Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#bookmeter

Gruba ryba

w Książki

14piorunów

220 + 1 = 221

Tytuł: Poza dobrem i złem

Autor: Fryderyk Nietzsche

Kategoria: Filozofia

Wydawnictwo: Vis-a-Vis Etiuda

Format: książka papierowa

ISBN: 9788379982578

Liczba stron: 206

Ocena: 7/10

Książka dużo lepsza niż zmierzch bożyszczy. Bardziej klarowna i napakowana przemyśleniami. Szukanie "nadczłowieka" i odpowiedzi na pytanie jak wyrwać się z cyklu "silni ludzie tworzą dobre czasy, dobre czasy tworzą słabych ludzi, słabi ludzie tworzą ciężkie czasy". Wyśmiewanie religii oraz innych filozofii. Ludzie to zwierzęta i nie powinni tłumić swoich instynktów i emocji. Spojrzenie na przemiany następujące w społeczeńtwie i wytłumaczenie dlaczego jest im przeciwny.

Lider

w Książki

27piorunów

219 + 1 = 220

Tytuł: Czuwając nad nią

Autor: Jean-Baptiste Andrea

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak Koncept

Format: e-book

Liczba stron: 512

Ocena: 9/10


O książce pisali już @bojowonastawionaowca (TU) i @JapyczStasiek (TU), więc ja się skupię na czymś innym przy moim podsumowaniu.

Andrea pisze powieść-spowiedź. Głos bohatera - rzeźbiarza, który po dekadach wraca do własnej historii - jest cichy, pełen skromności i lekkiego wstydu. Nie unosi się nad życiem, tylko je czyści jak kamień przed pracą dłutem: centymetr po centymetrze. Największą siłą książki jest właśnie ta perspektywa "po czasie" - bez tromtadracji, z uczciwym uznaniem błędów i tego, że nie da się ich naprawić, z podejrzliwością wobec własnej pamięci. Ale także z bardzo krótkimi lakonicznymi opisami wspomnień, w których podkreśla tylko to co ważne, bez zbędnych słów czy ucieczek w dygresje.

To także piękna historia zwyczajnego życia i pięcia się po drabinie społecznej detalami. Andrea nie opowiada o awansie wielkimi gestami, robi to przez drobiazgi: zapach pracowni, pył na mankiecie, spostrzeżenia, których nikt innych nie zauważa, pierwszą zamówioną figurę, reakcję klienta, która zmienia cenę i pozycję. Rzeźba jest tu jednocześnie ekspresją "kim jestem" i buntem "kim nie chcę być" - pracą przeciwko oczekiwaniom innych, ale też przeciwko własnym iluzjom. Ale nie same rzeźbiarstwo jest tu najważniejsze, a to co się dzieje między kolejnymi uderzeniami dłuta.

W tle i w środku - alkohol. Nie jako efektowny rekwizyt, tylko ucieczka, gdy życie skręca nie tam, gdzie miało. Bohater nie jest z tej przyczyny ani demonizowany, ani rozgrzeszany. Andrea pokazuje mechanikę nałogu: małe wymówki, drobne porażki, powolne osuwanie się, które niszczy relacje, talent, zdrowie. To bardzo wiarygodne, bo niepodkręcone i zwyczajne, wpadające w nawyk.

Jest też miłość-przyjaźń z kobietą "spoza jego ligi". On idzie w górę, ona spada w dół i dopiero gdzieś pośrodku ich trajektorie się przecinają ponownie. Autor unika melodramatu - ukazuje czułość, ale nie łzawość. Ta relacja jest latarnią i przestrogą zarazem: pokazuje, że sukces bez oparcia kosztuje, a bliskość bez opieki - parzy.

Jeśli miałbym szukać zastrzeżeń, to momentami bohater przeciąga ciszę - jego skromność, zamknięcie w sobie bywa ucieczką w półsłówka. Zdarza się też, że opisy pracy z kamieniem lekko spowalniają rytm. A czasem nie słyszymy o tym nic. Ale bilans jest oczywisty: to rzadko spotykana powieść o tym, jak codzienność i charakter rzeźbią człowieka nie mniej niż on rzeźbi swój kamień.

Poruszająca, pięknie napisana opowieść o pamięci, wstydzie, pracy i miłości, która nie potrzebuje fajerwerków, by zostać pod skórą. Dla mnie - trafiona idealnie i będąca jednocześnie świetnym zwieńczeniem

Osobisty licznik: 25/128

- 25/25 - Bingo skończone 😁
Pole 13 - Twój wybór


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba6piorunów
Gruba ryba5piorunów

@l__p chyba powinieneś przygotować dla @WujekAlien na każdy miesiąc. ; )

Lider0piorunów

@l__p da się robić co kwartał te same bingo 😉

może dodałbym do niego coś w stylu czytania książek autora z nowego kraju, może coś od naszych sąsiadów, może książki z każdego kontynentu.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gruba ryba

w Książki

29piorunów

218 + 1 = 219

Tytuł: Zmierzch bożyszcz

Autor: Fryderyk Nietzsche

Kategoria: Folozofia

Wydawnictwo: Vis-a-Vis Etiuda

Format: książka papierowa

ISBN: 9788379982592

Liczba stron: 112

Ocena: 5/10

Ciężko to się czyta, dość mocno zagmatwana książka, na szczęście krótka. Może jak jeszcze raz na spokojnie ją przeczytam to coś niej wyniosę.

