wielbuontGruba ryba
53piorunówMoje korpo właśnie wpadło na genialny pomysł, żeby mnie przerzucić z B2B na "atrakcyjny" śmieciowy UoP. Normalnie świetny deal, nie? Już widzę jak się to opłaca komuś, kto choruje raz na dekadę. Po co mam płacić za coś, z czego nie korzystam? Rocznie biorę maksymalnie tydzień urlopu, a tu nagle ktoś chce mi na siłę wcisnąć 26 dni. Kto to niby wykorzysta? Multisport i Luxmed kompletnie mnie nie interesują – lekarza odwiedzam raz na rok prywatnie, a siłownię mam pod domem. Poza tym, jak już się trafi jakaś grypa, to wolę po ludzku napisać, że dziś nie pracuję, niż błagać lekarza o zwolnienie. Żadnych dzieci nie mam, więc prorodzinne benefity i inne takie cuda są mi całkowicie zbędne. Na B2B spokojnie optymalizuję koszty, a na UoP muszę oddawać fiskusowi połowę wypłaty. Zdecydowanie wolę mieć kontrolę nad swoją kasą, niż finansować biurokratyczny bałagan. Serio ktoś myśli, że UoP jest lepszy? Ktoś z Was też miał taki genialny pomysł u siebie w firmie czy tylko moje korpo odleciało? #pracbaza #pracait
@wielbuont ubezpieczenie NFZ się jednak może przydać nagle, spontanicznie. Wypadki chodzą po ludziach, choróbska wymagające hospitalizacji także. Teraz nie chodzisz po lekarzach, ale nie wiadomo czy nie zaczniesz (oczywiście Ci tego nie życzę).
uop >>>>>>> reszta






