1105 + 1 = 1106
Tytuł: Lalka
Rok produkcji: 1968
Kategoria: Dramat / Kostiumowy
Reżyseria: Wojciech Has
Czas trwania: 2h 31m
Ocena: 6/10
Chciałabym móc wyżej ocenić ten film, lecz niestety, jako adaptacja zawodzi oczekiwania (stosunkowo niska średnia ocen na Filmwebie jest w tym przypadku adekwatna) i już wersja Kawalskiego finalnie wyszła lepiej.
Film ma jeden niepodważalny atut, niestety będący jednocześnie wadą, mianowicie wizualny klimat. Zdjęcia i scenografia zachwycają, czuć rękę artysty. Tyle, że mroczna atmosfera, jaką nadają, nie pasuje zupełnie do Lalki. Oniryczny klimat idealnie oddałby ducha angielskich powieści gotyckich, jednak wyraźnie kłóci się z realistyczną prozą pozytywizmu.
Pod względem fabularnym wersja Kawalskiego wypada o wiele lepiej. Chociaż w obu filmach, z racji ograniczonego czasu trwania filmu, konieczne były skróty, to w dziele Kawalskiego przejścia między kolejnymi wydarzeniami są porobione w spójniejszy sposób, w Lalce Hasa dużo było wątków, które następowały w totalnym oderwaniu od poprzedniego i widz nieznający fabuły książki miałby pewien problem z prześledzeniem historii.
Teraz czas przejść do największego problemu ekranizacji z ’68, czyli obsady pierwszoplanowej:
- Dmochowski w roli Wokulskiego okazał się kompletnym niewypałem. Przez cały czas zachowywał się w zbyt władczy i arogancki sposób. Chociaż książkowy Wokulski nie był takim cipeuszem, jakim widzą go memy, tak znać było różnicę, kiedy był asertywny, a kiedy (a raczej przy kim) wytracał rezon. Tymczasem Dmochowski w tej roli od początku do końca pozostaje ultimate sigma, ma się wrażenie, że gdyby znalazł się na miejscu Wokulskiego, nie cackałby się z Izabelą, tylko zorał jej cnotę na wszelkie sposoby, a serce rzucił w Wieprza toń.
- Tyszkiewicz w roli Łęckiej plasuje się pośrodku mojego rankingu Izabel. Aktorsko była cienka i nie ma podjazdu do świetnej interpretacji Małgorzaty Braunek, ale ze względu na dostojny sposób bycia wypadła wiarygodniej w roli dumnej i zmanierowanej arystokratki, niż „dziewczyna z sąsiedztwa” Urzędowska. Pod względem urody Tyszkiewicz pasowała do roli Izabeli najlepiej ze wszystkich odtwórczyń – w młodości aktorka miała bardzo XIX-wieczną urodę i myślę, że Prus wyobrażając sobie pannę Łęcką, miał przed oczami kobietę o niemal identycznej twarzy i figurze.
- Fijewski grający Rzeckiego najlepiej z całej trójki pasował do książkowego pierwowzoru. Co prawda ze względu na ograniczony czas antenowy nie zdołał przebić świetnej serialowej interpretacji Bronisława Pawlika, ale wypadł o wiele lepiej od mającego podobnie ograniczony czas Kondrata. Swoją drogą, w niektórych ujęciach wydawał mi się bardzo podobny do Jareda Harrisa w Terrorze.
Cała reszta obsady zagrała bez zarzutu, chociaż większość postaci drugoplanowych dostała mniej czasu antenowego, niż w filmie Kawalskiego. Ciekawostka: w filmie pojawili się Paździoch i Babka Kiepska.
Myślę, że warto zobaczyć film dla porównania, lecz serial Bera nadal pozostaje niedoścignionym wzorem.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter