Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#ojcostwo

Gruba ryba

w Hydepark

16piorunów

Co to za piekna i wyborna paste w internecie dzisiaj znalazlem. Piekna jest, nie znalem jej :face_with_hand_over_mouth:

>W wieku 8 lat znalazlem w lesie male jajko, ojciec mi powiedzial, ze to jajo nietoperza i jeśli będę o nie dbal wkluje się Maly Nietoperz. Także sloik po jagodach przerobilem zgodnie z instrukcja ojca na male terrarium, umiescilem tam runo lesne, trochę wody w takim zbiorniku dla chomików na wypadek jakby się nagle wyklul i chcialo mu się pić.Tak zaczely mijać dni, codziennie go dogladalem po szkole, wszyscy znajomi którzy odwiedzali rodziców zawsze przychodzili do mojego pokoju robiąc sobie przerwę od picia wódki z sokiem pomarańczowym i jedzenia ciasta drożdżowego mojej mamy. Gratulowali, nazywali mnie malym botanikiem. Dni zamienialy się w tygodnie, jajo ani drgnelo, żadnych pęknięć na skorupie, myslalem, ze zrobilem cos źle i doprowadzilem do jego śmierci. Wtedy dopiero ojciec zdradzil mi, ze nietoperz nigdy się nie wykluje, bo to nie jajo tylko zaschniete gowno. Wszyscy znajomi rodziny wiedzieli o tym i przychodzili do mojego pokoju nie gratulowac mi nowego hobby tylko cisnąć bekę. Jak sobie przypomne to rzeczywiscie wychodzili cali czerwoni. Wszystkie zjazdy rodzinne zaczynaly się od historii jak w lesie znalazlem jajo nietoperza. To bylo 18 lat temu a dalej wujkowie 6 letnich gowniakow wyrzucają na halloween zdjęcia ich dzieciaków przegranych za nietoperze z dopiskiem ,,nienarodzony,,. 85 letni dziadek potrafili zadzwonić do mnie i sie spytac czy bylem juz w kinie na nowym Batmanie. Spytalem się raz rodziny czy może dac sobie spokój z tym. Wujek Franek, którego widzialem 2 razy na oczy powiedziano, ze to gówno bedzie meczylo mnie do końca. Wyakcentowal wtedy slowo gówno...
>

Fenomen3piorunów

Mi też przypomniała sie taka jedna historia. Jako mały chłopczyk wraz z tatusiem znaleźliśmy w lesie małego jeżyka.
Leżał pod kępką trawy i drżał z zimna. Zrobiło mi się żal jeżyka i poprosiłem tatusia, żebyśmy zabrali jeżyka do domu. Tata się zgodził, i tak jeżyk zamieszkal u nas. Bardzo dbaliśmy o jeżyka, poiłem go mleczkiem i dawałem mu najlepsze owoce. Jeżyk zajadał ze smakiem i nieraz - ku mojemu zdziwieniu, pomrukiwał z zadowoleniem.
Na zimę jeżyk - jak przystało na wszystkie porządne jeżyki - zapadł w zimowy sen. A na wiosnę jeżykowi urosły skrzydła, na czole
wyrósł róg i odleciał przez niedomknięte okno.
Wtedy stało się jasne, że wraz z tatusiem nie przynieśliśmy z lasu jeżyka, tylko jakieś c⁎⁎j wie co.

Gwiazdor

w Hydepark

114piorunów

Kiedy byłem w podstawówce, powszechne było mówienie "moja stara", "mój stary", "moi starzy" o swoich rodzicach.
Byłem małym bajtlem, który dopiero próbował zrozumieć rzeczywistość.

I tego akurat zrozumieć nie mogłem. Kochałem moją mamę, troszczyła się o mnie. Na dzień mamy robiłem dla niej laurki.
Ona zimą robiła dla mnie gorące kakao kiedy zmarzłem, robiła też takie kolorowe kanapeczki. Tato ciężko pracował, był i jest dla mnie wzorem odpowiedzialności i klasy. Mimo, że w domu się nie przelewało i mieszkaliśmy skromnie, to było bogactwo, którego bym na nic nie zamienił.

