Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#anonimowehejtowyznania

Osobistość

w Hydepark

14piorunów

Cześć,

Czytam tutejsze od kilku miesięcy gdy dotarło do mnie, że problem z piciem mnie także pochłonął. Codzienny rausz po pracy jest dla mnie niezbędny, z rana wiem jak to badziewie negatywnie wpływa na mnie a wieczorem i tak kupuje butelkę wódki. Na ten moment nie chce wiele o sobie mówić, ale przyjdzie na to czas w najbliższych miesiącach. Jednak nie o tym miał być ten temat.

Jestem tzw. "wysokofunkcjonującym" alkoholikiem. Dom, praca, studia i nadal udaje mi się niczego większego nie zawalać, ale od jakiegoś czasu staram się rzucić to badziewie i mi to nie wychodzi. Przede mną kilka ważnych ciężkich miesięcy, w których wiem, że muszę zachować trzeźwy umysł. Jednak nie jestem gotowy i nie mam czasu na terapię leczenia, dopiero mogę o tym myśleć pod koniec wakacji jak już będę miał więcej czasu wolnego. Stąd podjąłem decyzję, że "wszywka" będzie najlepszym rozwiązaniem, jednak chciałbym coś więcej się o niej dowiedzieć przed ostateczną decyzją.

Co do powyższego sądzę, że moglibyście mnie wspomóc odpowiadając na kilka pytań związanych z zabiegiem:

Po ilu dniach mogę wrócić do aktywności fizycznej (praca fizyczna, dłuższe prowadzenie pojazdu)?

Jak wygląda rana po zabiegu i w którym miejscu pośladka się ona znajduje.

Jak długo goi się rana po takim zabiegu?

Jedno z najważniejszych, jak to wygląda po zagojeniu? Czy widać to z daleka, czy bardzo wyraźnie to czuć dotykiem (prosto mówiąc "czy bardzo wystaje)? Jestem chłopem 120+ kg, więc pewnie dostanę sporo tych tabletek pod skórę.

P.S. wiem, że pełne leczenie jest dla mnie niezbędne, jednak na ten moment nie mogę sobie na nie pozwolić. Niestety, też mój mózg ma naturę buntownika i zasady postawione o 6 rano, że dzisiaj nie pije bardzo łatwo ignoruje w drodze do domu z pracy.

P.S. 2 za wszystkie rady bardzo dziękuję i mam nadzieje, że nikogo nie uraziła moja ignorancja w tym temacie.

P.S. 3 wiem, że na powyższe pytania znajdują się informację w internecie, jednak są one (dla mnie przynajmniej) bardzo niejasne i niejednoznaczne, stąd piszę tutaj.

Pozdrawiam

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

11piorunów

Chcę się rozstać z mężem. Myślę od tym od paru miesięcy. Ale do rzeczy.

Jesteśmy 3 lata po ślubie, razem od 7 lat. To bardzo dobry i uczciwy człowiek. Nie skrzywdziłby muchy. Czuję jednak, że to nie to. Męczymy się ze sobą, ostatnio ciągle się kłócimy, żyjemy jak współlokatorzy, a nie małżeństwo. Nie mamy dzieci i nie będziemy ich mieć, bo nie możemy.

Mój mąż jest typem człowieka, któremu wystarcza "bylejakość". Byle jak, ale jest. Beznadziejna robota, ale jest. Nie dba o siebie, w domu mało co robi, muszę mu pokazać palcem, o niektóre rzeczy proszę od miesięcy. Na wszystko ma czas. Seksu nie uprawiamy od miesięcy, od wielkiego dzwonu, a jak już jest, to trwa 3 minuty. Nie ma w nim żadnej ambicji, żadnej inicjatywy, o wszystko muszę prosić. Wiele razy próbowałam z nim o tym rozmawiać, ale nie potrafi mi odpowiedzieć, po prostu słucha (albo udaje że słucha) i milczy. Chcę go namówić na terapię małżeńską, żeby nie przekreślać tego od razu, ale jestem z nim bardzo nieszczęśliwa.

Boję się, że go skrzywdzę, bo wiem, że mnie bardzo kocha. Ale duszę się w tej relacji. Unikam jego towarzystwa, cieszę się, jak wyjeżdża. Nie mam nikogo i nigdy bym go nie zdradziła. Żałuję, że wyszłam za mąż.

A może to ze mną jest coś nie tak? Może to ja nie nadaję się do związków? Wydaje mi się, że dobrze bym się czuła sama. Widzę, że z jego strony relacja też się ochłodziła. Gdybyśmy się rozstali, całe jego życie wywróci się do góry nogami, bo dla mnie przeprowadził się do innego miasta. Musiałby się wyprowadzić do rodzinnego domu (mieszkamy w moim mieszkaniu, a nie będzie go stać na wynajem przy obecnych zarobkach), zmienić pracę. Nie chcę mu złamać serca, bo na to nie zasługuje, to dobry człowiek. Ale nie dla mnie. Nie wiem co mam zrobić.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (32)

Osobistość

w Hydepark

4piorunów

Jak sobie radzić z osobowością lękliwą(unikającą)?

Nie potrafię złapać inicjatywy, w tłumie się odezwać. Z jednej strony to wina tego, że w 99% przypadkach nie mam o czym gadać, a z drugiej boję się że coś mi nie wyjdzie i się ośmieszę. Takie kółko spie*******.

Jak jest jakiś temat, jak coś potrzebuję, jak jest o coś zaczepić i się zmuszę to nawet podejdę, ale i tak się stresuję. Nie umiem, nie potrafię, czuję ogromny lęk.

Mam nową pracę, ludzie są spoko, myślałem że będzie inaczej i jakoś tym razem ludzie nie będą mnie mieć za dziwaka, ale znowu przez stres i przez tą przypadłość prawie z nikim nie gadać i widać, że jestem bardzo spięty i zestresowany.

Na przerwie nie mam o co zapytać, a o pogodzie ile można gadać.

