Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#filmmeter

Gruba ryba

w Seriale

8piorunów

325 + 1 = 326

Tytuł: Morderca szyty na miarę
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Dokumentalny
Reżyseria: Rafał Skalski
Czas trwania: 3x1h
Ocena: 7/10

Serial dokumentalny o tym jak prostego, niewinnego, moze troche nieogarniętego człowieka niudolna polska policja wkopuje w dożywocie bo taki maja kaprys
Po takich serialach staje sie na krótki czas JP

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Filmy

14piorunów

324 + 1 = 325

Pewnie ocenię ten film zbyt surowo i wyjdę na malkontenta, ale musi być jakaś kontra do pozytywnych recenzji. Zapraszam na :popcorn:

----------

Tytuł: Train Dreams

Rok produkcji: 2025

Reżyseria: Clint Bentley

Kategoria:

Czas trwania: 103 min

Moja ocena: 6/10

Mężczyzna żyjący w Ameryce na początku lat XX stara się odnaleźć swoje miejsce w świecie i sens istnienia, doświadczając miłości i straty.

Ładne zdjęcia, raczej prosta historia z rzucanymi od czasu do czasu mądrościami, dobre aktorstwo, no powinno to zagrać - ale jakoś nie zagrało. Wyszedł trochę Malick z dyskontu, przez liczne flashbacki jest mało subtelnie i ogólnie byłem podczas oglądania jakiś podejrzliwy, jakby ktoś mnie próbował nabrać, oszukać, rozegrać emocjonalnie. Na dobrą sprawę na tym polega kino, żeby wzbudzić w widzu emocje, zmusić do refleksji, zachwycić obrazem i dźwiękiem, ale w tym przypadku nie byłem w stanie dołączyć do korowodu. Mogło się obejść bez kilku scen, które trochę zepsuły mi seans. Mimo wszystko nie mogę powiedzieć, że jest to zły film - jest w porządku. Ale do wybitnego mu brakuje. Polecam tym, którym się nie spieszy i lubią sobie podumać.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Filmy

6piorunów

323 + 1 = 324

Tytuł: Lolly-Madonna XXX

Rok produkcji: 1973

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Richard C. Sarafian

Czas trwania: 1h 43min

Ocena: 8/10

Laban Feather i Pap Gutshall są głowami dwóch zwaśnionych rodzin. Ich synowie dokuczają sobie, robiąc nieszkodliwe kawały. Sytuacja staje się poważna, gdy bracia Feather porywają przybyłą do miasta Roonie Gill , biorąc ją omyłkowo za narzeczoną jednego z Gutshallów

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Pokaż więcej komentarzy (2)

Specjalista

w Hydepark

10piorunów

322 + 1 = 323

Tytuł: Dni naszego szaleństwa

Rok produkcji: 1990

Reżyseria: Kar-Wai Wong

Czas trwania: 1h 34m

Ocena: 6/10

Singapurski kobieciarz dowiaduje się że jest adoptowany i pomiędzy balansowaniem między dwoma romansami chce uzyskać odpowiedź na temat tożsamości jego rodziców

Widać że to jest wczesny Wong Kar-Wai. Jest tutaj sporo tego co ten reżyser robi najlepiej, bardziej próba oddania uczucia, troche będąc "filmem o niczym" niż opowiadania jakiejś jednej konkretnej historii. Pomimo tego nie ma tutaj nic co nie jest zrobione lepiej w jego póżniejszych filmach, także ten film jest raczej dla skompletowania filmografii.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Osobistość

w Dyskusje

13piorunów

321 + 1 = 322

Tytuł: Pan Nikt kontra Putin

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dokumentalny

Reżyseria: David Borenstein

Czas trwania: 90m

Ocena: 7/10

Typo siedzi sobie w ruskim miasteczku i nagrywa rzeczy dookoła. A potem ucieka na zachód i montuje z tego film.

Trochę jestem nienasycony po tym filmie, bo jednak miałem nadzieję dowiedzieć się czegoś więcej. Obejrzałbym sobie jakiś making of, bo niektóre sceny są takie, że cholera wie, jak mu się udało je nagrać. No i fragment z cmentarza zrobił wrażenie.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Filmy

32piorunów

320 + 1 = 321

Tytuł: Ada! To nie wypada!

Rok produkcji: 1936

Kategoria: Komedia

Reżyseria: Konrad Tom

Czas trwania: 1h 22m

Ocena: 7/10

Ej, @TyGrySSek Krokodyle idą! ;

Ada jest łobuziarą, wesołą, acz jednak łobuziarą. Ojciec wysyła ją do szkoły dla elity, by tam trochę "wyporządniała". Do tego chce wydać ją za mąż za syna hrabiego, ale ten nie jest zbyt chętny by poznać dziewczynę (w tej roli absolutny amant polskiego kina przedwojennego - Aleksander Żabczyński). W roli Ady mamy Lodę Niemirzankę i jest ona po prostu genialna!

