Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#zuchwiosluje

GURU

w Ciekawostki

24piorunów

Dłużyło się czekanie na pogodę, więc marnotrawstwem byłoby jej nie wykorzystać :D

Udało się odhaczyć kolejne z okolicznych jezior - Jezioro Radomno, we wsi Radomno właśnie.
W pobliskiej wsi mieszkał mój kuzyn, więc zdarzyło mi się raz czy dwa wykąpać w młodości w tym jeziorku i wczoraj przypomniało mi się dlaczego tam nie wracam - mimo, że przez jezioro przepływa jakaś rzeczka (Struga Radomno) to poziom zamulenia i gęstość wody określiłbym jako 'zupa'. Z tego też powodu nie znajdziemy tu kąpielisk czy dzikich plaż, jezioro raczej typowo wędkarskie, bez jakiejkolwiek infrastruktury turystycznej. Dzięki temu, jest dość dzikim jeziorkiem, a wisienką na torcie (pod względem przyrodniczym) jest wyspa, którą porasta ponad 100 letni starodrzew i widać, że nikt mu nie przeszkadza - niestety zdjęcia nie oddadzą różnorodności tych zadrzewień.

Sama wyspa w średniowieczy była wykorzystywana przez pogan, wcześniej uważano, że mieściło się na niej grodzisko - obecnie teorie kierują się bardziej w stronę miejsca kultu - niestety nie udało nam się znaleźć dogodnego zejścia, a jak już znaleźliśmy to okazało się, że DEET na komary został w aucie.. Cóż, będzie pretekst żeby jechać jeszcze raz, wczoraj zabrakło planowania, ale tak to jest jak człowiek działa nieco spontanicznie, no i nie ma za dużo czasu..

To jeszcze odrobina historii - sama wieś ma swoje początki we wczesnym średniowieczu, pierwsze zapisane wzmianki pochodzą z roku 1404. Stąp pochodziło dwóch biskupów w państwie krzyżackim w XIV w.
Za czasów krzyżackich Radomno należało do wójtostwa Bratian. Wieś na prawie pruskim _Radamai_.
W 1414 r podczas wojen polsko-krzyżackich po raz pierwszy spalono w niej kościół.
Na początku XVIII w. powstał nowy kościół, który w XX w. odbudowano w stylu neogotyckim z bardzo efektowną wieżą.

W listopadzie 1906 r. w miejscowej szkole elementarnej odbył się strajk dzieci przeciwko nauczaniu religii w języku niemieckim.
W międzywojniu stacjonowała tu polska placówka straży celnej, a następnie granicznej (granica przebiegała po północnym brzegu jeziora).

GURU4piorunów

Mapa z zaznaczoną polsko-niemiecką granicą (obecnie granica powiatów nowomiejskiego i iławskiego)

GURU10piorunów

Wyspa z pogańskimi kręgami w widoku z LIDARu

Fanatyk2piorunów

@zuchtomek tak se myślę że oni tak na tych wyspach i innych przeszkodach żeby się nikt do nich nie dostał. Ależ tam musiało byc skurwysynsko

GURU2piorunów

@kodyak @GazelkaFarelka Nie jest to tak proste oceniać z dzisiejszej perspektywy. Ślady wykopaliskowe nie świadczą o stałym zamieszkaniu tej 'budowli', więc z badań wysnutych przez prof. Grążawskiego wyłania się obraz raczej miejsca kultu.

Co do samych grodzisk pogańskich na tym terenie, to trzeba wziąć pod uwagę, że to było północne pogranicze 'Polski' i plemion słowiańskich. Ziemia Lubawska, a bardziej Garb Lubawski to tereny, na których podczas ostatniego zlodowacenia znajdowało się czoło lądolodu, a przez to jest to teren bardzo pofałdowany, z masą wzniesień, rowów, mokradeł czy w końcu jezior. Odwieczna granica - najpierw naturalna, plemienna, słowiańsko-pogańska, polsko-krzyżacka, później polsko-niemiecka, a dziś na tych dawnych granicach wciąż opierają się granicę gmin czy powiatów.

GURU3piorunów

@zuchtomek Jeżeli to rondel, to nie był zamieszkany, a datowane są na czasy, kiedy nie było jeszcze żadnych Słowian - schyłek epoki kamienia. Rondele nie miały funkcji obronnej, stąd rowy i nasypy są raczej niezbyt wysokie, bardziej symboliczne niż obronne. W odróżnieniu od późniejszych grodów Słowiańskich, które miały solidne wały ziemne, często o konstrukcji skrzyniowej, które potrafiły mieć 9 m wysokości.

