TaxidriverGURU
16piorunówGry i zabawy z językiem Tajskim.
Lekcja pierwsza:
Syn nr.2 od kilku dni kaszle jak górnik na komisji lekarskiej.
Ze względu na wiek lekarze zabronili dawać syropów, więc postawiłem na cebulę i miód. Posiekałem nasz narodowy owoc, wcielałem rychtyš do słoika, zalałem miodem i zostawiłem na noc.
Dziś zaaplikowałem pierwszą ratę.
Teraz mówię do żony, weź podaj ten syropik, zaaplikujemy młodym.
Spytałem się jak by nazwała syrop z cebuli i miodu po Tajsku? -było by to หัวหอมน้ำผึ้ง czyli Hua hom nam pun.
W dosłownym tłumaczeniu uwaga…
“Dobrze pachnąca głowa, woda pszczoła”
Dziękuję, kurtyna w dół.
Pi⁎⁎⁎⁎lę, łatwiej się będzie Arabskiego nauczyć.
#naukajezykow #paszczakwtajlandii
Ps. Tak, młody się czuje lepiej.
Dobrze pachnąca głowa to cebula, woda pszczoła to miód. A mnie się zawsze niemiecki wydawał dziwny.
@Taxidriver tak działają azjatyckie języki. Prosta gramatyka i słowotwórstwo, a domyslaj się z kontekstu.
Miałeś mi kiedyś polecić autentyczna tajska miejscówkę w Blackpool, nadal czekam 🙃
@Sveg o kurde, sorry. 5 min
@Sveg wysłałem, 2 na wszelki wypadek:)
A z azjatyckimi językami wiem jak jest, ale dalej mnie zaskakuje jak można zrobić tak prosty język, aby potem wszystko niepotrzebnie skomplikować “własnym” alfabetem, tonami i słowotwórczą ekwilibrystyką.















