Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#ksiazka

Autorytet

w Audiobook

8piorunów

Dostałem dziś fragment audiobooka, który jeszcze się produkuje. Zapraszam do wysłuchania i dzielenia się swoimi opiniami :smiley:

https://www.youtube.com/watch?v=iIbFV4hDkHY

Gruba ryba1piorunów

@tosiu no wybór lektora bardzo trafiony. Do mnie przemawia tylko słowo pisane, ale tego słucha się po prostu dobrze! Trzymam kciuki za sukces!

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Historia

10piorunów

Skutki klęski głodu w Irlandii

W latach 1845–1849 Irlandię nawiedziła klęska głodu, która zabiła ponad milion ludzi. Próby pomocy Irlandczykom okazywały się jednak gorsze od „choroby”... W roku 1846 phytophthora zniszczyła niemal wszystkie rośliny ziemniaka w Irlandii i spowodowała, że na następny rok nie

Autorytet

w Książki

22piorunów

Za tydzień książka wędruje do druku. Jeśli zamówień będzie więcej, możliwe, że uda się zwiększyć jej nakład, ale nic nie jest przesądzone. Na wypadek, gdyby stała się białym krukiem, możesz zamówić tutaj: https://gopaniuk.pl 😉

Kod hejto, co daje 20% zniżki ciągle działa.

A oto kolejny fragment na zachętę :smiley:

– Robi wrażenie, co? – zwrócił się do niego dumny ze swojej kolekcji kupiec.
– Robi, robi – odparł karczmarz i wskazał na maczety. – Ile te cacka kosztują?
Niskiego wzrostu, z wąsikiem i ciemną bródką jak u kozy, kupiec zaczął cmokać.
– To nie są tanie rzeczy – odparł.
– A tak konkretnie, to jak będzie – nie dawał za wygraną Vargas. Kupiec znów zaczął cmokać.
– To maczety kute z tego samego metalu – cmok, cmok – co najlepsze miecze w całym Louravetlanie. A rękojeści tworzył sam Wielki Mistrz Rzemiosła Tarvun Niedźwiedzia Dłoń.
– A ta maczeta z wygrawerowaną głową niedźwiedzia, to ile by za nią było? – dopytał zniecierpliwiony Vargas.
– Ooo, to to jest wybitne dzieło mistrza, jedno z najważniejszych pozycji w jego życiu. Bardzo długo błagałem go, by mi to w ogóle sprzedał, sobie miałem to nawet zostawić i nie sprzedawać, ale zobaczcie moją lichą dłoń, zdarzył się wielki dramat, wielka kłoda spadła i trąciła tak, że dziś maczetą nie powojuję.
– To ile? – zapytał krótko zdenerwowany już Vargas.
– Cmok, cmok, to będzie 900 monet, wyjątkowe dzieło…
– Ile?
– Mogę opuścić o 100, ale nie więcej – dodał kupiec.
– Przecież to ogromny majątek! – wykrzyknął doprowadzony do granic szaleństwa Vargas.
– Ale to niebywałe dzieło, cały czas zyskuje na wartości – dodał niewzruszony kupiec. – Dziś kupujesz za 900, jutro sprzedajesz za 2000. To jak, bierzesz czy nie, bo już czterech dziś pytało o tę maczetę – zapytał z udawanym zniecierpliwieniem kupiec.
– To ogromne pieniądze, chyba się jednak zdecyduję – powiedział Vargas.
Oczy kupca zapłonęły z chciwości.
– Wybornie! – powiedział podniecony potencjalnym zarobkiem.
– Ale nie dziś – dodał Vargas, a kupcowi mina zrzedła.
– A kiedy? – zapytał z nieukrywanym smutkiem.
– A do kiedy tu będziecie? – zainteresował się Vargas.
– Gdy pełnia na niebie się pojawi, to wyruszymy już w drogę, bo wtedy nocą oświetlone wszystko, a to potrzebne w drodze przez zamarznięte morze. Czyli za jakieś 2 tygodnie.
– Dobrze, zgłoszę się do ciebie po maczetę. Ale za 600 monet ją odkupię – rzucił Vargas.
– Cmok, cmok, no nie, tyle to nie, cmok, cmok, no 800 to tak.
– Nie dam więcej niż 700. Zgoda? – upewniał się Vargas.
– Za tyle to może być, ale na jutro. Bo to wielkie dzieło Mistrza Rzemiosła Velnora Żelaznego Chwytu.
– A nie Niedźwiedziej Dłoni? – dopytał skonsternowany karczmarz.
– A jak powiedziałem? No przecie, Mistrz Rzemiosła Velnor – Niedźwiedzia Dłoń.
– Dobrze już, dobrze – odparł Vargas. – Za 7 dni tu wrócę i 650 monet przyniosę, nie więcej. Tak może być ostatecznie? – dopytał karczmarz.
– Ostatecznie – odpowiedział bez cienia satysfakcji kupiec. – A swoją drogą, nie widzieliście może w miasteczku takiego młodego chudzielca? – zapytał kupiec Vargasa.

Fenomen0piorunów

Możesz powiedzieć ile już poszło w przedsprzedaży?
Kiedy dostanę audiobooka? 😅

Pokaż więcej komentarzy (15)

Autorytet

w Książki

60piorunów

Jesteście ze mną od początku realizacji książki, to podzielę się z Wami najpierw :slightly_smiling_face:

Znacie tego Pana? A może jego głos? :slightly_smiling_face: Ja znam go z wielu postaci, ale numerem jeden jest Pan Lustereczko z Wiedźmina. Zgadza się, gdzieś w wielkiej Warszawie, dziś zaczął czytać audiobooka - Droga bez końca :slightly_smiling_face:

https://youtu.be/pWxErEUmuGU?si=a8vDp0xhRDCUOpdT

Kod "hejto" ze zniżką nadal jest aktywny. Wszyscy, którzy kupili książkę w przedsprzedaży, dostaną nie tylko wydanie papierowe, ale też ebook i audiobook w jednej cenie.

