Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gry

Gruba ryba

w Hydepark

18piorunów

154 + 1 = 155

Tytuł: Dungeon Keeper
Developer: Bullfrog Productions
Wydawca: Electronic Arts
Rok wydania: 1997
Gatunek: strategia RTS
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 20h
Ocena: 8.5/10

Jakiś czas temu recenzowałem tutaj DK2 i pisałem, że jest gorsze niż DK1, ale że nie byłem pewien, to stwierdziłem, że sprawdzę czołem. No i mimo, iż zajeło mi to więcej niż wtedy zakładałem (październik 2026 vs marzec 2025), bo sobie dłubałem od czasu do czasu tylko to jednak potwierdzam - DK1 > DK2.

Dla nieznających serii - jesteśmy złym lordem, kopiemy lochy, sprowadzamy obrzydliwe kreatury i zamieniamy cukierkowe krainy w ogarnięte wojną tereny pełne zgliszcz i zwłok. Do podbicia mamy 20 krain, które widzimy ze swojego pulpitu złego lorda i już tutaj chciałbym zaznaczyć pierwszą przewagę DK1 nad sequelem. Tutaj mamy widok na cały kontynent i widzimy jak z każdą kolejną puszczoną z dymem wiochą kraina pogrąża się w rozpaczy, tam mieliśmy mapę, która tylko zmieniała kolor.

Żeby jednak tego dokonać musimy zwabić do swego lochu stwory, wytrenować je albo zabezpieczyć loch pułapkami, bo przeciw nam staną nie tylko dobrzy bohaterowie, ale też inni pretendenci do zawładnięcia krainą. I znowu - widać tutaj więcej pomysłów niż w sequelu. Może nie wszystkie potwory są interesujące (muchy i żuki? naprawdę?), ale jest ich więcej i mają więcej zdolności. Dodatkowo niektóre bardziej się nienawidzą niż w 2, więc musimy je rozdzielać.

Warto tutaj też podkreślić, że AI jest lepsze niż w 2, chociaż nieidealne, żeby nie było. Tym razem już wrogie potwory się nie mijają podążając za rozkazem, ale widząc przeciwnika wchodzą z nim w walkę. Bo trzeba wspomnieć, że to nie jest klasyczny RTS - troszkę bardziej strategia managerska, bo my możemy wskazywać rzeczy naszym podopiecznym do zrobienia, ale nie sterujemy nimi bezpośrednio. No prawie. Bo jest zaklęcie opętania, które zmienia strategie w "FPS", ale tylko dla pojedynczego potwora. Możemy też naszą ręką zrzucać je w odpowiedniej przestrzeni, ale jak potwór nie chcę to nie wykona rozkazu (patrzę na ciebie rogaty).

Poza tym do dyspozycji mamy zaklęcia oraz pułapki, którymi możemy zabezpieczać nasz loch przed intruzami, a jeżeli już dopuścimy do walki to możemy pojmanych schwytać do więzienia by przerobić na szkielety lub poddać zabiegą zmieniającym zdanie w sali tortur i tutaj chyba największa różnica na plus dla 1. Zdecydowana większość stworów ma indywidualne tortury - czarodziejów zamieniamy w żaby, elfą wydłuża się uszy, wampirom wbija kołki, wróżki obkręca wokół własnej osi na ich skrzydłach. W DK2 do wyboru jest łamanie kołem i krzesło elektryczne i koniec. Moim zdaniem więcej miłości widać w projekcie 1.

Ostatnia rzecz, o której chciałbym wspomnieć to różnorodność misji w kampanii. Różnych pomysłów jest dużo, mamy tutaj nie tylko klasyczne "rozbuduj loch i zaatakuj", ale czasem brakuje nam niektórych pomieszczeń (19 misja i brak siłowni zmusza do myślenia w pierwszej fazie), mamy tower deffense, misje z korytarzami pełnymi pułapek, jest po prostu tego więcej niż w sequelu. Nie wiem co tam poszło nie tak.

Nim przejdziemy do oceny to jedna ważna informacja. Gra się zestarzała graficznie i to bardzo. Jest fanowska modyfikacja Keeper Fx, która sprawia, że oczy nie bolą i bez niej ani rusz.

