Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#chlopskadyscyplina

Osobistość

w Hejtokoksy

15piorunów

Wiosłowanie
Dzień 100 (07.07.23)

Miałem wstawiać apdejty z progresu co 30 dni, jednak po drodze pojawił się chwilowy regres, spowodowany przez urlop i swoiste niedojepannie mózgowe. Wypadłem z obiegu na jakieś 3 tyg ale wróciłem do gry (tatułcie required). Rutyna weszła w krew i ma się dobrze ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Ze względu na sporą ułomność pomiaru ergometru (o czym dalej)* zmieniłem taktykę w ćwiczeniach - od ponad miesiąca wiosłuję ustalony czas, a nie dystans; na chwilę obecną wypracowałem sobie dwa warianty planu tygodniowego: 1. 4 x 40 min; 2. 2 x 40 min i 1 x 60 min. Do każdego treningu dołączyły również interwały - wchodzące w połowie ich trwania (t.j. w 20 lub 30 min), w dwuminutowym cyklu: ok. 30-40 sec ostrego nakurwiania samymi rękami, a następnie powrót na ok. 90 sec do standardowego łopatowania.

Kwestia bębeńska
Masa na dzień 1: 92.2[kg]
Masa na dzień 100: 86.5[kg]
Masa docelowa: 80.0[kg]

Bęben ewidentnie zmalau, boczki też. Jestem chyba na półmetku w tym obwodzie. Za to sporo masy przerzuciło się na rozrost głównie: łap, ramion i pleców. Nawet pojawił się jakiś łącznik mięśniowy między ramionami, a szyją, którego wcześniej tam nie było. Pod pachami też coś spuchło xD. Zaczyna to wyglądać nieco karykaturalnie, ale pewnie jeszcze oswoję się z tym obrazem (doubt.jpg); rozrost mięśni wiedzę trochę jako skutek uboczny zrzucania tłuszczu ¯\\(ツ)/¯ . Nogi również zaczynają się rzeźbić.

*Pralka ręczna aka ergometr wioślarski
Trzy miechy ciągłego użytkowania tego ustrojstwa mam już za sobą, więc śmiało mogę się podzielić swoja opinią o tym modelu - VirtuFit Aqua 100i.

Największym mankamentem tej maszynki jest jego marny "komputer", który jedynie co potrafi poprawnie liczyć, to: ilość pociągnięć drążka oraz czas trwania treningu. xD Tym samym nie ma co się opierać na wyliczeniach dystansu, bo ten jest (z d⁎⁎y) uzależniony tylko od ilości pociągnięć drążka - a konkretniej to ilości jego powrotów; innymi słowy na przepłynięty dystans nie mają wpływu czynniki uwzględniane w profesjonalnym sprzęcie i rzeczywistości, t.j.: poziom oporu i kinematyka ruchu drążka; np. nie ważne czy ruch roboczy drążka będzie wynosił 15 cm czy 150 cm i nie ważne czy pokona on tę drogę w 0.5 sec czy 5 sec - jego powroty i tym samym dystans zawsze będą policzone tak samo, a dokładnie to: 2 pociągnięcia = przepłynięte 10 m ¯\\(ツ)/¯ .

Do plusów zaliczyłbym przyzwoitą konstrukcję w stosunku do ceny, z małą uwagą, że pasek pociągowy przy tej intensywności ćwiczeń raczej przerwie się po roku i będzie trzeba go wymieniać - już teraz zaczyna się delikanie mechacić w miejscu współpracy z rolką.

Kolejnym plusem byłaby jego kompaktowość i możliwość stawiania w pionie po ćwiczeniach - przez co powierzchniowo, w spoczynku zajmuje mniej miejsca niż przeciętny fotel do biurka.

Mimo dwóch mankamentów, jestem zadowolony ze sprzętu i szczerze poleciłbym go chcącym zacząć przygodę - w zaciszu własnej piwnicy - z wiosłowaniem i/lub dyscypliną, a cierpiących na niedobór miejsca na sprzęt. Zawodowcom - obytym z rozwiązaniami typu Concept2 i posiadającym dostateczną ilość miejsca i zasobów - raczej nie polecam.

Stay tuned


 

obraz: Winslow Homer - The Fog Warning

Wirtuoz1piorunów

@Lime chciałbym tyle ważyć. Zacząłem jakieś 2 tygodnie temu trochę biegać , albo raczej uprawiać marszoclbiegi. Waga spadła w tym czasie z 94 do 90. 3 razy w tygodniu biegam, dwa razy ćwiczę w domu z aplikacją. Najgorzej utrzymać dyscyplinę w weekend, zawsze znajdą się jakieś pokusy. Oby do przodu, powodzenia👍

Pokaż więcej komentarzy (3)

Inspirator

w Sztafeta

22piorunów

18 424,04 + 10,65 = 18 434,69

Nadrabiania zaległości ciąg dalszy.

6.07

Młody miał dziś wakacyjne gierki więc trzeba było dać mu dobry przykład i pójść pobiegać. W tych rejonach jeszcze nie biegałem i kilka razy musiałem nawracać żeby sklecić dystans na dyszkę. Duszno było strasznie tylko chmury ratowały życie.

 

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/sztafeta/

Osobistość

w Hejtokoksy

8piorunów

Quo vadis Fitatu?

TL/DR: -1,7kg względem zeszłego tygodnia (-4,2 kg na przestrzeni 3 tygodni). Został tydzień do końca i 0,8 kg. Nawet z wahaniami wagi powinno się udać :smiley:

Co to za życie?

