Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#czujedobrzeczlowiek

Fenomen

w Hydepark

9piorunów

Ostatnimi latami było u mnie coraz mniej pszczół, a kiedyś to był standard że tysiącami opierdzielały dzikie winogrono na domu. W zeszłym roku to chyba ich w ogóle nie widziałem.
Wczoraj wchodzę w nocy do pokoju, coś mi lata przy lampie, patrzę, osa. Podchodzę bliżej, a to puchata pszczoła. Wypuściłem, niech wraca do ula.
Teraz usiadłem na chwilę na tarasie, słyszę że coś huczy. Patrzę, a to
PSZCZÓŁKI MOJE KOCHANE \<3
AWWW
Od razu dzień lepszy :3

Fanatyk

w Hydepark

27piorunów

Dawka pozytywnej energii w porannej wyprawie po pieczywo

( ͡° ͜ʖ ͡°)

Fanatyk8piorunów

Kiedyś przed kumpla blokiem dzieci kredą napisały: tu mieszkają źli ludzie :neutral_face:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Sport

5piorunów

LXXI i LXXII (XCVI XCVII) dzień  w ramach 

Znowu z kilkudniową obsuwą, w końcu pozapominam i to skrzętne liczenie (w którym na pewno pomyliłem się już kilka razy) trafi szlag. Albo szlak, skoro mówimy o wspinaniu.

Pierwsze z wyjść to lina. Objętość. Wspaniałe, przemiłe wspinanie na drogach poniżej 6b, po trzy jedna po drugiej, z naciskiem na pilnowanie poprawnej techniki szczególnie wtedy, gdy przewieszenie sugeruje, żeby tonący brzydko się chwycił. Ale tonięcia nie było, każdą z dróg zrobiłem z zapasem i co najwyżej musiałem mocniej pooddychać. Wspaniałe to było wyjście, chcę więcej.

Drugie to bulderownia, znowu zabawa na objętość, trudności 6 i w dół, chociaż, dobrze, przyznaje, siódemkę zrobiłem. Ale taką "łatwą", mniej siłową, bardziej techniczną.

teraz czas na sprawdzenie wydolności na rowerze, kolejne wspinanko za tydzień.

Fanatyk

w Hydepark

60piorunów

O ja. Kupiłem sobie nową grafikę, a wraz z kartą trzeba było wymienić też zasilacz.
I wiecie co? Zadziałało wszystko od pierwszego strzała!
Sam się zdziwiłem.

Fanatyk4piorunów

@rith jeszcze nikt się nie zesrał, że kupiłeś nvidię i w dodatku 5xxx? Coś niebywałego xD

Zazdro, niech się sprawuje ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Inspirator2piorunów

@rith Na tym zasilaczu każda gra ci pójdzie.

Pokaż więcej komentarzy (34)

Osobistość

w Hydepark

83piorunów

Jechałam sobie dzisiaj ze stolicy, a że nie lubię pustych przebiegów, to wypełniłam ankietę dostępną na FB/IG Lab Rescue I zostałam szczurzym kurierem xd

Lab Rescue to fundacja, która ratuje zwierzaki (szczury/myszy/kroliki/świnki morskie...) używane w laboratoriach i szuka im domów. Często zgłaszają się do nich chętni z różnych stron Polski i wtedy trzeba takie zwierzaki przewieźć. Wiadomo, fundacja dużo pieniędzy nie ma, więc szuka osób, które akurat w danym kierunku jadą i mogą za darmo podwieźć takiego puchatego pasażera. Wolontariusze podrzucają wtedy zwierzaki do auta i ktoś inny odbiera je już w miejscu docelowym.

