Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#psychologia

Autorytet

w Psychologia

58piorunów

I tak się zyje na tym Planetu...

---[ 004 ATENCJA, DRAMA I CYKL HEJTERA ]---

Ten wpis będzie się trochę różnił, od pozostałych, bo skupimy się na tzw. cyklu życia bloggera lub niedawno odkrytym, dzięki uzytkowniczce @GtotheG , cyklu życia Hejtera. Mowa o sytuacji użytkownika, który wspina się po szczebelkach popularności, by na pewnym etapie, zaliczyć kryzys, dramę lub aferę, najczęściej wybuchową i wulgarną, która kończy się usunięciem konta, banem lub po prostu zniknięciem. Nie będę tutaj nikogo diagnozował na odległość, ale opowiemy sobie jak w uogólniony sposób, psychologia widzi takie przypadki i jak to wygląda "pod maską". Zapraszam.

AKT I: Po co? 
Ludzie dołączają do społeczności internetowych z różnych względów, ale dla naszego tematu rozważymy dwa ogólne. Pierwszy, o którym opowiemy w innych aktach, to normalny użytkownik, który nie ma ukrytego motywu. Szukasz rozrywki, zabicia czasu, może rozmowy. Typem, który pojawia się równie często, jest osoba, która szuka w internecie ucieczki od problemów życia codziennego. Świadomie lub podświadomie, szuka akceptacji, odskoczni, poczucia przynależności, czyli kompensacji braków realnego świata. Nie ma w tym nic złego, ale należy mieć na uwadze, że takim użytkownikom dużo łatwiej jest doznać tzw. dysregulacji emocjonalnej, czyli stanu, w którym nie kontrolują swoich emocji w sposób zdrowy i konstruktywny. To, co zaczyna się, jako zdrowe poszukiwanie wsparcia i zrozumienia, może przybrać postać zastępczej rzeczywistości, która nie tylko nie oferuje rozwiązań w kontekście "realnego" życia, ale może pogłębiać problemy, które już istnieją.

AKT II: Atencja i uzależnienie. 
Chyba każdy z nas lubi być wysłuchany, a gdy widzi się masę piorunów, to trudno się nie uśmiechnąć. Podobnie jest z krytyką, choć tego pewnie nikt nie lubi. W pewnym sensie każde z tych zjawisk oddaje pewną część kontroli nad naszymi emocjami, innym członkom danej społeczności. Bywa... Uzależniające, a jego intensywność zależeć będzie od wielu czynników. Pewnie cię nie zaskoczę, że osoby kompensujące braki realnego świata, są na taki "nałóg" bardziej podatne, choć to nie jest do końca tak, że biegając maratony i mając idealne życie, jesteś w pełni odporny. Nikt nie jest, choć każdy z nas ma własny próg, w którym pilot ląduje w obcych rękach.

W najbardziej typowym modelu, w przypadku wystąpienia zalążków uzależnienia od atencji, pewne aspekty życia prywatnego, zaczną być ignorowane lub wręcz zepchnięte na boczny tor, by zająć się czymś, co w tym momencie pozornie przywraca równowagę. Użytkownik staje się aktywniejszy, możliwe że bardziej się uzewnętrznia, co po czasie spotyka się z pierwszymi przypadkami krytyki lub po prostu niezrozumieniem.

AKT III: Efekt spirali i pierwsze rysy. 
W tym momencie już na białym koniu wjeżdża dysregulacja emocjonalna. Lejce już dawno nie są w naszych rękach, a co gorsza ten stan wpływa na dostrzeganie pęknięć i rys w społeczności, czyli na początku drobnych rzeczy, które kolidują z oczekiwaniami, potęgują poczucie niezrozumienia i narastanie frustracji. Tu możemy zacząć dostrzegać wspomniany efekt spirali, czyli stan w którym negatywne myśli i uczucia wzmacniają się nawzajem, prowadząc do coraz silniejszych reakcji emocjonalnych. Te od jakiegoś czasu wykraczają poza świat wirtualny, utoksyczniając ten realny. Często zwraca się tu też uwagę na anonimowość, która może potęgować w pewnych sytuacjach poczucie izolacji i niezrozumienia. Na tym etapie przynależność i działalność w grupie lub społeczności, nie daje już takiego kopa, jak wcześniej, przeradzając się w bardziej destrukcyjny wpływ.

AKT IV: Upadek. 
Gdy dana osoba, często na podświadomym poziomie, uzna że przynależność do danej społeczności nie przynosi realnych rozwiązań, może zacząć wykazywać działania autodestrukcyjne. Zaczyna się często niewinnie, przeradzając powoli w sabotowanie własnej przynależności, tworzenie konfliktów, a w skrajnych przypadkach, "palenie mostów". To jest rodzaj bezpiecznika, który w zamyśle strzela, dla dobra użytkownika, by ten mógł odizolować się od źródła frustracji. Pewnego rodzaju reakcja obronna, świadoma, lub nie. Ten akt odłączenia się, choć często dramatyczny i z mojego doświadczenia, chamski, prowadzi do jakiejś refleksji. Przynajmniej w zamyśle.

