Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#ziemialubawska

GURU

w Ciekawostki

28piorunów

Dłużyło się czekanie na pogodę, więc marnotrawstwem byłoby jej nie wykorzystać :D

Udało się odhaczyć kolejne z okolicznych jezior - Jezioro Radomno, we wsi Radomno właśnie.
W pobliskiej wsi mieszkał mój kuzyn, więc zdarzyło mi się raz czy dwa wykąpać w młodości w tym jeziorku i wczoraj przypomniało mi się dlaczego tam nie wracam - mimo, że przez jezioro przepływa jakaś rzeczka (Struga Radomno) to poziom zamulenia i gęstość wody określiłbym jako 'zupa'. Z tego też powodu nie znajdziemy tu kąpielisk czy dzikich plaż, jezioro raczej typowo wędkarskie, bez jakiejkolwiek infrastruktury turystycznej. Dzięki temu, jest dość dzikim jeziorkiem, a wisienką na torcie (pod względem przyrodniczym) jest wyspa, którą porasta ponad 100 letni starodrzew i widać, że nikt mu nie przeszkadza - niestety zdjęcia nie oddadzą różnorodności tych zadrzewień.

Sama wyspa w średniowieczy była wykorzystywana przez pogan, wcześniej uważano, że mieściło się na niej grodzisko - obecnie teorie kierują się bardziej w stronę miejsca kultu - niestety nie udało nam się znaleźć dogodnego zejścia, a jak już znaleźliśmy to okazało się, że DEET na komary został w aucie.. Cóż, będzie pretekst żeby jechać jeszcze raz, wczoraj zabrakło planowania, ale tak to jest jak człowiek działa nieco spontanicznie, no i nie ma za dużo czasu..

To jeszcze odrobina historii - sama wieś ma swoje początki we wczesnym średniowieczu, pierwsze zapisane wzmianki pochodzą z roku 1404. Stąp pochodziło dwóch biskupów w państwie krzyżackim w XIV w.
Za czasów krzyżackich Radomno należało do wójtostwa Bratian. Wieś na prawie pruskim _Radamai_.
W 1414 r podczas wojen polsko-krzyżackich po raz pierwszy spalono w niej kościół.
Na początku XVIII w. powstał nowy kościół, który w XX w. odbudowano w stylu neogotyckim z bardzo efektowną wieżą.

W listopadzie 1906 r. w miejscowej szkole elementarnej odbył się strajk dzieci przeciwko nauczaniu religii w języku niemieckim.
W międzywojniu stacjonowała tu polska placówka straży celnej, a następnie granicznej (granica przebiegała po północnym brzegu jeziora).

GURU10piorunów

Wyspa z pogańskimi kręgami w widoku z LIDARu

GURU2piorunów

@kodyak @GazelkaFarelka Nie jest to tak proste oceniać z dzisiejszej perspektywy. Ślady wykopaliskowe nie świadczą o stałym zamieszkaniu tej 'budowli', więc z badań wysnutych przez prof. Grążawskiego wyłania się obraz raczej miejsca kultu.

Co do samych grodzisk pogańskich na tym terenie, to trzeba wziąć pod uwagę, że to było północne pogranicze 'Polski' i plemion słowiańskich. Ziemia Lubawska, a bardziej Garb Lubawski to tereny, na których podczas ostatniego zlodowacenia znajdowało się czoło lądolodu, a przez to jest to teren bardzo pofałdowany, z masą wzniesień, rowów, mokradeł czy w końcu jezior. Odwieczna granica - najpierw naturalna, plemienna, słowiańsko-pogańska, polsko-krzyżacka, później polsko-niemiecka, a dziś na tych dawnych granicach wciąż opierają się granicę gmin czy powiatów.

GURU3piorunów

@zuchtomek Jeżeli to rondel, to nie był zamieszkany, a datowane są na czasy, kiedy nie było jeszcze żadnych Słowian - schyłek epoki kamienia. Rondele nie miały funkcji obronnej, stąd rowy i nasypy są raczej niezbyt wysokie, bardziej symboliczne niż obronne. W odróżnieniu od późniejszych grodów Słowiańskich, które miały solidne wały ziemne, często o konstrukcji skrzyniowej, które potrafiły mieć 9 m wysokości.