GURU2piorunów

@GazelkaFarelka Nawet w czasach grodów słowiańskich - ich tu nie było bo nie było tu słowian ;P
Moje okolice to ziemie pogan pruskich, ludów raczej bałtyjskich, a u nich organizacja społeczna była na trochę innym poziomie niż jednoczących się już w tych czasach słowian.

Oczywiście brakuje badań, możliwe, że samo założenie jest dużo starsze, natomiast jakieś pozostałości obrzędów religinych z czasów średniowiecza tam znaleziono.

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Ciekawostki

29piorunów

Po porannej domowej awarii, osuszeniu piwnicy i z racji przymusowego urlopu - wczorajsze popołudnie wykorzystałem aby się nieco schłodzić nad wodą i wyluzować.

Jezioro nad którym bywałem nie raz, czy to na jednym z kilku dzikich kąpielisk, czy to po prostu pospacerować po przylegającym lesie, w którym wytyczony jest szlak wokół jeziora właśnie - oznaczony kolorem niebieskim, jakieś fotki tu chyba wrzucałem.

Jezioro Kiełpińskie - jest polodowcowym jeziorem rynnowym, czyli jego kształt jest wąski i wydłużony, a oś jeziora przebiega z północnego zachodu na południowy wschód. Powierzchnia jeziora wynosi 60,80 ha. Jest jednym z niewielu jezior w Welskim Parku Krajobrazowym, położonym na Ziemi Lubawskiej, całkowicie otoczonych lasami, porastającymi stromo opadające brzegi akwenu.

Jego długość to ok. 2,5km, a szerokość do 500m.

Jest to też jedno z najczystszych jezior w okolicy. Jego średnia głębokość to około 5 metrów, a maksymalna 13 m.

Udało się zaobserwować Bielika, który pojawił się oczywiście tuż po tym jak schowałem telefon, całkiem sporo ryb i kilka rodzajów kaczek. Niestety - nie widziałem żadnego raka, które jeszcze kilkanaście lat temu były tam dość pospolite i jak to raki - były potwierdzeniem czystości wody.

Ku mojemu zaskoczeniu na plaży stała nawet jakaś buda z żarciem i alkoholem spod lady ( ͡° ͜ʖ ͡°) Niestety, przez brak zasięgu z płatnością jedynie gotówką, której starczyło nam tylko na dwie chamskie zapiekanki, takie przywołujące smakiem wspomnienia lat minionych i młodzieżowych wypadów ze znajomymi. Może nie była jakoś specjalnie duża, ale przy okazji nie była też zbyt tania - za 16zł dostaliśmy coś wielkości większej kromki chleba, a zamawialiśmy DUŻE - ciekaw jestem jak wygląda mała za złotych 8 :stuck_out_tongue_winking_eye:

Dystans pokonany na desce to niecałe 6 km co zajęło nam prawie 2h pływania, z kilkoma krótkimi przerwami.
Dorzucam przy okazji ślad ze spaceru niebieskim szlakiem, który mierzy około 9 kilometrów i na jego pokonanie trzeba zarezerwować również około 2h samego marszu, nie licząc przerw.

GURU

w Turystyka

25piorunów

Ahoj szczury lądowe!

Projekt na rzece Wel chyba zakończony, został mi jakiś początkowy kawałek nie wart organizowania większego wydarzenia, aczkolwiek obowiązkowy do zaliczenia - może uda się SUPem.

Co do sobotniego spływu wszystko poszło raczej zgodnie z planem - pokonaliśmy etap od wsi Kuligi do ujścia i połączenia się naszej rzeki z Drwęcą, którą następnie spłynęliśmy kolejne 12km do wsi Kurzętnik, kończąc wycieczkę u stóp góry zamkowej z widokiem na 'spacer w chmurach'.

W sumie z GPSa wyszło 25,1km, które pokonaliśmy w 8h 25min (razem z przerwami) co dało nam jakieś 3km/h średniej prędkości - liczyłem na więcej, ale jednak trochę niewygodnych i czasochłonnych zwałek było, nie udało się pociągnąć BONUSowego odcinka, ale i tak jestem zadowolony.

Najgorzej, że zakończyliśmy naszą 'górską' rzekę i co ja mam teraz wymyślić na przyszły rok żeby ekipie się nie nudziło?

(╯°□°)╯︵ ┻━┻

GURU4piorunów

.

Gruba ryba1piorunów

@zuchtomek jak to co wymyślić. Teraz to samo tylko pod prąd 😁. Spływy super sprawa.