Zapraszam, zapraszam! Tu można zamawiać:
https://gopaniuk.pl

Autorytet0piorunów

Tak z ciekawości zapytam. Jakie uzasadnienie ma taka sama cena na książkę papierową i ebooka?

Osobistość0piorunów

@tosiu Za pieniądze ksiądz się modli xD
Nie no, spoko, prawidłowe ruchy promocyjne.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Mistrz

w Książki

21piorunów

Ja wiem, że to pewnie była czyjaś praca magisterska/doktorska/habilitacyjna i że jak najbardziej należy analizować takie zjawiska, jak ale... Dawać w opisie teksty typu:

Tymczasem w warunkach coraz większej niepewności, rosnących wymagań i oczekiwań rynku MLM powinien być postrzegany jako dobry przykład stymulowania przedsiębiorczości wśród społeczeństwa, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę taką jego zaletę, jak niewielki kapitał początkowy potrzebny do rozpoczęcia działalności w oparciu o już dobrze sprawdzony i przetestowany produkt.

...to już trzeba na głowę upaść. xD

https://www.empik.com/multi-level-marketing-determinanty-sukcesu-biznesowego-aron-axel-wadlewski,p1577745710,ksiazka-p

Lider9piorunów

@Wrzoo trochę jakbym słyszała kolegę z gimbazy tak z 15 lat temu xD

Pokaż więcej komentarzy (11)

Mistrz

w Książki

100piorunów

377 + 1 = 378

Tytuł: Jak usunąć wujka z podłogi? Zawód: sprzątanie po zgonach
Autor: Małgorzata Węglarz, Mateusz Węgorowski
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Pascal
Format: e-book
Liczba stron: 304
Ocena: 8/10

Link do LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5119912/jak-usunac-wujka-z-podlogi-zawod-sprzatanie-po-zgonach\
Gdy wypożyczałam ostatnio z biblioteki książkę o rytuałach pogrzebowych, wdałam się w rozmowę na temat popularnych ostatnio książek związanych ze śmiercią z bibliotekarką, również fanką podobnej tematyki. Poleciła mi wówczas "wujka" jako naprawdę dobry reportaż traktujący o sprzątaniu miejsc, w których ludziom się umarło.

Od razu zaznaczę, że to nie jest książka dla ludzi o słabym żołądku i wrażliwych na opisy związane z biologicznymi procesami rozkładu. Tak że tutaj wspomnę o paru newralgicznych aspektach, więc daję znać w razie czego. Są też zdjęcia.

Reportaż jest fantastyczny. Ma on formę zbioru wypowiedzi osób pracujących w branży (oraz w okolicach branży, o czym za chwilę), więc nie jest to sucha pisanina autorów. Historie przez nie opowiedziane są czasem niewiarygodne, czasem cholernie przykre, ale zawsze maksymalnie wciągające.

Oprócz rozdziałów poświęconych początkom branży w Polsce i opisowi procedur, otrzymujemy też megaciekawy rozdział dotyczący robactwa (nie tylko tego żyjącego na zwłokach, ale też pluskiew, karaluchów, pcheł i innych), rozdział o opróżnianiu mieszkań po zbieraczach, albo o usuwaniu śladów i pozostałości z miejsc publicznych (sklepów, parków, dróg, ale też torowisk), albo rozdział o umieraniu w samotności. Nie brakuje też opisu najbardziej ekstremalnych sytuacji, z którymi ci ludzie się spotkali przy pracy.

Osoby wypowiadające się w książce często zwracają uwagę na problemy w branży: konkurencję ze strony partaczy, którzy wykonują robotę za niskie pieniądze i nie robią tego w bezpieczny dla klienta sposób, brak odpowiednich procedur i wymogów bezpieczeństwa określonych prawnie (sanepid czy państwowy zakład higieny często nie mają pojęcia o tym, co należy zrobić z pozostałościami po szczątkach), albo ludzi, którym wydaje się, że wystarczy umyć podłogę i będzie gites.

Chyba najważniejszą rzeczą, którą wyniosłam z książki jest to, że jeśli ciało leżało w mieszkaniu od tygodnia w górę, to w zasadzie WSZYSTKO z mieszkania jest do wyrzucenia. Każdy przedmiot (meble, kasetony, elektronika, książki) przesiąka szkodliwymi wyziewami z ciała i może w konsekwencji wywoływać poważne problemy zdrowotne u osób, które będą przebywały w jego otoczeniu później. Dlatego firmy sprzątające mieszkania po takich zgonach doprowadzają je do stanu deweloperskiego, aby upewnić się, że nikt, kto będzie w takim lokum mieszkał później, nie był narażony. Naturalnie, są i klienci, którzy mówią: "panie, ten telewizor taki nowy, to jego chcę zostawić". No cóż.

Jeśli miałabym opisać jakieś wady, to niepoważny tytuł (no cóż, zapewne wybór wydawnictwa), i może brakowało mi jakiejś szerszej wypowiedzi uzupełniającej ze strony zakładów pogrzebowych, które odbierają ciała w znacznym stopniu rozkładu. Ale to drobiazgi. Osobom zainteresowanym tematem naprawdę polecam tę książkę. Wciągnęłam ją w jeden dzień.