Bardzo fajna akcja, zupełnie za darmo można jakiemuś zwierzakowi poprawić życie, polecam moc, od razu dostajesz +10 do życiowej karmy! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Fenomen4piorunów

@kiri Warto jeszcze dodać że to nie jedyna fundacja która często potrzebuje transportu dla zwierzaków wiec jak ktoś podróżuje często między różnymi miastami to warto zaobserwowac profile fundacji czy stowarzyszeń dzialajacych w pobliżu. Często zwierzaki znajdują dom na drugim końcu Polski i można pomóc takiemu delikwentowi dojechac do jego nowego domu. Stowarzyszenia często ledwo finansowo wyrabiaja z opieką na zwierzakami do momentu znalezienia im domu.

Osobistość2piorunów

Na pewno gryzonie przewozisz...? A może bierzesz udział w dystrybucji narkotyków i nawet nie wiesz?:thinking_face:

Pokaż więcej komentarzy (21)

Mistrz

w Hydepark

67piorunów

Ehhhh żona ze szczypiorkiem pojechała do teściów, zostałem sam, posiedziałem że pół godziny na kiblu w ciszy i spokoju, zaraz zrobię sobie kolejna kawę, zjem ciasteczko i pojadę na działkę sobie trochę popracować w spokoju i bez patrzenia w zegarek czy już muszę wracać czy nie.

Ahhhh ❤️

GURU6piorunów

Ehh taki to pozyje

Lider2piorunów

@cebulaZrosolu to po malwy możesz się kopsnąć xD

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Sport

7piorunów

Do mam takie walaszkowe podejście: może i jogin ze mnie przeciętny, za to brak mi motywacji.

Moje mizerne próby polegają na zbieraniu różnych pozycji i robienia z nich zlepka w stylu stretching dla ubogich duchem.

Tym bardziej cieszy, że nie dość, że zrobiłem konsekwentnie całość "siebie" od góry do dołu, to jeszcze dobiłem solidnym rolowankiem.

Wszystko stało się bardziej giętkie, trochę Powinienem to robić regularnie, ale pewnie kolejna runda na jesieni. Jesieni 2026.

Osobistość

w Psy

27piorunów

Kiedy wydasz do adopcji jednego ze swoich ulubionych ancymonów i po tygodniu dostajesz takie info:

"Opanowal kolana i kanape.
Spi cala noc spokojnie, czasem kladzie sie pod stolem i podsypia, miske zjada w sekunde. Gotowane jedzenie mu sluzy. Czesto lezy na plecach. Przytulanki lubi bardzo.
Napada na rowerzystow i niektore psy. Damy rade.
Dziekujemy"

To "damy radę" to jest dokładnie to, co każdy wydający psy do adopcji chce usłyszeć ʕ•ᴥ•ʔ

Gruba ryba

w Hydepark

43piorunów

Pękam z dumy bo nawet nie chwalę się!
Dzisiaj odebrałem wspaniałego placka, see photo!
O muzyce napisane już dużo to ja napiszę o reszcie…
LP zapakowany w folię, przyszedł w jeleganckim kartoniku, prawilnie zabezpieczony przed furią sortowni paczek!
Okładka z grubej tektury, mięsista, zapewne mało podatna na “giętasy” na narożach. Powierzchnia z wyczuwalną fakturą, jakby laminat (dodatkowo zabezpieczone przed degradacją i fizyką) mieniąca się opalizująco. Placek klasyczny czarny, nie widać żadnych wad tłoczni.

Ale najbardziej podobane to ten wpis z podziękowaniami dla wszystkich zaangażowanych w ten projekt!!!

Dedykacja mnie rozjebała, jesteś miszcz! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Miałem w planach spylić krążek za grube hajsiwo jak już będziesz sławny (no bo z autografem) ale teraz chyba plany runęły!( ͡° ͜ʖ ͡°)
Słuchane będzie za 2 tygodnie, placek musi pojechać ze mną na …tam jest sprzęt.

Dziękuję Panie @NooT po stokroć!

Jestem na TAK!

Dziękuję Panie @NooT

Fenomen13piorunów

@AndrzejZupa to ja pękam z dumy, że trzymasz mojego winyla i jeszcze wystawiasz mi taką piękną laurkę ❤️ Winyl naprawdę dobrze udało się wydać, ale uważaj przy myciu - label nie może się zamoczyć, to jedyny jego słaby punkt jaki boleśnie odkryłem wczoraj...