GURU2piorunów

@yoowki Już raz wracałem kilka kilometrów pod prąd po jednego 'topielca' - nie polecam na tych zwałkach :stuck_out_tongue_winking_eye:

Gruba ryba2piorunów

@zuchtomek ja kiedyś na drawie wracałem po plecak, no umęczyłem się trochę, jak bym wiedział że tak to będzie wyglądać to bym poszedł przez las 😅

Gruba ryba2piorunów

@yoowki nam trener organizował spływy na czarnej hańczy żeby robić treningi pływackie w górę rzeki :stuck_out_tongue_winking_eye:

GURU3piorunów

@wonsz @yoowki Na jednym z pierwszych wspólnych spływów, gdzie nie było totalnie żadnej organizacji tylko pomysł "Hej, spłyńmy sobie rzeką!", nikt nie dowodził, nie wszyscy mieli jakiekolwiek doświadczenie czy chociażby świadomość jak się pływa ;P
Dwóch nam się urwało przodem i przegapili punkt zbiórki - musiałem za nimi popędzić i zatrzymać bo słabsi już nie dawali rady.. Dopłynąłem do nich, zatrzymałem no i czekaliśmy aż się wszyscy zgrupujemy..

Po około godzinie czekania okazało się, że jednego Tomeczka ciągle nie ma i nikt nie został żeby mu pomóc.. Rozdzieliliśmy się i próbowaliśmy nawoływać z brzegu, ale mokradła nam zaraz odcięły drogę więc wsadziłem dupę w kajak i dawaj pod prąd.. A ten był wtedy bystry, po intensywnych opadach..

Cofaliśmy się w dwóch z kumplem przez ponad godzinę żeby zobaczyć tylko wystającą ponad wodę rufę kajaka i nikogo w pobliżu. Zaczęliśmy drzeć mordy i na szczęście kolega się znalazł, stał na łące i szukał zasięgu albo jakichkolwiek zabudowań. Na szczęście nic mu się nie stało, ale sam by prędko tego kajaka nie wyciągnął, męczyliśmy się w trzech bo nie było gruntu, a prąd napierał na kajak i dociskał go do obalonych kłód.

Od wtedy bezwzględnie ja rządzę i nie toleruję niewykonywania poleceń, nawet tych błahych kiedy zarządzam postój, albo ustalam szyk płynięcia (staram się nie narzucać, ale są momenty kiedy to robię) - nawet na teoretycznie niegroźnej rzece chwila nieuwagi, brak umiejętności czy po prostu błąd - może się przerodzić w niebezpieczną sytuację - a bez zasięgu i bez dojazdowych dróg ewentualne wzywanie pomocy też jest mocno problematyczne.

Gruba ryba1piorunów

@zuchtomek no to musiało być nieźle. Na takie wypadki polecam łączność radiową. Najtańsze baofengi lub inne krotkofalowki można kupić za kilka dyszek. Ja zawsze zabieram na wyjazdy.

GURU2piorunów

@yoowki
No to wtedy nawet nie był mój pomysł i to było ze 20 lat temu ;P

Radio jak utopisz albo po prostu odpłynie to też niewiele da, bez sensu też każdego wyposażać w krótkofalówkę..
Wystarczy się wzajemnie asekurować i co kilkanaście minut robić 'zgrupowanie' żeby w zasięgu wzroku mieć poprzedzającego i tego za nami. Na początku i końcu rozstawiam pewniaczków, a w trakcie spływu sam wielokrotnie przemieszczam się między początkiem i końcem, pilnuję i coś tam podpowiadam mniej doświadczonym itd.

Gruba ryba1piorunów

@zuchtomek tak tak, kontakt wzrokowy to najlepszy sposób, ja radia bardziej używam w samochodzie i na pieszkę jak w góry chodzę. Ale jak z juniorem pływałem to też mieliśmy radia, przy dawało się na krety h odcinkach.

Pokaż więcej komentarzy (11)

GURU

w Kajaki

5piorunów

No i ostatni już dziś spam :stuck_out_tongue_winking_eye: Bo zaraz znów zaczynam weekend.

V doroczny spływ orgaznizowany przez moją skromną osobę, dla moich niezrównoważonych znajomych dopięty na ostatni guzik!

W tym roku (jak zwykle ambitnie) planuję ich przeciągnąć przez 31km rzek bo w tym roku będą dwie! Wel i Drwęca.
Ale w razie komplikacji mamy też plan minimum czyli niecałe 25km.

