Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#naukajezykow

Zawodowiec

w Hydepark

2piorunów

Szukam szkoły językowej/appki/strony do nauki angielskiego, konkretnie do rozmowy z lektorem/nativem.

Czy możecie coś polecić?

Mialem lekcje próbną w ale umowa na 24 msc, w banku jako kredyt, co mi się nie podoba ಠ_ಠ

    

Twórca1piorunów

@jestemtuodwczoraj może jakieś italky, albo preply? Z tego pierwszego korzystałem i dobrze wspominam. Jednakże były to dość luźne rozmowy i głównie zależało od "nauczyciela", którego się znalazło

Gruba ryba

w Hydepark

6piorunów

Ostatnio był wpis o nauczycielkach angielskiego zachodzących w ciążę i tak trochę na jego marginesie przypomniałem sobie swoją szkolną "naukę" tego języka. Cóż, pewnie jestem debilem bo nie wiedziałem nigdy jak poprawnie skonstruować zdanie rodzaju "Poszedłszy do sklepu, poczułem potrzebę oddania moczu, przez co zapomniałem kupić bułki", ale moim zdaniem skupianie się w nauce języka na przyswojeniu 12 czasów, w tym tych, które są bardzo rzadko używane, łącznie ze stosowaniem ich w stronie biernej, mija się z celem. Powtarzam, pewnie jestem idiotą, który nie był w stanie pojąć, czym różni się zdanie opisujące "czynności, które wydarzyły się w przeszłości, a ich skutki widoczne są obecnie, czynności i stany, które rozpoczęły się w przeszłości i wciąż trwają, doświadczenia i osiągnięcia osób żyjących oraz kiedy mówimy o niezakończonym okresie czasu" od zdania, opisującego "czynności, które zaczęły się w przeszłości i wciąż trwają, czynności, które wydarzyły się dopiero co, przed chwilą, a ich skutki są widoczne w chwili mówienia", ale może wpływ na to miało i to, że zamiast słownictwa uczyłem się właśnie różnic między tymi czasami z podręczników, które były pisane tylko po angielsku?

Dla porównania - ze szkoły wyniosłem bardzo dobrą znajomość rosyjskiego (może wstyd się do tego teraz przyznawać), który ma wprawdzie tylko trzy czasy, ale poza tym istnieje w nim odmiana przez osoby ze zmiennymi końcówkami, przypadki, imiesłowy, skomplikowana ortografia itp. Tylko że nie uczono nas od czwartej klasy podstawówki tego, czym się różnią od siebie poszczególne imiesłowy, ale po prostu skłaniano nas do praktycznego posługiwania się językiem. Nawet liter, które są inne niż w alfabetach łacińskich, uczono nas dopiero po pewnym czasie od rozpoczęcia nauki. Z lekcji angielskiego pamiętam bardzo mało stosowania słownictwa przydatnego w codziennym stosowaniu języka i skupianie się na gramatyce.

Teraz potrafię coś powiedzieć po angielskiu, zrozumieć tekst czytany, ale mówię zupełnie niegramatycznie. Nie jestem w stanie rozumieć ze słuchu tego języka, który brzmi dla mnie jak bełkot pijanego człowieka. Ale za to wiem, czym się w teorii różnią od siebie future perfect od future perfect continuos.

 

Tytan0piorunów
Poszedłszy do sklepu, poczułem potrzebę oddania moczu, przez co zapomniałem kupić bułki

@az5tcxo4-niekibicujepilkarzom nie chce narudzic ale po Polsku to tez tak średnio wyszło.
problem z angielskim to ze nigdy nie słyszalem, a mieszkam w kraju anglojęzycznym zebt ktoś w mowie potocznej używał takich cudów. nawet jeśli opowiada o tym ze po drodze chciało mu sie lac to powie, ze I was on my way to the shop albo I was going to the shop and suddenly wanted to pee.
może w piśmie czy w przemówieniach, książkach.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Wirtuoz

w Hydepark

3piorunów

Macie jakieś godne polecenia kursy angielskiego/szkoły językowe online?