Podsumowując - potwierdzam swoje przypuszczenia i Dungeon Keeper 1 jest lepszy od swojego następcy. Może i zestarzał się, ale fani dbają o niego, także jeżeli ktoś chciałby dla odmiany zostać złym lordem to serdecznie polecam.

Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Sum4piorunów

Potwierdzam 1 lepsza od 2. W polskiej wersji chyba lektorem był pan Fronczewski nie pamiętam jak to wyglądało w 2. Zawsze lubiłem opętać potwora i nim tłuc napastników. Ciekawym rozwiązaniem było, że widok z oczu stwora różnił się w zależności od jego rodzaju

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Gry

25piorunów

Jak już kiedyś wspominałem, tak się złożyło, że miałem Nintendo 64 na europejską premierę.

Wiadomo, że Mario 64 to była rewolucja i sztos, ale zaraz po niej był Star Fox 64 - gra obsługiwała Rumble Pack, który wibrował po podłączeniu do pada (na przykład przy otrzymywaniu obrażeń) - na tamte czasy (końcówka roku 1997) to było coś niesamowitego - do tego wyprzedziło kontroler DualShock do PlayStation, który w Europie pojawił się dopiero w kwietniu 1998 roku na majową premierę pierwszej obsługującej go w pełni gry, czyli Gran Turismo!

Jako, że niedawno Nintendo wypuściło remake tej gry na Switcha 2 to musiałem kupić i przejść z czystej nostalgii, gdyż oryginał dostarczył mi swego czasu długie godziny świetnej zabawy.

I wiecie co? To jest tak wierny remake, że targały mną dokładnie takie same frustracje związane z trudnością gry w tych samych momentach i z tych samych powodów (chociaż sterowanie zostało ulepszone i dostosowane do obecnych standardów) - dziwię się więc, że pewne ulepszenia nie zostały dalej posunięte przy odświeżaniu tej gry.

Niemniej jest to dalej świetna gra i właśnie ją ukończyłem podążając najtrudniejszą ścieżką.

(Te 9 kontynuacji zużyłem na ostatnim poziomie - gdzie walka z eskadrą wrogich najemników jest tak samo frustrująca jak te prawie 30 lat temu :face_exhaling:).

Pokaż więcej komentarzy (4)

Tytan

w Dyskusje

9piorunów

@wielkaberta no i namówił.

Osobistość2piorunów

@Lopian Aaaa, tylko pół magazynka. WIELKIE OKNA oraz DUŻE POLA! Kurwaaaa! Jeszcze sekcja brodacza z miotaczem ognia. Dobijta mnie. To sekcje z Richterem były bardziej relaksujące w porównaniu do tego co się nawkurwiałem się przy Pardo jak wpieprza się do fabryki Kolumbijczyków.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Tytan

w Gry

36piorunów

Jakie gry z niebanalnymi, niejednoznacznymi fabułami polecacie? Takie, które zobaczyliście napisy końcowe, ale później jeszcze wiele razy wracaliście do nich myślami? Nie na zasadzie "ale tam była epicka walka" tylko "kurde, ale to było... mocne". Podam kilka przykładów z własnej listy, aby lepiej odzwierciedlić co mam na myśli:

* Clair Obscur

* Spec Ops: The Line

* niektóre wątki z Wiedzmina 3

* Mass Effect 3

* Nier: Automata

* Planescape Torment (sam nie ukończyłem, ale wiem że idealnie pasuje do tej kategorii)

* Steins;Gate

* Persona 5 (właśnie kończę i mimo sporych dawek humoru i cringe, były też dosyć poważne tematy)

Specjalista2piorunów

Another World.

Serio. Za gówniaka ta sekwencja końcowa - spadanie w przepaść, ratunek, pobicie, czołganie i odlot na "smoku" ryła beret. A muzyka z outro wryła mi się w mózg tak głęboko, że jak na starość będę miał Alzheimera, i zapomnę jak się nazywam, to dalej będę ją nucił.
Ten filmik od zaznaczonego fragmentu do końca:

https://youtu.be/Dmj0xtmiiNQ?si=sL8JtE5eL8q1liFt&t=1373

Commodore Amiga Another World Full PlaythroughAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
Kosmonauta1piorunów

Persona moja ulubiona seria. Szkoda ze zacząłeś od 5 bo 4 i 3 będą ci się wydawać archaiczne, choć moim zdaniem są po prostu lepiej przyslane. Wiekszy nacisk jest na przyjaźnie i zycie po za tartatem.
Fabulowo tez wydają mi się dojrzalsze niz 5. Bardziej pesymistyczne.

Pokaż więcej komentarzy (71)

Praktykant

w Gry

36piorunów

Robię grę o prowadzeniu państwa w czasie zimnej wojny. Nawet wybuchy atomowe są w niej zrobione ze znaków :smiley:

Cześć! Jestem Bedirhan i sam tworzę Third Bloc. Zaczynacie w 1945 roku z małą, biedną republiką między USA a ZSRR.

Budujecie fabryki, handlujecie i wysyłacie szpiegów po technologie oraz naukowców. Amerykanie i Sowieci mogą pomóc, ale mają też swoje wymagania. Z czasem można uruchomić własny program kosmiczny albo nuklearny. Tylko najpierw trzeba znaleźć na to pieniądze.

Interfejs, portrety, starty rakiet i katastrofy — wszystko jest przedstawione za pomocą znaków. Tak jak na GIF-ie.

Na Steamie jest już darmowe demo: pierwsze 24 tury z pełnej, 90-turowej kampanii. Dzisiaj zaczyna się też Steam Next Fest, w którym biorę udział.

Gra nie ma jeszcze polskiej wersji językowej. Można zagrać m.in. po angielsku.

https://store.steampowered.com/app/5155860/Third_Bloc/

Jeśli spróbujecie, dajcie znać, jak skończyła wasza republika. A jeśli gra wam się spodoba, dodanie jej do listy życzeń bardzo mi pomoże. Chętnie odpowiem też na pytania!

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Gry

7piorunów

Ej, ja nie wiem czy tu było, ale da się w GTA Vice City pograć w przeglądarce za free o tu: https://quenqsvicecity.com/

Jedyna wada, to że jedyną stacją radiową, która działa, jest Flash FM

W ogóle ostatnio ktoś wrzucał Lego Racers przeglądarkowe, tego będzie coraz więcej - może warto zrobić tag czy coś?

Pokaż więcej komentarzy (3)

Inspirator

w Hydepark

8piorunów

Cyberpunk 2077 to gówno

Osobistość0piorunów

Odpowiadając w tym wątku - przy drugim podejściu faktycznie czułem że tam jest sporo dialogów i misji bez gameplay jak braindance. Ale za pierwszym razem było dobrze, bo wszystko było nowe, nieprzewidywalne, zmienne więc nawet jak jest długa cutscenka, to jest tak jakaś akcja, emocje, krajobrazy. prolog dużo gameplay nie miał ale za to coś się w nim działo, a później gra się otwiera na gameplay. Nie ma porównania do Mafii 4.

Gameplay jak z PS2 dla mnie to zalaeta, to w sumie złota epoka gamingu. Gry były nadal arcade z dużą swobodą a nie pełne skryptów, do tego nieprzesadnie rozbudowane, niezbyt rozciągnięte. Gdzieś po 2010 albo ciut później zaczęło się psuć. Shootery poszły w turbo realizm, cała masa gier w zbyt rozbudowane systemy gdzie nie chce się człowieki rozkminiac, no i te samograje symulatory chodzenia, gdzie wydaje mi się że te krytykowanie bugów też mogło mieć wpływ na devów, im bardziej gra zamknięta tym mniej bugów i krytyki. Ja tam wolę otwarta grę z bugami.

Pokaż więcej komentarzy (35)

Gruba ryba

w Gry

25piorunów

„Wardogs” to gra, na którą czekałem, a o tym nie wiedziałem.

Dla kontekstu: mój gust co do multiplayerowych strzelanek został w dużej mierze ukształtowany przez „Project Reality”, obecnie standalone mod do „Battlefielda 2”. „PRka” stawia na bardziej taktyczną rozgrywkę, wymagającą koordynacji piechoty, logistyki i pojazdów. Duchowym spadkobiercą moda jest „Squad”, jednakże to nie jest to samo, więc odpuściłem granie po lekko ponad dwustu godzinach.