Specjalista1piorunów

@LeniwaPanda Literacki język Nietzschego jest trochę złudny - jego książki sprawiają wrażenie powieści ze swoją narracją, a faktycznie są rozprawami filozoficznymi, nastawionymi na trochę inny rodzaj odbiorcy. Przygotowanie filozoficzne ze starożytności i filozofii niemieckiej jest wskazane. Dzięki temu wyłapuje się znacznie więcej niuansów, rozpoznaje się złożoność problemów.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Książki

41piorunów

217 + 1 = 218

Tytuł: Płyńcie łzy moje, rzekł policjant

Autor: Philip K. Dick

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383383804

Liczba stron: 312

Ocena: 4/10

Nadeszła pora napocząć jeszcze jednego autora, któremu zdarzyło się w życiu kilka książek spłodzić. Jako że nie za bardzo wiedziałem od czego zacząć, a nie chciałem też na sam początek zabierać się za co popularniejsze pozycje (niemal zawsze tak robię), postanowiłem wyjątkowo poszukać rady na Reddicie i sięgnąć po tę książkę, która po prostu rzuci mi się w komentarzach w oczy. Wybór padł na ten tytuł i w sumie nie wiem, dlaczego ktoś miałby go polecać na dobry start z Dickiem.

Cała sprawa tyczy się niejakiego Jasona Tavernera - piosenkarza i prowadzącego programu przyciągającego przed ekrany telewizorów bite 30mln widzów, jak to zresztą często jest powtarzane na przestrzeni całej książki - który w wyniku nieskomplikowanego ciągu wypadków, jednakże w niewyjaśniony sposób, ląduje w wersji świata, w której nigdy nie istniał. Pomysł prosty, ale ciekawy. Realizacja powiedziałbym, że taka sobie.

Zacznijmy od aspektów związanych stricte z nieistnieniem głównego bohatera: do samego jego zachowania w obliczu tej dosyć niecodziennej okoliczności generalnie nie mam zastrzeżeń, to samo mogę powiedzieć o obszarach okołoprawnych związanych z papierologią i biurokracją. Stopniowe poruszenie przyjąłem z nieukrywaną ciekawością, jednak samo wyjaśnienie nie podobało mi się; działa w sposób nazbyt nielogiczny (wiem, odważne stwierdzenie w odniesieniu do historii fantastycznej).

Świat przedstawiony nie jest jakoś bogato przedstawiony, ale jedno wiem o nim na pewno: nie chciałbym tam mieszkać. Na naukę nałożona jest sroga cenzura, biedni studenci kryją się w piwnicach zdewastowanych uczelni i w wolnym czasie sieją uzasadniony ferment. Ludzi złapanych bez przepustki lekką ręką wysyła się do obozów pracy (dawniej śmierci), donosicielstwo jest powszechną praktyką, a zabicie człowieka nie stanowi czegoś niepojętego. Ogólnie gruba wiksa: pedofilia, kazirodztwo, zwyczajni psychole, zniszczeni ludzie, grupowy seks przez telefon robiący z mózgu papkę. Jednakże praworządni i zwyczajnie obywatele nie mają jakoś najgorzej.

Najbardziej jednak kuleje warstwa narracyjna i dialogowa. Akcja przechodzi z miejsca na miejsce w sposób niezdecydowany, obecne są niekiedy sceny czy opisy pojawiające się zupełnie z czapy i niewnoszące nic istotnego do fabuły. Dialogi z kolei często stanowią po prostu abstrakcyjny pokaz dziwactwa, gdzie połowa kwestii często ma niewiele wspólnego z tą drugą. Do tego mamy do czynienia z przykładem tego typu lektury, gdzie magnetyzm bohatera osiąga tak niebotyczne wartości, że kobiety same oferują oddanie mu się, co prowadzi do dosyć żenujących rozmów.

Nawet jeżeli niewiele mi się w tej książce podobało i jeszcze mniej z niej wyniosłem, a jeden z jej morałów może brzmieć "korzystaj z życia, póki możesz", tak w jakiś pokrętny sposób nie żałuję jej przeczytania. Czego by jednak nie mówić, Wam raczej nie polecam tego robić. Za dużo tutaj chaosu.

Nie pamiętam też w sumie, kiedy ostatnio zdarzyło mi się przeczytać książkę w tym samym miesiącu, w którym ją kupiłem. Patrzy na spis i zdaje sobie sprawę, że coś takiego miało wcześniej miejsce ledwie 3 razy, ostatnio we wrześniu 2024. Tak to jest, jak się kupuje tyle na zapas.

Fenomen2piorunów

@Cerber108 właśnie odświeżam sobie Dicka i on ma taki styl jaki ma. To, że ładował w siebie różne substancje i nie był całkowicie neuronormatywny zapewne ma też na ten styl wpływ. No i jak każdy pisarz ma pozycje lepsze i gorsze.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Książki

25piorunów

215 + 1 = 216

Tytuł: Wołanie kukułki

Autor: J. K. Rowling

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

Format: audiobook

ISBN: 9788327159250

Liczba stron: 456

Ocena: 4/10

Mieszkający we współczesnym Londynie Cormoran Strike, prywatny detektyw ledwo wiążący koniec z końcem, nieoczekiwanie dostaje lukratywne zlecenie od brata zmarłego kolegi ze szkoły i zaczyna badać okoliczności z pozoru samobójczej śmierci supermodelki Luli Landry, przyrodniej siostry zleceniodawcy. Razem z zatrudnioną na czarno asystentką Strike zagłębia się w sprawę i odkrywa, że podejrzenia klienta, które początkowo zbywał jako wyraz zrodzonej z głębokiego żalu paranoi, mają pokrycie w rzeczywistości…

Przegadana i rozwleczona generyczna obyczajówka z wątkiem kryminalnym. Można przeczytać z nudów, ale podczas spontanicznego wypadu do Empiku da się wyhaczyć znacznie lepsze kryminały. Gdyby nie nazwisko Rowling, książka (i nie oszukujmy się, reszta serii pewnie też) nie osiągnęłaby nawet 1/3 swojego późniejszego rozgłosu.

