@bartek555 No dokładnie tak jest jak napisałeś, ja się zgadzam. Tylko kilka kwestii jeżeli chodzi o grzyby, które stosuje od wielu lat. Ad 1. - Jeżeli produkt jest w miarę nowy na rynku, i od niedawna wiemy że posiada związki wpływające pozytywnie na organizm człowieka - to jakim cudem ludzie mieli to spożywać przez dekady w europie? Jaki organ decyduje co było spożywane a co nie, i na jakiej podstawie? Jeżeli korzystałem z wrośniaka przez powiedzmy 12 lat, ale został zakazany teraz, to znaczy że nie wzięto pod uwagę stanu faktycznego, że ktoś od dekady go wykorzystuje? Ile jest takich przypadków? Dlaczego udajemy, że stosowanie czegoś w innych miejscach świata nie jest metodą weryfikacji?
Ad. 2. - Producent wypieków piekarniczych też codziennie nie stosuje testów na to, czy jego żywność jest zdrowa. Komunikaty GIS (ostrzeżenia) pojawiają się codziennie - i pytanie, dlaczego UE stosuje inne praktyki blokowania dla obrotu grzybów, niż innych produktów spożywczych?
Ad. 3. - Pełna zgoda, należy bazować czysto na wiedzy naukowej. Ale w wypadku akurat tych produktów, których używałem, były one od dawna świetnie opisane w prasie naukowej. To nie są magiczne grzybki powodujące widzenie skrzatów, ani nie wyleczą Hiv. Natomiast mają wiele pozytywnych składników. Każdy może wejść na PubMed i się zapoznać z pracami naukowymi.
I teraz, żeby było jasne. Ja nie uważam, że kontrola żywności nie jest potrzebna. Ale blokowanie obrotu suplementów, które maja naukowe uzasadnienie wsparcia organizmu, jakim są wyżej wymienione grzyby to jest zwykła ingerencja nie tylko w wolny rynek czy prawo wyboru (wolność jednostki). Ale jest to w ogóle ograniczanie dojścia do produktów wspomagających po prostu zdrowie (co potwierdzają teksty naukowe). Wychodzi na to, że mamy mechanizm pozwalający tylko dużym koncernom wytwarzać takie suplementy (bo tylko je stać na przepychanie swoich produktów).