Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#malzenstwo

Gruba ryba

w Terra incognita

11piorunów

Belladonna....

1. Najmłodsza para młoda
Według pozycji z końca ubiegłego wieku najmłodsza para młoda w tamtym okresie pochodziła z Aminpur w Bangladeszu. Dwie rodziny w roku 1986 postanowiły wydać za mąż 11-miesięcznego chłopca i 3-miesięczną dziewczynkę, wszystko to w celu zakończenia sporów pomiędzy nimi.

2. I żyli długo i szczęśliwie...
Paul i Mary Onesi pobrali się w roku 1917 w Clymer, stan Pensylwania. W styczniu 1998(w obu datach teoretycznie nie ma błędu, taki zapis widnieje w książce, ale trzeba przyznać, że w tym wypadku 80-lecie powinno przypadać w 1997, nie wnikam, być może w samej książce wkradł się gdzieś błąd) para świętowała osiemdziesięciolecie małżeństwa będąc w tamtym czasie rekordzistami, jeśli chodzi o długość związku małżeńskiego. Niestety rekord nie został bardziej wyśrubowany, bowiem w tym samym roku jeden z małżonków, Paul, odszedł z tego łez padołu.

3. Kosmos
Rok 1998 przyniósł rekord dotyczący wieku najstarszego człowieka w przestrzeni kosmicznej. Wtedy to bowiem ziemię opuścił wówczas 77-letni Amerykanin, John Glenn. Rekord utrzymał się do roku 2021.

Lider

w Hydepark

28piorunów

To chyba taki czas w życiu człowieka, gdy ma już te trzydzieści kilka lat, że powoli zaczyna wracać do miejsc i wspomnień, które były drogą do punktu, którym obecnie jest.
Rower to taki fajny środek transportu, dzięki któremu mogę odwiedzić i przypomnieć sobie wiele: a tu podjadę zobaczę dom, który wybudowałem; ty patrz, kojarzę do miejsce, nieżyjący wuja Mietek miał tu działkę kiedyś i przyjeżdżaliśmy z rodzicami jak miałem te 5-6 lat;
o, a tutaj poznałem wspaniałą dziewczynę, przegadałem z nią całą noc, cały następny miesiąc wzdychałem z uczucia, dwa lata później jej się oświadczyłem i od ośmiu jesteśmy małżeństwem.
O tutaj, pod tymi drzewami się wszystko zaczęło.
Takiej miłości życzę Wam wszystkim i trwania w niej aż do śmierci.
Bo mimo trudności, trosk i problemów nie zmienił bym nic w swoim życiu, a każdy błąd i potknięcie doprowadziło mnie do miejsca, w którym jestem.

A to dobre miejsce.

Jeśli ktoś chciałby radę, mam taką życiową zasadę.
>Traktuj rzeczy jakby się już wydarzyły, a jedyne co musisz zrobić to przebyć do nich drogę.

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Historia

11piorunów

Dlaczego w średniowieczu niemal nikt nie brał ślubu? Epoka, gdy małżeństwo było nieosiągalnym luksusem

Europejska instytucja małżeństwa, opisywana często jako ostoja tradycji, nie odwołuje się wcale do wzorców tak odległych i trwałych, jak niektórzy sądzą. Przez większość średniowiecza małżeństwo było zupełnie czym innym niż dzisiaj. Nie było też powszechne. Przeważająca

Fenomen

w Hydepark

20piorunów

Czy podwójne nazwiska u kobiet to moda czy może konieczność? Co myślicie?

Od kilkudziesięciu lat widzę narastającą modę u kobiet na zachowywanie swojego nazwiska panieńskiego i łączenie go z nazwiskiem męża. Nie do końca rozumiem po co jest to robione.

Dawniej kiedy kobiety rzadko obejmowały ważne stanowiska (doktor medycyny, profesor prawa, itp.) oraz / lub kiedy przodkowie słynęli ze swoich wcześniejszych dokonań w równie istotnych dziedzinach, zachowywały one swoje nazwisko panieńskie żeby utrzymać jego prestiż. Kompletnie to rozumiem.