10 osób, 9 kajaków, 30km i jakieś 8 godzin na wodzie - już nie mogę się doczekać!

GURU2piorunów

@zuchtomek Brakuje jednego kajaka. Nie bądź tym, który będzie płynął wpław. :smiley:

GURU1piorunów

@Mr.Mars Mam dwóch 'seniorów', którzy zawsze dwójką pływają (i zawsze dopływają pierwsi) :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Kajaki

18piorunów

Jest i on - plan 5. edycji organizowanego przeze mnie spływu :D

Jak zawsze w głowie jest jakiś plan to w procesie twórczym często ulega on zmianie - tym razem jakoś tak wyszło, że dorzuciłem kolejne 7km i idziemy na nasz rekord, czyli całkowitą długość 31km! Jak na jednodniowe pływanie z dojazdami uważam to za dość godny wynik ;P

Spływ rozpoczynamy na moście drogowym w Kuligach, na ostatnich 12km rzeki Wel, (którą od wsi Wery i Jeziora Tarczyńskiego będziemy mieli spłyniętą w całości 68km). Początkowy etap naszego spływu jest dość uciążliwy i mocno zwałkowy, nawet 25% czasu to przeciąganie kajaków przez przeróżne konfiguracje przeszkód, czekają nas też dwie przenoski - elektrownia w Kaczku oraz młyn w Bratianie - przy którym planuję przerwę obiadową i w zasięgu nóg jest sklep (250 metrów), a nawet McDonald's (1km xD).

Po przerwie pakujemy się na ostatnie 200 metrów Welu i wpływamy razem z nim do Drwęcy na jej 142km od ujścia do Wisły. Drwęca jest dużo bardziej nizinną rzeką, spokojną i rekreacyjną, bez zwałek, których nie da się ominąć i konieczności wysiadania, zakładam dwukrotnie większe tempo dlatego dorzuciłem nam dodatkowe kilometry ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Drwęcą przepływamy obok wsi Mszanowo i po około 5km dopływamy do Nowego Miasta Lubawskiego, przepływamy pod trzema mostami, mijamy miasto i wypływamy na jedną z najbardziej meandrujących pradolin rzecznych w Polsce. Płyniemy tu w większości otwartym terenem i po kolejnych 5km dopływamy do Kurzętnika gdzie początkowo mieliśmy zakończyć (po ok. 24km), ale jeżeli tempo będzie dobre i wszyscy w formie to dokładamy jeszcze 7km i zakończymy na moście drogowym między Kaługą i Nielbarkiem po 31km.


Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Kajaki

19piorunów

Nie ma to jak wstać w niedzielę rano i zarządzić wycieczkę na spontanie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Córce dwa razy nie musiałem powtarzać, żona 'musiała' się dostosować ¯\\_(ツ)_/¯

Spływ rzeką Marózka (to nad nią przed bitwą pod Grunwaldem miał swoje obozowisko Jagiełło o czym już tam kiedyś wspominałem, zapraszam do opisu rzeki - https://www.hejto.pl/wpis/splyw-kajakowy-marozka-etap-swaderki-kurki )

Stopień trudności nieco się zwiększył, w wypożyczalni twierdzili, że to rekordowe stany wody i faktycznie, dno kajaka już nie szoruje, a nurt jest momentami naprawdę wartki. Stety/niestety (co kto lubi) pojawiło się więcej zwałek, kilka trzeba przepływać kładąc się w kajaku - na pierwszy raz bym jej aktualnie nie polecił, ale do ćwiczenia manewrowania perfekcyjna :grinning:

GURU

w Wiadomości Polska

43piorunów

Nie wiem czy czasem nie było, ale ponieważ to temat bliski mojemu sercu to zapraszam do dyskusji :stuck_out_tongue_winking_eye:

> W ostatnich dniach Policja wspólnie z ratownikami Wdeckiego WOPR-u przeprowadzili kontrole trzeźwości wśród kajakarzy wypoczywających na rzece Wdzie w okolicach Leśnictwa Pohulanka.
>
> Policja zaznacza, że "wszystkie skontrolowane osoby były trzeźwe."

A co z nieskontrolowanymi? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Czy jakbym nie podpłynął do brzegu to goniliby mnie wpław? ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

Od strony prawnej to zgodnie z art. 35 Ustawy o bezpieczeństwie osób przebywających na obszarach wodnych, prowadzenie kajaka pod wpływem alkoholu lub środków odurzających jest wykroczeniem. Osoby złapane na prowadzeniu kajaka pod wpływem mogą otrzymać mandat (do 500zł).