AKT V: Pustka. 
Ta refleksja powinna prowadzić do zmian, jak to wspomniał jeden z użytkowników, wyjścia z domu, może aktywniejszego życia, w miarę możliwości. Nie zawsze tak się dzieje. Po "spaleniu mostu" pozostaje pustka, poczucie straty, izolacji, lub zwyczajnie ból, a problemy realnego świata nie znikają. Stąd niektórzy wracają i kontynuują czasem niekończący się cykl, powrotów i dram, choć w teorii, każdy z nich powinien dostarczać nowych przemyśleń.

Nic nie stoi na przeszkodzie, by ludzie, którzy rozpoczynają cykl z poziomu szczęśliwego życia nie wpadli w toksyczne sidła i przeskoczyli przez wszystkie akty. Jak pokazuje artykuł z części "Literatura", każdy z nas tego w mniejszym lub większym stopniu doświadcza.

---[ OUTRO ]---
To jest naprawdę uproszczona wizja, choć mam nadzieję, że nie na tyle, by coś wypaczyć. Nie jest to usprawiedliwienie dla dram, nie jest to roast ludzi z problemami. Nie jest to też diagnoza na odległość. Bardziej przestroga, dla tych, którzy chcieliby uniknąć domknięcia własnego cyklu, bazująca na obecnym stanie wiedzy psychologicznej.

Dajcie znać co myślicie o takich tekstach psychologicznych, w których czuję się znacznie pewniej, niż w pozostałych tematach, które ruszałem, choć uwielbiam wszystkie.

---[ LITERATURA ]--- 
W kwestii rozwinięcia tego tematu, a może raczej skupienia się na aspekcie podświadomej kompensacji i niezgodności biologicznych oczekiwań, z cyfrowymi doznaniami, możecie sprawdzić książki autorki Sherry Turkle. Więcej o aspekcie uzależnienia pisze Trevor Haynes w artykule Dopamine, Smartphones & You: A battle for your time. Efekt spirali znajdziecie pod hasłem "negative feedback loops". Koncept jest nieodłączną częścią terapii kognitywnych, a więcej jest w książkach Davida D. Burnsa. O działaniach autodestrukcyjnych w social mediach pisał Paul Zube, a trochę o tych powrotach, Adam Adler. Nie dam wam niestety konkretnych nazw, bo to i tak nie ma sensu po angielsku, a wbijając ich nazwiska w Lubimy Czytać, możecie sobie dobrać to, co będzie was akurat interesowało.

---[ TAGI ]---

Pokaż więcej komentarzy (13)

GURU

w Nauka

3piorunów

Horror jak lek, czyli dlaczego człowiek lubi się bać

Wydaje się, że chęć doświadczania strachu jest głęboko zakorzeniona w naszej ewolucyjnej przeszłości i bywa dla nas korzystna. Słychać warkot pił łańcuchowych, a mrożące krew w żyłach krzyki odbijają się echem od gęstej ściany drzew. Wiesz, że jesteś w Danii i zwiedzasz stanowiący atrakcję

Osobistość

w Hydepark

0piorunów

Ale trafiłem złoto... ( ͡° ͜ʖ ͡°) Serio, niektórzy myślą że kobieta to tylko cicha szara myszka bez własnego zdania, ktoś "taki", potem wypisuje takie pierdy ale gdyby coś podobnego mu zaproponowała jego dziewczyna zapewne gdyby ją miał to by było tak "Uuu, Ty to jesteś odważna w sypialni, cieszę się że przejmujesz inicjatywę i masz nowe pomysły zamiast leżeć jak kłoda" lub coś w ten deseń... niezła hipokryzja. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Choć odrobinkę prawdy w tym jest co typ pisze, social-media i seksualizacja kobiet poniekąd zrobiły swoje więc nie do końca bronię kobiet że typ racji nie ma bo nieco to wyolbrzymia... ¯\\(ツ)/¯ Więc może @GtotheG @moll zechcecie się nieco wypowiedzieć w tym temacie jak to widzicie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

     

Lider19piorunów

swiat nie jest bialo czarny. kobieta generalnie lubia jak facet w wielu kwestiach w zyciu przejmuje inicjatywe, ale to nie znaczy, ze wszystkie lubia byc mocno dominowane i chlostane w lozku. sa szare myszki, ktore nie maja kontroli nad swoim zyciem, sa na niskim szczeblu w pracy, wiec w lozku lubia dominowac nad facetem, bo moga miec kontrole. sa tez kobiety, ktore maja odwrotnie, a sa ktore w ogole k⁎⁎wa nie wpadaja w te kanony. eh, zeby doroslym ludziom takie rzeczy tlumaczyc.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Autorytet

w Hydepark

13piorunów

Czytam sobie czasami o seryjnych mordercach. Często ich działanie jest motywowane traumami, zaburzeniami typu schizofrenia (głosy mu kazały), motywami religijnymi czy seksualnymi zaburzeniami. Są jednak przypadki gdy dana jednostka zwyczajnie lubi mordować ludzi. Jest to dość zadziwiające, że tego typu impulsy mogą się w człowieku pojawić gdzie ktoś może zwyczajnie odczuwać satysfakcje z czyjeś śmierci. Erich Fromm wspominał w jednej ze swoich książek, że sadyzm nie musi mieć podłoża seksualnego. Jung zawsze mówił, że człowiek posiada wewnątrz psyche swoją mroczną stronie opisywaną jako archetyp cienia. Jest ona zbiorem wszystkich naszych wypartych impulsów, które postrzegamy jako negatywne. Człowiek według niego jest okrutną istotą z natury, ale to ukrywa za maską persony. Przypadki gdzie całe grupy poddawały się działaniom nacechowanych bezsensownym okrucieństwem zdają się również tego dowodzić. Więc być może faktem jest, że każdy ma potencjał do bycia seryjnym mordercom, ale większość umie się kontrolować. Przyznam jednak, że ciekawi mnie wasza opinia w tym temacie.

  

Gruba ryba0piorunów

@Al-3_x słyszałeś, lub czytałeś o eksperymencie milgrama?
Polecam zaznajomić się z przebiegiem, bardzo wymowne wnioski nt ludzkiej, zazwyczaj podłej natury

W głównej mierze bezkarność sprawia, że człowiek przekracza moralne granice.
Zupełnie inaczej ma się sprawa, gdy dosięgną go konsekwencje.
Gdy czytałem krótkie biografie seryjnych morderców, każdy złapany jeśli nie został skazany na karę śmierci lub dożywocie, zmieniał modus operandi ze względu na konsekwencje jakie go dosięgły.
Czego się jednak mieliby obawiać zbrodniarze wojenni? :<

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Nauka

15piorunów

Marnuje swój śmieszny potencjał i tracę życie. Motywując się złą pogodą przestałem biegać, przez co wpadłem w kilkumiesięczną stagnację. Prokastynacja - to uczucie kiedy chcesz zająć się czymkolwiek co zabierze cię od pracy, a w twojej głowie trwa wojna. Walczysz z samym sobą, a po przegranej bitwie przychodzą wyrzuty sumienia, spada samoocena. Odkładanie jest tymczasową ucieczką przed stresem, która w efekcie obniża poczucie własnej wartości, tracisz szacunek do samego siebie, tracisz do siebie zaufanie. Prokastynacja ma jeszcze jeden haczyk, kiedy już podejmiesz decyzję że odłożysz coś na później, to chwilowo opada cały stres i napięcie, dlatego że ty nie mówisz sobie że nie zrobisz czegoś w ogóle, tylko że zrobisz to ale jutro. Największym paradoksem jest to że ciągle odkładanie czegoś na później kosztuje nas więcej energii niż samo wykonanie zadania. Większość odwlekania odbywa się bez uzasadnionego powodu; energia, wysiłek, skupienie - łączymy to z nudą i bólem. Zwykle szukamy łatwych rzeczy które dają natychmiastową przyjemność, co odbywa się kosztem osiągnięcia długoterminowych celów. Postrzegamy określone zadanie w swoim umyśle za jeszcze trudniejsze niż jest w rzeczywistości, dlatego do tej energii, wysiłku, skupienia dochodzi jeszcze niepokój, przez co w ogóle unikamy zadania. "Największą przeszkodą w życiu jest oczekiwanie, które zależy od jutra i marnuje dzień dzisiejszy. – Seneka,,. Odkładając zadanie na "później" oddajemy naszą kontrolę nad przyszłością zwykłemu przypadkowi. Obecnie widzę zbyt dużą rozbieżność między tym kim jestem a osobą którą chce się stać. Wiem że schemat jest prosty; motywacja-> działanie. Chodzi o zapoczątkowanie czegoś co prowadzi do dalszych kroków, tak jak umycie zębów inicjuje wyjście do pracy tak od 6 dni zaraz po założeniu butów wychodzę biegać.

Osobistość5piorunów

Bardzo tęsknię za pieskami, gdybym przestał emigrować chciałbym znowu znaleźć takiego przyjaciela. To prawda że spacer z pieskiem wyciąga do ludzi. Pieski mają dużo plusów, np. posiadanie pieseła jest dla kobiet bardziej atrakcyjne niż bycie po studiach, oczywiście nie jest to jedyny powód dla którego warto mieć psa Xd

Pokaż więcej komentarzy (4)

Koneser

w Psychologia

10piorunów

Dobry wieczór.

Jak dobrze wiecie, ludzie czasem podążają za piorunującymi. Ktoś wam da pioruna, a wy sprawdzacie "od kogo oni są".
Tak też było w moim wypadku i poczytałem kilka wpisów użytkowniczki @koniecswiata publikującej ciekawe wpisy na tematy kształtowania własnej osoby.

Temat, który chciałbym poruszyć jest związany z nazwanym teraz przeze mnie "pielęgnowaniem traumy". Oznacza to krótko mówiąc sytuację, w której po praktycznym dostosowaniu się do życia, ktoś po trudnym przeżyciu wciąż ocenia swoje poczynania w kontekście przeżytego "mocnego kopa".

Powiedzmy, że może to być kara więzienna, długa hospitalizacja, odłączenie od społeczeństwa z różnych innych powodów, psychiczne załamanie. Człowiek po jakimś czasie siłą rzeczy ocenia to czego doświadcza w kontekście traumy. Jeżeli trudne wydarzenie odcięło go od jakichś możliwości, bardziej przeżywa powrót lub trudności w ponownym przeżywaniu tego, co kiedyś go cieszyło.

Jednak co, kiedy mija czas, człowiek się asymiluje, ale dalej ocenia wszystko w kontekście swojego dawnego problemu?

Np. sądzi, że może żądać mniej, bo lepiej, że cokolwiek ma. Że jest, niezależnie od sytuacji, szczęściarzem, bo było gorzej.

Czy człowiek powinien całe życie czuć się jakby wstał z martwych, czy raczej w pewnym momencie powinien zakopać swoją przeszłość i raczej czerpać z życia tak, jakby nic się nigdy nie wydarzyło? Czy może powinien wybudować własny pomnik, który będzie czcił do śmierci? Oczywiście są sytuacje, które pozostawiają piętno aż do śmierci, ale nie wszystkie mają taką moc. Nie czuję się osobą kompetentną do stawiania ostatecznych wniosków, ale może ktoś miałby ochotę przedstawić swoją wizję na postawione zagadnienie.

Nawiasem mówiąc, ostrożnie z tymi piorunami 😉

   

Osobistość1piorunów

Po traumie/mocnych przeżyciach masz szerszą skalę porównania do trudności w życiu. Chyba każdy, kto otrze się o realne widmo śmierci, bardziej docenia życie i mniej się przejmuje „pierdołami”. Można to przekuć na swojego rodzaju stoicyzm.

Pokaż więcej komentarzy (30)

Gruba ryba

w Tibia

7piorunów

Dropnęły mi BoHy z Necro. Czyste hormony szczęścia. I zacząłem się zastanawiać czy podobnie się czują hazardziści jak im się uda coś wygrać?

Różnica taka że w  wydaję 30zł na PACCa i albo dropną albo nie dropną, mogę sobie czerpać endorfinki aż się stamina nie wyczerpie (2h dziennie z bonusem, maksymalnie 42h pod rząd). A w jednorękiego bandytę w końcu przegrasz wszystko łącznie z krzesłem na którym siedzisz bo tak działa matematyka xD

 proszę by ktoś kumaty z  mnie ewentualnie wyjaśnił jeśli mój  zawiera jakieś błędy merytoryczne w sprawie uzależnień

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Książki

62piorunów

Niby wszyscy rozumiemy rosyjską mentalność, ale nadal nie brak głosów zdziwienia nad tym, jak ruscy mogą tak pokornie, z pochyloną głową, iść na pewną śmierć i nie protestować, nie buntować się.

Przytoczę więc fragment z kolejnej książki, która po raz kolejny tłumaczy ten fenomen.

Andrzej Nowak
Polska i Rosja. Sąsiedztwo wolności i despotyzmu X-XXI w.
>Trudno jednak zaprzeczyć, że dwuipółwiekowe panowanie mongolskie przesyciło kulturę polityczną ziem ruskich specyficzną postawą absolutnego strachu przed zwierzchnią władzą,
>która jest w stanie wyciąć w pień całe miasta, kiedy tylko spotka się z najmniejszym przejawem nieposłuszeństwa.
>
>Z tej perspektywy na ziemiach ruskiego ,,ułusu" (tak nazywano terytorialną dziedzinę spadkobierców Czyngis-chana, którzy panowali nad Złotą Ordą) utrwalała się swoista postawa: wobec władzy absolutnej chana
>— wsje chołopy: wszyscy są niewolnikami, nawet książęta ruscy, którzy kornie pielgrzymują do stolicy chanatu, by uzyskać tam dyplom pierwszego kolaboranta (tzw. jarłyk) albo wypić puchar z trucizną.
>Władza jest po to, żeby wdeptywać społeczeństwo w błoto.
>A społeczeństwo próbuje ten stan cierpliwie znosić. To, co już w pewnym stopniu wiązało się z najazdem, z obcym pochodzeniem „wareskiej" władzy nad Słowianami, w czasach pierwszych wieków istnienia Rusi Kijowskiej uległo dodatkowemu nasileniu pod panowaniem mongolskim.
>I to tworzyć będzie trzecią, poza naturalnym sporem terytorialnym, religijno-cywilizacyjnym przedziałem na granicy między prawosławiem a łacińską Europą, oś napięcia między Rusią a sąsiednią Polską.
>Polska będzie swoją kulturę polityczną rozwijała w tym czasie w kierunku przeciwnym: przywilejów wolności gwarantowanych najpierw dla stanu duchownego, potem rycerskiego, w końcu po prostu kulturą obywatelską - republikańską, dla niektórych oligarchiczną, ale na pewno nie autokratyczną, na pewno nie płaszczącą się przed władzą.

    

Gruba ryba6piorunów

@Opornik   Turański charakter narodu rosyjskiego, to nic nowego. Wystarczy poczytać Feliksa Konecznego "Cywilizacja turańska Rosji"( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Ciekawostki

11piorunów

Dzisiaj mam dla was mały trailer projektu audio, o którym przynajmniej kilka osób mogło u mnie przeczytać. W tym przypadku temat był tak rozległy, że jest to połączenie Sowich Syndromów i Dziwnych Historii.

Zaczniemy od krótkiej opowieści, by potem wejść w ciekawą historię bardzo nieoczywistej przypadłości.

Audio jest już nagrane i w trochę lepszej formie, niż to niżej, które kleiłem na szybkości. Grafika jest nagrywana w 4 klatkach, dlatego będzie się zniekształcać, z szacunku do waszych limitów internetowych.