W tym roku dałem szansę „Battlefieldowi 6”, ale ten okazał się dla mnie zbyt szybki i chaotyczny. Zdecydowanie preferuję wolniejszą rozgrywkę.

„Wardogs” jest złotym środkiem.

Rozgrywka jest wolniejsza, taktyczna, również wymaga współpracy logistyków dowożących zapasy z budowniczymi FOBów i pilotów helikopterów transportowych, którzy dostarczają ~świeże mięso armatnie~ żołnierzy na pole bitwy. Jednocześnie oferuje swobodę znaną z „BF6”, nie ograniczając liczby snajperów, pilotów czy cięższego sprzętu, jak to robią „Project Reality” i „Squad”.

Gdy już mamy ten wstęp za sobą, przejdźmy do podsumowania pierwszego sezonu.

Trwał miesiąc, więc trochę krótko. Twórcy chcieli sprawdzić na żywym organizmie, jak działają poszczególne elementy tej dość skomplikowanej układanki, ale nie chcieli zmuszać graczy do dłuższego użerania się z zidentyfikowanymi przez społeczność problemami. Większe zmiany wolą wprowadzać po zakończeniu sezonu, choć pokazali, że w trakcie też się da, na przykład zabierając zbyt potężną lornetkę z podczerwienią, która działa prawie jak wallhack.

Przez ten miesiąc udało mi się zdobyć 100 poziom „wardoga”, co zajęło mi… 89 godzin. Nie optymalizowałem rozgrywki pod zdobywanie doświadczenia, starałem się wypróbować wszystkie dostępne opcje, żeby sprawdzić, co sprawia mi największą frajdę. Okazało się, że jak zawsze bycie medykiem na froncie, ale równie dobrze bawiłem się jako logistyk czy zwiadowco-snajper. Budowanie FOBów i niszczenie wrogiego sprzętu także było przyjemne. I to jest ta wspomniana przeze mnie swoboda: chcesz zagrać jako pilot, nie musisz czekać na wolną helkę, tylko kupujesz własną. Chcesz zostać snajperem, nie musisz czekać, aż ktoś zwolni kita, tylko bierzesz odpowiedni szpej i grasz. Możesz się bawić tak, jak tylko się podoba.

89 godzin przez miesiąc to jednak sporo czasu poświęconego na granie. I co najgorsze, nie dotarłem do wielu lategame’owych zabawek. Rzeczy do odblokowania obecnie kończą się na 150 ogólnym poziomie. Ten zdobywa się poprzez zbieranie doświadczenia w sześciu specjalizacjach. Tylko że kolejne levele specek wymagają więcej expa, a co za tym idzie, także czasu.

Problem w tym, że o ile strzelanie do ludzi i leczenie ich jest ciekawe, ponieważ ciągle coś się dzieje, tak levelowanie kierowcy czy piloty jest dość żmudne. Zanim odblokuje się sensowny sprzęt, jak chociażby humvee (ale jeszcze bez karabinu maszynowego), to trzeba się najeździć w kółko z paletami zapasów, a to nie należy do ekscytujących. Próbowałem uprzyjemnić sobie to słuchaniem podcastów, jednak nie pomogło na dłużej.

Z lataniem jest trochę łatwiej, ponieważ do momentu pojawienia się APC (mobilnego punktu odrodzeń) ludzie preferują helikoptery jako znacznie szybszy sposób dotarcia na pole bitwy. No i szybko odblokowuje się model z minigunami, co ułatwia zdobywanie kolejnych leveli.

Nasuwa się pytanie, czy ludzie grający okazjonalnie będą się dobrze bawić?

Myślę, że tak. Dla takich osób przewidziane są serwery z określonym maksymalnym poziomem, więc niskolevelowcy nie muszą mierzyć się z lategame’owym gearem. Niemniej może być trudno z odblokowaniem wszystkiego, co jest dostępne. Na to jednak także jest rozwiązanie!