Osobiście Wdą nie pływałem natomiast kilka razy mi się zdarzyło tak ogólnie i jak zawsze uważam, że "to zależy".

Pływanie na otwartych akwenach, rzekach typowo górskich, rzekach szerokich i bez gruntu, pływanie z dziećmi - picie jest bezapelacyjnie głupie.

Pływanie rzekami zwałkowymi? Nizinnymi płyciznami z wodą maks do kolan? Hmm. Tu muszę przyznać, że osobiście na moje 'męskie' spływy zabieram czteropaka, piję na postojach raz na 1,5-2h wysiłku (bo całe spływy mają ponad 25km). Myślę, że przez większość czasu nawet nie przekraczam dopuszczalnej dawki, ani tym bardziej nie czuję się pod wpływem.. Mam też zasadę, że jak ktoś się spije, albo nie daj borze w jakąś wódką się pojawi na 'moim' spływie to więcej z nami nie płynie. A pływamy głównie Welem, przy stanach wody 40-50cm.. Albo Marózką gdzie wody czasem nawet do kostek nie ma i kajak trzeba holować :stuck_out_tongue_winking_eye:

Co innego niestety pijaństwo, albo 'wieczory kawalerskie' na rzece - płynąc raz Krutynią widziałem ekipę w kanu - z wódką, głośną muzyką, a pan młody skakał na główkę przy głębokości wody do kolan.. To był jedyny raz kiedy widziałem policję w motorówce na rzece - przepłynęli sobie obok nich bez mrugnięcia okiem... Zresztą tam, to w co drugim kajaku otwarty alkohol pije, a do baru można podpłynąć kajakiem, nie nadążyliby mandatów pisać.

O ile rozumiem wyrywkowe badanie i karanie pojazdów, które mogą realnie komuś zagrozić - samą swoją masą - samochody, motorówki, żaglówki - o tyle w przypadku kajaka, w którym sam stanowię o sobie, na rzece gdzie jest wody do kolan.. Uważam, że tu bez realnych podstaw (jeziora, głębokie i wartkie rzeki, dziecko w kajaku) i podejrzeń (dziwne zachowanie), wyrywkowe badanie to lekka przesada..

Ciekaw jestem waszych opinii.

Fanatyk3piorunów

Dobrze wiedzieć xd

Gruba ryba8piorunów

Mundurowi powinni mieć bezwzględny zakaz dziar na widocznych miejscach. Cizia wygląda jak jakiś j⁎⁎⁎ny gangus.

Niech się lepiej wezmą za skutery, była ostatnio inba że dwóch debili wśród kajaków szalało na jakiejś rzeczce.

Opcjonalnie za żeglarstwo szuwarkowo-wodne, które głównie na chlaniu polega.

GURU0piorunów

@kitty95 Poza pierwszym punktem to się zgadzam :stuck_out_tongue_winking_eye:

Co do dziar to od dnia 19.01.2023 r. uległy zmianie wymagania dotyczące posiadania tatuaży przez policjantów. Aktualnie policjanci nie mogą posiadać widocznego tatuażu na głowie, szyi i dłoniach. Zabronione jest też posiadanie przez policjanta widocznego tatuażu na innych częściach ciała, którego symbolika, forma lub treść mogą być postrzegane jako godzące w powagę munduru oraz społeczny wizerunek policyjnej formacji.

Gruba ryba1piorunów

@zuchtomek ok, to moja prywatna opinia. Dziary robią sobie ludzie z deficytami, lecący bezkrytycznie za modą, na deficycie atencji. U nas kulturowo dziary były tożsame głównie z półświatkiem i hurr durr moda tego nie zmieni. A brudnopisy po nastu latach wyglądają tragicznie.

Dlatego w niektórych formacjach powinno być to zabronione i tyle. Jak widać przedramiona też są na widoku.

GURU0piorunów

@kitty95 No cóż, tatuaże są na tyle popularne, a praca w policji wręcz odwrotnie, że to raczej nie uniknione :stuck_out_tongue_winking_eye:

Przedramiona bywają na widoku, komendant może nakazać ich zasłanianie jeżeli symbolika, forma lub treść mogą być postrzegane jako godzące w powagę munduru oraz społeczny wizerunek policyjnej formacji.

Dla mnie to zupełnie nie ma znaczenia ¯\\_(ツ)_/¯

Gruba ryba0piorunów

@zuchtomek ile ludzi tyle opinii. Według mnie wolność ma jednak pewne granice.