Zostały drobne szlify nagrań, połączenie z tłem muzycznym, które też już jest gotowe i ostatnie szlify tekstu.
Gotowy projekt będzie w 2 formach, audio i tekstu, choć z góry zaznaczam, że to około 11 tyś znaków, co przekłada się na okolice 15min nagrania.

https://streamable.com/54823q

     

GURU4piorunów

Bardzo fajna praca, ehh i takie prawdziwe, codzinnie siedze w tej zjebanej robocie przed tym zjebanym monitorem i tak jak neo szukam bo wiem ze cos jest nie tak, to nie moze byc to, to nie moze byc zycie. I czekam az moja trinity podejdzie i wyszepcze mi do ucha « Snisz Neo ».

Pokaż więcej komentarzy (7)

Debiutant

w Dyskusje

2piorunów

   

Ogólnie nie wiedziałem jak to otagować ale może jest dobrze. Od razu zaznaczę że pisałem o tym na wykopie ale zostało to uznane za troll/pastę, mam nadzieję że tu będzie inaczej. Otóż po prostu chciałem zapytać czy jestem jakiś pier..nięty czy normalny inaczej? A może to po prostu zboczeństwo/dziwny fetysz?

Do rzeczy. Od małego pociągały mnie stopy. Kiedy miałem 6 lat, moje ciotki miały po 20 więc były hot laskami. Wiem że to nienormalne, ale mając 5 lat jarały mnie ich stopy. Na przykład jedna z ciotek sobie poszła gdzieś boso i jak wyszła to zacząłem wąchać podłogę dokładnie w tym samym miejscu na którym przed chwilą nadepnęła. Pamiętam też takie jakby buto klapki w których młodsza z ciotek chodziła bez skarpet. Wkradałem się tam jak nikogo nie było i zacząłem je najpierw wąchać a potem lizać. Minęło prawie 20 lat a ja to pamiętam jakby było wczoraj. Pamiętam też ten obłędny zapach... Potem jeszcze lizałem inne jej klapki ale te pierwsze to było czyste złoto.

Kolejny przypadek ze stopami to już starsza ciotka. Jak miałem z 7 czy 8 lat to już mieszkaliśmy w nowym domu ale raz poszliśmy nocować z bratem do dziadków gdzie ciotka mieszkała no i spaliśmy z nią w jednym łóżku. Poszedłem do łazienki a jak wróciłem to wszedłem "w nogi" w sensie z tyłu kołdry i zacząłem wąchać jej stopy tak w miarę dyskretnie. 7 czy 8 lat... To chore. Przynajmniej tak mi się wydaje. Do dzisiaj jak się widzimy to mam takie wrażenie że patrzy na mnie i myśli: O, stupkarz.

Czasem w podobnym wieku byliśmy u dziadków to te ciotki sobie leżały na kocu na plecach i robiły nam "samoloty" w sensie podnosiły stopami do góry. Ja pamiętam że za wszelką cenę szukałem kontaktu z ich stopami przez moje dłonie i wiem, że mega mnie to podniecało. Nie wiem czy miałem wzwód, w tym wieku wątpię, ale wiem że byłem na maksa podjarany...

Mam tez w głowie obraz jak młodsza z ciotek (przypominam około 20 lat) leżała na brzuchu i się opalała i widać było jej podeszwy stóp. Nie pamiętam jednak czy je powachalem ale wiem że miałem na to dziką ochotę.

Ostatnia sytuacja żeby nie przynudzać to też podkradłem się do jej pokoju, wziąłem zdjęcie oprawione w ramkę, wszedłem pod kołdrę i zacząłem to zdjęcie całować... Też byłem podniecony. Przypominam, dzieciak lat 8 czy już 10. Nie przyszło mi to samemu na myśl tylko zrobiłem to od razu po tym, jak zobaczyłem taką scenę w filmie.

No i to by było na tyle jeśli chodzi o dzieciństwo. Raczej nie myślałem wtedy o pusi, d⁎⁎ie czy cyckach. Szalałem na punkcie stop. Ale czy to normalne w tym wieku? Raczej nie.

Teraz mam 23 lata i wydaje mi się że to wszystko poszło za daleko. Dalej uwielbiam stopy, są dla mnie bardziej podniecające niż cycki czy d⁎⁎a (oczywiście ładne i zadbane, brzydkie mnie brzydzą), ale doszły inne... nie wiem, dziwności? Podnieca mnie plucie mi na twarz i do ust, lizanie mnie po twarzy, bicie i wyzywanie, squirt wylany również na mnie, jedzenie przeżutego przez ładna dziewczynę żarcia, lizanie odbytu i wiadomo, siuni również, lizanie stóp, nie ważne czy świeżych czy nie, wąchanie kobiecych majtek i skarpet po całym dniu...

A jeszcze przypomniało mi się że w szkole podkradłem koleżankom trampki z szafki. Zapachy były obłędne, ale rozumiem że dla innych to obrzydliwe. No cóż, dlatego piszę tego posta...

Ktoś powie że każdy ma jakiś fetysz ale czy to normalne co opisałem? Czy to normalne że jak jeszcze nie chodziłem do zerówki aż jarały mnie stopy? Ku..wa... Na nawet zacząłem oglądać jak laski srają facetom do ust i mnie to podnieca...

Niby seksuolog jest od tego, ale jest mi zbyt wstyd żeby iść tam i mówić mu o takich rzeczach, po drugie też jakoś nie odczuwam że to mi utrudnia życie, wręcz jest bardziej przyjemne, ale mam wrażenie że to nie jest normalne i chciałbym się po prostu upewnić... Czasem nie mogę się pohamować i piszę do lasek z insta o znoszone skiety...

Pokaż więcej komentarzy (9)

Kosmonauta

w Psychologia

2piorunów

Drogi wstydzie,

Dziękuję ci.

Dziękuję, że byłeś tam, kiedy cię potrzebowałam.
Dziękuję za to, że kazałeś mi zakrywać moje nieporządane części.
Za pomoc w ukrywaniu tych "złych" części, których inni ludzie nie chcieli.
Lęki. Wątpliwości. Smutki. Bóle.
Tych dziwnych, niepokojących, "niecywilizowanych, nienormalnych" myśli.
Kazałeś mi je stłumić. Odwrócić od nich uwagę.
Stworzyć personę, maskę.
Być "kimś innym".

Dziękuję ci. Uratowałeś mnie, jak sądzę.
Uratowałeś mnie przed karą. Od wyśmiania.
Od zaniedbania. Przed wtargnięciem.
Od bycia dręczoną, zranioną, porzuconą.

Uratowałeś mnie przed osądem.
Od horroru odrzucenia.
Od terroru utraty miłości.
Potrzebowałam cię wtedy, tak.
W mojej niewinności. W moim niedoświadczeniu.

Tak, myślę, że mogłeś uratować mi życie.
Byłeś wspaniałym i lojalnym towarzyszem.
Dziękuję ci. Chylę czoła przed twoją mocą.

Ale teraz, wstydzie, już cię nie potrzebuję.
Jestem gotowa ujawnić światu moje prawdziwe ja.

Nie mogę dłużej żyć w kłamstwie.
Chcę, by inni poznali prawdziwą mnie. By zobaczyli ten "bałagan" w moim wnętrzu.
Te niewygodne myśli. Te 'mroczne' uczucia.
Te "wstydliwe" części...
które być może wcale nie są "wstydliwe".

Chcę teraz porzucić tę postać.
Zobaczyć się w świetle dziennym.
By móc być kochaną za to, kim naprawdę jestem.
Niebroniona. Niezabezpieczona. Prawdziwa.

Prawda, jestem przerażona!
Zapewniłeś cudowną ochronę, wstydzie!
Bez ciebie czuję się taka roztrzęsiona, surowa, niepewna.
Taka bezbronna. Ale też tak cholernie żywa!

Ruszam w Nieznane.

Dziękuję ci, wstydzie.
Dobrze wykonałeś swoją pracę.
Wiedziałam, że zawsze starałeś się tylko pomóc.
Po prostu już cię nie potrzebuję.

Możesz mnie odwiedzać, kiedy tylko zechcesz.
Możesz nadal mi doradzać.
("Zawróć! Schowaj się! Wycofaj się! Zamknij się! Dopasuj się! Pozostań mała!")

Ale nie będę ci już dłużej posłuszna.
Nie będę twoją niewolnicą.
Odbieram swoje życie.

Znalazłam nową kochankę.
Nową przewodniczkę.
Nową najlepszą przyjaciółkę:

Siebie samą.

Jeff Foster

    

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

A cały czas słyszę, że nie ma w tym kraju problemów z alkoholem, szczególnie na Hejto.

Co zatem zrobimy? Promocja na wódę w marketach za 9.99 zł xD

       

Czy alkohol w Polsce jest zbyt tani?

  • Tak38% (34 głosy)
  • Nie53% (48 głosów)
  • Zdecydowanie, czas na 60% akcyzę9% (8 głosów)

90 głosów

Osobistość0piorunów

@cyber_biker tylko idioci myślą, że cena alkoholu ma wpływ na spożycie. Jest już na tyle drogi, że mam kilka źródeł dostępu do bimbru. Wcześniej się nie opłacało robić na handel. Rośnie szara strefa, ale kwik idiotow jak widać wciąż duży xD

Fenomen1piorunów

@cyber_biker 
>A cały czas słyszę, że nie ma w tym kraju problemów z alkoholem, szczególnie na Hejto.
W jakim uniwersum takie rzeczy słyszysz? XD

Pokaż więcej komentarzy (52)

Osobistość

w Hydepark

8piorunów

Jeden z lepszych materiałów opisujących zderzenie z rzeczywistością młodszego pokolenia które naogląda się za dużo Tik-Toczka, Instagramka i Fejsbuczka a potem kwik dlaczego jestem przeciętny! Gość wstrzelił się idealnie w 10! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

https://www.youtube.com/watch?v=YWyE-G4plAI

    

Pokaż więcej komentarzy (18)

Fanatyk

w Hydepark

11piorunów

Największy pasożyt człowieka? Koty i psy! Od tysiącleci “bezczelnie” nas wykorzystują
Trudno wyobrazić sobie kotka, który chodziłby na spacery z myszką, czy aligatora, który karmiłby rybki! Nie może być również mowy o miłości do kleszczy lub pcheł, które liczne gatunki zwierząt noszą na sobie.
Są to przykłady popularnego w przyrodzie pasożytnictwa, czyli zwiększania własnego sukcesu reprodukcyjnego kosztem innego gatunku.

  

https://www.focus.pl/artykul/najlepszy-pasoyt-czowieka

Pokaż więcej komentarzy (25)

Osobistość

w Hydepark

1piorunów

Jak to widzicie? Mam koleżankę z  z którą się bardzo lubimy, 12 lat starsza ode mnie z 3ką dzieci. Że ma do roboty w tym samym kierunku to sobie razem jeździmy to raz ja, raz ona, po pracy na jakieś zakupy razem, do urzędu jak któreś chce etc. No i ludzie "gadają" że ona ze mną kręci / ja z nią kręcę. Ja mam w pi^dzie i wali mnie to co gadają ale ona może mieć problemy bo ma zazdrosnego męża, ktoś mu coś z d⁎⁎y nagada na FB i może mieć kobieta problemy, co robić? Mąż na ukrainie więc raczej to nie to że mi wpierd^li, bardziej że może mieć kobieta jakieś kłótnie czy inne nieprzyjemności...

  taguję też 

Pokaż więcej komentarzy (17)

Osobistość

w Hydepark

3piorunów

Mamy rok 2024. Zostaje wprowadzone prawo "60ki", jeśli masz więcej jak 60 lat jesteś humanitarnie eksterminowany. Oszczędność pieniędzy, miejsca na ziemi i zasobów naturalnych. Od tej reguły są wyjątki dla osób za ogromny wkład w naukę i rozwój technologii. Nie ważne czy jesteś biedny czy bogaty, prawo obowiązuje jednakowo.

  

Pokaż więcej komentarzy (35)

Osobistość

w Hydepark

5piorunów

SZKOŁA TORTUR dla niegrzecznych dzieci - bardzo długi i dobrze opisujący materiał co działo się za zamkniętymi drzwiami "szkoły" Elan w latach 1970 - 2011 w USA... obejrzałem całość z myślą że to pewnie tylko clickbaitowy tytuł i zaraz to pewnie wyłączę, cóż, myliłem się i obejrzałem do samego końca... ( ͠° ͟ʖ ͡°) Jest nawet archiwalne AMA z Reddit odpowiadających przez byłych uczniów tej "szkoły"

https://www.youtube.com/watch?v=9BZ6AEzUZsI

    

Osobistość

w Hydepark

20piorunów

Podejrzewam u siebie ADHD.

Muszę wyrzucić to z siebie. Mam juz swoje lata i leczę się psychiatrycznie od 2 lat ale nie wiadomo na co, teoretycznie na dystymię. Ale to nie o tym.

Przypadkowo trafiłem na podcast o ADHD:

https://youtu.be/qgwVr0WgSAw?si=MZi-yvcLmjqtQg91

Słucham, słucham no i prawie wszystko pasuje do mnie. No po prostu conajmniej 80% objawów opisywanych to ja. Jestem daleki od przypisywaniu sobie chorób o których akurat czytam czy słucham. Ale tutaj po prostu pasuje idealnie.

No to dobra, zapiszę sie do specjalisty, który zajmuje się ADHD u dorosłych... Zajęło mi 2 miesiące zanim się zdecydowałem zadzwonić. Ogólnie to jest trudne dla mnie. No i niestety najbliższy wolny termin w czerwcu... Umówiłem się...

No nic, przeboleję. Porozmawiam o tym z moim aktualnym psychiatrą...

Ale naprawdę mam duży żal, że psycholog nie zauważył tego. Że psychiatra nie zauważył tego. Że nikt nigdy nie zwrócił na to uwagi...

Nie winię ich za to, tylko mam żal, że ten problem praktycznie jest niewidzialny.

Więc przesłuchajcie ten odcinek i popatrzcie się na najbliższych, podzielcie się tym linkiem ze znajomymi.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID:
Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Fenomen3piorunów

@anonimowehejto dołącz do grupki na fb "adhd dla dorosłych" w plikach poszukaj lekarzy zajmujących się diagnozą, są tam również opinie na ich temat. Może uda Ci się znaleźć termin szybciej. Ja dostałem diagnozę w 2-3 tygodnie od podjęcia próby. Dziękuję @youmpjet bo dzięki tobie ruszyłem z miejsca, dowiedziałem się co mi jest i skąd to wszystko się bierze. Jeszcze trochę i w końcu dostanę leki.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Autorytet

w Przegryw

6piorunów

Skoro mamy walentynki to chciałbym poruszyć temat związków. Mam bowiem spory problem z blackpillem. Mianowicie bierze on na warsztat przekonanie, że ładniejsi, lepiej zbudowani i bogatsi mężczyźni łatwiej zdobywają potencjalne partnerki po czym je absolutyzuje do skrajności. Koniec końców u wielu osób pojawia się wręcz przeświadczenie, że seks uprawia jakiś promil mężczyzn o wyglądzie modela, sylwetce Schwarzeneggera z dwoma metrami wzrostu. Jest to oczywiście głupie bo i przeciętny samiec ma jak najbardziej szanse na zdobycie dziewczyny. Wystarczy wyjść na ulice by to zobaczyć.