4 tylko za Cormorana, który, trzeba to przyznać, rzeczywiście jest interesującą personą, aż szkoda go na taką słabą literaturę.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Książki

36piorunów

214 + 1 = 215

Tytuł: Gniew Tiamat

Autor: James S.A. Corey

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 530

Ocena: 8/10

Ósmy tom cyklu Expanse stanowi bezpośrednią kontynuację wydarzeń ze Wzlotu Persepolis, ale narracja jest podzielona pomiędzy starych członków załogi Rosynanta na kształt podobny do tego jak to miało miejsce w Grach Nemesis. Wyszło znakomicie. Nieco nostalgiczny początek utrzymany w tonie “kiedyś to było” dość szybko się rozkręca, pojawia się wiele postaci znanych z poprzednich książek serii, a poszczególne wydarzenia mają dramatyczny przebieg. Nie za bardzo da się przybliżyć szczegóły bez spojlerów, ale pojawiają się takie tematy, które zawsze robią wrażenie jak np. czarne dziury, a pewne wątki zakończono bardzo satysfakcjonująco. Jak dla mnie jedna z lepszych książek serii.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Książki

24piorunów

213 + 1 = 214

Tytuł: Drazliwe tematy

Autor: Neil Gaiman

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 400

Ocena: 5/10

Prywatny licznik: 10/48

Ostatni zbiór opowiadań Gaimana jaki mi został do przeczytania - idealnie do :smiley:

Każdy zbiór opowiadań jest jak bombonierka - czasami przytrafiają się zjadliwe kawałki, ale większość to badziewne czekoladki nugatowe (bleh). Tak też mamy tutaj. Niestety większość opowiadań jest średnia, a bardzo krótkie teksty, to Gaiman mógłby sobie darować. Najlepsze w tym zbiorze moim zdaniem są "Prawda to jaskinia w czarnych górach" oraz "Czarny pies". Ogólnie nie polecam, chyba że się jest wielkim fanem twórczości Gaimana.

8/25 - Zbiór opowiadań

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość1piorunów

@l__p nie przepadam za twórczością tego zasrańca, ale z kronikarskiego obowiązku i ciekawości i tak przeczytam wszystko, co wyszło w tej serii.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Książki

41piorunów

211 + 1 = 212

Tytuł: Dworzec Perdido

Autor: China Mieville

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i s-ka

Format: e-book

Liczba stron: 648

Ocena: 9/10

Są takie książki, które nie tyle się czyta, co w nich zamieszkuje. "Dworzec Perdido" wciągnął mnie właśnie w ten sposób: jakby ktoś otworzył właz do kanału pod miastem i powiedział: "wskakuj i chłoń to, co tu znajdziesz". Nowe Crobuzon - miasto bohater - nie jest ładne, nie jest wygodne i nie jest moralne. Jest za to gęste, lepkie od pary, sadzy i głosów. Jest brudne w sensie dosłownym i społecznym. Fascynujące w taki sposób, w jaki fascynuje przemysłowa ruina, kiedy odkrywasz, że w środku wciąż coś pracuje. Dawno żadne fantasy nie zachwyciło mnie tak bardzo bogactwem świata, który jest jednocześnie przenikający i nielitościwy, choć odkrywamy tylko jego mały skrawek - a jednak daje poczucie, że dla każdego znajdzie się w nim miejsce. Tyle że nie każde miejsce jest warte tego, żeby w nim zostać.

Nowe Crobuzon jest miastem-bohaterem, ale nie takim, które dostaje romantyczny filtr. Ono ma temperaturę ulicy i maszynowni: z jednej strony bazary, dzielnice zamieszkałe przez gatunki, których nie da się wrzucić do jednego worka z typowymi rasami fantasy, z drugiej - infrastruktura: dworce, tory, magazyny, fabryki i całe połacie przestrzeni, które wyglądają jakby cywilizacja dawno tu przegrała, a mimo to dalej się uparcie kręci i nie poddaje. Wrażenie jest takie, jakby miasto było organizmem: ma swoje organy (dzielnice), swoje infekcje (przemoc, bieda, uzależnienia), swój układ odpornościowy (milicja, mechanizmy kontroli), a także własne mutacje. Mieville świetnie rozumie, że metropolia nie musi być scenerią. Może być czymś, co naciska na bohaterów, zmienia ich, popycha do decyzji, których w spokojniejszym świecie nigdy by nie podjęli.

To organiczne podejście nie kończy się na metaforze. Świat "Dworca Perdido" ma obsesję na punkcie ciała: tego, co żywe, przerabiane, sklejane i wymuszane. Najbardziej poruszający (i jednocześnie najbardziej obrzydliwie fascynujący) jest motyw przetworzonych - ludzi i istot przerabianych przez system na narzędzia, ostrzeżenia, tanich robotników. Kara staje się tu technologią państwa: wymierzoną nie tylko w wolność, ale w anatomię, w wygląd, w przyszłość. To jest brudne fantasy w najlepszym znaczeniu: nie brudne, bo przeklina, tylko brudne, bo dotyka tego, co władza robi z ciałem, gdy przestaje uznawać osobnika za człowieka.