GURU2piorunów

@GazelkaFarelka Nawet w czasach grodów słowiańskich - ich tu nie było bo nie było tu słowian ;P
Moje okolice to ziemie pogan pruskich, ludów raczej bałtyjskich, a u nich organizacja społeczna była na trochę innym poziomie niż jednoczących się już w tych czasach słowian.

Oczywiście brakuje badań, możliwe, że samo założenie jest dużo starsze, natomiast jakieś pozostałości obrzędów religinych z czasów średniowiecza tam znaleziono.

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Kajaki

19piorunów

Jest i on - plan 5. edycji organizowanego przeze mnie spływu :D

Jak zawsze w głowie jest jakiś plan to w procesie twórczym często ulega on zmianie - tym razem jakoś tak wyszło, że dorzuciłem kolejne 7km i idziemy na nasz rekord, czyli całkowitą długość 31km! Jak na jednodniowe pływanie z dojazdami uważam to za dość godny wynik ;P

Spływ rozpoczynamy na moście drogowym w Kuligach, na ostatnich 12km rzeki Wel, (którą od wsi Wery i Jeziora Tarczyńskiego będziemy mieli spłyniętą w całości 68km). Początkowy etap naszego spływu jest dość uciążliwy i mocno zwałkowy, nawet 25% czasu to przeciąganie kajaków przez przeróżne konfiguracje przeszkód, czekają nas też dwie przenoski - elektrownia w Kaczku oraz młyn w Bratianie - przy którym planuję przerwę obiadową i w zasięgu nóg jest sklep (250 metrów), a nawet McDonald's (1km xD).

Po przerwie pakujemy się na ostatnie 200 metrów Welu i wpływamy razem z nim do Drwęcy na jej 142km od ujścia do Wisły. Drwęca jest dużo bardziej nizinną rzeką, spokojną i rekreacyjną, bez zwałek, których nie da się ominąć i konieczności wysiadania, zakładam dwukrotnie większe tempo dlatego dorzuciłem nam dodatkowe kilometry ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Drwęcą przepływamy obok wsi Mszanowo i po około 5km dopływamy do Nowego Miasta Lubawskiego, przepływamy pod trzema mostami, mijamy miasto i wypływamy na jedną z najbardziej meandrujących pradolin rzecznych w Polsce. Płyniemy tu w większości otwartym terenem i po kolejnych 5km dopływamy do Kurzętnika gdzie początkowo mieliśmy zakończyć (po ok. 24km), ale jeżeli tempo będzie dobre i wszyscy w formie to dokładamy jeszcze 7km i zakończymy na moście drogowym między Kaługą i Nielbarkiem po 31km.


Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Ciekawostki

23piorunów

KRĘGIEL WIELKOCZWARTKOWY


Czy również u was to tradycyjny wypiek Wielkanocny? Tradycja znana? Bo wydaje mi się, że chyba regionalizm..

Na Ziemi Lubawskiej tradycyjnie w wielki czwartek pieczono obwarzanek wielkoczwartkowy - Gründonnerstagskringel. Były to zarówno niewielkie obwarzanki, jak i wielkie egzemplarze, którymi chwalono się wśród sąsiadów. Pieczono je na brązowo, sypano sporą ilością prażonych migdałów, kandyzowanej skórki cytryny, dodawano też startego marcepana. Obwarzanek wielkoczwartkowy był szczególnie ceniony przez ubogich robotników wiejskich. Tego dnia przygotowywano też chleb pszenny, placek, strucle, jajka i mięso. Na czwartkowy obiad serwowano często zupę szczawiową, oczywiście o ile był już na polach. Jeżeli go brakowało zadowalano się inną postną potrawą.

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Turystyka

15piorunów

Jak powiedział tak zrobił - plan nam się nieco przedłużył i zamiast 50km, zrobiło się nieco ponad 80km ( ͡° ͜ʖ ͡°), ale nikt nie narzekał :grinning:
(na czerwono plan, na niebiesko ślad)

Przy pieszych wędrówkach jest jednak nieco więcej czasu na nawigację i jechałem prawie cały czas z pamięci więc i tak jestem ukontentowany i zadowolony z mojej orientacji w terenie.

A, że przestrzeliliśmy kilka skrzyżowań? Jak to mówię:


"C⁎⁎j tam, tędy też się da!"