Jak to bywa w polskim kinie przedwojennym rozrywkowym - to komedia omyłek z wątkiem romantycznym. Trzeba oglądać z przymrużeniem oka - na przykład porwanie Ady przez bandę na⁎⁎⁎⁎nych facetów, z czego jeden już prawie jest zdolny obłapiać nieznajomą dziewuszkę ma służyć pokazaniu widzowi, że Fred właśnie zakochuje się w dziewczynie, za którą miał wyjść, a o tym nie wie. Wygląda to absurdalnie i brutalnie, ale może w tamtych czasach wyglądało to inaczej?

Zawsze mnie zdumiewa jak w polskim przedwojennym kinie wplatano nieświadomie wątki queer - tutaj na przykład mamy udawany ślub w szkole dziewcząt, jedna przebiera się za "pana męża". Natomiast na pokazanej imprezie artystów normalnie w parach tańczą sobie lesbijki a gdzieś w kącie siedzi przebrany za babkę facio - oczywiście mam oko do takich rzeczy, nie wysuwają się te elementy nawet na drugi czy trzeci plan, trzeba uważnie patrzeć by takie coś złapać. Ale też taka prawda, że elita artystów w przedwojennej Europie w dużych miastach bawiła się po swojemu nie patrząc na konwenanse. Co do samych wątków queer w takim kinie to można jeszcze przywołać "Czy Lucyna to dziewczyna?" czy w "Piętro wyżej" gdzie Bodo śpiewa przebrany za babę. Jakbym miała czas i ktoś mi za to zapłacił to mogłabym napisać o tym spory felieton albo i książkę :grinning: Śmieję się, ale czasem tak mam, że w trakcie seansu coś mi się rzuca w oko i potem to rozgryzam.

W trakcie oglądania miałam wrażenie, że jednak już widziałam ten film, ale musiało to być dawno temu, bo przypominałam sobie tylko takie ogólne elementy.

Prześmieszna komedia, gdy pierwszy raz usłyszałam jak dziewczyny przezywają opiekunki to musiałam zatrzymać film, bo po prostu atak śmiechu mnie dopadł! Wiecznie śmiejące się młode dziewczyny potrafią ukoić najbardziej zszargane nerwy. Mi jak zwykle takiego rodzaju komedia poprawia humor!

Niektóre żarty są już wytarte (jak głucha nauczycielka wiecznie przekręcają słowa), ale ogólnie jest FUN.

Polecam serwis Ninoteka (jest też apka na tv) - mają tam dość spory wybór polskich filmów przedwojennych - z opisami skąd pochodzą źródła filmy i czy to pełna wersja (rzadko są pełne, to samo niestety dotyczy Ady - zresztą podczas oglądania widać, że brakuje scen), po filmie można sobie obejrzeć jak wyglądał materiał źródłowy przed i po rekonstrukcji.

Polecam - serwis jest za darmoszkę i można tam znaleźć też inne filmy, teatr, programy itp.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fanatyk16piorunów

@Mahjong

Zawsze mnie zdumiewa jak w polskim przedwojennym kinie wplatano nieświadomie wątki queer - tutaj na przykład mamy udawany ślub w szkole dziewcząt, jedna przebiera się za "pana męża". Natomiast na pokazanej imprezie artystów normalnie w parach tańczą sobie lesbijki a gdzieś w kącie siedzi przebrany za babkę facio

W kontekście tego o czym piszesz, to w latach międzywojennych normą było, że na imprezach w przypadku niedoboru pań w towarzystwie facet tańczył z facetem. Po prostu jak chciałeś po tańczyć, to brałeś kumpla i dawaj. Normą było, że każdy chłop potrafił tańczyć jako kobieta, jak i jako prowadzący czyli facet. Opisuje to m.in. Stanisław Grzesiuk w "Boso ale w ostrogach".

Autorytet9piorunów

@WatluszPierwszy to też, ale funkcjonowanie relacji queerowych które były powszechnie znane, akceptowane ale zupełnie nieobecne w dyskursie społecznym również jest faktem.
Imho też się skłaniam ku temu, że tańczące dziewczyny były prostu hetero pannami, a przebieranie się za kobietę miało być żartem jak w polskim kabarecie ;) Ale w rzeczywistości mogłyby być przejawem ówczesnej kultury LGBT+, gdyby coś takiego zobaczyć w klubie.

Fenomen4piorunów

@AureliaNova Jedna z dziewczyn w tym filmie przebrana za faceta, paradująca z papierosem wysyłała mi serio vibe real les. Podejrzewam, że wśród artystów to zawsze była norma, no przynajmniej w dużych europejskich miastach.

Fanatyk8piorunów

@AureliaNova swego czasu czytałem sporo książek historycznych o przedwojennej Warszawie i gdzieś się spotkałem z tym, że wtedy w towarzystwie często ludzie wiedzieli np. że ktoś jest gejem. Nie budziło to specjalnych komentarzy ani oburzenia. Wszyscy wiedzieli, nikt nic nie mówił i temat uważano za zamknięty.

Autorytet1piorunów

@Mahjong ok ok. Mam wrażenie, że w tych filmach często nieświadomie albo trochę bardziej kopiowano persony z rzeczywistego życia. Ale ciężko mi powiedzieć, bo aż tak się nie znam, czy to było z zamysłem, czy ktoś pomyślał, że będzie śmiesznie :)

Autorytet5piorunów

@WatluszPierwszy tak, i swoją drogą to bardzo stare zjawisko, bo funkcjonowało na pewno stulecia wcześniej. A równocześnie w oficjalnych wypowiedziach ludzi kultury, prawie i religijności takie związki były praktycznie zawsze negatywnie odbierane. Taka hipokryzja, która pękła dopiero po 2wś.

Gruba ryba5piorunów

@WatluszPierwszy ~doleję oliwy do ognia~ wrzucę granat w ognisko.

Międzywojnie to czas dziwnej dekadencji. Bogaci byli bogaci ale nie wiedzieli co robić z pieniędzmi. Życie często wydawało się bez sensu. W międzywojniu w Niemczech było od groma queeru, wychodziły książki o tranzycji, przeprowadzano bardzo prymitywne korekty płci. Między innymi tego typu były palone przez Adolfa i spółkę w 1933.

Fenomen2piorunów

@AureliaNova

Mam wrażenie, że w tych filmach często nieświadomie albo trochę bardziej kopiowano persony z rzeczywistego życia.

Bardzo trafna uwaga!

Jednak twórcy filmów, nawet rozrywkowych, to też artyści - imo oni inspirowali się swoim życiem jakie znali - stąd wplecione gdzieś w dalszym tle tańczące lesbijki czy facet przebrany za babę to dla nich po prostu kolejny element właśnie do tworzenia jakieś sceny. Więc na pewno na pewien sposób jest to nieświadome - ale takie były czasy, widzów to mogło śmieszyć, a artyści zadowoleni, że oddali realizm sceny - tak sobie to teraz przynajmniej tłumaczę :smiley:

Fenomen2piorunów
Fenomen1piorunów
@WatluszPierwszy 

> Stanisław Grzesiuk w "Boso ale w ostrogach"



Zapisuję na listę lektur! Dzięki :smiley:

Przesłuchałam już wczoraj 2h i jest zajebiście :smiley: dzięki tomeczku za polecajkę

Fenomen6piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fenomen2piorunów

@Vampiress O to to! właśnie AI mi wypluło, że np. Waszyński (reżyser) był otwartym homoseksualistą, o związki z facetami podejrzewany był sam Bodo.

Po prostu całkiem inne czasy (tak jest oczywista kapitanko - to do mnie :D) - więc dziwnie się rekonstruuje takie elementy - z jednej strony dawne czasy kojarzą się z konwenansami i ustalonym porządkiem, ale jak widać kino fajnie uchylało rąbka tajemnicy, świadomie czy nie - już ma to mniejsze znaczenie w kontekście tego jak patrzymy na to jako dzisiejsi widzowie.

Autorytet1piorunów

@Vampiress ja tylko się czuję w obowiązku dodać, jako że taki post zazwyczaj jest umieszczany przez pewną grupę jako dog-whistling: to, że możemy być dumni, że II RP była państwem z nowoczesnym podejściem do związków homo (i nie tylko), nie oznacza, że przez ten czas "Zachód" nas nie przegonił, mamy przestarzałe i dyskryminujące prawo, i słusznie za granicą wytykają nas palcami (chociaż imho jest duża poprawa w tym zakresie w ostatnich 20 latach)

Fenomen1piorunów

@AureliaNova @Vampiress o czym my mówimy skoro u nas osoby homoseksualnie nie mają takich samych praw jak reszta? Lewica wije się żenująco próbując wymyślić ustawę chociaż z zalążkiem związków partnerskich (z których i tak zdecydowana większość korzystających byłybyto osoby heteroseksualne), żeby prezydent nie zawetował. Nie jesteśmy nawet blisko zachodu w tym sensie.

O tranzycji itp. się nie wypowiadam, bo się nie znam. Ale wątpię by warto rozmawiać o czymkolwiek innym zanim w naszym kraju nie wejdą takie podstawowe rzeczy jak związki partnerskie.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Fanatyk

w Filmy

22piorunów

319 + 1 = 320

Tytuł: Hudson Hawk

Rok produkcji: 1991

Kategoria: Komedia / Sensacyjny

Reżyseria: Michael Lehmann

Czas trwania: 1h 35min

Ocena: 5/10

Eddie Hawkins to legendarny złodziej. Wychodzi po 10 latach odsiadki i próbuje zacząć uczciwe życie. Niestety zostaje zmuszony przez parę milionerów, państwa Mayflower, do kradzieży dzieł Leonarda da Vinci.