A jednak ta książka nie opiera się wyłącznie na budowie świata. Ma w sobie wyraźny, napędzający całość wątek kryminalny i to jest jeden z tych momentów, kiedy Mieville pokazuje klasę. Z jednej strony mamy narkotykowy podbrzusze miasta: obieg, który działa jak osobny układ krwionośny, z własnymi bossami, przemocą i paniką, kiedy zaczyna brakować towaru. Z drugiej pojawiają się "ćmy", które mordują ludzi w sposób, który jest koszmarem psychologicznym dla innych mieszkańców. Ich ataki mają w sobie coś z kryminału i epidemii naraz: są ofiary, są ślady, są plotki, jest narastająca paranoja, jest pytanie "kto następny?" i jest desperackie szukanie reguł, zanim reguły zjedzą miasto od środka. Najmocniejsze jest to, że mordy nie są tylko scenami grozy - one przestawiają miasto: zmieniają jego rytm, jego oddech, jego noc. Czujesz, że Nowe Crobuzon, choć na co dzień cyniczne, zaczyna reagować jak organizm w gorączce i z nią walczyć.

W tle działa klasyczny może trochę oklepany motor fabuły: naukowiec z ambicją większą niż zdrowy rozsądek, zlecenie "niemożliwe do wykonania", więc bardziej kuszące niż zwykle i konsekwencje, które rozlewają się na wszystko i które poniosą wszyscy mieszkańcy. Wątek przetworzonego gerudy, który za złamanie prawa został pozbawiony skrzydeł, a teraz chce je odzyskać z pomocą nauki, twórzy główną oś fabuły i sprawia, że nie da się od niej oderwać. Tyle że tutaj nauka nie jest czysta ani heroiczna. Jest brudna, warsztatowa, półlegalna. I tu dochodzę do czegoś, co uwielbiam w tej książce: do jej technologii. Technologia w "Dworcu Perdido" jest wspaniale hybrydowa. To nie jest steampunk, w którym wystarczy dodać mosiądz i zębatki. To świat, w którym para miesza się z chemią, biologią i czymś, co jest jednocześnie magią i nauką - taumaturgią, praktykami, które nie pytają o granice, tylko o to, czy zadziała. Laboratoria pachną jak rzeźnie i warsztaty, a wynalazek może być zrobiony z tego, co da się kupić, ukraść albo wyżebrać. Jednocześnie jest tu technologia wysokiego poziomu, ale w wersji Mieville’a: Rada Konstruktów jako zbiorowa inteligencja maszynowa zrodzona ze złomu i przypadku. To genialne odwrócenie typowej fantazji o AI: zamiast sterylnego komputera - świadomość, która buduje się z odpadów miasta, rozumie je po swojemu i negocjuje jak obcy byt polityczny. To zaskoczenie, gdy twój robot sprzątający gdzieś w kącie, zaczyna odpowiadać i rozumieć pytania. Technologia staje się tu częścią ekosystemu: coś powstaje, bo miasto wyrzuciło śmieci i dało pole temu, żeby w śmieciach obudziła się myśl.

Do tego dochodzą elementy stricte magiczne, ale znów - nie w formie zaklęć. Magia w "Dworcu Perdido" ma charakter narzędziowy i często jest równie obca jak biologia. Tkacz to przykład idealny: byt, który nie jest czarodziejem, tylko czymś spoza ludzkiej logiki, działającym według własnej estetyki. W kontakcie z nim widać, że magia u Mieville’a nie służy spełnianiu życzeń. Ona jest jak zjawisko naturalne: można ją wykorzystać, ale równie łatwo można zostać przez nią potraktowanym jak element układanki, który da się przesunąć bez pytania o zgodę.

I chyba dlatego ta książka tak mocno mi zagrała: bo to fantasy, które nie udaje, że świat jest po to, żeby bohater miał przygodę. Tu bohater ma przygodę, bo świat jest tak skomplikowany i tak nieuczciwy, że musi go przeżuć, a nie pokona. Nowe Crobuzon ma miejsce dla każdego - dla ludzi, dla khepri, dla garud, dla przestępców, dla uczonych, dla odmieńców i dla tych, którzy powstali z odpadów. Tyle że to miejsce bywa ciasne, bywa upokarzające, bywa śmiertelne. I nawet jeśli uda się wygrać z potworem, to nie znaczy, że wygrało się z miastem.

A i zapomniałem o najważniejszym, w tym mieście ludzie są tylko jedną z wielu współistniejących ras i nikogo nie dziwi, że człowiek (Isaac) jest w związku z khepri (kobietą z głową chrabąszcza), a ich związek jest jedną z tych rzeczy, która oboje trzyma przy życiu. Nie jest to książka lekka ani przyjemna, ale jest magiczna w tym, jak potrafi połączyć brud, zachwyt, obrzydzenie, kryminał, horror i politykę w jeden organizm. "Dworzec Perdido" to jedna z tych powieści, po których człowiek ma ochotę wyjść na ulicę i przez chwilę patrzeć na miasto inaczej - jak na coś, co żyje obok nas. I czasem na nas i wbrew nam.