W dzisiejszych czasach nazwisko panieńskie po ślubie utrzymuje ponad 10% kobiet zawierających małżeństwo rocznie. Oczywiście prestiż w wykonywanych przez nie zawodach nie zawsze jest duży. I owszem, robią to bo mogą. Czy jest jednak tego głębszy sens mając na uwadze powody dla jakich było to robione w przeszłości?

Pracując w międzynarodowym środowisku od 10 lat w żadnym innym kraju nie zauważyłem tej tendencji na tak wysokim poziomie jak u polskich kobiet. Z moich obserwacji podwójne nazwiska w Europie są wręcz rzadkością przy ilości polskich przypadków.

Wydaje mi się, że niesie to więcej komplikacji i trudności w prozaicznych sytuacjach typu wypełnianie formularzy, wzywanie kogoś po imieniu i nazwisku przez osobę obcojęzyczną lub nadawanie nazwiska dziecku a potem tłumaczenie dlaczego mama nazywa się inaczej. Dodatkowo kolejne komplikacje przy częstych w Polsce rozwodach, kolejne zmiany dowodów, druki, etc.

Czy chodzi tu o podreperowanie swojego ego i podkreślenie swojej wyjątkowości? Podejrzewam, że tak. Jest to po prostu modne i kobiety starają się być jak najbardziej jak mężczyźni, nawet kosztem śmieszności. Często bowiem są to zlepki dwóch, można powiedzieć śmiesznych, nazwisk typu Garwinek-Bryłka albo Kukułka-Leszczyna. Jak dla mnie efekt takiego nazwiska jest odwrotny od zamierzonego, uśmiecham się z politowaniem nad korpo-sarenką klepiącą tabelki w Excelu i mająca wrażenie brzmiącej poważnie jak niegdyś wyemancypowane lekarki czy prawniczki.

A może jednak mają one powody do zachowania swoich nazwisk (poza bo mogę)? Co myślicie?

Czy podwójne nazwiska u kobiet to moda czy konieczność/jest ku temu ważny powód?

  • Moda77%
  • Konieczność / ważny powód23%

317 głosów

Pokaż więcej komentarzy (85)

Mistrz

w Hydepark

55piorunów

W końcu nauczyłem żonę, jak ma jakiś pojemnik to go nie wywala tylko przychodzi i mówi "potrzebujesz na śrubki?" ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Fenomen5piorunów

Mi ostatnio córka wyrzuciła do śmieci piękny pojemnik na śrubki. Młode to i głupie.
Ale wygrzebałem i uratowałem. Będzie do mojej kolekcji pojemników na śrubki jak w sam raz!

Koneser1piorunów

Mmmm.... Pojemniczek...

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Heheszki

44piorunów

   

GURU3piorunów

Łapa od robienia handjobów czy od klepania kotletów?

Osobistość2piorunów

Kiedyś Abelard Giza w jednym swoich wystąpień mówił, że chłopy co leją swoje żony często tłumaczą się, że zostali sprowokowani.
I wobec tego on chciałby zapytać każdego chłopa co leje swoją żonę czy Puzianowi też dałby się sprowokować.
Luźne skojarzenie.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Piękno danych

77piorunów

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/polakom-nie-pali-sie-do-oltarza-juz-tylko-polowa-malzenstw-w-kosciele/dvfp5f0,79cfc278

  

Autorytet3piorunów

Presja rodziny jest dalej mocna, trzeba być silnym i mieć odwagę się przeciwstawić.

Kościołowi polakatolickiemu na pohybel.

Pokaż więcej komentarzy (53)

Fanatyk

w Wiadomości Polska

37piorunów

Polakom nie pali się do ołtarza. Już tylko połowa małżeństw zawierana jest w kościele

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2022 r. już tylko połowa małżeństw (a dokładnie 50,9 proc.) została zawarta w świątyni. To oznacza gigantyczny spadek chociażby w stosunku do początku tego wieku, kiedy tzw. małżeństwa wyznaniowe (czyli zawierane w kościele, ale

Kosmonauta

w Hydepark

58piorunów

K⁎⁎wa ....
zaczynam myśleć o rozwodzie
Mamy dzieci, 2 dziewczynek i...
I przez wiele lat to było jej ubezpieczeniem, flondra myśli żę tylko sobie żartuje