Z jednej strony uwielbiam samotność i nie wychylanie się, ale z drugiej zazdroszczę ludziom swobody i umiejętności small talku, czyli gadaniu co wpadnie na język.

Daaawno temu, w podstawówce byłem normalny, pamiętam, że potrafiłem odezwać się sam z siebie na lekcji, coś zaśmieszkować, zaistnieć, ale gdzieś od gimnazjum zamknąłem się całkowicie w sobie i do tej pory, a mam 29 lat, nic się nie zmieniło w tej kwestii.

Byłem ostatnio ze znajomym 'introwertykiem', który to się chwali jak to nienawidzi ludzi i rozmowy, na takim quizie w pubie i normalnie ten 'introwertyk' stworzył grupę z obcych ludzi i nawet z nimi się wymienił numerami.

A w tym czasie ja z boku siedziałem i przez ~2 godziny odezwałem się może parę razy. Najlepsze było jak oni między sobą się wymienili numerami, a mojego nie chcieli.

No więc mieli mnie za niezłego dziwaka. Nie umiem, nie potrafię, to odbiera mi smak życia, ja tak naprawdę wegetuje, a nie żyję...

Ze wszystkim tak jest, w byłych pracach nie umiałem się nigdy do nikogo postawić i byłem często przez innych(często toksycznych współpracownikach) gnębiony. A potem gdy się zwalniałem to zawsze sobie mówiłem, że to ostatni raz i jaki ja głupi byłem, że nie potrafiłem się bronić.

Gdy bym nie był, to zawsze jest tak samo, zawsze jestem cichym, spokojnym gościem który nic się nie odzywa i wszyscy mają mnie za dziwaka. Owszem były sytuacje, gdzie nie było tak źle, ale to można policzyć na palcach jednej ręki, gdzie się odzywałem i śmieszkowałem, ale zwykle wtedy to się dobrze czułem, miałem dobry nastrój i byłem pijany.

Dużo by było gadać, ogólnie to cierpię w środku.

Jak sobie z tym radzić?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

2piorunów

Jak radzić sobie z dziewczyną, który ma różnego rodzaju fobie?

- boi się tłumów, więc nie chodzimy na koncerty, do teatru itd.

- boi się lotów samolotem, więc jeździmy autem na wakacje, a zagranica ogranicza się tylko do kawałka Europy

- jest domatorem - siedziałaby tylko w domu, bo jest tam najbezpieczniej

Męczy mnie "terapeutowanie" i opieka jak nad jakimś dzieckiem, bo "tego nie można" i "tego nie można".

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (15)

Osobistość

w Hydepark

5piorunów

Znam przypadek pary, w której dziewczyna nie chce się przeprowadzić, bo boi się, że rodzice sobie nie poradzą bez niej. Chłopak siedzi sam w mieszkaniu, a ona okazjonalnie wpada do niego na parę dni. Nie wiem w sumie co zasugerować kumplowi, bo są bez ślubu, ale wydaje mi się, że aby para się "dotarła" to jednak trzeba trochę ze sobą pomieszkać.

Ten stan przecież można ciągnąć kilkanaście lat. Znacie podobne przypadki ze swojego otoczenia? Jak to się skończyło?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (13)

Osobistość

w Hydepark

157piorunów

Niecałe 5 lat temu wygrałem w grze totalizatora sportowego (po podatku) nieco poniżej 2mln pln.

Jak to wpłynęło na moje życie?

Ano tak, że spłaciłem ok. 350k kredytu hipotecznego. Zrobiłem remont mieszkania i kupiłem działkę ok 3ha z przedwojennym domkiem w środku lasu. To póki co wyniosło ok 1 mln pln.

Z tego domku odzyskałem cegły, trochę materiałów dokupiłem i gospodarczo z udziałem znajomych budowlańców postawiłem z bratem dom, lekko ponad 100m2.

Dom pod klucz ale z wygranej zostało już niewiele. Znaczy coś tam jest jako poduszka ale tyle znaczy 2kk pln =)

Jest dobrze ale nie life changer

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (87)

Osobistość

w Hydepark

16piorunów

Jestem alkoholikiem. Ukrywam to przed żoną, radzę sobie w życiu, ale nie radzę sobie z tym nałogiem. Nie jestem w stanie pójść na terapię bo wmawiam sobie, że nie potrzebuje tego.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Hydepark

1piorunów

Jak mi firma splajtuje to mam dwie opcje, albo papiery na dużego albo wyjechać gdzieś.

Nie interesuje mnie zbieranie pieniędzy nie wiadomo na co, raczej interesuje mnie życie spokojne, nie muszę mieć luksusów ale chcę mieć spokój dnia codziennego.

Myślałem o dosyć tanio można kupić dom, w sumie jakbym sprzedał moje mieszkanie to by mi starczyło na dom i jeszcze by mi zostało.

Jak tam z pracą? Nie chodzi mi o kasę a o dostępność, mogę robić wszystko, praca w polu, na budowie, w fabryce, jako mechanik, a i specjalistyczny zawód się znajdzie (nie napiszę jaki bo zaraz mnie ktoś obczai :P

Macie jakieś doświadczenia?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Kosmonauta0piorunów

@anonimowehejto skoro masz mieszkanie w Polsce to czemu uważasz że w innym kraju będzie Ci nagle lepiej, zwłaszcza że z tego co widzę rozważasz wyjazd na przysłowiowy zmywak?

Pokaż więcej komentarzy (13)

Osobistość

w Hydepark

0piorunów

Ma ktoś jeszcze ta, że wam się wydaje, iż wszystkim wokół się układa tylko nie wam? Jak się pogodzić z niemożnością osiągnięcia celów życiowych i jednocześnie patrzenia jak wasi znajomi np. z liceum wiodą przynajmniej z pozoru perfekcyjne życia? Żółć mnie zalewa, bo zupełnie mi się nie układa.