Jest to 1 tom trylogii Nowe Crobuzon.

Osobisty licznik: 24/128

(24/25) - pole 19 - Nietypowy system magii lub technologia
Nie mam w pracy dostępu do PPT z bingo, więc wrzucę screena do 25 książki 😉

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Książki

32piorunów

210 + 1 = 211

Tytuł: Córka Twórcy Królów

Autor: Philippa Gregory

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Książnica

Format: audiobook

ISBN: 9788324580897

Liczba stron: 440

Ocena: 5/10

Izabela i Anna Neville, córki Ryszarda Neville’a, 16. hrabiego Warwick, który do historii przeszedł pod przydomkiem „Twórcy królów”, na własnej skórze doświadczyły wygórowanych ambicji ojca. Po tym, jak Warwick zwrócił się przeciwko Edwardowi IV, którego pomógł wynieść na tron, Neville’ówny stały się pionkami w politycznej rozgrywce starego i zostały wydane za potencjalnych pretendentów do angielskiej korony – Izabela za Jerzego Yorka, księcia Clarence, młodszego brata Edwarda IV, a Anna za księcia Edwarda Westminstera, jedynego syna zdetronizowanego Henryka VI.

Porażka Neville’a i Lancasterów sprawiła, że Anna znalazła się w tarapatach. Była wdową po przegranym wrogu i sierotą po zdrajcy, co czyniło z niej w rodzinnym kraju personę non grata. Ze względu na dość jeszcze młody wiek, trafiła pod opiekę królewskiego szwagra, która to bardzo szybko zamieniła się w areszt domowy, gdyż Clarence zaczął robić podchody, aby przejąć znaczny majątek owdowiałej szwagierki. Kiedy wydawało się, że pozbawiona jakiegokolwiek wsparcia Anna zostanie okradziona przez siostrę i jej męża i zamknięta na resztę życia w klasztorze, w jej życiu niespodziewanie pojawił się kolega z lat dziecinnych Ryszard, książę Gloucester, przystojny młodzieniec, sprawiający wrażenie szczerze zainteresowanego Anną…

Tak jak się tego spodziewałam, po dobrej Czerwonej królowie, w kolejnym tomie królewskiej sagi spadek poziomu. Córka Twórcy Królów nie wyrasta ponad przeciętność, a to dlatego, że autorka, mając ponownie dobry materiał na ciekawą, niejednoznaczną moralnie postać – żonę niesławnego Ryszarda III – nie podołała kreacji pełnokrwistej protagonistki. Losy i postać Anny są ciekawe jedynie do momentu, w którym wychodzi za mąż za Gloucestera, bo potem nasza heroina zamienia się w zabobonną histeryczkę, w każdym pierdzie węszącą uroki rzucane przez szwagierkę, „złą” królową Elżbietę Woodville. Nawet w ostatniej części przedstawiającej królewski etap życia Anny, ta bardziej była zajęta mentalnym robieniem w gacie ze strachu przez szwagierką i jej najstarszą córką, niż rządzeniem albo intrygami.

Muszę przyznać, że oprócz Czerwonej królowej, plantagenecka część cyklu historycznego Philippy Gregory okazała się pewnym rozczarowaniem. Na razie robię sobie przerwę od tej autorki, wrócę do niej za jakiś czas.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk3piorunów

@Vampiress I jak używasz eleven readera?

Fanatyk3piorunów

@Vampiress on lepiej czyta z formatu epub niż pdf, a nazwy z języka angielskiego jeszcze nie najgorzej, a jak słuchałem "Pracownicy morza" Victora Hugo gdzie są nazwy z języka francuskiego to słabo

Lider1piorunów

@onpanopticon a jak wygląda kwestia ceny Eleven Reader?
Zacząłem słuchać 1 ksiązki, ale wygląda na to, że wersja darmowa ma limit 24h. Na sczęście książka, której słucham ma 23h i 47m :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (10)

Mistrz

w Hydepark

46piorunów

208 + 1 = 209

Tytuł: Wprowadzenie do Buddyzmu Zen

Autor: Daisetz Teitaro Suzuki

Kategoria: Religia

Wydawnictwo: Vis-á-Vis/Etiuda

Format: książka papierowa

Liczba stron: 168

Ocena: 7/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/57201/wprowadzenie-do-buddyzmu-zen

Do przeczytania tej książki skłonił mnie podkast "Co ćpać po odwyku", który niezmiernie lubię, a konkretnie opowieści jednego ze współprowadzących — Julka Strachoty — o jego doświadczeniach z Zen. Ponadto pamiętam, że @Sweet_acc_pr0sa wspominał, jak lubi filozoficzne książki z tego wydawnictwa i że są one bardzo przystępnie napisane.

Pozycja ta to uosobienie pola "Książka krótka, ale intensywna" z . Jest to mentalna cegła. I nie chodzi mi tu o to, że nie da się przez nią przebrnąć; raczej o to, że treść jest na tyle intensywna, że wielokrotnie trzeba czytać te same zdania, by choć trochę je pojąć.

Zen właśnie takie jest: niepojmowalne ludzkim umysłem, bo nie chodzi o to, by je pojmować. Dla osób, które kierują się w życiu przede wszystkim logiką (w tym dla mnie), zrozumienie Zen nie ma racji bytu, bo nie da się go zrozumieć — nie opiera się na logice. Celem Zen, jeśli dobrze to rozumiem, jest osiągnięcie satori, oświecenia, które polega na przyjęciu nowej perspektywy, by "zrozumieć" świat na nowo. Nie chodzi tu o osiągnięcie stanu pustki, tylko stanu pełni. Jedynie zaginając obecny sposób myślenia, wykręcając mózg za pomocą koanów (nielogicznych dla niewprawionego umysłu, zagadkowych opowieści) można w pewnym momencie osiągnąć satori i w pełni posiąść Zen.