Od rana się męczyłem oglądając na raty. Mocno średni humor.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen

w Seriale

33piorunów

318 + 1 = 319

Tytuł: Rycerz siedmiu królestw

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Fantasy

Reżyseria: George R.R. Martin, Ira Parker

Ocena: 9+/10

Losy ser Duncuna Wysokiego i jego giermka Jaja. Kto czytał książkę i to oglądał to już wie, że dość wiernie zekranizowane przygody Dunka. Jednak gdy mamy mięsisty materiał źródłowy od Martina to w sprawnej realizacji wszystko się spina.

Cudo! Płakałam, śmiałam się, przeżywałam. Wspaniali aktorzy, świetnie jest to po prostu zrobione. Zachęciło mnie to do powrotu do książki, bo przecież kolejne sezony to kolejne przygody z opowiadań.

Nie będę się mocno rozpisywać - ten serial robi furorę nie bez powodu. Warto zobaczyć, nawet jeśli nie czytało się książki, nawet jeśli nie przepada się za fantasy.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

GURU10piorunów

@Mahjong już to pisałem wczoraj ale dzisiaj się powtórzę, dawno mi się żaden serial tak nie spodobał jak ten. Książki nie czytałem bo nie przeczytam nic od tego grubasa do czasu aż nie wyda Wichrów Zimy, taki mój bojkot xD

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Filmy

11piorunów

317 + 1 = 318

Tytuł: Zjadacz węży II: Odwet żołnierza

Rok produkcji: 1989

Kategoria: Akcja

Reżyseria: George Erschbamer

Czas trwania: 1h 33m

Ocena: 6/10

W roli żołnierza przepiękny Lorenzo Lamas. Wojskowy wypowiada wojnę gangom narkotykowych, gdy z przedawkowania umiera jakiś dzieciak. Zabiera broń i granaty, ale po rozróbie zostaje aresztowany. Na szczęście sprytny adwokat sprawia, że mimo iż nasz Jack-wojskowy zabił cztery osoby, idzie zaledwie do szpitala psychiatrycznego. Tam, przy pomocy nowych znajomych, postanawia dokończyć wojnę z gangami.

Boziu święta, czego tam nie ma, toż to cudna parodia kina akcji! Wybuchy kibli, środki na sranie, bijatyki i walka w szpitalu psychiatrycznym w wózki-tarany. Do tego oglądane z głosem pana Knapika. Seans z rodzaju: FUN FUN FUN!

Kto będzie brał takie kino na poważnie - to niestety zabawy nie uraczy. Na szczęście ten film od razu pokazuje, że jest po prostu komedią akcji.

Do polecenia dla miłośników vhsowego kina B.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fanatyk

w Filmy

12piorunów

316 + 1 = 317

Tytuł: Bohaterowie morza

Rok produkcji: 1937

Kategoria: Dramat / Familijny / Przygodowy

Reżyseria: Victor Fleming

Obsada: Spencer Tracy, Freddie Bartholomew

Czas trwania: 1h 52

Ocena: 9/10

Rozpieszczony i roszczeniowy syn bogacza wypada za burtę luksusowego statku. Ratują go rybacy, z którymi spędza czas, pomagając w pracy, co powoli zmienia chłopca.

Rewelacyjny - porównałbym go do najlepszych książek przygodowych Dickensa czy Verne.

na podstawie Kapitanowie zuchy Rudyard Kiplinga

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Gruba ryba

w Seriale

27piorunów

315 + 1 = 316

Tytuł: A Knight of the Seven Kingdoms

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Fantasy

Czas trwania: 6 odcinków

Ocena: 8/10

Uwielbiam opowieści skromne, o zwykłych-niezwykłych ludziach, bez ratowania całego świata, bez magii, bez nadludzkich czynów. Taką właśnie jest „Rycerz Siedmiu Królestw”.

Dodatkowo główny bohater już od pierwszej sceny budzi sympatię. Jest w uroczy sposób prosty, czasami sprawia wrażenie głupiego i jednocześnie ma ogrom szczęścia. Niekiedy przypominał mi pratchettowskiego Marchewę. Zresztą humoru też jest tu sporo, często bardzo absurdalnego i ordynarnego, aaale pasującego do opowieści.

Ogromnym plusem jest także nieprzeciąganie fabuły, choć uważam, że retrospekcja z poznaniem ser Arlana była niepotrzebna. Mimo to sześć odcinków sprzyja obejrzeniu całego serialu za jednym razem, co też uczyniliśmy z dziewczyną.

No i nie można zapomnieć o technikaliach. Dobrze nakręcony (szczególnie walka siedmiu na siedmiu!) serial, wart obejrzenia.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Filmy

9piorunów

314 + 1 = 315

Tytuł: Urwisko

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Akcja

Reżyseria: Frank E. Flowers

Czas trwania: 1h 43m

Ocena: 4/10

Ercell kiedyś była straszną piratką, ale za⁎⁎⁎⁎ła swojemu partnerowi złoto i osiedliła się z facetem na wyspie i tam założyła rodzinę. Po latach dawny kolega pirat przybywa tam wraz ze swoją bandą by schwytać Ercell i wykupić sobie za nią wolność, skoro piękne czasy korsarskie zakończyły się i wszyscy piraci są wyjęci spod prawa.