A tak się składa, że dzisiaj nagrałem film, w którym czytam tę dedykację - wrzucę zaraz posta :smiley:

Kompan4piorunów

Czuć, że jesteś dobrym Tomaszkiem ( ͠° ͟ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (8)

Mistrz

w Hydepark

84piorunów

Ja to mam dobre serduszko, miałbym pewnie częściej ale nieważne...

Wychodzę z Biedronki i stoi chłop tirem (dostawa biedronki) i ani w jedną ani w drugą stronę bo parking zastawiony a na ulicy ruch spory.
No to podchodzę i się pytam czy pomóc wymanewrować, ucieszył się typek, odłożyłem zakupy i idę kierować ruchem na ulicy xD

Ale na szczęście w tym momencie przyszedł gość od jednego auta które przeszkadzało, to aby stanąłem przy drugim aucie i pilnowałem żeby nie pierdolnał przy manewrowaniu ani w samochód ani w ścianę :smiley:

Fanatyk21piorunów

Do mnie kiedyś pod paczkomatem podeszła młoda ładna dziewczyna i zapytała czy dam jej swój telefon. Nie powiem, aż mi coś w sercu drygło bo na oko ze 30 lat różnicy wieku a tu proszę ho ho!. Na szczęście zanim poinformowałem że już żonaty jestem to zaczęła wyjaśniać, że chyba zatrzasnęła swój telefon w paczkomacie i chce do siebie zadzwonić. Leżał w trawie obok.
Mam jej numer jakby jednak coś. 😉

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fanatyk

w Sport

7piorunów

LVII (LXXXII) dzień  w ramach 

Taka przejściówka - rozchodniaczek przed kolejnymi wyjściami, trochę dlatego, że został mi jeszcze jeden dzień karnetu i głupio przepuścić 😉

Potwierdziłem sobie, że problemy szóstkowe robię wszystkie, o ile nie zawierają ekwilibrystyki, a siódemkowe (zrobiłem dwa, w tym jeden flash!) są już w moim zasięgu. Nie wszystkie, ale już udaje się wejść w ten stopień. Człowiek się rozwspinał, poruszał, pobawił na nowych problemach i

Teraz pewnie czas na sznurek, a może też uda się skombinować jakiś wyjazd w skały?

Sum1piorunów

Ładnie :) moją bolączką nadal są słabe paluchy, bo plecy nawet nie czują, że pracują. Przez to mój max to 6c (na baldy i wędkę) ¯\\(ツ)/¯ niby od czasu do czasu jakiś hangboarding wpadnie ale nie czuję progresu

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Podróże

82piorunów

No dobrze, spróbujemy zrobić coś ambitniejszego o - nie wiem czy wyjdzie z tego jakiś quality content, ale może przynajmniej "content".

Nie wiem jak w Waszym otoczeniu, ale ja w mojej bańce odnoszę wrażenie, że Słowenia (przynajmniej nie mylona ze Słowacją) jest nadal takim luźnym skojarzeniem: ktoś tam coś widział w sporcie, ktoś tamtędy jechał na urlop na Chorwację, może nawet nocował w trasie. Ale żeby tak więcej wiedzieć - to nie do końca.

Zatem zacznę od kilku [#ciekawostki](/tag/ciekawostki) o Słowenii:

* Słowenia jest niewielkim krajem, powierzchniowo podobnym do województwa podlaskiego (20k km²)
* Mimo to jest dwukrotnie gęściej zaludniona od wspomnianego (100 osób na kilometr)
* Skoro już o ludności mowa: jest ich niewielu - około 2,1 miliona, czyli tyle co Warszawa i ze dwa-trzy przylegające powiaty
* Jest trzecim najbardziej zalesionym krajem UE: 61% to lasy
* Ma trzykrotnie większe PKB per capita niż Polska
* ...i jest bardziej zadowolonym krajem - siedem oczek wyżej w rankingu niż Polska
* Jest krajem z zaskakującym poziomem sportowym - ma sportowców w absolutnej światowej topce w bardzo wielu dyscyplinach (przypominam: ludności mają trochę więcej niż Warszawa!) - kolarstwo (Pogačar, Roglič, Mohorič, Novak, Urška Žigart), wspinanie (Janja Garnbret), siatkówka (kto śledzi, ten pamięta ciężkie boje), koszykówka (Dončič), skoki (rodzeństwo Prevc, Lanisek, Zajc)
* Na terenie Słowenii znaleziono artefakt podejrzewany o bycie pierwszym instrumentem muzycznym stworzonym przez człowieka
* Mają też najstarszą winorośl na świecie
* I jedną z większych jaskiń) udostępnionych turystom - jeździ tam nawet kolejka i występuje tam pewien rzadki płaz
* Po słoweńsku spisany jest najstarszy tekst napisany w języku słowiańskim

No dobrze, to co tam robić i po co tam jeździć?

Przede wszystkim można spędzać aktywnie: miejsca dla siebie znajdą m.in. rowerzyści (szosa, gravel, MTB i downhill na trasach narciarskich), górołazi (ponad 10kkm szlaków, w tym najwyższy szczyt - Triglav - i jego via ferraty), narciarze (oczywiście), biegacze (też pewnie nikogo nie zaskakuje) i np. wspinacze (m.in. okolice Osp - jeden z topowych rejonów wspinaczkowych świata, chociaż raczej nie dla początkujących).

Kraj słynie też z wina i produkcji miodu (najwyższy wskaźnik pszczelarzy na 1000 osób w Europie). Posiada tylko 40 km linii brzegowej, ale da się tam również wypocząć stacjonarnie - na tym się nie znam, to sobie Czytelnik zgłębi samodzielnie.

---

No dobrze, tutaj zaczyna się nuda, będzie o mnie - można przestać czytać, dziękuję za uwagę.

Po co w ogóle tam pojechałem? Akurat napatoczył się długi weekend, a celem był w W Słowenii na dłużej do tej pory nie byłem, cel podpowiedział się sama, bo całkiem niedaleko granicy urodził się i mieszkał Tadej Pogačar, a po chwili szukania okazało się, że organizuje nawet swój event, polegający na wtarabanieniu się na szczyt Krvavec. A skoro już znalazł się punkt zaczepienia, to zrobienie planu na trzy dni było łatwe.

Być może będąc tak roztrenowanym jak ja (ostatnie trasy ponad 50km robiłem pół roku temu) powinno się zacząć od jakiegoś rozjeżdżenia na początek. Cóż, 1500 metrów na 50 km trasy to nie jest "rozjeżdżenie" a już na pewno nie "jakieś". Sztywniutkie podjazdy trzymające po 12-14% przez kilka kilometrów też na pewno nie pomogły - chociaż przynajmniej były krótsze niż (hehe) Monte Zoncolan. Trasa była krótka, ale wymagała podwiezienia się autem - akurat pan gospodarz miał dla nas wolny pokój i wpuścił nas do niego tuż przed 12:00 (ruszałem z Austrii), więc trzeba było wyrzucić graty, ubrać się, podjechać kawałeczek do parkingu przy cmentarzu (słoweńskie słówko na dziś: pokopališče) - i można zwiedzać.

Nie żebym widział wiele więcej niż moje przednie koło toczące się przez asfalt 😉 I to nie ze względu na zmęczenie - trasa prowadziła głównie przez lasy. To jest pewien problem - jeśli się ułoży fajnie trasę, to jest pewne ryzyko, że będzie sporo ostrej wspinaczki przez las, na szczęście są też miejsca, gdzie robi się rzadziej - i jest co oglądać.