Mogą być płatne. Obecnie jestem na poziomie B2, ale potrzebuje dobrze go sobie odświeżyć, ale z jakimś sensownym planem ćwiczeń i ćwiczeniówkami,bo cienko mi idzie z regularnością z takich ogólnodostępnych materiałów.

Fajnie jakby były też takie z połączeniem z lektorem online. Mogą być zajęcia grupowe.

Języka potrzebuję do pracy więc nie jestem nastawiony na 100% poprawność gramatyczną itd.

  

Tytan0piorunów

@razorn3 Sam sobie odpowiedziałeś na swoje pytanie. Zajęcia grupowe w nauce języków to jest nieporozumienie. Lepiej samemu się uczyć z książek, a jeżeli chodzi konkretnie o mówienie, to polecam jeszcze oglądanie filmów/seriali amerykańskich w oryginale bez napisów i słuchanie anglojęzycznych podcastów, w ten sposób pasywnie uczysz się mówić. Na aktywne konwersacje polecam wyżej wstawiony link i/lub indywidualne zajęcia z nauczycielem, lub obcokrajowcami.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Twórca

w Hydepark

7piorunów

@SpoconaPacha robię specjalny post żeby odpisać, bo typ mnie chyba zablokował (nie wierzę xD)

jakby kogoś interesowała kolejność wymiany myśli:

SpoconaPacha: co cię skłoniło do rozpoczęcia nauki ugrofińskiego języka?

MaczuPikczu512: lingwistycznie to jego absolutne oderwanie od schematów innych europejskich języków, oraz prostota w czytaniu (tak patrzę na was północno germańskie języki)

zalążek miłości zrodziła muzyka: korpiklaani, Ievan Polkka

inne/polityczne powody:

fiński humor, jeziora i łódeczki, długie trasy na piesze wycieczki, fińskie banie, i wreszcie sam kraj który traktuję jak coś czym mogła być rosja gdyby nie mieli tak na⁎⁎⁎⁎ne w głowie

za rok chcę się tam wybrać jak już ogarnę ten język na tyle żeby rozmawiać z lokalsami (i hajs xD)

róbcie skriny bo to jest moje oficjalne oświadczenie, za rok możecie wołać albo sam was zawołam xD

SpoconaPacha: oo, fajnie. Z ugrofińskich miałam podejście do węgierskiego, ale tak jak mówisz - oderwanie od jakichkolwiek schematów i indoeuropejskich rdzeni mnie przygniotło. xd

Jak dożyję i hejto będzie jeszcze istniało to cię zawołam - teraz masz dodatkową motywację, żeby za rok nie przynieść wstydu : D

I moja ostateczna odpowiedź, której nie dane mi było napisać publicznie, bo prawdopodobnie zostałem zablokowany za niewinność:

węgierski miałem okazję słyszeć osobiście, bo mieszkałem w tym samym hotelu ze studentkami co przyjechały do niemiec dorobić

miejscami miałem takie: "ty bez kitu to zaleciało fińskim xD"

ale z ugrofińskich fiński jest dla mnie atrakcyjniejszy, bo ze względu na położenie wydaje się taki wyalienowany, a to pasuje do mnie po prostu perfekcyjnie

miałem kilka podejść, ale trzeba było jednak się skupić na angielskim i niemieckim, więc dałem sobie spokój

ale w tym roku przysiągłem, że to jest ten rok, znalazłem w końcu świetny podręcznik chyba fina szwedzkiego pochodzenia i po prostu cudownie tłumaczy, aż chce się uczyć xD (co dziwne, znalazłem przypadkiem na początku tego roku, więc traktuję to jako znak, bo długo się szwędałem za dobrą książką)

z oświadczeniami jestem ostrożny, jeśli nie jestem pewien, czy dam radę, ale tym razem zaciskam pięści nagrzewam mózg i wiem, że dam

także jak dożyję i hejto będzie istniało to nawet osobnego posta na ten temat wysmaruję i cię zawołam (chyba, że będziesz pierwsza xD)

Także teraz zrobiło się oświadczenie na całe hejto, więc po dziennej powtórce angielskiego i niemieckiego wracam do fiszkowania i nauki fińskiego i francuskiego.