Po liceum (może nie najlepszym w mieście, ale całkiem niezłym) tłukłem się tu i tam, skończyłem studia 1. stopnia będąc dwa lata starszy niż powinienem i potem sześć miesięcy bite się tłukłem w poszukiwaniu roboty w zawodzie, kiedy ww. koledzy z liceum kucowali za kosmiczny hajs albo mieli np. praktyki w CERN. Kiedy inni kupowali albo odziedziczali pierwsze mieszkania ja tłukłem pół roku stażu z urzędu pracy, po którym zaproponowali mi trzymiesięczną umowę o pracę na minimalną i pół etatu oraz słyszałem od rodziców, że nawet na kawalerkę po babci nie mam co liczyć, bo muszą mieć fundusze na emeryturę

Na cudowną ofertę się nie zdecydowałem, bo nagle miałem szansę - robota w korpo. Niestety szybko zaczął się sezon i po prostu nie byłem w stanie wytrzymać tempa pracy po 10 h dziennie (i jeszcze najlepiej zabrać robotę do domu) z perspektywą robienia tego przez najbliższe kilka miesięcy. Rzuciłem to w cholerę i przynajmniej w końcu mogłem się wyspać i głowa mnie ze stresu nie bolała. Do innego korpo raczej się nie załapię (zawsze się na rozmowach kwalifikacyjnych wykładam, bo pomimo tego, że nieźle mi zawsze szło z liczbami, danymi itp. jestem lekko upośledzony społecznie, mam wadę wymowy i do tego kiepsko funkcjonuję w sytuacjach stresowych, więc bywa, że testy wstępne rozwiążę świetnie, a potem i tak mnie HR odstrzeli). Zostało mi szukanie roboty po administracji miejskiej i państwowej (gdzie 4200 brutto potrafi być kosmicznym hajsem) oraz mieszkanie z rodzicami Bóg wie jak długo.

Nie byłoby to takie straszne gdyby nie to, że rodzina już za mną nie przepada i zdarzyło mi się od podchmielonej (rodzice mają zwyczaj picia piwa lub dwóch wieczorem, w weekend więcej) matki usłyszeć, że spodziewała się po mnie więcej (nie żeby sami osiągnęli nie wiadomo jak wiele, gdyż matka pomimo ukończenia dość wymagających studiów matematycznych siedzi jako nauczyciel mianowany, gdyż dyplomowanego jej się robić nie chciało, w podstawówce, a ojciec mimo wyższego wykształcenia ekonomicznego i znajomości trzech języków obcych jeździ dostawczakiem po mieście), a w domu generalnie panuje atmosfera przygnębienia.

Chłop by się przyuczył do pracy jakiegoś analityka albo księgowego, ale nikt bez doświadczenia wziąć nie chce. Myślę jeszcze nad seminarium, bo zawsze się ta myśl gdzieś przewijała w różnych momentach mojego życia, a teraz nawet nie mam już nic do stracenia, bo baby niet, kariery niet i perspektywy na obie również niet. Może przynajmniej w rękach Kościoła mógłbym być użytecznym narzędziem i coś ze swoim życiem zrobić, bo teraz tylko tłukę głową w ścianę, a lata lecą (niedługo 26. urodziny).

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Osobistość0piorunów

OP: @dsol17: Zaczynam niedługo w tej administracji, bo co innego mi w tym momencie zostało, a w korpo jako praktykant nie dostawałem wcale dobrej kasy. Mógłbym dostać lepszą jako asystent, gdybym nie zrezygnował i by mi przedłużyli umowę.

@koniecswiata: Niezaprzeczalną zaletą jest możliwość rzucenia wszystkiego w cholerę. Kasa wtedy mi jakoś szczególnie potrzebna nie będzie, bo jak będzie zakwaterowanie i wyżywienie to tylko coś na grzbiet ogarnąć i można funkcjonować. Bardziej mi chodzi o cel w życiu, jasno wyznaczone obowiązki, rolę społeczną i ogólnie tożsamość jaką człowiek otrzymuje razem z sutanną. Poza tym sama służba jako ksiądz mi się wydaje czymś szlachetnym, choć ewidentnie materiał na kaznodzieję i spowiednika ze mnie żaden. Większa szansa, że bym się zakopał w książkach i ciągnął jakiś niszowy temat, próbując zostać specjalistą od np. teologii moralnej jednocześnie starając się ogarnąć zwykłe obowiązki stanu.

---
Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)

Zaakceptował: HannibalLecter

Anonimowe Hejto WyznaniaAnonimowe Hejto WyznaniaAnonimowehejto
Gruba ryba1piorunów

@anonimowehejto jak nie mogłeś w korpo wytrzymać to jak chcesz znieść bycie księdzem? Zostaniesz zniszczony jeszcze w seminarium. A tak poważnie to jedna rada, przestań myśleć o przeszłości. Co było to było i tego nie zmienisz. Zacznij żyć od nowa i rozwiązuj swoje problemy jeden po drugim. Najpierw praca, potem dziewczyna, potem wyprowadzka od starych. Przeszłość z której nie jesteśmy zadowoleni istnieje tylko w naszej głowie, jej już nie ma .. a najlepiej pomyśleć że tego nie było. Inaczej zamienia się w straszny kamień u szyi i negatywnie wpływa na teraźniejszość i przyszłość. Aha, zainteresuj się jakąś filozofią która Ci pomoże psychicznie. Polecam stoicyzm i kaizen. Dzięki nim da się wyjść z każdego szamba.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Hydepark

3piorunów

Sytuacja następująca:

Kobieta "lecąca" na dwa fronty przez kilka tygodni.

Jeden front ze mną - znajomym, z którym wyjątkowo dobrze się bawiła, z którym spała wiele razy i obiecywała wspólną przyszłość ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Drugi front - jej chłopak, a dokładniej narzeczony. Z najgorszego sortu na świecie stał się w pewnym momencie ideałem, przez co plany odejścia od niego poszły w niepamięć.

Poinformować jej narzeczonego, że odstawiła podwójną rurę, po czym postanowiła "nawrócić się" wypinając się na mnie całkowicie?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (11)

Osobistość

w Hydepark

2piorunów

Tomki i Tosie, od paru lat przegrywam z rynkiem nieruchomości w . Szukam swojego pierwszego mieszkania i choć sukcesywnie udaje mi się powiększać mój budżet, ciągle nie jestem w stanie znaleźć sensownego mieszkania. W najbliższym czasie wchodzi i zastanawiam się, co bardziej się opłaci - skorzystanie z kredytu, czy zakup za gotówkę (zakładając, że obie opcje są dostępne).

Jak to sprawdzić/wyliczyć? Jakie alternatywy wziąć pod uwagę?

Z góry dzięki za życzliwe podpowiedzi tym bardziej, że pod presją zdolność klarownego rozumowania mocno podupada..

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Osobistość0piorunów

@anonimowehejto Ze swojej strony polecam podpytać po znajomych czy nie mają do polecenia jakiegoś sprawdzonego doradcy kredytowego. Sam korzystam z takiej usługi i jestem mega zadowolony, że na wszystkie moje pytania dostaję prefesjonalną odpowiedź - opierając się na wiedzy z neta można osiwieć.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Osobistość

w Hydepark

10piorunów

Czy macie jakąś wiedzę na temat kosztów operacji plastycznej polegającej na usunięciu nadmiaru skóry po odchudzaniu z okolic brzucha i klatki piersiowej? jaki jest rząd wielkości cen za takie operacje?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

8piorunów

Młodsza, pełna życia, urocza - to przymiotniki określające istotę która rozj%bała mi łeb od min. miesiąca

Nigdy taki nie byłem, przy niej wszystko jest fajne, odkrywane na nowo, nawet coś czego wcześniej nie tolerowałem

Mimo że nie utrzymuje ze mną kontaktu, tęsknię bardzo.. Tęsknię za tym spojrzeniem, śmiechem... :|

Wydawało mi się że jak pojedziemy parę razy na wycieczkę to tu to tam i ją troszkę lepiej poznam, wytłumaczę sobie że "to nie to"

Nigdy bardziej się nie przejechałem, nawet polonezem pod lidlem...

Tak bardzo bym chciał ją mieć, ale it's over nie dla chłopa ona, lecz .... nie wiem kogo bo nikogo nie ma

Zapytacie - co ma takiego super w sobie?

Odpowiem Wam - wszystkie czerwone flagi jakie dało się kolekcjonować...

Co ja w niej widzę? Nie wiem, ale jakoś przy niej czuję że żyję

Kto na tym cierpi? Głownie ja, bo mamy zbyt bliskich znajomych, aby to się wydało a ona zbyt inna by mnie zechciała

Mógłbym mieć inną? Mógłbym, prawie nawet miałem, ale nie umiałem poczuć tego samego co do tej...

Ale

co za

dlużej tak nie wytrzymam, przestań mi ryć banie!

Zaproszę ją na wakacje we wrześniu, co może pójść nie tak? XD

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Osobistość0piorunów

OP: @anonimowehejto: Przez wspólnych znajomych ja ją mocno olewam. Naprawdę. Jest mi nawet głupio (wewnątrz) że nie zwracam na nią uwagi (bo chciałbym). Czasami jednak zdarzy się że się speszę.. Sam na sam próbuję jakoś dotrzeć ale nie wychodzi, przy wspólnych znajomych niemal jej unikam, abym nie wariował XD.. Co ona o mnie myśli, tego już nie wiem. Po historiach z apkami randkowymi, moja ocena to dobre 0/10 przy niej 5-7/10

Skąd na przyszłość wyczuwać "zielone światło"?

@ewa-szy: Wiesz co, to jest tak.. gdy ją o coś zapytasz i pociągniesz temat to Ci miło i przyjemnie wytłumaczy. Trzeba jednak uważać żeby nie wyszło z tego przesłuchanie (dlatego często pytam o jedną rzecz i ucinam xD)... Często też nastaje cisza - na niektóre rzeczy ani ona ani ja nie potrafimy odpowiedzieć zachęcająco, albo po prostu zbywamy prostą odpowiedzią przez co temat zostaje zabity :P

Faktycznie cię zlewa? Pomija milczeniem zaczepki, odwraca się i odchodzi, kiedy mówisz? Ignoruje zaproszenie czy wiadomości?

Nie wiem, bo ją ignoruję w wielu przypadkach gdy są jacyś kumple lub kumpele. Sam na sam nastaje grobowa cisza jak na złość :D

Po dłuższym zastanowieniu, to moim zdaniem tak, na zaczepki nic się nie odzywała, ani nie oddawała. Wybierając sie na jakiegoś tripa ekipą idziemy razem, idzie powiedzmy ze mną, a ona potrafi olać wszystko i idzie mimo że np. zatrzymałem się po coś, by np komuś z grupy pomóc, pogadać, czy coś mnie zainteresowało.

Możesz mówić wiele, ale tak na moje, nie zauważam żadnych sygnałów z jej strony. Jak dla mnie to jest zimna i obojętna. Ani nie daje oznak na coś (nie zwracałem akurat uwagi czy się często na mnie patrzy, ale jak już do tego dojdzie to mmm ;)) pozytywnego ani negatywnego.

Staram się nie nadużywać kontaktu w Internecie, więc nie piszemy ze sobą wcale. Nie odpisuje od razu, totalnie. Nie rozpisuje się też. Pytanie - odpowiedź. Koniec.

Jak chcesz, to proszę napisz jak dajesz znać żeby ktoś spadał, a jak go zachęcasz żeby się odezwał?

Ja naprawdę chciałbym spotkać jakąś której serio bym się spodobał i ona mi się spodobała i porównać to z tą która mi się podoba :(

Lata szkoły średniej obfitowały w brak koleżanek, więc najlepsze lata poszły w piach i teraz piszę jakieś kocopoły w necie, haha :D

Zaraz powiecie - zapytaj jej wprost: Absolutnie to nie wchodzi w grę.