GURU

w Hydepark

8piorunów

Tym razem wycieczka na weekend nie z buta, a 'em


Jak zapraszają i proszą o zaplanowanie trasy nigdy nie odmawiam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

50km niemal wyłącznie szutrów z kilkoma ciekawymi punktami orientacyjnymi, raczej krajoznawczo niż przeprawowo (aczkolwiek dwie żwirownie i dwie rzeczki z dawnymi brodami też się na trasie znajdą)

GURU

w Mapy

15piorunów

W uzupełnieniu do dzisiejszego wpisu o Lubawie - mapa ziem 'odzyskanych' przez Błękitną Armię Hallera, na podstawie Traktatu Wersalskiego w kolejnych dniach stycznia 1920.

Choć Rzeczpospolita Polska odzyskała niepodległość już 11 listopada 1918 r., to Ziemia Lubawska nadal pozostawała pod panowaniem niemieckim. Region ten znalazł się w granicach Prus już w 1772 r., po I rozbiorze Polski.

Przez niemal półtora wieku mieszkańcy poddawani byli silnej germanizacji, jednak polski język , wiara i tradycja przetrwały w domach, parafiach oraz lokalnych organizacjach, takich jak kółka rolnicze , ochotnicze straże pożarne czy Towarzystwo Czytelni Ludowych .

W okresie od 17 stycznia do 10 lutego 1920 r. realizowano postanowienia Traktatu Wersalskiego, kończącego I wojnę światową, dotyczące przyłączenia Pomorza do Polski.

Wojsko Polskie, pod dowództwem gen. Józefa Hallera, sukcesywnie przejmowało te tereny, a władzę obejmowali Polacy.

Ziemia Lubawska odzyskała niepodległość 19 stycznia 1920 r. – po 53 818 dniach, czyli po 148 latach zaborów.

Gruba ryba3piorunów

@zuchtomek 148 lat. Pokolenia bez własnego kraju

GURU1piorunów

@kubex_to_ja Mimo tylu lat i straconych pokoleń, mimo napływu dużej liczby ludności niemieckiej ziemia lubawska zachowała swój polski charakter. Dla 80% mieszkańców mimo germanizacji to język polski był tym podstawowym.
W mieście umacniały się tendencje patriotyczne. W II połowie XIX w. Lubawa oraz ówczesny powiat lubawski stał się znaczącym ośrodkiem polskiego ruchu narodowego. Stąd też wywodzili się ochotnicy do oddziałów powstańczych w 1863 r., tworząc tzw. kompanię lubawską.

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Ciekawostki

12piorunów

Widziałem ostatnio mema o cenach karnetów narciarskich w Polsce i Europie.. Ktoś tam narzekał, że w Polskich górach drogo..

Tymczasem maleńkie wzgórze gdzieś na północy ( ͡° ͜ʖ ͡°) :confused:
Wysokość względna 60m
trasa nr 1, długość 550 m

trasa nr 2, długość 770 m

trasa nr 3, długość 900 m
w sumie 2200 m

Karnet jednodniowy - 180 zł (ze sprzętem narty/deska + buty - 260 zł)

Jeździcie? Ile faktycznie płacicie w różnych miejscach w PL i EU?

Osobistość5piorunów

W Norwegii na stoku obok mnie około 140zł za dzień i 1300zł za karnet na cały sezon. Trasa 1000m i 200m różnicy wysokości. Dość mało narciarzy na trasie - jest bardzo dużo miejsca.

Fanatyk7piorunów

@zuchtomek w Polsce może i drogo ale za to nasrane ludźmi xD

Wczoraj bylem w sredniej wielkości ośrodku w Norwegii, +/- 40km tras, najdluższy zjazd jaki mialem to około 7km i 900m spadku. Karnet całodniowy ~220pln.

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Ciekawostki

11piorunów

"Trzy dęby", krótki spacer krajoznawczy na zaostrzenie apetytu przed niedzielnym obiadkiem ;)

Nie mieliśmy wczoraj za dużo czasu przed obiadem u teściowej, więc na krótki ok. 45 min. spacer wybrałem miejsce zwane przez lokalsów "Trzema Dębami" - jak można się domyślić, ze względu na trzy rosnące tam dęby ;P

Ich wiek szacuje się na około 200-250 lat, leżą przy leśnej drodze udostępnionej do ruchu, więc jest to dobry punkt zaczepienia i wyjściowy dla spaceru, który można dostosować w zależności od posiadanego czasu - my mieliśmy go niewiele toteż obeszliśmy jedno wydzielenie leśne, doszliśmy do jednego z Pomników Przyrody (niestety obumarłego), których w pobliżu dość sporo i wróciliśmy na obiad.