Jak mógłbym na podwórku mówić o Mamie "moja stara" i później spojrzeć jej w oczy?

Teraz przenoszę się do teraźniejszości.
Ogromnie kocham moje dzieci. Kiedy rodzi Ci się dziecko i widzisz je pierwszy raz, masz wrażenie, że znacie się od dawna. To Twój najlepszy przyjaciel. Do tego jest zupełnie niewinne i zdane na Ciebie. Z czasem staje się trochę niesforne, ale już razem żartujecie, bawicie się w zapasy, budowanie bazy, odkrywanie świata. Niesamowita przygoda, trwale zmienia człowieka.

I chodzę po necie, forach dla ojców, i widzę "kaszojad" albo co gorsza "gówniak". I nie pojmuję.

Mało, że nie licuje mi to z godnością tego małego człowieka, to jeszcze są to określenia, których używają ci, którzy gardzą rodzicielstwem. Uważają dzieci za gorsze wersje psieci, utrudnienie w zabawowym życiu piotrusia pana.
Każdy niech żyje jak chce, ale szacunek do własnych dzieci to absolutny grunt do tego, żeby poradziły sobie w dorosłym życiu.

I najgorszą robotę dla demografii robią paradoksalnie rodzice. Młodzi rodzice. W pracy tysiące razy słyszałem te egzaltacje i biadolenie, że dziecko trzeba odebrać, że znowu chore, że spać nie daje, itd. NIGDY nie słyszałem w pracy od młodego ojca zachwytu na tym, że ojcostwo to piękno warte trudu. Matki gadają dużo, więc może i coś pozytywnego. Wstawiają też obsesyjnie zdjęcia na FB, bo w jakiś sposób je to dowartościowuje. Ale ojcowie robią spory dysbalans w tym, jak pokazują ojcostwo.
Ojcostwo to genialna przygoda, będę o tym mówił. I zachęcam, warto.

Lider4piorunów

o ile to razy za gowniaka przynajmniej sie z kims poszarpalem o to, ze powiedzial "twoja stara" o mojej mamie. teraz zartobliwie mowie tak czasami na moja ukochana i gowniak tez potrafie powiedziec na syna, ale to totalnie nie jest zwiazane z brakiem szacunku, bo kocham ich nad zycie. po prostu mam wiecej dystansu.

natomiast powiedziec na mame "stara" nie przejdzie mi nigdy przez gardlo, nawet zartobliwie. na ojca stary przejdzie (mowilem do niego per gruby) w duzej mierze dlatego, ze "stary" to kapitanj na statku, a moj stary byl starym 😉

Pokaż więcej komentarzy (78)

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

Tomki, chciałem poruszyć temat dyscypliny w domu bo pomimo wielu sukcesów życiowych w tym temacie czuję się jak totalny ...

Mam 2 chłopców w wieku wczesnoszkolnym, bardzo kochanych i inteligentnych, w szkole radzą sobie świetnie (obaj w czołówce klasowej), ale w domu zachowują się tragicznie i z miesiąca na miesiąc jest coraz gorzej. Totalny brak szacunku do rodziców, odpowiadanie pyskowaniem, ignorowanie wszelkich próśb czy uwag. Osobiście zostałem wychowany w domu bez grama przemocy czy to fizycznej czy psychicznej a pomimo tego wystarczyło że przekroczyłem jakąś granicę przyzwoitości i jedno warknięcie ojca ustawiało mnie do pionu, przy moich dzieciach to totalnie nie działa. Coraz częściej przestaję nad sobą panować i muszę się bardzo powstrzymywać przed fizyczną agresją, moja żona niestety nie widzi problemu i co chwilę wymyśla coraz to nowe przyczyny takiego zachowania (a bo Święta teraz to dzieci się nudzą, a bo wróciliśmy z wakacji, a to po chorobie itp itd)... Czy jest tu ktoś kto miał podobny problem i pomoże mi znaleźć rozwiązanie?