Dzięki!

---
Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)

Zaakceptował: HannibalLecter

Anonimowe Hejto WyznaniaAnonimowe Hejto WyznaniaAnonimowehejto
Osobistość0piorunów

Anonim:

Skąd na przyszłość wyczuwać "zielone światło"?

Będziesz to czuł, nie przeoczysz tego gdy kobieta na ciebie leci. Pamiętaj że to nie facet wybiera sobie kobietę tylko kobieta faceta. Jeśli jej się nie podobasz to nic z tego nie będzie, choćbyś nie wiem co robił. Z tego co piszesz to ona nie jest chętna, więc zakończ tę znajomość zanim się jeszcze bardziej wkręcisz bo potem będzie bardziej bolało. Ona jest z nie twojej ligi, poćwicz najpierw na dziewczynach ze swojego poziomu, nabierz obycia a potem startuj do tych atrakcyjnych. Skoro spodobała się tobie, to z pewnością też komuś innemu, a do tych najatrakcyjniejszych dziewczyn konkurencja jest duża. Odpuść.

---

Zaakceptował: HannibalLecter

Anonimowe Hejto WyznaniaAnonimowe Hejto WyznaniaAnonimowehejto
Pokaż więcej komentarzy (35)

Osobistość

w Hydepark

2piorunów

Mieliście może kiedyś przyjaciołkę czy partnerkę z mitomanią? Czy udało się wam jakoś pomóc takiej osobie? Czy w ogóle da się jakoś pomóc takim ludziom? W sensie chodzi mi o taką prawdziwą mitomanię, gdzie człowiek potrafi kłamać totalnie niepotrzebnie itd.

Miałem przez chwilę dziewczynę, która z dnia na dzień mnie rzuciła, a dopiero potem się dowiedziałem, że ma taki problem. Wiele dziwnych historii się od niej nasłuchałem, ale jakoś głupio mi było wtedy podejrzewać ją o kłamstwa itp. Kiedy powiedziałem jej, że dowiedziałem, się że mnie okłamywała jak byliśmy w związku, to postanowiła mnie zablokować. Teraz uczucie do niej już przeminęło, ale gdzieś tam w środku strasznie chciałbym jej pomóc. Nie liczę na żaden powrót do związku z nią itp., wolę sobie znaleźć kogoś innego. Zwyczajnie szkoda mi tej dziewczyny tak po prostu i ludzi których może jeszcze skrzywdzić. Czy da się w ogóle coś zrobić?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Osobistość1piorunów

@anonimowehejto a to na pewno mitomanka? Bo notorycznie kłamią psychopaci, socjopaci i narcyzi (chociaż ci chyba najmniej patologicznie).

No mój ojciec psychopata kłamał zawsze i wszędzie. Jak go złapałeś na kłamstwie to mówił, że miał co innego na myśli.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

2piorunów

Temat

Uprzedzam, że chodzę do lekarzy. Ale możliwe, że komunikacja nie jest najlepsza, bo nadal nie rozumiem dlaczego wydaje się, że nie jestem blisko rozwiązania.

przeskocz do "TU WAŻNE:", bo historia to tylko tło wydarzeń.

Tu trzeba nadmienić, że jestem kimś z innym pov niż zwykli ludzie i zwykle w przypadku problemów zdrowotnych lubiłem się samodiagnozować i obserwować przebieg choroby i patrzeć jak sama znika. Np jak byłem w liceum to w czasie kiedy miałem inne problemy dodatkowo miałem problem z układem moczowym, że ciągle chciało mi się sikać i chyba przez pół roku nie poszedłem do lekarza, bo z poziomu logicznego wiedziałem, że nie chce mi się sikać i to tylko dysfunkcja "funkcji opiniotwórczych" organizmu, a mój umysł wie lepiej co i jak. Więc tak z pół roku się opierałem, co raczej nie było rozsądne, bo wymęczyło mój organizm, a pozbycie tego problemu to było tylko zażycie Furaginy, czyli leku bez recepty. W każdym razie modus operandi w sprawie problemów zdrowotnych był daleki od optymalnego. Ciekawość, cynizm i ignorancja miały/mają dodatkowy koszt.

Jak byłem w ostatniej klasie gimnazjum bolał mnie brzuch na poważnie po raz pierwszy. Odczuwałem na tyle poważny problem, że nie poszedłem do szkoły i odwiedziłem lekarza, który dał skierowanie na USG. Byłem bardzo napalony na wersję w której mam zapalenie wyrostka(bo to był znany problem u innych dzieci w szkole), więc jak byłem na USG i lekarz powiedział, że wszystko OK, ALE mam wzdęcia to przy zdawaniu relacji lekarzowi rodzinnemu nie powiedziałem nic o wzdęciach i uznałem, że to nie jest problem. I tak jeśli odczuwałem od tego czasu dyskomfort to mówiłem do siebie trudno i go ignorowałem. Bo zwykle mijał (np ten oryginalny ból też na drugi dzień został ograniczony).

Później jak byłem w liceum to zrobiłem kilka bardzo złych rzeczy na raz:

- złe odżywianie (przy czym analiza rzeczywistości w pryzmacie innych ludzi mówi mi, że wcale nie było takie złe, ale niestety u mnie miało to związek z problemami, które ciągną się do teraz). Ale generalnie to co było bardzo złe to byłem ciągle odwodniony. Bo tam jedzenie to walić.

- ściskałem pasek do maksa, może mam złą budowę ale spodnie mi ciągle uciekają więc ściskałem je do maksa

- z jakiegoś powodu jeszcze złapałem owsiki (i jakże inaczej, zanim wgl ogarnąłem, że to osobny problem to też minęło z pół roku). W sumie jedyne leczenie farmakologiczne jakie miałem w związku z tymi rzeczami to było branie tabletki przeciwpasożytowej. Ale po tym długim okresie męczenia organizmu.