Prywatny licznik (od początku roku): 15/52

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz\

Gruba ryba19piorunów

Matko Bosko Częstochowsko, co tu latają za rekomendacje! 🫣
I za to właśnie uwielbiam hejto - gdy się trochę tu rozejrzysz, to po lewej latają puszyste owce, a zaraz po prawej sprzątają zwłoki z parkietu 😆

Gruba ryba2piorunów

Zachęciłaś, będzie słuchane :)

Pokaż więcej komentarzy (24)

Mistrz

w Książki

21piorunów

370 + 1 = 371

Tytuł: How To Make Sense of Any Mess: Information Architecture for Everybody
Autor: Abby Covert
Kategoria: poradnik
Wydawnictwo: CreateSpace Independent Publishing Platform
Format: e-book
Liczba stron: 174
Ocena: 5/10

Link do LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4904513/how-to-make-sense-of-any-mess-information-architecture-for-everybody

Książka branżowa traktująca o budowaniu architektury informacji i porządkowaniu bałaganu informacyjnego. Jest to bardziej pozycja dla osób początkujących, które nie mają pojęcia o architekturze informacji. Wyjaśnia związane z nią pojęcia w sposób przystępny, prostym językiem.

Ciężko jednak było mi się połapać w tym, co autorka miejscami chciała przekazać. Jest to bardziej książka typu "vibe'y do samodzielnego wykumania", a nie poradnik, co i jak zrobić. Chodzi w niej raczej o przygotowanie sposobu myślenia przed przystąpieniem do porządkowania informacji, a wskazówki podane w książce są wyłącznie ogólnikowe.

Na plusik mogę dać listę diagramów wraz z opisem, jak warto je zastosować.

Prywatny licznik (od początku roku): 14/52

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Mistrz

w Książki

37piorunów

366 + 1 = 367

Tytuł: Doktor Jekyll i pan Hyde
Autor: Robert Louis Stevenson
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Vesper
Format: książka papierowa
ISBN: 9788360159439
Liczba stron: 110
Ocena: 7/10

Tytuł wszystkim znany. Nawet jeśli nie czytali książki to koncept Dr Jekylla i Pana Edwarda Hyde znany. Nie ma tu zbyt dużo objętości. Wszystko pięknie się zazębia, rozwiązuje się niemal samo. Nie ma tu żadnej tajemnicy skoro każdy wie kto jest kim. To po co to czytać? Jak się okazuje choćby dla ostatniego rozdziału, który jest listem dr Jekylla. Niemal do samego końca wszystko odbywało się z perspektywy znajomego tytułowego bohatera a w ostatnim rozdziale spisane są wszystkie jego przemyślenia i motywacje. Trochę jak w scooby-doo kiedy to człowiek pod maską ujawnia swój plan tylko imo to robi cały klimat książki.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Mistrz

w Książki

28piorunów

365 + 1 = 366

Tytuł: Miecz Kaigenu
Autor: M. L. Wang
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Vesper
Format: książka papierowa
Liczba stron: 752
Ocena: 7/10

Link do LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5094458/miecz-kaigenu

Po pierwsze: walić wydawców, którzy wydają książki 700+ stron wyłącznie w formie papierowej. Barki mnie bolą od noszenia tego kloca.

A tak poza tym, to dzień dobry. Dziś przychodzę do Was z "Mieczem Kaigenu" — książką bardziej fantasy, niż science fiction, choć... chyba jest tu jakiś drobny element sci-fi.

Mamy świat względnie współczesny (jest telewizja, są telefony komórkowe) przypominający Japonię (choć kraina nazywa się Kaigen). W niewielkiej osadzie na wybrzeżu z woli cesarza żyje niezwykła społeczność: rodziny jijaków, czyli wojowników władających wodą, których zadaniem jest obrona tego strategicznego punktu w razie ataku innych krain. Żyją oni stosunkowo tradycyjnie: noszą kimona, szkolą się w walce na miecze, zasięg telefonów do nich nie dociera.

Powieść skupia się na jednym klanie Matsudów. Z początku obserwujemy losy Mamoru, 14-letniego dziedzica klanu, który próbuje spełnić oczekiwania ojca i nauczyć się technik walki lodem; następnie perspektywa przenosi się na matkę Mamoru, czyli Misaki — kobietę, która musiała porzucić swą wojowniczą przeszłość, zasznurować usta i stać się panią domu dla zimnego i niedostępnego męża. Wkrótce jednak obydwoje zostaną zmuszeni do zmiany sposobu swojego myślenia i przyjęcia zgoła innych ról.

To, co bardzo mi się podobało w tej książce, to rozbudowany świat i wielowątkowość (swoją drogą, autorka tworzyła już książki osadzone w tym świecie wcześniej, dlatego widać dopracowanko), a także skupienie na przemyśleniach i rozterkach bohaterów. Kulminacja powieści to w zasadzie parę rozdziałów pośrodku; autorka natomiast świetnie buduje i rozbraja świat przed i po tym wydarzeniu. Rzadko spotyka się taki typ narracji, dlatego wyjątkowo dobrze się ją czytało.

Na minus: konieczność korzystania ze słowniczka w trakcie lektury, bo autorka wprowadza sporo unikalnych pojęć (pragnę zaznaczyć, że ukłonem w stronę czytelnika jest wspomnienie o obecności tego słowniczka na samym początku książki. Diuno, patrz i ucz się), czasem czerstwe przemyślenia ze strony głównej bohaterki ("jestem beznadziejna, jestem do niczego" powtarzane co rusz) oraz wydanie książki wyłącznie w formie papierowej. Niektórym, swoją drogą, może się podobać to wydanie, bo barwione brzegi i w ogóle; ja nie jestem fanką, bo wraz z okładką tworzą dość... hm, kiczowatą całość.

