boogieLider
14piorunówNikt nie ma Lidla z takim widokiem xD A za godzinkę może dwie #wspinaczka w #arco ❤️

boogieLider
14piorunówNikt nie ma Lidla z takim widokiem xD A za godzinkę może dwie #wspinaczka w #arco ❤️

boogieLider
36piorunówTo miasto jest magiczne ❤️

@boogie idź tu na kawe i daj znać czy spoko :grinning:
@boogie zwłaszcza zimą, jak nie ma tam ludzi jest fantastycznie ʕ•ᴥ•ʔ
Statyczny_StefekFanatyk
24piorunów335 505,8 - 7,8 - 4,0 - 17,1 - 5,2 = 335 471,7
Weekend na #viaferrata w okolicach jeziora Como. Trafiła się promocja na bilety lotnicze, wylot w czwartek, powrót w poniedziałek nad ranem, tak że #pomyslnaweekend 10/10
1_Via Ferrata al Pizzo d'Erna (C)
Bardzo ładna, widokowa, ładna skała, kończy się na Pizzo d'Erna. Start z dużego parkingu pod kolejką linową, teoretycznie płatnego (być może w sezonie, nikt nie chciał pieniędzy). Szlak zejściowy oferuje wiele opcji przedłużenia, również o kilka ferrat z sąsiednich dolin.
2_Via Ferrata Medale (D)
Bardzo ładna, chyba wspinaczkowo najprzyjemniejsza - piękne płyty, poprowadzona logicznymi strukturami, bez jakichś niepotrzebnych wariantów czy udziwnień. Zejście spod Corno Medale szlakiem 556 przez Valle del Medale strome i ziemne, nieprzyjemnie upierdliwo śliskie po deszczu, tak że gdybym miał tam wracać, to przetestowałbym wersję zachodnią - 556->552 (przy założeniu zejścia do Rancio Superiore, parking pod cmentarzem).
3_Via Ferrata Centenario (C)
Prowadząca w kierunku Monte Resegone. Nic ciekawego, pałowanie po klamrach w żlebie. Jedyny plus to taki, że w upalny dzień było tam chłodno.
4_Via Ferrata Silvano Franco (C/D)
Kontynuacja pkt 3 - po podejściu szlakiem. Ciężko to nazwać i ferratą, i ubezpieczonym szlakiem (via attrezzata) - są wyłącznie łańcuchy, do których wpinanie bywa upierdliwe, a same są dość długie, więc wpinki chronią co najwyżej przed stoczeniem się gdzieś dalej, bo do pierwszej półki absorber może nie zadziałać. Trudność porównywalna z trudniejszymi fragmentami Orlej Perci. Niemniej jednak miłe miejsce, dało trochę więcej zabawy po zniechęceniu ferratą z pkt. 3.
5_Nie ferrata, ale treking w ogólnej okolicy Grigna Meridionale
Najładniejszy widokowo trekking całego weekendu. Są też miejsca ubezpieczone (łańcuchy lub poręczówki) jest ekspozycja, są szczyty i widoki na przepiękne struktury skalne. Zdecydowanie warto tam pojechać i ułożyć sobie coś ciekawego po okolicy.
Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu
#ksiezycowyspacer #trekking #wlochy

.
maciekawskiKosmonauta
52piorunówCo robaki, nadal pękacie z dumy bo weszliście na rysy? Golf ma w poważaniu te wasze marne 2499mnpm, bo wjechał na ponad 2700 ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@maciekawski czy to aby nie przełęcz w Szwajcarii? 10 lat temu jechałem nią Golfem 4, za VW Transporter 2giej generacji 😛
@maciekawski wjazd na Stelvio autem ma być jakimkolwiek osiągnięciem czy co? Widoki ładne, ale nie łapię sensu treści wpisu.
Jaskolka96Kosmonauta
24piorunówDalsza część sprawozdawcza z #mojewloskiewakacje
W czwartek wyruszyłyśmy naszym pożyczonym pomarańczowy Renault Clio wzdłuż wybrzeża jeziora Como do Bellagio. Gdy jechałyśmy samochodem cały czas padało, a góry na drugim brzegu jeziora to wyłaniały się to ginęły za mgłą. Nie tracąc optymizmu cieszyłyśmy się romantycznym widokiem. W Bellagio zjadłyśmy pizzę prosciutto crudo, ogrzałyśmy się kubkiem herbaty i poszłyśmy zwiedzać. Bellagio jest cudowne. Położone na zboczu góry pełne jest kamiennych, stromych uliczek, schodów i zaułków. Nad jeziorem ciągnie się kwiecista promenada. Ciekawy jest też park, w którym rosło drzewo pełne czerwonawych małych owoców. Myślałyśmy, że to mirabelki i uradowane podbiegłyśmy bliżej. Okazało się, że to były dziwne owoce wyglądające jak parchate wiśnie. Zjadłam jedną na próbę, była słodka. Później w miejscu noclegowym, gdzie było Wi-Fi sprawdziłyśmy, że był to dereń kousa. Owoc jadalny, co uspokoiło koleżanki bojące się o moje życie po zjedzeniu dziwnej rośliny XD. Jest tam też piękny mały kościółek oraz kilka metrów dalej stara świątynia przerobiona na mieszkanie, wyglądająca wspaniale. Deszcz raz padał, raz przestawał, ale co ważniejsze mgła się rozstąpiła i mogłyśmy podziwiać widoki.
Zapach Bellagio jest cudowny. Pachnie żywopłotem z rozmarynu, drzewkami oliwnymi, kwiatami z ogródków i wodą jeziora.
Jeśli będziecie kiedyś w północnych Włoszech, to polecam odwiedzić Bellagio. No i mają tam przepyszne lody.

