Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#pracbaza

Gruba ryba

w Dyskusje

14piorunów

Eh, trzeba by dzisiaj coś popracować. Miłego dnia smacznej kawusi.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

20piorunów

Dzisiaj ładna pogoda to stwierdziłem, że coś tam sobie pofruwa... nie, nie kosmonauta 😅

Tak jak pisałem wcześniej, robimy repowering części starych turbin. Pozostałe babcie będą wymieniane na przełomie 2026/27 na te same maszyny, które stawiamy teraz.

Gruba ryba1piorunów

Coraz dziwniejsze te Starshipy Elon robi :o

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Hydepark

14piorunów

Chca mnie przeniesc do innego zespolu,gdzie bede robil lzejsze fuszki za ten sam hajs- zgodzic sie?

Gruba ryba4piorunów

Brzmi jak podpucha. Zastanowiłbym się jak wygląda praca w tamtym zespole i czy nie zostaniesz gównodowodzącym i odpowiedzialnym za darmozjadów. Ale nie znam realiów Twojej pracy.

GURU4piorunów

@jajkosadzone "lżejsze fuszki, za ten sam hajs"

nie kumam w takim razie, po co pytasz?

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Hydepark

192piorunów

Wysłałem CV na rekrutacje, jedna rozmowa z HR, druga rozmowa merytoryczna była dziś. Fajny flow, przełożona wydaje się fajna, proponują 24% więcej sianka licząc z rocznymi bonusami, furka służbowa (na 99% szczegóły do ustalenia), praca zdalna przez 50% czasu, elastyczny czas pracy, być może sporadyczne podróże do NL, może i gdzieś dalej No i mi parę godzin po rozmowie dzwonią, że szykują dla mnie ofertę. Jeżu przecież to się dzieje tak szybko, czy jestem gotowy opuścić mój januszex? Czy jestem gotowy na nowe wyzwania? Może stare ku⁎⁎⁎⁎ołek lepszy niż nowe nieznane wody?

Tytan1piorunów

Kiedys moj nauczyciel przy podobnym temacie zapytal sie mnie czy na nowym stanowisku byloby cos czego do tej pory nie robilem lub czy cos z czym bym sobie nie poradzil a jesli nie a kasa jest wieksza to mam wybierac nowa prace. Zdecydowanie zgadzam sie z jego slowami.

Kosmonauta2piorunów
Jeżu przecież to się dzieje tak szybko, czy jestem gotowy opuścić mój januszex?

Chłopcze opuszczasz firme po tym ile dla Ciebie zrobiłem?

Pokaż więcej komentarzy (42)

Lider

w Dyskusje

92piorunów

Zamarzłem w drodze do

Lider11piorunów

@Yes_Man Ciekaw jestem, jakbyś, odpukać, wypiedolił się na lodzie jadąc na rowerze, czy by to przeszło jako wypadek w drodze do pracy czy jednak BHPowiec by uznał, że gość piedolnięty i wypadek z winy pracownika :upside_down_face:

Gruba ryba1piorunów

Ahh Batman, kiedyś obejrzę sobie z młodym dla przypomnienia

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Hydepark

66piorunów

11 lat w IT. Ostatnio dużo myślę.

Nie powiem że nienawidziłem każdej chwili. Były momenty kiedy coś zadziałało, kiedy rozwiązałem problem, kiedy system stanął na nogi. Ale to nigdy nie była pasja. To był sposób na życie. Dobry sposób - płacił, wychodził mi jako tako, dawał stabilność.

Na studiach uczyłem dzieciaki robotyki na LEGO Mindstorms. Sam to rozkręciłem - poszedłem do szkoły językowej z pomysłem, oni dali sprzęt i klientów, ja opracowałem program. Robiłem też szkolenia dla nauczycieli jak uczyć na tych zestawach. Ale to była "popierdółka", nie prawdziwa praca. Więc poszedłem w programowanie, bo to poważne, bo płaci, bo tak wypada.

I tak minęło 11 lat.

Java, C, Python, embedded, backend, CI/CD, Docker, Kubernetes. Międzynarodowe zespoły, praca zdalna, projekty dla automotive, rolnictwo precyzyjne, telematyka. CV wygląda solidnie. Zarobki? Nie narzekam.

Ale siedzę ostatnio nad code review i myślę - po co? Kolejna dyskusja o tym czemu zrobiłem X a nie Y. Kolejna obrona każdej linijki jakbym bronił pracy doktorskiej. Kolejny refaktor który trzeba tłumaczyć, testować, uzasadniać.

I nie chodzi o to że ktoś jest dla mnie nieuprzejmy. Nikt nic złego nie powiedział. Po prostu patrzę na to wszystko i czuję: dość. Spokojnie, bez dramatu. Po prostu dość.

Mam 35 lat. Spłacone mieszkanie, zero kredytu, trochę odłożone. Żona zarabia. Rok przeżyję bez problemu.

Ale nie o to chodzi.

Dotarło do mnie ostatnio jedno zdanie i nie mogę się go pozbyć z głowy: robię rzeczy których nie lubię za pieniądze których nie potrzebuję w strachu że stracę coś, czego tak naprawdę nie muszę mieć.

Mam siłę konia, zdrowie, głowę na karku. Znam skromne życie, jestem zaradny. Umiem gotować, majsterkować, naprawiać rzeczy, znam się na elektronice. Mogę pracować fizycznie, dobrze prowadzę pojazdy. Czego tu się bać?

Nie wiem jeszcze co z tym zrobię. Może wrócę do uczenia ludzi - kiedyś mi to wychodziło. Może coś zupełnie innego. A jak nie wyjdzie - ofert w IT nie brakuje.

Ale pierwszy raz w życiu mam luksus żeby się zatrzymać i pomyśleć. I chyba z tego skorzystam.

Osobistość1piorunów

@DexterFromLab to ja od drugiej strony - od zawsze chciałam być programistą i od kilkunastu lat jestem. Nadal mam z tego dużo frajdy, zmaganie się z czymś, układanie w głowie i w kodzie kawałków w jak najlepszy sposób, a potem działający, elegancki rezultat dają mi satysfakcję. AI tego nie zmieniło, i tak rzadko napisze coś z sensem, zwykle mam tę rozrywkę, że z politowaniem mogę mu pokazać "pacz, debilu, jak to ma być zrobione" - zdejmuje ze mnie głównie inwestygację i debugowanie.

Lat mam sporo więcej niż większość w tym wątku, do emerytury zostało mniej niż 10. Myślę, że istotnym czynnikiem jest to, że jestem w sensownym projekcie z dojrzałym zespołem. Z poprzedniej pracy zrezygnowałam, bo frustracja mi się wylewała uszami - nie widziałam żadnego sensu w tym, co robiliśmy. Teraz - jak renkom odjął. Na code review patrzę jak na dupochron, jeśli przejdzie jakiś babol, to jest to wspólna odpowiedzialność i nie ma pokazywania palcami, kto winny, tylko szukamy rozwiązania i sposobu, żeby problem się nie powtórzył. Kiedyś wysadziłam kawałek produkcji i miałam okazję przetestować, że to nie są czcze deklaracje.

Nie wiem, czy kiedyś mi się ta praca znudzi. Chyba nie, skoro po tylu latach i wielu frustrujących projektach jest nadal dobrze.

Gruba ryba8piorunów

Ja prawie całe życie zawodowe pracowałem w korpo. Tylko, że dużo mniej płatne niż poważne IT i praca na excelu i jakiś programikach do obsługi papierów i klienta. Potem dali mi mały 4 osobowy zespół do zarządzania i tak lata lecialy. Ja tam siedziałem bo było stabilnie ale motywacja szła w dół. W końcu miałem bardzo poważny kryzys, nie widziałem sensu w niczym, byłem blisko końca i to było straszne. Jak teraz o tym myślę to obudziłem się w ostatniej chwili.

W końcu rzuciłem wypowiedzenie bez żadnego planu i poszedłem na 6 miesięczne płatne L4. Stwierdzilem, że i tak nic gorszego się nie zdarzy. Załatwiłem zwolnienie od psychiatry żeby ZUS się nie przyczepił (co miesiąc płatne 150zł).

W między czasie odpoczywałem i zastanawiałem się czym się zająć. Lubiłem dłubać w drewnie i padło na to. Poszukałem pracy jako stolarz i zmieniłem robotę na fizyczną. Na początku było ciężko się przestawić, nie powiem. Jak w memie "inny świat, inni ludzie" ale się przełamałem i to była dla mnie dobra lekcja. W między czasie postanowiłem zbudować własną małą przydomową stolarnię. Rozbudowałem istniejące pomieszczenia gospodarcze z 25m2 na 100m2. Aktualnie mam stan zamknięty, jeszcze bez maszyn. (pomagał mi emerytowany sąsiad budowlaniec, któremu płaciłem na godziny). Budynek wyszedł 1 klasa, sam go murowałem, sam ocieplałem, kładłem klej i siatkę a teraz kładę wełnę na dach. Największej pomocy potrzebowałem przy budowie dachu.
Już samo zbudowanie budynku dało mi ogrom satysfakcji i jestem bardzo dumny z siebie.

Chociaż bardzo mało znam się na stolarce drewnianej to mimo wszystko stawiam wszystko na jedną kartę i idę w to na 100%. Póki co dalej pracuję u kogoś, a po pracy buduję swoje, by docelowo przejść na własną działalność.

Od kiedy znalazłem swój cel w życiu i namacalnie dążę do jego realizacji, jest mi dużo lepiej. Aktualnie mam 36 lat i czuję się jakbym zmartwychwstał i wiem, że mogę bardzo dużo. Dziś jest ciężko fizyczne ale super psychicznie. Mam konkretne cele, trzymam dyscyplinę i odnalazłem swój sens. Oczywiście nadal zdaję sobie sprawę, że jestem tylko nic nie znaczącym pyłkiem w wielkim świecie ale zmieniam cały swój i mojej rodziny świat na lepsze i to mi w zupełności wystarcza.

Pokaż więcej komentarzy (36)

Fenomen

w Hydepark

9piorunów

Poszedłem zanieść Cv myślę:"spróbuję będzie dobrze". Jednyne czego się dowiedziałem to:"nie przyjmujemy papierkowych" a w drugim miejscu "trzeba wysłać przez stronę bo to jest korporacja i nie można przez recepcję". A wysyłając mam 0% szans na rozmowę. Potwierdza się tylko, że nikt nie chce mieć ze mną do czynienia przez moje choroby psychiczne, złe nastawianie itd. Może przez traumy z wczesnego dzieciństwa moje Dziecko Cienia mnie sabotuje i tak naprawdę mnie przyjęli, ale ja tego nie zauważyłem.

Z pracą jest jak z kobietami czyli trzeba podejść i zagadać do 300 miesięcznie by mieć jeden pozytywny odbiór.

Wszyscy mi powiedzą, że to przez to, że całe życie niczego nie robię, nie myślę pozytywnie, źle próbuje.

GURU5piorunów

@Dudleus to że chodzisz z tymi CV to już dobrze bo starasz się coś zmienić. No ale tak jak chłopaki wyżej wspominali, lepiej wysyłać na maila, jak jest w firmie dział hr to najlepiej bezpośrednio do nich. A z papierkowym to jeszcze może być np taki problem, że to twoje CV zobaczą wszyscy, poza szefem (pracuje na sklepie i wiem jak to wygląda) a w jaki kierunek celujesz z robotą?

Fenomen1piorunów

@zjadacz_cebuli widziałem ogłoszenia na recepcję na siłowni to próbowałem

Pokaż więcej komentarzy (9)