O ile mogę się zgodzić, ze istnieją pewne biologiczne tendencje, które wpływają na nasze upodobania co do określonego wyglądu osobników płci przeciwnej to działają one w sposób bardziej skomplikowany niż się to fanom blackpilla wydaje. Porównam to do kwestii naszych nawyków żywieniowych. Istnieją dla przykładu ludzie którzy lubią pizze z ananasem (ja) albo sernik z rodzynkami choć duża część społeczeństwa za tym nie przepada. Są też ludzie którzy wolą sok jabłkowy, albo pomarańczowy. Niektórzy wolą lody czekoladowe, a inni waniliowe. Z bardziej radykalnych przykładów to my się oburzamy o jedzenie robaków ale są plemiona które traktują to jako normę. W niektórych krajach je się też psy czy koty choć my czulibyśmy się czymś takim zniesmaczeni. W tym przypadku oprócz biologi działa tu również sama kultura, która również na nas wpływa czemu blackpillowcy wiecznie zaprzeczają.

Podobnie jest z doborem partnerów. Choć większość mężczyzn może woleć duży biust u kobiet to część woli małe piersi (na przykład ja). Są mężczyźni którzy wolą niskie partnerki, a inni wysokie. Gusta są więc różne, a blackpill to uogólnia. Dochodzą do tego też różne fetysze, a nawet kwestia odmiennej orientacji seksualnej, która w ogóle wywraca nasz sposób dobierania partnerów. Nie da się więc tu wyprowadzić jakieś jednej stałej co do tego jaki typ osoby lub jedzenia preferujemy. Jesteśmy stosunkowo różni.

Po drugie osoby które kierują się wyglądem możesz spotkać u obu płci (powiedziałbym, że u mężczyzn nawet częściej choć to może wynikać z faktu, że jesteśmy w tym uczciwsi xD). Wciąż jednak nie tylko sam wygląd się liczy bo mimo wszystko charakter też ma znaczenie. Szczególnie gdy planujesz dłuższy związek. To nas właśnie odróżnia od zwierząt. Uważam więc, że przeciętny mężczyzna z interesującą osobowością i stabilną sytuacją życiową wciąż może sobie spokojnie kogoś znaleźć nawet jeśli nie wygląda jak idealny samiec alfa. Po prostu może to być dla niego trudniejsze.

   

Osobistość1piorunów

Blackpill obalilem sobie już dawno samodzielnie swoim przykładem.
192cm, szerokie barki i cute babyface - jakieś części kobiet się podobam fizycznie co widać po tym jak się patrzą i jak "łakną kontaktu" , nawet zdarzyło mi się by same pierwsze go inicjowały w rzeczywistości, ale to niczego nie zmienia bo u większości kobiet po dość krótkim zapoznaniu " nie czują chemii". Podejrzewam że wyczuwają spektrum autyzmu ( jeszcze nie zdiagnozowane ale większość się zgadza). Nawet jak któraś się skusi, bo pociąg fizyczny jest silniejszy to maślane oczka szybko znikają i relacji pomimo sporych różnic w wyglądzie na plus dla mnie nie daje się utrzymać.

Krótko mowiąc można się podobać fizycznie ale nie oznacza to że kobiety poczują zauroczenie a dla wielu kobiet jest to niezbędne by wejść w związek.
Według mnie to czy któraś poczuje zauroczenie jest miksem wielu cech zarówno fizycznych jak i psychicznych w tym bardzo ważna rolę odgrywają wzorce/traumy z dzieciństwa.
Zauroczenie jednak mija a wtedy by utrzymać związek ważny jest charakter.

Ważne jest też środowisko gdzie ludzie się poznają. Co innego jest gdy poznaje się np w szkole/na studiach gdzie te interakcje są naturalne, w takim środowisku znaczenie wygladu jest mniejsze niż na tinderze bo oprócz wygladu widać jest też wiele róznych rzeczy, mniejsza jest też konkurencja, daje to pole do manewru przeciętnym ludziom.

Na tinderze zaś wygląd ma kluczowe znaczenie, odsiewa się kandydatów w pierwszej kolejności po wyglądzie, do tego proporcje facetów do kobiet , ilosc kandydatów jak i samo to że łatwiej jest napisać niź złapać kontakt w rzeczywistości działają mocno na niekorzyść. Ale nadal, sam wygląd nie załatwia sprawy jak głosi Blackpill, bo będzie się miało pary, niektóre nawet będą pisać pierwsze i prowadzić rozmowę ale jak przyjdzie co do czego to spierdolenie umysłowe ( ͡° ͜ʖ ͡°) zablokuje szansę na związek. W przypadku przeciętnego mocne zaniżenie standardów na tinderze - polowanie na wieloryby może pomóc zbudować stabilny związek , od autystyka nawet one uciekają ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

18piorunów

"Jeśli mieliście kiedyś znieczuloną nogę to wiecie że czasami mózg potrafi dostać "error". Do dzisiaj pamiętam jak leżałem przed zabiegiem, zgiąłem swoją nogę, czułem że jest maksymalnie zgięta. Dostałem znieczulenie, popatrzyłem w dół i nagle uświadomiłem sobie że utknąłem z poczuciem zgiętej nogi. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ktoś ją już dawno wyprostował, podniósł, poruszał nią, a ja dalej tkwiłem z tym wrażeniem zgiętej nogi... jak jakiś program w komputerze który przestał odpowiadać, jedyne co byłem w stanie pomyśleć to "hmm... fascynujące" ." ( ͡° ͜ʖ ͡°)

https://www.youtube.com/watch?v=4upFQVg2rPA

  

Pokaż więcej komentarzy (3)