# dyscyplina

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Lider1piorunów

@anonimowehejto jak w szkole aniołki, a w domu odstawiają coś takiego, to może problem z rozładowaniem emocji? W szkole się podporządkowują, a w domu to "wygotowują" na Tobie i żonie. Jakiś sposób na rozładownaie stresu i nadmiaru energii może?

Sum0piorunów

Nie na temat no ale cóż....
>obaj w czołówce klasowej
Nie ma znaczenia jak uczeń wypada na tle innych uczniów. Nie to świadczy o inteligencji i "radzeniu sobie dobrze".

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Modelarstwo

118piorunów

Dziś po pracy kupiłem od pewnego starszego małżeństwa zestaw modeli z PRLu (większość zafoliowana). Głównie jaki, łosie i inne popularesy. Ale są też ciekawsze modele jak BE-6 czy Tu-20.

W sumie 36 modeli. Kosztowało mnie to 150 zł i kupiłem to po to żeby wieczorami sklejać je z synem :) zabawa będzie przednia.

Jak dla mnie dobry deal.

Autorytet2piorunów

@Kocurowy łomatko, ale powiało komuną jak zobaczylem te pudełka i grafiki. Dobrej zabawy, ale do sklejania to się bardziej nadają takie nowoczesne modele. Tamte to bardziej do jakichś masochistycznych akcji 😉

Gruba ryba2piorunów

@Kocurowy dostałem na początku lat 90 taki model do sklejania od wujka. nie chu nic nie pasowało do siebie, te plastiki jakies powyginane, nie pasowały do siebie. zraziłem się do modelarstwa na całe życie :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (24)

GURU

w Hydepark

70piorunów

- Nakleję sobie tę naklejkę na pierwszą stronę, żeby pamiętać, że Cię kocham…
- Oooo słodka jesteś!
-… jak umarniesz

Także ten.. No..
Dzień dobry!

Gruba ryba38piorunów

@zuchtomek typowo. Mój syn też miał fazę na umarnięcia. Opowiadał mi i żonie o tym co będzie robił z naszym mieszkaniem jak umrzemy, że przyprowadzi panią i będzie mieć dzidziusia. Najzabawniejszy moment to wg mnie taki gdzie pokazałem synowi zdjęcie domu mojego ojca po skoszeniu trawy przez niego. Syn na to, że bardzo ładnie i chętnie by w takim domu zamieszkał jak umrze.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Debiutant

w Rodzicielstwo

20piorunów

O tym jak kobiety postrzegają swoich partnerów/mężów w roli ojca.

I o braku szacunku do mężczyzny.

Zacznę od krótkiej prywaty.

W lipcu dzięki metodzie IVF przyjdzie na świat nasze pierwsze dziecko. Mówi się, że na rodzicielstwo nigdy niema dobrego czasu i kiedy chce się samemu do czegoś dojść, żeby później mieć co przekazać dziecku, i nie chodzi tu tylko o kwestę materialną, ale i mentalną, ta droga może być nieco wydłużona.

W naszym wypadku właśnie taka była, ale nie tylko przez problemy natury medycznej, czy "bezrefleksyjne pyknięcie sobie bombelka", "są wygodni", "karierowiczka" lub najlepsze "co ty nie wiesz gdzie włożyć?" (choć w większości te teksty dotyczyły mnie). A to tylko część tego co słyszy para/osoba, gdy się nie mieści w sztywno wyznaczone ramy norm społecznych.

Może dlatego inaczej "świadomiej" podchodzimy z partnerem do kwestii rodzielstwa?

Bo o co w tym wszystkim chodzi czytając te fora, książki, komentarze, artykuły?

Mężczyzną, raczej sie niedowiem, bo tych artykułów, komentarzy czy książek nie piszą - a jak już coś napiszą to zrobią to źle, no bo co on może o tym wiedzieć? Przecież to my kobiety rodzimy dzieci. - samo to na starcie wkur...ia!