Następny dzień to nie do końca regeneracja: sto kilometrów, 2500 metrów w górę. Trochę wspinania, trochę zjazdów po nawierzchni różnej, trochę szutrów (na oponkach 25c), dłuższy odcinek dnem doliny pod wiatr (na odcinku Bled-Krajn) i przerwa na bardzo przyjemne (i zimne) piwko 0% gdzieś pośrodku tejże doliny. Niby nic niezwykłego, ale jednak Potwierdziło się, że w tych okolicach da się znaleźć tereny rowerowe dla każdego - po drodze choćby jechała kilkudziesięcioosobowa wycieczka emerytów (którą widziałem dwukrotnie, jechali jakąś pętlę w przeciwnym kierunku). Wygląda na to, że nie jest też obowiązkiem jeżdżenie po sztywnych ściankach, wolno szukać bardziej płaskich odcinków, nikt tego nie sprawdza.

No i w końcu - etap królewski. Akurat trafiliśmy na jakiś... kolarski event, więc trzeba było zmienić parking, bo na planowany nie wpuszczała już policja.

Trasa poprowadziła najpierw rozgrzewkowo przez jeden pagórek z kilkoma kilometrami szutru, a potem od razu główny cel, czyli Krvavec. Masa znaków ostrzegających o kolarzach, trochę ludzi (na szczęście zjeżdżających), napisy na asfalcie - widać że to często (i wyścigowo!) odwiedzany podjazd. Bardzo przyjemny, odcinków ponad 12% było niewiele, trochę dłuższych po 9-10%, a końcówka - z parkingu aż pod sam kurort narciarski - prawie po płaskim. Na górze restauracja, widać że wszędzie w standardzie jest piwko 0%, więc można bezpiecznie uzupełnić płyny.

Za podjazd daję pięć gwiazdek, więc jeśli ktoś planuje te okolice, proszę sobie koniecznie dopisać do listy! Do listy też warto dopisać podjazd pod przełęcz Volovjek - ten z kolei był pokonywany na tegorocznym Tour of Slovenia. Tu z kolei było milusio i pluszowo: tak 4-6%, miejscami odrobinkę bardziej stromo, tak akurat żeby nie schodzić z wygodnej kadencji 90 i cieszyć się widokami i dniem.

Końcówka trasy to - po pokonaniu szutrowego, stromego pagórka - prawie że płaski transfer do auta. Z przejazdem przez Rondo Tadeja 😉 i oczywiście Klanec. Na rondzie stoi figurka - kiedyś w koszulce Giro, obecnie w koszulce mistrza świata, a sama wioska... no, zwykła rolnicza wioska, to nie jest miejsce do zwiedzania, nie nastawiajcie się 😉

Czy warto było jechać tak? (Bo z Polski jednak kawałek, a długi weekend jest krótki)

Tak, zdecydowanie. Przyjemne widoki, sporo dróg do wyboru, trochę wpisów na climbfinder, każdy ułoży tam coś pod siebie. Gdybym miał tam jechać na dłużej, to albo na łamany rowerowo-maszerowany wyjazd, albo na dwie lub trzy bazy noclegowe, żeby zobaczyć więcej.

Widoki są bardzo ładne (o ile wyjedzie się z lasu, bo ich - jak pisałem wcześniej - jest wiele, więc jest gdzie szukać cienia). Słoweńcy - mili ludzie, praktycznie każdy mówi po angielsku, jest jak się dogadać. Układając trasy trzeba wziąć pod uwagę asfalty i to chyba jedyny minus całej zabawy: jeździłem sporo po mniejszych, lokalnych drogach, gdzie głównie jeżdżą mieszkańcy i rolnicy, więc na zjazdach można się spodziewać nierówności, dziur, ale i szutru (i to niezapowiedzianego, ot - 20 metrów), no i żwiru. Serio, nie wiem co oni z tym żwirem: większość zakrętów jest pięknie osypana jakby się ciągle bali śniegu i chcieli pozostać w gotowości. Na szczęście zjazdów w których można puścić hamulce i cieszyć się życiem też było niewiele, więc mocniejsze dohamowania w ostrych zakrętach nie były jakoś bolesne dla serca.