- dodatkowo od połowy liceum zaczęły mi się robić jakieś problemy laryngologiczne związane w jakimś stopniu z układem pokarmowym

W wyniku 2 i 3 , ale niewątpliwie reszta też ma jakiś związek byłem w pewnym momencie w takim stanie, że generowało mi się ciśnienie w brzuchu (plus organizm reagował bardzo źle na noszenie długich spodni i opinanie brzucha w jakikolwiek sposób) i miałem wzdęcia plus chciało mi się często odwiedzać toaletę, ale nie zawsze mogłem sobie na to pozwolić, np 1h na lekcji czy 1h w autobusie więc musiałem wstrzymywać wszystko w sobie, co też nie było dobre dla całego problemu.

TU WAŻNE:

**I teraz minęło pare lat od tego, ogólnie na studiach zastosowałem troche tricków np zacząłem trochę lepiej się odżywiać i trochę dało się to ogarnąć. Przynajmniej do stanu w którym da się żyć. Ale nadal mam niestabilny układ pokarmowy, trochę wzdęć, czasem jak ubiorę długie spodnie to mam ten sam problem co kiedyś. W sumie najbardziej mi przeszkadzają problemy laryngologiczne, bo ewidentnie gardło jest podrażnione ( i nos i potem uszy), mam objawy zgagowo-refluksowe. I problemy z oddychaniem przez nos ogólnie (który dodatkowo się zatyka przez te objawy zgagowo-refluksowe) i np strasznie źle mi się śpi, budzę się z wysuszonym gardłem. Jestem ciągle zmęczony i jeszcze chyba z uwagi na te podrażnienia mi tarczyca odpierdala.

Więc zacząłem leczenie na poważnie. I teraz jest problem, bo nie mam żadnej poważnej diagnozy. Na początku trochę przepychania na linii laryngolog-gastro(entero)log-alergolog (nie mam żadnych alergii). Z laryngologicznego punktu widzenia muszę zrobić sobię jakąś korekcję nosa plus nie wiem co z tym wrażliwym gardłem. Wiem tylko, że obecnie najlepszym lekiem na objawy jest a) alugastrin w saszetkach b) nawilżanie pomieszczenia do wartości 80+ % oraz stosowanie pastylek do podrażnionego gardła. Dodatkowo miałem już gastroskopię i podobno nie mam refluksu, tylko magiczne objawy z nim związane. Z gastrologicznego punktu widzenia robię jakieś badania, na jakieś nietolerancje, kalprotektyny i wszystko wychodzi bardzo dobrze/w normie. I nie wiem wgl jaki będzie dalszy kierunek leczenia**

W każdym razie nie rozumiem czy to jest tak unikalne, czy robimy leczenie w sposób przestarzały, że jeszcze nie ma pewności co mi jest i jak to wyleczyć. Może coś z tego opisu brzmi znajomo dla kogoś? Albo ma jakieś inne pomysły?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Osobistość4piorunów

@anonimowehejto jak na moje, najpierw bawiłeś się w samodiagnozy, co nie skończyło się najlepiej. Nie dlatego, że samodiagnozy są złe, tylko trzeba mieć jakieś wstępne pojęcie o tym, na co i w jaki sposób organizm reaguje. Czyli tak ze 25 lat lekko licząc najpierw przeżyć, zaliczyć pod kontrolą lekarza co popularniejsze zjawiska i potem możesz z dość dużą dozą prawdopodobieństwa załatwiać sam większość chorób.

A teraz dla odmiany szukasz diagnozy w internecie, co jest jeszcze mniej rozsądne. A skąd bez badań mamy wiedzieć, czy po prostu nie masz robaków, niekoniecznie owsików? Może się kładziesz po jedzeniu i stąd objawy refluksu, problemy z gardłem wywołuje kwas żołądkowy a może tak sobie załatwiłeś migdałki, że zamiast chronić stały się źródłem chorób?

Albo masz zaawansowaną hipochondrię. Wszystko możliwe. Załatw korektę przegrody nosowej i poszukaj dobrego diagnosty na całą resztę.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

12piorunów

pare lat temu spotykalem sie z pewna dziewczyna, randki itd. i ktoregos razu dosc mocno mnie obrazila, smiejac sie ze mnie, mojego wygladu, czegos na co nie mam wplytu..... rozstalismy sie chwile pozniej ale aby to jakos zdusic, odreagowac postanowilem ze podejme probe ekstremalnej przemiany ciala. wtedy sporo cwiczylem wczesniej (5 treningow tygodniowo) ale to co odpaliłem to byl istny hardcore. cwiczylem dwa razy dziennie. rano godzina mocnego treningu areobowego, po poludniu 1,5h ciezkich cwiczen silowych, codziennie, 7 dni w tygodniu przez 2 miesiace. zero przerw czy dnia wolnego. do tego zarzucilem ekstremalnie zbilansowana diete, nie tyle ze malo jadlem, a bardziej zdrowo, zero slodyczy, zero pustych wegli, lecialo bialko z miesa, zdrowe tluszcze i weglowodany. wszystko podliczone na 7-8 posilkow. do tego pelna suplementacja. czulem sie jak zawodnik pro ktory szykuje sie do mr olimpia. wstawalem i od razu mysli byly skierowane co dzis cwicze jakie posilki przygotowuje, co suplementuje, do tego bieganie, plywanie, odnowa biologiczna. te 2 miesiace zmienilem sie nie do poznania - schudlem 30kg. sylwetka zdecydowanie na plus. wiec niech nikt nie mowi ze sie nie da. da sie wszystko - siedzi w glowie. fakt ze przez te 2 miechy zylem tylko silownia, zero wyjsc, duzo spania i praca ktora byla jakby jej nie bylo bo tez tam glownie jadlem i rozpisywalem treningi. na dluzsza mete nie do zrobienia, intensywnosc by mnie zmiotla z planszy. ale czulem sie jak bog, ze moge wszystko.....