Tydzień raczej zapracowany, dużo różnych rzeczy do roboty. Przede wszystkim bym powiedział, że całkowicie nieefektywny, zaczyna mnie bardzo mierzwić jak dużo czasu marnuje i mógłbym lepiej go pożytkować. No cóż będziemy nad tym pracować, MAM PEWIEN PLAN.

Psychicznie było w miarę ok, dopóki się "żona" nie odezwała o jakieś bzdety. Coś kombinuje, tylko nie mam pewności co. Może dotarła do niej moja oficjalna odpowiedź na wniosek rozwodowy i zrozumiała, że tak naprawdę mam duże szanse na rozwód z jej wyłącznej winy? Nie wiem. Dzień w którym to wszystko się zakończy, będzie cudownym dniem.

Nie ma opierdalania, śjeeee.

Było bardzo dobrze. W biegu 107 km zrobione. Dodatkowo 6 razy na siłowni. A/B po 3 razy. Cztery razy ciągłe spadki, przez katabolizm, jednak 5ty i 6ty trening pojawiły się przyrosty, ciekawe. W tym tygodniu chce to powtórzyć i zobaczymy, czy to był tylko jakiś krótkotrwały wybryk organizmu, czy intensywnością nadrabiam to co tracę przez zbijanie wagi? (wątpliwe).

Fitatu, co Ty odpier.. ?

Dieta w pełnym porządku, 2000 kcal na tygodniu, 2230 około w weekend, ale to przez pół maratony, trochę więcej węgli przyjąłem na wszelki wypadek. Więc bajeczka.

ALE zauważyłem jedną rzecz, co mnie zaniepokoiło. Nie wiem jak Fitatu zlicza kalorie. Jak pokazuje sume kcal zjedzona, nie zgadza sie ona z wartosciami z mikroskładników. Np. w sobote mam takie podsumowanie z całego dnia: 2233 kcal (219,4g białka; 67,4g tłuszczu, 177g węgli). Jak przeliczymy kcal z makro wychodzi 2192,2 kcal. Znowu w niedziele pokazało sume 2234 kcal a makro było 220,7g bialka, 65,7 tłuszczy, 192g węgli. To daje 2241 kcal! W tym pierwszym przypadku to, "aż" 40 kcal, kawka z mlekiem różnicy i nie mam pojęcia skąd to wynika. Dzisiaj do nich napisze, bo jestem niezmiernie ciekawy skąd ta różnica. Jak nic nie odpiszą, to szukam innej apki, gdzie będę porównywał wartości (chyba nic innego z duża baza produktów oprócz myfitnesspal nie ma). Zakładam, że czegoś nie wiem dotyczącego odżywiania i dlatego MUSZĘ się dowiedzieć🙂

Znowu mocno waga w dół

Waga elegancko poszła w dół, ale nie ekscytujmy się zbytnio, w skali 3 tygodni wszystko się mniej więcej zgadza. Zapewne w najbliższych dniach trochę 'postoi' w miejscu. Jak zachowam obecną intensywność, powinienem te 0,7- 0,9 kg stracić i zaplanowany cel osiągnąć:slightly_smiling_face:

Ciało samo w sobie zaczyna wyglądać dobrze.. xD Coraz więcej żył na wierzchu, jak się pozowałem przed lustrem na siłce to jakiś gym bro powiedział "Du siehst stark!", miło🙂

Jednak widzę, że będzie jeszcze 3 etap zbijania wagi... Ale o tym za tydzień😉

Obwód mojego brzucha jest pierwszy raz mniejszy niż bioder! Woohooo🙂 (a wciąż mam mały 'brzuszek' taki śmieszny xD)

A teraz pora na..

DANE:

Projekt Ares ("Zaar").

Cel: Boska sylwetka.

Etap 2.

Start: 12.06.2023

Koniec: 10.07.2023

Waga startowa: 72,4

Waga docelowa: 67,4

Wiek: 37 Wzrost: 175

Trening: https://www.hejto.pl/wpis/siemaaaa-kokskasie-i-kokstomki-w-dzisiejszym-poscie-postanowilem-wrzucic-moj-obe

Zmiany w treningu:

* cardio - biegi codziennie 10 km
* dopóki biegam, nie robię treningu nóg - już i tak ciężko z regeneracja
* przerwa z martwymi - uszkodzone przedramię plus biegi daja w kosc

Tydzien 3. Podsumowanie

Dane na dzień 03.07.2023:

Dane: obecny_pomiar(roznica_pomiaru_z_zeszłego_tygodnia)

Waga: 68,2 kg (-1,7 kg)

Obwody:

Szyja: 38 cm (bez zmian)

Kl. piersiowa: 101,5 cm (-1,5 cm)

Ramie/biceps: 37 cm (bez zmian)

Talia: 75,5 cm (-1 cm)

Brzuch: 81 cm (-2 cm)

Biodra: 82,5 (-0,5 cm)

Udo: 53 cm (-1,0 cm)

Łydka: 37,5 cm (-0,5 cm)

Elegancko i ciśniemy!

     

Osobistość1piorunów

Fitatu mi szybko odpisało. W skrócie jezeli dobrze zrozumialem (hah), to wartosci te potrafia sie roznic na opakowaniach, czyli na opakowniu masz oddzielnie kcalorie i makro, i te juz sie nie zgadzaja. O kaloriach wiedzialem, ze sie nie zgadzaja. Nie wiedzialem jednak, ze odddzielnie przelicajac kcal, a podaja makrosy (Stad te potem drobne roznice). Sa roznie normy w zaleznosci od kraju, rozne rzeczy trzeba brac pod uwage i to tez ma wplyw. Genralnie odpisali szybko, ja to strasznie uproscilem, ale starali sie wytlumaczyc pi*oko, wiec nie szukam alternatywy. Doceniam dobra obsluge klienta.
Co jeszcze mega istotne, nie liczyłem BŁONNIKA! A, że jem go więcej stąd mogą być różnice. Ciekawe, ekscytujące, jeszcze tyle do nauczenia się 😛 Z jakiejś wiki:

"W zależności od przepisów obowiązujących w danym regionie lub woli producenta danej żywności, przyjmuje się, że kaloryczność błonnika jest zerowa, wynosi 2 kcal/g lub tyle ile zwykłych węglowodanów, czyli 4 kcal/g. W Stanach Zjednoczonych przyjmuje się, że rozpuszczalny błonnik ma 4 kcal/g, ale nierozpuszczalny błonnik 0 kcal/g. Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej z 25 października 2011 od 13 grudnia 2016 włącznie producenci żywności będą mieli obowiązek przyjmowania, że kaloryczność błonnika wynosi 2 kcal/g. Do 12 grudnia 2016, włącznie, informacje te będą przekazywane na zasadzie dobrowolności. "

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Hydepark

17piorunów

Krótkie podsumowanie działań ramach wychodzenia z przegrywu:

Chłop odbył sobotnią wycieczkę rowerową, ok 30km. Przy okazji zjadł trochę jagód w lesie.

Zrobił zakupy modowe znów, aby odbudować zapuszczoną przez lata piwniczenia garderobę korzysta z wyprzedaży.

Dodatkowo chłop trzyma dietę i ćwiczy dwa razy w tygodniu.

Dziewczyny nadal nie znalazł.

Wieczorem będzie znów sobotniego grilla palił ale już chyba fotki nie wrzuci bo już mu się nie chce. Jego życie dalej smutne i samotne jest.

cdn.



Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hejtokoksy

13piorunów

Balans we wszechświecie.

TL/DR: +0,1 kg. ALE JAK TO MORDO PRZYTYŁEŚ NA REDUKCJI? Nie, nie przytyłem, podaje wam dane z danego dnia, w poprzednim tygodniu wartość była nierealna, pewnie odwodnienie spowodowane regularnym bieganiem. Teraz również wartość jest "zakrzywiona", jestem opuchnięty od opalenizny (bieganie bez koszulki, zazdro mordo? XD) i zrobieniu wczoraj 20 km w biegu. Więcej szczegółów poniżej + screenshot wagi z 2 tygodni w obrazkach.

Podsumowanie tygodnia - życie.

Tydzień pracowity, szczególnie, ze musiałem na 2 dni pojechać do biura. Jednak według mnie bardzo owocny, teraz trzeba utrzymać momentum które udało mi się zbudować w zeszłym tygodniu i cisnąć dalej. Psychicznie jest nieźle, oceniam poziom stresu na jeden z najniższych w ostatnich miesiącach (codziennie przed snem zaznaczam w apce). Niestety wiadomo wciąż tęsknie za życiem, które już nie wróci. Wciąż często mam ochotę położyć na ziemi i zwinąć w kłębek. Ale ciśniemy, idziemy do przodu i nie damy się, pi⁎⁎⁎⁎lić przeciwności.

Klata, plecy, barki.

Biegi na tip top, wszystko zgodnie z planem. Trening oporowy już mniej, przez delegacje i odzywające się kolano zrobiłem tylko dwa, ALE celem jest redukcja, wiec był to wybór świadomy. Obecnie spadki są za każdym razem, już w praktycznie każdym ćwiczeniu. Jedynie triceps nie poszedł w dół. Teraz tylko dotrzymać te 2 tygodnie kolejne, które zostały i zdecyduje co dalej.

"Diety" czy diety?

Tutaj elegancko, nawet w delegacji byłem zadowolony z utrzymania jej. W dni, gdy mam trening i bieganie zwiększam do 2300, w niedziele w nagrodę za 20 km, nawet 2500🙂 Tyle jedzenia! Jak można, aż tyle zjeść w ciągu dnia😉

Jednak w tym tygodniu planuje wrócić do 2000kcal, zobaczymy jak to wyglądać będzie. YOLO.

Waga w górę, ale w dół.

Pomimo, ze teoretycznie waga wzrosła, w praktyce mówimy o utracie -2,5 kg w ciągu 2 tygodni. Jest to naprawdę dobry wynik, jestem zadowolony, plus jutro pewnie będzie znowu mniej, podejrzewam, ze opuchnięty jestem od opalenizny i przebiegnięciu 20 km. Widać to w załączonym obrazku z waga z całych 2 tygodni:slightly_smiling_face: Jak na początku nie byłem przekonany, czy uda się zrobić te -5kg w 4 tygodnie przy tej wadze, tak teraz się tym zupełnie nie przejmuje, bo jestem już w połowie.

Plus wymiary się zmieniły - na moją korzyść🙂 (nie licząc ramienia, no cóż, chude rączki jak u szczawika).

A teraz pora na..

DANE:

Projekt Ares ("Zaar").

Cel: Boska sylwetka.

Etap 2.

Start: 12.06.2023

Koniec: 10.07.2023

Waga startowa: 72,4

Waga docelowa: 67,4

Wiek: 37 Wzrost: 175

Trening: https://www.hejto.pl/wpis/siemaaaa-kokskasie-i-kokstomki-w-dzisiejszym-poscie-postanowilem-wrzucic-moj-obe

Zmiany w treningu:

* cardio - biegi codziennie 10 km
* dopóki biegam, nie robię treningu nóg - już i tak ciężko z regeneracja
* przerwa z martwymi - uszkodzone przedramię

Tydzien 2. Podsumowanie

Dane na dzień 26.06.2023:

Dane: obecny_pomiar(roznica_pomiaru_z_zeszłego_tygodnia)

Waga: 69,9 kg (+0,1 kg)

Obwody:

Szyja: 38 cm (bez zmian)

Kl. piersiowa: 103 cm (-0,5 cm)

Ramie/biceps: 37 cm (-0,5 cm)

Talia: 76,5 cm (-1 cm)

Brzuch: 83 cm (-0,5 cm)

Biodra: 83 (bez zmian)

Udo: 54 cm (-1,0 cm)

Łydka: 38 cm (+0,5 cm)

Elegancko i ciśniemy!

     

ps. na zdjęciu wartości na czerwono są teoretyczne, nie ważyłem się wtedy, wpisałem coś, żeby mi się obliczenia nie pogmatwały w arkuszu.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Chłopska wycieczka rowerowa sobotnia odbyta. Dla relaksu psychicznego oraz dobrej sylwetki i kondycji (niezbędnej na przyszłe wycieczki po górach w ramach wychodzeniazprzegrywu) a chwilę będzie palony tradycyjny sobotni grill dla jego.

ps.

Jagody już są w LESIE!!!! małe i jeszcze nie słodziutkie bo susza ale za to w obfitej ilości.

   

Inspirator

w Dyskusje

25piorunów

Stało się! Przepiórnik ukończony.

W międzyczasie miałem zamieszanie z nowymi przepiórkami.

Jedna z nich zamordowała w nocy inna białą przepiórkę a druga ciężko ranił.

W związku z tym Przetrwaniec dostał apartament na test.

Obecnie przebywa w senatorium.

Agresor przebywa na przesłuchaniu, najprawdopodobniej atak miał miejsce na tle rasistowskim.

Trzymajcie mi wkręty!

Pozdrawiam z działeczek!

 🙏

*Przepiórnik - kurnik dla przepiórek.

  

Wirtuoz3piorunów

Taka buda przy temperaturach 30 st. C bardzo mocno nagrzewa się w środku. Nie stawiaj na pełnym słońcu.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Osobistość

w Hejtokoksy

10piorunów

Katabolizm to suka.

No siema KokKasie i KoksTomki, dzisiaj podsumowanie mojego pierwszego tygodnia etapu 2 zbijania wagi.

TL/DR: Bieganie 10km zrobiło robotę, 2,6kg w dół w tydzień. Przez katabolizm spadki podczas treningu. Reszta info poniżej w dłuższej wersji.

Biegaj jak Forrest Gump.

W zeszłą sobotę przebiegłem pierwszy raz 10 km. Bardzo mi się to spodobało i wpadłem na "genialny" pomysł, żeby biegać 10 km codziennie. Jak Pan. Jak zawodnik. Ciapaty polski brodaty Forrest Gump. Jak pomyślałem tak zrobiłem, cały tydzień 10 km + później spacer na cooldown. W niedziele dzień święty, czcza świecić - wiec zrobiłem 15 km xd.

Katabolizm to suka.

Jako, ze nie zwiększyłem (na początku) kaloryczności posiłków odczułem efekty zbyt szybkiego zrzucania wagi na wynikach na siłowni, prawie wszędzie lekkie spadki - mniej powtórzeń w ostatnich seriach i siły. Na weekendzie zwiększyłem zapotrzebowanie kaloryczne o 200 kcal, i tak tez będę robił w tym tygodniu w każdym dniu, gdy biegam - zamiast 2000 kcal, 2200 kcal.

ALE MORDO NIE TYLKO MOZESZ, ALE POWINIENES MNIEJ CARDO ROBIC ZEBY NIE TRACIC MIESNI, A NIE KCAL WIECEJ ZREC JAK SWINIA.

Wiem. Ale bieganie tych dyszek jest uzależniające. Plus wczoraj jak biegłem bez koszulki po mojej bergisches wsi, szła jakaś mloda parka. Pani najpierw ładnie się do mnie uśmiechnęła, a potem nie powstrzymała się - rzuciła okiem na mój powoli odznaczający się abs😉

Bieganie to teraz mój obowiązek, żeby umilić różowym tą krótką chwile w ciągu dnia (i niektórym niebieskim haha). Ja to robię dla mojego GEMEINSCHAFT, nie dla siebie.

W mojej głowie.

Czas leczy rany, tylko jak typowy lekarz - powoli i na odpierdol się.

Psychicznie jest ok-ish. Nawet mogę powiedzieć, ze trochę lepiej. Chociaż niewiele. Baby steps.

Regeneracja i zdrowie.

Na początku przez biegi nie wyrabiały kolana i stawy biodrowe. Zakupiłem nowe buty, które miały wspomóc te stawy, co się udało. Tylko nie wiem jak i dlaczego uszkodziłem lewy łokieć/przedramię, ćwiczenia nad chwytem na biceps okazały się niemożliwe do wykonania, nawet 1 powtórzenie. Zbyt duży ból.

Jakbym miał zgadywać to od biegania - jak mam zgięte ręce przez ten cały czas, coś krzywiłem i teraz klops. Nie wiem, muszę ostrożnie podchodzić do tematu. Dzisiaj kosztuje mnie martwy, z którego zrezygnuje, szkoda uwalić łapę mocniej.

Kolejny tydzień przed nami.

W tym tygodniu plan jest prosty - kontynuujemy to co w zeszłym. Biegi codziennie + siłka 5 razy. Dopóki biegam, pomijam treningi nóg, katabolizm i tak jest zbyt duży, żeby tam coś przyrosło, a i tak pasywnie od biegania jest lepiej.

Dietę jak biegam zwiększam o te 200 kcal, nie chce tak szybko już zrzucać wagi, za dużo, za szybko, wystarczy mi teraz około 1kg/tydzień żeby osiągnąć cel. A przez 2 treningi praktycznie dziennie, brakuje mi trochę miejsca na dodatkowe węgle.

Jeb redukcja i dwójeczka.

Nie wiem dlaczego tak dużo udało się zrzucić, podejrzewam, ze częściowo woda (pomimo tego, ze mnóstwo pije), częściowo mięśnie poszły. Ale z prognoz, która robię codziennie (SCIENCE BITCH) powinienem zrzucić około 1,3 kg. Ten tydzień będzie ciekawy czy się wyrówna czy nie.

Wciąż co tu dużo mówić! Jest elegancko, ciśniemy dalej!

DANE:

Projekt Ares ("Zaar").

Cel: Boska sylwetka.

Etap 2.

Start: 12.06.2023

Koniec: 10.07.2023

Waga startowa: 72,4

Waga docelowa: 67,4

Wiek: 37 Wzrost: 175

Trening: https://www.hejto.pl/wpis/siemaaaa-kokskasie-i-kokstomki-w-dzisiejszym-poscie-postanowilem-wrzucic-moj-obe

Zmiany w treningu:

* cardio - biegi codziennie 10 km
* dopóki biegam, nie robię treningu nóg - już i tak ciężko z regeneracja

Dane na dzień 19.06.2023:

Dane: obecny_pomiar(roznica_pomiaru_z_zeszłego_tygodnia)

Waga: 69,8 kg (2,6 kg)

Obwody:

Szyja: 38 cm (-1 cm)

Kl. piersiowa: 103,5 cm (-0,5 cm)

Ramie/biceps: 37,5 cm (-0,5 cm)

Talia: 77,5 cm (-0,5 cm)

Brzuch: 83,5 cm (-1,5 cm)

Biodra: 83 (-1,5 cm)

Udo: 55 cm (56 cm)

Łydka: 37,5 cm (-0,5 cm)

Pozdro!

     

Twórca2piorunów

"Plus wczoraj jak biegłem bez koszulki po mojej bergisches wsi, szła jakaś mloda parka. Pani najpierw ładnie się do mnie uśmiechnęła, a potem nie powstrzymała się - rzuciła okiem na mój powoli odznaczający się abs😉" XD

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Hydepark

41piorunów

WIELKA WYPRAWA CHŁOPSKA

Dzisiaj chłop spędził dzień jak nigdy. Wyruszyłem w podróż, poznawałem miejsca, doświadczałem pięknych widoków.

Na śniadanie nic nie jadłem, byłem zbyt mocno skupiony na czekającej mnie wyprawie. Spakowałem się w Golfa mojego dziadka - niezawodna maszyna, jedyny mankament to, że przy otwarciu drzwi zapala się check engine, ale po zamknięciu gaśnie. Wniosek prostu - Golf nie lubi jak się z niego wysiada. Ruszyłem w podróż o 10 rano.

Chłopy, przeżyłem dzisiaj pierwszy od dawna za⁎⁎⁎⁎sty dzień. Zwiedziłem mnóstwo miejsc (wszystkie z fotkami będą w komentarzach), zobaczyłem tyle piękna na tym zjebanym świecie, że szczęka mi opadła. Sama trasa prowadziła po wielu zadupiach, o drogach krajowych nawet nie myślałem i zamiast nich obierałem kręte wioskowe asfalty gdzie nie było nikogo poza mną. Sobotę spędziłem przezajebiście.

Przez całą podróż zapomniałem, że istnieje coś takiego jak głód i nic nie jadłem xD. Byłem tak zafascynowany widokami, zabytkami, że do głowy mi nie przyszło zajść do biedronki po bułkę. Teraz po podróży zjadłem posiłek boży czyli jajka, chleb z serkiem, ogórki, twarożek i kefirek. Jest dobrze.

Jednego mi brakowało, możliwości dzielenia się tymi chwilami z kimś bliskim. Mimo wszystko byłem tam sam co mnie pod koniec w sumie trochę przybiło. No nic, nie dla mnie to.

Zapraszam do komentarzy na relację.

    

Pokaż więcej komentarzy (21)

Inspirator

w Dyskusje

29piorunów

Przepiórnik* nabiera już jakiegoś konkretnego wygląda.

Wczoraj udało sie wkręcić boki oraz plecy.

Zadanie wydaje się banalnie proste, ale tutaj praktycznie nic nie pasuje i musi być robione na zakładkę lub mocno dopasowane, przycinane i kilkukrotnie sprawdzane.

Nie chcę żeby weszła jakaś łasica czy kuna. No i... Nigdy wcześniej nie robiłem niczego takiego 😆

Oszlifowane stare deski robią robotę, miały delikatny frez i po dokręceniu weszło na pióro(chyba tak się mówi:p)

Dzisiaj pozostaje chycnąć dach i dopiąć siatkę, z tym może być najgorzej bo kłuje jak jeż na rykowisku.

Kolejny dzień kolejne zadania.

Trzymajcie mi wkręty!

Pozdrawiam z działeczek!

 🙏

*Przepiórnik - kurnik dla przepiórek.

       

Pokaż więcej komentarzy (8)

Inspirator

w Sztafeta

25piorunów

15 810,88 + 10,03 = 15 820,91

Wracam do życia 😁

Kolano chyba wyleczone. Nogi zdążyły się już odzwyczaić, 22°C nie pomagały ale i tak radość z tuptania ogromna.

 

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastats.pl/sztafeta/

Kosmonauta3piorunów

Dobra wiadomość 👍 ja po rekonstrukcji wiązadła, jeszcze w sumie 2miesiące i 3 tyg. i wierzę, że będzie orajt.

Gruba ryba

w Przegryw

10piorunów

Boże dni lecą jeden po drugim, ale nie ustaje  !

Nie darmo przelany chłopski pot!

J⁎⁎ać nieudogodnienia, dobrego dzionka , zwycięskości!

Piotr Arendzikowski - Bitwa pod Grunwaldem

Lider0piorunów

Jak rekonstruktor i odtwórca w bitwie grunwaldzkiej ubolewam nas historycznością uzbrojenia na tym obrazie, chociaż podoba mi się kompozycja i dynamika sceny.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Inspirator

w Dyskusje

7piorunów

Jak zrobić przepiórnik* mając mało pieniędzy i kilka prostych pomysłów?

Spróbuję wykorzystać:

starą drabinę,

stare deski,

kilka sztachet,

Kontrłatę,

śruby,

metalową siatkę,

Stare niezużyte dębowe klepki z parkietu

cążki do metalu,

szlifierkę i wkrętarkę

Oraz odrobinę farby do drewna.

Wymyśliłem taką konstrukcję z leżącą drabiną jako zagrodą.

Drabinę oszlifowałem i pomalowałem.

Sam przepiórnik musi być na podwyższeniu tak aby żadnego ptaka nie zalało.

Nie podjąłem jeszcze decyzji co do ścian.

Będę informował na bieżąco o postępach.

*Przepiórnik - kurnik dla przepiórek.

 🙏

      

Pokaż więcej komentarzy (2)

Inspirator

w Dyskusje

101piorunów

Dzień dobry, cześć i czołem!

Napiszę krótko, bo to mój pierwszy wpis...

Jestem chłopakiem z działeczek i chciałbym opowiedzieć Wam historię o Rodzinnych Ogródkach Działkowych.

Hoduję warzywa i owoce oraz mały drób.

Co jakiś czas chciałbym wrzucać jakieś małe rolnicze pierdololo lub dopytać o pomoc, ewentualnie zainspirować Was do porzucenia komputera czy smartphona i udanie się na Wasze pobliskie ROD.

 

Kompan1piorunów

@Pigachu najlepiej przeczytaj sobie ustawę https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20140000040 czytanka na pół godziny a wszystko tam jest zawarte + jakieś tam wewnętrzne regulaminy. Palić ognisk nie można, trawę kosisz jak chcesz, zapuścić łąkę też możesz... Ogólnie musisz mieć bardzo zjebanego sąsiada albo zaleźć komuś za skórę, żeby ktoś się do czegoś przyczepił.

Ustawa z dnia 13 grudnia 2013 r. o rodzinnych ogrodach działkowychSejm
Tytan1piorunów

@mtvml tego szukałem! Dzięki!
Sąsiedzi generalnie mają w dupie, co robię na swojej działce, ale słyszałem tyle mitów, co wolno, a czego nie, że bałem się robić cokolwiek

Inspirator1piorunów

Od 1,5 miesiąca mam, został wielki kontener śmieci do wyrzucenia, ale za to zielenina już ogarnięta, w miejsce zaniedbanych krzaków posiana trawa i już po pierwszym koszeniu i ponownym wałowaniu :D Pozdrawiam chłopaków z działeczek.

Inspirator1piorunów

Przy takich nierównościach jakie powstały po przekopaniu całego miejsca na trawnik - było tam mnóstwo malin, a razem z nimi w cholerę korzeni - to bez wałowania miałbym góry i doły w trawniku xD A tak jest elegancko równiutko. Mam też porównanie bo poprzedni właściciele nie wałowali trawnika tam gdzie był wcześniej, no i widać i czuć różnice- po prostu są zagłębienia.

Pokaż więcej komentarzy (34)

Osobistość

w Hejtokoksy

15piorunów

No siema! Co tam słychać KoksKasie i KoksTomki?

Wracam po przerwie z obszerna aktualizacja. Jednak, ze czas to pieniądz zaczniemy od:

TL/DR: Od mojej ostatniej aktualizacji, ze względu na różne wydarzeniu w życiu przeszedłem na maintenance oraz trenowałem mniej. Dane niżej w odpowiedniej sekcji. Obecnie zapowiada mi się kilka tygodni 'spokoju', wiec wracamy na pełnej i działamy. Start 72,4 kg cel na 4 tygodnie = -5 kg. Ambitnie, ale inaczej nie mierzymy! Boska sylwetka się sama nie zrobi.

Teraz wersja długa:

Ostatnia aktualizacje wrzuciłem 4 tygodnie temu (link poniżej). Było wtedy 71,1 kg ( https://www.hejto.pl/wpis/siemaaaa-kokstomki-i-kokskasie-kolejny-tydzien-kolejny-wpis-do-quot-tygodnika-2 ). Możecie wejść w link, żeby sobie przypomnieć:slightly_smiling_face:

Poniżej podsumowanie każdego tego tygodnia który minął.

Tydzień 1 - Chill, high, good food and DnD.

To był tydzień, gdzie miałem wyjazd weekendowy z kumplami. Od początku planowałem nie trzymać diety na tym wypadzie, tylko wyluzować. Kosztowało mnie to o ile dobrze pamiętam ponad 1 kg w jeden weekend haha. Piwka, resto, dobre jedzenie, inne ciekawe rzeczy i DnD, było super.

Postanowiłem, że wyprowadzam się z domu. Pomimo toczącego się rozwodu mieszkałem dalej w domu z żona. Kłamałbym, jakbym powiedział, że nie miałem nadziei i dlatego starałem się zostać w nim jak najdłużej. Jednak sytuacja się zmieniła i nie chciałem już dłużej oglądać na co dzień mojej chorobliwie kłamiącej socjopatycznej żony z prawdopodobnie skrytym narcyzmem. Fajne kombo nie? Zawsze wiedziałem, ze coś z nią jest nie tak, ale tyle lat razem, zawsze byłem w niej zakochany po uszy (13 lat w sumie razem). Zawsze znajdziesz wytłumaczenie na dziwne zachowania. Plus jak się potem okazało, było wiele patologicznych zachowań, które dla mnie były normalne, skąd miałem wiedzieć, ze tak związek nie powinien wyglądać? Opowiem o tym wiecej, jak cos ciekawego uda mi sie napisac, jak to sie zyje z takim czlowiekiem.

Jednak są granice, które jak ktoś wobec was przekroczy to trzeba zacisnąć zęby i powiedzieć dość.

Dałem sobie 2 tygodnie, po domykać sprawy, które miałem, bo nie wiedziałem kiedy wrócę do Krakowa.

Przestałem też trzymać ścisła dietę i ćwiczyć wystarczająco dużo.

Tydzień 2 - Ostatni raz w "swoim" łóżku i domu.

Mocno przygnębiający tydzień, poczucie, że jestem w 'domu' ostatnie dni, ostatnia noc, były surrealistyczne. Cały ten okres był jak zły sen, i momentami się człowiek łudził, żeby się obudzić, że to tylko koszmar. Nawet miałem takie dziwne momenty, nie wiedziałem czy to jawa czy to sen.

Dodatkowo ten brak nadziei, ze może się coś polepszyć. Bo już nie mogło, mosty zostały spalone, wraz z poprzedzającymi ja polami, wsiami. A miasto w oddali to zaledwie zgliszcza po wybuchu atomówki. Nie było powrotu:disappointed:

Spakowałem rzeczy do auta, pojechałem do rodziny, 10h i byłem na miejscu, 0 korków. Chociaż tyle:disappointed:

Tydzień 3 - "W domu"

Wróciłem do rodziny. Przygnębiony, ale udaje, że jest ok. Są dość średnim wsparciem, gdy chodzi o rozmowę, bo jakikolwiek rozmowy to zaczyna się (JA TO WIEDZIAŁAM, ŻE TAK BEDZIE, NIGDY JEJ NIE LUBIŁAM). K⁎⁎wa, ile można. Dlatego najlepiej nic nie mówić, i tak wszystkiego nie wiedzą bo by mi suszyli głowę tylko.

Urodziny ojca, wizyta w resto "all you can eat" - +400g w jeden dzień haha.

Tydzień 4 - Delegacja

Środek tygodnia bardzo fajny, w firmie widujemy się rzadko, ale ekipa jest przyjazna i jak już się widzimy to tylko na plus. Waga tez troszkę na plus haha (bardziej przez te wysokoprocentowe belgijskie browarki! :D)

Weekend przygnębiający. Urodziny "zonki", jakoś mnie to mocno zdołowało, aż smutnej muzy zacząłem słuchać jak jakaś ciota XD Ch. z tym, czasami warto otwarcie być smutnym, żeby nie oszaleć. Ludzie którzy próbują nigdy nie pokazywać słabości nawet przezd samym sobą, nie koncza dobrze wedlug mnie.

To byłoby wszystko z podsumowania. Mamy dzisiejszy dzień, motywacje i ciśniemy. Ze względu na ta powyższa przerwę zamykamy poprzedni etap i oficjalnie zaczynam etap 2 przygody w stworzeniu boskiej sylwetki! (żeby Zyzz był dumny i zesłał błogosławieństwo boskiej estetyki xd)

BTW. Łatwo mi się teraz kupuje spodnie. Pytam tylko "Jakie macie spodnie 28 szerokość, 30 wysokość?" i słyszę "ileeeeeeeeeee? xD" A najlepsze jest to, ze w pasie ciągle mam zapas, obawiam się, ze zejdę gdzieś do 26 i się mogę pożegnać z kupnem spodni, 27 to najmniej co widziałem haha.

Dodatkowo jeszcze wspomnę ciekawą obserwację po tych kilku tygodniach. Brak przyrostów w sile, ale 'swiadomość' mięśniowa mocno wzrosła. Dużo lepiej czuje konkretne mięśnie, gdy je ćwiczę, ciekawe uczucie.

Dieta - wydaje mi sie, ze doszlo do 'wyzerowania' mojego zapotrzeboawnia kalorycznego, bo obecnie przy 2000 kcal, czuje sie mniej glodny zdecydowanie niz bylem jak zaczynalem pomimo utraty wagi. Duzo bardziej komfortowo trzyma mi sie to zapotrzebowanie.

DANE:

Etap 1 wystartował 27.02 przy 81,2 kg. Zakończony 15.05 na 71,1 kg. Straciłem 10,1 kg w 11 tygodni.

Jak zaczynałem nosiłem spodnie: 32/30, a koszulki: L

Obecnie spodnie 28/30, koszulki: S.

Etap 2.

Start: 12.06.2023

Koniec: 10.07.2023

Waga startowa: 72,4

Waga docelowa: 67,4 (Cel to -5 kg w 4 tygodnie, ambitnie, ALE MIERZYMY TYLKO WYSOKO).

Trening, bez zmian, po prostu będę się go teraz mocno trzymał. Opisywałem go w tym poście: https://www.hejto.pl/wpis/siemaaaa-kokskasie-i-kokstomki-w-dzisiejszym-poscie-postanowilem-wrzucic-moj-obe

Dane dzień dzisiejszy:

Dane na dzień 12.06.2023:

Dane: obecny_pomiar(pomiar z zakończenia etapu 1)

Waga: 72,4 kg (71,1 kg)

Obwody:

Szyja: 39 cm (38 cm)

Kl. piersiowa: 104 cm (103 cm)

Ramie/biceps: 39 cm (38 cm)

Talia: 78 cm (78,5 cm)

Brzuch: 85 cm (85 cm)

Biodra: 84.5 (84 cm)

Udo: 55 cm (56 cm)

Łydka: 38 cm (38 cm)

W następnych tygodniach będę porównywał do tych wartości. Na sam koniec zrobię duże podsumowanie włączając etap 1.

To byłoby na tyle, ma być elegancko, ciśniemy i mierzymy wysoko!

     

Osobistość0piorunów

Zawsze brakuje wzrostu przy tych wszystkich wymiarach

Osobistość1piorunów

@Guma888 W poprzednich wpisach bylo, musze zapamietac i dodac na stale, to fakt. Napisze tutaj:

WZROST: 175 CM
WIEK: 37 (36 TECHNICZNIE BO JESZCZE NIE MIALEM URODZIN)

Pokaż więcej komentarzy (7)

Tytan

w Hydepark

12piorunów

Jak się macie bracia w niedoli? Jak wasz tydzień mija? U mnie stara bieda - kołchoz, dom, pomoc babci, kołchoz, dom, pomoc babci i tak w koło macieju. Dzisiejszy dzień również był pracowity, nie spędziłem go w kołchozie, co nie znaczy, że nie wykonywałem dziś żadnych prac.

Najpierw składałem wysuszone już drzewo, zarówno u siebie, jak i u babci, później korzystając tego, że byłem u niej skosiłem jej trawę i odkurzyłem, później zrobiłem to samo u siebie, ogarnąłem piwnicę, a także skosiłem trawę, później pomagałem przy kurach karmiąc je, zmieniając im wodę oraz wywożąc od nich gnój, poza tym dzień jak każdy inny, nie piłem, utrzymałem postanowienie zdrowego jedzenia. Codzienne czytanie również wchodzi mi w nawyk.

Teraz, skoro nastał wieczór przyszła najwyższa pora na dwie rzeczy - odpoczynek oraz zaplanowanie jutra. W ramach odpoczynku obejrzę ligę mistrzów oraz UFC zajadając się kabanosami oraz swojskim chlebkiem. A jak u was koliedzy? Jakie wasze plany na dziś?

 

Pokaż więcej komentarzy (6)

Zawodowiec

w Przegryw

17piorunów

Cześć!

Chwilowo odbiłem się od dna, choć stopy wciąż uwalone w mule.

Odbyłem dziś bardzo długą rozmowę telefoniczną z moją mamą. Pogadaliśmy bardzo szczerze, powiedziałem jej o swoich problemach, a na koniec wzajemnie przeprosiliśmy sie i wybaczyliśmy sobie całe zło które sobie wzajemnie wyrządziliśmy. Taki reset stosunków. Jestem szczęśliwy, i płakałem jak dziecko.

Niestety alkohol nadal we krwi, stan na dziś to 350 ml wódki, 0mg THC, 0mg kodeiny.

Czas na wdrożenie  w życie. Nie wiem tylko co z marihuaną, bo mam ją przepisaną przez lekarza na zespół jelita drażliwego, ale za bardzo lubie przeginać z dawkowaniem. Choć od paru dni paliłem dokładnie tyle ile ustaliłem z lekarzem i samopoczucie poszło w górę, a brzuch już tak bardzo nie dokucza.

Dzień zaczął się intensywnie, ale jego resztę spędzę na odpoczynku i przemyśleniach.

 

GURU3piorunów

@MiejskiChuop bym podoradzal jak skonczyc z toksyczna miloscia do marry jane ale jak na serio masz to jako lekarstwo to wole nie pi⁎⁎⁎⁎lic 3 po 3. Fajnie ze z mama sie wytlumaczyliscie, przebaczenie jest chlopskie i godne bo zlosc cie zniszczy od srodka, z fartem mordzia jak cos to pisz swiety tag trzyma za ciebie kciuki.

Koneser0piorunów

@MiejskiChuop zmienisz dietę na bezalkoholową to i jelita będą pracować same lepiej i będziesz mógł i tego się pozbyć. Powodzenia, najważniejsza jest sumienność i najlepiej poszukać sobie dobrego zajęcia aby mieć co robić ciekawego. Na jelito to polecam sie zapoznać z dobrymi dietami No i najważniejsze brak alkoholu jest zbawienny. Sam jak wypije to wiem jak toalety nie opuszczam a zbilansowana dieta bardzo mocno pomaga

Pokaż więcej komentarzy (7)