Może jeszcze kalendarzowo nie ale ja się już czuję na trzydzieści lat, i jak każdy trzydziestolatek najbardziej cieszę się gdy jakiś znajomy da mi jakiś gift z ogródka tak że niedzielę zaczynam od pieczenia buraków. Dostałem też pomidory,cukinię oraz dwie dynie więc na tygodniu będzie zupa dyniowa z mlekiem kokosowym. Uh jako samotny samotnik poszedłbym do kina na szybkich i wściekły u cześć 1 bo grają w Heliosie wieczorem ale nie wiem czy chodzenie samemu do kina to nie jest szczyt przegrywu?
jako samotny samotnik poszedłbym do kina na szybkich i wściekły u cześć 1 bo grają w Heliosie wieczorem ale nie wiem czy chodzenie samemu do kina to nie jest szczyt przegrywu?
Jestem na tyle stary, aby lubić MJ za jego muzykę, a nie nie lubić za kontrowersje z nim związane.
Film delikatny i skupiony na jego muzyce (ogląda się nieco jak 2h teledysk) oraz jego relacji z ojcem. czy jakoś tak i nie pokazali upadku króla popu i jego śmierci. Słyszałem, że mają kręcić "part 2", mam nadzieję, że się uda.
Ciekawostka, aktorem grającym MJ jest jego bratanek (Jaafar Jackson, syn Jermaine Jacksona). Chłopak jest mało podobny (poza tym, że jest czarny), ale głos i jej barwę "identyczną" do MJ. Zamykało się oczy i słyszałeś MJ. Nie wiem ile w tym sztuczek komputerowych, a ile to jego prawdziwy głos, ale robiło wrażenie.
Lubisz muzykę MJ? Oglądnij. Lubisz musicale? Oglądnij. Chcesz oglądać męczącą biografię? Nie oglądaj. To lekki film, który ogląda się z przyjemnością i nie porusza ciężkich tematów z kresów jego życia.
@boogie jestem ciekawa, czy rzeczywiście nakręcą drugą część, film powstaje z błogosławieństwem i udziałem Jacksonów i wydaje mi się wątpliwe, aby chcieli rozgrzebywać kontrowersje wokół Michaela.
Naciągane 6/10. Mocno naciągane. Jest tak samo niedorzeczny jak stare filmy, choć zdecydowanie mniej niegrzeczny. Można się pośmiać. Można sobie nieco przypomnieć starych bohaterów i ich przygody (w pewnym sensie), ale z jakiegoś powodu to już nie jest to samo. Trochę w duchu naszego motta "wtedy to były czasy...".
Fajnie, że wzięli do grania piękności 😉 Pamelę Anderson. To już kobieta w poważnym wieku i to po niej widać. Kiedyś czytałem jakąś jej wypowiedź, że chce się zestarzeć z godnością i w pewnym sensie to robi (chodziło o operacje plastyczne i naciąganie skóry itd.). Wygląda staro i promieniście:-)
Czy Liam Neeson pasuje do takiej roli? Trochę tak, a trochę nie. Chyba wszyscy znają jego hasło "I do have a very particular set of skills, skills I have acquired over a very long career", które powodują, że idealnie pasuje do odegrania parodii samego siebie, ale w tym samym czasie jego pamięta rola w Taken trochę kłóci się z tym co wyprawie w tym filmie.
No cóż. To debilny film, który można oglądnąć jak się ma chwilę czasu.
Poziom strasznie nierówny, połowa w miarę ok, potem już nic śmiesznego. Wystarczy włączyć parę shortow na youtubie z niego, aby obejrzeć wszystkie warte obejrzenia sceny, nic nie stracicie.
Solidny, niespokojny thriller. Duńsko-holenderska produkcja Christiana Tafdrupa, która odwołuje się do tradycji skandynawskiego kina zimnego i precyzyjnego.
Mocne strony:
Budowanie napięcia — powolne, skuteczne, nie opiera się na krwi
Sceny przypominają dobre surowe skandynawskie powieści kryminalne
Finał uderza mimo braku widowiskowych efektów
Słabe strony:
Logika bohaterów szwankuje — celowa parabola, ale dla niektórych to za mało wiarygodne
Dla znających konwencję: od początku przewidywalny
Nie jest to horror w stylu Piły czy Hostelu — jeśli oczekujesz gore, będziesz zawiedziony
Nudzisz się? Jesteś fanem japońskiej motoryzacji (zwłaszcza tej starszej)? Szukasz filmu/anime/serialu na wieczór?
Moje propozycje: 1. Main theme (1984) - lekka opowiastka miłosna o młodym magiku i nauczycielce podstawówki 2. VIolent cop (1990) - kryminał policyjny gdzie główny bohater jest wybitnie skuteczny przez swoje brutalne metody ale nawet on nie zawsze wygrywa 3. Seria filmów Shuto Kousoku Trial - młodzi i gniewni na japońskich autostradach 4. Shakotan Boogie (film 1987) - lekka komedia o dwóch durniach co nabyli tuningowaną Toyotę i teraz próbują wyrywać na nią różne panny 5. Hairpin Circus (1972) - instruktor nauki jazdy musi zmierzyć się z przeszłością i bierze udział w nielegalnych wyścigach po Tokyo, wszystko polane podkładem jazzowym
W sumie to zrobiłem już trzy listy filmów z japonii związanych mocno z motoryzacją. Więc jak chcesz poczytać albo szukasz pomysłu to zapraszam:
Autor filmu przedstawia dowody i opinie różnych osób wskazujących na to, że ludzkość żyje w sieci kłamstw, a światem rządzi spisek.
Ta kategoria "film dokumentalny" to trochę na wyrost. Rozkręca się to topornie, potem widz bombardowany jest szokującymi obrazami, by nareszcie autor przeszedł do sedna, czyli przedstawienia teorii spiskowych. Obraz podzielony jest na trzy części traktujących o religii (głównie skupia się na chrześcijaństwie i osobie Jezusa), zamachach na WTC, oraz Systemie Rezerwy Federalnej w USA. Jako pierwszy film, który kwestionuje mainstream i zachęca do sceptyzmu, działa pewnie ok i może robić wrażenie, ale raczej nie na dzisiejszym widzu, który z podobnymi, albo i jeszcze bardziej odjechanymi teoriami, może mieć do czynienia na co dzień dzięki powszechnemu dostępowi do internetu. Nie jestem w stanie zweryfikować przedstawionych w tym dokumencie "dowodów", ale sposób ich prezentacji i połączenia wzbudził raczej moją czujność: wszystko wydawało się zbyt proste, oczywiste. Gdy coś jest tak pokazywane, to zaczynam podejrzewać wybiórczość i manipulacje. Ale nie powiem, że nie było to w jakiś sposób ekscytujące, zwłaszcza część druga. Pierwsza jest zdecydowanie najsłabsza, taki gimboateizm z kilkoma tezami, z którymi można się zgodzić. Do oglądania przy prasowaniu w sam raz. Polecam jako ciekawostkę, bo ten obraz wydaje się być szkieletem dla wielu z dzisiejszych internetowych produkcji.
Fun fact: Film początkowo funkcjonował w formie spektaklu, który trwał przez sześć wieczorów. Po jednym z nich autor wrzucił go na Google Video, bez specjalnej akcji marketingowej, i niespodziewanie zyskał on ogromną popularność.
Jeżeli planujecie wybrać się na Warszawski Festiwal Filmowy, ale nie wiecie na jaki film to mamy dla was ściągę. W sumie jest 190 filmów, z czego 102 obrazy będą miały swoją światową premierę właśnie w Warszawie. My polecamy 13 z nich. #warszawa #filmy #kino \
W tym klipie sprzed prawie 16 lat opisuje swoje różne nadchodzące role w amerykańskich filmach i serialach, które ostatecznie nie przełożyły się jednak na jakąkolwiek znaczącą rozpoznawalność. Jedyną prawdziwą polską gwiazdą Hollywood pozostaje po dziś dzień Pola Negri - kres kina niemego
To najbardziej pechowy duet jaki widziałem w kinie :slightly_smiling_face: Bohaterowie mieli pod górkę od samego początku. Nie chcę opisywać fabuły bo powiedzmy zaskakuje tu i tam, ale po oglądnięciu będziecie mieć takie same odczucie: jakim cudem można mieć tyle pecha.
Trochę ocen:
Oglądałem w 4DX i fotelem tak rzucało, że musiałem się mocno zapierać: 10/10
Sam film to takie średnie: 6/10
"Alaska" jest piękna i chętnie odwiedzę: 10/10 (film kręcony w Kanadzie, ale klimat podobny).
Brad Pitt: 8/10 - wie co robi. Trochę mnie zdziwił jego angaż, ale pewnie samo go wyprodukował, więc nie musiał płacić rachunku za swoją pensję 😛
Pies Odyn (a w sumie psy bo ich było chyba z 5 wg napisów końcowych): 12/10. Piękna bestia, która wiedziała dokładnie co, gdzie i kiedy.
Do kina bym specjalnie nie szedł. W domu w leniwe popołudnie można oglądnąć.
Oglądałem w 4DX i fotelem tak rzucało, że musiałem się mocno zapierać. Do kina bym specjalnie nie szedł. W domu w leniwe popołudnie można oglądnąć.
Wyobraziłem sobie scenkę, jak siedzisz w salonie na fotelu przed Samsungiem, z tyłu dzieciaki trzęsą meblem, a z boku żona psika co jakiś czas spryskiwaczem i dymi papierosem xD
@sireplama XD :slightly_smiling_face: Faktycznie trochę ułomny skrót myślowy :slightly_smiling_face: Poszedłem do kina bo 4DX, a nie dlatego, że chciałem to oglądnąć. Film był w jakiejś promocji za £5 (zamiast £20) i pomyślałem, że czemu nie :slightly_smiling_face:
Mężczyzna budzi się na szpitalnym łóżku w opustoszałym świecie opanowanym przez ludzi zarażonych wirusem wywołującym niepohamowaną, zwierzęcą agresję.
Mimo, że kojarzę ten horror już od długiego czasu, to zabrałem się za jego seans dopiero niedawno. Był ok, choć nie porwał mnie jakoś bardzo. Doceniam to, ile dało się zrobić przy bardzo małym budżecie, jakim dysponował Boyle. Reżyser nie bał się eksplorować różnych mroczniejszych aspektów sytuacji, w jakiej znaleźli się bohaterowie, choć też nie wykorzystał w tym konkretnym obrazie wszystkich możliwych tropów (może pojawią się w kolejnych częściach). Ogólnie czuć z tego dzieła klimat telewizyjnej produkcji, począwszy od sprzętu, na którym je nagrywano, przez raczej oszczędną scenografię i bezpieczne lokalizacje, po grę aktorską, która ogólnie nie jest zła, ale nie jest to pierwsza liga, co nie przeszkadzało mi też zbytnio. Mimo wszystko nie byłem w stanie do końca wczuć się w klimat, poczuć jakiś dreszcz emocji, już nie mówiąc o strachu. Jeśli ktoś spodziewa się filmu strasznego, to będzie raczej zawiedziony - dość powiedzieć, że moja żona, która horrorów unika jak ognia, ten łyknęła bez problemu. Polecam fanom filmów analizujących ekstremalne scenariusze.
Fun fact: Produkcja kosztowała niewiele, bo ok. 8 milionów dolarów, przy czym zarobiła 10 razy więcej. Obniżeniu kosztów sprzyjało wykorzystanie lekkich kamer cyfrowych, a także zatrudnienie mało znanych aktorów, np. Cilliana Murphy'ego, który nie był jeszcze wtedy rozpoznawalną gwiazdą filmową.
Detektyw wraz z pomocą młodego kadeta próbują rozwikłać zagadkę tajemniczych morderstw mających miejsce w XIX wiecznej Akademii Wojskowej.
Film dobrze się zaczyna, ale gorzej kończy. Podobał mi się zimny i mroczny klimat produkcji, a także osadzenie jej w XIX wieku. Nie rozumiem do końca po co w tej historii pojawił się Poe, poza tym, że taki pomysł miał autor książki, na której oparty jest scenariusz. Według mnie równie dobrze mógłby być to jakiś losowy chłopak i nie zmieniłoby to nic w odbiorze filmu. Co do aktora wcielającego się w Poego, czyli Harrego Mellinga (Dudley z Harrego Pottera), niezbyt odpowiadał mi styl jego gry, odstawał zwłaszcza przy wspólnych scenach z Balem, których było sporo. Najbardziej rozczarowały mnie jednak plot twisty, bez których oczywiście nie da się nakręcić kryminalnego filmu... Ekspozycja ciągnęła się niemiłosiernie, część zwrotów akcji wiadomych było od początku, ogólnie były mocno naciągane i niezbyt przekonywujące. Mimo wszystko, do pewnego momentu oglądało mi się ten film całkiem nieźle, nawet biorąc pod uwagę małą ilość detektywistycznej pracy. Polecam na niezobowiązujący nocny seans w tygodniu jako film, przy którym ewentualnie można zasnąć.
Fun fact: Edgar Allan Poe rzeczywiście uczęszczał do Wojskowej Akademii w West Point w okolicach roku 1830 roku i był już wtedy znany z kilku opublikowanych przez siebie poematów.
Fight Club cost 20th Century Fox sixty five million dollars, insults everyone who paid for it, and ends by blowing up the studio's own headquarters.\ Nobody there can explain how it got approved. The novel had been printed in ten thousand copies, half of them scheduled for the pulper. Chuck
Z mojej strony to nowa płyta TOOL i SOAD (pewnie niedoczekanie), World War Z 2. Gry to chyba Days Gone 2 i chciałbym dożyć jeszcze GTA VII - z perspektywy prawie półwiecznego dziada może to być trudne ;-) Pewnie trochę więcej tego jest, ale teraz jakoś naszła mnie ta myśl po komentarzu @NiebieskiSzpadelNihilizmu do mojego wpisu https://www.hejto.pl/wpis/heheszki-deheszki-3133.
