Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gownowpis

Lider

w Hydepark

41piorunów

To nie jest Idiokracja, To nie jest Idiokracja, To nie jest Idiokracja o kurde to jest Idiokracja :no_mouth:

Osobistość0piorunów

@NiebieskiSzpadelNihilizmu Porównujesz Terryego Crews do braci Paul. Bardzo cię proszę

Logan Paul to śmieć wraz z Mr Beast.

EDIT: Nie mówiąc jakie z d⁎⁎y porównianie.

Na górze to fikcyjny prezydent USA.

Na dole, bracia Paul robią tour w ramach 9/11 i dają przemówienia.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Hydepark

16piorunów

Będzie trochę ale też i oraz

Właśnie czekam na paczkę z winylami. Wczoraj wysłali a dziś powiadomienie, że ma trafić do punktu odbioru. Wyjdzie więc, że płyty będę miał u siebie w mniej niż 24 godziny. Teraz myślę o tym, jak w latach 90. zamawiałem kasety z punkowych dystrybucji. Schemat był taki. Wysyłałem pustą kopertę wewnątrz której była... kolejna pusta koperta z naklejonymi już znaczkami i wpisanym adresem. Do tej koperty w dystrybucji pakowano katalog i wysyłano do mnie. Cały proces trwał od 2 tygodni do miesiąca. List szedł w jedną stronę, później w drugą. Zamawiałem kasety (jeśli były tam CD, to za drogie dla mnie) i odsyłałem kartkę z zamówieniem. Do celu szła jakiś tydzień. W dystrybucji pakowano zamówienie i odsyłano do mnie. Całość trwała znowu od 2 tygodni do miesiąca. Pamiętam, jak raz zgubiono paczkę dla mnie i upomniałem się na poczcie. Okazało się, że od miesiąca leżała gdzieś przygnieciona innymi paczkami. Oczywiście były też klasyki czyli gubienie paczek, które już nigdy się nie odnajdywały. To mi się chyba na szczęście raz trafiło. Super było też dostać paczkę po której było widać, że ktoś ją otwierał wcześniej. Eh... inne czasy.

Gruba ryba3piorunów

Jakieś dziwne ceregiele. Z mojego powiatowego wsiadało się w pociąg, godzinka i było się na Stadionie. Tam kupowało się reklamówkę kaset (muza i gry na Atari), do tego jakieś jeszcze nowe jeansy i wracało do domu :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Dyskusje

29piorunów

@ErwinoRommelo - sprawa jest! Trzeba się tym zająć 😁

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

26piorunów

Zamknęli mi najbliższy paczkomat, zapomniałem w sumie co zamawiałem a przypomniałem sobie próbując to dźwignąć ze skrytki, no i zaś krótki trening...

Osobistość8piorunów

No to tera musisz wciagnąć 12 litrów sosu w miesiąc - prawie pół litra na dzień - 1,2,3 - start!🤣

Pokaż więcej komentarzy (19)

Lider

w Hydepark

283piorunów

Spośród dziesiątek durnych tekstów które słyszałem za dzieciaka, miejsce w czołówce zajmuje "jak dorośniesz to zatęsknisz za szkołą"

Miałem w licbazie koleżankę Gośkę. Gośka była fajną, sympatyczną dziewczyną którą praktycznie lubili wszyscy bez wyjątku - i koledzy i koleżanki i nauczyciele. Uczyła się bardzo dobrze, pozwalała korzystać ze swojej wiedzy bez problemu a nawet jak miała chwilę to tłumaczyła jakieś zadania mniej kumatym. Kompletnie koleżeńska i bezkonfliktowa. A szczególny "łeb" miała do matematyki. Trzaskała wszystkie zadania od lewa do prawa, obowiązujące nas zbiory zadań miała rozwiązane na kilka tygodni do przodu. Oczywiście zahaczała o Olimpiady i chyba nawet raz czy dwa załapała się na krajową. W czasie, którego dotyczy ta historia miał się odbywać międzyszkolny konkurs matematyczny, na który zgłoszenie się Gośki to był dla dyrekcji pewniak. Zwłaszcza, że w dwóch poprzednich edycjach stanęła na podium. Nic wielkiego, szczebel miastowy, ale kwestia prestiżowa dla wielu szkół z miasta, w tym dla naszej dyrekcji. Ale o tym za moment.