Tylko śmierć może powstrzymać chłopa przed opanowaniem pięknego fina :3

    

Twórca1piorunów

@SpoconaPacha dziękuję bardzo i życzę, żebyś wymasterowała je wszystkie :3
"najtrudniej jest zawsze z nauką pierwszego, potem to już leci." zgadzam się absolutnie, zwłaszcza jak już ogarniesz system, który do ciebie pasuje, bo to kwestia indywidualna

Pokaż więcej komentarzy (6)

Zawodowiec

w Hydepark

3piorunów

Od początku roku uczę się obcego języka i mam, wy k⁎⁎⁎ie leniwe, kilka wnioskow:

Poświęcając codziennie (nie opuściłem ani jednego dnia) od około 15 min do 1h, średnio 30 min. Po miesiącu mam skalę odniesienia, wiem ile już potrafię i jak długo zajmie mi wskoczenie na komunikatywny poziom - a przynajmniej zbliżam się wraz z kolejnymi lekcjami do sprecyzowania takiego punktu w czasie.

1h to za mało, 2h to za mało, żeby w miarę komunikatywnie zapierdalać w jakimś języku po roku, według mnie potrzeba jakieś 3h dziennie, choć zależy od języka. Da to 3h*365 dni to ponad 1000h nauki i juz jakas tam pewnosc w przypadku podrozy do docelowego kraju. Mam na myśli czas uczenia się w skupieniu, bez przerw.

Jak teraz zaczniecie codziennie nakurwiac nawet 1h to juz wskoczycie na znaczacy poziom z koncem roku. Jak planujecie emigracje za np. 2-3 lata to na poczatek 1h spokojnie wystarczy, w drugim roku nauki zaczniecie ogladac filmy i pisac na forach tematycznych w danym jezyku i cyk nauka drastycznie przyspieszy. PROTIP: jak ktos zna dobrze angielski, to w ogole NIE uczcie sie z polskich materialow tylko od razu z najlepszych angielskich zrodel, ja tak robie i nie wyobrazam sobie tego juz inaczej.

    

Twórca2piorunów

@SpoconaPacha lingwistycznie to jego absolutne oderwanie od schematów innych europejskich języków, oraz prostota w czytaniu (tak patrzę na was północno germańskie języki)

zalążek miłości zrodziła muzyka: korpiklaani, Ievan Polkka

inne/polityczne powody:
fiński humor, jeziora i łódeczki, długie trasy na piesze wycieczki, fińskie banie, i wreszcie sam kraj który traktuję jak coś czym mogła być rosja gdyby nie mieli tak na⁎⁎⁎⁎ne w głowie

za rok chcę się tam wybrać jak już ogarnę ten język na tyle żeby rozmawiać z lokalsami (i hajs xD)

róbcie skriny bo to jest moje oficjalne oświadczenie, za rok możecie wołać albo sam was zawołam xD

Pokaż więcej komentarzy (6)

Koneser

w Języki

1piorunów

Cześć.

Chciałbym zacząć naukę języka hiszpańskiego. Podstawy podstaw, wszystko for fun. Co polecacie na start? Standardowo duolingo czy coś innego? Z książek nie przepadam się uczyć, więc fajnie jakby była apka, żeby w wolnym czasie poklikać.

miłego dnia!

 

Fenomen1piorunów

@papryczka Ja też gorąco polecam Duo. Też zaczęłam dla przyjemności uczyć się norweskiego jakieś dwa miesiące temu i naprawdę fajnie to wchodzi. 3 tygodnie temu dołożyłam sobie ukraiński. Ja bym powiedziała trochę inaczej niż @HollyMolly , że nie słownictwo a gramatyka z czasem się może przydawać. Nie po to żeby ją wkuwać jak w zwykłej nauce tylko żeby sobie usystematyzować wiadomości. No i powiem, że ta apka ma w sobie coś takiego że trudno się od niej oderwać. Zawsze chciałam się uczyć języków właśnie dla przyjemności i nigdy nie miałam motywacji żeby robić to regularnie a tu właściwie nieraz się wciągam że trudno się oderwać. Takie same wrażenie ma mój mąż który raczej talentu do języków nigdy nie miał a zawsze chciał podszkolić swój słaby angielski i dopiero z duo mu poszło i ja widzę, że robi ogromne postępy - ale fakt, jego ten system ligowy motywuje