tosiuAutorytet
30piorunówZbierałem się do tego wpisu przez 2 tygodnie, a teraz mam chwilkę wolnego, to postanowiłem, że napiszę. Szczególnie, że wpis @splash545 został odebrany tak pozytywnie to i może mój taki będzie :smiley:
W skrócie:
Moim marzeniem z dawnych lat było odwiedzenie Lazurowego Wybrzeża. Wsiedliśmy z żoną i córką w samochód, objechaliśmy 4900 km. Trasa: Podlasie - Graz (Austria, tylko nocleg) - Como (nocleg) - Bellagio - Como - San Remo (Włochy) - Antibes (3 noclegi - baza wypadowa) - Awignion - Chamonix-Mount Blanc - Sallanches (nocleg) (Francja) - Monachium (Niemcy, tylko nocleg), Wrocław (tylko nocleg) - Podlasie.
Długa wersja:
Zaczęło się w 2012 roku. Wziąłem wtedy urlop na 3 tygodnie i postanowiłem pojechać na Lazurowe Wybrzeże. To była seria fatalnych pomyłek. Stanąłem na wylocie na Warszawę z Białegostoku o 7 rano. Po chwili zatrzymał się przedstawiciel handlowy, który obiecał podwieźć 30 km dalej na stację benzynową, gdzie mogę popytać i złapać kogoś w dalszą trasę. To był błąd. Utknąłem tam na 2 godziny. Na stacji prawie nikogo nie było. W końcu udało się i dojechałem do Warszawy z kolejnym przedstawicielem.
Kolejny odcinek to kolejna pomyłka. Wybrałem nie tą wylotówkę co trzeba. Uznałem, że wszystko mi jedno czy kierunek będzie na Poznań czy Wrocław. Stanąłem więc w okolicach Powązek, gdzie krzyżują się drogi. Kolejne 2 godziny nikt się nie zatrzymał, bo... auta przed miejscem gdzie łapałem rozpędzały się na tyle, że nie warto było dla mnie hamować. Ponadto kierowcy nie wiedzieli czy jadę na Poznań czy na Wrocław.
Ostatecznie pojechałem na wylotówkę w Jankach (Kraków, Łódź). Tam skierowałem się na Łódź i złapałem dostawczaka. Dojechałem do Bełchatowa. Tam szybko złapałem TIR-a i dojechałem do Wielunia. Była już godzina 19. Straciłem totalnie cały dzień na tak krótki odcinek. Poszedłem do Biedry po kolacyjkę, a następnie zacząłem szukać noclegu. Okazało się, że Wieluń to dziura i najbliższy hotel robotniczy znajduje się w innej miejscowości. Było ciemno. Droga bez pobocza. Nie dało się tam dojść. Przyszła noc, a ja siedziałem na przystanku w Wieluniu bez pomysłu co dalej.
W końcu zacząłem łapać stopa, a nuż ktoś się zatrzyma. Zatrzymał się TIR do Wrocławia, ale po drodze musi zrobić przerwę. OK. Około 2 rano stanęliśmy na jakimś zadupiu. Kierowca zasnął, ja też. O 4 pobudka i dojazd na obrzeża Wrocławia po 5.
Zjadłem tam śniadanko na jakiejś stacji (jajecznica), potem udałem się autobusem do centrum. Tam byłem o 7 rano. Na przeciwko dworca był jakiś tani hostel, ale doba zaczynała się jakoś o 14. Morale były na dnie. Poszedłem na dworzec, by złapać jakiś pociąg, i przekimać kawałek drogi. Traf chciał, że najbliższy pociąg był do... Białegostoku. To mnie złamało. Wsiadłem i wróciłem z hehe "Lazurowego wybrzeża".
I tak przeskakujemy do 2025 roku. Tym razem nie autostopem, a własnym autem. Z rodzinką.
Pierwszy odcinek najdłuższy bo ponad 1000 km. Do Graz jedziemy przez park dinozaurów przy granicy polsko-czeskiej, gdzie robimy sobie 1,5 godziny przerwy. W 35 stopniowym upale zwiedzamy atrakcje, żeby dzieciakowi dać odpocząć jazdę. Potem kolejny przystanek to granica czesko-austriacka. Zwiedzamy tam zamek w Mikulovie i piękne ogrody. Na wieczór dojeżdżamy do Graz, od razu do hotelu.
Rano śniadanko i jazda dalej. Kierunek: Como. Teraz już "tylko" 720 km. W Como jesteśmy późnym popołudniem. Od razu idziemy na miasto. Zwiedzamy centrum i na wieczór wracamy do pensjonatu. Rano po śniadaniu jedziemy do Bellagio. Górskie, wąskie drogi wokół jeziora to piękne widoki, ale też trudna i wymagająca jazda. Po drodze chcieliśmy zobaczyć słynny wodospad i most, ale ostatecznie nie udało się to, bo ciężko było to znaleźć samochodem w plątaninie wąskich dróżek. W Bellagio o wiele lepiej. Zaparkowaliśmy i poszliśmy do jednego z portów. Potem przeprawa promem na drugą stronę jeziora i powrót do Como przez kolejne piękne miejscowości.
Jako, że wyjechaliśmy dość wcześnie, to Como opuściliśmy też w miarę wcześnie. Pogoniliśmy prosto na plażę w San Remo (311 km), gdzie zameldowaliśmy się jakoś około 17.00. To był pierwszy dotyk Lazurowego Wybrzeża. Marzenie sprzed lat spełnione 😉
