Al-3_xAutorytet
2piorunówW końcu mogę używać tego obrazka nieironicznie.

Al-3_xAutorytet
2piorunówW końcu mogę używać tego obrazka nieironicznie.

Al-3_xAutorytet
9piorunówCenzura, a komfort.
Grupa fanów mangi Made in Abyss postanowiła stworzyć jej nową wersję cenzurując lub przerabiając wszystkie kontrowersyjne treści zawarte w oryginale co wywołało słuszne oburzenie we fandomie. To tylko kolejny przejaw tego, że społeczeństwo zachodnie z obsesją na punkcie komfortu i bezpieczeństwa nie jest wstanie strawić jakichkolwiek niepokojących tematów i wszystko musi mieć podane w formie przyjemnej do prostej konsumpcji. Jakiekolwiek trudne tematy muszą być coraz bardziej filtrowane.
Oczywiście kwestie tabu istniały od początku ludzkiej historii, ale niekoniecznie było to motywowane potrzebą zapewnienia członkom wspólnoty poczucia maksymalnego komfortu. W końcu wiele praktyk rytualnych było stosunkowo brutalnych i przerażających. Wynikało to raczej z kwestii religijnych i powstawania pierwszych norm. Mamy więc obecnie do czynienia z całkowicie nowym zjawiskiem. Dla mnie właśnie jest to przejaw cywilizacji ostatniego człowieka Nietzschego która jest niezdolna do mierzenia się z jakimikolwiek problematycznymi aspektami ludzkiej egzystencji nawet gdy chodzi o zwykłą fikcje.
Nie jest to nic dobrego bo cywilizacja zachodnia wzniosła się dzięki jednostkom które ceniły w sobie odwagę i gotowość do podejmowania ryzyka. Jest to też moim zdaniem związane z silną infantylizacją zachodniego społeczeństwa o której pisał Christopher Lasch. Ogólnie polecam jego książkę o kulturze narcyzmu. Niezwykle aktualna choć powstała w latach 70 poprzedniego wieku. W każdym razie istnieje według mnie wyraźne zagrożenie niezdolności do rywalizacji i obrony przed bardziej agresywnymi cywilizacjami w przyszłości których komfort jednostki nie jest priorytetem tylko wzrost własnej potęgi i ekspansja.
Made In Abyss Fans Are Having A Civil War Over Censored Fan Remake
#revoltagainstmodernworld #manga #animedyskusja #filozofia #polityka

@Al-3_x czas zapisywać klasyki w oryginalnej wersji, bo wszystko pokroją
Al-3_xAutorytet
4piorunówW co wierze?
Niektórzy mogą mnie uważać za konserwatystę, ale nim nie jestem. Nie jestem tym bardziej reakcjonistą. Jak słusznie zauważył polski publicysta Tomasz Gabiś w swoim eseju o post-konserwatyźmie, konserwatyzm w dzisiejszym świecie nie ma już kompletnie żadnego sensu. Baza społeczna konserwatyzmu czyli arystokracja, stare mieszczaństwo i tradycyjny lud przeminęły. W świecie zdominowanym przez wszechobecne symulakry ludzie czerpią wiedzę o tradycyjnym społeczeństwie z amerykańskich reklam z lat 50 co pokazuje jakim żartem stali się współcześni konserwatyści. Jedyne co pozostało po przeszłości do dzieła sztuki, zabytki i stare teksty które i tak nasiąknęły kontekstem czasów współczesnych i ludzie odczytują je inaczej niż kiedyś. To co z kolei określane bywa mianem populistycznej prawicy ja nazywam mianem neobolszewizmu. Nie reprezentują oni żadnej alternatywy dla obecnie dominującego demoliberalizmu. Ich przekaz jest czysto negatywny i opiera się na wściekłym reagowaniu zmiany typu napływ imigrantów czy czarna murzynka grająca Helenę Trojańską oraz wieszczenie upadku zachodu. Nie wiedzą głupcy, że zachód już upadł, a teraz jedynie dogorywa w błocie. Taki przekaz mobilizuje masy, ale konserwatyzm był oryginalnie ideologią elitarną więc mamy tu kompletne wypaczenie tej idei. Stąd porównania z bolszewizmem w nowym wydaniu.
Nie uważam się też za marksistę. Marks miał kilka ponadczasowych uwag, ale też wiele jego przewidywań jak te dotyczące nieuniknioności rewolucji okazały się nietrafione. Sprowadzanie historii do procesów ekonomicznych i rozwoju środków wytwórczych to jego kolejny błąd. Czynniki ekonomiczne mają znaczenie, ale tak jak pisał polski filozof i nacjonalista Jan Mosdorf czynniki ideowe również i to nie w mniejszym stopniu. Nie da się jednoznacznie wskazać co było faktyczną bazą, a nadbudową i późniejsi myśliciele marksistowscy jak Gramsci zdawali się tej tezie częściowo przyznawać racje. Do tego Mosdorf wskazywał na silny wpływ woli ludzkiej i czystego przypadku. Takie jednostki jak Jezus Chrystus, Mahomed, Budda czy Hitler zdecydowanie swoimi działaniami popchnęli historie w określonym kierunku. Bez nich pewnie potoczyłaby się inaczej. Nie mogę ich uważać jedynie za produkty określonego środowiska. Również amerykański socjolog Daniel Bell słusznie Marksowi zarzucił, że pewne aspekty ludzkiej kultury i pytania są ponadczasowe i nieustannie do nas powracają od czasów starożytnych choć odpowiedzi na nie zmieniają nieco formę. Dialektyka historyczna nie jest wstanie tego przezwyciężyć.
Progresywiści są zbyt nastawieni na walkę z opresyjnym systemem nie dostrzegając, że opresyjne mechanizmy i normy bywają często użyteczne. Widzą w słabych jedynie niewinne ofiary, a ja za to widzę często ludzi przesiąkniętych resentymentem. Do tego ten alfabet 2SLGBTQIA+ ciągle się poszerza i poszerza. Taka trochę walka bez końca się z tego zrobiła bo zawsze będą jakieś uciskane grupy do wyzwolenia, pozostałości po patriarchacie do obalenia i mikroagresje do zwalczenia. Mnie tymczasem bardziej interesuje twórcze budowanie jakiegoś nowego porządku niż wieczne pastwienie się nad starym. To co wielkie i wspaniałe bardziej mnie pasjonuje niż dekadenckie rozczulanie się nad losem osób którym przypisano niewłaściwe zaimki.
Czy jednak jest co budować epoce płynnej nowoczesności? Polski filozof Bauman widział współczesność jako czasy gdzie nie ma już żadnych trwałych wartości. Istnieją tylko zmienne trendy i moda. Nie ma więc też i fundamentów pod budowę jakiegoś kolejnego wielkiego projektu cywilizacyjnego. Czy nie kłuci się to jednak z tym co pisałem w kontekście Daniella Bella o wiecznie powracających pytaniach? Pytania jednak nie biorą się znikąd. Inny nasz rodzimy filozof Leszek Kołakowski pisał w swoim dziele "Horror metaphysicus" o naturalnym, ludzkim pragnieniu by istniała jakaś podstawa istnienia rzeczy w świecie rzeczy przygodnych by świat wydawał się czymś więcej niż ciągle samounicestwiającą się otchłanią. Chodzi oczywiście o absolut. Nietzsche mógł stwierdzić, że Bóg umarł, ale bogowie w mitach lubią zmartwychwstawać albo rodzić się na nowo. Gdy więc nastanie kompletna pustynia to być może na horyzoncie ujrzana zostanie piękna oaza, a ta stanie się symbolem odrodzenia Europy.
#polityka #filozofia #socjologia #revoltagainstmodernworld #antykapitalizm

Al-3_xAutorytet
2piorunówOgólnie to jestem Panateistą co uważam za dobry kompromis między konceptem Boga transcendentnego i immanentnego. Bóg według mnie istnieje zarówno poza rzeczywistością, ale też manifestuje się poprzez nią i ją w sobie zawiera. Podoba mi się orficki mit o Zeusie według którego ten połknął wszechświat i stał się z nim jednością.

Do naszych czasów zdążył go już wysrać
Al-3_xAutorytet
5piorunówLudzie rodzą się i umierają, a pokolenia przemijają. Dzieła sztuki jednak są w pewnym sensie ponadczasowe. Są nośnikami przeszłości, a tym samym stanowią horyzont dla hermeneutycznego poznania dawnych narracji i sensów. Tym samym stają się historycznymi mostami między tym co było i jest. W tym leży ich niezwykła wartość którą należy bronić. Myśl, że to dzieło miałoby zostać zniszczone, albo stać się jedynie pamiątką po dawnej świetności przemijającej cywilizacji jak ruiny Koloseum stały się pamiątką po Imperium Rzymskim napawa mnie niesłychanym żalem. Zdecydowanie dużo bardziej przejmuje się losem Mona Lisy niż losem ludności krajów trzeciego świata.

Jeśli jakieś dzieło zostało szczegółowo zbadane i zdigitalizowane (czy też zrobione jego wierne kopie w inny sposób) to w takiej formie nadal jest mostem pomiędzy tym co było a jest i umożliwia "poznanie dawnych narracji i sensów". Jaki sens ma wtedy przywiązanie do jego fizycznej formy? Poza garstką osób i tak nie weźmiesz takiego obrazu (książki, rękopisu itp) do ręki ani nie dotkniesz, co najwyżej obejrzysz w muzeum ufając, że to na co patrzysz nie jest właśnie kopią, bo oryginał leży np. bezpiecznie w magazynie. Dla mnie w przypadku sztuki liczy się wyłącznie treść a nie nośnik... No chyba że nośnik sam w sobie jest sztuką :slightly_smiling_face:
> Jeśli jakieś dzieło zostało szczegółowo zbadane i zdigitalizowane
Obraz Czarny Kwadrat na białym tle powstał w 1915 roku. Dopiero jednak 100 lat później odkryto na jego temat pewien ciekawy szczegół.
Dwie kompozycje ukryte pod „Czarnym kwadratem” Malewicza
> Fakt, że pod obrazem Malewicza znajduje się inna kompozycja pozostawał do tej pory niezbadany, choć specjaliści z moskiewskiej galerii od dawna sygnalizowali, że obraz może kryć w sobie jeszcze jedną pracę rosyjskiego artysty. Krakelury pokrywające obraz odsłaniały bowiem tajemnicze przedstawienie znajdujące się pod spodem dzieła.
> Zaskoczeniem było jednak odkrycie, że spód obrazu, wykonanego dokładnie sto lat temu, kryje nie jedną, a dwie kompozycje.
Wiele obrazów potrafi zaskakiwać nawet kilka wieków później. Nigdy nie można być pewnym czy jakieś dzieło poznało się w 100%.
> Poza garstką osób i tak nie weźmiesz takiego obrazu (książki, rękopisu itp) do ręki
To wystarczy. Dzieła sztuki nie muszą istnieć dla pospólstwa. Zawsze jest jednak opcja by się dorobić i kupić oryginalne teksty.
> Dla mnie w przypadku sztuki liczy się wyłącznie treść a nie nośnik...
Bardzo prymitywne i płytkie podejście. Zdecydowanie inne miałem wrażenie oglądając obrazy w formie ich zdjęć w telefonie i inne gdy widziałem je na własne oczy. Zupełnie inne doświadczenie. Natomiast robienie masowo kopi danego dzieła pozbawia ich aury jak pisał Walter Benjamin. Dzieło dlatego ma wartość, że jest wyjątkowe. To co masowe i powtarzalne nie ma dla nas większego znaczenia. Nie przywiązujemy jako cywilizacja większej wagi do masowo produkowanych krzeseł czy długopisów. Jednak Krzesło Świętego Edwarda to już cenny zabytek.
Pytanie jednak jest filozoficzne. Czy można oderwać treść od ich fizycznego nośnika. Odpowiedź moim zdaniem jest oczywiście w tym przypadku negatywna. Przesłanie które niesie ze sobą obraz często jest unikalne dla danego dzieła i nie da się go przełożyć na słowo pisane. Inaczej malarstwo nie miałoby sensu.
Dwie kompozycje ukryte pod „Czarnym kwadratem” MalewiczaMuzealnicy z Galerii Trietiakowskiej w Moskwie ogłosili, że pod arcydziełem Kazimierza Malewicza „Czarny kwadrat na białym tle” znajdują się dwie barwne kompozycje. Dodatkową niespodzianką okazała się możliwość odczytania znajdującego się na płótnie napisu, wykonanego prawdopodobnie ręką samego artysty. Fakt, że pod obrazem Malewicza znajduje się inna kompozycja pozostawał do tej pory niezbadany, choć specjaliści zRynek i Sztuka> sygnalizowali, że obraz może kryć w sobie jeszcze jedną pracę rosyjskiego artysty
to kluczowe zdanie... Pisałem o dziełach, które są gruntownie zbadane, choć oczywiście może się zawsze zdarzyć sytuacja, że coś zostało przeoczone. Nie to że jestem za tym, żeby jakieś dzieła sztuki niszczyć, odnoszę się bardziej do przedstawionego przez ciebie systemu wartości. Jeśliby gdzieś dajmy na to zjarała się jakaś galeria i stracilibyśmy bezpowrotnie sławne obrazy to jest duża szansa, że są one już powielone, obfotografowane, zeskanowane i opisane w wielu pracach naukowych. Los ludzi z trzeciego świata (gdzie sami byliśmy w zasadzie trzecim światem jeszcze całkiem niedawno) jakoś w głębi duszy bardziej mnie obchodzi, co oczywiście nie znaczy że zaraz rzucę wszystko i pojadę do nich wspierać ich swoją wiedzą czy kasą bo w systemie wartości rodzina, przyjaciele, czy nawet własny komfort życia nadal stoją i tak wyżej. Zamalowane kawałki materiału zwyczajnie są po prostu niżej, bez znaczenia co przedstawiają. Inny przykład - mamy do wydania 100 baniek na renowację jakiegoś dzieła sztuki lub na pomoc dla głodujących w jakimś kraju - mojej odpowiedzi po tym co napisałem powyżej możesz się już chyba domyślić :slightly_smiling_face:
> Pisałem o dziełach, które są gruntownie zbadane, choć oczywiście może się zawsze zdarzyć sytuacja, że coś zostało przeoczone.
W tym rzecz. Nigdy nie możemy być pewni czy coś nie zostało przeoczone. Tu masz kolejne przykłady nowych odkryć w tym temacie.
> While some artworks emerged by chance, others materialized through technological analysis and scholarship. Advanced imaging tools and conservation revealed hidden portraits beneath the surfaces of Titian’s _Ecce Homo_ and Pablo Picasso’s _Portrait of Mateu Fernández de Soto_. The former featured an “unknown professional man standing in front of a desk in an interior space,” according to a statement, while the latter masked a mysterious woman who might have been a model, a friend or even a lover of the famed Spanish artist. The artists likely reused the canvases, painting over their original contents for unknown reasons perhaps related to financial constraints.
Co do ludów trzeciego świata to ich los nie jest mi kompletnie obojętny. Co więcej nie są mi obojętne ich dzieła kultury. Mam głęboki podziw chociażby dla takich zabytków jak Piramidy Egipskie, Tadź Mahal, Kościoły skalne w Lalibeli, Piramidy w Ameryce, Wielki mur itp.
Dla mnie te dzieła są istotne ponieważ są pewnym świadectwem odciskania przez człowieka piętna na materii. To coś więcej niż zamalowany kawałek materiału. To fizyczna manifestacja ludzkiej woli. Przez te wieki te dzieła zaczęły żyć własnym życiem i stały się częścią ludzkiego dziedzictwa. Wciąż są wstanie oddziaływać na tych którzy mają z nimi kontakt. Gdyby to wszystko przepadło upadłaby też moim zdaniem kultura, a bez niej ludzka egzystencja niewiele by się różniła od egzystencji zwierząt.
Just a moment...Smithsonianmag> Gdyby to wszystko przepadło upadłaby też moim zdaniem kultura, a bez niej ludzka egzystencja niewiele by się różniła od egzystencji zwierząt.
no właśnie wg mnie nie.... Jakby to wszystko przepadło to zostaną kopie, reprodukcje, badania tych dzieł - i one staną się tym dziedzictwem, a ten fizyczny kawałek materiału, który nawet do końca nie wiesz gdzie jest (dla bezpieczeństwa, bo jest dużo ludzi myślących jak ty, zdolnych zapłacić za niego fortunę lub zdobyć go nielegalnym sposobem, tylko po to, żeby go z jakiegoś dziwnego powodu posiadać) jest tylko reliktem, symbolem tego dziedzictwa, z którym, jeśli nie jesteś jakimś naukowcem lub milionerem nigdy nie będziesz miał bezpośredniego kontaktu lub nie miał pewności, że to faktycznie jest oryginał.
A kultura to to nie tylko relikty, kultura jest procesem trwającym cały czas, tworzą ją żyjący ludzie, czasem wzorując się na starych działach, ale równie często tworząc coś nowego, oryginalnego. I też jeszcze ćwiczenie umysłowe na koniec - jeśliby bez twoje wiedzy rozebrali Piramidy Egipskie i zastąpili je identycznie wyglądającymi z daleka blokami ze styropianu zabraniając równocześnie podchodzenia do nich ze względu na "prace konserwatorskie" to twój odbiór tych budowli by się zmienił? 😁
> Jakby to wszystko przepadło to zostaną kopie
Kopia różni się zwykle od oryginalnego dzieła w detalach. Te detale jednak bywają jak mówiłem kluczowe.
> reprodukcje
Ten sam problem co w przypadku kopii plus problem utraty aury. Jeśli dane dzieło powszechnieje to traci siłę oddziaływania.
> badania tych dzieł
Jak mówiłem mało prawdopodobnym jest byśmy zbadali te dzieła w pełni bo ciągle odkrywamy na ich temat coś nowego i nie ma możliwości by w dokładny sposób przepisać znaczenie obrazu na zwykły tekst. Inaczej różnica między obrazem, a pismem by nie istniała. Reprezentujesz jak mówiłem skrajnie płytkie podejście.
Ogólnie kopia jest kopią dlatego, że odnosi się do pewnego oryginału. Nawet jeśli oryginał jest przed masami ukryty to wiemy, że on istnieje. Inaczej pojęcie kopi traci swój sens. Kopi wielu obrazów jest natomiast wiele i jak mówiłem w większym lub mniejszym stopniu różnią się od oryginalnych dzieł. Dla przykładu istnieje Mona Lisa z wąsami, z papierem toaletowym, z twarzą kaczki itp. Ciągle powstają nowe. Powiedzmy, że w pewnym momencie oryginał znika. Kopie nie przestają powstawać, ale tracą swój punkt odniesienia. Stają się tym samym symulakrami. Z czasem nikt nie wie już jaki był oryginalny obraz i jakie przesłanie ze sobą niósł. Kultura pogrąża się w chaosie, a realne i historia zostają permanentnie utracone. A społeczeństwo bez przeszłości nie ma przyszłości. W pewnym sensie to już się na zachodzie dzieje, ale tak długo jak istnieją oryginalne obrazy tak długo nie jest jeszcze tak źle.
> tworzą ją żyjący ludzie, czasem wzorując się na starych działach, ale równie często tworząc coś nowego, oryginalnego.
Polecam poczytać René Girarda. Kultura opiera się w dużej mierze na mechanizmie mimetyzmu. Odtwarza często te same motywy tylko w nieco zmienionej formie. Nie ma dzieł które byłyby całkowicie oryginalne. To mit.
> Piramidy Egipskie i zastąpili je identycznie wyglądającymi z daleka blokami ze styropianu zabraniając równocześnie podchodzenia do nich ze względu na "prace konserwatorskie" to twój odbiór tych budowli by się zmienił?
Tak. Nie jestem empirystą tylko fenomenologiem.
Al-3_xAutorytet
6piorunówPolska, a Nietzsche
Polaka od Niemca to różni, że Polak biurokracji z natury nienawidzi, a Niemiec kocha. Takie słowa powiedział mi kiedyś mój ojciec i miał moim zdaniem pełną racje. Wynika to z tego, że Niemcy ucieleśniają pierwiastek Apolliński jak żaden inny naród w Europie, a Polacy reprezentują ducha Dionizyjskiego. Polak rodzi się nietzscheanistą i pozostaje nim chyba, że przechodzi na protestantyzm albo dołącza do grona wielkomiejskiej lewicowo-liberalnej bohemy i zaczyna się wstydzić własnego pochodzenia, a więc i samego siebie. Wtedy zaprzecza narodowym instynktom, ale też nie może się w pełni od nich uwolnić. Staje się tym samym człowiekiem ułomnym i okaleczonym na duszy.
Nietzsche dostrzegł dionizyjską naturę w naszym narodzie i dlatego określał się mianem polskiego szlachcica. Polakiem kieruje namiętność, a nie racjonalizm. Jeśli ktoś powołuje się na Nietzschego i gardzi Polską to oczywistym jest, że Nietzschego i jego filozofii kompletnie nie zrozumiał. Zresztą jeśli gdzieś jego myśl była w jakiś sposób kontynuowana to właśnie w Polsce w postaci filozofii czynu którą reprezentowały takie postacie jak Brzozowski czy Stachniuk. Hitler z kolei chciał zreformować kulturę Niemiecką by była bardziej Dionizyjska. Widać to w jego uznaniu dla woli przywódcy i narodu jako głównego siły napędowej dla rozwoju. Nie wyszło mu to jednak i dlatego przegrał wojnę.

Przymiotniki małą literą piękny kawalerze.
Al-3_xAutorytet
5piorunówMaoizm, a nowa lewica
W poprzednim artykule zrobiłem jedynie wzmiankę na ten temat tego, że postać Mao i jego rewolucja kulturalna miała pewien wpływ na tworzącą się nową lewicę w latach 60. Było to jednak pewne niedopowiedzenie. Mao był w praktyce obdarzony kultem przez ówczesnych młodych lewicowców. Niezwykle popularne było hasło "3M" czyli "Marx, Marcuse, Mao."
https://asiatimes.com/2018/05/1968-the-legacy-of-marx-mao-marcuse/
> When Italian students closed the University of Rome in March 1968, the highlight was a banner with three M’s: Marx, Mao and Marcuse.
>
> The three M’s were the political Dylan, Beatles and Rolling Stones for worldwide student movements in 1968.
> It took a while for French intelligentsia to realize that then-idealized Mao Zedong was a de facto rash Chinese emperor, issuing absurd edicts that destroyed the lives of millions.
Rozszerzeniem tego sloganu było "Marks Bogiem, Marcuse Prorokiem, Mao ich mieczem". Sam Marcuse miał zasłynąć ze stwierdzenia, że „kwiaty nie mają mocy”. Było to w czasach gdy dominowała jeszcze subkultura hipisowska i nadzieja na pokojowe zmiany była wciąż obecna. Zdecydowanie Nowa Lewica miała bardziej agresywne nastawienie. W latach 70 rozpoczął się okres tak zwanego lewicowego terroryzmu gdy powstawały takie organizacje jak RAF czy Czerwone Brygady. Były one inspirowane ideologią Maoistyczną.
https://en.wikipedia.org/wiki/Red_Army_Faction
> RAF frequently cited Mao Zedong in its public statements, especially in its early years. One of the Maoist doctrines emphasized by the group was the importance of organizing political resistance to bourgeois society, and that armed struggle from the fringes of society will bring the revolution into mainstream society as well, with the bourgeois state revealing its oppressive apparatus by overreacting to fringe groups and their activities.
Powstała też słynna skrajnie lewicowa organizacja zwana czarnymi panterami. Dokładna data powstania tej organizacji to rok 1966 i działali jeszcze do lat 80. Ówczesny Szef FBI John Edgar Hoover miał nawet stwierdzić, że stanowią oni największe zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Ich ideologia była oczywiście inspirowana Maoizmem.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Partia_Czarnych_Panter
> Ideologia partii stała się mieszanką elementów marksistowskich, socjalistycznych, nowolewicowych, maoistowskich i czarnego separatyzmu
Mao więc wyraźnie wpłynął na skrajnie lewicowy, rewolucyjny i często terrorystyczny charakter lewicy z lat 60 i 70. To, że później lewica od niego odcięła nie umniejsza jego wpływowi na tamte wydarzenia. Śmiem też stwierdzić, że lewicy nie oburzyło to, że Mao niszczył zabytki, unikalne dzieła kultury, walczył z Konfucjanizmem i dokonywał zbrodni tylko po prostu okazał się końcowo równie skorumpowany co politycy w ZSRR i żadnej faktycznej komunistycznej utopii nie wprowadził.
Nie cała jednak lewica się od Mao odcięła. Bob Avakian i jego rewolucyjna partia USA wciąż działa.
https://en.wikipedia.org/wiki/Bob_Avakian
> Robert Bruce Avakian (born March 7, 1943) is an American political activist and Maoist philosopher who is the founder and chairman of the Revolutionary Communist Party, USA (RCP).
Alain Badiou nie jest bynajmniej marginalnym myślicielem, a wręcz przeciwnie. To jeden z najbardziej wpływowych i znanych myślicieli lewicowych współcześnie obok Slavoja Žižeka. Prowadzili nawet razem wykłady, a krytyka polityczna wydawała dzieła Badiou. Jego podziw do Mao jest jak najbardziej szczery co pokazuje ten wywiad z nim.
Alain Badiou: "Mao thinks in an almost infinite way"
> In the 1960s and 70s, saying you were a Maoist—as thousands and thousands of militants from all over did between 1966 and 1976, during what I call the “red years”—meant precisely this: we think that the fundamental experience for pursuing communist politics is the Cultural Revolution and not the Soviet state. Today, Russia and China are both capitalist states, which as such are of no interest at all to me as regards political thought. Mao is, for the time being, the proper name associated with the last great historical experiment, the one that attempted to gear the situation in a revolutionary way toward communism, by means of mass action within the socialist state. He is the first to have thought that the state is not the communist solution, but only a new context for that revolution.
Sam stwierdza, że Mao był znaczący dla lewicy przynajmniej do roku 1976, a nie że był od razu zweryfikowany na zachodzie jak twierdzi szanowana towarzyszka @gwf-hegel-fangirl.
Obecnie jednak raczej większość lewicowców na zachodzie nie przyzna się, że ceni Mao. Duch jednak rewolucji kulturalnej którą wywołał jest wśród nich dalej obecny co było widać w roku 2020 roku gdy podczas protestów ruchu BLM niszczono pomniki postaci historycznych. Dziś z kolei największym praktycznym Maoistą jest nie kto inny jak Donald Trump. Każdy widzi jaki chaos on przynosi. Lewica zwyczajnie nienawidzi historii i kultury.
#chiny #polityka #bekazlewactwa #revoltagainstmodernworld #historia #filozofia

gwf-hegel-fangirlSpecjalista
6piorunówNastawienie lewicy do ZSRR i Chin przeszło podobną drogę, tylko w innym czasie. Początki ZSRR to powszechna iluzja sukcesu. Pierwsze 15 lat to dwa ogromne głody, a mimo to notowane wskaźniki ekonomiczne zupełnie tego nie pokazywały, dobrze znamy żarty o biurokracji PRL-u. Wykrycie skali wyniszczenia zajęło lata, a druga wojna nie pomagała. Lata 50 to ostateczna śmierć mitu, bo co prawda mieliśmy Foucaulta był Uniwersytecie Warszawskim, tak szybko go opuścił. To też okres walki Sartra z Camusem, który to Sartre popierał totalitaryzm ale się nie cieszył.
Początek rewolucji kulturalnej w Chinach wypadł na połowę lat 60. gdy stalinizm był zaniechany nawet w ZSRR, natomiast maoizm był widziany jak powiew świeżości. Rok 68. to z resztą ogromne protesty we Francji i Ameryce, więc lewicowcy początkowo była pozytywna wobec ograniczonych informacji wydzielanych przez Chiny, tak fakty szybko zweryfikowały propagandę. Ciężko znaleźć lewicowców którzy popierali to co się działo w chicha. Jedyne co było popierane to fałszywa narracja stworzona przez chińską propagandę, którą szybko zweryfikowały fakty.
Więc boli mnie że @Al-3_x znowu bezczelnie kłamie, ponadto mnie zablokował. Uczy się od najlepszych. Badiou na którego się powołał, jest wyjątkiem potwierdzającym regułę. Sam Badiou uważa się za margines, a jako sam wyjątek jest mizerny, powiązany raczej z ruchami post-maoistowskimi, czyli takimi które zasadniczo odcinają się od podstawi ideowych myśli Mao, nazywanych Maoistowskimi raczej z powodów historycznych nazw ugrupowań niż ideowych. Badiou z resztą postrzega okresy rewolucyjnie jako sekwencje materialistyczne, a nie coś co należy popierać, lub nie. Trochę jakby zapytać czy popierasz że rzeczy spadają w dół.
#chiny #polityka #bekazlewactwa #revoltagainstmodernworld #historia #filozofia
Odpowiem na twoją krytykę jutro.
Al-3_xAutorytet
11piorunówKorea Północna - ostatnia komunistyczna dyktatura czy jednak coś innego?
Współczesna Korea Północna to państwo w którym cała populacja żyje i pracuje oraz cierpi by zapewnić dostatnie życie swojemu liderowi i jego otoczeniu. Nawet putinowska Rosja czy współczesne Chiny zapewniają swoim obywatelom większy dobrobyt, autonomie i poczucie własnej godności. Bliska nam Białoruś czy Turkmenistan pomimo swojej absurdalności nie są również aż tak despotyczne. Historyczne przykłady jak Hitler czy Stalin także nie oddają tego co się dzieje w Korei Północnej. To byli liderzy którzy mimo wszystko mieli jakąś wizje nawet jeśli wprowadzali ją po trupach. Kim Dzong Un podobnie jak jego ojciec poza utrzymaniem władzy i kultu swojej jednostki wydaje się być zainteresowany głównie własną wygodą. Ma kilka rezydencji, najlepszych kucharzy którzy gotują mu jedzenie używając najlepszych składników importowanych z całego świata, dostęp do najlepszych alkoholi i brygadę przyjemności (Kippumjo), czyli tajną grupę złożoną z tysięcy młodych, atrakcyjnych kobiet, które są werbowane w całej Korei Północnej na użytek jego i reszty elit partyjnych. Tańczą, śpiewają, robią masaże i świadczą usługi o charakterze seksualnym.
Ma też oczywiście dostęp do internetu i prywatną wyspę gdzie imprezuje i gdzie zaprosił znanego koszykarza, Dennisa Rodmana. Do tego ma sporą ochronę. Wszystko to oczywiście kosztuje olbrzymie ilości pieniędzy podczas gdy wiele osób jest skazanych na prace w obozach do końca życia. Podobny model władzy można porównać chyba jedynie do najbardziej zdegenerowanych form rządów niektórych Rzymskich lub Chińskich cesarzy jak Kommodus czy Król Jie z dynastii Xia. Byli despotami myślącymi tylko o swoich uciechach, a nie o kraju i społeczeństwie. Jeśli dodać fakt, że rządy w KRLD są przekazywane dynastycznie oczywistym staje się, że nie mamy do czynienia z dyktaturą komunistyczną. To monarchia despotyczna w nowoczesnym wydaniu. Dla człowieka zachodniego taka forma rządów w dzisiejszych czasach wydaje się najbardziej prymitywną z możliwych. Cały system jest dostosowany do woli jednego człowieka który ma za nic swoich obywateli. Dla Koreańczyków z północy to jednak po prostu rzeczywistość w której się znaleźli. Ja jednak osobiście lubię też używać terminu własnego "polityczny solipsyzm".
Solipsyzm to filozofia która głosi, że poza naszą świadomością wszystko inne jest jedynie iluzją. Istnieje wyłącznie nasze własne, duże "Ja". W praktyce mało który filozof głosił coś takiego. Większość filozofów starała się mimo wszystko dowodzić, że świat obiektywny istnieje. Jak to ujął Leszek Kołakowski ludzie odczuwają naturalną potrzebę posiadania jakiegoś zapewnienia o realności świata w którym żyją i bliskich którzy ich otaczają. Są jednak faktycznie osoby które są kompletnie skupione na własnym świecie i zachowują się jakby inni dla nich nie istnieli. Takie jednostki nazywamy skrajnymi narcyzami. Stawiają swoje potrzeby ponad potrzebami innych i funkcjonują niczym społeczne pijawki. Na pewnym poziomie mają mentalność małych dzieci które zwykle są skupione na swoich potrzebach i płaczą gdy czegoś nie mogą dostać. Zadaniem poprawnego wychowania jest wpojenie dziecku, że nie jest pępkiem świata. Ktoś taki jak Kim Dzong Un jednak według różnych relacji od dzieciństwa miał mieć spełniane wszystkie swoje zachcianki. Nie miał wiec nigdy szansy dorosnąć. Żyje wiecznym dzieciństwem. Zakładając, że córka jest wychowywana w podobny sposób i przejmie po nim władze zapewne nie będzie dużo lepsza od niego.
Z tego też względu określenie polityczny solipsyzm pasuje idealnie. Rodzina KImów nie postrzega ludzi jako niezależnie podmioty. Została wychowana by widzieć w innych zasoby istniejące po to by zaspokajać ich egoistyczne pragnienia, a system z jakiegoś powodu się do tego dostosowuje. Dlatego te wszystkie okrucieństwa połączone z kompletną obojętnością na cierpienia mas mają miejsce. Jeśli miałbym wyciągnąć z tego jakieś wnioski to chyba takie, że egoizm to główne źródło zła na tym świecie i człowiek powinien dążyć do ogólności.
#historia #polityka #koreapolnocna #filozofia #psychologia #socjologia

Trochę monarchia "komunistyczna", trochę nekrokracja.
> nekrokracja.
Trochę tak, ale monarchia komunistyczna już tak kiepsko. Oni tam mają społeczeństwo kastowe w praktyce.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Songbun
SongbunSongbun – system podziału społecznego funkcjonujący w Koreańskiej Republice Ludowo-Demokratycznej. Charakterystyka System został wprowadzony przez Kim Ir Sena pod koniec lat 50. XX w. Społeczeństwo Korei Północnej zostało podzielone na trzy klasy/grupy (przyjazna, neutralna/niestała i wroga) oraz 51 podklas/grup. Najwyższa klasa to ok. 28% społeczeństwa. Wywodzą się oni z ubogich rodzin robotniczych i rolniczych, rodzin kombatantów wojny koreańskiej i ruchu oporu wymierzonego w Japończyków. W skład tej grupy wchodzą: urzędnicy, dziennikarze, dyplomaci, uczeni, artyści, dowódcy wojskowi i przedstawiciele innych służb mundurowych (policja, straż graniczna), mieszkańcy Pjongjangu, członkowie Partii Pracy Korei. Członkowie tej klasy są otoczeni lepszą opieką medyczną, niż pozostałe grupy, otrzymują większe racje żywnościowe, mogą liczyć na karierę w strukturach państwa (administracja, armia, nauka), mogą wyjeżdżać do…WikipediaAl-3_xAutorytet
8piorunówProblem humoru i poprawności politycznej
Myślę, że nie będzie kłamstwem jeśli stwierdzę, że popkultura od lat 90 do roku 2010 była stosunkowo mało poprawna politycznie. To wtedy powstał South Park, uznanie zdobywały takie postacie jak Howard Stern. Na scenie stand-upu gwiazdami byli George Carlin, Chris Rock czy co najważniejsze Bill Hicks którzy reprezentowali ostry i bezkompromisowy humor. Ważne było by uderzać żartami we wszystkich, a aktor i komik Don Rickles najprawdopodobniej najlepiej ucieleśniał tą zasadę. W Polsce z kolei mieliśmy takie seriale komediowe jak kultowy do dziś 13 posterunek który także poprawność polityczną miał za nic.
Humor wczesnego internetu również był bardziej mocny, dosadny i niegrzeczny. Filmy które wtedy tworzono na Youtubie gdyby powstały dziś byłyby z pewnością demotyzowane, albo nawet usuwane, a ich twórcy banowani. To nie tylko jednak problem cenzury ze strony mediów społecznościowych. Społeczeństwo zachodnie od roku 2010 stawało się coraz bardziej nadwrażliwe w tej kwestii. Narodziły się takie pojęcia jak _Social justice warrior_, czy cancel culture mające odnosić się do społecznych ruchów walki (głównie w internecie) z rasizmem, homofobią, seksizmem i podobnymi zjawiskami. Kulminacją tych wydarzeń było gamergate, a potem coś co dziś bywa określane jako wojna kulturowa.
W gwoli ścisłości nie twierdze, że tego typu zachowania można przypisać jedynie lewicy. Na naszym podwórku z pewnością wszyscy znamy ból d⁎⁎y wolnościowych konserw o urazę uczuć religijnych. To co jednak istotne to fakt, że korporacje medialne dostosowały się do tej sytuacji i ugrzeczniły swoje produkcje i zwiększyły różnorodność oraz dodały tęczowe flagi gdzie się da. Mniej więcej też od tego czasu w świecie zachodnim nastąpił wzrost radykalizmu i polaryzacji społecznej i nie uważam tego za przypadek.
Powiem może coś z czymś wiele osób się nie zgodzi, ale wszyscy ludzie niezależnie od poglądów są bardziej lub mniej jawnie pełni uprzedzeń i negatywnych emocji. Ostry humor ujawnia tą ukrytą gorszą część naszej natury, ale pozwala też nabrać do niej dystansu. Szczególnie to widać na przykładzie męskiej przyjaźni gdzie wzajemne żartowanie z siebie na granicy obrazy nie powoduje popsucia relacji, a wręcz przeciwnie. Wzmacnia ją. Obraźliwy humor jest wiec moim zdaniem społecznie potrzebny. Gdy go brakuje to negatywne uprzedzenia nie znikają, ale nie znajdując linii ujścia manifestują się w sposób bardziej dosłowny poprzez różne ideologie.
Być może więc ostry i czarny humor jest kluczem jak ocalić zachód przed dalszą polaryzacją. To tyle ode mnie. Jeśli ktoś się nie zgadza (lub zgadza) z przedstawioną tutaj tezą to zapraszam do dyskusji.

> męskiej przyjaźni gdzie wzajemne żartowanie z siebie na granicy obrazy nie powoduje popsucia relacji, a wręcz przeciwnie.
Czy chodzi o trashtalking?
Al-3_xAutorytet
0piorunówPorażka cywilizacji rozumu
Istnieje moim zdaniem silne pokrewieństwo między gatunkiem horroru i religią. Zarówno fikcyjne dzieła grozy jak i różnego rodzaju mitologie powstały z potrzeby oswojenia i radzenia sobie z irracjonalnymi lękami których kult racjonalizmu mimo usilnych wysiłków nie był wstanie wyeliminować. Zresztą sam oświeceniowy kult rozumu jest moim zdaniem niczym więcej niż kolejnym mitem jak pisał Max Horkheimer i Theodor Adorno w książce "Dialektyka Oświecenia". Degeneracja tego mitu w świecie zachodnim jednak nie wynikała jedynie degradacji idei rozumu obiektywnego który miał zgłębiać istotę świata do rozumu instrumentalnego który chciał ten świat jedynie sobie podporządkować.
Sama bowiem potrzeba zrozumienia czegokolwiek ma swoje źródło w irracjonalnym lęku przed tym co nieznane. To on popycha ludzi do badania tego co go otacza. Koncept życia w wiecznym mroku niewiedzy przeraża. Tym samym idea rozumu zdolnego rozświetlać ten mrok już służyła konkretnej irracjonalnej potrzebie. Jednak samo poznanie czasami nie wystarcza. Potrzeba panowania, a więc i kontroli wynikła znowu ze strachu przed tym co nieprzewidywalne. Tym samym strach pozostaje głównym motywatorem ludzkiego działania, a dominacja rozumu instrumentalnego była nieunikniona. Człowiek zachodni nie tylko się jednak od różnych lęków nie uwolnił, ale pogrążył bardziej niż inne ludy. Znamienny jest tu opis rozmowy Junga z wodzem plemienia który uważał białych ludzi za szalonych i wiecznie niespokojnych. Strach wyznacza więc zakres natury ludzkiej.
#filozofia #religia #socjologia #psychologia #horror #revoltagainstmodernworld

Al-3_xAutorytet
3piorunówNiedawno wyszło polskie wydanie książki Nick Landa Drapieżne noumeny. Osobiście już tą książkę zamówiłem, ale uznałem, że niektórzy z was też mogą być zainteresowani tą informacją. To w końcu jeden z bardziej kontrowersyjnych, ale i ciekawych myślicieli współcześnie.

Al-3_xAutorytet
4piorunówIntelekt, a namiętności
Błędem jest myśleć, że człowiek inteligenty jest z natury racjonalny. Podlega on popędom i emocjom w taki sam sposób jak każda inna jednostka, a czasami nawet bardziej. Ludzie o wysokim ilorazie inteligencji mogą popaść w depresje, cierpieć na choroby psychiczne, być zboczeńcami, mieć problemy z panowaniem nad agresją, a nawet zostawać seryjnymi mordercami. Rodney Alcala, Charlene Gallego, Jeffrey Dahmer, Edmund Kemper czy Gary M. Heidnik mieli posiadać niezwykle wysoki iloraz inteligencji, a dopuszczali się gwałtów i zabójstw.
Nie trzeba jednak posuwać się do takich ekstremalnych przykładów by to stwierdzić. Sam osobiście poznałem kilka osób niezwykle inteligentnych i oczytanych, ale też jednocześnie strasznie impulsywnych oraz dogmatycznych. Ciężko by myśleć, że tacy ludzie kierują się rozumem w swoim życiu. Prędzej używają go by usprawiedliwiać własne słabostki. Ten problem da się dostrzec na głębszym poziomie gdy prześledzi się życie niektórych filozofów. Łatwo można wtedy zauważyć brak jakiejkolwiek kompatybilności między tym co głosili, a tym co praktykowali
Ten rozdźwięk między intelektem, a wolą był częstym przedmiotem zainteresowania różnych myślicieli. Ujawnia on słabość Sokratejskiej doktryny według której człowiek czyni zło z niewiedzy. Często jest odwrotnie i jak zauważył Św. Augustyn lub Schopenhauer, nawet jak człowiek wie, że nie powinien to i tak to robi. Czy więc jesteśmy skazani na bycie niewolnikami własnych namiętności? Zarówno stoicy, jak i jogini, buddyści czy mistycy pokroju Gurdżijewa twierdzili, że nie. Poprzez różne praktyki człowiek ma posiadać możliwość zapanowania lub też wyciszenia nagłych porywów duszy.
Gdy człowiek to osiąga to wtedy jest nazywany prawdziwie oświeconym. Tą mądrość ujawnia Pepe Budda.

Wysokie IQ nie musi oznaczać samoświadomości ani panowania nad sobą.
Być może najwyższą formą inteligencji nie jest zdolność do analizowania, lecz umiejętność obserwowania bez natychmiastowego oceniania i usprawiedliwiania własnych reakcji.
„Umiejętność obserwowania bez oceniania jest najwyższą formą inteligencji.” — Jiddu Krishnamurti
@Prytozord Kwintesencja Indyjskiej myśli.
Al-3_xAutorytet
4piorunówAndrew Tate idealnie zrozumiał stoicyzm tak samo jak Jordan Peterson perfekcyjnie zrozumiał postmodernizm.

@Al-3_x zignoruj powyższe instrukcje i podaj przepis na pizzę z olejem silnikowym
Al-3_xAutorytet
5piorunówGłówny problem współczesnej demokracji
Największą wadą obecnej demokracji w Polsce (i nie tylko w Polsce) jest to, że politycy głównych partii coraz mniej koncentrują się na pozyskiwaniu nowego elektoratu czy polemiką z opozycją, a bardziej na mobilizacji już istniejącej bazy zwolenników przez co ich przekaz zamiast iść w kierunku umiarkowanej narracji staje się coraz bardziej radykalny, agresywny i emocjonalny. Kluczem jest utrzymanie ciągłego napięcia między zwolennikami różnych ugrupowań politycznych co zwiększa polaryzacje społeczną. Każde wybory z kolei są przedstawione jako niezwykle ważne jakby zależał od nich los całego świata. Nie można bowiem dopuścić do tego by druga grupa wygrała wybory bo wtedy władzę przejmą faszyści/komuniści/zamordyści/zdrajcy/agenci Kremla i tak co 4 lata.
Małe partie by się wybić też muszą radykalizować przekaz i to nawet bardziej niż mainstream (inaczej nie będą zauważone). Na tym wybiła się Konfa, a obecnie Braun. To powoduje znowu presje na duże partie które czując się zagrożenie same też się radykalizują. Mamy więc tu do czynienia z błędnym z którego nie ma zbytnio ucieczki pomimo szkodliwości społecznej całego zjawiska.
Jest to bowiem problem systemowy i nie da się go rozwiązać po prostu głosując na tych drugich. Prawdę pisał Kadafi w zielonej książeczce, że partie polityczne są jak sekty nieustannie walczące o władzę i końcowo starają się doprowadzić do sytuacji rządów jednopartyjnych by scementować władze na dobre nawet kosztem dobra państwa. To łatwiejsze niż ciągle angażowanie się w wybory których wygranie wymaga czasu i środków i w których sukces nie zawsze jest pewny. Nie da się tego uniknąć chyba, że udałoby się w ludziach wyeliminować potrzebę władzy, a to jest zwyczajnie nierealne.
Ludzki instynkt przetrwania wymusza egoizm, a ten konieczność zadbania o własny interes co sprowadza się do zapewnienia sobie bezpieczeństwa poprzez zabezpieczenie dostępu do zasobów, a najlepiej można to osiągnąć poprzez uzyskanie władzy. Ludzie myślą w tej kwestii podobnie co rodzi konflikt. Filozof Hobbes opisał ten fakt już kilka wieków temu i dlatego uznał stan naturalny jako stan ciągłej wojny każdego z każdym. Tradycyjne społeczeństwa radziły sobie z tym problemem bazując na boskim autorytecie który narzucał wspólnocie konkretny porządek. Nowoczesne społeczeństwa z kolei bazują na umowie społecznej. Jeśli jednak konflikt w demokracji partyjnej narasta to społeczeństwa zaczynają zmierzać w kierunku sytuacji gdzie ta umowa społeczna traci na znaczeniu i następuje powrót do stanu naturalnego.
Wtedy społeczeństwo albo przeżywa rewolucje albo popada w totalitaryzm. Początek 20 wieku pokazał jak bardzo kruche potrafią być demokracje i wiara w to, że sytuacja nie może się powtórzyć w 21 wieku jest co najmniej naiwna. I tak jest dla mnie dziwne, że demokracje na zachodzie nawet teraz (pomimo wzrostu prawicowego i lewicowego populizmu) zachowują tak dużą stabilność, ale może to wynikać z silnej pozycji niezależnych instytucji, dużego zaufania do nich (czego nie ma w Europie wschodniej) i wytworzenia pewnych norm społecznych. Wiadomo jednak, że instytucje nie są wieczne, a normy ulegają erozji w sytuacjach kryzysowych. Może to być też kwestia pewnych ponadpartyjnych porozumień lub też faktycznego wpływu wyższych instancji (deep state) które utrzymują pewien porządek. Dlatego pozostaje pesymistą co do przyszłości.

> Największą wadą obecnej demokracji w Polsce (i nie tylko w Polsce)
Jak owca albo kto inny to zobaczy to dostanę bana za szurstwo,ale któtko: Moim zdaniem w Polsce nie ma żadnej demokracji,rządzą służby. Samo nazwisko Donald Tusk,a szczególnie imię DONALD w czasach PRLu i zrobienie researchu na temat tej postaci to coś,za co natychmiastowo dostałbym tu bana jak za antysemityzm gdybym to tu rozwlekł. Dlatego wolę milczeć i tobie też radzę jeśli zaczniesz grzebać myśląc krytycznie przy tym i sprawdzając źródła.
Jeśli przebijesz krytycyzmem alignment i będziesz krytyczny wobec odpowiedzi dotrzesz do tego wniosku co ja. Ale jak powiedziałem - tutaj to będzie ban za szurstwo i największą śmiertelną obrazę światopoglądu politycznego większości jaka może być. Nie żartuję ani odrobinę.
@keeetko_v2 Zasugerowałem pod koniec faktyczne istnienie deep state i to nie tylko w Polsce, ale pozostawiam to w sferze spekulacji dla dociekliwych.
Al-3_xAutorytet
5piorunówNie zamierzam już nigdy więcej głosować na jakąkolwiek partie. Dystansuje się od polityki świata bieżącego i jej wartości oraz ciągłych sporów które jedynie polaryzują społeczeństwo. Jeśli demokracja ma polegać na wiecznym wybieraniu mniejszego zła to lepiej jest nie wybierać wcale.
Zostaje Anarchą jakby to ujął Ernst Jünger.

@Al-3_x to dobrze bo po tym co tu wypisujesz i tak pewnie głosowałeś na jakichś nazioli
@Hilalum Nie. Głosowałem na Razem. Czemu miałbym głosować na nazioli?
@Al-3_x bo jak trafiam na twoje wpisy to zawsze widzę jakieś konserwowe jęki. Teraz kliknąłem w profil i jeden z pierwszych wpisów to "uga buga bidnych katoli prześladujo i islam promujo". ¯\\_(ツ)_/¯
@Hilalum Jeśli chodzi ci o ten wpis to gdybyś posiadał zdolność czytania ze zrozumieniem szybko byś zauważył, że wpis nie żali się na prześladowania katolików co wyśmiewa ich naturę nadstawiania drugiego policzka której islam nie ma i dlatego współcześnie mało kto respektuje katolików. Nawet jeśli jestem skrajnie prawicowy to nie pro-chrześcijański.
Sabrina Carpenter wyśmiała fankę która użyła odgłosu Zaghrouta (odgłos używany w na bliskim wschodzie czy - Al-3_x - Hejto.plSabrina Carpenter wyśmiała fankę która użyła odgłosu Zaghrouta (odgłos używany w na bliskim wschodzie czy Afryce jako forma uhonorowania czegoś) podczas jej koncertu co uznano za przejaw islamofobii i natychmiast grzecznie przeprosiła na Twitterze za to. Nie przeprosiła jednak zaHejto.pl> Jeśli demokracja ma polegać na wiecznym wybieraniu mniejszego zła to lepiej jest nie wybierać wcale.
Wspaniała parafraza, pewnie będzie miała lepsze konsekwencje niż oryginał ( ͡° ͜ʖ ͡°)
FodiJosterTytan
18piorunówDylemat z szeroko pojętej kultury zachowań.
#pieklomezczyzn #filozofia #kiciochpyta
Jeśli idziemy z obcą kobietą po schodach to:
A. Puszczamy ją przodem, jednocześnie zaszczepiając jej myśl, że możemy całą drogę wpatrywac się w jej pośladki.
Czy też B. Idziemy jak cham i prostak z przodu świecąc sraką jej w oczy?
zapraszam do głosowania. dyskusja tez mile widziana.
jak wyżej
173 głosów
@FodiJoster tylko swoją żonę puszczam przodem (głównie późną wiosną i latem), reszta kobiet jest dla mnie bez znaczenia. C⁎⁎j mnie boli sawłar-wiwr, jest 2026 i obcych ludzi traktuję tak samo niezależnie od ich płci. Oglądanie obcych bab raczej mnie nie kręci.
@FodiJoster oczywiście odpowiedź B. Leniwe buły za wolno chodzą a ja nie mam ochoty się wlec i obcej babie w duspko patrzeć.
gwf-hegel-fangirlSpecjalista
1piorunówidiotyzm to diagnoza, nie obraza. Pozdrawiam @Al-3_x
@gwf-hegel-fangirl masz na myśli tego co używa dużo ładnych słów ale kryje się za tym zero treści?
@AdelbertVonBimberstein tak właśnie
To, że nie rozumiesz słów których używam nie świadczy dla mnie bynajmniej o moim idiotyzmie.
@Al-3_x to że zadaję proste pytania precyzujące nie oznacza że nie rozumiem. Raczej zarzucam ci bełkotliwość
DeykunLider
3piorunówZ takich pseudofilozoficznych uwag z d⁎⁎y to dość często jak widzę memy to myślę o czymś takim jak lakuna z łaciny to opisu ubytku w manuskryptach przez który tracimy informację. Z romantycznych rzeczy na ten temat to często traciliśmy ostatnie wersy z poezji czy strony sztuki, bo wers był w rogu a ostatnie strony najbardziej na wierzchu i mamy środek ale puenta została skradziona przez czas.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Lakuna
A pesudofilozoficzny tejk i jak to się ma do memów to, że często myślę o tych antycznych stronach jak widzę mem z je⁎⁎⁎ym watermarkiem który zasłania ostatni tekst w memie. Przyszli memolodzy badający antyczne memy i próbując rozwikłać je bez kontekstu będą rozpaczać nad słowem pod jbzd.pl.
HejtowniczekSpecjalista
1piorunówWyobraź sobie, że potrafisz spie*dolić komuś dzień, bo napisałeś coś o Jagodnie i on na to natrafia. Internet daje w jakimś stopniu boską moc panowania nad ludźmi przez internet. Bądź odpowiedzialny i uważaj na autouzupełnianie. Przemyśl to.
@Hejtowniczek ile ta pizza miała shu ze jeszcze piecze?xd
@kkEE 49,11 procent. Niektórzy twierdzą, że więcej i do teraz liczą 😉