Ogółem klimacik jest i polecam. Zastrzegam tylko, że fani akcji i walk będą może nieco mniej zadowoleni, bo nie ma ich tu aż tak dużo. Poza rozdziałami kulminacyjnymi jest to może jakieś 4-5 scen. Ale świat przedstawiony jest naprawdę intrygujący i jestem bardzo ciekawa, czy będą kontynuacje tej serii.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU4piorunów

@Wrzoo miałem na liście. Tak się zastanawiałem, czemu ta książka ma polską nazwę i stronkę, a nie ma jej w ebooku, bo przecież po angielsku ma normalnie ebooki. xd

Mistrz3piorunów

@Dziwen Co więcej, we wstępie jest informacja dla czytelników wersji elektronicznej, że może być niewygodnie korzystać z glosariusza w takiej wersji xD

GURU5piorunów

@Wrzoo zależy jak to rozwiązali. Zawsze można zrobić zakładki, no ale ciekawe, że umieścili to w wersji papierowej. XD

Mistrz3piorunów

@Dziwen no dokładnie. xD Generalnie już w papierowej mogli to przypisami rozwiązać, a nie, że trzeba przerzucać 500 stron w tę i we w tę, żeby kolejny raz sprawdzić, co oznacza "jaseli"...

GURU5piorunów

@Wrzoo puszka pandory, bo ja ogólnie man problem z tym, że np. do takich ebooków nie dorzuca się tego glosariusza w formie słownika. Większość czytników daje opcję podpięcia własnego słownika do książki i tak po prostu zaznaczasz sobie "jaseli" i wyskakuje opis. No ale to by wymagało dodatkowej pracy. XD

Mistrz3piorunów

@Dziwen jo, przygotowanie ebooków w Polsce jest dalej sto lat za morświnami...

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Historia

6piorunów

Jak powstała Polonia w USA?

Polonia w USA była zjawiskiem unikalnym na świecie. Jak galicyjscy chłopi, którzy żeby wyrwać się z nędzy, uciekli do Ameryki, stworzyli tam polskie „getta”? Chłopi polscy wędrujący w końcu XIX i na początku XX wieku do Ameryki, będący pierwszą wielką falą emigracyjną, wagą

Mistrz

w Książki

40piorunów

342 + 1 = 343

Tytuł: Maria Skłodowska-Curie
Autor: Józef Hurwic
Kategoria: biografia
Wydawnictwo: Polonia
Format: książka papierowa
ISBN: brak
Liczba stron: 41
Ocena: 3/10

Książka znaleziona w skrzyneczce w bibliotece z napisem "za darmo do wzięcia". Opublikowana w 1967r 100lat po narodzinach Marii Skłodowskiej Przez zakład historii nauki i techniki polskiej akademii nauk w nakładzie 18000 sztuk. To były czasy kiedy nakład był jeszcze napisany w samej książce.

Książka zapomniana przez historię. Nie ma jej na liście książek autora na Wikipedii, albo w ogóle w internecie. Znalazłem tylko aukcje na allegro które się nie sprzedają. Treści tu co kot napłakał. Więcej można dowiedzieć się czytając wpis na Wikipedii. Ani to składne ani to obiektywne. Czuć że autor miał chęć napisania czegoś fajnego aby uczcić noblistkę ale redakcja/cenzor wywierał silną presję aby pisać przy okazji o narodzie Polskim i jego dokonaniach. Poland stronk i wyszło jak wyszło. Na Wikipedii samego auto można przeczytać "Jako prezes Polskiego Towarzystwa Chemicznego w 1967 uzyskał dla Towarzystwa dom, w którym urodziła się Maria Skłodowska-Curie (przy ul. Freta 16 w Warszawie) aby urządzić tam muzeum uczonej." a następnie "25 września 1968 został zmuszony do złożenia prośby o bezterminowy urlop bezpłatny z pracy na Politechnice Warszawskiej." Nie miał chłop łatwo ale chciał dobrze i nie można mu zarzucić że się nie starał.

Książka napisana bardzo nierówno. Raz jest o życiorysie Marii Skłodowskiej-Curie. O życiu w Polsce pod zaborem rosyjskim. Potem o życiu we Francji potem o tym jakim lamusem był Fermii. Dysponował całym gramem radu (tyle radu do produkcji neutronów że o ja) i nie potrafił wykazać że wywołują one promieniotwórczości kobaltu. A taki Józef Rotblat w Warszawie mając zaledwie 30mg radu odkrył promieniotwórczy kobaltu. Potem znów coś o dokonaniach Skłodowskiej.

GURU

w Historia

10piorunów

Romanse chłopców w edwardiańskiej Anglii

W szkołach prywatnych XIX i XX-wiecznej Anglii pozbawieni kontaktu z kobietami uczniowie wyrastali na greckich mitach o miłości między mężczyznami a chłopcami. Kobiety i mężczyźni ery edwardiańskiej niewiele wiedzieli o sobie nawzajem, dopóki nie zaznali intymności w małżeństwie.

Mistrz

w Książki

30piorunów

318 + 1 = 319

Tytuł: Masło
Autor: Asako Yuzuki
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Format: książka papierowa
Liczba stron: 520
Ocena: 6/10

Link do LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5132544/maslo

Na wstępie pytanie: czy na LubimyCzytać jest opcja zgłaszania błędów w opisie książki? Kolejny raz spotykam się z sytuacją, w której podana liczba stron różni się drastycznie do rzeczywistości. Jeśli ktoś wie, dajcie znać. :P

"Masło" przykuło moją uwagę już wcześniej (absolutnie żółta okładka z krówką to coś, co naturalnie wabi), a że otrzymałam tę książkę w ramach prezentu urodzinowego, to stwierdziłam — czemu nie. Nie jest to gatunek, po który zwykle sięgam, i nie lubuję się jakoś szczególnie w literaturze japońskiej, ale raz się żyje.

No i cóż. Doceniam pomysł autorki — powieść została zainspirowana rzeczywistą historią kryminalną. Główna bohaterka, Rika, jest dziennikarką, i pragnie przeprowadzić wywiad z niesławną Kajimaną, kobietą podejrzaną o zamordowanie trzech swoich partnerów. Kajimana skrupulatnie odmawia wszelkim dziennikarzom; zgadza się na rozmowę z Riką dopiero wtedy, gdy ta... prosi ją o przepis na gulasz (a w zasadzie Boeuf Bourguignon), którym miała poczęstować jedną ze swoich ofiar tuż przed jej zamordowaniem. Tak zaczyna się opowieść o dość dziwnej relacji między dziennikarką a podejrzaną z masłem w tle.

Nie jest to jednak powieść stricte o morderstwie, zbrodni i te pe. Chyba większą rolę gra tu poznawanie siebie, odkrywanie swojej kobiecości we współczesności, nadawanie sobie tożsamości, a także znaczenie przyjaźni.

Jednak jak to japońska powieść, jest trochę... dziwaczna, tu idąc w stronę nieco zwyrolskiej. Natomiast w porównaniu z innymi japońskimi powieściami, które miałam okazję czytać, ta wchodzi gładko. Wydaje mi się, że jest w tym spora zasługa tłumaczenia — odczuwam je jako wyjątkowo przemyślane i dobrze wykonane.

Prywatny licznik (od początku roku): 12/52

PS. Jakoś ostatnio sięgam po kobyły 500+ stron. Kolejna książka ma ponad 700. Zwariuję. 🫠

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Mistrz

w Książki

49piorunów

313 + 1 = 314

Tytuł: Jak naprawdę żyły dinozaury. Zachowania zwierząt ukryte w skamieniałościach
Autor: Dean R. Lomax
Kategoria: popularnonaukowa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Format: książka papierowa
ISBN: 9788382343694
Liczba stron: 320
Ocena: 9/10

Książka napisana przez paleontologa Deana R. Lomaxa przedstawia historię 50 skamieniałości. Każda z nich wyselekcjonowana, charakterystyczna w jakiś konkretny sposób i przypisana do jednej z głównych kategorii na które podzielona jest książka: segz, opieka nad potomstwem, wędrówki, walka i osobliwości. Każda skamieniałość jest umiejscowiona w czasie przestrzeni, rzetelnie opisana ale jednocześnie przystępnym językiem. Można dowiedzieć się, że velociraptory były wielkości indyka a nie jak w pierwszym Parku Jurajskim ogromne. Bez gdybania, w oparciu o aktualny stan wiedzy dowiedzieć się jak zginęły dwa żółwie ze skamieliny znalezionej w Niemczech szczepione dupami. Albo to że ponad 2 metrowej wielkości korkociągi znalezione w stanach to są sfosylizowane nory pradawnych bobrów. Skąd to wiadomo? Bo sfosylizowane bobry były na dole takiego korkociągu w jamie.

Przystępny język, pasja autora, masa zdjęć eksponatów oraz ilustracje. Ilustracje to 1/3 tej książki a ich auto jest nawet wymieniony z nazwiska na okładce (jak książeczkach dla dzieci). Książka wydana w 2021r (polskie w 2022r) zawiera sporo nowych informacji. Przytoczone są  wzmianki o znaleziskach z ostatnich 10 lat. Jakie okazy znalezione w latach '70 doczekały się wreszcie opisów i zbadania. Najwyraźniej nie jest to szybki proces i jeśli coś zostanie znalezione to może sobie czekać w skale kolejnych dziesięć lat aż znajdą się fundusze na wyciągnięcie takiego bloku skalnego i transport.

Polecam książkę każdemu kto jarał się dinozaurami za dzieciaka i chciałby poczytać jakąś doroślejszą literaturę w tym temacie ale jednocześnie nie pamięta już czy diplodok był większy od brontozaura.

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4995135/jak-naprawde-zyly-dinozaury-zachowania-zwierzat-ukryte-w-skamienialosciach

GURU9piorunów

>velociraptory były wielkości indyka a nie jak w pierwszym Parku Jurajskim ogromne
@owczareknietrzymryjski były za to dakotaraptory które były mniej do więcej w tym rozmiarze, co te przedstawione na filmie. Tylko miały pióra, jak wszystkie raptory XD

Mistrz5piorunów

@Rozpierpapierduchacz dakotaraptor był odkryty w 2005. Był tez utahraptor opisany w 1991 który tez był wielki (jakieś 500kg). Nie wiem na czym bazowali twórcy parku jurajskiego czy po prostu im się pojebało.

GURU4piorunów

@owczareknietrzymryjski bardziej to jako ciekawostkę wrzucałem, żeby się pochwalić, że wiem, bo nie mam pojęcia czym oni się kierowali wtedy XD

Znaczy nie wiedziałem! Ale poszukałem i już wiem :grinning:

Fenomen0piorunów

@Rozpierpapierduchacz kierowali się tym, żeby fajnie wyglądało w kinie. Mieli w dupie opinie ekspertów.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Mistrz

w Książki

32piorunów

281 + 1 = 282

Tytuł: Córka niespodzianki
Autor: Katarzyna Olender
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Poligraf
Format: książka papierowa
Liczba stron: 552
Ocena: 3/10

Link do LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5165811/corka-niespodzianki

"Na luzie, Wrzoo, ta książka ma ciekawy opis i to, że pochodzi z self-publishingu, wcale nie świadczy o niej źle" - tak sobie mówiłam przed lekturą tego "dzieła". Oh well.

No dobra, ale o czym jest ta książka, bo z opisu wydawcy w sumie nie wiadomo? Jest sobie główna bohaterka Sky, której prawdziwe imię to Urana, ale w sumie ludzie zwracają się do niej oboma tymi imionami. Sky ma skrzydła, niebieskie włosy i pasujące do nich niebieskie oczy. Ach, i jest córką Posejdona i bogini niespodzianki. W sensie, ta bogini jest odpowiedzialna za niespodzianki, nie, że sama jest jakąś niespodzianką. A, i rozmawia z wiewiórkami (spoiler: ten wątek i owa umiejętność nie ma kompletnie znaczenia).