Sieć dróg rowerowych jest zadbana i pomyślana: na skrzyżowaniach są drogowskazy, nic nie kończy się w krzakach, nie ma wyjazdów na krawężnik albo jakiegoś dziwnego nadkładania drogi: wręcz przeciwnie - wjeżdżając ma się pewność, że się zjedzie, kilka razy oszczędziliśmy sobie przepychania się w korku, jadąc po królewsku puściutką DDR i mijając korek. Widać, że jest to kraj mocno zrowerowany, kierowcy też jeżdżą ostrożnie i nie ma ani trąbienia, ani dojeżdżania do koła, ani robienia głupot - wszyscy się szanujemy i chcemy sobie razem dotrzeć do domu.

No i na koniec - język słoweński. W mowie brzmi tak, jakby ktoś mówił polską gwarą trzymając w buzi dwa duże kamienie. Z kolei w piśmie... jest uroczy. Oczywiście większość napisów można zrozumieć, ale są też perełki, takie jak "pipa" (kran), wspomniany już cmentarz, "avtopralnica" (myjnia) i masa innych.

Jako że jeszcze nie łaziłem tam po górach z buta, wspinać też mi się nie zdarzyło, pewnie za jakiś czas tam wrócę, zaliczyć nowe bo wpadło ich prawie dwieście.

Dorzucam kilka fotek w komentarzach - nie umiem robić zdjęć, więc pewnie nikogo nie zachęcę, ale robię co mogę.

GURU1piorunów

@Statyczny_Stefek byłem kilka lat temu.
W stolicy oprowadzali za nas za co łaska studenci. Smutna historia kraju, który przez większość historii nie był niepodległy, dużo musieli robić od zera.
Nie wiem czy nadal, ale ceny na stacjach były ustalane centralnie, więc bez różnicy gdzie się tankuje.

Kompan1piorunów

@Statyczny_Stefek dla mnie zrobiło się ciekawie od drugiej części wpisu. Piszesz więc, że na szosę to tak średnio dobre są te drogi? Szutry, żwir na zakrętach... Podejrzewam, że na Komoocie dało by się wytyczyć jakieś sensowne asfaltowe trasy.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Fanatyk

w Hydepark

36piorunów

Czuje dobrze człowiek. Od nastolatka lubię rąbać. Szkoda, że taka praca słabo zwraca.

Wyraj. Wy. Raj. Haj.
Im starszy, tym boli mniej.
Skłamałem. Haha.

Lider1piorunów

ja tam wole rabac ludzi, ale nie mozna o tym publicznie mowic, bo sie sluchacze maja dziwne miny

Fanatyk1piorunów

Ja lubię kosić trawę. Oczywscie od czasu do czasu ale to tak fajna robota na powietrzu

Kurde przejechał bym się takim mini traktorkiem do kosze ja 😉

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Dyskusje

92piorunów

Różowa pojechała z młodą na babski wieczór. Starszemu odpaliłem bajki. Przez 2 godziny zrobiłem pranie, załadowałem i nastawiłem zmywarkę, zjedliśmy z synem kolację w przerwie bajki, odkurzyłem mieszkanie, szuflady na śmieci, wyrzuciłem śmieci (wszystko do zera łącznie z segregowalnymi), wyprowadziłem psa, nakarmiłem zwierzaki, spakowałem prezent dla najstarszej córki i nadałem w paczkomacie i w międzyczasie wziąłem prysznic. Pomijam pogadanki z Tomeczkami na hejto 😉
Kurde, chyba mam ADHD xDD

GURU0piorunów

@Yes_Man wow, udało ci się zrobić to, co twoja żona robi codziennie, gratki 😆

Kosmonauta0piorunów

Mordo, ale co zrobiłeś dla SIEBIE?