Sum1piorunów

@kitty95 ale co to szkodzi w sumie, poza tym, że Tobie się po prostu nie podoba?

Gruba ryba0piorunów

@Vinzenty nie tylko mi, to po pierwsze, a po drugie na całym świecie z jednym, jednym wyjątkiem Maorysów, tatuaże są preferowane przez środowiska kryminalistów i gangi. I u nas też tatuaże to w 99% była domena kryminalistów i tak to się będzie kojarzyć.

Niechciałbym żeby służby przypominały gangusów, czy z wyglądu, czy z zachowania.

A dodatkowo poczytaj sobie opracowania psychologiczne kto głównie robi sobie dziarki.

Jak laska ma łapy jak brudnopis to są duże szanse, że jest niestabilna psychicznie. A w kaburze ma broń. Połącz kropki. I facetów też to dotyczy. Jak robisz na magazynie to możesz się ojebać tatoo gdzie tylko chcesz, ale tu jesteś funkcjonariuszem publicznym, a nie małpą w klatce mma.

Osobistość1piorunów

@kitty95 policja tak obnizyła progi do zatrudniania ze nawet wezma tych co sie do amazona na magazyn nie dostali, na co ty liczysz.

Sum0piorunów

@kitty95 stary, wyjdź spod tego kamienia, pod którym siedzisz od lat 90’. Tatuaże są już bardzo powszechne i czasy, kiedy za ich pomocą identyfikowali się bandyci w Europie, dawno minęły. To, że w Meksyku bandziora poznacz po tatuażu, to nie znaczy, że u nas też jest taka percepcja. Nie wszystko jest przekładalne między kulturami w sposób 1:1.

Gruba ryba0piorunów

@Vinzenty o jakie pierdololo przedszkolaka. To ze tobie moda pruje łeb, to nie znaczy, że wszystkim.

Sum1piorunów

@kitty95 stary, ja nawet tatuażu nie mam xD po prostu nie próbuje etykietować ludzi, bo mi się ich wygląd nie podoba

GURU3piorunów

@Vinzenty Ty no ja też nie mam i nawet nie planuję, a też w to wbijam dopóki czegoś, czego społeczeństwo nie akceptuje nie dziarają ¯\\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

Pokaż więcej komentarzy (33)

GURU

w Kajaki

12piorunów

Byle do niedzieli, wszystko dopięte na ostatni guzik - pozostaje odliczanie..

NAJGORZEJ (╯°□°)╯︵ ┻━┻

W tym roku na tapet trafił rekordowo długi (w naszym wykonaniu) etap rzeki Wel - zgodnie z kilometrażem z przewodników będziemy machać wiosłami ponad 26km!

Zgodnie z ubiegłorocznym śladem z GPS (osiągaliśmy średnią prędkość w ruchu 4,5km/h, całkowitą 3,1km/h), czas płynięcia powinien wynieść około 6h + jakieś regeneracyjne przerwy = około 8h na rzece. Aczkolwiek ten etap jest mniej zwałkowy, więc liczę na nieco większą średnią prędkość.

Gruba ryba2piorunów

Ekstra, wrzucaj koniecznie relację ze spływu :grinning:

GURU2piorunów

@Piechur No jakieś podsumowanie pewnie wpadnie 😉
Aczkolwiek nie jest to żaden unikatowy etap, po prostu 'domykam' brakujące kilometry do spłynięcia całej rzeki :stuck_out_tongue_winking_eye:
Pierwsze 10km to łatwa typowo nizinna rzeka, sporo łąk i pól. Dopiero w połowie wpada w kilkunastometrową rynnę i tworzy przełomowy kawałek ze zwałkami i kilkoma bystrzami. Na około 5km długości zalicza spadek o jakieś 4m n.p.m. więc troszeczkę przyspiesza 😉

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Hydepark

16piorunów

Nawet Niemcy przed wojną mieli dokładniejsze rzeki na mapach niż dziś google z pieryliardem satelit..

GURU2piorunów

Za Niemca to było

GURU1piorunów

@SuperSzturmowiec Sama okolica z mapy to generalnie od 1920 Polska, no ale nie da się ukryć, że do teraz nie ma tak szczegółowych sztabówek jak Messtischblatty ¯\\_(ツ)_/¯

Gruba ryba6piorunów

@zuchtomek w przypadku rzek rzeczywiście to może mieć sens. Linia rzeki jest często ukryta przed satelitą, bo przecież drzewa zasłaniają itp. W tym wypadku mapa może nie być idealnie dokładna.

Tylko, że mapy za Niemca były tworzone, aktualizowane nakładem ogromnej ludzkiej pracy i dużych środków, a obecnie tworzenie i aktualizowanie map jest proste, przyjemne i wygodne, a ponadto korzystanie z nich kosztuje wyłącznie naszą prywatność (co oczywiście jest sporą ceną, ale nie będę się starał tego przeliczać na cokolwiek).

GURU3piorunów

@KierownikW10 Jasne. Po co komu rzeki na mapie :stuck_out_tongue_winking_eye: Zdaję sobie z tego sprawę tak samo jak z nakładu pracy, ludzi i sprzętu.

Niemniej, satelity robią zdjęcia przez cały rok, więc zimą łatwiej no i też nie ma żadnej reguły - czasem między łąkami jest pociągnięta prosta linia, a w lesie odwzorowanie akceptowalne ¯\\_(ツ)_/¯

Rok temu - mapa vs. faktyczny ślad z GPS'a :stuck_out_tongue_winking_eye:

Gruba ryba1piorunów

@zuchtomek no to kolejnym tropem jest po prostu oszczędność danych na serwerach i przede wszystkim przyspieszenie działania poprzez mniejszą konieczność wymiany danych. Uproszczony przebieg rzeki będzie potrzebował znacznie znacznie mniej danych. A przecież kto potrzebuje dokładne przebiegi rzek, prawda, prawda?

Gruba ryba3piorunów

@zuchtomek btw jako nawigację turystyczną polecam mapy.cz oparte na openstreetmaps. Na pewno rzeki są dokładniejsze niż w mapach Googla ale o ile to nie wiem. Ja jej używam do turystyki górskiej i sprawdza się świetnie w temacie.

GURU0piorunów

@KierownikW10 No przecież piszę o tym na początku, że komu to potrzebne - bez ironii :grinning:
Nawet zdjęcia satelitarne mają lepsze niż te ich mapy topo

Mapy.cz już jakiś czas temu zmieniły się na .com :stuck_out_tongue_winking_eye:
Posiłkuję się w terenie (choć najczęściej na wędrówki to i tak mBDL odpalam bo ma wydzielenia leśne dla orientacji, a ja raczej na przełaj łażę), ale na kompie jak sobie planuję, przeglądam i rysuję to jednak z przyzyczajenia na googlach.

Tę trasę dopiero płynę za mniej więcej miesiąc, ale tak sobie pływami z chłopakami 20km+

W tym roku z mapy wyszło 23,8km, ciekawe ile wyjdzie ze śladu :stuck_out_tongue_winking_eye:

GURU0piorunów
Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Hydepark

15piorunów

Well, well, well..

A jednak znowu Wel ( ͡° ͜ʖ ͡°)

4.Doroczny spływ żukowy - ładna tradycja mi się stworzyła, chyba coś tam mi się udaje organizować bo wczoraj to wymyśliłem (no dobra, wymyślone mam dawno, ale wczoraj postanowiłem), a dziś już mam kompletną obsadę :facepunch:

Niektórzy (ja) spłynęli już od Lidzbarka do samej Drwęcy czyli ostatnie 45km rzeki, więc wypada dokładać odległości płynąc wyższe partie - przed Lidzbarkiem.

Padło na 24km odcinek, zaczynający się na Jeziorze Tarczyńskim (dawniej j. Werry) we wsi Wery i kończący w wypożyczalni kajaków w sercu Lidzbarka.

Pierwsze 15km to rzeka nizinna, jak mówi Pan Marek z naszej zaprzyjaźnionej wypożyczalni - "Dla was to pikuś"

Od Ciborza, ostatnie ~10km to rzeka zwałkowa, dużo manewrów, ale bez wysiadania. Na tych 10km różnica wysokości n.p.m. to 4m, więc jest kilka spadków i ciekawie się płynie.

Pozostaje jechać na rekonesans i znaleźć dobre miejsce na przerwę, zrobić research historyczny mijanych miejsc, trzymać kciuki za pogodę no i czekać!