A teraz czas przejść do czynów
Szkoda mi dzieci ale jeśli się nie uwolnię to zrobię Magika

  

Mocarz0piorunów

@Kondziu5 Porozmawiaj. Powiedz to samo co nam. Nie kłóćcie się. Tylko postaw sprawę jasno. I, niestety, patrz jak płonie. Z czasem będzie lepiej

Mocarz0piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (25)

Fenomen

w Zwiazki/randkowanie

3piorunów

Tradwife - żona uległa mężowi - oglądaj w TVN24 GO

Są szczęśliwe. Czują, że to ich powołanie. Jak wygląda życie, w którym świadomie rezygnują z własnych ambicji zawodowych? Co kieruje kobietami, często wykształconymi, by rezygnować z niezależności finansowej i polegać na mężu? Tradwife - żona uległa mężowi Są szczęśliwe.

GURU

w Hydepark

2piorunów

siema drogie hejto, dzisiaj naszla mnie taka rozkmina

jestem zonaty od 10 lat moja zona to dalej za⁎⁎⁎⁎sta d⁎⁎a, szczupla pracowita kochajaca lubi lazic ze mna po gorach i i zabytkach,

ALE

patrze na nia jak na moja zone a nie na za⁎⁎⁎⁎sta d⁎⁎e jaka jest, kiedy widze jakas fajna sztuke na ulicy to mysle sobie
"fajna d⁎⁎a", czemu nie potrafie tak myslec juz o wlasnej zonie

tylko zawsze widze w niej zone

moze jest jakis nadwony wanabe psycholog, ktory zna zagadnienie i podlinkuje odpowiednia literature

  

Autorytet1piorunów

Bo nie każdy jest monogamistą z natury. Ludzie żyją od millionów lat i było wiele plemion gdzie każdy się bzykał z każdym, a potomstwem zajmowało się całe plemie. Są silne dowody, że penis ma taki kształt żeby wydobyć spermę innego samca. Monogamia była jednak faworyzowana gdy powstała Cywilizacja, gdzie ludzie się mieszali i też choroby były bardziej powszechne.

Polecam książkę Czerwona królowa płeć a ewolucja natury ludzkiej.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Specjalista

w Hydepark

11piorunów

Pytanie do mężczyzn ale jak u was wyglądał temat posiadania dzieci? Czy chec posiadania dziecka wyszła naturalnie, po prostu czuliście że to ten moment czy raczej było to z rozsądku w stylu "mam 30 lat, czas na dziecko", "moja kobieta chce, kocham ja, wiec zrobimy sobie dziecko".

Zblizam sie do 30ki powoli i nie czuje sie na to psychicznie gotowy i nie wiem czy kiedys bede. Mojej dziewczyne nagle cos sie odmienilo i widze ze chcialaby mimo ze ma przeciwskazania od lekarza ze u niej posiadanie dziecka moze byc ryzykowne (musialaby sobie wszczykiwac jakies strzykawki by nie dostać zatoru).

Mój organizm włącza się w natychmiastową samoobronne, nie wyobrażam sobie siebie w tej roli. Jestem na swiecie praktycznie sam, od rodziny jestem odciety z roznych personalnych pobudek, nie chcialbym sprowadzac na swiat dziecka w dysfunkcyjnej rodzinie z zaszlosciami. Mam duże zamieszanie w głowie. Niby moja sytuacja zawodowa jest stabilna, to jednak pewne doświadczenia z przeszłości jak i same dzieciństwo mocno mnie zraziło do posiadania dzieci i wzięcia na siebie takiej odpowiedzialności. Chodzę do psychologa od roku i zmagam sie z wieloma kompleksami i problemami (zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, ciągle poczucie bycia przytłoczonym obowiązkami, stres, nerwica).