Pokaż więcej komentarzy (5)

Inspirator

w Języki

1piorunów

Hej, jest ktoś w stanie przetłumaczyć co to znaczy? Wpisuje na wszelkie możliwe sposoby w translatorze i nie wykrywa co to znaczy ani co to za język choć przepuszczam, że to niemiecki

  

Pokaż więcej komentarzy (4)

Praktykant

w Hydepark

0piorunów

Siema, wykop leży, może tu ktoś mi doradzi.

Obecnie mój język wygląda tak:

NIEMIECKI: teoretycznie do końca liceum miałem przerobiony niemiecki do poziomu B1-B2, jako mój główny język obcy. Oczywiście tylko pozornie, angielski, który był uczony jeszcze gorzej ale miałem z nim do czynienia w internecie (fora, dokumentacje do programowania) czułem znacznie lepiej i nawet ze słuchu czy szybkiego przeglądania neta łapałem słówka i zapamiętywałem. A w niemieckim słowa tak same z siebie mi nigdy nie wchodziły w pamięć oraz nauka wymowy była krzywdząca, bo w zasadzie nikt nie przywiązywał do niej uwagi, albo nie mógł, nasza nauczycielka w liceum była bardzo surowa przez miesiąc, ale potem się poddała. A tak wgl niby byłem najlepszym uczniem w mojej grupie w liceum xD a c⁎⁎ja bym powiedział, chociaż faktycznie nikt inny nie chciał się nawet tego uczyć.

ANGIELSKI: nauka w szkole angielskiego to była tragedia, która zrobiła więcej złego niż dobrego, niby utrwaliłem niektóre podstawy, ale nie potrzebowałem do tego szkoły, a z drugiej strony utrwaliłem wiele złych rzeczy w tym wymowę. Na pewno zmiana nauczycielki co roku przez całą naukę gimnazjum-liceum i wiejskie gimnazjum (to mój drugi język, więc uczę się go od gimnazjum) gdzie nauczyciel musiał skupiać się na nauce tumanów do zdania testu gimnazjalnego zamiast po prostu nauki języka nie były okolicznościami sprzyjającymi. Z drugiej strony z uwagi na kontakt z językiem coś tam mi dał. Potem na studiach miałem wreszcie ogarniętych nauczycieli i coś się udało wyprostować + trochę kontaktu irl ze studentami zza granicy (raczej mało ale czasem trzeba było powiedzieć komuś jak odpalić pralkę itp xD) w akademiku + mieszkanie z anglikiem na mieszkaniu z rok coś tam dało. Ale ciągle mam w głowie mętlik wszystkich wymów (tych niepoprawnych ze szkoły, poprawnych ale z róznymi akcentami) i nie brzmi to zbyt fajnie. Plus warto podkreślić, że np articlesów (przedimków) zacząłem używać dopiero po zatrudnieniu w korpo gdzie mam na co dzień styczność z angielskim. Bo wcześniej mi było szkoda na reddicie czy yt marnować na nie czas.

OGÓLNIE: Do tego jest jeszcze kwestia postrzegania języka, w tym polskiego i ogólnej wymowy. Powiedzmy, że widzę język trochę bardziej skomplikowanie niż zwykły człowiek, zastanawiam się i szukam dziury w całym, np w polskim nie używałem poprawnej gramatyki czy ortografii aż do połowy gimnazjum, bo nie są one logiczne i mają wiele wad i bezsensownych elementów. I dopiero później mój perfekcjonizm kazał mi trochę odróżnić się od zwykłych ludzi, np nie mogłem udawać, że po wielokrotnym użyciu danego słowa nie pamiętam jak się je pisze. Oraz zawsze miałem problemy z wymową i mówieniem. Jako dziecko dużo nad tym nie myślałem, często miałem infekcje górnych dróg oddechowych itp rzeczy, nos zatkany, nigdy nie śpiewałem tylko recytowałem, nauczyciele ciągle się dopierdalali, że mówię przez nos, do tego sepleniłem (chodziłem przez krótki okres do logopedy) i jeszcze jak byłem dzieckiem to przed pójściem do szkoły miałem pomysł na optymalizację wymowy przez wymawianie "gardłowo" całych słów bez pracy języka. Co jak się okazało nie działa na zwykłych ludzi, tylko na mojego brata bliźniaka więc dodatkowo musiałem się tego oduczyć, bo jednak dla zwykłych ludzi tak szybkie mówienie było niewłaściwe.

Dlatego na razie nie jestem zainteresowany lekcjami prywatnymi, czy jakimiś spotkaniami z native speakerami online, bo najprawdopodobniej w ciągu roku będę mieć operowaną przegrodę i to zmieni mechaniczną wymowę.

Jest jeszcze kwestia nauki przez czytanie książek. Ale tu mam problem, są dwa typy książek, taki których nie lubię (nikła wartość z tekstu: np za dużo opisów przyrody, za dużo słów do opisu danych rzeczy, jakieś obyczajowe nudy) i takie które lubię ale ja lubię złożone książki z różnymi konceptami np proza ala średniowieczna kronika, różne złożone typy narratorów. Ale w nich i tak nie skupiam się na samym tekście. Więc musiałbym wypracować jakąś bardziej skomplikowaną metodę czytania książek i jeszcze dobrać takie, co mają wartość w nauce "teraźniejszego" angielskiego.

Ale ostatecznie mam prawie 25 lat, jestem po studiach, pracuję w amerykańskim korpo gdzie praktycznie na co dzień używam angielskiego, do tego mam styczność z ludźmi z innych krajów i wielu z nich mając te 30-50 lat mówi bardzo słabo po angielsku, pomimo, że pracują już z 10+ lat w tej firmie, też nie chcę skończyć jak oni.

Zastanawiam się nad ogólnymi radami i bardziej konkretnie nad czymś takim jak praca z podręcznikami, ale takimi porządnymi. Nie gówno-podręcznikami z numerkami A1-C2, tylko takimi ze studiów filologicznych, co mówią o prawdziwej natrze języków. Chyba też jest coś takiego, że BBC ma programy dla dzieci do nauki języka w poprawny sposób (żadne A1-C2) tylko nie jestem w stanie znieść brytyjskiego akcentu.

  

I może bo to w zasadzie stamtąd wynika, może ktoś przechodził przez takie coś.

Praktykant

w Hydepark

0piorunów

Siema, wykop leży, może tu ktoś mi doradzi.

Obecnie mój język wygląda tak:

NIEMIECKI: teoretycznie do końca liceum miałem przerobiony niemiecki do poziomu B1-B2, jako mój główny język obcy. Oczywiście tylko pozornie, angielski, który był uczony jeszcze gorzej ale miałem z nim do czynienia w internecie (fora, dokumentacje do programowania) czułem znacznie lepiej i nawet ze słuchu czy szybkiego przeglądania neta łapałem słówka i zapamiętywałem. A w niemieckim słowa tak same z siebie mi nigdy nie wchodziły w pamięć oraz nauka wymowy była krzywdząca, bo w zasadzie nikt nie przywiązywał.