Z książeczki tej wynika też, że Zen nie jest dla każdego. Wymaga wytrwałości w dążeniu, pracy umysłowej, rozważania. Tym trudniejsze jest do osiągnięcia przez człowieka Zachodu, który żyje w świecie logiki i opiera się na starogreckiej dialektyce. Być może z tego powodu nie jest dla mnie, przynajmniej nie teraz, bo nie czuję braku związanego ze sferą duchową, którą Zen mogłoby zapełnić, ale na pewno coś we mnie po tej lekturze zostanie.

A, i książka niezbyt nadaje się do czytania przed snem (jednocześnie usypia i wymaga dużego skupienia, by zrozumieć, co autor ma na myśli). O wiele lepiej czyta się ją w przychodni.

Prywatny licznik (od początku roku): 7/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU6piorunów

@Wrzoo dalej tak twierdzę xD ze wszystkich przekładów książek filozoficznych te czyta mi sie najlepiej xD

Fanatyk11piorunów

@Wrzoo No ale taguj proszę i :smiley:

Troszkę uzupełnię.

Celem Zen, jeśli dobrze to rozumiem, jest osiągnięcie satori, oświecenia, które polega na przyjęciu nowej perspektywy

W zasadzie to oświecenie jest efektem ubocznym. Jeśli ktoś dąży do oświecenia to tam nie dotrze, jeśli tam nie dąży, to się tam znajdzie, ale zgubi się na nowo, gdy się zorientuje, że jest na miejscu.

koanów (nielogicznych dla niewprawionego umysłu, zagadkowych opowieści)

Koany są nielogiczne również dla wprawionego umysłu, bo ich celem jest wysadzenie praktykującego z dualizmu myślenia (dobry-zły, działa-nie działa). Nie mają mieć rozsądnego rozwiązania, które da się opisać słowami i zawrzeć w książce.

Lider1piorunów

@Statyczny_Stefek pisałeś coś w stylu:

'Ty czytasz książki rano zrób takie cwiczenie, wieczorem tamto. A ja czytam książki :

-cos tam, coś tam

-siedem klepek w podłodze, odpowiedział i doznał oświecenia'

:stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (14)

GURU

w Książki

46piorunów

207 + 1 = 208

Tytuł: Kształtowanie Śródziemia

Autor: J.R.R. Tolkien, Christopher Tolkien

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i Spółka

Format: książka papierowa

Liczba stron: 472

Ocena: 8/10

Po jakimś roku przerwy wróciłem do HOME 😉 I to jest jeden z tomów które spełniły w 100% moje oczekiwania. Mamy tutaj do czynienia z pierwszymi próbami Tolkiena Seniora z chronologią 1 Ery oraz pierwsze kształty Ardy oraz mapy! Bardzo fajne smaczki, a chronologia rok do roku jest super, bo chyba nigdzie takowa nie była podana w taki fajny sposób. Oczywiście Tolkien jak to Tolkien, każdą rzecz pisał po co najmniej 2 razy, więc niektóre części trochę się dłużyły... Ale i tak było warto :grinning:

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość2piorunów

@Endrevoir czyli mówisz, że nie jest to turbo podręcznik i da się czytać?

Osobistość1piorunów

@Endrevoir fabuły nie oczekuję, jedynie ciekawych informacji i wnikliwych opracowań. Zabranie się za to będzie unikalnym doświadczeniem, ale całość na raz to chyba przesada, nawet jak na mnie. Chwała Zyskowi za to, że podjęli się i dalej ciągną ten projekt.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Książki

19piorunów

206 + 1 = 207

Tytuł: Fuchsland

Autor: Katja Frixe

Kategoria: literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Dressler

Format: książka papierowa

Liczba stron: 230

Ocena: 6/10

Prywatny licznik: 9/48

Syn dostał tę książkę ze szkoły i chciał abyśmy przeczytali razem. Bardzo podobał mi się namalowany świat - dosłownie i w przenośni, bo ilustracje i opisy są zarąbiste.

Kraina Lisów (Fuchsland) jest miejscem odciętym od świata zewnętrznego. W mniemaniu głównej bohaterki Juny i jej przyjaciół panuje tam szczęście - istna idylla. Każdy mieszkaniec ma magiczny przedmiot, obdarzony własną wolą. Niektóre są bardzo pomocne, inne bywają psotliwe. Przypomina mi to odrobinę ubogą wersję świata z Harrego Pottera. Wszystko staje na głowę, gdy do wsi na magicznym dywanie przylatuje Fion. W wyniku wypadku zostaje podejrzany o zniszczenie najpotężniejszego magicznego artefaktu (zegara na wieży ratusza) i wygnanie całej magii z miejscowości. Juna jest jedyną osobą, która staje po jego stronie i aby udowodnić jego niewinność, wyrusza w niebezpieczną podróż i odkrywają tajemnice z przeszłości...