No więc co to za miejsce te Trzy Dęby i dlaczego ma znaczenie patriotyczne?

Uroczysko Trzy Dęby to jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w lasach bratiańskich (daw. kostkowskich), położone w leśnictwie Tylice (które administracyjnie należy obecnie do Nadleśnictwa Iława).

Na największym z dębów w roku 1930 leśniczy z Tylic - Leon Stasiak, uczestnik powstania wielkopolskiego i gorący patriota, który zarządzał lasami tylickimi na przełomie lat 20. i 30. XX wieku, zawiesił kapliczkę z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej. Był to akt dziękczynienia za powrót naszych ziem do Macierzy.
Na czas drugiej wojny światowej Leon Stasiak opuścił swoją leśniczówkę i udał się do Generalnej Guberni gdzie zmarła jego żona..
Ciekawostką i pewną legendą o tym miejscu jest to, że po powrocie do leśnictwa już po wojnie, ułożył patriotyczną modlitwę. Napisał ją ponoć bocianim piórem i umieścił w kapliczce. W latach 70-tych niestety rękopis został skradziony, o co podejrzewano ówczesne służby bezpieczeństwa - a modlitwa w żaden sposób nie przetrwała niestety do naszych czasów..

Miejsce to otacza aura tajemnicy i legend, poza modlitwami spisanymi bocianim piórem, według ludowych przekazów, pod drzewami zakopane są skarby, a lokalni mieszkańcy mówią także o zbiorowej mogile, która ma się tam znajdować. I o ile skarby to historia wątpliwa, tak zbiorowa mogiła zdaje się dość prawdopodobna - całkiem niedaleko, 15 października 1939 roku w lesie koło wsi Bratian, niemiecki Selbstschutz dokonał masowego mordu na około 150 przedstawicielach polskiej elity z ziemi lubawskiej, których pochowano również w zbiorowych mogiłach - czy w tym miejscu mogły mieć miejsce podobne tragiczne wydarzenia? Mam nadzieję, że ktoś kiedyś to sprawdzi.

Obecnie uroczysko Trzy Dęby jest miejscem corocznych obchodów Święta Niepodległości 11 listopada. Przy kapliczce organizowane są uroczystości patriotyczne z udziałem mieszkańców gminy Nowe Miasto Lubawskie, harcerzy, leśników oraz władz lokalnych. Podczas uroczystości składane są kwiaty, odbywa się apel poległych przygotowany przez harcerzy, a także wspólne modlitwy i śpiewy patriotyczne. A patriotyczne kwiaty i znicze możemy tam obserwować przez cały rok..

Mistrz3piorunów

@zuchtomek

jak można się domyślić, ze względu na trzy rosnące tam dęby :stuck_out_tongue_winking_eye:

Tego się nie spodziewałem!

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Ciekawostki

44piorunów

Mało kto wie, że jedyny w Polsce (z 48. zachowanych na świecie) egzemplarz Biblii Gutenberga, czyli pierwszej drukowanej książki pochodzi z miasteczka Lubawa.

* Około 1500 r. biskup chełmiński Mikołaj Chrapicki – humanista i kolekcjoner inkunabułów – nabył dwutomową Biblię Gutenberga prawdopodobnie w Gdańsku lub Toruniu.
* Chrapicki ufundował w 1502 r. klasztor franciszkanów-reformatów w Lubawie i przekazał im cenną księgę jako część uposażenia. W pierwszym tomie zachował się późniejszy wpis własnościowy „Pro loco lubaviensi”, potwierdzający lubawskie pochodzenie.
* Przez trzy wieki Biblia pozostawała w klauzurowej bibliotece bernardynów, przydając małej, pogranicznej Lubawie splendoru ważnego ośrodka kultury pisma.
* Po sekularyzacji klasztoru trafiła do diecezji w Pelplinie.
Aktualnie Biblia znajduje się w diecezji w Pelplinie, a na lubawskim zamku można obejrzeć jej faksymile.
Gdyby trafiła do sprzedaży, byłaby to najprawdopodobniej najdroższa książka na świecie!