Po prostu zadaje sobie pytanie i wam co trzeba czuć żeby zdać sobie sprawę ze to już czas. Wokół widzę wielu znajomych z dziecmi ale może tylko kila par mówi o dzieciach w superlatywach, inni mowa "mam ich dosyc, nie moge sie skupic na pracy", "nie potrafie sie wyspać, ciągle beczy o byle co", "mój dzieciak ma adhd, strasznie mnie wkurza, ciężko z nim wysiedzieć". Nie widzę w nich radości a bardziej złość, zmęczenie, przykryte maską fałszywego poczucia szczęścia.

Można na to odpowiedzieć w stylu "to zamiast wiazac sie z kobieta ktora chce miec dzieci, zwiaz sie z taka ktora nie chce", ale to nie jest takie proste bo ja sam do konca nie wiem czy chce czy nie chce, poza tym moja aktualna partnerka jeszcze rok temu byla przeciwna a teraz zmienila zdanie. Moze gdyby moj zwiazek byl idealny pozbawiony wad i klotni a ja bylbym w pelni szczesliwy to moze chec narodzilaby sie sama?

Nigdy o tym w taki sposob nie myslalem, po prostu wiem ze czas ucieka mi przez palce a ja nie wiem w ktorym kierunku zmierzac. Po 30 tce znajomych ubywa, zakladaja rodziny, efektem czego czlowiek staje sie coraz bardziej samotny. Miec 40 lat i nie miec wlasnej rodziny musi byc pewnie bardzo przygnebiajace.

   

Gruba ryba0piorunów

@Levitili
> Mojej dziewczyne nagle cos sie odmienilo i widze ze chcialaby mimo ze ma przeciwskazania od lekarza ze u niej posiadanie dziecka moze byc ryzykowne (musialaby sobie wszczykiwac jakies strzykawki by nie dostać zatoru).

?

Gruba ryba2piorunów

@Levitili

Jako ojciec dwumiesięcznego bombelka czuję się wywołany do tablicy. Miałem identyczne myśli przed, więc może Ci to choć trochę pomoże.

Czy chec posiadania dziecka wyszła naturalnie, po prostu czuliście że to ten moment czy raczej było to z rozsądku w stylu "mam 30 lat, czas na dziecko", "moja kobieta chce, kocham ja, wiec zrobimy sobie dziecko".

To był bardziej rozsądek niż powołanie, z dziećmi nigdy mi nie było jakoś bardzo po drodze. Nie, że nie lubię, ale nasze drogi się nie przecinały. Baba chciała, latka lecą, więc zrobiłem w końcu skok na głęboką wodę.

nie czuje sie na to psychicznie gotowy i nie wiem czy kiedys bede.

Nie da się na to przygotować, możesz poczytać mądre książki i w zasadzie to tyle. No i odłożyć kilka tysięcy na jakieś dodatki w stylu sala rodzinna, czy dodatkowe badania. Tyle i tylko tyle, tego co w głowie nie ułożysz tak o, musisz się zaprzeć i wyjść ze strefy komfortu. Początki są trudne, ale nie tragiczne. Chyba mało co zniechęca do dzieci jak słuchanie tych wyścigów madek jak to one nie miały ciężko. Zlej to ciepłym moczem, ja z każdym dniem widzę że jest coraz lepiej, coraz dłużej śpimy, coraz mniej płaczu, a to że widzę jak budzi się w dzieciaku świadomość otoczenia dosłownie robi mi dzień.

mimo ze ma przeciwskazania od lekarza ze u niej posiadanie dziecka moze byc ryzykowne (musialaby sobie wszczykiwac jakies strzykawki by nie dostać zatoru).

Pewnie chodzi o krzepliwość krwi, która się zmienia w ciąży. Moja też to miała, najpierw to była tragedia, później sama robiła sobie zastrzyki, do przeżycia. Do tego miała cukrzycę ciążową, to też normalna sprawa, nie ma co robić tragedii, organizm działa trochę inaczej, to nic złego. Ogarnij dobrą szkołę rodzenia, wbrew pozorom tam nie mówią głównie o rodzeniu, ale przede wszystkim o wychowaniu dziecka, o tym co się dzieje z kobietą w ciąży itp itd. Są nawet zajęcia online w niektórych.

Mój organizm włącza się w natychmiastową samoobronne, nie wyobrażam sobie siebie w tej roli.