Dalej jest tylko gorzej.

W rodzicielstwie jest się razem, przynajmniej tak uważam ja.

Więc dlaczego odbiera się mężczyźnie możliwość bycia ojcem? Negowania, że źle zaklada pampers, źle uspokaja, źle karmi?

A później ma się pretensje, bo chłop nie pomaga, bo on nie umie, bo nie bierze czynnego udziału w opiece? No do chu...a, a kiedy miał się tego nauczyć, kiedy dałaś mu szansę na popełnienie własnych błędów?

Jakiś czas temu przeczytałam na jednej grupie wpis dziewczyny, która zapytała co byłoby fajnym prezentem dla męża po tym jak urodzi się ich wspólne dziecko.

To co przeczytałam w odpowiedziach sprawiło u mnie ciarki, dlatego przytoczę jeden komentarz w obawie o emocje:

"A za co ty mu chcesz dziękować? To ty byłaś w ciąży i znosiłaś ból porodu."

Jak ma się czuć facet czytając takie coś? Bo ja jako kobieta poczułam się bardzo źle czytając tak bezmyślną odpowiedź.

Całe to macierzyństwo w sieci, to matkowanie na grupach, sprawia, że człowiek traci nadzieję. Kobietą się od hormonu HCG w głowach popier...li.

Mężczyzna jest pomijany w obowiązkach "bo ja zrobię to lepiej"?

I tak pewnie zrobię to szybciej, może lepiej bo mam "większą wprawę", ale ten facet ma 50% praw do tego dziecka i też ma prawo decydowania i opiece.

To że ja wracam do pracy, a mój partner zostaje w domu z naszą córka nie świadczy o tym, że jestem zła mamą, a mojemu partnerowi zanikł penis.

To że mam inne podejście do karmienia piersią, nie znaczy że jestem nieczuła, i nie nadaje się na matkę.

Liczę na to, że stereotyp matki polki, delikatnie mówiąc - kwoki, zniknie. A kobiety zaczną szanować swoich partnerów i nie tylko jako ojców, ale jako mężczyzn.

Zawodowiec2piorunów

@YenneferV Po⁎⁎⁎⁎ne to wszystko, dzisiejsze mentalne zjebanie kobiet ale i facetow tez ( ͡° ʖ̯ ͡°) Na szczescie mam wspaniala zone, z ktora wlasnie dzielimy sie obowiazkami po rowno. I to doslownie a to ze wzgledu na moja prace. Pracuje na morzu w systemie 3/3 tygodnie. Jak jestem w pracy to ona naturalnie jest mama na 100% lecz gdy wracam, to ja przejmuje malego. Powiedzialbym tak na 95% bo zonka oczywiscie czasami z nim jest ale w 100% kapanie i przewijanie, zabawy. To mi daje szanse stworzenie tej wiezi z synem, nawet jak mnie tyle nie ma a mojej zonce szanse na odpoczynek i zajecie sie soba wiecej.. Wiadomo, spacery i posilki razem.

Gruba ryba1piorunów

@YenneferV nasza córka to moje pierwsze, a mojej partnerki trzecie dziecko. Mimo tego, że nie jestem na codzień w domu (kiedy mała była mała byłem tylko w weekendy) to jestem wdzięczny mojej partnerce, że nie strofowała mnie przy przewijaniu, kąpaniu, itd. Owszem zwracała uwagę jak popełniałem błąd ale tak chyba ma wyglądać nauka czegokolwiek. Czemu to doceniam? Myślę, że dzięki temu mam z córką coś, co nazwę więzią. Jak jestem w domu to "tatuś" jest chociaż jak córka zrobi coś źle i zacznę ja strofować to nagle o mamusi przypomina sobie.

O co mi chodzi? Cieszę się, że moja kobieta zaangażowała mnie na tyle ile się dało, we wszystko co związane z dzieckiem od samego początku.

Pokaż więcej komentarzy (9)