Pełna, zdigitalizowana jest dostępna on-line na stronie: https://bibliagutenberga.diecezja-pelplin.pl/biblia-on-line/biblia-online-tom-1 gdzie również można przeczytać więcej ciekawostek na jej temat

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Ciekawostki

46piorunów

W XIV-wiecznym kościele św. Katarzyny w Prątnicy (6 km od Lubawy) wmurowano poziomo w północną ścianę niezwykły pogański posąg – tzw. _babę pruską_.

Granitowy idol ma ok. 2,1–2,25 m długości i zaledwie 0,5 m szerokości, przez co uchodzi za najsmuklejszą z odkrytych „bab”.
Umieszczono go ok. 1,5 m nad ziemią i ułożono na bok, co średniowieczni budowniczowie traktowali jako symboliczny „pogrzeb” dawnego bóstwa i triumf chrześcijaństwa nad pruskimi wierzeniami.

W całej Ziemi Lubawskiej znaleziono jedynie dwa takie posągi, a ta prątnicka jest jedyną zachowaną in situ – większość podobnych figur trafiła do muzeów lub zaginęła..

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Hydepark

17piorunów

Dziś taka wystawa.
Nie jest za duża, więc nie będę spojlerował, ale obejmuje wiele, nawet nieistniejących lub jedynie w postaci pojedynczych reliktów, zamków na terenie Prus.

📸 Autorami wystawy są: Mirosław Garniec, Bożena Januszewska i Katarzyna Wolska.
„Zamki państwa krzyżackiego w Prusach” to niezwykła podróż przez historię, architekturę i tajemnice krzyżackich twierdz na terenach dawnych Prus.

📅 Wystawę można oglądać od 23 marca do 30 czerwca 2025 r.
📍 Na zamku, a konkretnie w piwnicach zamku w Lubawie.

Przyjdź, zanurz się w średniowiecznym klimacie i odkryj piękno zamków z przeszłości!
🔍 Wstęp wolny!

cc: @antekwpodrozy bo Ty lubisz mury ;p

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Hydepark

52piorunów

Źródło wybijające ze starej studni pośrodku lasu, tego jeszcze nie widziałem, a kilka razy w pobliżu przechodziłem..

Krótki niedzielny, familijny spacerek przed obiadem - wspinaczka na niemal 40 metrowe grodzisko pruskie i nowa zajawka dziecka - roznoszenie malowanych kamieni - dobra motywacja dla kilkulatków :stuck_out_tongue_winking_eye:

        

Osobistość1piorunów

Mega spoko, bo dla was to zdrowa i przyjemna przechadzka, a dla dziecka niekiedy magiczne wspomnienie na całe życie.

Pokaż więcej komentarzy (16)

GURU

w Ciekawostki

31piorunów

Gerhard Rosa (lub Rossa) - młynarz z młyna _Lichotki_ (nazwa pochodząca od 'liche poletka') na granicy Polsko-Niemieckiej, na rzece Gizeli / Gryźli / Gryźlinie
Zastrzelony przez "wyzwoleńczą" Armię Czerwoną w lutym 1945.
Podczas okupacji niemieckiej pomagał Polakom.

Pochowany w miejscu, w którym zginął - obok swojego młyna, pod młyńskim kołem, w cieniu pomnikowego świerku.

     

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Ciekawostki

6piorunów

Spacer Krajoznawczy pograniczem rzeki Gizeli - Ziemia Lubawska. Pomierki - Młyn Lichotki - Gierłoż Polska - Pomierki

Takiej pogody nie można było przepuścić, więc niedzielnego poranka jeszcze podczas spaceru z psem napisałem do kumpla: -Zaiste wędrowna dziś pogoda kamracie. Masz wolne 4 godzinki? O której ruszamy? Zapytał krótko. Więc wyjazd postanowiony, a ja nawet nie miałem pomysłu na trasę, a

GURU

w Turystyka

9piorunów

PRZEZ DAWNĄ GRANICĘ - Spacer krajoznawczy pograniczem Ziemi Lubawskiej i Mazur, a w latach 1920-1939 pograniczem Polski i Niemiec.

20 stycznia wraz z zaprzyjaźnioną "Fundacją Wybudowania" wybrałem się na spacer pograniczem Ziemi Lubawskiej i Mazur leżącej między wsiami Lubstynek (Kl. Lobenstern) oraz Glaznoty (Marienfelde). Granica ta, leżąca częściowo na naturalnej przeszkodzie - rzece Gizeli (zwanej

GURU

w Hydepark

20piorunów

Rezerwat Przyrody Piekiełko - nareszcie 'zwiedzony' z kajaka, a nie tylko brzegów!