Około 21.00 zajechaliśmy pod hotel w Antibes. O ile to było zaledwie 80 km, to niemiłosierne korki wydłużyły czas podróży.
Kolejnego dnia od razu po śniadaniu pojechaliśmy na plażę w Antibes (Francja). Przyjemnie się plażowało. parę godzin do momentu aż nie przyszli Cyganie. Dwie panie, jeden pan, dwoje nastolatków (chłopak i dziewczyna). Najpierw pani wzięła bez pytania nasza matę do plażowania i zaczęła nią szarpać (bo leżała obok jej pustych od rana krzeseł). Jak wybiegłem z mordą, to było tylko gorzej. Rozsiadły się, nastolatki zaczęły zachowywać się dziwnie - niby zabawa, ale to sypnąć piaskiem, to chlapnąć wodą w moje dziecko. W obawie, że albo zaraz im wpierdolę, albo nas okradną, postanowiliśmy zawinąć się, pójść na lody, i rozłożyć w innym miejscu daleko od tej dziczy. Dalszą część dnia plażowaliśmy z przemiłymi starszymi Włochami.
Zeszliśmy z plaży popołudniu i dziecko zasnęło w samochodzie. Ruszyliśmy na wycieczkę do Cannes. Totalne korki sprawiły, że nie było jak wysiąść, więc tylko objechaliśmy główne ulice oglądając "wielki świat" z samochodu. To samo było w Nicei. Potem pojechaliśmy do Monako, a na koniec do Eze. Wszędzie było to samo - totalne korki, brak możliwości zaparkowania gdziekolwiek, obejrzenie z samochodu pięknych miast i tyle...
Generalnie następnego dnia mieliśmy do wyboru: wracać do Cannes, Nicei, Monako z Antbises, ale pociągiem, by połazić, albo jechać do Saint Tropez (100 km dalej). Wybraliśmy to drugie i to był strzał w ... korki :smiley: Po godzinie stania w korku, zaparkowaliśmy na przedmieściach i doszliśmy z buta do centrum. Następnie poszliśmy na plażę, która okazała się lipna bo żwirowo-kamienna. Chwilę się tam wykąpałem i postanowiłem wracać po auto. Żona z małą zostały. Ja przebijając się przez kolejne korki dojechałem do nich później i pojechaliśmy 4 km dalej na piękną piaszczystą plażę, gdzie siedziałem w wodzie kolejne 5 godzin.
Na marginesie ciekawostka. Woda jest tam nie tylko przepięknie lazurowa od mocnego zasolenia, ale też powoduje, że będąc nawet do pasa można się położyć na tafli i leżeć. U nas od razu idzie się jak kamień na dno.
Wieczorem zahaczając o Auchan i Burger King (tu ciekawostka w Auchan nie działają inne karty niż francuskie) wróciliśmy do Antibes.
Kolejnego dnia po śniadaniu od razu ruszyliśmy do Awinion (250 km). Dawna stolica papieska była tak samo zakorkowana jak reszta. Ale na szczęście w murach zbudowano 4-piętrowy parking, toteż około 11.00 zostało ze 30 ostatnich miejsc. Zwiedziliśmy sam średniowieczny kompleks z mostem. Resztę miasta sobie darowaliśmy, bo pojechaliśmy do Chamonix-Mont Blanc (444 km).
Powiem tak, nie spodziewałem się że miasteczko wywrze na mnie takie wrażenie. Te gigantyczne góry dookoła były niesamowicie przytłaczające. Człowiek się czuł taki malutki. W lokalnej knajpce zamówiłem sobie pieczone ślimaki. Jadłem już je kiedyś, gdy był francuski tydzień w Lidlu. Te w knajpie w Chamonix smakowały podobnie.
Na wieczór zjeżdżając 40 minut z gór serpentynami nocowaliśmy w Sallanches. Rano mieliśmy piękny widok na góry.
Po śniadaniu ruszyliśmy przez Szwajcarię (na granicy z Austrią włączyliśmy internet za szybko, T-Mobile zabrało 49 zł), dojechaliśmy do Monachium. Tam poszliśmy pozwiedzać okolice. Uraczyliśmy się pizzą, a ja dodatkowo lokalnym piwkiem.
Następnego dnia dojechaliśmy do Wrocławia. W zasadzie to na obrzeża. Znów straciliśmy z godzinę na korki. Tym razem nigdzie chodziliśmy. Czilerka w pokoju hotelowym i kolacyjka na dole w restauracji.
Kolejnego dnia szybko wróciliśmy na Podlasie.
Podsumowując: spełniłem swoje marzenie, zwiedziłem Lazurowe Wybrzeże, ale z planem powrotu tam za rok samolotem, by plażować i jeździć pociągiem.
Nie udało nam się zobaczyć:
1. Portofino (woleliśmy jechać od razu na plażę w San Remo)
2. Chur (Szwajcaria) - chcieliśmy pojeździć pociągami po górach, ale online było brak biletów, więc ostatecznie nie chcieliśmy ryzykować tam noclegu, by spróbować kupić bilet na miejscu
3. Cannes, Nicea, Eze, Monako - zwiedziliśmy tylko z samochodu, jest niedosyt
4. Chamonix - nie wjechaliśmy wyciągiem na 4400 m n. p. m. bo bombelek jeszcze za mały - wrócimy tam też gdy podrośnie :smiley:
#podroze #wlochy #francja #lazurowewybrzeze