Jesteśmy w Polsce przyszłości, ludzie polują w niej na bogów. Sky, wyrzucona przez Zeusa z Olimpu za ogolenie mu brody, trafia do instytutu, w którym bada się pojmanych bogów. W teorii z misją rozwalenia tego instytutu, ale - niestety - daje się złapać i okazuje się być kolejną ofiarą. Poznaje tam Xenona - innego boga działającego pod przykrywką, który pracuje tam incognito jako kierownik jej projektu, a sekretnie stara się jej pomóc rozwinąć jej umiejętności. Bo Sky jest młodocianą boginią i jeszcze wszystkiego nie potrafi. Xenon jednak (oprócz tego, że stanowi kompletne przeciwieństwo Sky), ma też nie do końca jasne zamiary.

Pomijając absurdalność fabuły i wrażenie, że autorka chciała upchnąć tu wszystkie możliwe pomysły, które wpadły jej do głowy w trakcie pisania, to mamy tu jeszcze totalny chaos - czasami nie da się ogarnąć przejść między wydarzeniami, albo postaci, z którymi główna bohaterka jeszcze przed chwilą rozmawiała, nagle... znikają albo w milczeniu czekają (kojarzycie ten moment w anime, gdy bohater zaczyna jakiś monolog, a postać, z którą walczy, po prostu stoi i go słucha, zamiast go dobić?). Co więcej, dochodzą nieścisłości związane z mitologią grecką, drewniane postaci, czerstwe dialogi, i bodaj najgorszą rzecz — absolutny brak korekty, który przekłada się na błędy ortograficzne, pogubione ogonki i gramatykę rodem z Wattpada. Wisienką na torcie jest Kronos mówiący po śląsku.

Nie sięgajcie po tę książkę. Nie popełnijcie mojego błędu.

Prywatny licznik (od początku roku): 11/52

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk3piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Mistrz4piorunów

@AndzelaBomba Taak, też mi to przeszło przez myśl. Ale tutaj to było na zasadzie siatki rzuconej na głowę w lesie i jakiegoś pistoletu ogłuszającego, więc low effort. :grinning:

Fanatyk4piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Mistrz4piorunów

@AndzelaBomba xDDD Zwłaszcza ten Kronos ślązok oberwał, biedny

Gruba ryba5piorunów
A, i rozmawia z wiewiórkami (spoiler: ten wątek i owa umiejętność nie ma kompletnie znaczenia).

Ma duże znaczenie. Podejrzewam, że to był punkt wyjścia do tej powieści. Wiele lat temu autorka pomyślała, że fajnie byłoby rozmawiać z wiewiórkami. Potem powstał pomysł na dziewczynkę rozmawiającą z wiewiórkami i na książkę. W miarę nabywania nowych informacji i nowych fascynacji pomysł ewoluował, aż wreszcie powstała książka. Mógłbym napisać "aż wreszcie wykrystalizowała się postać Sky i powstała książka", ale tak nie myślę. Myślę, że w trakcie pisania jeszcze się Sky krystalizowała.
I teraz tak.. Mam nadzieję, że Katarzyna Olender "nie wyrośnie z pisania książek". Że będzie próbować na jakichś mniejszych formach, że wydorośleje bardziej 😉 że znajdzie kogoś, kto przed publikacją udzieli jej informacji zwrotnej - zresztą pisząc o mniejszych formach miałem na myśli też odejście od selfpublishingu.
I fajnie byłoby, gdyby stałą się kiedyś (przynajmniej) przyzwoitą pisarką. Wtedy może wróci do tej Sky i napisze ją na nowo.
Tak ja sobie to wymyśliłem. Taki przebieg sytuacji wydaje mi się bardziej prawdopodobny niż umiejętność rozmowy z wiewiórkami. W rzeczywistym świecie.

Mistrz4piorunów

@KLH2 Dobry z Ciebie człowiek, dobrze ludziom życzysz. :yellow_heart:
Na pewno ta wiewiórka była dla niej ważna i potrzebna, bo przez 1/3 książki wraca dość często. Może było to wspomnienie jakiegoś pluszaka z dzieciństwa, który pomógł jej przebrnąć przez stresujące momenty w jej życiu.
Swoją drogą, szukałam czegokolwiek o tej autorce, i nie mogłam za wiele znaleźć. A szkoda.
Na pewno najbardziej zawiodła tu redakcja i korekta, bo z ich pomocą ta książka mogłaby być czymś lepszym. Dobry redaktor wskazałby, z czego zrezygnować i co zrobić, by finalny produkt był fajną, ciekawą powieścią. Niestety, te wszystkie niedoróbki przyćmiewają ogólny zamysł na fabułę, który nawet nie była tak zły.

Gruba ryba3piorunów

@Wrzoo

niedoróbki przyćmiewają ogólny zamysł na fabułę, który nawet nie była tak zły

Czyli potencjał jest. Teraz tylko trzeba go wykorzystać. Ogólnie myślę, że najważniejszą rzecz już ma. Chęć poświęcenia czasu na napisanie czegoś do końca. Jest wielu ludzi, którzy mają super pomysły i pewnie nawet jakiś talent, ale nie mają tego. Nie mają nawet chęci na rozpoczęcie. I nie, nie piszę o sobie :grinning: Stwierdzam fakt, a istnienie tego faktu stwierdzam na podstawie tego, że każdy byt i zjawisko rozkłada się na krzywej Gaussa.
Tak, kombinacjami różnych krzywych można opisać świat 😉

Mistrz3piorunów

@KLH2 W pełni się zgadzam :smiley: Plus, wszystko dąży do entropii. Ta książka też w tę stronę trochę uciekła. 😅

Kompan1piorunów

Mnie się od razu nasuwa skojarzenie z jednym z "najsilniejszych" superbohaterów uniwersum Marvella czyli
Squirrel Girl (https://en.wikipedia.org/wiki/Squirrel_Girl)
Niby głównie rozmawiała z wiewiórkami, a między innymi pokonała Thanosa i uratowała ziemię przed Galactusem xD

