat temu pisał o rzeczach, których kwestia właśnie dziś zaczyna być widoczna w tak dużym stopniu; chodzi mianowicie o zlecanie automatom/botom jakiegoś zadania, które te wypełniają bezbłędnie, lecz my sami nie wiemy, jakie kroki do niego doprowadziły. W książce za przykład służy budowa wizualizatora życia gwiazdy (podtyp gyromatu, czyli tak jakby komputera), jej układu planetarnego i panujących w nim zależności między ciałami; z kolei propozycją z życia wziętą może być lubiany algorytm jutuba - karmi się go materiałami, każe analizować jedną rzecz, drugą, setną, następuję jeszcze n kroków i wreszcie, nie wiadomo jak, dociera się do rezultatu. Profesor poruszający te kwestie uważa za bezcelowe zgłębianie takich procesów, bo w rozwiniętym świecie analiza każdego pojedynczego przykładu zajęłaby cały dostępny ludzkości czas. Ktoś może do mnie powiedzieć "e tam, nie gloryfikuj tak tego przykładu, przecież to samo można powiedzieć choćby o projektowaniu np. w AutoCADzie: ty wybierasz jakieś narzędzia, coś tam przesuwasz, ale czy wiesz, jak działa to u samego źródła?". Wg mnie to zupełnie inna skala.

Jedna scenka, o gyromatach właśnie, pięknie ilustruje niewyobrażalne tempo postępu: w 1955 Lem pisał, że w 3123 ówczesne komputery, wielkości okrętu międzyukładowego, wykonywałyby 12mln operacji na sekundę. Dziś pecety robią ich miliardy.

Wspomnę jeszcze o pewnej bardzo ciekawej kwestii okołotechnologicznej, ale i w istotnym stopniu filozoficznej. W jednej scence autor, poprzez któregoś z naukowców, traktuje o badaniu i odkrywaniu najdrobniejszych prawideł stojących za stworzeniem arcydzieł m.in. malarstwa, a potem karmieniu tymi informacjami automatów i tworzeniu sztuki bez udziału człowieka. Brzmi znajomo, prawda? Rezultat jednak twórcę zamurował i zdecydował się projekt skasować. U nas też by się to przydało.

Fabuła przez większość czasu przebiega dosyć niespiesznie i bez znaczących niespodzianek (do czasu) - mają miejsce rzeczy, których można by się spodziewać po tego typu wyprawie - przez co też w pewnym momencie w lekturę samoistnie wkrada się lekkie poczucie nudy, a okrągły i potoczysty styl - nawet jeżeli coś sobą przekazuje i niekiedy ładnie wygląda - wcale w wytrwaniu nie pomaga.

Czytałem tę książkę i czytałem, i zastanawiałem się, o co tyle dymu z tą "pochwałą systemu". Koniec końców były w środku dwie sceny stawiające komunizm w poniekąd pozytywnym świetle, ale z drugiej strony niewiele liczyły sobie one stron, no i poza tym dziś mamy jeszcze odpowiedni kontekst. Z trzeciej strony, w ramach przeciwwagi, w jednym z ostatnich rozdziałów pojawiła się rzecz niewielka i niezbyt przychylna komunizmowi. Generalnie scen, w których ideologia ta jest albo wychwalana, albo gnębiona, znajdują się tu ilości homeopatyczne, a w posłowiu zaznaczono, że autor nie przepada za tą książką bardziej ze względu na wspomniany rozlazły styl i niepoprawny optymizm niż "nastrój systemowy".

W ogólnym rozrachunku, czego by nie mówić o większości książki, tak ostatnie kilka rozdziałów wgniata w fotel, a zakończenie poruszyło mnie w sposób, którego doprawdy dawno nie doświadczyłem. Czuć w nim było prawdziwe, surowe emocje, a nie ledwie wykreowane.

Dodatkowo, z cyklu "wyłapywanie błędów": przy obszernym wywodzie Goobar w złym miejscu postawił przecinek: człowiek w ciążeniu równym dwustu ziemskim ważyłby nie 1,5t, a 15t.

Czy ktoś to w ogóle czyta?

Inspirator1piorunów

No i zachęciłeś

Osobistość2piorunów

@Lubiejeze polecam przygotować się na zdania wielokrotnie złożone na pół strony.

Fenomen0piorunów

@Cerber108 to jest czasami minus książek Lema. W Golemie XIV odpadłem przez to po 1/5 książki ale planuję kiedyś wrócić.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Książki

18piorunów

472 + 1 = 473

Tytuł: Czerwony Pająk

Autor: Katarzyna Bonda

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Muza

Format: książka papierowa

Liczba stron: 814

Ocena: 7/10

Bardzo fajne zakończenie cyklu kryminalnego z Saszą Załuską. Poziom zdecydowanie wyższy od poprzedniej części. Książka napisana solidnie, z fajnymi plot twistami.

Jak dla mnie dobre domknięcie zagadek i intryg, ponadto sporo akcji i przelanej krwi.

Została mi tylko pierwsza część, bo czytanie zaczęłam od drugiej, bez świadomości że warto czytać po kolei xd

Lider

w Książki

17piorunów

471 + 1 = 472

Tytuł: Kierunek zemsta

Autor: Riley Sager

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Mova

Format: audiobook

Liczba stron: 440

Ocena: 5/10

Punkt wyjścia tej powieści jest bardzo obiecujący. Luksusowy pociąg rusza w podróż, która z góry ma jasno określony cel - na pokładzie znajdują się wyłącznie osoby zaproszone na tę wyprawę. Nie ma przypadkowych pasażerów, nikt nie wsiada po drodze, a skład nie zatrzyma się przed stacją końcową. Szybko okazuje się, że każdy z obecnych ma związek z dawną tragedią, a cała podróż jest w istocie starannie przygotowaną grą o zemstę. Już na starcie widać więc wyraźne nawiązania do "Morderstwa w Orient Expressie" oraz "I nie było już nikogo" - książek Agathy Christie, tylko w bardziej otwartej wersji. Zamiast klasycznej zagadki "kto zabił?", dostajemy historię o tym, dlaczego ktoś zaplanował taką podróż.

Na papierze brzmi to świetnie: zamknięta przestrzeń, grupa ludzi z tajemnicami i napięcie wynikające z faktu, że nikt nie znalazł się w pociągu przypadkiem. Problem w tym, że sama realizacja nie zawsze dorównuje pomysłowi. Autor próbuje budować atmosferę nieufności i stopniowo odsłaniać motywacje bohaterów, ale wiele elementów intrygi sprawia wrażenie niedopracowanych. Niektóre decyzje postaci są mało przekonujące, a konstrukcja fabuły momentami traci wiarygodność. Do tego mamy tu sztampowy przykład: zabli go ale uciekł.

Szkoda, bo sama koncepcja - retelling Orient Expressu z jasno określonym celem podróży i zamkniętą listą pasażerów - ma w sobie spory potencjał. Niestety w trakcie lektury coraz częściej miałem wrażenie, że dało się tę historię napisać bardziej precyzyjnie i konsekwentnie, a samej niekonsekwencji jest tu sporo. Albo inaczej, jest tu sporo momentów, które mają zmylić czytelnika, ale nie po to, żeby ukryć trop, ale po to, żeby sprawić, że poczuje, że nic co czyta nie musi być prawdziwe i to jest w niej najgorsze. Nie muszę ufać bohaterom, ale jak już nie ufam autorowi, to jest lipa.

To thriller z ciekawym pomysłem wyjściowym, który jednak pozostawia poczucie ogromnej niewykorzystanej szansy. Niestety jest to najsłabsza książka autora, która nawet nie oferowała dobrej zabawy, co raczej u niego przyjmowałem za pewnik.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Sum

w Książki

44piorunów

470 + 1 = 471

Tytuł: Projekt Hail Mary

Autor: Andy Wier

Kategoria: science fiction

Wydawnictwo: Muza

Format: audiobook

Liczba stron: 512 (18h)

Ocena: 8/10

Pierwszy audiobook od dawna przesłuchany.

„Projekt Hail Mary” to wysokiej jakości sci-fi o nauczycielu nauk przyrodniczych w szkole podstawowej, który budzi się samotnie na statku kosmicznym i stopniowo odkrywa, że od powodzenia jego misji może zależeć los całej ludzkości.

Książka łączy kosmiczną przygodę, zagadki naukowe i dużo napięcia, ale jednocześnie jest napisana lekko i bardzo wciągająco. To historia o przetrwaniu, pomysłowości i mierzeniu się z czymś znacznie większym od siebie.

Najbardziej przypadł mi do gustu naukowy tok myślenia głównego bohatera i jego metodyczne i algorytmiczne rozwiązywanie problemów. Sama historia nie jest też pozbawiona ładunku emocjonalnego. Moim zdaniem idealny miks surowej nauki i człowieczeństwa.

No i niedługo wchodzi ekranizacja do kin

Gwiazdor6piorunów

Po zobaczeniu pierwszego trailera filmu stwierdziłem że sprawdzę książkę, skończyłem ją w 2 dni :grinning: dawno mnie tak literatura nie wciągnęła, świetny tytuł

Sum3piorunów

@mnchk676 też właśnie kończę i jest git, pierwszy akt rozkręca się powoli ale jak Rocky wchodzi do gry to już jest super do końca

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Książki

34piorunów

469 + 1 = 470

Tytuł: Niebo ze stali - Opowieści z meekhańskiego pogranicza (tom 3)

Autor: Robert M. Wegner

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Powergraph

Format: e-book

Liczba stron: 624

Ocena: 10/10

Trzeci, doskonały tom, połknięty przeze mnie w trzy dni. Rozciągamy naszą historię o nowe miejsca, kontynuujemy wątek wędrówki z tomu 2 i poznajemy nowe szczegóły tego, co jest poza światem. W tym tomie towarzyszymy Górskiej Straży, części czaardanu Laskolnyka i wozakom Verdanno. Końcówka książki - to chyba tradycja zakończeń Wegnera - przykuwa do liter i kilka razy wyciska łzy z oczu.

