WatluszPierwszyFanatyk
72piorunów#lata90 #hejto40plus #hejto30plus #dzieci raczej nie #nostalgia kontynuujemy #preczzmitologizacjalat90
Dzieci jakieś takie szczęśliwsze były bez smartfonów i się sobą umiały zająć, nie to, co teraz... i szacunek do rodziców jakiś był. A od jednego lania pasem, to nic się nikomu nie stało.
Stary z pasem, matka darła mordę... tak wyglądała rzeczywistość lat 90. w wielu polskich domach. Z mojej perspektwy powiem, że miałem farta w loterii i trafili mi się rodzice nie stosujący przemocy. Natomiast z domów moich kolegów pamiętam nieobecnych ojców, którzy uruchamiali się tylko, gdy trzeba było opierdolić i marudzące matki ewentualnie matki-wartiatki. Mój kolega Adam potrafił od swojej rodzicielki dostawać regularny wpier...l łącznie z waleniem jego głową w ścianę za to, że np. zapomniał kupić chleba albo śmietany. Ale przynajmniej szacunek do rodzica był, prawda dziady? Nóż mi się w kieszeni otwiera jak słyszę o cudownych właściwościach pasa, albo klasycznego lania w dupsko. Dane z lat 90. nie napawają optymizmem. W tamtym czasie oprócz klasyki w postaci kontrolnego klapsa, dochodziło niemal jak w XIX w. do przypadków tzw. zaniedbań takich jak braki żywieniowe i brak dbania o podstawową opiekę zdrowotną dziecka. Poza tym obecna była przemoc seksualna włącznie z, jak to określają eksperci, przemocą seksualną komercyjną czyli dla finansowego zysku. Badanie kwartalnika "Medycyna Środowiskowa" opisuje przemoc wobec dzieci w tamtym czasie jako "zjawisko o dużej skali". Jednocześnie skala wzrostu związana była z pojawiającą się już świadomością społeczną i pierwszymi reakcjami na przypadki stosowania przemocy wobec dzieci. W 1997 ustanowiono nowy organ państwowy, którym był Rzecznik Praw Dziecka. Jednak działać zaczął on dopiero w 2000 roku. W 1995 roku powstało Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie czyli "Niebieska Linia". Tak fajnie się żyło.

@WatluszPierwszy Kiedyś spotykałem się z taką Sylwią i byłem u niej w domu. Jej ojciec - mechanik samochodowy - w ogóle ze mną nie rozmawiał. I tak się złożyło, że akurat siedziałem w kuchni, a ten ojciec szykował sobie jakieś jedzenie. Wiecie, były takie czajniki z gwizdkiem, stawiane na gazie - więc on zostawił ten czajnik i coś tam sobie kroił. Woda się już gotuje, gwizdek gwiżdże jak oszalały, więc postanowiłem zażartować, żeby przy okazji zagadać milczącego "teścia":
* Ta woda to się chyba zaraz ugotuje na twardo, hehe.
Jego reakcja mnie zupełnie zaskoczyła. Nie tylko się nie zaśmiał, ale zaczął na mnie wrzeszczeć:
* Cicho być! Milczeć! Jak śmiesz w moim domu, jak się nie podoba to wypad!
I takie tam. Patrzę na Sylwię i jej matkę - obie blade, wystraszone, milczące. Zrozumiałem, że w tym domu obie dostają regularne bicie za drobniejsze rzeczy. Serio wtedy mi przyszło do głowy, że mi facet prz⁎⁎⁎⁎⁎doli.
@WatluszPierwszy u mnie rocznik 88 pas jeszcze przez pewien czas był w użyciu, do czasu aż zacząłem się śmiać gdy mama wymierzała mi karę. Z kolei moja młodsza siostra rocznik 92 już nigdy pasa nie doświadczyła, także zmiana postępowała.
Natomiast pamiętam jaki to był strach, gdy się coś nabroiło i groziło lanie pasem. Winiłbym tu matkę, która groziła "wróci ojciec i dostaniesz pasem".





















