Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#ratownictwomedyczne

Lider

w Filmiki z wojny

18piorunów

>Ci, którzy ratują życie. W filmie wykorzystano materiał agencji prasowej Anadolu Agency
[18+]
Filmik opublikowany przez 59. Brygadę Piechoty Zmotoryzowanej Sił Zbrojnych Ukrainy
https://mikuuuus.sldc.net.pl/59brygada/e85b22b7f90ace3887aef6753e1dd3ff.html
      

Pokaż więcej komentarzy (1)

GURU

w Wiadomości Świat

9piorunów

Szef pogotowia z Włoch ukarany za to, ze pracował za dużo podczas pandemii. "Czuję się głęboko zraniony"

Karę administracyjną w wysokości 27 tysięcy euro musi zapłacić dyrektor pogotowia w Bari na południu Włoch za to, że pracował za dużo podczas pandemii COVID-19 - podały media. Oburzony lekarz napisał list do prezydenta Sergio Mattarellego przypominając, że w jego szpitalu wyleczono w czasie tego

Osobistość

w Ratownictwo medyczne

21piorunów

Na przestrzeni mojego życia tylko dwa razy chciałem skorzystać z soru. W obydwu przypadkach nie otrzymałem pomocy. Ostatniej nocy był ten drugi przypadek. Boli mnie biodro, takiego bólu jak ostatniej nocy nie doświadczyłem nigdy, myślałem że przetrzymam do rana ale tylko się nasilało. Pierwszy raz krzyczałem z bólu, jestem prawie pewny że mam naderwany mięsień ale po prostu się bałem i nadal się boję że dzieje mi się nieodwracalna krzywda. W końcu w tej agonii zacząłem ubierać spodnie z planem zadzwonienia po karetkę, zajęło mi to około pół godziny. Wiecie co usłyszałem? Że mam sobie wziąć nurofen. Powiedziałem że jestem sam w domu i nie posiadam żadnych leków przeciwbólowych. Starego c⁎⁎ja nic to nie obchodziło, karetka nie przyjedzie. Jestem ciekaw ile ekip wysłał do kilku obszczanych żuli, swoich stałych bywalców, po raz 50. Ja na przestrzeni swojego 30 letniego życia chciałem skorzystać drugi raz. Głód, brak wody i jedzenia w końcu poderwały mnie z łóżka i piszę ten wpis. Boli trochę mniej ale ja tego tak nie zostawię. Zgodnie z tym co jest napisane na stronie rządowej miałem prawo uzyskać pomoc. Kiedy można wezwać karetkę? Między innymi "urazy kończyny dolnej uniemożliwiające samodzielne poruszanie się.". Powiem tak, nie wierzę w waszą przysięgę a najprawdziwsze oblicze swojego piorącego psychę zawodu pokazaliście podczas słynnej afery "łowców skór". I nie mówię tego bazując tylko na przypadku z dzisiejszej nocy. Nienawidzę tego kraju i was znieczuleni socjopaci. Wyłem w telefon z bólu, czuję się upokorzony.

  

Pokaż więcej komentarzy (44)

Lider

w Filmiki z wojny

29piorunów

>Wróciliśmy do kraju, reorganizujemy się. Mamy chwilę na przejrzenie materiałów z minionej rotacji. Tak wygląda robota medyka bojowego na pierwszej linii. Dzięki Waszemu wsparciu ten żołnierz jak i wielu innych przeżyło. Dzięki!
>PKO BP S.A. 22 1020 4900 0000 8302 3555 3747
[18+]
:flag-pl::flag-ua:
Filmik opublikowany przez Damiana Dudę
https://pomf2.lain.la/f/syhz1l7x.mp4
       

Pokaż więcej komentarzy (4)

Specjalista

w Hydepark

0piorunów

Chłopki i chłopaki, przez ostatnie 4 dni leżałem w łóżku borykając się z gorączką, ogolnym osłabieniem i litrowymi potami podczas snu. W moim sąsiedztwie sporo osób też zachorowalo (w większości dzieci)
Teraz mi niby przeszło(bez antybiotyku, only Fervex i ibuprofen) chociaż nadal mnie Makówka napierdziela i oczy
Ale mam taki problem, że moje ciśnienie zawsze oscylowało w okolicach 135-145/80-90 a teraz wynosi od 105-120/65-75
Nie wiem co o tym myśleć i czy spodziewać się śmierci podczas snu, ale jako hipochondryk - martwi mnie ten niezwyczajny spadek ciśnienia XD

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Ciekawostki

86piorunów

Jak uratować się samemu od zadławienia gdy nikogo nie ma w pobliżu.

Mam nadzieję, że nikomu się nie przyda, ale każdy powinien oglądnąć krótki film instruktażowy.

 

https://youtu.be/Op2TjTQs7X0

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Marynarz

51piorunów

Ostatni wypadek lodzi podwodnej z turystami w srodku wywolal niemale poruszenie wsrod ludzi. Pomijajac cala fale bolu d⁎⁎y i hejtu wylewana na uczestnikow (w sumie nie ma sie co dziwic) wiele osob przezywa jak straszna musiala byc to smierc i co czuli ci biedni ludzie. Warto wiec przyblizyc pewien temat, ktory poniekad zwiazany jest z moja ostatnia wrzutka o “confined spaces”. Mowilismy, ze jednym z zagrozen jest hipoksja, czyli niedotlenie organizmu. Spadajaca zawartosc tlenu w powietrzu powoduje swego rodzaju oglupienie, nie jestesmy w stanie wykonac najprostszych zadan, nie rozumiemy co sie do nas mowi, jestesmy uposledzeni, pozniej zmeczeni i zwyczajnie zasypiamy. Takze ci ludzie oprocz panicznego strachu, poki jeszcze bylo 19-21% tlenu w powietrzu, pozniej za wiele nie rozumieli i nie czuli. Zeby to bardziej zobrazowac zalaczam filmik, ktory zawsze pokazuje kursantom. Obejrzyjcie do konca, ostatnia minuta powoduje ciarki.

https://youtu.be/XcvkjfG4A_M

GURU3piorunów

@bartek555 A to nie jest tak, że zanim zabraknie tlenu, to się zatrujesz CO2? Chyba, że na takich łodziach podwodnych mają jakieś pochłaniacze - to by było logiczne.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Dyskusje

89piorunów

Wczoraj o 15:30 zawiozłem Babcie na wizytę u kardiologa, po krótkim badaniu ten stwierdził, że Babcia ma zapalenie płuc i na cito do szpitala na SOR - prześwietlenie płuc + badania krwi. No myślę spoko, damy radę ...

O 16 byliśmy w kolejce oczekujących na SOR,

O 18 kolejka zaczeła się przesuwać,

O 20 weszliśmy na SOR i zostaliśmy zarejestrowani - zbadali ciśnienie, puls, saturacje

O 22 kupiłem babci bułkę(kanapkę) i wodę - pojechałem do domu.

O 7 zadzwoniłem co dalej ? - zrobili inhalacje - czekać na lekarza

Do tej pory (prawie 10) ponoć dostali coś do jedzenia. Czekać na lekarza

Prawie 90 letnia osoba z zapaleniem płuc spędza noc na krześle na SORze.

Nie mam pretensji do Lekarzy, Ratowników to nie ich wina że jest ich za mało, mimo że są na pierwszej linii. Winny jest zarządzający i Ci którzy ich wybrali.

Pamiętajcie o tym, kiedy będziecie jesienią wybierać. Wy też kiedyś możecie trafić na SOR.

    

Gruba ryba4piorunów

@Fulleks uwierz gorsze przypadki czekają po wiele godzin, tutaj jest potrzebna rozłożona na lata reforma, niestety nikt się tego nie podejmie bo łatwiej wypłacić 15stkie na kredyt przyszłych pokoleń i dalej kraść.

Osobistość2piorunów

Mój tata ma problemy z sercem od prawie 3 lat, wszystko zaczęło się od powikłań po covidzie. Przez pierwsze dwa lata problemów z którymi systematycznie trafiał na sor lekarze wmawiali mu, że nic mu nie jest, bo ich zabetonowane mózgi nie potrafiły zrozumieć, że jak ktoś ma objawy nie wpisujące się jakaś konkretną jednostkę chorobową to może by trzeba było poszukać jednak głębiej albo się z kimś skonsultować. Dopiero rok temu trafił do młodej pani kardiolog która od kopa skierowała go na ablację rozwiązując 3/4 problemów jakie miał. Pozostałą część miała w lutym rozwiązać jeszcze jedna operacja, na którą został skierowany już w październiku na CITO. Mamy prawie kwiecień, dalej czeka na te operację bo wiecie co? Bo dyrektor szpitala wszedł w jakąś polityczna przepychankę z kierownikiem anastezjologow w efekcie czego wszyscy anastezjolodzy się zwolnili. Nie ma anastezjologow, nie ma operacji. I tak czeka sobie mój tata aż łaskawie zadzownią i poinformują go, że ta operacja na CITO może się odbyć. Ten kraj to gówno, a służba zdrowia nie istnieje. Co lepsi lekarze już są za granicą, bo nasz rząd ich przegonił, nam zostały konowały. A za parę lat będzie jeszcze lepiej jak wyjdą pierwsi absolwenci kierunków lekarskich z niemedycznych uczelni które stworzył czarnek...

Pokaż więcej komentarzy (41)

Kompan

w Hydepark

13piorunów

Moja walka o poprawę komfortu życia, wyjście z  , pewnie jakieś historie  i luźne przemyślenia bede wrzucał pod tagiem więc proszę śmiało czarnolistować/obserwować

Cieżko jednoznacznie stwierdzić kiedy zacząłem mieć problemy z samym soba, z poczuciem bezsensu, smutkiem, złością. Wydaje mi sie, ze będzie to okres końcówki studiów-początku pracy na pełen etat czyli okolice 2018 roku. Od tamtej pory moj stan psychiczny to sinusoida, bardzo kiepskie tygodnie przeplatane znośnymi, czasami dobrymi. Najlepiej wspominam okres ostrego treningu na siłowni który trwal 1.5 roku, regularny trening 3-4x w tygodniu, liczenie kalorii itd. Pomimo odbytej przerwy jednak nigdy nie udało mi się złapać tego samego rytmu i teraz jak już sie zmuszę, żeby wyjsc na siłownię to nie czerpie z tego żadnej frajdy.

Mocno dojechał mnie czas pandemii, jak każdego z resztą. Z tym okresem mam jednak duży problem, z racji pracy w pogotowiu ratunkowym, a w czasie samej pandemii tez na oit covidowym mialem stały kontakt z ciężko chorymi, duszącymi sie ludźmi. Ale to nie to mnie dojeżdżało, najgorsze były i są wszechobecne posty ludzi w internecie negujące fakt istnienia pandemii, porównywanie covid do przeziębienia, nazywanie medyków zbrodniarzami i inne cyrki. Najpierw brałem udzial w dyskusjach, potem poblokowalem tagi na wykopie ale nadal raz za czas przeczytam jakiś „oświecony” wysryw, często na facebook i realnie mnie to złości. Nigdy wcześniej nie sądziłem, ze internetowy hejt jakkolwiek jest w stanie mnie dotknąć.

W ostatnim czasie moim ratunkiem od totalnej nudy i stagnacji jest nauka gry na gitarze.

Mam spoko nauczyciela, aczkolwiek wymaga ode mnie trochę nauki teorii muzyki, kiepsko mi to idzie i jestem na siebie wściekły, ze mimo poświęconego czasu nadal nie ogarniam np. nazywania dźwięków na gryfie.

Zdemotywowany po dzisiejszej lekcji poszedłem pobiegać z psem. Tu niestety porażka, psiak bardzo nie chciał współpracować, wkurzyłem się i do rozpoczęcia dyżuru nocnego na którym właśnie jestem wegetowałem. Próbowałem pograć albo poczytać ale nie mogłem sie skupić dłużej niż 5 min.

Kiepski dzień, trochę takie „chce ale nie mogę”.

No nic, nie poddaje się-to dopiero drugi dzień od mocnego postanowienia poprawy jakości życia:) Może coś pożytecznego zrobię dzisiaj w pracy to trochę uratuje cały dzień, zobaczymy.

Tak w ogóle dziwnie się pisze o swoim życiu, dniu. Ciekawe jak to będzie mówić o tym w 4 oczy terapeutce, ale podchodzę do tego na chillu. W sumie do pierwszej wizyty jeszcze 3 tygodnie:P

Kompan1piorunów

@Basement-Chad taaa, teraz juz ogarniam temat bedac trybikiem w chorym, popsutym systemie zwanym ochroną zdrowia. Wtedy nie bylem jeszcze swiadomy pewnych rzeczy 😉

Kompan1piorunów

@Basement-Chad bedac zupelnie szczerym to nie mam pewnosci, co do tamtej diagnozy. Dla mnie to na ten moment bez roznicy-wiecej zamierzam sie dowiedziec w trakcie psychoterapii, a teraz dzialam sobie na wlasna reke. Widze jak dobrze psychoterapia wplynęła na moja dziewczyne, mam nadzieje ze przy odrobinie zaangazowania ja tez sie ogarne. Jak terapeutka uzna, ze powinienem ponownie zbić pione z psychiatrą to tak zrobie

Pokaż więcej komentarzy (18)

Mistrz

w Książki

14piorunów

110 + 1 = 111

Prywatny licznik: 9+1=10

Tytuł: Pogo

Autor: Jakub Sieczko

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Dowody na Istnienie

ISBN: 9788365970015

Liczba stron: 120

Ocena: 9/10

Na kolejny rzut książka krótka, ale rewelacyjna. Autor jest lekarzem ze specjalizacją w anestezjologii oraz intensywnej terapii, przez 6 lat był także ratownikiem medycznym pracującym przede wszystkim na warszawskim Grochowie. Opowieść (bo nie do końca reportaż, choć tak go finalnie kategoryzuję na górze) moim zdaniem rewelacyjnie pokazuje codzienność osób pracujących w tym nieszczęsnym zawodzie (od razu przepraszam wszystkie osoby się tym zajmujące, jeśli czują się tym zwrotem urażone).

Bo pogo (pogotowie ratunkowe, dla jasności :P) nie wybiera, pogo po prostu jedzie. Nie ważne czy do osoby w podeszłym wieku, która wie, jak "wymusić" przyjazd ratowników, czy do małej nagle umierającej dziewczynki, do ludzi bardzo majętnych, jak i do śmierdzących żuli, do osób z pierwszych stron gazet, jak i do osób znanych właściwie tylko ratownikom. I nie ważne, czy (wbrew medialnej "rzeczywistości") jest to setna tego dnia "rutynowa" wizyta, czy zdarzenie, o którym będzie się pamiętało latami — zgłoszenie jest, trzeba jechać. Komuś powiedzieć o tym, że ukochana osoba właśnie umarła, a komuś innemu wytłumaczyć, że tego typu zgłoszenia po prostu blokują możliwość dojechania ratownikom tam, gdzie ich obecność jest zdecydowanie niezbędna. A w międzyczasie rozwinąć setki bandaży, przeprowadzić dziesiątki wkłuć, wyczuć parę rozkładających się od dni/tygodni zwłok, etc. I z tym wszystkim ratownicy najczęściej niestety zostaną sami, bo system takimi rzeczami jak zdrowie psychiczne się nie zajmie. A to jak łatwo się domyślić często skazuje na alkohol, depresję, innego rodzaju problemy — nawet od takich kwestii autor nie stroni, za co bardzo głęboko się kłaniam

I właśnie też z takich względów książka nie jest do końca reportażem — jest to bardziej coś w rodzaju autoterapii, gdzie autor z jednej strony opisuje swoje przypadki, ale stara się patrzeć również na swoje wnętrze i emocje, używając przy tym nieraz wręcz literackiego(?) języka, przez co książkę, mimo bardzo dużej ciężkości faktów, po prostu dobrze się czyta. Duża polecajka ode mnie leci :smiley:

Może ktoś z tutejszych ratowników książkę czytał i będzie chciał się na jej temat wypowiedzieć? Będę bardzo wdzięczny :smiley:

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/

    

Mistrz1piorunów

@bojowonastawionaowca O, czytałam! Szczerze, jest do według mnie jedna z lepszych książek, napisanych przez ratoli (porównując z nieudanym "Ratownikiem", tę da się czytać). Choć - niestety - większość poruszanych tematów powtarza się w książkach ratowników, i ta nie jest inna, i każda ma to wspomniane przez Ciebie piętno autoterapii. 😉 Ale taki zawód.

Mocarz

w Hydepark

17piorunów

Od lat słyszę tubalne głosy pielęgniarek, ratowników medycznych itd. narzekające, że tak mało zarabiają.

A przecież muszą mieć studia skończone. Ratownicy jeszcze niedawno nie musieli, pielęgniarki troszkę dawniej.

Studia trudne, w sumie niewiele się różniące od lekarskich. Dużo materiału, pamięciówka itd.

W dodatku przeciążenie pracą, bo niedobory kadrowe, bo chętnych do pracy brak.

Wszystko powyższe to prawda.

Nie dziwię się im, że przy takich wymaganiach im stawianym, chcą lepszego wynagrodzenia.

Zastanawiam się jednak nad czymś innym, a mianowicie, kto lobbuje za tym, żeby studia pielęgniarskie/ratownicze były obowiązkowe do wykonywania tych zawodów? Domyślam się, że tylko uczelniom jest to na rękę. Robią przy tym krzywdę dosłownie wszystkim pozostałym.

A zastanawia mnie to, bo do wykonywania tych zawodów absolutnie, w żadnym wypadku studia nie są potrzebne. To są normalne zawody rzemieślnicze. Powinny być szkoły zawodowe (kiedyś były) lub co najwyżej technika (jeszcze niedawno były), które kształcą w takich kierunkach. I od razu rozwiązałyby się dwa problemy: niskich płac oraz deficytu chętnych do pracy.

* Czym zajmuje się pielęgniarka? Opieką nad chorym. Mycie, wymiana kroplówek, opatrunków, zastrzyki, podawanie leków itd.
* Czym zajmuje się ratownik medyczny? Ogólnie pojętą pierwszą pomocą.

Wszystkie powyższe czynności należące do tego personelu to czynności stricte rzemieślnicze. Nie wymagają zaawansowanej wiedzy medycznej, nie wymagają wieloletnich studiów.

ONI O NICZYM NIE DECYDUJĄ.

Od decydowania, administrowania lekami, zlecania badań, analizy wyników, od tego wszystkiego jest lekarz. Pielęgniarka czy ratownik palcem w bucie kiwnąć nie mogą bez zgody lekarza.

Najważniejsza w czynnościach, które podejmuje przedmiotowy personel medyczny jest praktyka. Niepotrzbna jest znajomość anatomii człowieka po łacinie. Niepotrzebna teoria działania leków. Niepotrzebna biochemia, genetyka itd. To wszystko jest wiedza bezużyteczna.

1-2 letnie przeszkolenie praktyczne w 100% wystarczyłoby do wykonywania tych czynności. Trochę niezbędnej teorii i wio.

Jak jest teraz? Wymagane studia to oczywiście konieczność ukończenia liceum i zdania matury. Razem daje to minimum 7 lat nauki, by zostać pielęgniarką/ratownikiem.

* 7 lat straconych po to, żeby zarabiać średnią krajową.
6 lat straconych potencjalnych zarobków - ile to pieniędzy? Licząc po dzisiejszej średniej, to 6x12x4800 = 345 000 zł! Czystej gotówki, na rękę!*
* 7 lat obciążenia finansowego rodziców.
* 7 lat kompletnego braku produktywności i generowania sztucznego zatrudnienia kadry nauczycielskiej, aby tych ludzi edukować kompletnie zbędną im wiedzą!
* 3 lata mniej stażu pracy do emerytury.

A teraz w przypadku zawodówki: po 2 latach szkoły, w trakcie której półtora roku to już płatne praktyki, do roboty.

* 6 lat zarobków do przodu.
* 3 lata więcej stażu pracy do emerytury.
* 6 lat więcej produktywności, odciążenia rodziców.

No i po zawodówce ta średnia krajowa to już nie najgorzej, wielu chętnych by się znalazło.

Dziękuję za uwagę.

       

Kompan0piorunów

@Serek_Niehomogenizowany Ratownik o niczym nie decyduje? Być może, ale na oddziale szpitalnym (i kiepskim, niezorganizowanym SOR). W karetce odpowiedzialnosc na ratowniku jest olbrzymia i decyduje on o bardzo wielu rzeczach-o lekach, wykonaniu lub nie danej procedury, o zabraniu lub nie do szpitala, a jesli bierze do szpitala to jeszcze dobrze, zeby wybral odpowiednią placówkę. Umiejetnosci praktyczne oczywiscie sa rownie wazne(czasami mniej czasami bardziej).
Z mniej popularnych rzeczy osobiscie wykonalem 2x kardiowersje elektryczna, stymulowałem przezskórnie, odbarczyłem odmę prężną, przeprowadziłem skuteczne RKO dzieciaka urodzonego w melinie. A gdzie w tym te wszystkie zabezpieczone drogi oddechowe, „standardowe” RKO, mnostwo podanych lekow, zinterpretowanych EKG, skutecznego leczenia bólu-od zlamanej rączki u kilkulatka po terminalnie lezacego pacjenta z nowotworem. Wszystko w zespole w skladzie 2x ratownik medyczny.
W ogole nie chodzi o jakies chwalenie sie, to moja praca. Ale chce pokazac ze TOTALNIE W C⁎⁎J sie mylisz w tezie, ze ratownik medyczny to niesamodzielny zawód od wykonywania polecen kogos innego. Nowoczesna medycyna ratunkowa opiera sie na lekarzach w szpitalu, ratownikach MEDYCZNYCH w karetkach (medycznych wielkimi literami, bo ty masz chyba wyobrazenie ratownikow pierwszej pomocy/KPP w karetkach). Sam piszesz, ze zajmuja sie „pierwsza pomoca”. Nie, ratownicy medyczni na miejscu zdarzenia udzielaja medycznych czynnosci ratunkowych.
Nie wypowiadam sie o pielegniarkach, zostawie to pielegniarce. Nie wypowiadam sie tez o poziomie wiedzy bo jest bardzo roznie. Znam bardzo zlych lekarzy pracujacych w systemie, znam tez kozaków medycyny. Sa ratownicy ktorych w zyciu nie chcialbym zobaczyc w swoich ostatnich chwilach, ale sa tez prawdziwi ratunkowi wariaci 😉 Z pielegniarkami tak samo, nowoczesne pielegniarstwo to cos duzo wiecej niz podcieranie d⁎⁎y.
Ogolnie szkodliwy wpis ale nie oskarzam cie o zle intencje, wydaje mi sie ze po prostu nie do konca wiesz o czym piszesz.

Mocarz0piorunów

@ratollo wiem o tyle, że mam całe grono bardzo dobrych kolegów, którzy są ratownikami, ze stażem pracy po 15 lat. I podzielają mój ogólny pogląd na potrzebę, a raczej jej brak, studiów wyższych do wykonywania tej pracy. Pracę pielęgniarek i ich zadania miałem okazję wielokrotnie obserwować, tak się nieszczęśliwie złożyło.
Rozumiem, że zabolało Cię to, że napisałem, że o niczym nie decydujecie - odebrałeś to w jakimś stopniu jako deprecjonowanie Twojej pracy i zadań, ale ja nie miałem takich intencji. Naprawdę, studia lub ich brak nie czynią z nikogo bardziej/mniej wartościowych ludzi. Nigdzie też nie stwierdziłem, że to nieodpowiedzialna praca. Po prostu, robicie to, co akurat należy zrobić, ale tylko niezbędne minimum potrzebne tu i teraz, a podejmujecie decyzje, bo w zespole nie ma lekarza. Działacie według ustalonych schematów i procedur. RKO, kardiowersja elektryczna, EKG, intubacja, zakładanie wenflonów, usztywnianie kończyn itd. to zwykłe zabiegi medyczne, w których właśnie ważna jest praktyka. Zresztą, moim zdaniem w każdej karetce na interwencji powinien być lekarz, ale to trochę osobna sprawa.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gwiazdor

w Wiadomości Polska

14piorunów

Nagranie z kamerki policjantów z Opola. Uratowali mężczyźnie życie!

Policjanci z Opola prowadzili właśnie kontrolę drogową, gdy podbiegł do nich świadek całej sytuacji. Powiedział, że w pobliskim sklepie, jakiś mężczyzna stracił przytomność. Policjanci pobiegli we wskazane miejsce. Gdy zobaczyli nieprzytomnego mężczyznę, sprawdzili jego funkcje życiowe. Okazało się

Mistrz

w Książki

11piorunów

37 + 1 = 38

Tytuł: Polski SOR. Uwaga, będzie bolało

Autor: Jan Świtała

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: MANDO

ISBN: 9788327730978

Liczba stron: 288

Ocena: 7/10

Po ostatniej książce zamarzył mi się powrót do jednej z najbardziej lubianych przeze mnie kategorii książek, czyli reportaży okołomedycznych. Stąd sięgnęłam po kolejną już, wydaną w ostatnim czasie, książkę napisaną przez ratownika medycznego (z poprzednich mamy "Ratownika" Tomasza Mitry, "To nie z mojej karetki" ekipy TNZMK, czy "Na sygnale" Lysy Walder" - ot, uroki czasów pandemicznych). Sięgnęłam po nią z uwagi na to, że śledzę Janka na Instagramie od czasów pandemicznych - ciekawie wówczas opowiadał o sytuacji w szpitalach.

Mamy tu, naturalnie, znany z innych reportaży medyków standard, czyli opisy pacjentów trudnych; klasyki, czyli bezdomnych, narkomanów i alkoholików; ludzi, którzy wzywają karetkę albo jadą na pogotowie ze złamanym paznokciem; wzniosłe historie ratowania dzieci; przegrane walki o młode życia. Sporo uwagi poświęcone jest niewydolności i absurdom służby zdrowia, jej biurokracji, ale też kwestii pomocy humanitarnej w związku z kryzysem uchodźczym na granicy z Białorusią oraz podczas pierwszych tygodni wojny między Ukrainą a Rosją, których opisu poza social mediami próżno szukać w literaturze.

Dla autora książka jest niejako katharsis, autoterapią. Zresztą, do konieczności podjęcia terapii i przyznania się do swoich słabości zachęca w swojej książce innych medyków. Być może poświęca temu na stronach książki nieco za dużo uwagi, ale widać, jak terapia zmieniła jego postrzeganie swojej pracy i jak pozytywnie na nią wpływa.

Prywatny licznik (od początku roku): 5/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app

    

Osobistość1piorunów

@Wrzoo Ciekawe czy to ten sam gość pisał, który kiedyś się udzielał na wykopie. Miał lekkie pióro, ksywę „Janek” pisaną bodaj cyrylicą i wydał zbiór opowieści ze swojego życia.

Gwiazdor

w Hydepark

91piorunów

Pozdrawiam najlepszą społeczność w polskim internecie z kolejnej nocuni ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Kilka informacji dla osób, które będą kiedyś wzywały pogotowie:

- Jeżeli jest taka możliwość to przygotuj całą dokumentację medyczna pacjenta

- wyłącz telewizor i radio, to rozprasza

- zamknij pieska w pokoju

- nie pakuj pacjentowi dwóch wielkich toreb z ubraniami, my tego nie zabieramy :smiley:

- my również się boimy i denerwujemy na wizytach, postaraj się na nas nie krzyczeć :smiley:

Niech inni koledzy ratownicy dopiszą jakies uwagi jeżeli przychodzi Wam coś do głowy.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Wirtuoz

w Ratownictwo medyczne

420piorunów

Jak wygląda przeciętny dyżur w zespole ratownictwa medycznego?

Praca w większości miejsc w Polsce podzielona jest na dwie, 12h zmiany. Od 7 do 19 i analogicznie od 19 do 7. U nas zwyczajowo zmieniamy się o 6:30 i o 18:30 co jest związane z tym, że zwłaszcza na dyżurze dziennym nie wracamy cały dzień na stacje i dzięki temu łatwiej nam się złapać i uniknąć nadgodzin. Nie zawsze się to udaje, ale jest to jakiś mały sposób.

Po przyjściu na stację logujemy się w systemie, poprzednia zmiana przekazuje nam najważniejsze informacje odnośnie sprzętu, karetki i wyposażenia, zgłasza ewentualne awarie i daje znać czy coś jest do zrobienia. Czasami mamy chwilę na to żeby posiedzieć i pogadać ale nie raz zdarza się też tak, że od razu jak tylko kierownik zespołu zgłosi status "gotowy w bazie" to wpada wyjazd. Jeśli nie, idziemy do karetki, przeglądamy cały sprzęt, czy niczego nie brakuje, ewentualnie uzupełniamy braki. Oczywiście nie sprawdzamy wszystkiego tylko te rzeczy, których najczęściej używamy, a których brak może gdzieś umknąć. Leki, wkłucia, materiały opatrunkowe, zapas tlenu, plecak reanimacyjny.

Całość sprzętu sprawdzamy raz w miesiącu. Pod koniec miesiąca, zgodnie z rozpiską, każda etatowa dwójka ma swój obszar do sprawdzenia. Co sprawdzamy? Czy wszystko jest i daty ważności. Przeterminowane materiały idą do utylizacji a my notujemy w specjalnym zeszycie co będzie się nam kończyło w następnym miesiącu. Dzięki temu łatwiej jest ogarnąć temat.

Gdy już wszystko mamy sprawdzone i nic się nie dzieje mamy czas dla siebie. Dyżurki mamy przygotowane w taki sposób żeby niczego nam nie brakowało. Ekspres do kawy, łóżka, telewizory, dostęp do WiFi, generalnie w trakcie zmiany jesteśmy w trybie wyczekiwania. Musimy być w ciągłej gotowości do wyjazdu. W całym budynku mamy radiowęzeł, przez który wywołuje nas dyspozytor a każdy zespół ma w swojej dyżurce tablet, na który przychodzi wezwanie. W formatce opisane są wszystkie dane, adres, wiek, płeć, opis zdarzenia, kto wzywa, z jakiego numeru. Do tego dokładne dane geograficzne miejsca zdarzenia. Dyspozytor ma możliwość aktualizowania nam tych informacji w czasie rzeczywistym. W momencie zadysponowania nas dostajemy też informację w jakim kodzie pilności dany wyjazd jest.

W Polsce obowiązują obecnie dwa kody. Kod 2 - może być zwykły, może być na sygnale. Oznacza, że istnieje stan zagrożenia zdrowia, ale nie jest to nic co w danym momencie szczególnie zaniepokoiłoby dyspozytora. Na wyjazd w kodzie 2 mamy 3 minuty.

Kod 1 - oznacza stan bezpośredniego zagrożenia życia, obligatoryjnie jest na sygnałach i wtedy na zebranie się i wyjazd mamy minutę. Oczywiście zdarza się, że rzeczywistość robi swoje i często zgłaszający nie są w stanie poprawnie opisać stanu pacjenta i nie raz i nie dwa wyjazdy w kodzie 2 okazują się konkretne a wyjazdy w kodzie 1 kompletnymi bzdurami. XD

Mamy prawie 23, piszę ten wpis korzystając z chwili luzu. Od 19 zrobiliśmy 3 wyjazdy:

1. (K2, zwykły) Pani w podeszłym wieku przewróciła się we własnym mieszkaniu i narzeka na ból w okolicy biodra. Po zbadaniu nie stwierdziliśmy żadnych złamań, podaliśmy leki p. bólowe i zostawiliśmy w domu pod opieką rodziny z odpowiednimi zaleceniami.

2. (K2, zwykły) Upadek młodej dziewczyny na miejskim lodowisku. Pani oddaliła się przed naszym przyjazdem.

3. (K2, zwykły) Duszność, 72% saturacji, starsza kobieta, chorująca na astmę. Dostała od nas tlen, leki w nebulizacji, leki dożylnie, bez wyraźnej poprawy. Zabraliśmy do szpitala. Pewnie gdyby babcia regularnie brała leki, które powinna to nie musielibyśmy u niej być, a tak... no cóż.

Zobaczymy co dalej. Nie będę miał nic przeciwko żebyśmy do 7 zostali w łóżeczkach. 😁 Założyłem nową społeczność związaną z ratownictwem medycznym, jeśli macie ochotę to zapraszam. Na pewno łatwiej będzie nam tam rozmawiać na tego typu tematy. Jeśli macie jakieś pytania to śmiało. Tymczasem bezpiecznej nocy! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

     

Pokaż więcej komentarzy (27)