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Osobistość4piorunów

UśmiechniętaMucha: Dziś mój 9 letni syn powiedział :

"Tata od ciebie chyba najwięcej się uczę. Opowiadasz mi o wszystkim"

Tak dumny nie czułem się nigdy.

---

Zaakceptował: HannibalLecter

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Hydepark

10piorunów

jaka byście dali sobie rade gdybyście hipotetycznie mogli cofnać się w czasie do lat gdy mieliście te naście lat? oczywiście nie chodzi mi o banały i banialuki w stylu kupuj krypto, tu masz nr totka ale bardziej o takie życiowe rady. mi nie dane było niestety spotkać na swojej drodze życiowej nikogo kto takimi dobrymi radami mógłby mnie obdzielić wtedy gdy kończyłem podstawówkę czy byłem w liceum. chociaż nawet gdyby i taki ktoś był i dawał słuszne i cenne porady życiowe to pewnie wiedzac jakim idiotą wtedy byłem i tak bym go nie posłuchał. teraz mając te ponad 40 lat w sumie też nie mam komu takich rad dawać, tak już się życie ułożyło. więc jeśli masz te <20 lat i ktoś znacznie od ciebie starszy daje ci cenne rady to nie neguj tego a posłuchaj i zastanów sie. bo czesto przemawia przez niego szereg doświadczeń, także tych przykrych, okupionych cierpieniem a może dzięki niemu ich unikniesz w swoim życiu.

zresztą, chyba tak jestesmy skonstruowani że nie słuchamy w tak młodym wieku starszych, czesto myślac ze jest to czcze gadanie staruchów. po latach dochodzimy do wniosku ze byliśmy idiotami i robiliśmy tak fatalne błędy życiowe które przekresliły wiele naszych zyciowych szans.

ja zaczne:

- nigdy nie ufaj kobiecie (chyba że własnej matce), cokolwiek by nie mówiła, cokolwiek by nie robiła mniej w głowie że wystarczy sekunda aby zamieniła twoje zycie w pieklo. mniej zawsze własne zdanie i bierz poprawke ze nawet najwieksze uczucie z twojej strony ona moze spuscic doslownie w kiblu...

- ucz sie dla siebie nie dla ocen, wal to ze masz 2,3 czy 4, nie musisz miec samych 5 i ucz sie głównie tego co sprawia ci radosc i w czym czujesz sie dobrze. poznawaj, dociekaj, pytaj.

- otaczaj sie ludzmi tylko takimi ktorzy prą do przodu i są madrzejsi od ciebie

- nie boj sie inwestowac, odkladanie do skarpety to zly pomysl. kupuj tylko to co naprawde potrzebujesz lub dzieki czemu zdobedziesz wiecej funduszy

- nawiazuj jak najwiecej znajomosci. poznawaj ludzi, dbaj o relacje na stopie kolezenskiej. oferuj swoje uslugi. w pozniejszym zyciu te kontakty utoruja twoja droge do wszystkiego o czym zamarzysz.

- jesli pracujesz w firmie w ktorej nie masz perspektyw rozwoju a tym bardziej sie meczysz, jak najszybciej ja zmien, nie tkwij w jednym miejscu za dlugo jesli nie ma rozwoju. nie boj sie pytac o podwyzki.

- zawsze mniej wlasne zdanie ale sa sytuacje ze trzeba schowac dume do kieszeni

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Fanatyk4piorunów

@anonimowehejto
-Kończ szkoły i studia które dają realny fach i prawo do wykonywania zawodu na liście zawodów regulowanych a nie jakieś gówno kierunki dla samego dyplomu czy pasji.
-Jak najwcześniej ucz się języka obcego najlepiej angielskiego lub niemieckiego

Pokaż więcej komentarzy (15)

Osobistość

w Hydepark

11piorunów

Szukam jakiejś książki, która pomogłaby mi lepiej rozumieć własne emocje.

Zarówno w rozmowach z rodziną, jak i we wszystkich moich związkach miałem i mam problem z przyjmowaniem krytyki. Bardzo dużo rzeczy odbieram jako personalne ataki i zdarza mi się wówczas odpowiadać tym samym - często kończy się na słownej agresji.

Do tego bardzo rzadko zdarza mi się uznać, że to ja popełniłem błąd. Automatycznie szukam winnych, ilekroć coś mi nie wyjdzie. "Zaciąłem się nożem przy krojeniu, bo mi to Twoje radio przeszkadza".

Myślę, że pomogłoby mi gdybym lepiej zrozumiał co się dzieje w mojej głowie i wiedział jak to kontrolować. Chciałbym automatycznie rozumieć, że to nie każda uwaga wobec mnie, to personalny atak na moje jestestwo. Albo że to że ktoś schował moją szczoteczkę do szafki nie było zrobione mi na złość. Itd.

Nie sądzę, żebym był w stanie wymagającym terapii, stąd chciałbym zacząć od jakichś książek i pracy nad sobą. Co polecacie?

PS Mam 28 lat jbc, więc to raczej nie kwestia niewykształconych synaps xD Albo kij wie - może nie dojrzałem jeszcze jednak.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Sum2piorunów

@anonimowehejto Jak ja nie lubię ludzi takich jak ty, od razu się wkurwiam nawet jak to czytam xd nie chciałem cię urazić ale naprawde musisz to ogarnąć, albo... doprowadzić do tego żeby to inni byli zależni od ciebie, miej wysokie stanowisko w pracy żeby mieć dużo podwładnych i w małżeństwie bądź jedyną osobą która żywi rodzinę, do tego wymuś na dzieciach by wybrały drogę życiową którą TY im wybierzesz i studia za które TY płacisz, miej znajomych biedniejszych od siebie i też ich uzależniaj w różny sposób, muszą być ci wdzięczni nawet jeśli jesteś c⁎⁎⁎em. Wtedy tylko twoje zdanie będzie się liczyć i właściwie możesz sobie mieć wyjebane na opinie innych bo co oni bez ciebie zrobią.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Osobistość

w Hydepark

6piorunów

Witam wszystkich,

Może moje wyznanie wyda wam się nudne i pozbawione sensu, ale proszę was o radę. Ze swoją różowa spędziliśmy ostatnio fantastyczna niedzielę. Jeździliśmy razem na motocyklu, po drodze zatrzymaliśmy się w kilku ciekawych miejscach. Zjedliśmy dobry obiad i deser. Na jednym z przystanków, zrobiłem różowej fajna fotkę. Różowa poprosiła mnie o wysłanie fotki. Po czym powiedziała, że opublikuje je na IG, ale wyśle je tylko bliskim znajomym. Po 2 dniach mówi mi że wysłała fotkę do swojego byłego i on je polubił. Temat przemilczałem, ale nie czuje się z tym dobrze. Pytanie czy jest o co być zazdrosnym czy olać temat?