Squirrel GirlSquirrel Girl (Doreen Allene Green) is a superheroine appearing in American comic books published by Marvel Comics. Created by writer Will Murray and writer-artist Steve Ditko, the character first appeared in Marvel Super-Heroes vol. 2 #8, a.k.a. Marvel Super-Heroes Winter Special (cover-dated Winter 1991). Murray created the character out of a desire to write lighthearted stories, in contrast to the heavily dramatic tales that were then the norm in mainstream comics. Although distinct from Marvel's mutants, Doreen has a genetic anomaly which gives her the ability to communicate with squirrels. She has been a member of both the Avengers and the Great Lakes Avengers, and has been a supporting character in stories featuring Luke Cage and Jessica Jones. Doreen has also appeared in her own solo series, which have depicted her dividing her time between her superhero adventures and her work as a college student. ...Wikipedia
Pokaż więcej komentarzy (16)

GURU

w Historia

4piorunów

Obozy dipisów – zapomniana historia powojennych uchodźców » Historykon.pl

Obozy dipisów, tworzone dla osób „nienadających się do repatriacji”, stały się miejscem długiej i niepewnej tułaczki. Choć wojna dobiegła końca, dla wielu ludzi koszmar się nie skończył. Obozy dipisów, tworzone dla osób „nienadających się do repatriacji”, stały się

Mistrz

w Książki

58piorunów

251 + 1 = 252

Tytuł: Tak działa mózg. Jak mądrze dbać o jego funkcjonowanie
Autor: Joanna Podgórska
Kategoria: Zdrowie, medycyna
Wydawnictwo: W.A.B.
Format: książka papierowa
Liczba stron: 416
Ocena: 7/10

Link do LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5074529/tak-dziala-mozg-jak-madrze-dbac-o-jego-funkcjonowanie

Ta książka chodziła za mną już jakiś czas, choć nie ukrywam — wolałabym przeczytać ją w formie e-booka. Głównie dlatego, że jest to naprawdę ciężki kloc (nie pamiętam, kiedy ostatnio spotkałam się z tak wysoką gramaturą papieru w książce, która nie jest albumem).

Autorka jest doktorką biochemii i neurochemii PAN, i jej rozległa wiedza na temat funkcjonowania mózgu i układu nerwowego po prostu wylewa się z tej książki. Przy tym napisana jest tak przystępnie, że nawet mimo gorszego samopoczucia i zmęczenia przyswajałam z niej ogromne dawki wiedzy. Czuć pasję!

W książce zapoznajemy się z podstawowymi mechanizmami funkcjonowania mózgu i reszty układu nerwowego — co się na nie składa, za co odpowiedzialne są poszczególne części mózgu, czym są neuroprzekaźniki i jak działają, jaki wpływ na mózg mają hormony oraz w jaki sposób komórki nerwowe się odnawiają, obumierają, tworzą połączenia.
W kolejnych rozdziałach autorka zagłębia się w to, jaki wpływ na nasz "układ sterowania" mają odżywanie, dobrostan jelit, sen, używki i sport.

Jest to niezwykłe kompendium wiedzy dotyczącej układu nerwowego i mózgu, po które naprawdę warto sięgnąć. Tak, jak wspomniałam, jest napisane przystępnie (choć początkowe rozdziały o biochemii mogą trochę odrzucić, bo występuje w nich sporo nieznanych laikowi nazw neuroprzekaźników — ale znów, nie jest to bolesne do czytania). No i miło się czyta o rzeczach, które są dla mózgu bardzo korzystne, a które robi się na co dzień :smiley:

Prywatny licznik (od początku roku): 10/52

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba1piorunów

@Wrzoo jedyne co mi się rzuciło w oczy to "dr ASIA ..." To jakby podanie o zezwolenie na bron palna podpisac "Mariuszek Trynkiewiczek. " XD

Mistrz3piorunów

@nxo też się nad tym zastanawiałam. Stawiam, że to pomysł wydawcy…

Osobistość1piorunów

Kolejna książka, którą od Ciebie zgapię, właśnie skończyłem Mythos :)

Mistrz2piorunów

@Piesek o proszę :D no to jestem ciekawa obu recenzji 💛

Osobistość1piorunów

@Wrzoo jutro wrzucę Mythos :)

Pokaż więcej komentarzy (15)

Mistrz

w Książki

22piorunów

215 + 1 = 216

Tytuł: Pieśń srebrzysta, płomień nocy
Autor: Amélie Wen Zhao
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Rebis
Format: książka papierowa
Liczba stron: 464
Ocena: 6/10

Link do LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5114961/piesn-srebrzysta-plomien-nocy

Ta książka chodziła za mną już jakiś czas, jako że lubię fantasy umiejscowione w bliżej nieokreślonym Dalekim Wschodzie. W tym przypadku są to Chiny, a właściwe "Hiny" (sic!). Nie pytajcie, jak często mnie to krindżowało w trakcie lektury.

Główna bohaterka jest sierotą, pracuje w herbaciarni jako pieśniarka, próbując spłacić wiecznie rosnący dług u jej właścicielki. Jednocześnie ma ona na swoim nadgarstku pieczęć, którą zostawiła jej zamordowana matka w ostatnich chwilach życia, a która to pieczęć jest dla niej totalną tajemnicą. Dziewczyna szuka odpowiedzi, ale nie może ich znaleźć.

Wszystko do czasu, aż spotyka Zena. Zen okazuje się być praktykiem qi — a zajęcie to jest zakazane w Hinach, obleganych przez bliżej-nieokreślonych-białych-ludzi-ale-domyśl-się-że-to-brytyjczycy-albo-holendrzy zwanych Elantianami. Elantianie mają moc władania metalem i doprowadzają Hiny (boli za każdym razem) do ruiny, wydobywając ostatnie krzty metalu.