ANGIELSKI: nauka w szkole angielskiego to była tragedia, która zrobiła więcej złego niż dobrego, niby utrwaliłem niektóre podstawy, ale nie potrzebowałem do tego szkoły, a z drugiej strony utrwaliłem wiele złych rzeczy w tym wymowe. Na pewno zmiana nauczycielki co roku przez całą naukę gimnazjum-liceum i wiejskie gimnazjum (to mój drugi język) gdzie nauczyciel musiał skupiać się na nauce tumanów zdania testu gimnazjalnego zamiast nauki języka nie były okolicznościami sprzyjającymi. Z drugiej strony z uwagi na kontakt z językiem coś tam mi dał. Potem na studiach miałem wreszcie ogarniętych nauczycieli i coś się udało wyprostować + trochę kontaktu irl ze studentami zza granicy (raczej mało ale czasem trzeba było powiedzieć komuś jak odpalić pralkę itp xD) w akademiku + mieszkanie z anglikiem na mieszkaniu z rok coś tam dało. Ale ciągle mam w głowie mętlik wszystkich wymów (tych niepoprawnych ze szkoły, poprawnych ale z róznymi akcentami) i nie brzmi to zbyt fajnie. Plus warto podkreślić, że np articlesów (przedimków) zacząłem używać dopiero po zatrudnieniu w korpo gdzie mam na co dzień styczność z angielskim. Bo wcześniej mi było szkoda na reddicie czy yt marnować na nie czas.

OGÓLNIE: Do tego jest jeszcze kwestia postrzegania języka, w tym polskiego i ogólnej wymowy. Powiedzmy, że widzę język trochę bardziej skomplikowanie niż zwykły człowiek, zastanawiam się i szukam dziury w całym, np w polskim nie używałem poprawnej gramatyki czy ortografii aż do połowy gimnazjum, bo nie są one logiczne i mają wiele wad i bezsensownych elementów. I dopiero później mój perfekcjonizm kazał mi trochę odróżnić się od zwykłych ludzi, np nie mogłem udawać, że po wielokrotnym użyciu danego słowa nie pamiętam jak się je pisze. Oraz zawsze miałem problemy z wymową i mówieniem. Jako dziecko dużo nad tym nie myślałem, często miałem infekcje górnych dróg oddechowych itp rzeczy, nos zatkany, nigdy nie śpiewałem tylko recytowałem, nauczyciele ciągle się dopierdalali, że mówię przez nos, do tego sepleniłem (chodziłem przez krótki okres do logopedy) i jeszcze jak byłem dzieckiem to przed pójściem do szkoły miałem pomysł na optymalizację wymowy przez wymawianie "gardłowo" całych słów bez pracy języka. Co jak się okazało nie działa na zwykłych ludzi, tylko na mojego brata bliźniaka więc dodatkowo musiałem się tego oduczyć, bo jednak dla zwykłych ludzi tak szybkie mówienie było niewłaściwe.

Dlatego na razie nie jestem zainteresowany lekcjami prywatnymi, czy jakimiś spotkaniami z native speakerami online, bo najprawdopodobniej w ciągu roku będę mieć operowaną przegrodę i to zmieni mechaniczną wymowę.

Jest jeszcze kwestia nauki przez czytanie książek. Ale tu mam problem, są dwa typy książek, taki których nie lubię (nikła wartość z tekstu: np za dużo opisów przyrody, za dużo słów do opisu danych rzeczy, jakieś obyczajowe nudy) i takie które lubię ale ja lubię złożone książki z różnymi konceptami np proza ala średniowieczna kronika, różne złożone typy narratorów. Ale w nich i tak nie skupiam się na samym tekście. Więc musiałbym wypracować jakąś bardziej skomplikowaną metodę czytania książek i jeszcze dobrać takie, co mają wartość w nauce "teraźniejszego" angielskiego.

Ale ostatecznie mam prawie 25 lat, jestem po studiach, pracuję w amerykańskim korpo gdzie praktycznie na co dzień używam angielskiego, do tego mam styczność z ludźmi z innych krajów i wielu z nich mając te 30-50 lat mówi bardzo słabo po angielsku, pomimo, że pracują już z 10+ lat w tej firmie, też nie chcę skończyć jak oni.

Zastanawiam się nad ogólnymi radami i bardziej konkretnie nad czymś takim jak praca z podręcznikami, ale takimi porządnymi. Nie gówno-podręcznikami z numerkami A1-C2, tylko takimi ze studiów filologicznych, co mówią o prawdziwej natrze języków. Chyba też jest coś takiego, że BBC ma programy dla dzieci do nauki języka w poprawny sposób (żadne A1-C2) tylko nie jestem w stanie znieść brytyjskiego akcentu.

  

I może  bo to w zasadzie stamtąd wynika, może ktoś przechodził przez takie coś.

