hatti-vattiOsobistość
76piorunówJestem psiara, mam psa, też nadreaktywnego ale nigdy nie wpadłabym na taki pomysł jak poniżej.
Jesteśmy na warsztatach oddechowych. Oczywiście jedna baba musiała wziąć swoje psiecko...
Zero kontroli nad psem, już 2 osoby dziabniete, cały czas trzeba na tego kurwia uważać.
Jako jedyna zwróciłam uwagę że to nie jest odpowiednie miejsce dla takiego psa, to mnie prawie ludzie zlinczowali. Eh.

@hatti-vatti ech, w dawnych czasach nie do pomyslenia, zeby pchac sie z kundlem miedzy ludzi, a tu widze jeszcze, ze co najmniej dwie osoby zachwycone tym faktem (zaserduszkowana wiadomosc).
@hatti-vatti To jakaś nowa moda? Też to widziałem, że na zajęcia jogi i jakichś zajęć oddechowo-medytacyjnych przyszła młoda kobieta z psem (jamnikiem, ale w sumie to też pies, co nie?). Ciągle wychodziła i wracała do pomieszczenia, bo "psiecko" się kręciło z lewa w prawo. Ja w tych zajęciach nie uczestniczyłem, siedziałem na zewnątrz, ale chyba by mi medytacja nie wyszła, przy takich zakłóceniach. Do mnie ten jamnik też oczywiście przylazł, zaczął mnie obwąchiwać swoim mokrym nosem, czego ja nie znoszę. Psia mama oczywiście nie reagowała, przecież wszystkie psiecka są nasze i trzeba je kochać. 😠