Sama historia dość naiwna, jak to w książkach dla dzieci często bywa, gdzie przyjaźń i życzliwość jest lekiem na całe zło tego świata.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

40piorunów

205 + 1 = 206

Tytuł: I nie było już nikogo

Autor: Agatha Christie

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

Format: książka papierowa

Liczba stron: 224

Ocena: 6/10

Prywatny licznik: 8/48

Najpoczytniejszy kryminał w historii* - pasuje idealnie do :smiley:

Wciągająca i wartka akcja, zagadka kryminalna intryguje, a morderca do samego końca pozostaje niezidentyfikowany. Podanie zakończenia na tacy - plot twist w postaci listu, który wszystko wyjaśnia - bardzo mnie rozczarowało. Niby fajne, ale tak nie do końca.

7/25 - Książka, która sprzedała się w milionach

* https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_best-selling_books

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Książki

48piorunów

204 + 1 = 205

Tytuł: Myśl jak grecki filozof

Autor: Donald Robertson

Kategoria: Inne

Wydawnictwo: Onepress

Format: audiobook

ISBN: 9788328917491

Liczba stron: 368

Ocena: 9/10

Prywatny licznik: 2/24

Fabularyzowana historia Sokratesa, jak i kawał historii Grecji z tamtego okresu, a wszystko to w sosie współczesnych technik psychologicznych mających swoje korzenie w dialogach sokratejskich. W książce znajdziemy więc odpowiednią dawkę historii, filozofii, psychologii i przedstawioną w przystępny sposób historię życia Sokratesa.

Fajne, podobało mi się, książka rozjaśniła mi kilka faktów z życia tegóż filozofa. Życzyłbym sobie więcej tego typu książek, po których przeczytaniu zapoznawanie się z twórczością danego filozofa staje się łatwiejsze i przyjemniejsze, bądź też uprzednio przeczytane dzieła nabierają więcej głębi.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Sum6piorunów

Właśnie ogrywam Assassin's Creed Odyssey i są tam zarówno Sokrates i Alcybiades. Jak to zwykle mam w przypadku tego typu gier, zaraz zacząłem się wkręcać w historię i szukać literatury. Także leci do przeczytania.

Sum3piorunów

@Kaligula_Minus jest to moje trzecie podejście i w końcu mi siadła. Cześć w Egipcie bardzo mi się podobała i po jej ukończeniu prawie od razu poszedłem w Odyssey i trochę mnie znużyła, bo jest praktycznie kopiuj wklej, tylko realia się zmieniają. Zyskuje sporo fabularnie, gdy dojeżdżasz do Aten i pojawiają się postacie historyczne jak Perykles, czy Sokrates. Na plus powiązany z wątkiem głównym wątek tajnego kultu Czcicieli Kosmosa. A tak to widowisko, historyczne miejsca, mnóstwo znajdziek, misji pobocznych i od groma różnych zestawów zbroi.

Sum3piorunów

@Kaligula_Minus w Odyssey jest ciekawy motyw fabuły głównej, powiązany z początkowym wyborem postaci, którą chcesz grać (Aleksios, lub Kassandra), ale to już nie będę spoilerował :)

Autorytet2piorunów

O to to, taki nurt wprowadzenia do tła historycznego, głównych motywatorów i sposobu postrzegania świata danego filozofa to by było coś. Od lat czytam filozofie, a doszedłem do etapu, w którym wiem, że 90% myśli o tym, że jakaś idea wynika z powodów xyz jest często po prostu błędna, przez brak dokładnego zarysu psychologicznego i historycznego.

Tzn.. takie treści owszem są, ale często są tworem surowej akademii, którą ciężko czytać.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fanatyk

w Książki

32piorunów

203 + 1 = 204

Tytuł: Mali bogowie 2. Jak umierają Polacy

Autor: Paweł Reszka

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czerwone i czarne

Format: książka papierowa

Liczba stron: 335

Ocena: 7/10

Druga część reportażu Pawła Reszki zawiera nowe wywiady i listy, które napłynęły po wydaniu pierwszej książki. Są też nowe historie prosto z karetki i SORu.

Myślałam, że poprzedni reportaż wyczerpał temat, a teraz myślę że można by napisać i trzeci (o ile nie powstał).

Gruba ryba

w Książki

23piorunów

202 + 1 = 203

Tytuł: Czuwając nad nią

Autor: Jean-Baptiste Andrea

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak Koncept

Format: e-book

Liczba stron: 512

Ocena: 9/10

Piękna historia z wielkim rozmachem. Główny bohater, karłowaty rzeźbiarz z wybitnym talentem, opowiada historię swojego życia, a w tle przepaść klasowa, wielka historia XX-wiecznych Włoch, sztuka, trudna relacja gdzieś między miłością a przyjaźnią, wzloty i upadki, twarde charaktery i oryginalne postacie, a wszystko opisane pięknym, subtelnym językiem i wypełnione mnóstwem emocji.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

27piorunów

201 + 1 = 202

Prywatny licznik 4/52

Tytuł: Druga Rzeczpospolita w 100 przedmiotach

Autor: Andrzej Fedorowicz

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Fronda

Format: e-book

Ocena: 6/10

Dla wielbicieli historii II RP.

Bardzo dużo ciekawostek, o niektórych dowiedziałem się poraz pierwszy. Jest nawet ciekawostka dotycząca huty w mojej dzielnicy :)

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk

w Książki

28piorunów

199 + 1 = 200

Tytuł: Mój dziadek - genialny detektyw

Autor: Masateru Konishi

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Czarna Owca

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382528985

Liczba stron: 256

Ocena: 5/10

Kaede opiekuje się swoim dziadkiem, który wcześniej był szanowanym dyrektorem szkoły i miłośnikiem kryminałów, jednak teraz ma demencję i halucynacje. Halucynacje te pomagają mu rozwiązywać całkowicie rzeczywiste zagadki kryminalne, na które natrafia w swoim - jakże ciekawym - życiu jego wnuczka.