Dodatkowe foty cz. 7
@tosiu elegansior, cieszę się, że inspiruję!
ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ Fajna wycieczka, też chciałbym kiedyś się wybrać na Lazurowe Wybrzeże, ale czytałem, że fajną opcją jest baza w San Remo i stamtąd robić wypady do Francji, ponoć tak jest sporo taniej.
A co do Portofino, to nie macie czego żałować! Portofino jest fajne ale zobaczyć sobie przy okazji czegoś np. wracając z San Fruttoso, bo samo w sobie jako główny cel może jedynie rozczarować. Poza tym gdybyście nie parkowali 10km od Portofino tylko pojechali prosto na miejsce, to prawdopodobnie znów byście nie znaleźli miejsca parkingowego i tyle byście zobaczyli. :stuck_out_tongue_winking_eye: Żeby zwiedzić Portofino należy pojechać do San Margherita lub Camoli i stamtąd popłynąć promem najlepiej do San Fruttoso a Portofino zostawić sobie na dokładkę, moim zdaniem tylko w taki sposób to ma sens.
WatluszPierwszyFanatyk
55piorunów#podroze #wakacje #wlochy
Zachęcony tym, co napisał @splash545 postanowiłem krótko podsumować nasz rodzinny urlop w Umbrii i jej stolicy Perugii. Nie będę ukrywał, że na kierunek podróży wpływ miała cena. Za dwoje dorosłych, dójkę dzieci i dwa bagaże rejestrowane 20 kg zapłaciliśmy 1300 zł. Lotnisko w Perugii okazało się takim większym dworcem PKS. Do miasta śmiga za 5 juro autobus AirLink. Nocleg ogarnęliśmy w samym centrum starej części miasta i tu też udało się trafić z ceną 2600 zł. Samą Perugię można podzielić na dwie części starą i nową. Obie łączy ze sobą system minimetra, czyli jeżdżące raz nad a raz pod ziemią małe wagoniki. O nowej części miasta nie ma w zasadzie co pisać. Ot domy i bloki, które czasami lekko przypominają architekturę polskich osiedli z lat 90. Zdziwiło mnie to, ile lokali jest tam pustych. Sklepy, jakieś małe firmy itp. świecą pustymi oknami, albo planszami z ofertą sprzedaży.
Do sedna jednak, a więc do strego miasta. Tutaj już dostajemy prosto w twarz całym pięknem włoskiej architektury. Stare kamienice, piękne czerwono-brązowe dachy, zielone okiennice, wąskie uliczki. Wszystko to przyprószone lekko artystycznym klimatem (polecam Via della Viola i sąsiednie uliczki), pełne street artu i małych knajpek, które wyglądają jakby mieściły się na 20 m2. Zresztą to w Perugii jest trzeci najmniejszy pub na świecie Ill Birrino. Miasto jest stare, z historią i to widać na każdym kroku. Nie będę się tu jakoś rozpisywał, bo w internecie jest masa info i pewnie masa lepiej napisanych tekstów.
Co do samej Umbrii, to odwiedziliśmy jeszcze małe wioski takie jak Toricella, San Feliciano, Magione czy Monte del Lago. Sa to lekko senne miejsca i jeśli ktoś chce się kompletnie wyłączyć z pośpiechu, to można wpaść i np. kupić sobie kawę i chwilę gdzieś posiedzieć.
Na minus na pewno Jezioro Trazymeńskie. Ogromne, ale zasyfione. Przy brzegu walają się jakieś zaschnięte wodorosty a molo w Toricelli przypomina jakiś betonowy pomost zapomniany przez Boga i ludzi. Szerze to wiedzieliśmy o tym, ale nie spodziewaliśmy się, że aż tak to wygląda.
Z miejsc typowo turystycznych odwiedziliśmy jeszcze Asyż. Nie jestem wierzący, ale przyznam, że sam grób św. Franciszka jest ciekawym miejscem, emanującym jakimś lekko mistycznym klimatem. Miasteczko jest przepiękne, ukwiecone, małe uliczki i niskie kamienice robią wrażenie i mimo tłoku, turystów i wszechobecnych straganów gdzie obok krzyży i figurek leżą koszulki Slayera można się tam wyciszyć i poczuć jakoś... inaczej.
Co do cen, to Umbria uchodzi za region stosunkowo tani. Nawet sami Włosi mówili nam, że są tacy, którzy przeprowadzają się tam właśnie ze względu na niższe koszty życia. My jedliśmy raczej budżetowo, tym bardziej, że postawiliśmy na przemieszczanie się i czasami po prostu łapaliśmy jakiś posiłek w biegu.
Wszędzie podróżowaliśmy transportem publicznym. Pociągów jest sporo i nawet mimo remontów na kolei daliśmy radę spokojnie się przemieszczać. Jeżdżą też autobusy miejskie i podmiejskie a po Perugii śmiga dodatkowo wspomniane już minimetro. Fajnie było wsiąść w wagonik czy autobus w powszedni dzień i poczuć klimat miasta, widzieć ludzi jadących do codziennych spraw i obowiązków. Polecam taki sposób podróżowania. W zeszłym roku w Trieście postawiliśmy na samochód i taksówki a w transporcie do i z Chorwacji pomogła nam przemiła właścicielka wynajmowanego przez nas domku. Było wygodniej ale na pewno mniej podróżniczo i przygodowo.
Myślami jestem jeszcze trochę w Perugii i okolicach, mimo że słowa te piszę w przerwie na śniadanie w pracy.