Ercell jest za⁎⁎⁎⁎sta i wszystkich pokonuje. Koniec.

Akcyjniak zwykły, do obejrzenia i zapomnienia.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Autorytet3piorunów

Jak ktoś gdzieś podsumował Piraci spotykają Johna Wicka. Na plus Karl Urban i Temuera Morrison, na minus elf z Brooklynu(z pierścieni władzy) i główna bohaterka

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Filmy

16piorunów

313 + 1 = 314

Tytuł: Niebo nad Berlinem (tytuł oryginału: Der Himmel über Berlin)

Rok produkcji: 1987

Kategoria: Melodramat

Reżyseria: Wim Wenders

Czas trwania: 127 minut

Ocena: 9/10

Recenzja nr 5 z 5: Kraj pochodzenia - Niemcy / Francja

Zacznę od cytatu:

The mystery of life isn't a problem to solve, but a reality to experience.

Cytat ten nie pochodzi z tegoż filmu, ale perfekcyjnie oddaje myśli, jakie chodzą po głowie po jego obejrzeniu. Sam cytat jest fragmentem z Duny, Franka Herberta, ale i tam jest tylko parafrazą słów filozofa Sørena Kierkegaarda.

Wracając jednak do filmu - mamy tu historię aniołów, poruszających się wśród śmiertelników, poznających, analizujących i notujących ich myśli, odczucia oraz lęki. Sami aniołowie niestety nie odczuwają zbyt wiele - jedynie bacznie obserwują, będąc biernymi świadkami wydarzeń od tysięcy lat. Nieraz widać, że chcieliby bardzo pomóc ludziom, których wysłuchują, ale nie mają takiej możliwości, gdyż są kompletnie niematerialni, niesłyszalni i niewidzialni. Wraz z biegiem czasu, pod wpływem tego, co usłyszał w głowie przestraszonej akrobatki cyrkowej, jeden z aniołów postawia odmienić swój los i zrezygnować ze swojej anielskiej formy, przeistaczając się w człowieka.

Więcej fabuły spoilerować nie będę, więc przejdę od razu do ogólnych wrażeń. Film jest niebywale poetycki, skłania do refleksji na temat tego po co żyjemy, i co czyni życie wartościowym. Przekaz jest raczej pozytywny, na pewno dużo bardziej pozytywny niż pozostałych filmów jakie dzisiaj wrzucałem. Kadry są ciekawie zbudowane, i nie można tez nic zarzucić pracy kamery. Muzyka jest ok, choć nie jest czymś co zapamiętałem z tego filmu.

Chyba, przy odrobinę lepszej muzyce i kadrach bardziej w stylu Tarkowskiego, bym dał 10/10.

TL;DR: Świetny film, jeśli kogoś nie odstrasza koncepcja melodramatu egzystencjalnego, to warto obejrzeć.

Fenomen

w Filmy

27piorunów

312 + 1 = 313

Tytuł: Amadeusz

Reżyseria: Miloš Forman

Czas trwania: 3h

Ocena: 10/10

Trzeci seans w życiu, drugi z wersją reżyserską. Seans obiecany fance filmów kostiumowej - mojej mamie już kilka tygodni temu więc nadszedł w końcu czas na wspólne obejrzenie, a że film owy znakomity to żaden problem obejrzeć znowu.

Zamiast rozpisywać się o genialności tego obrazu wypiszę ot parę swoich myśli.

Pamiętam, że gdy pierwszy raz obejrzałam ten film na drugi dzień pognałam do sklepu i kupiłam CD z Requiem Mozarta i słuchałam tego do zdarcia (teraz też słucham gdy to piszę!).

Pamiętam też, że na studiach na zajęciach z muzyki wykładowczyni pokazała nam fragment "Amadeusza" jako przykład niezwykłego połączenia/przyłączenia obrazu z muzyką. Było to tak proste a zarazem odkrywcze, wspominam to bardzo miło.

Ten film przetacza się co jakiś czas w mojej filmowej przygodzie i zawsze kończy tak samo - jako arcydzieło. Jako sztos, jako 10/10. Nie sposób chyba lepiej przekazać muzycznego geniuszu człowieka na takim przykładzie Mozarta, jak to zrobił Milos Forman.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen2piorunów

Zgadzam się, świetny film. Ciekawi mnie czy Mozart był w rzeczywistości taki jak przedstawiony tutaj, czyli lekkoduch, firmy i trochę taki głupek obdarzony wielkim talentem.

Scena jak odgrywa ze słuchu utwór Salieri-ego i coś mu tam nie gra, to majstersztyk.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Filmy

14piorunów

311 + 1 = 312

Tytuł: Wartość sentymentalna

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Joachim Trier

Czas trwania: 2h 15m

Ocena: 8+/10

Ten film dłużył mi się, cierpiałam mocno czasem, próbując wczuć się w historię głównych bohaterów. Ale ani razu nie odpłynęłam, dzięki temu wzmocnionemu skupieniu, co, po końcowych napisach, pozwoliło mi docenić ten film. Nie do końca, ale jednak - widzę tam duże kino. Z daleka, ale widok jest piękny.

Podejrzewam, że dopiero drugi seans tego filmu pozwoli mi go sowicie ocenić czy naprawdę to 8/10 lub wzwyż czy mheh zaledwie 6/10 (niżej nie da rady, to wiem już teraz). Ale to nie teraz, nie za rok czy dwa. Właśnie dziś muszę zmierzyć się z tym tytułem i go sobie wyjaśnić ową notatką!

Żeby to był jeszcze film, który jest ciężki do zrozumienia, to łatwiej byłoby sobie dać kartę upustową. Ale nie, w filmie wszystko jest wyłożone na tacy - nie ma tam ukrytych znaczeń.

Film opowiada o relacjach rodzinnych, które odnawiają się w związku z tym, że umiera matka Nory i Agness i do domu, swojego rodzinnego, co ważne, wraca ich ojciec. W tej roli znakomity Stellan Skarsgad, roznosiciel pięknej męskiej urody i talentu aktorskiego.

Ojciec chce po 15 latach przerwy nakręcić kolejny film. Jest znanym reżyserem, i możemy wnioskować, że zapewne to było konfliktem pomiędzy nim a jego żoną - wybrał drogę kariery, zostawiając rodzinę samą sobie.

Na początku Gustav proponuje główną rolę w filmie swojej córce - Norze, która żyje z aktorstwa na scenie. Ta natychmiast odmawia. Zarzuty wobec wieloletniej nieobecności ojca są zbyt wielkie by nawet przemyśleć taką decyzję. Ale Gustav mimo tego upiera się przy realizacji filmu.

Oglądamy więc jego perypetie związane z początkową realizacją filmu oraz obie jego córki, w matni jego nagłej nadobecności, w jego własnym domu, który opuścił tak wiele lat temu, z historią w rodzaju uporczywego ogona, który nawet odcięty, wraca ciągle i zawsze. Doświadczenia rodziny, zmagania jej własne z historią, gdzie w pewnym momencie będziemy zmuszeni przejść ze znaczenia "wartości sentymentalnej" do głębokiego rodzinnego uczucia, którego nie da rady przekazać dosłownie. Ale można wyrazić je za pomocą sztuki.

Świetnie koreluje ten obraz do "Hamneta", tylko w stylu surowym ot, właśnie skandynawskim, zimnym, ale w środku ukryte jest to ciepło, które ratuje ludzkie relacje - które jeśli nie umie się normalnie, to trzeba wydobyć ciężko, z szybu w ciemnościach, to uczucie szyte grubymi nićmi, niedbale, ale istniejące - to najważniejsze.. Zapewne gdyby Bergman żył i kręcił w dzisiejszych czasach - to nakręciłby właśnie "Wartość sentymentalną".

PS spoilerowskie: gdybyście szukali fajnego prezentu dla swojego 9-letniego wnuka to DVD z filmami Gaspara Noe i Michaela Haneke będą w sam raz! 😉

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen

w Filmy

13piorunów

310 + 1 = 311

Tytuł: Pojedynek

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Historyczny

Reżyseria: Łukasz Palkowski

Czas trwania: 1h 52m

Ocena: 8/10

W końcu jakiś polski film, który można ocenić poza skalę 6-7/10!

Jeśli komuś nie pasował wajdowski "Katyń" to całkiem możliwe, że formułę "Pojedynku" przyjmie o wiele lepiej.

Co prawda owa formuła jest wyłożona dość prosto, bez żadnych wieloznaczności - albo Polska albo nic. Ale jest jasno i na temat, bez zbędnych ozdobników, bo w gruncie rzeczy ten film jest cały zbudowany z ozdobników w postaci niezwykłych przyjaciół głównego przyjaciela takich jak pies, dzieciak nkwdowca czy kobieta-pilotka.

Gierszał w roli zbuntowanego ale ciągnącego swoją opinię niczym tarczę przed wszystkim oficera, który trafia wraz innymi do rosyjskiej niewoli w czasie wojny, gdy jeszcze Związek Radziecki jest wrogiem. Tam oficerowie są poddawani naciskom służb - wybierzcie nas, zdają się mówić agenci ze wschodu - damy wam wszystko, podpiszcie papierek. Ale "paliaki to dziwny naród". Nie chcą i już.

Największym tego przykładem jest gburowaty oficer Karol Grabowski, którego natychmiast rozkodowuje major Wasilij Zarubin (w tej roli Aidan Gillen znany z "Gry o tron"). To właśnie ich relacja jest tytułowym Pojedynkiem. Wydaje się, że major chciałby w nowym mirze zostawić sobie to, co lubi. Na przykład muzykę w wykonaniu Grabowskiego, który przed wojną był laureatem konkursu chopinowskiego i majora urzekł wtedy na jednym z występów. Ale Grabowski w rzyci ma pragnienia majora.

Jak to lubię pisać często w swoich notatkach - film sprawnie zrealizowany. Ogląda się wybornie, akcja leci, relacje porządnie zarysowane, dzieje się.

Od razu ostrzegam - wydźwięk jest mocno antykacapski (zarazem śladów typowej doniosłej polskiej martyrologii brak). Jedynie major i jego dzieciak (no ale dzieci to dzieci, zawsze do jakiegoś wieku są niewinne) jest przeciwwagą do reszty swoich krajan, którzy myślą, że nuty to szyfr. "Dzicz", jak komentuje to jeden z więzionych oficerów na ten moment gdy ruskie sołdaty próbują zrozumieć "szlaczki" Grabowskiego.

Sprawnie rozpisane są także kwestie dialogowe i relacje głównego bohatera. Ogląda to się dobrze, z wypiekami na twarzy.

Realia radzieckiej okupacji przedstawione w tym filmie mogą, podejrzewam na swoim przykładzie, wpłynąć mocno na odbiór w sensie czasów w jakich przyszło nam stworzenie i obejrzenie tego filmu.

Jakkolwiek - polecam, solidne polskie kino historyczne napakowane porządną dawką aktorstwa i "suprise" Gierszał nie wypada na takim tle wcale źle!

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fanatyk

w Filmy

17piorunów

310 + 1 = 311

Tytuł: Siódma Pieczęć (tytul oryginału: Det sjunde inseglet)

Rok produkcji: 1957

Kategoria: Dramat / Historyczny / Religijny

Reżyseria: Ingmar Bergman

Czas trwania: 96 minut

Ocena: 8/10

Recenzja nr 4 z 5: Kraj pochodzenia - Szwecja

Cóż... samo określenie kategorii tego filmu było trudne, dramat historyczny? Dramat fantastyczno-historyczny? Może filozoficzno religijny? A może właśnie historyczno-antyreligijny...?

Film opowiada a szwedzkim krzyżowcu powracającym z Ziemi Świętej do domu. Zamiast ciepłego powitania zastaje on zarazę, panikę i Śmierć. Śmierć z dużej osoby, ponieważ postać z kosą przychodzi po niego osobiście - Śmierć godzi się na partię szachów w celu uzyskania dodatkowego czasu.

Tenże "pożyczony" czas, główny bohater spędza na poszukiwaniu sensu, i na poszukiwaniu Boga, których nie odnalazł on na krucjacie. W trakcie poszukiwań, spotyka on śmierć jeszcze kilkukrotnie, tocząc cały czas swoją partię szachów.

Losy głównego bohatera splatają się także z grupą wędrownych kuglarzy, i czarownicą - symbolizującymi niejako przeciwne bieguny poszukiwań bohatera.

Zaletą filmu jest jego bezpośredniość. Nie próbuje nas wikłać w bardzo trudne do zrozumienia wątki, a atakuje problem niemalże frontalnie. Nie robi tego jednak w sposób banalny, więc nie można filmu oglądać z wyłączoną głową, czy jako tło do pracy przy sprzątaniu.

Od strony technicznej - jest dobrze, jeśli patrzymy na to jak na film historyczny sprzed prawie siedemdziesięciu lat. Jeśli ktoś oczekuje perfekcyjnego odwzorowania kostiumów, i nowoczesnej pracy kamery, to nie ma czego tutaj szukać.

TL;DR Bardzo solidna pozycja, jeśli ktoś lubi stare kino z zacięciem filozoficznym.

Fenomen

w Filmy

9piorunów

309 + 1 = 310

Tytuł: Spojrzenia / Looking: The Movie

Rok produkcji: 2016

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Andrew Haigh

Czas trwania: 1h 25m

Ocena: 3/10

W stosunku do serialu to ciepła laurka dla widzów, którzy potrzebowali zakończenia. Patrick wraca na ślub Augustina, poznajemy losy pozostałych oraz rozwiązanie pod tytułem "czy Patrick wybierze Richiego czy Kevina?"

Dlatego takie historie powinny zostać serialami. Nie sprawdziło się to dla mnie ani jako film ani jako odcinek specjalny - wolałabym pozostać z otwartym, lecz klarownym zakończeniem drugiego sezonu. Cała zabawa z tym serialem poszła się pieprzyć jak geje na gejowskim weselu w San Francisco.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fanatyk2piorunów

@Mahjong serial był fajny. pierwszy serial o tematyce homoseksualnej, który obejrzałam. Dziwnie oglądało mi się sceny seksu... Ale poza tym całkiem w porządku. Tego filmu nie pamiętam, czy oglądałam...

Fanatyk

w Filmy

11piorunów

308 + 1 = 309

Tytuł: Ostatni człowiek na Ziemi (Tytuły oryginału: The Last Man on Earth, L'ultimo uomo della Terra)

Rok produkcji: 1964

Kategoria: Horror / Sci-Fi

Reżyseria: Ubaldo Ragona, Sidney Salkow

Czas trwania: 86 minut

Ocena: 6/10

Recenzja nr 3 z 5: Kraj pochodzenia - USA, Włochy

Po obejrzeniu filmu Tarra dobrze zejść na jakiś przyjemniejszy i lżejszy kalibrowo motyw - np. horror, dla którego tłem jest globalna zagłada całej ludzkości.

Jest to pierwsza filmowa adaptacja powieści "I Am Legend" z 1954 roku... tak, dokładnie tej samej powieści, która zainspirowała film z Willem Smithem z 2007 roku.

Nie ukrywajmy - adaptacja z 1964 roku jest słabsza niż nowy film. Historia oraz świat przedstawiony są zbudowane nawet ciekawie, w miarę logicznie, i jako tako się bronią. Chyba największym problemem jest obsadzenie Vincenta Price'a w głównej roli. Aktor ten po prostu nie posiada wyrazu, jaki potrzebny był tej dosyć ciekawej postaci. Autentycznie, główna postać wydaje się kompletnie płaska emocjonalnie w momentach, które każdego normalnego człowieka by kompletnie "rozkleiły".

Ogólnie, jest to film średni i dałbym mu ocenę 5/10, ale jako że był pomysłem dosyć pionierskim, dorzucam mu +1 do oceny.

TL;DR: Przeciętniak, o ile kogoś wybitnie nie interesuje kino katastroficzne czy o zombie, nie ma sensu sobie zawracać głowy.

Fanatyk

w Filmy

10piorunów

307 + 1 = 308

Tytuł: Harmonie Werckmeistera (tutuł oryginału Werckmeister harmóniák)

Rok produkcji: 2000

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Béla Tarr

Czas trwania: 145 minut

Ocena: 8/10

Recenzja nr 2 z 5: Kraj pochodzenia - Węgry

Porządek świata, martwy wieloryb na rynku małego węgierskiego miasteczka, rozpad kontraktu społecznego i wiara, że nawet w najbardziej chaotycznych czasach, ludzie potrafią w sobie odnaleźć trochę człowieczeństwa - takie kompletnie niepowiązane ze sobą frazy przychodzą mi na myśl, kiedy myślę o tym, jak ten film zrecenzować.

Miałem wcześniej przyjemność obejrzeć Konia Turyńskiego tegoż samego autora. Koń Turyński to jego Magnus Opum, i trochę żałuję, że obejrzałem go w pierwszej kolejności, bo pewnie Werckmeister zrobiłby na mnie lepsze wrażenie, gdyby to był mój pierwszy kontakt z Tarrem.

Ale, w końcu wypada przejść do samego filmu - Béla Tarr, oczami swojego głównego bohatera, Jánosa, pokazuje rozkład społeczny małego węgierskiego miasteczka. Mogę tutaj rozpisywać się o wielorybie, księciu, czy o całej historii, która dzieje się na naszych oczach - ale tak na prawdę to nie historia, a odczucia, i przemyślenia jakie z nich wyciągam są moim zdaniem najważniejsze. Pytania "jak niewiele potrzeba do upadku społeczeństwa?" lub "czy jest w nas naprawdę na tyle godności, aby temu przeciwdziałać?" lub "czy w ogóle istnieje jakaś poprawna definicja porządku?" są tylko kilkoma kierunkami, jakie autor otwiera. Tak jak poprzednio opisany przeze mnie film Kieślowskiego nie potrafił obrać kierunku, tak film opisywany tutaj obiera ich wręcz zbyt dużo.

Jak to zwykle bywa u Tarra, dialogi nie są fundamentem treści. Kluczowa scena filmu, odbywająca się w szpitalu, nie zawiera żadnych słów - mimo wszystko, jest jedną z najbardziej wymownych scen, jakie w ogóle w życiu widziałem.

Aby jednak nie odpłynąć totalnie w nadęte filozoficzne bajanie, wrócę do bardziej technicznych aspektów filmu. Film mający 2 godziny 25 minut ma 39 ujęć. Tarr bardzo chętnie przedłuża ujęcie tak, aby zrobiło się wręcz niekomfortowe dla widza - oglądając filmy Tarra nie ma sensu walczyć z tym dyskomfortem - trzeba po prostu przyjąć to jako formę przekazu, i dać mu się wciągnąć. Muzyka jest ok, ale jest praktycznie niewyczuwalna. Tarr bardziej korzysta z selektywnego wyciszania i nagłaśniania tego, co widać, niż z samego akompaniamentu muzycznego w celu osiągnięcia efektu.

Gra aktorska głównego bohatera też jest warta docenienia. Świetnie pokazuje on postać, która po prostu, trochę naiwnie, stara się czynić dobro i w miarę normalnie żyć, niezależnie od tego co się wokół niego dzieje.

Tl;DR - Film nietypowy. Jeśli ktoś chce, aby pan Tarr mu bardzo powoli i metodycznie, przez 2,5 godziny wtłoczył mętlik do głowy to polecam. Nie polecam do oglądania rekreacyjnego.