P.S. (edycja pierwsza) dorzucam jeszcze Splinter Cell remake
Uciekający przed mafią niezbyt rozgarnięty Mickey decyduje się dołączyć do programu kolonizacji kosmosu w roli klonowanego człowieka od zadań specjalnych.
Dawno nie oglądałem czegoś równie bezdusznego. Dla mnie totalny niewypał, film, który irytował mnie coraz bardziej w trakcie oglądania. Do kogo był skierowany? Nie wiem. Jako czarna komedia w ogóle się nie sprawdził, ani razu nie wywołał u mnie choćby małego uśmiechu. Jako sci fi był jak sądzę ok, ale nic ponadto. Wraz z upływem czasu wyglądało tak, jakby scenarzyście już nie chciało się pisać, a reżyserowi reżyserować. Ja rozumiem wyśmiewanie zapędów dyktatorskich i kultu lidera poprzez przerysowanie, ale tutaj zwyczajnie wyszło to słabo. Pattinson był ok, ale Ruffalo kompletnie mi nie leżał. Nie polecam, chyba że ktoś bardzo, bardzo musi.
Współpracownicy czterdziestoletniego Andiego odkrywają, że jest on jeszcze prawiczkiem, i postanawiają pomóc mu w seksualnych podbojach.
Ot, komedia z kategorii "ok" - nic co urywa d⁎⁎ę, ale również nic niesamowicie żenującego. Zagrane w porządku, ma kilka momentów, przy których można się uśmiechnąć i w sumie tyle. Niespecjalnie mój styl. Polecam chyba tym, których bawią komedie z Sethem Roganem.
Fun fact: Dość znanym faktem jest to, że przy scenie z depilacją Carell dał się ogolić naprawdę. Zarówno jego krzyki, jak i reakcje reszty aktorów, były prawdziwe.
Mogę być nieobiektywny, bo "Lalka" była moją absolutnie ulubiona lekturą (może konkuruje sobie z "Obcym" Alberta Camus), więc cenię wierność oryginałowi, ale wersja kinowa wciąga Netflixową nosem.
Twórcy wersji kinowej mieli w ręku diament i zamiast robić retellingi na kiju po prostu go oszlifowali i dostarczyli w formie przystosowanej do wielkiego ekranu. Połączyli kilka postaci, żeby się zmieścić w 3 godzinach, zrównoleglili niektóre wydarzenia, żeby nie mnożyć scen i wątków, ale wszystkie te decyzje były zrobione z myślą o tym, żeby lepiej działała jako film.
No i co najważniejsze, film bierze swój świat na poważnie mniej więcej tak jak ekranizacja Petera Jacksona wzięła "Władcę Pierścieni" na poważnie. Jest to ryzyko, bo w dzisiejszym świecie, kiedy masz szacunek do klasyki i widać, że ci zależy, ocierasz się o groźbę śmieszności.
Nie ma głupich mrugnięć okiem do widza, łamania czwartej ściany i wybijania z immersji topornymi nawiązaniami do współczesnych konfliktów. Kiedy "Lalka" Kawalskiego chce poruszyć temat ponadczasowy, to pozostawia widzowi co najmniej jedną warstwę niedosłowności, żeby sam go sobie rozpakował jak cukierek. Podoba mi się to, bo nie lubię jak film traktuje widza jak debila, któremu nie można zaufać, że da radę wykonać swoją część pracy.
Kilka postaci dostało fajne odświeżenie, żeby były bardziej zrozumiałe. Nie dziwię się, że dla roli TEGO Rzeckiego Marek Kondrat postanowił wrócić z aktorskiej emerytury. Oryginalny Rzecki w książce był postacią otępiałą i komediową, a filmowy robi za sumienie Wokulskiego i kompetentnego powiernika. Jest to rola, za którą będzie zapamiętany na kolejne 20 lat.
Ogólnie jestem cholernie zadowolony, że się wybrałem na film w dniu premiery, na pewno wybiorę się ponownie. Oby więcej takiego kina.
Zazwyczaj omijam polskie kino, ale ten film mnie totalnie zaskoczył i zauroczył. Ciężko mi się do czegokolwiek przyczepić. Jakby powstał w Hollywood to by walczył o Oskary. Swietna gra aktorska, piękne scenerie, piękne stroje, piękna Warszawa, trochę się dłuży bo to nie film akcji, ale warte każdej minuty.
@Johnnoosh jest to zapewne zabieg stylistyczno-popkulturowy, a nie historyczno-geograficzny. Czcionka ma budować klimat XIX-wiecznej powieści i starego druku prasowego, a nie odzwierciedlać oficjalny alfabet zaborcy. Gotyckie czcionki były wykorzystywane w całej Europie.