Pięknie tam
splash545Lider
95piorunówLiguria - ogólne odczucia i ceny
W tym roku spędziliśmy wczasy w Ligurii. I cóż mogę powiedzieć o tym regionie? Jeśli podobają Ci się Włochy, lecz przeszkadza Ci ten słynny włoski pierdolnik tj. zrujnowane kamienice, hałdy śmieci, czy choćby zwykła bylejakość w porządku, to Liguria będzie strzałem w dziesiątkę. Jest tutaj pięknie, do tego czysto i bezpiecznie. No czuć pinionc, więc tanio nie jest. Oznacza to, że ceny są mniej więcej na poziomie polskiego wybrzeża. Jedyne do czego można się doczepić w powyższych kwestiach, to nie polecałbym wchodzić w żadne boczne, mniej uczęszczane uliczki ani tarasy, bo praktycznie w każdym takim miejscu jest naszczane.
Na całej Włoskiej Riwierze panuje jednorodność architektoniczna, więc jeśli komuś podobają się kolorowe domki z Cinque Terre, to są one tu wszędzie! A przynajmniej w każdej wiosce i mieścinie znajdują się domy i kamienice wykończone w podobnym stylu. Jadąc przez Ligurię momentami można się pomylić przez jakie właściwie miasteczko się przejeżdża. Z jednej strony jest tu przez to odrobinę monotonnie. Natomiast z drugiej jest harmonijnie i naprawdę ładnie, i to gdzie się nie pojedzie! Gdyby ktoś się mnie zapytał, w którym liguryjskim miasteczku bądź w wiosce ma się zatrzymać, odparłbym, że bez różnicy. Pierwszy raz spotkałem się z sytuacją, że gdzie nie rzucisz kamieniem, tam wszędzie jest pięknie. Można się jedynie spierać gdzie jest bardziej ładnie a gdzie mniej, lecz to już będą kwestie gustu i preferencji.
Opis tyczy się wiosek oraz małych i średnich miasteczek. W Genui i La Spezii byłem w sumie tylko przejazdem, więc się nie wypowiem.
Jeśli chodzi o ceny, to w sklepach podobnie jak u nas, może minimalnie drożej. Za obiad w restauracji trzeba zapłacić średnio 20 euro, kawa kosztuje 1,20 - 2 euro. Mam jednak pewien protip dla oszczędnych - cena za klasyczną pizze wynosi 6 - 12 euro i ceny te obowiązują praktycznie w każdym lokalu. Czy więc zamówisz pizze w taniej pizzerii w bocznej uliczce, czy w eleganckiej restauracji na promenadzie, to za pizze zapłacisz tyle samo, czyli wyżej wspomniane 6 - 12 euro. Różnica będzie taka, że w eleganckiej restauracji pizza zazwyczaj będzie lepszej jakości. Z tym, że napoje mogą kosztować tam tyle co tańsza pizza, ale za to można posiedzieć sobie koło bogatych Niemców, którzy oczywiście też żrą te najtańsze pizze.
Polecam też kupować jedzenie w panificio czyli piekarniach, gdzie można dostać wyśmienite foccacie. Bo foccacia została wymyślona właśnie w Ligurii i nie zjeść jej będąc w tym regionie, to grzech i to w dodatku śmiertelny.
Ceny za wynajem leżaków na plaży, to rozbój w biały dzień. Koszt 2 leżaczków i parasola to 30 - 60 euro. Te 30 jeszcze ujdzie i raz zdecydowaliśmy się na wynajem 3 leżaków i parasola za 40e. Do tego był tam fajny beach bar, w którym zjedliśmy dobre obiady w przyzwoitych cenach 12 - 15e, lampka wina kosztowała 4e, więc zdarzają się miejsca z normalnymi cenami, lecz jest to raczej wyjątek od reguły.
Natomiast gdybym miał płacić 200zł + za wynajem leżaków dla 2 osób, to bym... podziękował i tak właśnie robiłem przez cały wyjazd. Na szczęście nie było z tym żadnego problemu, bo przy każdej nawet najdroższej plaży znajduje się się część bezpłatna - spiaggia libera i można się tam rozłożyć z kocykiem za darmoszkę.
Jeśli zaś chodzi o koszty podróży i noclegów, to wygląda to już zdecydowanie lepiej. Noclegi są na przyzwoitym poziomie i nie płacąc zbyt dużo (100-150zł/os/noc), nawet w środku sezonu można znaleźć coś ciekawego np. 70m klimatyczny domek w górach z ogrodem i super widokiem, 10min drogi od morza.
Same koszty podróży mogą być śmiesznie niskie jeśli wybierze się opcje lotu do Malpensy(MXP) + wynajmu auta, a następnie dojazdu nim na miejsce 150 - 250km. Loty do MXP kosztują między 200 a 500zł w dwie strony. Wynajem auta z pełnym ubezpieczeniem to koszt ~100zł/dzień. Czemu polecam lot do Malpensy zamiast bliższej Genui lub Pizy? Ponieważ tam loty są średnio ponad 2x droższe, a wynajem auta również potrafi kosztować 2x tyle.
Podsumowując. Gdy tylko się chce, to można pozwiedzać i wypocząć w tym niezbyt tanim i czystym regionie Włoch nie nadwyrężając zbytnio budżetu. A zdecydowanie warto to zrobić! Wszechobecne tu piękno, zarówno przyrody jak i architektury, poraża zmysły i zachęca do powrotu. Zaś miejscówek wartych uwagi jest tu tyle, że można wracać tu wielokrotnie i zawsze zostanie coś do zobaczenia.
[Na pierwszym zdjęciu, na dole - pani, której zmysły zostały porażone liguryjskim pięknem!]
#wlochy #riwiera #podroze #wczasy

Wygląda naprawdę świetnie, i dodatkowo ładnie opisane. Może się z kobietą skusimy na wakajki tam, bo marzą się jej Włochy, a Sycylia dość przereklamowana - dzięki!
Liczyłem na stoickie pierdololo
WujekAlienLider
21piorunówPanteon w trakcie deszczu
#wlochy #deszcz #ciekawostki
@WujekAlien Dwa tysiące lat i dalej nie zatkali tej dziury w dachu...
Jaskolka96Kosmonauta
34piorunówJuż w drodze do domku. Pociąg opóźniony o 25 minut, ale nie szkodzi. Ważne, że wracam do siebie. Włochy są piękne, było super. Już są plany, że w przyszłym roku też jedziemy. Na tapecie jest Toskania, Rzym oraz Sycylia. Zobaczymy ostatecznie gdzie nas poniesie. Ale tymczasem dobranoc. Idę w kimę w pociągu. Gdy wypocznę, to wrzucę relację z wycieczki.
A taki miałyśmy ostatni rzut okiem na góry przed odlotem z Bergamo.

@Jaskolka96 to ty do Italii a ja konno na Kaukaz.:hugging_face:
Mr.MarsGURU
8piorunówBitwa nad Isonzo została stoczona 28 sierpnia 489 nad rzeką w dzisiejszych północno-wschodnich Włoszech. Siłami najeźdźców ze wschodu dowodził król Teodoryk, zaś nad przeciwną armią dowództwo sprawował król Italii Odoaker. Zwycięzcami okazali się Ostrogoci, którzy po bitwie byli

Jaskolka96Kosmonauta
127piorunówOd kilku lat marzyły mi się Włochy i w końcu się udało. Lecę z przyjaciółkami do Mediolanu 😁 5 dni zwiedzania, smakowania włoskiej kuchni i picia pysznego wina. Dzięki @AdelbertVonBimberstein za wspieranie mnie, dzięki Tobie marzenie się spełnia.
Ponieważ jest to raczej niskobudżetowa wycieczka lecę tylko z małym plecakiem. Wypchany jest po brzegi, ale mam w nim wszystko, nawet czytnik na godziny w pociągu i samolocie (będziemy siedziały w samolocie osobno, bo tak bilety były tańsze xd). Lata w ZHP na coś się przydały i pakowanie mam opanowane do perfekcji.
Po powrocie zdam sprawę jak było. Tymczasem trzymajcie się!

@Jaskolka96 kurde moja siostra mi dzisiaj na fb wysłała zdjecia, ze we Włoszech dzisiaj wylądowała na wakacje z koleżanką.....Anka to Ty ? Xd
@Jaskolka96 @AdelbertVonBimberstein to jakiś sweet daddy :)))
poproś gdzieś o carbonarę z szynką i śmietaną!
RACOFanatyk
7piorunów#filmy #fantastyka #wlochy #yeti #heheszki
Jednak wyskakujący sutek wielkiego małpoluda to nie jest typowy widok. Nawet dla wielbiciela monster movies. "Yeti – Il gigante del 20° secolo"
Seggsualne napięcie pomiędzy wielką małpą a ofiarą towarzyszy temu podgatunkowi od samego początku (kłaniają się Kong i Fay Wray). Podobnie w "Yetim", gdzie mowa, że ów humanoid (wyglądający tutaj jak filmowy neandertalczyk, któremu ciut się urosło) traktuje napotkaną dziewczynę, jak żonę. Sęk w tym, że odgrywająca rolę Jane Antonella Interlenghi miała wówczas 16 lat. W filmie widać też czułe gesty pomiędzy nią, a wiele starszym mężczyzną.
"Cóż, Włochy..."
Tylko sprawa ma się gorzej jeśli spojrzy się na prywatne życie aktorki. Antonella wyszła za mąż w wieku 15 lat (!) za barona Giovanniego Sanjusta, który był 8 lat starszy (!!), ale rozwiodła się z nim po 2 latach (!!!) rodząc w międzyczasie dwoje dzieci (skończyły mi się wykrzykniki). Tym samym jej rola w "Yeti" jest jeszcze bardziej obleśna...

