Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#wedrujzhejto

Gruba ryba

w Góry

35piorunów

Siema,

:hiking_boot: po Wyspowym.

---------

Szczyt: Zębolowa (Beskid Wyspowy)

Data: 27/28 listopada 2025 (czwartek/piątek)

Staty: 22.8km, 5h, 1,015m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Pierwszy śnieg tej jesieni zaliczony. Dystans i przewyższenia lekko podbite, bo raz konkretnie zszedłem ze szlaku i musiałem wracać.

Informacje praktyczne:

* Postanowiłem wystartować z Tenczyna tak, żeby najdłuższe odcinki asfaltowe zrobić na wstępie, i wydaje mi się, że to najlepsza opcja dla tej pętli. Samochód można zostawić na parkingu pod kaplicą.

* Odcinek na Mały Groń można sobie darować, potrzebowałem go do zaliczenia szlaku.

* Na Zębolową trzeba odbić z żółtego szlaku, szczyt oznaczony jest tabliczką. Rok temu na jednym z drzew było oznaczenie, kiedy należy skręcić, ale tym razem go nie widziałem - albo go nie zauważyłem, albo odpadło.

Co było fajne:

* Śniegu było w sam raz i na szczęście chwycił mróz, dzięki czemu nie szedłem po ciapie.

* Praktycznie cały odcinek żółtego szlaku z Lubnia na Zębolową - fajny las, stopniowe zdobywanie wysokości na długim odcinku. Tutaj była wiata z możliwością zrobienia grilla (trzecie zdjęcie), a tutaj miejsce na ognisko z kratą (ostatnie zdjęcie).

* Odcinek zielonego szlaku z Krzeczowa do kaplicy w Tenczynie - w sam raz na powrót.

Co było mniej fajne:

* Dużo ścieżek było rozjeżdżonych przez quady albo terenówki. W większości miejsc mi to nie przeszkadzało, bo ziemia była zmrożona, ale jak zimno puści to będzie raczej kicha, a zwłaszcza tutaj, gdzie koleiny były najgłębsze.

* Oczywiście asfalt, którego na tej trasie jest dużo, zwłaszcza w drodze do Lubnia - w zimowej scenerii jest jednak w miarę znośny.

Podsumowując: trasa ok. D⁎⁎y może nie urywa, ale już fajniejszy dystans można zrobić. W razie czego zostaje żółty szlak z Lubnia na Zębolową i z powrotem.

Gruba ryba

w Góry

38piorunów

Siema,

Odbębnianie średnio ciekawych tras w :hiking_boot:

---------

Szczyt: Uklejna (Beskid Makowski)

Data: 14/15 listopada 2025 (piątek/sobota)

Staty: 18km, 4h30, 660m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Nie wiem, kiedy żółty szlak przechodzący przez Uklejną pojawił się na mapach oficjalnie, ale wydaje mi się, że musiało stać się to stosunkowo niedawno. Jednak, skoro już jest, to trzeba było go przejść.

Informacje praktyczne:

* Parkingów w Myślenicach jest do wyboru do koloru, ale ja postanowiłem zostawić auto przy Ogródkach Działkowych Porabie, bo chciałem długi asfaltowy odcinek załatwić na początku.

* Odcinki żółtego szlaku znajdujące się najbliżej szczytu są dość ostro nachylone, kijki przydadzą się zwłaszcza przy schodzeniu.

Co było fajne:

* Czerwony szlak, którym z Zarabia można dojść na Kudłacze i Lubomir. Początek prowadzi przez Rezerwat Zamczysko nad Rabą i ruiny zamku.

* Po drodze jest kilka miejsc na rozpalenie ogniska, m.in.: przy krzyżu z ładnym widokiem, jest też duża wiata przy żółtym szlaku.

* Na Uklejnej jest usypany z kamieni kopiec Jana Pawła II. Myślę, że warto skręcić z czerwonego szlaku i go zobaczyć.

Co było mniej fajne:

* Wiadomo: asfalt. Cały ten siedmiokilometrowy odcinek, a więc duża część żółtego szlaku, to asfaltowa droga. Uroki Beskidu Makowskiego.

* Na tym odcinku żółtego szlaku była masa śmieci - praktycznie pod każdym drzewem wyrzucona butelka, puszka czy inne folijki po batonikach. Ludzie nie mają wstydu.

Podsumowując: góra fajna, asfalt niefajny. Jeśli ktoś chciałby zaliczyć tylko ją, to chyba najlepiej wejść i zejść czerwonym szlakiem, albo zrobić sobie taką pętlę (choć niebieski szlak jest trochę byle jaki).

Specjalista1piorunów

@Piechur uuuuuuu moje rodzime strony 👀

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Księżycowy spacer

33piorunów

332 725,79 - 25,52 = 332 700,27

Zwiedzanie Beskidu Wyspowego.

Zobacz szczegóły trasy przez: Mogielica, 8:36 h (25.1 km):

https://mapa-turystyczna.pl/route?q=49.6677613,20.2023882;49.6835591,20.1935574;49.6886650,20.1912050;49.6549050,20.2773120;49.6538706,20.1865119;49.6608514,20.1984323;49.6674529,20.2025854&utm_source=android_app&utm_medium=share&utm_campaign=share_route

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Góry

26piorunów

Siema,

:hiking_boot: z Myszorem :mouse:

---------

Szczyt: Czółko (Gorce)

Data: 1/2 listopada 2025 (sobota/niedziela)

Staty:

Dzień 1. 9.5km, 5h10, 500m przewyższeń

Dzień 2. 4.2km, 1h30, 10m przewyższeń

Dzień 1. Trasa dla zainteresowanych.

Dzień 2. Trasa dla zainteresowanych.

Obiecałem młodej nocleg w schronisku i w końcu się udało - padło na Kolibę na Łapsowej Polanie.

Informacje praktyczne:

* Zostałem poinstruowany przez miejscowych, żeby zostawić samochód na parkingu pod rozwalającym się budynkiem starej szkoły - było to miejsce najbliższe początku szlaku.

* Trasę można mocno skrócić o wizytę w samej bacówce - wtedy samochód można zostawić zaraz pod lasem i na Łapsową wejść w jakieś pół godziny (miejsca jest na kilka samochodów).

* Nocleg w schronisku trzeba rezerwować telefonicznie, numer jest podany na stronie internetowej. Pokoje są wieloosobowe, płaciłem 70 zł od głowy. Trzeba wziąć gotówkę, bo na miejscu nie ma terminala płatniczego. Jest jedna wspólna łazienka z dwoma toaletami i dwoma prysznicami z letnią wodą. Potrawy drogie. Obok schroniska jest wiele ław do siedzenia i miejsce na ognisko z zadaszoną wiatą.

Co było fajne:

* Przede wszystkim możliwość spędzenia czasu z Myszą, choć dawała w kość przy wchodzeniu. Uwielbia jednak klimat nocowania w schronisku, więc ostatecznie dobrze wspomina wycieczkę.

* Ładny widok na Tatry z polan Kotlarka i Łapsowej (zwłaszcza z tej drugiej).

* Nie wszystkie liście jeszcze opadły, więc nadal było kolorowo, przede wszystkim dzięki niezawodnym brzozom.

* Schronisko miało wszystko co trzeba. W pokoju pięcioosobowym spaliśmy sami, więc mieliśmy warunki królewskie. Udało się zrobić ognisko, więc wszystkie zaplanowane punkty zostały zaliczone.

Co było mniej fajne:

* Niestety, początek szlaku zarówno zielonego jak i niebieskiego to długa asfaltowa droga, więc szału nie było.

* Mnóstwo błota i kałuż (to akurat Myszor uznał za fajne).

* Czółko, czyli szczyt leżący poza szlakiem, okazał się rozczarowujący - niespecjalnie jest po co tam iść.

Fajna trasa na wypad z dzieckiem, ale myślę, że spokojnie można sobie skrócić te asfaltowe odcinki, żeby wycieczka była fajniejsza. Koliba na Łapsowej ogólnie na plus - było wszystko, co potrzebne.

Gruba ryba

w Góry

45piorunów

Siema,

Odhaczania szlaków ciąg dalszy. Zapraszam na :hiking_boot:

---------

Szczyt: Luboń Mały (Beskid Wyspowy)

Data: 26/27 października 2025 (niedziela/poniedziałek)

Staty: 15.8km, 3h, 670m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Pierwsze i jedyne wyjście w październiku - czynniki zewnętrzne i wewnętrzne niestety nie sprzyjały chodzeniu.

Informacje praktyczne:

* Duży parking jest dostępny pod kościołem w Tenczynie.

* Po drodze jest miejsce katastrofy śmigłowca Mi-2 z 1985 roku.

* Na polanie Surówka znajduje się grota świętego Stanisława, do której prowadzi droga krzyżowa. Z polany rozpościera się ładny widok na Gorce (tak zakładam, bo było ciemno i nic nie widziałem).

Co było fajne:

* Odcinki leśne, zwłaszcza te 2 km zielonej ścieżki spacerowej, które były na tyle przyjemne, że je przebiegłem.

* Widziałem zające skaczące na łące. I kunę.

Co było mniej fajne:

* Stanowczo za dużo asfaltu, co niestety jest głównym mankamentem robienia pętelek i tego typu tras w Beskidach - są to tereny zurbanizowane i szlaki prowadzą często zwykłymi drogami, trzeba trochę przejść, by wejść w las.

* Ten odcinek czerwonej ścieżki turystycznej jest dodany strasznie na siłę, nie ma tam niczego ciekawego.

Podsumowując, trasa raczej bez szału, choć to w dalszym ciągu łażenie po górach, więc jakiś urok ma. Polana Surówki wydawała się mieć potencjał na piknikowanie.

GURU4piorunów

W weekend będę robił podobną trasę tylko, że jeszcze zahaczając o Szczebel tak żeby wyszło ponad 20 kilometrów 😁.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Góry

49piorunów

Siema,

Dziś :hiking_boot: z małymi Piechurkami. Zapraszam :grinning:

---------

Szczyt: Kamionna (Beskid Wyspowy)

Data: 27 września 2025 (sobota)

Staty: 8km, 4h30, 350m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

W ostatnie dni września wziąłem dziewczyny w góry zakładając, że później może już nie być pogody... i kurde niestety miałem rację.

Informacje praktyczne:

* Na Kamionnej jest fajna wieża widokowa, dzieciakom się podobała. Pod tabliczką z nazwą szczytu jest skrzynka z pieczątką.

* Samochód można zostawić na parkingu obok stadionu ŁKS Wierchy Pasierbiec.

* Gdyby ktoś chciał zobaczyć samą wieżę, a nie lubi wchodzić zbyt długo pod górę, lub już był na wieży, ale jedno z dzieci zostawiło pod nią swojego ulubionego króliczka, bez którego nie może zasnąć w nocy, to zaraz pod nią jest parking dla kilkunastu samochodów.

Co było fajne:

* Pogoda była ekstra, w sam raz na chodzenie - słonecznie, ale chłodno.

* Niebieski szlak od Kisielówki prowadził przyjemną leśną ścieżką.

* Mimo ciężkiego startu, starsza odzyskała dobry humor po godzinie marudzenia i reszta wycieczki minęła miło.

Co było mniej fajne:

* To co zwykle, czyli asfalt - odcinek drogi św. Jakuba, praktycznie cały odcinek żółtego szlaku. Tym żółtym nie wiem po co ktoś miałby w ogóle wchodzić. No, las był ładny.

Mimo dużej ilości asfaltu wycieczka na plus - było miło, spędziłem czas z dziewczynkami, podchodziłem po górach i zobaczyłem ładne widoki. Klawo.

GURU4piorunów

@Piechur no pogoda wtedy wyjątkowo dopisała, miałem też wielkie szczęście bo robiłem imprezę dla szczeniaków na działce, a dzień przed i dzień po była tragedia.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Góry

54piorunów

Siema,

Kontynuacja nieudanego wypadu na Baníkov w :hiking_boot: Tl;dr: oby było więcej takich nieudanych wypadów.

---------

Miejsca: Jaskinia Mroźna, Jaskinia Raptawicka, Jaskinia Mylna, Wąwóz Kraków (Tatry)

Data: 21 września 2025 (niedziela)

Staty: 11km, 4h, 550m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

W poprzednim wpisie opowiadałem o nieudanym wejściu na Baníkov, które przez silny wiatr zakończyło się na Rakoniu. Tak więc schodząc ze szczytu czułem jeszcze niedosyt łażenia, a że była wczesna godzina, to rzuciłem pomysł, żeby jechać do Doliny Kościeliskiej, który koleżanka przyjęła z entuzjazmem - w ten sposób kilka godzin później byliśmy już w Kirach.

Informacje praktyczne:

* W Kirach, poza parkingiem TPN, na który należy kupić bilet przez internet, funkcjonuje jeszcze masa prywatnych parkingów z cenami w okolicach 40 zł na dzień. W sezonie i tak może być ciężko z miejscem, zwłaszcza przy wejściu do doliny, a im później się przyjedzie, tym większa loteria.

* Do zwiedzania jaskiń konieczna będzie latarka czołowa. W Mylnej krążyłem kiedyś z bratem używając latarek z telefonów, bo zapomnieliśmy czołówek z auta, ale odradzam ten sposób eksploracji, zwłaszcza w tej jaskini. Kask pewnie też byłby na miejscu - ja przywaliłem głową w strop, bolało. Poza tym należy pamiętać, że będzie w nich chłodno.

* W jaskiniach Mroźnej i Mylnej, a zwłaszcza w tej drugiej, jest ciasno - nie dla osób z klaustrofobią. Małych dzieci również bym tam nie brał.

* Wejście do jaskini Mroźnej jest płatne i w momencie, w którym tam byliśmy, kosztowało 11 zł.

* Po wejściu do jaskiń Mroźnej i Mylnej szlak staje się jednokierunkowy - warto mieć to na uwadze i mierzyć siły na zamiary.

Co było fajne:

* Jaskinia Mroźna: Fajna jaskinia na start, chociaż było też tam najwięcej ludzi, w większości niezbyt przygotowanych (adidaski, brak latarek poza tymi w telefonach). Dużo sztucznych ułatwień w postaci łańcuchów i schodków, a także podestów rzuconych tam, gdzie było więcej wody. W kilku miejscach trzeba było iść w kuckach. Do samego wejścia trzeba pokonać 120 m wzniosu po dużych głazach, co kilka osób zaskoczyło, bo myśleli, że jaskinia jest zaraz za winklem. Po wyjściu drewniane schody z bardzo ładnym widokiem.

* Jaskinia Raptawicka: Podejście w tym samym miejscu co do Mylnej. Jest już stromiej, po drodze trochę łańcuchów, w tym do samego wejścia. Do jaskini schodzi się po drabinie, w środku jest dużo przestrzeni i można sobie eksplorować jej zakamarki, jednak należy zachować ostrożność, bo jest ślisko. Zejście tą samą drogą co wejście.

* Jaskinia Mylna: Do dwóch okien Pawlikowskiego można spotkać dużo turystów robiących sobie zdjęcia, ale samo wejście do korytarzy weryfikuje chęci tych, co tam przyszli. Jest ciasno, ciaśniej niż pamiętałem, ja musiałem tam wpełznąć. Później nie jest lepiej - w kilku miejscach można stanąć, ale sporą część trasy idzie się w kuckach w wodzie (ktoś tam porozstawiał kamienie, po których można próbować przejść, żeby nie zamoczyć butów). Klimat jest fenomenalny, przejście daje dużo radochy.

* Wąwóz Kraków: Tu z jakiegoś powodu było najmniej osób (minęliśmy po drodze tylko cztery). Wąwóz wygląda po prostu pięknie, bardzo mi przypadł do gustu. Część jego trasy można pokonać przechodząc przez jaskinię Smocza Jama, lub przechodząc obok niej - do obydwu miejsc wchodzi się po drabinie, przejście ułatwiają łańcuchy.

Co było mniej fajne:

* Głównym, zielonym szlakiem, szło na prawdę dużo osób, ale ich liczba zmniejszała się bardzo, gdy odbijało się do jaskiń. Poza tym było w pytę.

Bardzo polecam tę trasę - oferuje coś zupełnie innego niż to, czego zwykle ludzie spodziewają się po wyjeździe w Tatry. Myślę, że będzie idealna jako przerywnik w zdobywaniu szczytów dla kogoś, kto planuje kilkudniowy pobyt w okolicy. Więcej zdjęć wrzucam w komentarzach.

Gruba ryba16piorunów

Jaskinia Mylna

Gruba ryba15piorunów

Wąwóz Kraków i Smocza Jama

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Góry

77piorunów

Siema,

Nieudany wypad na Baníkov, ale dalej udany wypad w Tatry. Zapraszam na :hiking_boot:

---------

Szczyty: Grześ, Rakoń (Tatry)

Data: 21 września 2025 (niedziela)

Staty: 19km, 6h50, 1.200m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Polowaliśmy z koleżanką na ten zasrany Baníkov od maja, ale albo lało, albo padało, albo było deszczowo, a jak w któryś dzień nie było, to oczywiście nie mogliśmy jechać z przyczyn rodzinno-zawodowych. No i nareszcie miała trafić się dobra pogoda, bezchmurne niebo, już witaliśmy się z gąską, ale plany przeminęły z wiatrem. Spoiler: i tak było fajnie.

Informacje praktyczne:

* Samochód można zaparkować przy chacie Zverovka - przyjechaliśmy ok. 3:30 w niedzielę, a aut już było sporo.

* Rykowisko jeleni trwa od połowy września do połowy października i to informacja, którą warto sobie zapamiętać, żeby nie dzwonić potem na TOPR, że niedźwiedzie gonią. Jelenie są szczególnie aktywne wieczorem i wczesnym rankiem.

* Jak się już trafi na rykowisko, to lepiej zachowywać się cicho, próbować przemknąć, nie prowokować zwierząt, bo naładowany hormonami byk może być agresywny i zamiast uciekać weźmie turystę na rogi. Fun fact: wszystko, co zaleca się robić, żeby nie spotkać niedźwiedzia, odradza się w trakcie rykowiska. Niestety, my na rykowisku odstraszaliśmy niedźwiedzie.

* Z wiatrem w górach nie ma żartów i w przypadku silnych podmuchów lepiej zrezygnować z zaplanowanej trasy, niż znaleźć się w statystykach dotyczących akcji ratunkowych.

Co było fajne:

* Poza wiatrem, który odczuwalny zrobił się dopiero od Grzesia, warunki do chodzenia były perfekcyjne.

* Podejście zielonym szlakiem bardzo ładne, od przełęczy pod Osobitą trasa prowadziła wśród pordzewiałych już krzaków borówek.

* Zejście żółtym szlakiem z Rakonia również przyjemne i wizualnie zadowalające, choć ostatnie 3 km prowadziły już asfaltem.

Co było mniej fajne:

* Wiatr, który pokrzyżował nam szyki. Do tej pory najgorszych podmuchów doświadczyłem na Gorcu i na Babiej, ale to przebiło obydwa wyjścia - wydaje mi się, że mogło być do 90 km/h. Zwiało mi okulary poza szlak, tak że ledwo je znalazłem, koleżankę zdmuchiwało ze ścieżki. Ogólnie było zabawnie, ale łańcuchy już w takich warunkach odpadały.

* Po wszystkim sytuacja nas już bawiła, ale mimowolne uczestnictwo w rykowisku było jedną z bardziej nerwowych sytuacji, jaką miałem w górach. Ryki zdawały się dochodzić zza zakrętu, w tyle głowy cały czas plątała się opcja, że może to jednak miś, świeże odchody na szlaku podsycały paranoję. Nie przygotowaliśmy się na to.

* Decyzja o rezygnacji z dalszej wycieczki, mimo że słuszna, jednak trochę zabolała.

Myślę, że trasa, którą wrzuciłem, jest fajną alternatywą dla zdobywania Grzesia, Rakonia i Wołowca od strony polskiej, przez przeklętą dolinę Chochołowską. Czasowo dojazd dłuższy, ale myślę, że warto, bo i ludzi mniej, i klimat przyjemniejszy.

GURU6piorunów
Grześ, Rakoń, Babia

"ale gupie nazwy"

- pomyślał Opornik czytając wpis leżąc w łóżku pod ciepłą kołderką.

Zawodowiec4piorunów

Cześć tych zdjęć to jak Bieszczady.

O tej porze roku widoki tak są bajecznie kolorowe.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Góry

59piorunów

Siema,

Nocne gorcowanie w :hiking_boot:

---------

Szczyty: Suchora, Groniki (Gorce)

Data: 12/13 września 2025 (piątek/sobota)

Staty: 14.8km, 4h15, 560m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Trasa zrobiona z tatą z okazji jego urodzin - bez spiny, z długimi przerwami, żeby nacieszyć się atmosferą.

Informacje praktyczne:

* Samochód zostawiliśmy przy przystanku autobusowym, na żwirku. Nie wiem, czy można tam parkować, ale na mapach widziałem jakieś stojące auto - miejsca jest na może 4-5 samochodów.

* Na Suchorze, na małej polance, znajduje się obserwatorium astronomiczne - wyglądało na zamknięte dla turystów.

* W drodze między polanami Suchora i Pudziska, na trasie zielonej ścieżki dydaktycznej, jest źródełko.

* Schronisko PTTK na Starych Wierchach jest otwarte dla strudzonych turystów również w nocy - można sobie zrobić herbatę lub skorzystać z toalety.

Co było fajne:

* Na tym odcinku zobaczyliśmy aż 12 salamander! Warunki były idealne: świeżo po deszczu, chłodno, noc, czyli ich pora żerowania.

* Przy schronisku zrobiliśmy z tatą dłuższą przerwę na kawę, której parzenie należy do rytuałów taty. Zrobiłem tacie niespodziankę, bo wziąłem ze sobą napoleony, które obydwoje uwielbiamy, także mieliśmy sporo radochy z tego wspólnie spędzonego czasu.

* Tęskniłem już za nocnym łażeniem - warunki były idealne, cisza, spokój, delikatny wietrzyk, klimat pierwsza klasa.

Co było mniej fajne:

* Pod koniec dorwała nas lekka mżawka - poza tym było świetnie.

Trasa do polecenia - wysokość zdobywa się spokojnie czerwonym szlakiem spacerowym. Jest miło i przyjemnie. Po drodze schronisko, przy którym można odpocząć. W drodze na dół kilka polanek z ładnymi widokami. Ech, kocham Gorce.

Fanatyk3piorunów

Ale za⁎⁎⁎⁎ście. Najlepszego dla Taty i gratulacje dla Ciebie - taki prezent to jest coś.
I ten tort...
Szacun Stary.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Góry

52piorunów

Siema,

Dzisiej :hiking_boot: - edycja bombelkowa :baby:

---------

Szczyt: Chełm (Beskid Makowski)

Data: 24 sierpnia 2025 (niedziela)

Staty: 8.5km, 4h30, 340m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Zielony szlak z Myślenic na Chełm jest bardzo popularną trasą wycieczkową rodzin z dziećmi. Po jednej z nocnych eskapad, postanowiłem wziąć tu swoje dziewczynki i zobaczyć, jak prezentuje się w świetle dnia.

Informacje praktyczne:

* Sporych rozmiarów bezpłatny parking znajduje się tutaj.

* Na górze znajduje się karczma (kiepskie jedzenie, ale mają pieczątkę) oraz wieża widokowa (płatna).

* Pierwsza część trasy prowadzi raczej stromo pod górę, ale dzieciaki powinny dać radę.

* W pobliżu szczytu drogę dla pieszych przecinają trasy rowerowe do MTB, więc trzeba uważać.

Co było fajne:

* Dziewczyny miały dobry humor i szło się nam fantastyczne, bez narzekania i dramatów.

* Odcinek leśny był bardzo przyjemny.

Co było mniej fajne:

* Kiepskie jedzenie w karczmie na szczycie.

Ogólnie trasa do polecenia na szybki wypad za miasto. Myślę, że może być dobrą opcją na pierwszą wycieczkę w góry z dzieciakami.

GURU6piorunów

@Piechur dawno myszy nie było. :smiley:

Wczoraj kolega mi raportował krótki wypad z gór, w czwartek pojechali. Wzdychał ze szczęścia, w 3 dni zrobili z córką 80km. No ale córka już pełnoletnia.

Lider8piorunów

AVE

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Dyskusje

137piorunów

XXII Przejście Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej.

141km, przewyższenia 5000m.

Mój czas przejścia to 34 godziny i 50 minut.

6g52m grań Karkonoszy (32km Szklarska Poręba - Przełęcz Okraj).

W 24 godziny przeszedłem 100,4 kilometry.

Aplikacja Suunto podała, że na całej trasie zrobiłem 190976 kroków.

Uczestniczyłem i ukończyłem po raz szósty w tę wspaniałą imprezę dla osób, które mają zespół niespokojnych nóg😁. Start odbył się w piątek o godzinie 10:00 i limit ukończenia wynosił 48 godzin. Wystartowało blisko 500 osób na całość trasy a do soboty wieczór wycofało się około 200 ale oficjalna liczba pewnie się jeszcze zwiększy.

Sama trasa poza Karkonoszami nie jest jakoś zbytnio męcząca i widokowa. Prowadzi w większości znakowanymi szlakami turystycznymi przez cztery pasma górskie (Karkonosze, Rudawy Janowickie, Góry Kaczawskie, Góry Izerskie). Sporo idzie się zadupiami, łąkami, krzakami itp. Organizator oferuje tylko jeden punkt żywnościowy około 55km na którym częstuje zupą. Jest trzynaście punktów kontrolnych, na co drugim jest woda do picia i uzupełnienia swoich zapasów. Także większość pożywienia trzeba mieć w plecaku albo zdobywać po drodze. Piechurów wykańcza głównie dystans i to co z nim związane. Odciski, bóle mięśni, stawów, brak snu, złe odżywianie.

Ja stawiam zawsze na buty biegowe i lekki plecak (tym razem 5,8kg). Cały czas od startu coś jem i piję żeby nie mieć przerwy w dostawie kalorii. Trasę znam dość dobrze także idę w sumie na pamięć bez zaglądania do mapy dostarczanej przez organizatora. Najgorsze dla mnie są trzy odcinki: zejście do Przełęczy Okraj, podejście przy dworcu Szklarska Poręba Dolna i zejście dawnym torem saneczkowym. Idę dzień i noc bez snu żeby drugą noc nie spędzić na szlaku. Robię dwie dłuższe przerwy gdzie napycham się po korek(Okraj, Góra Szybowcowa). Większość prowiantu jem w marszu gdy tylko jest bardziej płasko. W tym roku było najcieplejsze przejście a ja miałem problemy z nawodnieniem się i około 20 - 30 kilometrów brakowało mi mocy. Nie będę się więcej rozpisywał bo możnaby książkę napisać lepiej zapisać się i samemu spróbować :stuck_out_tongue_winking_eye:. Na pytania z chęcią odpowiem dorzucę swój tag 😉.

Podczas przejścia mój żołądek przerobił:

Cola 0,5

Pomidorowa

Jogurt proteinowy

Pajda ze smalcem

2 x Pierogi ruskie

Kofola 0,5

2 x Żelki mini

4 batoniki

Pomidorowa z makaronem

Pół dużej pizzy farmerskiej

4 x Ryż tubka

Żurek

Rożek cytrynowy

5 kostek czekolady

4 x isotonik w proszku

Bułka ze schabem

2 x Cola puszka

Fanta 1L

Dextro

Garść paluszków

Garść czipsów

Woda 11L

Wołam tych którzy piorunowali mój komentarz o sprawdzeniu ile kroków można zrobić w dzień:

@szasznik @Panda @globalbus @Vrake @Mork @xepo @Lunek1 @Trypsyna @maly_ludek_lego @myoniwy @bartek555 @BoguslawLecina

Osobistość1piorunów

Wow! Szacun :smiley:

Gwiazdor1piorunów

moje marzenie! gratulacje

Pokaż więcej komentarzy (42)

GURU

w Dyskusje

87piorunów

O tam kazali iść! O godzinie 10:00 rozpocząłem swoją najdłuższą w tym roku wędrówkę po górach. W planie jedynie krótkie postoje i zero snu. 10 może 50 a czemu nie 100 kilometrów :thinking_face:. Przede mną cztery pasma górskie, zobaczymy na co stopy pozwolą 😁.

GURU16piorunów

@Z_buta_za_horyzont

Mój rekord to 32h 28m. Pobijaj! :smiley:

Przejście Kotliny zawsze na propsie :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (26)

Gruba ryba

w Góry

71piorunów

Siema,
Zapraszam do :hiking_boot: na - prawdopodobnie - mój jedyny wypad w Tatry w tym roku :white_frowning_face:
---------
Szczyty: Mięguszowiecki Szczyt Czarny, Wrota Chałubińskiego, Szpiglasowy Wierch (Tatry)
Data: 9 sierpnia 2025 (sobota)
Staty: 40km, 14h, 3.140m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Trasa zrobiona, żeby odhaczyć ostatnie nieprzebyte szlaki w drodze na Morskie Oko, dzięki czemu nie będę już musiał się tam tłuc tym zasranym asfaltem.

Informacje praktyczne:

* Parking w Palenicy Białczańskiej - jak wszystkie parkingi TPN - wymaga rezerwacji i opłaty przez internet. Najwygodniej zrobić to przez oficjalną stronę . Tak samo można opłacić bilet wstępu do parku, który jest obowiązkowy.
* Wybierając się na szlak biegnący przy granicy dobrze kupić sobie ubezpieczenie obejmujące wspinaczkę górską w Europie do 3500m n.p.m., żeby nie płacić za ewentualną akcję ratowniczą słowackiego TANAPu.
* Mięguszowiecki Szczyt Czarnym leży poza znakowanymi szlakami. Dochodzi się do niego z Przełęczy pod Chłopkiem i jest traktowana jako wyjście taternickie. Najprostsza droga prowadzi szlakiem "kopczykowym" od południowej strony Chłopka - na właściwej ścieżce często usypane są kamienne kopczyki, które ciężko przeoczyć (ale oczywiście można, jak w moim przypadku). Trasa ta ma 0+ w skali tatrzańskiej, omija grań Chłopka, ale wymaga dużej uwagi. Wyjścia taternickie można zgłaszać przez stronę internetową , lub wpisywać je do książki wyjść, która znajduje się w starym schronisku przy Morskim Oku.
* Jak zwykle przy wyjściach w Tatry - im wcześniej, tym lepiej, żeby uniknąć tłumów, kolejek i zatorów. Wyjścia przed świtem są niedozwolone, ale często praktykowane. Robiąc to trzeba się liczyć z tym, że w przypadku złapania straż parku może nałożyć karę i cofnąć ze szlaku do najbliższego schroniska.