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Gruba ryba3piorunów

@anonimowehejto po co wysylac bylemu fotki? :confused: No chyba za nim teskni, a ty jestes zeby przypadkiem ksiezniczka nie byla sama xd i zeby nie bylo. Tez mam bylego jednego, z ktorym sie zwyczajnie przyjaznie, kazdy poszedl w swoja strone, wysylamy sobie czasem fotki, ale to jest jakby standard naszych relacji, a nie z d⁎⁎y odezwanie sie po pol roku np. xD tu to wyglada na zwykla tesknote i brak atencji niestety.

Gruba ryba1piorunów

@anonimowehejto a jesli ma tak ch⁎⁎⁎wy charakter, ze musi po zerwaniu jeszcze dokopac bylemu to jest po prostu osoba zawistna i malostkowa. Zebys nie plakal za 10 lat, ze oczy p⁎⁎da zarosly. :smiley: Bo wy zawsze wybieracie jakies niedojebane laski, z niedoborem atencji, a zwyklych, normalnych nie widzicie. :smiley: Ostatnio sie kumpel zdziwil, ze trafil na dziewice - ona chyba 30 lat. Ja go wysmialam bo znam takich co najmniej kilka, ale faceci nie sa nimi zainteresowani, bo one nie swieca d⁎⁎a.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Hydepark

16piorunów

TLDR: Pokłóciłem się z laską która ma mózg w kształcie orzeszka którego całe życie szukała wiewiórka z epoki lodowcowej, po tym jak stwierdziłem że nie zgadzam się z roszczeniami LGBT i że z biologicznego punktu widzenia, istnieją tylko 2 płcie - otrzymałem ostrzeżenie w korpo że to niedopuszczalne zachowanie z mojej strony. Czytaj całość jak chcesz się dowiedzieć o co cho;)

Dostałem dzisiaj ostrzeżenie z HR przez jedną akcję która miała miejsce w czwartek w ubiegłym tygodniu. Podczas przerwy jak każdego dnia, jedna z moich „koleżanek” zaczęła komentować pewien filmik który w towarzystwie omawialiśmy. Dotyczył on pewnego filmu na YT w którym ktoś opisywał XX i XY z biologicznego punktu widzenia i jaki wpływ mają media oraz internet na dzisiejszy rozwój intelektualny oraz postrzegania pewnych faktów przez ludzi (zaginanie rzeczywistości i kreowanie jej pod własne poglądy). Po pewnej wymianie zdań, koleżanka ta zaczęła troszkę unosić głos i próbować nas przekonać co do pewnych kwestii związanych z ilością płci itd. Starałem się trzymać poziom podczas wymiany zdań ale jak to w takich sytuacjach bywa, doszło do małej sprzeczki ponieważ po słowach „…moim zdaniem LGBT to bzdurne próbowanie wciskania na siłę czegoś czego nie można pokryć w faktach i nie zgadzam się z twoimi poglądami bo dla mnie były, są i będą 2 płcie które maja pokrycie w biologi a ty próbujesz na siłę nas przekonać ze jest inaczej…”.

Żeby jeszcze była to jakaś wymiana zdań i zwykła rozmowa na ten temat, która można by było w cywilizowany sposób zakończyć i powiedzieć sobie siema nara. Niestety nie. Skończyło się na krzykach z jej strony i zniknęła gdzieś za rogiem krzycząc tylko że dyskryminuje jej poglądy i wyciągnie z tego konsekwencje. Dziś miałem rozmowę z przełożonym który ostrzegł mnie ze jest to niedopuszczalne zachowanie i się nie może więcej powtórzyć bo w tej firmie nie toleruje się dyskryminacji i dostaje ostrzeżenie.

Ja się pytam k⁎⁎wa - czy to przypadkiem ja nie powinnienem się czuć dyskryminowany skoro ja tylko starałem się rozmawiać a to ona nie potrafi kontrolować swoich emocji i tracąc argumenty, starał się wywierać na mnie presję.

Ahhh korpo szczury… Czasami się zastanawiam gdzie ja żyje ( ͡° ͜ʖ ͡°)

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Specjalista2piorunów

@anonimowehejto do roboty przychodzisz robić a nie filozoficzne dyskusje prowadzić. To samo jest z polityką, jak dopierdolisz w złym towarzystwie szczególnie lewicowym, że na przykład głosujesz na konfederację to będą się na wszystkie sposoby do Ciebie do⁎⁎⁎⁎⁎alać. Ludzie teraz są strasznie nietolerancyjni na wszystko inne niż to co oni myślą. Jak już musisz jakieś głupoty pogadać to rzucaj takimi ogólnikami z którymi większość się zgadza, za wysokie podatki, masło drożeje itp. A jak nie wiesz o czym gadać to sprawa jest prosta z kolesiami o wszystkich innych tematach, a z biurwami o podróżach i restauracjach w Twoim mieście. Na nic bardziej górnolotnego się nie nastawiaj z dupami w korpo. Wszyscy tam są na chwilę, a nie żeby jakieś pokrewieństwo dusz łapać albo prowadzić debaty akademickie.

Pokaż więcej komentarzy (26)