W tej grze pieniądze zarabia się na każdy możliwy sposób, również poprzez kupowanie i sprzedawanie sprzętu. Dzięki uprzejmości (chciwości pewnie też) innych graczy sam mogłem pobawić się zabawkami z wyższych poziomów. Korzystanie z nich to ogromna satysfakcja i nie dziwię się, że są dostępne dopiero po zdobyciu określonego poziomu. Niemniej nie dziwię się, że może to zniechęcać do grania ludzi, którzy czasu wolnego mają po prostu mniej, a którzy mogą nie mieć szczęścia do „dobrych Samarytaninów”.

Czy polecam grę w obecnym stanie?

„Wardogs” jest dopiero na początku wczesnego dostępu, który ma potrwać od dwunastu do dwudziestu czterech miesięcy. Przez ten czas naprawdę wiele może się zmienić. Na ten moment core rozgrywki jest niesamowity, gra oferuje mnóstwo możliwości zabawy, a dotychczasowe podejście twórców jest obiecujące. Nie reagują panicznie na narzekania niezadowolonych graczy, których jest pełno na Reddicie, i nie podejmują nieprzemyślanych decyzji.

Na przykład początkowo bardzo narzekano na metę polegającą na zbudowaniu FOBa z moździerzami i strzelania z nich do FOBów innych drużyn. Wystarczyło trochę poczekać i ten problem nagle zniknął, ponieważ gracze odkryli sposoby na poradzenie sobie z nim – chociażby raid na takiego FOBa.

Twórcy nie chcą także bezmyślnie nerfić rzeczy, które wydają się OP. Planowane zmiany dotyczące hełmu i pancerza 4 poziomu wydają się sprawiedliwe. Tak samo cieszę się, że nie chcą ukarać graczy latających Havocami, tylko udostępnią kolejną możliwość pokonania ich, żeby skontrowanie było łatwiejsze.

Na pewno problemem są cheaterzy, ale to przypadłość wszystkich gier multiplayerowych. Chyba mam szczęście, że rzadko trafiam na bezczelnie oszukujących graczy, jednak nie można udawać, że ich nie ma. Co ciekawe, przodują w nich Chińczycy, którzy lubią robić wycieczki do Europy. Jednak na to deweloperzy także mają rozwiązanie w postaci maksymalnego pingu, z jakim można dołączyć do serwera.

Pierwszy sezon oceniam bardzo dobrze. Przez większość czasu bawiłem się świetnie (zarówno sam czy z kumplami), a drugi sezon zapowiada się jeszcze lepiej. Zapewne wrócę z kolejnymi przemyśleniami pod jego koniec.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Kosmonauta

w Gry

7piorunów

Muszę w koncu przed samym sobą przyznać, że jestem tym zjebem dla, którego miedzy innymi robi się roguelike'i i dungeon crawlery. A najlepiej jak jest to połączone tak jak choćby w "Darkest Dungeon", w którym nabiłem pewnie z 200g, ale jak każdego innego nie ukończyłem na 100%, ani fabularnie bo paradoksalnie jestem za tępy na ten gatunek.

Gatunek obecnie jest bardzo eksploatowany przez wydawców (kasa misiu) więc jest w czym przebierać, aczkolwiek należy pamiętać, że pełnię satysfakcji z każdego tytułu można czerpać dopiero po wielu godzinach obcowania z nim, a zwlaszcza w card buildach jak Balatro, ktorego ledwo zacząłem i odstawiłem bo boję się, że pasjando podobne gowno zajmie mi wieczory na najbliższe kilkaset dni.

Bo graficznie te gry zazwyczaj wyglądają jak gowno, vide najlepszy z nich dla psycholi jak ja, a już napewno pierwszy z gatunku Rogue z 1980r.

Jako, ze szukam uzależnienia (do balatro i tak nikt mnie nie namówi) w tym gatunku to szukam ciągle nowych zaskakujących rogulikeów i tak trafiłem na dzisiejszą propozycję.

Othercide od Lightbulb crew dostępne na steam.

Gra przede wszystkim urzeka specyficznym desingiem. Jest praktycznie czarno biała, a glownym kolorem wyróżniającym się na tle mrocznego otoczenia jest krwista czerwień.

Fabula jak to w gatunku jest bardzo oszczędna.

Z tego co zrozumiałem akcja dzieje się w ostatnich dniach wszechswiata kiedy to zlo przyszlo ostatecznie zniszczyć mityczny całun.

Nie wiem, czy to ten turyński, ale chyba o to troche chodzi.

Jesteśmy ostatnia deską ratunku dla tej dobrej strony i za pomocą przywoływanych Cór (d⁎⁎y Panie, wszędzie d⁎⁎y) wyruszac na misje polegające na ubijaniu wymyślnych demonów.

Gra oczywiście jest turowa, mamy ograniczone punkty akcji na rundę, ktore musimy wykorzystać na działania.

Duże znaczenie ma tu umiejętność RUCH gdyż dziadostwo dokola jest dosc mobilne i trzeba kombinować by nie skończyło się tak, że punkty akcji wykorzystujemy na ruch, a na zadanie obrażeń już nam nie starczy to stoimy odsłonięci jak ta pipa.

Kto grał w gatunek ten zrozumie.

Etapy są podzielone na dni. Tych jest 7.

Siódmego dnia stajemy do walki z bossem, ale możemy go zaatakowac juz kolo 4 dnia gdy pojawia sie na mapie, choc to oczywiście w początkowych godzinach gry nie ma sensu.

Każdego dnia możemy podejmować się kilku proponowanych misji polegających na ubijaniu wrogów. Są podzielone na poziomy trudności, jednak mam wrażenie, że ta zależy od ilości wrogów na danej planszy, a nie ich faltycznej potegi.

Córy mogą zginąć, ale możemy je ożywiać lub przywoływać nowe, ale mnie po kilku godzinach gry tylko dwa razy bylo stać na wskrzeszenie.

C⁎⁎j wie za co się dostaje mityczna monete niezbędną do tego celu. Może po pokonaniu bossa. Jeszcze nie doszedlem.

Problem w tym jest taki, że córy leweluja i śmierć sprawia, że babke na 5 poziomie kładziemy do piachu, przyzywamy (jak nas stac, bo o walute tez ciężko) nową na poziomie 1 i mozemy patrzeć jak demony wysyłają ją do piachu.

Córy dzielą się na trzy klasy, wojownik, strzelec dystansowy i obronca z tarczą, która nie ma umiejętności blokowania, za to może atakowac w zwarciu. W drużynie mogą być maks 4.

Największą bolączką gry jest niewywazony poziom trudności. Raz jeden przeciwnik zadaję po 40-80 obrazen, by za chwilę bez żadnego powodu za⁎⁎⁎ac za 700 i córa idzie w niebyt.

Po kilku godzinach nie zauważyłem tez jakiegoś diametralnego postępu. Dni mijają, a ja pi⁎⁎⁎⁎le sie z ginącymi córami i przed walka z bossem mam drużynę w ilości max 2 córy na 1 poziomie. No nie powalczysz.

Tak, ze poki co przestawiam tę grę jako ciekawostkę, dla graczy, którzy lubią turowe tyci taktyczne naparzanki bez rozbudowanej fabuly jak w jprg.

Poki co 6/10

oczko za klimat.

<=== Tag o takich grach do blokowania

Wirtuoz1piorunów

Polecam obczaić Quasimorph, akurat promka teraz jest na steamie

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

8piorunów

Chociaż wiem, to jednak próbuje i łudzę sie ze bedzie inaczej.
Ale inaczej nie jest za kazdym razem jak odpalam nowa gre akcji AAA to nie ma tam ANI GRY ANI AKCJI

Te "gry akcji" są jak swinka morska, ani swinka, ani morska.


"Gra" - gdy "grając" masz po kolei cutscenka na silniku gry, chodzenie i słuchanie dialogu miedzy postaciami pózniej znów cutscenka, wkoncu dostaniesz jakas szczątkowa ilość gameplayu, jak masz szczeście to nie będzie to skradanie, a pózniej znów, to samo. Czemu hejtuje te skradanie ? Bo zabija ono i tak już martwe tempo rozgrywki.

"Akcja" - czesto jest to jak jakis rozwleczony serial, co z tego ze może i ma jakieś momenty, skoro generalnie emocje są jak na grzybobraniu.

I nawet jeżeli któraś przełamuje ten schemat, to i tak nie umie znależc tego balansu pomiedzy "grą" - gameplayem a "akcja" - fabuła, zmianami środowiska, tempem gry.

Tym razem szambo u mnie wybiło przy Mafia the old country.

Jasne, miała sie skupić na fabułe ale nie oznacza to braku gameplayu. Czy mafia 1 nie miała fabuły ? Miała i fabułe i gameplay i tak powinno być.

Można robić gre bez gameplayu która wyjdzie dobrze np Mixtape, albo jakas hybryde jak Red Dead Redemption 2 i też to wyjdzie dobrze. A tutaj dobrze nie wyszło. Gra opisana jak wyżej, co z tego ze są jakies szczątkowe ilości strzelanin, wyscigów, poscigów jak tego realnego gameplayu jest na jakies 2h z 10h gry.

I czuje ze już dobrze nie bedzie, juz nigdy w swiecie gier AAA, zostaja indie które takich gier sie nie podejmą. Samo nazywanie tego grą akcji jest tego zwiastunem.

Gra akcji stała sie okresleniem gry dla mas, gry bez konkretnego gatunku w której ma byc prosto by ogarnał to niedzielny gracz na padzie, duzo cutscenek, prymitywnego gameplayu by jakoś godziny gry leciały. bo gra nie może być za krótka.


Czesto jest tam pomieszanie gatunków, w efekcie zamiast gry dla kazdego robi sie gra dla nikogo, bo jednego będą wkurzać sekcje skradania, innego sekcje logiczne itp. Grasz w takiego spider mana i jest całkiem całkiem ? Prosze bardzo, tutaj masz skradanie. Fajnie ci sie strzela w Resident Evil 4 ? Tu masz gre logiczna (to juz hejtuje mniej, bo są gameplaye)

I tak o to wychodzimy od Mafii 1 gry opartej na trudnym kanciatym gameplayu, ale z poczuciem jego wzglednej swobody. Do mafii 4. gdzie tego gameplayu albo nie ma, albo jest, ale za to mega oskryptowany, zrobiony gorzej niż w jedynce sprzed cwiercwiecza, bo porównując

Wyscigi - w jedynce bez patchy był mega trudny (nie grałem), po patchach normalny wyscig gdzie czułem ze sie scigam, wrogowie poprostu jadą, robią swoje a tutaj ? widząć jak to wszystko jest oskryptowane specjalnie go przegrałem, efekt był taki ze wczytało mi checkpoint pod koniec wyscigu, na wyższym miejscu niż zajmowałem, smiechu warte. I ta ogólna jazda w trakcie roznych misji gdzie nie możesz nawet zaparkować i wysiaść, tylko gra przejmuje kontrole. To już wolałem jedynke i rozbijanie sie w bramie przy barze Saliliego i jasny podział na gameplay i cutscenki.

Poscigi - w jedynce pamietam misje gdzie poprostu jechało sie po miescie i trzeba było zniszczyć pojazd przeciwnika. Tutaj każdy poscig to skrypt, w którym nie warto robić czegokolwiek, bo i tak gra ma jeden słuszny skrypt na tą sytuacje, by dało się jakoś wcisnąć walke na noże.

Strzelanie - w jedynce było to wszystko mega drewniane, wrogowie po trafieniu smiesznie sie kulili, ale tutaj jest coś gorszego, znikające pociski - gdy wróg miesci sie w celowniku i strzelasz i nic sie nie dzieje, jakiś bug, plus ten aimbot wrogów jakby działał jakiś skrypt że jeżeli wróg strzeli a gracz nie jest skitrany to go traf. W zadnej z 3 cześci, łacznie z remasterami nie czułem tak denerwującego strzelania.

Całość można podsumować tym memem.

Inspirator1piorunów

>Gra" - gdy "grając" masz po kolei cutscenka na silniku gry, chodzenie i słuchanie dialogu miedzy postaciami pózniej znów cutscenka, wkoncu dostaniesz jakas szczątkowa ilość gameplayu, jak masz szczeście to nie będzie to skradanie, a pózniej znów, to samo. Czemu hejtuje te skradanie ? Bo zabija ono i tak już martwe tempo rozgrywki.

>"Akcja" - czesto jest to jak jakis rozwleczony serial, co z tego ze może i ma jakieś momenty, skoro generalnie emocje są jak na grzybobraniu.

Czuję jak bym czytał o ceberpunku

Pokaż więcej komentarzy (2)