#kurwaopie
Strasznie poj€bana historia i ten fragment też chory, bo każe się zastanowić co siedziało we łbie scenarzysty.
frondeusTytan
17piorunówKulinarnych przygód ciąg dalszy. #gotowanie #glebokiolej #pierogi #dziwnepierogi #apulia #wlochy
Dziś na obiad wjechały Panzerotti - takie smażone na głębokim oleju pizzo-pierogi z nadzieniem.
Oryginalnie pochodzą bodajże z południowej części Włoch - Apulii - i w swojej istocie nazwa pizzo-pieróg dobrze oddaje ich charakter. Ciasto jak na pizzę, do tego nadzienie jak na pizzę, ale w formie pieroga xD
Robiłem według tego przepisu: https://www.sanpellegrino.com/sparkling-drinks/zesty-food/panzerotti
Nadzienie zrobiłem ala Bolognese, dużo sera do tego i kurcze, rozpływały się w ustach.
Olej rozgrzałem do 160 stopni Celsjusza na patelni. 2 minuty na stronę, odsączyłem tłuszcz na papierowym ręczniku.
Wyszło ich 20 więc w sumie mam jedzenia na tak 3 dni minimum ^^
To jest taka idealna przekąska - zjesz dwa trzy i jesteś syty jak po obiedzie. A jednego można po prostu złapać w rękę i zjeść idąc po drodze. Jak byłem parę lat temu w Bari to stanowiły moje ulubione źródło śniadania z rana. Cudowny pomysł mieli ci włosi...

jak wysoki ma być poziom oleju proszę Pana.
Jeszcze wczoraj je jadłem… ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ
QwapiGruba ryba
83piorunówKawa w takich warunkach smakuje najlepiej.
Też trzeba było na ten urlop się wybrać. W Polsce podobno zimno to trochę słońca przesyłam.
#kawa #urlop #garda #wlochy

@Qwapi daje w palnik? Byłem na przełomie czerwca i lipca, to było 37C za dnia, 28C w nocy, bez klimy ani rusz.
@Qwapi u nas moce 15 stopni a jak wieje to 8
AndrzejZupaGruba ryba
26piorunówBuona sera!
Ostatni dzień w miejscu gdzie słońce nie zachodzi nigdy a temperatura wody pozwala na gotowanie niedzielnego rosołu…, no, ale się nie zdecydowałem bo jednak trochę siara…siara biorąc pod uwagę gdzie znów dobiłem (byłem tam wczoraj , pod Monopoli, plaża z zamkiem na skalę i grota do której da się wpłynąć) - spakowani w samochód i 30 minut na południe na fancy plażę bo:
- 5 ojro za bezproblemowy parking to jak za darmo
- plaża z piaskiem (co jest rzadkością nad Adriatykiem)
- piękne widoki, woda koloru turkusowo białego, wygląda to obłędnie, krystaliczna - wypłyniesz na głębinę 10m i wincyj i widać dno z całą galanterią aka ryby, małże i cały ten południowy podwodny stuff!
- (w miarę) czysto na brzegu! (Wiadomo, stare włoskie k⁎⁎wy i stare chuje nie pójdą do śmietnika wyrzucić kiepy tylko ubijają w piasku pod sobą (niestety, to jak z naszym polskim pokoleniem przed JP2)
- ludzi jak mrufków, człowiek na człowieku, ale nikt nie burczy, nie spina się…brak parawanów to istotna zaleta, ale też sama plaża jest nie za duża. Anyway, jaksobie wyobrażacie plażę nad Bałtykiem to nie! Tam jest wyłom w skałach, naturalny bądź wyrobisko i jest niewielki (zazwyczaj) „placek i powierzchni 3-4 arów. ¯\\(ツ)/¯
- co zdecydowało? Najlepsza plaża na południu Włoch…bez a pe la cyjnie!
Szybkie zakupy przed wyjazdem w markecie Famila gdzie WRESZCIE udało się kupić Quarta Caffe czyli coś po co warto jechać do Puglii - ja jakiś smakosz nie jestem, ale każdy, kto Quarty próbował szcza na inne marki!👌
Wracamy do Bari i szybki wypad na stare miasto żeby zaliczyć ostatnią kolację…frytki tutaj to ziemniaki krojone w plasterki i smażone na chrypko/mjentko w głębokim oleju…smakuje to obłędnie i do dań głównych zdecydowałem się na 3 porcje dla bombelków też…niech mają coś od życia bidule. Ale zaraz zaraz…w sumie ja i różowa też zasłużyliśmy więc odmawiam 4 porcje „ford/fiat/fried/froyd” (jakoś tak było w tej karcie…heh).
Po 10 minutach przychodzi kelner i stawia przed nami CZTERY MICHY OWOCÓW MORZA! Wtf?! Sprawdzam zmówienie…noszkurwa, faktycznie zamówiłem zamiast frytek jakieś morskie robactwo. Kupa śmiechu, ale cebula podpowiada, że nie można tak tego zostawić! Różowa z najmłodszym synem przetrzepali sardele, ja się poświęciłem i opędzlowałem kalmary…trochę. cała reszta typu ryby, spasione krewetki została i poszło do kosza. Ups.
Ale domówiłem wreszcie kolejne porcje „frytek” tym razem z sukcesem i zamknęliśmy dzień.
A teraz robimy z różówą Primitivo…wyjątkowo nie z hejnała!🙃
Salve!
#wakacje
#urlop
#wlochy
#apulia
Trochę #fotografia i #fotografiaanalogowa (ale ta ostatnia misia poczekać)

… i ziomek który przyleciał na posesję!
#entomologia i insze zdzisia.
Ryby i krewety wywaliłeś do kosza??? Że też mnie tam nie było w pobliżu...
Mr.MarsGURU
13piorunówDrugi złoty dla Polski na kajakarskich mistrzostwach świata w Mediolanie. Krążek z najcenniejszego kruszcu wywalczyły w olimpijskiej konkurencji - dwójce na 500 metrów - Anna Puławska i Martyna Klatt. Kajakarki Anna Puławska i Martyna Klatt zdobyły w Mediolanie złoty medal mistrzostw

AndrzejZupaGruba ryba
57piorunówKolejny dzień urlopu w prowincji Bari…
Dzisiaj Target na super/fancy/modern miejscówkę dla Makaroniarzy. Takie “Międzyzdroje” w wydaniu włoskim chilli Polignano a mare.
Dojazd zajmuje z mojej miejscówki na przedmieściach Bari (Villa Dantes) jakieś 20 minut.
Zostawiamy samochód na placu przy plaży Lido Cala Paura.
Idziemy do wody! Sama plaża ma brak totalny infrastruktury poza leżakami i pomarańczowymi parasolami- jedyna toaleta nie ma wody, brak przebieralni, możesz kupić napoje a wzłaszcza to co kochają miejscowi czyli piwo Peroni.
Ale i tak jest za⁎⁎⁎⁎ście bo mała Zatoka jest płytką i woda ma temperaturę letko podgrzanego rosołu więc nie masz tego wycofania żeby się zanurzyć. Kolor wody to turkus przechodzący w biały. Jak macie sprzęt akwalungowy to też jest co obserwować.
Założyliśmy ciuchy i idziemy w “cywilizację” …w ogóle cała wichura jest zbudowana na klifie więc widoki wszędzie genialne. Zatrzymujemy się w lodziarni Bella Blue (sieciówka) przy pomniku Domenico Modugno (jakiś artist- wyguglajcie sobie) - jak na włoskie lody to mocno średnio i obsługa zorientowana na Włochów ( sierpień to wakacje dla makaroniarzy i oni są jednak lepiej obsługiwani bo generalnie “no linglezi “).
No i tutaj muszę trochę ponarzekać na Puglie bo im dalej na południe tym milsi ludzie. Teraz jestem blisko “stolicy” czyli północ i w dupach się trochę przewraca, focha potrafią strzelić i ogólnie “Międzyzdroje” . Obsługa mocno średnia .
C⁎⁎j, lody zjedzone, Spritz za nami , idziemy na najbardziej odstawioną plażę w okolicy czyli niemal wykuta w skale… cała kamienista, ale jak już się uda dojść do wody to jest to najlepsze kąpielisko (woda ciepła, letka fala bujająca Cię na wodzie, do tego grota, którą możesz wyjść na klif i doświadczyć uderzeń fal!
19:30
Szukamy gastro…jest kiepsko bo w każdej knajpie pytają czy mieliśmy rezerwację..wtf?!
Ale znajdujemy finalnie restaurację z pizzą (w PL chyba nie ma czegoś takiego, są pizzerie!) i zamawiamy in general pizzę. Smaki genialne, c⁎⁎j, że wincyj niż normalnie. Było pysznie.
Kończymy wieczór o 21:00 i jeszcze po drodze po bułki do “lidel” jak tu się wymawia tą sieciówkę.
Lądujemy w Bari o 22:00, prysznic, basen i elo!
Dzień zamknięty!
#wakacje
#podroze
#wlochy
#urlop

Pozostałe szoty z dzisiaj uzupełniające relację…
No i wołam @splash545 bo kciał wyncyj! ¯\\(ツ)/¯
@AndrzejZupa a ten mały 4 centymetrowy konus jaszczurczy nie chciał za bardzo uciekać…tylko chował się pod stopy / cień bombelków…
Na moich Kujawach nie są takie przyjazne…uciemkają od razu! 🙃
@AndrzejZupa dzięki! 👍Wygląda naprawdę spoko. 😉
nie polecam mówienia do włochów jak sułtan kosmitów z kapitana bomby. w ogóle ich to nie bawi 😁
@voy.Wu chili jak? Bo nie kleje kolegi?
@AndrzejZupa np tak:
@cebulaZrosolu nie testowałem „es hiszpańskiego” na italiańcach jeszcze 🙃
AlembikAutorytet
6piorunówhttps://pl.wikipedia.org/wiki/Radiatori
To jest za⁎⁎⁎⁎ste!
#wlochy #kuchnia

A to?
WatluszPierwszyFanatyk
90piorunów#wlochy #gownowpis #wakacje
Tosie i Tomki trzymajcie kciuki. Lecę niczym Adam z Wisły. Nareszcie po roku korpo-januszexu.

@WatluszPierwszy W dobrym tonie jest zrobić jakiś żarcik na pokładzie :smiley:
@WatluszPierwszy udanych wakacji! Gdzie Cie wywialo? 🙂
@3t3r Włochy. Umbria.