          

GURU6piorunów

A może w alternatywie do zorganizujemy ? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

W sumie - Why not both? :grinning:

GURU0piorunów

@bojowonastawionaowca Trudno zorganizować logistykę bo to jednak autami przeważnie trzeba dojechać ;p
Nie ma wokół rzeki infrastruktury za bardzo, ale to też jest zaleta i akurat ten to jednak czasowo i wysiłkowo wymagający jest. Zakładam 6-7h samego płynięcia. I nie chodzi o siłę, ale samo doświadczenie bo bez niego przy takim dystansie można spuchnąć

Ewentualnie pojezierze Brodnickie i Skarlanka bo tam jakieś PKP jest i rzeka stojąca, więc dla początkujących spoko ;p
https://www.hejto.pl/wpis/krajobrazowy-splyw-kajakowy-rzeka-skarlanka-przez-pojezierze-brodnickie-cz-1

No, ale największy problem to brak czasu na sam wyjazd ;p Tu ledwo niedzielę urwałem :F

Krajobrazowy spływ kajakowy rzeką Skarlanką przez Pojezierze Brodnickie cz.1 - zuchtomek - Hejto.plPiszę to czwarty raz, mam nadzieję, że się wreszcie uda xD Nie czuję się ekspertem, a wręcz w dalszym ciągu amatorem jeśli chodzi o kajakarstwo turystyczne, ale na zebranie informacji o tej trasie poświęciłem nieco czasu, nie znajdziecie jej z reguły w przewodnikach, poza krótkąHejto.pl
Lider0piorunów

@zuchtomek sprawdź zainteresowanie na jakiś termin czerwcowy czy lipcowy, to może czas się wszystkim jakoś znajdzie 😛

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Kajaki

30piorunów

Ale to było dobre!
Ale mnie wszystko boli!!

Mamo ja chcę jeszcze!

Kolejny etap rzeki Wel zaliczony - tym razem z dodatkiem w postaci totalnie dzikiej Bałwanki!

Znowu pokonaliśmy ze sto powalonych drzew, spędziliśmy na rzece siedem godzin, z czego efektywnego płynięcia było 4:40h - całkowita długość spływu to 21,7km ! co chyba jest moim limitem w takich zwałkowych warunkach :F

Sama Bałwanka oraz jezioro Fabryczne to o tej porze roku istne labirynty - najpierw śmierdzących glonów, a potem trzcin (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻ Niemniej - wypływ po kilku próbach udało się znaleźć, a cel osiągnąć.

 

GURU0piorunów

@zuchtomek Teraz do Szwecji przez Bałtyk. 😊

GURU1piorunów

@Mr.Mars Nuuuuda Panieee.. Ja to muszę mieć przeszkody i zróżnicowanie :stuck_out_tongue_winking_eye:
Nawet autem wybieram boczne drogi zamiast autostrad :grinning:

Autorytet1piorunów

@zuchtomek O panie kochany... Patrzę na ten zrzut z czerwoną linią i się zastanawiam, gdzie niby jest ta rzeka? Jakie Bałwanki? Który odcinek frontu opisujesz?
Chyba nie jest dobrze.

GURU0piorunów

@Sahelantrop Front miał nadejść burzowy, ale udało się uniknąć ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Hydepark

11piorunów

Szlak spływu Chełsty - Piekiełko - Bałwanka - Kuligi na poniemieckich mapach z lat 1911-1912.

Na mapie widzimy wieś, z której zaczynamy i nieistniejący już młyn Chełsty, po kilku kilometrach wpływamy na Piekiełko (oznaczone na mapie Holle), następnie opływamy nieistniejącą już wieś/dobra Straszewo, przepływamy pod drewnianym mostem. Płynąc dalej przed wsią Trzcin (Rohrfeld) mijamy na lewym brzegu wczesnośredniowieczne grodzisko (Burgwall). Mijamy nieistniejący już majątek Trzcin i meandrując mijamy w oddali pojedyncze zabudowania wsi Lorki (Lorken). W Lorkach również dopływamy do tartaku i sztucznego jazu (przenoska) na rozwidleniu rzeki - to tu zaczyna się Bałwanka. Po jej krótkim wartkim odcinku, wypływamy na jej trzcinowe rozlewiska, a następnie po przepłynięciu pod mostem drogowym na zarastające Jezioro Tylickie (Tillitser See) zwane też Jeziorem Fabrycznym. Płyniemy do przeciwległego, północnego, krańca i w trzcinowiskach szukamy ujścia do przełomowego fragmentu rzeki Bałwanki (na mapie nie jest oznaczona, ale widać wyraźnie jej wcinającą się rynnę. Po tym krótkim, ale bodaj najdzikszym odcinku całego spływu, wracamy do głównego koryta Welu. Po chwili przepływamy jeszcze pod dwoma leśnymi mostami - po niesistniejącej już kolei oraz jednym drogowym. Ostatni etap to dopłynięcie do mostu drogowego we wsi Kuligi (Kulingen) i zakończenie spływu.