Ciąża trwa 9 miesięcy, właśnie po to by się ogarnąć. Ja planowałem, a i tak byłem przerażony gdy się dowiedziałem, że "to już". Z biegiem czasu się oswoisz, przy porodzie już powinno być ok. To normalna sprawa, boisz się nowych rzeczy, zwłaszcza zobowiązań na całe życie. Oswoisz się z czasem.

nie chcialbym sprowadzac na swiat dziecka w dysfunkcyjnej rodzinie z zaszlosciami.

To od Ciebie zależy, czy będzie dysfunkcyjna. Dziecko to inwestycja, jeśli nie dasz mu czasu i energii to nie będzie efektów. Pokazuj mu i objaśniaj świat, a będzie mieć łatwiej w życiu. Olej, to zostanie wyrzutkiem bojącym się wszystkiego.

Mam duże zamieszanie w głowie. Niby moja sytuacja zawodowa jest stabilna, to jednak pewne doświadczenia z przeszłości jak i same dzieciństwo mocno mnie zraziło do posiadania dzieci i wzięcia na siebie takiej odpowiedzialności.

Jest was dwoje, razem zawsze łatwiej.

Po prostu zadaje sobie pytanie i wam co trzeba czuć żeby zdać sobie sprawę ze to już czas.

Nie licz na żaden znak, to nie list do Howardu, że przyniesie sowa i wiesz. Może zabrzmi to cynicznie, ale myślenie za wiele nie sprzyja posiadaniu potomstwa.

Wokół widzę wielu znajomych z dziecmi ale może tylko kila par mówi o dzieciach w superlatywach, inni mowa "mam ich dosyc, nie moge sie skupic na pracy", "nie potrafie sie wyspać, ciągle beczy o byle co", "mój dzieciak ma adhd, strasznie mnie wkurza, ciężko z nim wysiedzieć". Nie widzę w nich radości a bardziej złość, zmęczenie, przykryte maską fałszywego poczucia szczęścia.

Jako posiadacz psa stwierdzam wiele podobieństw do małego dziecka. Mam już taką checklistę w głowie, co trzeba sprawdzić, gdy bobas płacze. Pies potrzebuje michy żarcia, michy wody i spaceru, tak samo dzieciak ma kilka potrzeb do zaspokojenia. Jeśli nie chodzi o jedno, to pewnie o drugie, z biegiem czasu ogarniesz jeśli jesteś bystry.

Można na to odpowiedzieć w stylu "to zamiast wiazac sie z kobieta ktora chce miec dzieci, zwiaz sie z taka ktora nie chce", ale to nie jest takie proste bo ja sam do konca nie wiem czy chce czy nie chce, poza tym moja aktualna partnerka jeszcze rok temu byla przeciwna a teraz zmienila zdanie.

Gdyby to od facetów zależała chęć posiadania dzieci, to dawno byśmy wymarli. Kobiety to czują, bo im się w pewnym momencie kończy czas na dziecko.

Moze gdyby moj zwiazek byl idealny pozbawiony wad i klotni a ja bylbym w pelni szczesliwy to moze chec narodzilaby sie sama?

Takie historie zostawmy Hollywood.

Po 30 tce znajomych ubywa, zakladaja rodziny, efektem czego czlowiek staje sie coraz bardziej samotny. Miec 40 lat i nie miec wlasnej rodziny musi byc pewnie bardzo przygnebiajace.

Możesz być nieszczęśliwy z czwórką dzieci tak samo jak i samotnie. Fajnie jest się do kogoś odezwać, ale tak naprawdę liczy się podejście.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Osobistość

w Hydepark

5piorunów

Jestem bardzo nieszczęśliwy a przeciez nie moge narzekac na swoje zycie. Mam swoje mieszkanie, jeszcze na kredycie, mam dziewczyne ktora o mnie mocno dba ale to wszystko wydaje sie dla mnie takie bez sensu, nie takie jakie bym sobie wymarzyl. Nie uklada mi sie z dziewczyna. Mamy zupelnie inne potrzeby i plany, ale oboje w tym tkwimy bo chyba sami nie widzimy dla siebie jeszcze lepszego scenariusza. Ona jest wspaniala ale kilka razy juz mi mowila ze nie wie co z tego wyjdzie. Oboje siebie wspieramy, ale to jest takie wszystko puste.