Gośka była rewelacyjna z matmy nie dzięki nauczycielce tego przedmiotu, tylko pomimo niej. Stara prukwa nie uczyła nas niczego, robiła sama zadania na tablicy (przepisując je z kartki) a potem jazda - strzelnica. Zapraszała do tablicy i stawiała za to oceny albo nie. Ktoś czegoś nie wie? Tak? To chodź do tablicy. No faktycznie nie umiesz, siadaj, pała. I tak się kręciło na matematyce.

Któregoś pięknego dnia stara przytargała z pokoju nauczycielskiego jakieś niemożliwe zadanie, nad którym na przerwie dyskutowali inni matematycy że takie trudne, zawiłe, ojojoj. No to Gośka poprosiła o tą kartkę i sobie coś na lekcji przy tym zadaniu dłubała. Pod koniec lekcji rzuciła że chyba wie. No to stara zaprosiła ją do tablicy z powątpiewaniem, a Gośka raz-dwa zamalowała całą tablicę jak jakiś Oppenheimer. Dla większości klasy to była chińszczyzna, ale Gośka stwierdziła, że podobne zadanie widziała w zbiorze zadań dla politechnik xD Cała klasa brawo, a stara oschle jej podziękowała no i po lekcjach.

Na bodaj następnej matmie tradycyjna strzelnica. No i szok - stara zaprasza do tablicy Gośkę i daje jej numer zadania do zrobienia. Wszyscy zdziwieni, bo jak wspomniałem, dawać Gośce zadanie ze standardowego zbioru zadań to jak spytać Pudzianowskiego czy podniesie cegłę. No i faktycznie, szast prast, minuta osiem i zadanie rozwiązane. Co stara skwitowała:

-No dobrze, dobrze, SIADAJ CZWÓRKA.

Gośka zrobiła oczy jakby jej ktoś w twarz dał, wszyscy w szoku, a stara:

-BO HEHE WIESZ NA SZÓSTKĘ TO UMIE PAMBUK, A NA PIĄTKĘ JA HEHE.

Dziewczyna siedziała ze świeczkami w oczach do końca lekcji, wszyscy zdziwieni i wkurzeni, bo jak tak można kogoś potraktować? Przykrość oczywista, bo mało że dziewczynie realnie zależy, stara się, to jeszcze taki tłuk gnoi ją takimi słowami. Do końca lekcji pani profesur w świetnym humorze bo usadziła gówniarę. Żal nam jej było jak nie wiem, ale cóż, przeszło. Nam. Ale nie Gośce :smiley:

Zapomnieliśmy o zdarzeniu, z tydzień później stara na samym początku lekcji wypala:

-Małgosiu, zapomniałaś zgłoszenie na konkurs napisać!

-Nie, nie zapomniałam.

-O, to gdzie ono jest, bo pani dyrektor mówi, że w sekretariacie nie ma?

-Nigdzie go nie ma, bo się nie wybieram.

Gośka chłód a'la Clint Eastwood Starą zatkało, ale ciągnie dalej:

-Ale jak, dlaczego, przecież konkurs, szkoła, pani dyrektur, no musisz.

Stara ją poczuciem winy, a Gośka ją atomem:

-Na konkursy to niech jeżdżą piątkowi uczniowie, a ja nic nie muszę i się nie wybieram xDDD

Cała klasa prychła, a starą zamurowało i nie wiedziała co z siebie wykrztusić po czym wyszła i po pięciu minutach wróciła z dyrektorką z równie głupim wyrazem twarzy co stara i z równie głupim pytaniem:

-Ale co sie stao?

-Mówiłam pani profesor, że nie wyślę zgłoszenia na konkurs.

-Ale czemu?

-Bo skoro nie potrafię dostać piątki za proste zadanie to lepiej żebym na konkursy nie jeździła.