Pokaż więcej komentarzy (30)

Kosmonauta

w Rodzicielstwo

6piorunów

https://youtube.com/shorts/a_eatDdokR8?si=plWOnY3ygIms2CbT

Witam.
Muszę przyznać, że dostałem tym krótkim filmikiem prosto w serce, nigdy bym o sobie nie pomyślał, że jestem stary 44 level. Czuję się bardzo dobrze w swoim ciele, i cieszę się zdrowiem. Moim zdaniem wiek to jedynie cyfra, znam dwudziestu paru Latków, którzy zdają się być fizycznie starsi ode mnie.

Czy Czujesz się stary , jak na swój wiek?

  • Tak22%
  • Nie66%
  • Wiek to tylko cyfra12%

178 głosów

Fanatyk3piorunów

Dzieci sraja pod siebie i starzy ludzie sraja pod siebie, ja nie widzę żadnej różnicy

Zawodowiec2piorunów

Zbliżam się coraz większymi krokami do 30-stki i jeśli mam być szczery to z roku na rok czuję się coraz młodszy xD. Jakoś tak w pewnym momencie mojego życia przestałem się sztucznie ograniczać moimi głupimi przekonaniami i blokadami które wypracowałem sobie za nastolatka i mogę powiedzieć jedno - mimo wielu stresów i problemów które przyszły z dorosłym życiem to w sumie póki co jest w pytę xD