Nie mam za wielu przyjaciol, glownie z pracy, ale to starsze pokolenie ktore juz ma pozakladane rodziny, dzieci. A ja dobijajac do 29 lat mam wrazenie jakbym stal w miejscu a zycie przelatywało mi przez palce. Chce zaczac zyc ale nie wiem jak. Ostatnie lata, szczegolnie pandemiczne, poprawily znacznie moja sytuacje zawodową ale co z tego skoro kompletnie odizolowałem się od ludzi. Straciłem ostatnie lata które tak bardzo chciałbym odzyskac, pobawić się, wyszaleć, otworzyc sie bardziej na ludzi.

To co jest dla mnie bardzo przykre to moje kiepskie zdolności w znajdywaniu sobie partnerek. W moim życiu bylem w 2 powaznych zwiazkach, jeden padl po 2 roku drugi jeszcze trwa. Problem w tym ze w obu przypadkach to partnerka mnie wybierala, nie ja ją. Czułem sie przez to zawsze jak plan B. Kobiety ktore chciałem "zdobyć" były nieosiągalne z różnych powodów i zawsze jednak skupialy sie na innych facetach, kompletnie nie rozumialem ich i nie wiem czemu nic z tego nie wychodziło. Mam wiele kontaktow z kobietami, wydac sie to moze dziwne ale mam z nimi dobry kontakt, nie jedne do mnie zagajaly nawet te moim zdaniem atrakcyjne, ale to wszystko konczylo sie na zwyklym kolezenstwi, niczym wiecej. Szybko reflektowaly sie ze moze i jestem fajnym zaradnym facetem to nie ma we mnie materialu na mezczyzne.

Kazdy moj dzien wyglada tak samo a tak bardzo chcialbym to zmienic. Chcialbym moc zaczac od poczatku, chcialbym by moja aktualna dziewczyna znalazla sobie szczescie u innego faceta ktory zagwarantuje jej to czego ona pragnie a czego ja nie moge jej dac. Oboje jednak boimy sie jednego - ze zostaniemy sami. Moja dziewczyna troche jak ja oboje mamy podobne kompleksy i uwazamy siebie za tych gorszych, boimy sie ze nic lepszego nie moze juz nas spotkac.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Gwiazdor0piorunów

Po pierwsze, pomyśl o terapii, mi ona bardzo pomogło, a po drugie, hobby, zainteresowania, nawet głupi pies mordziaty, serce Ci trochę urośnie to poczujesz się lepiej.

Osobistość1piorunów

@anonimowehejto Będę brutalny. Pierdolisz jak zwykły przegryw. I do tego jestes ch#$#%@ który marnuje czas jakieś dziewczynie. Nigdy nie zdobędziesz dziewczyny i związku jakiego chcesz, bo zyjesz marzeniami.
Ale nie jest za późno, żeby to zmienić. Jestes gówniarzem, masz mnóstwo czasu i życia przed sobą.
TO JAK ZACZĄĆ MORDO?
To proste, zacznij spełniać marzenia, które są w 100% od Ciebie zależne, które nie wymagają pomocy/zdania innych. Mogą być to małe rzeczy, nie wiem kurla, kazdy ma jakies male pragnienia. Moze zawsze chciales jezdzic na rowerze, kup tani rower i zacznij to robic. COKOLWIEK, co wymaga zrobienia i realizacji. Zacznij realizowac te male pragnienia, Twoje pragnienia. Zacznij zyc sam. To jedyny sposob. JAk chcesz, zeby otaczali Cie fajni, szczesliwi ludzie, to sam zostan najpierw fajnym szczesliwym czlowiekiem.
PRzestan traktowac zwiazku jak filar zycia, dopoki bedziesz to robil, bedziesz nieszczesliwy, bo inni beda przy Tobie nieszczesliwi, nikt nie chce zyc na dluzsza mete z kims kogo celem jest 'miec zwiazek'. Tak to w praktyce wyglada.
Pozdro.

Pokaż więcej komentarzy (21)