Jeśli komuś umknęło to zapraszam do 'artykułu' i krótkiej relacji:

https://www.hejto.pl/wpis/splyw-welem-lidzbark-piekielko-trzcin

       

Sum2piorunów

Na piekiełku prawie kiedyś zatopiłem jak 😉

GURU1piorunów

@Precell Od dawna sucho więc prąd w miarę łagodny i obyło się bez grubszych przygód.
Ale pewnego roku jak pojechaliśmy dalszy etap świeżo po dwudniowej ulewie no to był hardcore.
Zatopiony kajak przyciśnięty do kłody z napierającym prądem w trzy osoby ledwo wyciągnęliśmy, a miał to być spokojniejszy etap niż 'Piekiełko' :grinning:

Sum1piorunów

@zuchtomek koledzy tak w krzak wpłynęli że im zakleszczył się kajak w tak perfidny sposób że przy próbie wyjścia z kajaka momentalnie się woda do niego nalała i ich zatopiło. Moja dwójka płynęła jako przedostatni kajak i miałem dodatkowego questa w postaci wyławiania zgubionych wioseł. Tylko dwa ale trzeba było mieć refleks. Ehhh fajnie się plywało a teraz bąbelek lvl 3 trochę komplikuje takie wypady...

GURU1piorunów

@Precell
Brzmi jak udany wypad! :grinning:

Bąbelek mój lvl4 pływał na Krutyni rok temu, a w tym roku na Marózce i zachwycona - chce jeszcze! :grinning:
Odcinki na 2,5h, płytkie na 95% długości

Polecam!

GURU0piorunów
GURU0piorunów
Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Kajaki

6piorunów

Nadszedł ten dzień!

Nogi rozruszane :mountain_bicyclist: to teraz czas na ręce :canoe:

Plan na weekend to wypad na rzekę Marózkę!

Marózka to stosunkowo krótka rzeka, swoje źródła zaczyna w Jeziorze Gardejki i po 45,22 km wpada to rzeki Łyny.

Jedna z kilku spławnych kajakiem rzek, które mają swój początek w najwyższych 'górach' Polski północnej - Wzgórzach Dylewskich (Dylewska Góra - 312 m n.p.m.). Powstałych w wyniku naporu lodowca/lądolodu podczas ostatniego zlodowacenia, co stworzyło na tych terenach wiele zboczy, wąwozów, stromych dolin rzek, czy jezior o charakterystyce czysto polodowcowej - wspaniała okolica, również na piesze wędrówki.

Rzeka wije się terenami krainy "Mazury Zachodnie" choć jej źródła można podciągnąć jeszcze pod Ziemię Lubawską.

Na początek wybraliśmy, krótką ok. 6km trasę, ponoć najbardziej krajobrazowym odcinkiem, czyli etap Swaderki - Kurki, biegnący wysokim wąwozem i prawie w całości lasem, a konkretnie Puszczą Napiwodzko-Ramucką.

"Meandruje ona tutaj przez wysokopienny, mieszany las, ma piaszczyste albo żwirowe dno i podmywa wysokie w wielu miejscach brzegi. Stąd jej koryto przegradza sporo zwalonych drzew, co wymaga od płynących zwiększonej czujności, ale uatrakcyjnia spływ i daje poczucie bliższego obcowania z naturą. Natomiast samo przeciąganie czy przenoszenie kajaków przez przeszkody, kiedy brodzimy najwyżej po kolana w krystalicznej wodzie, nie stanowi szczególnego utrudnienia nawet dla niedzielnych kajakarzy.
Są też miejsca, w których rzeka jest stosunkowo płytka, dno kamieniste, a prąd niezwykle silny. Na tych bystrzynach trzeba zachować ostrożność i spore odstępy między kajakami, aby móc swobodnie manewrować. Ale miejsc autentycznie niebezpiecznych na całej trasie spływu raczej nie ma. Za to wokół tętni życiem przyroda: kaczki umykają przed kajakami do brzegu, chmary wielobarwnych ważek zrywają się z szuwarów i mienią się w promieniach słońca. Leżące w nurcie zmurszałe pnie porośnięte są nie tylko mchami, ale i paprociami, a nawet krzakami i małymi drzewkami."

via: mojemazury.pl

No więc tak - jaram się bo nie mogłem się już doczekać :grinning: