DexterFromLabGruba ryba
42piorunówZostał mi jeszcze 1 miesiąc do końca wypowiedzenia. I wiecie jak się z tym czuje? Bardzo dobrze. W zasadzie w ciągu tego miesiąca, będę miał 2 tygodnie urlopu. A później? Jeszcze wracam na 2 tygodnie. Jestem dumny z jednej rzeczy, udało mi się dokończyć system testowy. Musiałem naprawić wiele rzeczy w systemach firmy aby to w ogóle działało i nieźle się nagłowic żeby to działało stabilnie w tak skomplikowanym ekosystemie. A jest tam wszystko, symulator urządzenia, ECU, ISO 11783 CAN BUS, 2 sprzętowe komputery, symulatory sprzętu rolniczego, algorytmy sterowania, odkodowanie danych, algorytmy obliczeniowe, statystyczna analiza danych. I ja ogarnąłem to wszystko, i to wszystko działa. Oprogramowaniem to w pythonie i w CAPL, trochę technologi webowych, MCP AI tooling i automatyczne generowanie testu na podstawie wymagań operatora i predefinicji. Miałem kilka spotkań bo ludzie w stanach byli mega ciekawi jak w ogóle to działa. Teraz zostało mi przekazywanie wiedzy. Ale wiecie co? Tej wiedzy nie da się przekazać, bo jak mam przekazać 12 lat doświadczenia w programowaniu i integracji systemów? Impossible! Zostałem na koniec Goodness Programmer i oni to widzą. Miłe uczucie. Ciesze się że zostawiam po sobie coś działającego, i zostanie to jak artefakt po starożytnych gumisiach, a większość ludzi która będzie miała z tym styczność nie będzie posiadać odpowiedniego aparatu poznawczego aby w ogóle zrozumieć co tam się dzieje. Bo zakres technologii jest bardzo szeroki. Tak pracowałem z AI ale to ja rozumiałem system i w zasadzie zarządzałem. Całość prac zajęła wiele miesięcy ale wykonałem to praktycznie w pojedynkę. Dlaczego przejmuje się pracą wykonywaną na okresie wypowiedzenia? A dlaczego nie? Czy ktoś powiedział że jak już jest się na wypowiedzeniu to trzeba wszystko zlewać? Jestem profesjonalistą i tak się właśnie identyfikuje. Uratowałem swój honor, a poza tym też utarłem nos :nose: komu trzeba, a to jest dodatkowa satysfakcja. Odchodzę na własnych zasadach. A co potem? Oj mam plan, na biznes. Czy się uda? Nie wiem, ale im dłużej o tym myślę tym bardziej klaruje mi się obraz w głowie. I widzę że szanse powodzenia są coraz większe. Mam nawet działający POC tego systemu który chce zbudować a mój przyszły wspólnik jest bardzo entuzjastycznie nastawiony bo widział pierwsze wyniki. Czy się uda? Może się uda a może nie, a co to za różnica? Od września czeka mnie kilka miesięcy wytężonej pracy na własnych warunkach, będę sobie sam sterem i okrętem. A jak nie to mam plan B. Dawno nie miałem tak dobrze poukładane w głowie. Czuje że osiągnąłem absolutny ZEN i spokój bo wierzę w siebie i wiem że zawsze sobie poradzę. Kiedyś była depresja, a teraz? Teraz została tylko siła, ciężka praca, kreatyna i odżywka białkowa! Nie ma lipy!
Spokojnie. To co zrobiles byc może będzie wykorzystane a byc moze zostanie to zaorane i zapomniane. Przyjdzie nastepny i powie ze to juz przestarzałe. Generalnie z doświadczenia wiem że systemy dlugo nawet najlepsze nie żyją.
Daje to trochę do myślenia o firmie, że taki system daje jednemu człowiekowi do wdrożenia. Zero myślenia w przyszłość. Bo nawet jak przejmie to ktoś kumaty to duuużo mu czasu zejdzie, żeby to ogarnąć. A i tak pewnie niektóre rzeczy zrobi po swojemu. Takie rzeczy powinno się robić w teamie.


