Zen wyczuwa w głównej bohaterce Lan energię, która jest energią ciemną, co go jednocześnie fascynuje i przeraża. W chwili zagrożenia Lan wybucha strumieniem tej energii, co rozpoczyna cykl zdarzeń: pościg Elantian i ultrazłola władającego wieloma rodzajami metalu oraz ucieczkę Lan z Zenem do szkoły magii i czarodziejstwa Hogw... no, do szkoły białych sosen.

Gdyby nie wymuszone udawanie innych nazw sugerujących pojęcia znane nam z naszego świata, to dałabym wyższą ocenę. Mają wyjść dalsze tomy, to w sumie nawet chętnie po nie sięgnę, bo czyta się względnie lekko. Miłe jest też to, że powieść ta nie jest erotyzowana, co nie jest już takie oczywiste w młodzieżowej fantasy.

Całkiem niezłe tempo czytelnicze mam w styczniu, swoją drogą. I to z dość grubymi książkami!

Prywatny licznik (od początku roku): 9/52

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Mistrz

w Książki

31piorunów

168 + 1 = 169

Tytuł: Odyseja
Autor: Homer
Kategoria: klasyka
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Format: e-book
Liczba stron: 500
Ocena: 8/10

Link do LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5107226/odysejahttps://piw.pl/2707-medium_default/odyseja.jpg

Przez ostatni tydzień towarzyszyła mi "Odyseja" w najnowszym tłumaczeniu Antoniego Libery. Pan Antoni zdecydował się na tłumaczenie w formie pełnego heksametru polskiego (który, mimo obszernie wyjaśniającej go przedmowy, dalej nie rozkminiłam) w wersji nierymowanej. Jest to jednocześnie tłumaczenie, które stawia na czytelność i współczesność języka, co zdecydowanie ułatwiło lekturę. Dużym ułatwieniem w zrozumieniu niektórych niejasności są przypisy (które, niestety, nie były prawidłowo przetworzone w ebooku i zapoznałam się z nimi dopiero pod koniec).

O czym jest "Odyseja"? Ot, o podróży Odysa do Itaki po wojnie trojańskiej, której ostatnie akty omówione zostały w "Iliadzie". "Odyseja" jest jednak zgoła inna od "Iliady" — jest to epos przygodowy, nie wojenny. Autor skupia się tu w dużej mierze na ludziach i ich charakterach, na tym, jak los doświadcza Odysa, i na jego zmyślności w walce z przeciwnościami.

Akcja dzieje się na dwóch planach — tam, gdzie jest Odys, i tam, gdzie jest jego żona Penelopa oraz syn, czyli w ich domu na Itace, który jest oblegany przez licznych zalotników, marzących o poślubieniu Penelopy. Dzięki temu akcja jest dynamiczna, a zmiana miejsca dodaje nieco niepokoju.

"Odyseja" była od dawna na mojej liście do przeczytania, jednak latami odsuwałam od siebie jej lekturę. Głównie dlatego, że ogólnie unikałam klasyki literatury. Teraz jednak, wydaje mi się, lepiej mogę ją zrozumieć i odpowiednio docenić. Bo chyba największe wrażenie robi porównanie objętości tego eposu z faktem, że początkowo był on tworzony i przekazywany ustnie.

Prywatny licznik (od początku roku): 8/52

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba1piorunów

@Wrzoo odyseja to książka o miłości!

Mistrz1piorunów

@l__p i gościnności!

Lider1piorunów

@l__p pre-retelling Trzech panów w łódce nie licząc psa :smiley:

Kosmonauta1piorunów

@Wrzoo the most happy man

Pokaż więcej komentarzy (12)

Mistrz

w Książki

22piorunów

130 + 1 = 131

Tytuł: Necrovet. Pielęgnacja zwierząt (nie)ożywionych
Autor: Joanna W. Gajzler
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Format: e-book
Liczba stron: 352
Ocena: 6/10

Link do LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5171599/necrovet-pielegnacja-zwierzat-nie-ozywionych

Czwarty tom serii "Necrovet" o przygodach Florentyny Kuny, techniczki weterynarii, która pracuje w przychodni weterynaryjnej specjalizującej się w leczeniu magicznych zwierząt.

Perypetie Florki czytam chyba bardziej z przyzwyczajenia, ale książki te są na tyle sympatyczne i przyjemne, że szybko się je czyta. Tym razem autorka okroiła też mocno wątki religijne i związane z tym dylematy głównej bohaterki, co jest dużym plusem.

Język jest dość prosty, choć narracja jest miło okraszona fachowymi pojęciami i sytuacjami z życia wziętymi — autorka sama wszak pracuje w lecznicy. Nie brak też nowych gatunków magicznych zwierząt (choć liczba tych królikowatych przestała być wiarygodna już na poziomie tomu drugiego, a teraz jest wręcz absurdalna).

Niektóre wątki są z kolei... urwane. Być może będą kontynuowane w dalszych tomach. Trochę mi to mimo wszystko przeszkadza, bo autorka wprowadza postaci, które zdają się być ważne, a potem przemykają tylko w tle jednej ze scen. No cóż.

Całą serię oceniam jednak pozytywnie, głównie dlatego, że jest to lekka babska fantastyka nieociekająca erotyką. A takie ewenementy należy doceniać.

Prywatny licznik (od początku roku): 7/52

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gwiazdor4piorunów

Ta seria to moje guilty pleasure do czytania na plaży 😃
Zgadzam się, że wątki często nie mają konkluzji i nie zazębiają się w żaden sposób, tak naprawdę gdyby zrobić z tego zbiór opowiadań to niewiele by się zmieniło

Mistrz3piorunów

@Oberon taak, nawet by lepiej wjeżdżało jako zbiór opowiadań :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (4)