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Hydepark

72piorunów

Jakis szalony dzień dzisiaj miałam. Jutro sprzedaję mieszkanie więc wyskoczylam zalozyc konto w tym samym banku co kupujacy żeby przelewik szybko pyknął. Po powrocie do domu i zrobieniu na szybko obiadu wybralam sie z osem żeby odprowadzic kawalek moją siostrę, którą wezwalam do popilnowania mamy. Uszliśmy może ze sto metrów i podczas mijania jednego budynku uslyszałam trzepot skrzydeł. Normalnie nie zwrocilabym uwagi bo na osiedlu jest dużo tlukacych sie gołębi ale ze jestem zaaferowana jutrzejsza transakcją i trochę odplynieta byłam myślami to odruchowo spojrzalaw w górę w kierunku dźwięku i zobaczylam "aniołka" - ptaka zawieszonego pod samiutkim dachem dwupietrowego budynku za szyję. Pierwsza myśl byla ze nie żyje ale ptak zaczal trzepotac skrzydlami w probie uwolnienia się. Wyglądało ze to jerzyk. No i nie mogłam go tak zostawić. Nie wzielam ze soba telefonu wiec wysłałam siostre żeby sobie sama szla do domu a ja sie wrocilam zeby zadzwonic na straż pożarna. Połączyło mnie z 112 i mila pani przyjela zgłoszenie i powiedziala że straz zazwyczaj w takich przypadkach szybko przyjeżdża. Zapytala czy ktoś bedzie mógł wskazać gdzie ten ptak wisi wiec poszlam spowrotem. Ptak juz sie nie ruszał więc pomyslalam ze darmo zawracalam strazakom gitarę ale chociaż trupka zdejmą żeby się nie rozkladal pod dachem. Za chwile straz przyjechala a że moja ośka to troche patologiczna jest to zaczęli sie zbierac ludzie 😁 Niektórzy przejęci losem biednego ptaszka inni pukajacy sie w głowę że jak mozna do takiej glupoty straż wzywać (straż, pogotowie i policja bywaja na naszym osiedlu regularnie, przewaznie do pijanaych patusów, miesiac temu przyjezdzali bo sie na tym samym dachu jeden z wesolych ludkow przed policja kryminalną ukrywał). Wracajac do meritum, straz zdjela ptaszka a jak tylko strazak wzial go w rękę to zwierzak zaczal się ruszać i sie okazalo ze żyje. Zastanawialam sie co z nim zrobią i jak kto glupi przypomnialam sobie ze znam dziewczyne co wspolpracuje jako wolontariuszka z przytuliskiem dla dzikich zwierząt. No i powiedzialam o tym strazakom a ci zapytali czy moga w takim razie przekazac mi zwierzaka. No i co. Pomyslalam ze zaraz zadzwonie do koleżanki ona zabierze jerzyka i gra gitara wiec się zgodziłam. I sie zaczely schody. Stoje z tym jerzykiem w jednej ręce a z telefonem w drugiej i próbuje się dodzwonić. Ta koleżanka nie odbiera. Wiec probuje w lokalnym stowarzyszeniu, dziewczyny nie mogą nie mają możliwości. Koleżanka w koncu oddzwania ale nie ma jej w miescie i wróci dopiero w nocy, daje mi na miary na to przytulisko ktore znajduje sie 120 km od mojego miasta, ale tam caly czas poczta glosowa. A ja stoje dalej z ptakiem w ręku. Jak ktos jeszcze nie wie to mam w domu 12 kotow więc boję sie go wziąć do domu ale w końcu muszę pójść chocby po to zeby zaprowadzic psa. No to ide, pies na smyczy w jednym ręku w drugim jerzyk. Nie wiem czy cos mu dac jesc czy pić. Myślę żeby dac mu wody ale wszystkie koty sie kolo mnie kręcą i on chyba je wyczuwa bo sie robi niespokojny i sie zaczyna wiercić. No to sie ucieszylam bo to znaczy ze moze juz zebrał siły i sobie poleci. Wynioslam go posadzilam na ręku wyciagnietym do góry a gościu nic, siedzi sobie oczami mruga i tyle. Jak juz bylo jasne ze sie dziada nie pozbędę zabralam go do domu, wsadzilam do pudelka i dalej zajelam sie dzwonieniem. Koleżanka dala mi namiary na inną osobę z przytuliska. Dodzwonilam sie okazalo sie ze lepiej takiego jegomoscia nie karmic i nie poić bo sie moze zakrztusic i ze go ode mnie nie odbiorą ale moga wrzucic posta to sie jakis moze transport znajdzie. Wyslalam zdjecia. Kolezanka w tym czasie skontaktowala sie z inna osoba i mi przekazała ze mozna mu dac gotowane jajko a jak oni transportu nie znajda to ona sama po pracy go do nich zawiezie. Ale zebym go wziela rano do weta zeby ocenil stan jego skrzydel. No dobra, tyle dam radę zrobić. Ale po jakims czasie sprawdzam na stronie tego przytuliska czy jest post o poszukiwaniu transportu dla jerzyka ale nic nie ma wiec pytam smsem czy zdjecia doszly i dostalam info ze moje miasto dowozi do nich zwierzeta wiec mam sie z gminą kontaktować. No i juz mam na jutro dzien pozamiatany. Jak znam zycie to miasto będzie robic problemy. A na 14 mam notariusza... 🤦 Na co mi to było. Ale ptasior przesłodki. Dobrze ze sie nie udusil na tej żyłce.

Fenomen0piorunów

@Rozpierpapierduchacz Postaram się zapamiętać. Chociaz nieczęsto mi się zdarza aż tak długie wpisy robić więc mogę zapomnieć do nastepnego razu. Wyrozumiałości dla starego człowieka 😉

Pokaż więcej komentarzy (21)

Inspirator

w Hydepark

13piorunów

https://www.o2.pl/informacje/nie-zyje-pan-mikolaj-szukal-8-letniemu-synowi-domu-7161231756770240a

Mikołaj Mielnik z Siedlec zachorował na raka płuc. Przed śmiercią chciał zapewnić bezpieczną przyszłość synowi, wówczas 8. Pan Mikołaj chorował na raka płuc - diagnozę usłyszał dwa miesiące po śmierci żony. Osobiście, to mój cichy bohater Wydaje mi się, że tylko osoba

GURU

w Krwiodawcy oraz dawcy szpiku

17piorunów

No nareszcie i u mnie pozbyli się czekolad! ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ

To chyba jutro regeneracyjny spacerek, akurat czas na pieszy rekonesans spływu ( ಠ ͜ʖಠ)

Prywatny licznik: 31. Donacja = 13950ml

Lider2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (2)