Dyrektorka nie widziała o co chodzi, to rzuciła że to trzeba wyjaśnić i że zaprasza obie do gabinetu, na co Gośka:

-Dobrze, ale proszę, żeby poszła ze mną koleżanka i gospodyni klasy albo proszę zadzwonić do moich rodziców.

xD Jebaniutka wszystko sobie przygotowała. Przewidziała ten cyrk i nie pękała, mimo, że była osobą emocjonalną. Dyrektorka się zgodziła, wyszły trzy dziewczyny i stara i w ten sposób lekcja nam zleciała. Rozmowa im się przeciągnęła, bo spóźniły się na kolejną lekcję. A co było na rozmowie?

* Stara udawała idiotkę że nie wie o co chodzi.

* Gośka opowiedziała swoją wersję, którą podparły koleżanki.

* Pani dyrektur stwierdziła, że to na pewno jakaś pomyłka i na pewno tą czwórkę da się jakoś poprawić (xD)

* Gośka stwierdziła, że jak nie będzie miała 5 na koniec to się będzie odwoływała gdzie się da i rozważy zmianę szkoły. Tak samo, jeśli szkoła nie zgłosi jej do Olimpiady (która pewnie i tak dałaby jej indeks uczelni na którą się wybiera).

* I podtrzymała decyzję, że na żaden konkurs się nie wybiera bo ma na tamten dzień inne plany.

BUM. Pokorne ciele się odwinęło i zamiast ssać, kopnęło w d⁎⁎ę jedną matkę i drugą. Choć ta druga zrozumiała, przyznała że sytuacja jest do wyjaśnienia (xD) i to trzeba na spokojnie. Żadnych przeprosin Gośka się nie doczekała, no bo gdzieżby, ale satysfakcję na jej twarzy było widać ogromną. A stara zgaszona jak pet. Do końca szkoły Gośka już nigdy nie była przy tablicy, maturę zdała deluxe i trafiła na tą uczelnię na którą chciała, żadnych reperkusji nie było, a stara uznała, że swoją ignorancję zachowa dla siebie. Nie wiem, może to zasługa Gośki, ale stara w klasie maturalnej była trochę milsza. Choć nadal głupia.

Historia utrwaliła mi się w głowie, bo to na większości osiemnastek jak i na późniejszych spotkaniach absolwenckich był temat, który wracał jak bumerang :smiley:

Autorytet1piorunów

@mannoroth nauczyciele są tak zjebani, że to głowa mała. Oczywiście nie wkładam wszystkich do jednego wora, ale mam w rodzinie 2 Panie Nauczyciel i takiego mniemania o sobie i patrzenia na wszystkich z góry, bo przecież ona ma 2 fakultety, i dlatego jej się szacunek należy. Nie potrafią najprostszych rzeczy koło domu zrobić, ale Ego każda ma jak skurwensyn wyjebane.

Pokaż więcej komentarzy (39)

GURU

w Hydepark

6piorunów

T R U E

Autorytet3piorunów

@ErwinoRommelo Zacny shizoposting, nieco w stylu Hyperborealnym.

W ogóle nie jestem fanem isekai, mam problemy z tożsamością czym jestem i takie klimaty by mi nie pomogły zbytnio.

GURU2piorunów

@Alembik @ErwinoRommelo

O kurwa tego najgorszy ciupon by nie wymyślił 😛

Ta konkretna historia to nie jest niszowy żart z zakątków internetu, tylko ogromny, międzynarodowy hit, który doczekał się oficjalnej serii książek, mangi, a w 2023 roku nawet pełnoprawnego serialu anime.Tytuł tego dzieła to: „Reborn as a Vending Machine, I Now Wander the Dungeon” (po japońsku: Jidou Hanbaiki ni Reborn Shita Ore wa Dungeon wo Samayou).Jak wygląda fabuła tego arcydzieła?Główny bohater to totalny psychofan: Facet miał w swoim ziemskim życiu jedną, potężną obsesję – kochał automaty z napojami i przekąskami. Znał każdy model, każdą funkcję i potrafił gapić się na nie godzinami.Śmierć godna pasji: Ginie przygnieciony przez... spadający z ciężarówki automat z napojami, który próbował ratować przed zniszczeniem.Nowe życie w świecie fantasy: Budzi się w magicznym świecie pełnym potworów i lochów. Szybko orientuje się, że nie ma rąk ani nóg, nie może się ruszać i literalnie jest wielką, metalową puszką stojącą pośrodku lasu.Zasady przetrwania: Jako automat ma jednak punkty magii, które zdobywa za... sprzedawanie towarów. Za te punkty może się doładowywać, zmieniać asortyment (od zimnej coli, przez gorącą zupę kukurydzianą, aż po prezerwatywy czy akumulatory) i tworzyć wokół siebie barierę ochronną, żeby potwory go nie rozwaliły.Komunikacja: Nie potrafi mówić ludzkim głosem. Jedyne, co może z siebie wydusić, to zaprogramowane, automatyczne odzywki w stylu: „Dziękuję bardzo!” albo „Proszę wrzucić monetę”.Ekipa: Znajduje go potężna, urocza dziewczyna-wojowniczka o imieniu Lammis. Ponieważ ma nadludzką siłę, przywiązuje automat do swoich pleców i targa go ze sobą na wyprawy do lochów. Bohater służy drużynie jako niewyczerpane źródło nowoczesnego jedzenia, lodu do chłodzenia ran i wsparcia taktycznego.

Osobistość4piorunów

Co ja obejrzałem?

GURU5piorunów

@Legendary_Weaponsmith obejrzałeś jeden z najjaskrawszych przykładów choroby psychicznej która toczy wielu Rosjan:

AI:

Ten specyficzny rosyjski gatunek literacki, o którym piszesz, w Rosji nazywa się oficjalnie popadanctwo (od słowa popadaniec – ktoś, kto gdzieś „wpadł”, czyli został przeniesiony w czasie lub przestrzeni). To rzeczywiście dokładny odpowiednik japońskiego isekai, z tą różnicą, że zamiast do świata fantasy z elfami i magią, główny bohater trafia zazwyczaj w sam środek wielkiej historii – najczęściej w czasy II wojny światowej.

Książki te stanowią ogromną gałąź tamtejszej literatury pulpowej (tanich kryminałów i fantastyki dla mas) i rządzą się swoimi, niesamowicie absurdalnymi prawami:

1. Typowa fabuła i "główny bohater"

Klasyczny schemat wygląda tak: współczesny facet (często emerytowany wojskowy, policjant, programista albo po prostu narodowy patriota-gawędziarz) w niewyjaśniony sposób budzi się w przeszłości. Czasami cofa się fizycznie, a czasami jego świadomość przejmuje ciało kogoś historycznego – np. cara Mikołaja II, Stalina albo... Adolfa Hitlera.

Bohater, wykorzystując swoją wiedzę z XXI wieku (oraz często zabrane ze sobą nowoczesne gadżety, plany techniczne albo po prostu smartfona), zaczyna „naprawiać historię” na korzyść Rosji.

2. Hitler, Stalin i alternatywne sojusze

W tych książkach odloty fabularne nie mają granic. Oto kilka najpopularniejszych motywów:

Towarzysz Hitler (Comrade Führer): Istnieje cała głośna seria książek, w której świadomość współczesnego Rosjanina trafia do ciała Hitlera. Co robi „rosyjski Hitler”? Natychmiast dogaduje się ze Stalinem, zawiera z nim wieczny sojusz, po czym wspólnie – ramię w ramię, Armia Czerwona i Wehrmacht – niszczą Imperium Brytyjskie, bombardują Waszyngton i topią flotę USA. Winston Churchill zostaje w tych książkach skazany za zbrodnie wojenne.

Stalin z technologią z przyszłości: Bohater trafia do lat 30. lub 40., idzie prosto do gabinetu Stalina, daje mu plany bomby atomowej, nowoczesnych czołgów albo kałasznikowa i uczy go, jak uniknąć błędów z początku wojny. Stalin jest tam zazwyczaj przedstawiany jako mądry, genialny ojciec narodu, który dzięki tym radom miażdży cały świat zachodni.