Sięgnęłam po tę książkę nawet pomimo okładki i sam początek był całkiem niezły. Potem było gorzej, a na zakończenie najlepiej spuścić zasłonę milczenia.

Zagadki były bardzo naciągane, wątek miłosny był mdły, nawet wychwalana w wielu recenzjach relacja między Kaede i dziadkiem była dla mnie kompletnie papierowa. Bohaterowie opowiadając o swoich zainteresowaniach mówili jakby recytowali wyuczoną lekcję, a fragmenty o demencji i opiece nad seniorami brzmiały jakby ktoś przepisał po prostu broszurkę informacyjną ze szpitala.

Nie polecam!

Czytelnicze bingo: Kryminał bez klasycznego detektywa

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Literatura

27piorunów

198 + 1 = 199

Tytuł: Niedziela, która zdarzyła się w środę

Autor: Mariusz Szczygieł

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: e-book

Liczba stron: 176

Ocena: 8/10

Książka to zbiór tekstów autora z lat 90. Ilustrowane są one zdjęciami Witolda Krassowskiego. Chociaż uczciwie trzeba przyznać że nie zawsze dokładnie pokrywają się z tekstem, ale i tak są bardzo dobre.

Uwielbiam styl Szczygła. Nawet jak pisze o rzeczach teoretycznie poważnych to gdzieś tam ciągle czai się lekka nuta absurdu i ironii. Czasami nawet zalatuje Bareją. No świetnie się to czyta. A same tematy które porusza też bardzo ciekawe. Polska lat 90 i próba poradzenia sobie w nowej rzeczywistości. Od zwolnionych pracowników Elwro, ogłoszenia z prasy, telefony do radia, Disco Polo, Onanizm Polski, piramidy finansowe MLM, po Licheń. Można wczuć się w klimat tamtych czasów ale bez popadania zbytnio w standardowy bród i biedę.

Świetne.

Prywatny licznik: 3/30

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Hydepark

28piorunów

197 + 1 = 198

Tytuł: Życie. Fascynująca podróż przez 4 miliardy lat

Autor: Juan Luis Arsuaga

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Znak

Format: papierowa

ISBN: 9788324060214

Liczba stron: 600

Ocena: 7/10

Przygodę z książkami Arsuagi rozpocząłem od tej książki i... tą książką skończyłem ten cykl, czytając ją na raty. No ale wczoraj późnym wieczorem się udało. Nie będę rozpisywać się za bardzo nad zaletami, książka pod względem merytorycznym niczym nie ustępuje "Ciału. Arcydzieło siedmiu milionów lat ewolucji" (recenzja) czy też "Życiu i śmierci. Wielkiej księdze pytań" (recenzja). W porównaniu do "Ciała" nie ma porównań anatomii ludzkiej do sztuki. Ot czysta książka popularnonaukowa o powstawaniu życia na Ziemi i człowieka, z dołączonymi opiniami światowych ewolucjonistów i komentarzami autora, po czyjej stronie się opowiada. Jeśli ktoś szuka tutaj całych rozdziałów o dinozaurach to się rozczaruje, autor większą część książki traktuje o człowieku. Książka warta polecenia osobom interesującym się biologią oraz wszystkim, którzy mają ochotę spalić na stosie wszystkich kreacjonistów i innych przeciwników nauki.

Jak poprzednio parę ciekawostek z notatek, które robiłem sobie podczas lektury:

* XX-wiecznym chadem wśród paleontologów był George Gaylord Simpson, który jednym tekstem zgasił tysiące naukowców zastanawiających się, jacy będą kosmici. Simpson stwierdził, że liczba czynników, które z pierwszej komórki ewoluowały do postaci człowieka jest tak wielka, że prawdopodobieństwo wystąpienia zielonych ludzików jest w zasadzie zerowa;

* mamy trzy typy ssaków: torbacze, łożyskowce i stekowce (znoszące jaja). Niby to wiedza na poziomie gimnazjum, ale zapomniałem o istnieniu dziobaków;

* badania potwierdziły, że człowiek jest w stanie znieść o wiele większy ból fizyczny dla kibiców swojej drużyny niż kibiców drużyny przeciwnej [tu autor ugryzł się w język i wyciąg dygresję o Karolu Nawrockim]

* biomasa ssaków rozkłada się z grubsza następująco: 36% ludzie, 60% zwierzęta domowe, w większości świnie i bydło, 4% pozostałe ssaki. Biomasa ptaków domowych (kury, gęsi, kaczki) stanowi trzykrotność biomasy ptaków dzikich. Spośród biomasy wszystkich zwierząt stawonogi stanowią jej połowę. Ludzie i zwierzęta hodowlane - 8%;

* przez lata uczono w szkołach, że lewa półkula mózgu odpowiada za nauki ścisłe, a prawa za artystyczne. Później ten pogląd wycofano. A według najnowszych badań podział na półkulę ścisłą i kreatywną w zasadzie istnieje tylko nie jest, nomen omen, ścisły i obie półkule mogą w pojedynczych polach wykonywać zadania domyśłnie przypisywane drugiej.

Prywatny licznik: 5/50