Gruba ryba1piorunów

Kusicie tym Wegnerem, patrzę na Storytel, a tam jest audio z Kosiorem! Zapisano do kolejki za pół roku czy kiedyś tam

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Bazar

41piorunów

468 + 1 = 469

*

Tytuł: Rzecz o ptakach

Autor: Noah Strycker

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Muza

Format: audiobook

Długość: 9h 29min

Liczba stron: 336

Ocena: 5/10

*

Przyznam szczerze, że pod pewnymi względami jest to jedna z najgorszych książek, jakie ukończyłem w życiu (bo złych lub przeciętnych najczęściej po prostu nie kończę). W zasadzie dobrnąłem do końca chyba tylko dlatego, że jest tak powszechnie polecana jako jedna z najlepszych pozycji o ptakach. Jeśli to faktycznie jedna z najlepszych, to aż boję się tych gorszych. No, ale zacznijmy od początku.

O czym właściwie jest ta książka? Wrzucę po prostu opis ze strony „Lubimy wkurzać tragicznym UI”:

W dzisiejszych czasach cechy uznawane za tradycyjnie ludzkie, zdają się już takimi nie być. Czy stwierdzenie, że ptaki wykazują również zachowania analogiczne do ludzkich emocji, byłoby zbyt daleko idące? „Inteligencja, altruizm, samoświadomość, miłość... Jak pisze autor: Badając ptaki, ostatecznie dowiadujemy się czegoś o nas samych.

Czy o tym jest ta książka? Moim zdaniem nie - i stąd moja niska ocena. Nie jest to jednak aż tak tragiczny tytuł, żeby schodzić jeszcze niżej w mojej skali. W praktyce dostajemy miks ciekawostek o ptakach, które z czasem coraz częściej stają się tylko pretekstem do „głębokich” przemyśleń autora oraz opowieści o ludziach, ich naturze i psychologii.

Żeby nie być gołosłownym, jeden rozdział zawiera w sumie może kilka zdań o omawianych ptakach i ich charakterystycznej cesze, a całą resztę stanowi wykład o dylemacie więźnia i jemu pokrewnym zagadnieniom u ludzi, jak i o altruizmie, przy którym Stryker stwierdza coś w stylu, że lepiej wierzyć, że on naprawdę istnieje, bo alternatywa jest straszna. No nie jest.

Autor często używa porównań, żeby wyjaśnić pewne ptasie zachowania - i to też mocno mnie męczyło. W jednym rozdziale spędza sporo czasu na tłumaczeniu zasad awansów w tenisie oraz różnicy między systemem pucharowym a kołowym, żeby… Wybaczcie, ale tak mnie tym zmęczył, że nawet nie wiem, do czego właściwie miało to prowadzić. To najbardziej jaskrawy przykład, ale podobnych dygresji jest tu mnóstwo.

Największym kuriozum jest dla mnie to, że w książce o ptakach jest po prostu za mało ptaków. Początek jest jeszcze całkiem niezły i tej ludzkiej narracji prawie nie ma, ale z każdym kolejnym rozdziałem jest jej coraz więcej, a autor ma też tendencję do zapętlania się w tych samych wnioskach, kończąc rozdziały jakimś moralizatorskim stwierdzeniem wyciągniętym z książek Coelho. Wiem, trochę wrednie tak napisać z mojej strony, ale serio, niektóre stwierdzenia pasowałyby do telewizji śniadaniowej.

Nie mogę się przyczepić do sposobu, w jaki tłumaczy ludzkie aspekty psychologiczne czy neurologiczne - w tych uproszczonych pojęciach raczej nie ma błędów. Akurat czytam teraz „Zachowuj się” Sapolsky’ego, więc mam jakieś porównanie. Pytanie tylko, czy tego właśnie oczekujemy od ornitologa i książki o ptakach.

Jestem w stanie zrozumieć, dlaczego ktoś może uznać tę książkę za interesującą. Im dłużej jednak o niej myślę, tym bardziej mam wrażenie, że można by ją zastąpić filmem o gołębiach z kanału Uwaga! Naukowy Bełkot i kilkoma artykułami na angielskiej Wikipedii - a człowiek tylko zaoszczędziłby czas. Zwłaszcza jeśli kogoś interesują ptaszki chwastówkowate, bo to im trafił się rozdział o dylemacie więźnia.

Trochę rozgrzeszę przez to, że to pierwsza książka autora, a do tego napisana na czyjąś prośbę jak miał 26 lat. Mimo wszystko nie polecam.

*

Książkę mam za darmo w klubie Audioteki. Gdybym za nią zapłacił, to pewnie płakałbym bardziej. xD

*

>


Gruba ryba1piorunów

Chryste, przeczytałem recke. Dobra (noc) wrzutka!💪

Gruba ryba2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (3)