Co było fajne:

* Mimo pochmurnej pogody ostatecznie nie padało, a od 13 zaczęło się w ogóle rozpogadzać. Szczyty, które obszedłem, nie były zachmurzone, pozwalając cieszyć się widokami.
* Na Mięguszu Czarnym byłem sam, a po drodze da szczyt widziałem kilka kozic, jedną dosłownie kilka metrów ode mnie - takie spotkania zawsze sprawiają mi dużo radości.
* Zimne piwo 0% przy schronisku w D5S.
* Widoki, widoki, widoki.

Co było mniej fajne:

* Tłumy na ceprostradzie i niebieskim szlaku łączącym D5S z Morskim Okiem - ciężko było się wymijać, a na łańcuchach zrobił się duży zator, gdy jedną ze schodzących turystek dopadł atak paniki.
* Końcowy fragment szlaku prowadzącego do Wrót Chałubińskiego już mocno sfatygowany - sypki, luźne kamienie, słaba przyczepność.
* Przeklęty asfalt w drodze na i z Morskiego Oka.

Co było ciężkie:

* Droga na Mięguszowiecki Szczyt Czarny - w pewnym momencie wydawało mi się, że widzę kopczyk, i zacząłem wchodzić rynną z dużą ilością luźnego materiału skalnego. Przejście dość krótkiego odcinka granią też była mało przyjemna - jednak nie czuję się komfortowo w takich warunkach i dużą część szedłem w przykuckach, szorując d⁎⁎ą o skały.
* Dystans i przewyższenia raczej dla zaprawionych w bojach. To było moje pierwsze wyjście w Tatry w tym roku, w zeszłym nie byłem, i jednak dostało się trochę nogom, mimo że regularnie biegam i chodzę po Beskidach - pracowały inne partie mięśni, przez co zakwasy dokuczały mi jeszcze kilka dni po wycieczce.

Polecam trasę tym, którzy zastanawiają się nad pierwszym spotkaniem z taternictwem - Mięgusz Czarny na duży plus. Wrota Chałubińskiego raczej rozczarowujące, chociaż prowadząca do nich dolina za Mnichem była całkiem fajna. Szpiglasowy Wierch zapchany turystami, ale widoki ładne. D5S bajkowa, niebieski szlak do Morskiego Oka bardzo przyjemny. Ogólnie fajna trasa.

Fenomen2piorunów

Asfalt do morskiego, największym utrapieniem taterników xd

Gruba ryba1piorunów

Ładnie, dystans i przewyższenia robią wrażenie, ale:
1 Ubezpieczenie nie działa poza szlakiem, zapłacisz za Słowackie śmigło,
2 Księga wyjść to niezły fikołek, bez papierów po Słowackiej stronie to i tak nielegal,

> zacząłem wchodzić rynną z dużą ilością luźnego materiału skalnego
I zacząłeś wchodzić o jeden żleb za wcześnie, jak większość :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Góry

38piorunów

Siema,
Tegoroczne namioty z Myszą w :hiking_boot: Zapraszam!
---------
Szczyt: Gorc (Gorce)
Data: 1/2 lipca 2025 (wtorek/środa)
Staty: Dzień 1. 10.8km, 6h15, 780m przewyższeń
Dzień 2. 7.4km, 2h15, 10m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych. (W jedną i drugą stronę.)

Wyprawa pod namioty z Myszorkiem i znajomymi. Trasa z Ochotnicy Dolnej zielonym szlakiem, nocleg w Studenckiej Bazie Namiotowej Gorc.

Informacje praktyczne:

* Z parkingiem trochę niejasna sprawa. My zostawiliśmy samochody na stacji paliw, ale tylko dlatego, że obsługa się na to zgodziła. Tutaj też były jakiś parking, ale należący do pobliskiej restauracji, na kartkach napisane "Wyłącznie dla gości XXX na czas wesela" czy coś w ten deseń.
* Cały ten odcinek to asfaltowa droga. Jako że szliśmy z dzieciakami, to podwiozłem ekipę pod wejście do lasu, a sam odwiozłem samochód na stację i potem ich dogoniłem. Podobnie zrobiliśmy w drodze powrotnej - nie było sensu katować dzieci, zwłaszcza że upał był konkretny.
* Baza namiotowa pod Gorcem jest świetna - namioty do wynajęcia, także nie trzeba nieść swojego (ja akurat wziąłem), kuchnia, miejsce na ognisko i metalowe kijki na kiełbaski, wygódka, prysznic, niedaleko źródełka z wodą do picia i mycia się. Do tego piękne widoki na Lubań i Tatry. Zasady rezerwacji i koszt na ich stronie internetowej, ale to jakieś groszowe sprawy. Z własnym namiotem oczywiście nie trzeba rezerwować miejsca.

Co było fajne:

* Patrząc wcześniej na zdjęcia z tej trasy i drogę spodziewałem się czegoś byle jakiego, ale zostałem pozytywnie zaskoczony - droga była wygodna, las bardzo ładny, a widoki przepiękne (całkiem spora część szlaku biegła krawędzią lasu).
* Wieża widokowa na Gorcu jak zwykle nie zawiodła, a ścieżka, która prowadziła do niej z bazy namiotowej, była bardzo klimatyczna.
* Dzieciaki spisały się na medal i były zachwycone: namioty i śpiwory, wieża, latanie z czołówkami po zmroku, duże ognisko, do którego dorzucały co chwila suchej trawy... Atrakcji było tyle, że moja Mysza jeszcze tydzień temu mówiła swojemu dziadkowi, że najbardziej chce jechać znowu na Gorc.

Co było mniej fajne:

* Akurat w tym terminie robiono jakieś poszerzanie drogi mniej więcej na tym odcinku - szło się niezbyt wygodnie, bo ziemia była miękka i wystawało z niej dużo kamieni.

Podsumowując: było po prostu idealnie. Wiem, że jest tu część rodziców zastanawiających się, czy i kiedy wziąć swoje pociechy pod namioty. Ze swojej strony mogę polecić bazę pod Gorcem i tę trasę, z uwzględnieniem ewentualnej podwózki, żeby ominąć początkowy asfaltowy fragment. Dla tych ceniących wygodę polecam rezerwację namiotu - w takim przypadku należy wziąć jedynie swój śpiwór, ewentualnie karimatę, ale w wynajmowanych namiotach materace są ustawione na paletach, co daje fajną izolację od gruntu. Tak czy siak, dorosły i tak się nie wyśpi ¯\\(ツ)

Gwiazdor2piorunów

@Piechur a jak powrót do auta? Jakiś autobus? Taksówka,?