Praktykant0piorunów

Co to znaczy ze nie udalo sie usunac wpis, chcialem poprawic kilka zdac, musialem stworzyc nowy, a teraz starego nie da sie usunac. To przez czas utworzenia? Nie dalo sie nic zrobic bo portal umarl na kilka godzin xD

Jesli jest tu jakas moderacja to moze ktos ich poprosic o usuniecie tego duplikatu?

Specjalista

w Nauka

4piorunów

Mam listę słówek z angielskiego z różnych podcastów/artykułów etc. i chciałbym sobie je przyswoić. Gdzie najlepiej je sobie powtarzać? Kiedyś korzystałem mocno z Memrise, ale wiem, że są inne alternatywy - Anki czy Quizlet. Z czego wy korzytacie i możecie polecić?   

Statysta0piorunów

ja korzystałam z quizletu do nauki łaciny, bardzo fajne narzędzie. memrise miał trochę inne metody ale w sumie podobne mechanizmy

Pokaż więcej komentarzy (5)

Zawodowiec

w Hydepark

1piorunów

Czesc,

Znacie może jakiś platformę: netflix, amazon, czy coś, która ma opcje wyświetlania napisów w dwóch językach jednocześnie?

  

Zawodowiec0piorunów

@entropy_ Bardziej chodzi o oglądanie filmu czytając napisy angielskie. Jeśli nie zna się tłumaczenia to wtedy powrót 5 sekund wstecz i czytalbym tłumaczenie polskie u góry. Na upartego to mógłbym w PC tak ustawić i oglądać film, ale trzeba znowu szukać i dopasować napisy do filmu/każdego odcinka. Te platformy w większości seriali mają już napisy w obu językach, tylko nie da sie / nie wiem jak ustawić

Pokaż więcej komentarzy (6)

Specjalista

w Nauka

2piorunów

Jakiego jezyka zaczelibyscie sie uczyc i dlaczego? Szukam inspiracji  

Zawodowiec0piorunów

@wboden komunikuje sie przy pomocy jezyka angielskiego. Moj team jest zlozony z norwegow, badz sa w polowie norwegami- dla nich nie ma problemu zeby skakac pomiedzy jezykami. Swoja droga duzo rozumiem po norwesku, wczorajsza konferencje 2h ogarnalem przy duzym skupieniu.

Zawodowiec0piorunów

@wboden Zacząłem się uczyć rumuńskiego dla sportu. Nie znam żadnego języka romańskiego. Jak mi się znudzi albo się nauczę na tyle, żeby czytać artykuły w sieci to wrócę do ruskiego, bo to taki angielski za Bugiem.

Jeśli nie znasz angielskiego to ciśnij angielski, bo bez niego nie możesz partycypować we współczesnej cywilizacji.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Hydepark

4piorunów

Chciałbym was zaprosić do nowopowstałej, małej (na razie nie ma żadnych członków) grupki sprzedażowej z głównie używanymi książkami dla dzieci i młodzieży w języku angielskim - Books for kids. Jeśli kochasz książki, chcesz przekazać swoją pasję dzieciom a przy okazji rozwijać u nich znajomość języka angielskiego lub może sam(a) się go uczysz to na pewno znajdziesz tam coś ciekawego. Na razie tylko kilka pozycji ale kolejne są już w drodze (min. zestaw Gry o tron i Harrego Pottera). Ceny oczywiście do negocjacji, nie jestem nastawiony na wielki zysk. Po tym jak mama pomogła mi uporządkować domową biblioteczkę zajmując się pakowaniem i wysyłką grubo ponad 100 pozycji, pomyślałem, że można iść tą właśnie drogą. Jest na emeryturze i takie dodatkowe zajęcie sprawia jej frajdę a ja mieszkam w Szkocji przez co poszukiwanie i zakup książek mam ułatwiony. Jeśli ktoś ma sugestie odnośnie grupy to chętnie wysłucham. Będę bardzo wdzięczny za odwiedziny, udostepnienie i pioruna oczywiście:)

https://www.facebook.com/groups/457149063120934