Crossover z popkulturą: Absurd idzie jeszcze dalej. Są książki (i to pisane przez znane tam postacie), gdzie w 1941 roku na ziemskiej orbicie pojawia się niszczyciel gwiezdny, a Darth Vader bierze Stalina na swojego ucznia Sitha, żeby wspólnie rozpędzić resztę świata.

3. Skąd to się wzięło i dlaczego jest tak popularne?

Narodowa psychoterapia (Hypercopium): Ten gatunek eksplodował, ponieważ trafia w ogromne kompleksy i poczucie krzywdy po upadku ZSRR. Książki te pozwalają czytelnikowi przeżyć fantazję, w której Rosja nie przegrywa zimnej wojny, nie biednieje, tylko bezlitośnie dominuje nad światem.

Propagandowy wydźwięk: Choć większość tych książek to po prostu chałtura pisana przez amatorów dla szybkiego zarobku, idealnie wpisują się one w oficjalną państwową narrację o potędze i wiecznej walce z Zachodem (w tych powieściach głównym wrogiem rzadko są Niemcy – najczęściej są nim Wielka Brytania i Stany Zjednoczone).

Większość z tych dzieł ma powtarzalne, jaskrawe okładki, na których zobaczysz np. radzieckiego żołnierza z nowoczesnym karabinem laserowym celującego w amerykański lotniskowiec, albo uśmiechniętego Stalina i Hitlera palących razem fajkę. W internecie gatunek ten jest dziś symbolem najczystszego literackiego absurdu i obiektem memów na całym świecie.

GURU3piorunów

@Legendary_Weaponsmith obczaj ten shit 😛

Głównym motywem przewodnim i dumnym hasłem reklamowym tego dzieła jest: „Gliniarz pozostanie gliniarzem nawet w świecie elfów!” (Мент, он и в мире эльфов мент!).Opis fabuły i słynnej, memicznej okładki idealnie pasuje do Twojego opisu:Główny bohater: Michaił, świeżo upieczony absolwent szkoły policji (młodszy lejtnant) dostaje przydział do dziwnego miasta. Początkowo myśli, że ma gigantycznego kaca, bo zaczyna widzieć nieludzkie istoty, ale okazuje się, że... oni tam po prostu mieszkają.Ekipa: Bohater zostaje rzucony w wir pracy w policji, gdzie jego partnerami i kolegami z wydziału stają się właśnie elfy, krasnoludy, wampiry oraz wilkołaki/personel humanoidalno-zwierzęcy. Wspólnie muszą rozwiązywać zagadki kryminalne z użyciem magii i eliksirów.

Lejtnant Harry Potter, suka bliat! 😛

Pokaż więcej komentarzy (7)

Autorytet

w Dyskusje

29piorunów

Sk⁎⁎⁎⁎syn, ale mnie Wystraszył. Bydle chyba z 1.5 kg. Na mój opał się czai:ok_woman:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Hydepark

9piorunów

czy chcielibyście być youtuberem?

?

  • tak13% (30 głosów)
  • nie64% (154 głosy)
  • op jest youtuberem23% (55 głosów)

239 głosów

Mocarz2piorunów

@Solar Ja to nieśmiała jestem chociaż w alternatywnym swiecie pewnie mogłabym. Edit: psycha by siadła od popularności. Raczej stronię od ludzi ale mam zadatki

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fanatyk

w Hydepark

6piorunów

Co 152 wpis/komentarz ktoś się na mnie denerwuje i mi bana daje. Ale tylko ze 2 razy udało mi się takiego kogoś przyłapać, bo pioruna dać nie mogłem.

GURU4piorunów

Rookie Numbers

Fanatyk2piorunów

@ErwinoRommelo Ty to chyba widzisz 10 postów dziennie przy takiej liczbie zablokowanych ludzi :grinning: ja mam głównie tych chińskich spamerów, paru gagatków i gaciarza, ale chyba już nie postuje gołych dup

Pokaż więcej komentarzy (5)