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Góry

64piorunów

68 kilometrów pieszo przez Góry Apuseni w Rumunii. Trzy noce pod namiotem i dziesiątki godzin marszu – pokazały piękno tego pasma: rozległe połoniny, wapienne skały, lasy pełne malin i jagód, jaskinie, wodospady oraz źródła, które ratowały w upale. Był to wysiłek, ale taki, który daje satysfakcję – bo w zamian za ciężar plecaka i zmęczenie, góry oddały spokój, dzikość przerywaną beczeniem owiec i prostą radość z bycia blisko natury.

Większe szczyty po drodze:
Piatra Graitoare (1658 m)
Biharia (1597 m)
Bihor (1845 m, najwyższy szczyt pasma)

Gwiazdor3piorunów

Przejeżdżaliśmy przez te pasma na rajdzie Trans Carpathia. Piękne góry

Lider3piorunów

@Z_buta_za_horyzont Przyroda Rumunii jest za⁎⁎⁎⁎sta. Bukowina, Bicaz czy inne bajery na południu. Szkoda że tak mało u nas popularna, bo Rumunia jakoś kojarzy się z obciachem, a to rewelacyjny kraj.

GURU1piorunów

@mannoroth I nas chyba błędnie Rumunia kojarzy się z Cyganami :man-shrugging:. Kraj piękny, sporo ludzi pomocnych i uwielbiam ich zupy zwane "ciorbă" 😁.

Osobistość1piorunów

@Z_buta_za_horyzont znaczy kojarzy się może i dobrze, bo cyganów tam jest mnóstwo, ale błędnie u nas bardzo dużo ludzi stawia znak równości rumun=cygan.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gruba ryba

w Góry

59piorunów

Siema,
Relacja z mojego pierwszego - nieudanego - podejścia do Małego Szlaku Beskidzkiego :hiking_boot:
---------
Szczyty: Gaiki, Żar, Potrójna, Łamana Skała, Leskowiec (Beskid Mały), Chełm, Babica (Beskid Makowski)
Data: 6/7 czerwca 2025 (piątek/sobota)
Staty: 93.5km, 23h45, 3.250m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Zainspirowany górskimi wycieczkami taty trwającymi po 40 godzin ciągłego marszu postanowiłem spróbować sił w przejściu MSB. Warunki pogodowe były niepewne, ale nocleg już został opłacony, a wsparcie przy opiece nad dziewczynkami załatwione, więc co było robić - pojechałem do Bielska-Białej.

Informacje praktyczne:

* Mały Szlak Beskidzki ma ok. 137 km, a jego punkty końcowe to Bielsko-Biała (Straconka) i Luboń Wielki (szczyt między Mszaną Dolną a Rabką Zdrój). Łączna ilość przewyższeń na trasie to ok. 5770 metrów. Przebiega przez kilka szczytów Beskidu Małego, Makowskiego i Wyspowego.
* W Bielsku funkcjonuje dom turysty PTTK, w którym można przenocować. Dla pojedynczego turysty wychodzi drogo (140 zł za pokój), ale za to warunki rodem z PRL. Trzeba rezerwować odpowiednio wcześniej.
* Na trasie jest kilka bacówek i schronisk, schodzi się także do różnych miejscowości, także jest gdzie się posilić i uzupełnić prowiant (jeśli trafi się na godziny otwarcia).
* Planując tę trasę na raz sugeruję zabrać dodatkowo kuchenkę i jakieś zupki, czy też inne potrawy do podgrzewania - od samych bułek i słodkich batonów energetycznych idzie oszaleć. Herbata w termosie obowiązkowo.
* Trzeba pamiętać o częstym piciu i posilaniu się. U mnie co 2h30 wjeżdżała buła, w międzyczasie mieszanka studencka i batony energetyczne.

Co było fajne:

* Mimo burzowych tygodni poprzedzających wypad (padało także w nocy, gdy byłem już w Bielsku) szlak nie był bardzo błotnisty, co było pozytywnym zaskoczeniem.
* Pogoda w dniu marszu była świetna do chodzenia w lesie, przejrzystość idealna, więc widoki dopisywały.
* Pierwsza część trasy bardzo mi się podobała - ładny, urokliwy lasek, sympatyczna ścieżka, kilka punktów widokowych, z których najbardziej przypadł mi do gustu ten przy Hrobaczej Łące.
* Odcinek z Potrójnej na Leskowiec też bardzo ładny. Ścieżka - zwłaszcza w pobliżu Łamanej Skały - momentami składała się z takiej pokruszonej skały, wyglądało to dość specyficznie i nie natknąłem się chyba do tej pory na nic podobnego. Do samej Łamanej Skały trzeba odbić trochę ze szlaku (należy do ).
* W paśmie Żurawnicy znajdował się ciekawie wyglądający fragment wychodni skalnych o nazwie Kozie Skały.
* W Zembrzycach bardzo miła pani pracująca na poczcie poratowała mnie wrzątkiem na herbatę przed nocną częścią trasy. Pozdrawiam i dziękuję za rozmowę!
* Ostatni punkt - kondycyjnie byłem fajnie przygotowany i czułem się pewnie.

Co było mniej fajne:

* Jak to w Beskidach, a zwłaszcza na takim długim odcinku, ciągle zejścia i wejścia.
* Góra Żar to porażka - nie da się schować przed cieniem, poza widokami nic ciekawego tam nie ma.
* W schronisku na Leskowcu zjadłem najgorszego schabowego w życiu, i gdybym nie był w biedzie, to pewnie bym go wyrzucił. Mały, odgrzewany chyba w tej samej fryturze co miękkie frytki, kiepska surówka i niesmaczne ogórki. Liczyłem, że pojem tam konkretnie i naładuję baterie przed dalszą drogą, ale się rozczarowałem.
* Odcinek prowadzący przez Krzeszów mnie zniszczył. Pełne słońce, ja bez czapki (zostawiłem w taxi w Bielsku), potem krótkie, ale bardzo ostre podejście na Kozie Skały - miałem już mroczki przed oczami i zacząłem się zataczać. Nie polecam.
* Na całej trasie stanowczo za dużo długich asfaltowych odcinków, a od Myślenic miało być ich jeszcze więcej - działało to bardzo demotywująco.
* Odcinek od Babicy do Myślenic jest tak niesamowicie gówniany - strasznie rozjeżdżony, pełno bardzo głębokich kolein wypełnionych kałużami, ciężko się to omija, tym bardziej w nocy.
* Buty dały mi w kość, a raczej w stopy, które od 40 kilometra po prostu paliły na śródstopiu. Plecak, który wydawał się być mega komfortowy, również bardzo obtarł mi biodra.

Co było ciężkie:

* Mój plecak. Wziąłem dużo płynów w różnych postaciach i różnych innych rzeczy, z których nie korzystałem.
* Na wyprawę wybrałem czerwiec, żeby iść jak najkrócej po zmroku, ale i tak ciemność sprawiła, że traciłem chęci na kontynuowanie wycieczki.
* Długi dystans jednak dał mi wycisk, a może to ja go sobie dałem narzucając zbyt duże tempo. Zrobiłem łącznie 3 przerwy, z czego jedną 50 minut, a dwie po ok. 15.

W Myślenicach byłem o 3:30 i położyłem się na ławce przy rynku myśląc co dalej. Zostało mi 50 km drogi, w tym dużo asfaltu. Sprawdziłem prognozę - zapowiadano burze w rejonie od 14. Dodatkowo następnego dnia miałem odebrać z rana Mysz od rodziców i przez jego resztę pomagać przy dzieciakach. No nie kleiło mi się to, więc podjąłem decyzję o zakończeniu wyprawy i poszedłem łapać busa. Myślę, że gdybym miał większy komfort psychiczny związany z możliwością odpoczynku kolejnego dnia, to po dłuższej przerwie poszedłbym dalej. Cóż, podejście numer dwa za rok 😉

Gruba ryba5piorunów

@Piechur ta pokruszona skała na odcinku między Łamaną Skałą a Leskowcem to dosłownie piasek - z pokruszonych wychodni piaskowca i zlepieńców 😉 sporadycznie coś takiego się zdarza w innych partiach Beskidów ale raczej nie tak intensywnie jak tam

Gruba ryba3piorunów

@ciszej Dzięki za info :grinning: Te skały właśnie miały taką strukturę, której często na szlakach nie spotykam

Fenomen1piorunów

@Piechur Pięknie. Beskid Mały jest uroczy. Na co drugim drzewie wisi święty obrazek. Kiedyś je liczyłem, ale po 17. dałem spokój.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Góry

58piorunów

Siema,
Przeszedłem całą czerwoną ścieżkę dydaktyczną przy Mogielicy, żebyście Wy nie musieli. Zapraszam na :hiking_boot:
---------
Szczyt: Mogielica (Beskid Wyspowy)
Data: 30/31 maja 2025 (piątek/sobota)
Staty: 35.2km, 10h40, 1.545m przewyższeń

Trasa dla zainteresowanych.

Trasa zrobiona z kuzynką i tatą tempem raczej niespiesznym. Pewnie dało się to zrobić mądrzej, ale kto by się przejmował.

Informacje praktyczne:

* Samochód można zostawić przy leśniczówce na małym trawiastym parkingu . Obok jest zadaszona wiata.
* Na samym początku trasy trzeba przejść przez potok Mogielica - kamienie są śliskie i łatwo o zamoczenie buta. Kijki pomagają w przeprawie.

Co było fajne:

* Ścieżki na zboczu Mogielicy i budzący się las wypełniony po brzegi ptasim trelem.
* Dość zarośnięta ścieżka prowadząca przez obóz "Wilka" - było klimatycznie, choć mokro.
* Kilka polanek z ładnymi widokami.

Co było mniej fajne:

* Dużo, dużo asfaltu, zwłaszcza w pierwszej części - na piechotę zupełnie bez sensu, biegiem może, rowerem jak najbardziej.
* Kilka odcinków przechodziliśmy dwa razy, żeby zaliczyć pętlę.

Całą ścieżkę oceniam na 5+/10, głównie przez te pierwsze asfaltowe 10 kilometrów. Bez tego odcinka ocena rośnie do 7+/10. Wygląda na to, że lepszym środkiem lokomocji byłby na niej rower, choć były odcinki, które - przynajmniej w mojej opinii - na rower się nie nadawały.

Fanatyk5piorunów

A mnie obóz "Wilka" rozczarował. Zmyliła mnie tablica myślałem że będzie jakaś rekonstrukcja budynków czy coś. Owszem klimat jest, wilgotny i mroczny, lekko nie mieli ale jakakolwiek makieta zrobiłaby robotę.

Gruba ryba4piorunów

@Ravm No niestety nie ma u nas pomysłu albo chęci na to, żeby takie ścieżki urozmaicić, poza tablicą informacyjną, krzyżem, albo kamieniem z inskrypcją.

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Księżycowy spacer

43piorunów

340 200,9 - 16,57 = 340 184,33

A dziś sobie weszliśmy na Śnieżne Kotły

Moim zdaniem sporo fajniejsze niż wejście na Śnieżkę: mniej turystów, mniej schodów, bardziej malownicze i szersze widoki

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Gruba ryba7piorunów

@Trypsyna Mój nos jest większy niż wszystkie pasma górskie w Polsce razem wzięte :nose::nose::nose:

Fanatyk3piorunów

@scorp to Twój nos ? już myślałem, że Kubicę zabraliście na wycieczkę xD

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Góry

53piorunów

Final boss na trasie
Śnieżka

GURU17piorunów

@Trypsyna To jest od strony czeskiej?

GURU8piorunów

@pingWIN wydaje mi się że po prostu wzdłuż granicy szliśmy, ale sporo czechów mijaliśmy. Podrzucam mapkę jak droga wyglądała

GURU19piorunów

@Trypsyna ok, bo właśnie trochę inaczej zapamiętałem podejście. Ja wychodziłem tak jak Ty wracałaś, czyli niedaleko drogi dojazdowej do schroniska

GURU3piorunów

Wbieglbym, potem sie zrzygal obrucil na plecy i umarl, ale byl wbiegl ( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ).

Pokaż więcej komentarzy (5)