Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

HastiOsobistość

Dołączył/a:

  • 96 wpisów
  • 1005 komentarzy
  • 2 obserwujących

Osobistość

w IT

120piorunów

Pisałem w sumie o tym ostatnio w jakimś komentarzu, ale nie spodziewałem się, że to będzie lecieć aż tak szybko. Mianowicie jakiś ziomek od niedawna zaczął publikować na GitHubie napisane przez AI reimplementacje znanych programów z pakietu Adobe CC. Wszystkie napisane od zera w czystym Rustcie a UI zrobione jest w Egui. Postanowiłem zrobić tego posta bo zauważyłem, że do kolekcji dołączył MS Word, czyli znudziło im się Adobe i teraz zaczynają lecieć z pakietem Office.

Całość zrobiona jest nie na zasadzie dekompilacji tylko AI dostało instrukcje aby napisać od początku każdą funkcje naśladując jej zachowanie w oryginale. Z tego co zdążyłem doczytać to taki sposób tworzenia tych aplikacji najprawdopodobniej jest legalny i Adobe nie będzie mogło z tym nic zrobić ALE zgaduje, że i tak będą lecieć jakieś pozwy chociaż żeby to chwilowo zablokować.

Oczywiście te programy nie są jeszcze idealne, mają sporo błędów oraz nie pokrywają się funkcjami w 100% ze swoimi płatnymi odpowiednikami. Ale patrząc jak szybko to idzie to tylko kwestia czasu i odpowiedniej ilości przepalonych tokenów. Większość z tych programów jest już całkiem używalna oraz co najważniejsze, jest open source i dostępna na prawie wszystkie desktopowe systemy czyli Windowsa, Linuxa, MacOS oraz nawet na FreeBSD i w przeglądarce za pomocą WebAssembly (ponieważ Egui daje możliwość stworzenia takiego builda).

Po tylu latach taki GIMP nadal przez wielu jest uznawany za gówno i daleko mu do Photoshopa mimo że rozwijany nakładami dużej społeczności przez wiele lat a teraz ktoś tworzy coś potencjalnie znacznie lepszego małą grupą osób w nierównomiernie krótkim czasie. Idą interesujące czasy. Wychodzi na to, że AI nie tylko zabierze pracę nam programistom ale może też uderzyć w największe firmy odpowiadające za oprogramowanie. Wydaje mi się, że takie Oracle, Salesforce czy SAP mogą powoli zaczynać się obawiać.

A no i przy okazji takie akcje zabijają kolejny argument przeciwko przejściu z Windowsa na ponieważ zaraz brak oprogramowania od Adobe czy innych przestanie być problemem. Zaraz się jeszcze okaże, że będzie można korzystać z FreeBSD na co dzień bez większych braków w aplikacjach xD.

I chyba jeszcze najśmieszniejsze, wszystkie te programy są przystosowane do używania przez agentów AI. Tzn mają gotowe servery MCP oraz da się nimi sterować za pomocą komend w CLI. Więc zaraz się jeszcze okaże, że w ogóle nie będziemy musieli używać tych aplikacji bo AI zrobi to za nas xD.

Strona projektu:

https://getartcraft.com/apps

Parę przykładowych apek:

Photocraft (Photoshop)

https://github.com/storytold/photocraft

Vectorcraft (Illustrator)

https://github.com/storytold/vectorcraft

Filmcraft (Premiere Pro)

https://github.com/storytold/filmcraft

Effectcraft (After Effects)

https://github.com/storytold/effectcraft

Wordcraft (MS Word)

https://github.com/storytold/wordcraft

Nie mogę się doczekać open source reimplementacji Windowsa w czystym Rustcie. A tymczasem ja sobie idę pomyśleć na jaki zawód mogę się przebranżowić żeby mieć co jeść za parę lat xD.

Pokaż więcej komentarzy (39)

Tytan

w Wiadomości Świat

67piorunów

Estonia wprowadza w szkołach zajęcia ze strzelania. Obejmą ósmoklasistów

Szkoły podstawowe w Estonii mogą od tego roku szkolnego oferować uczniom ósmej klasy zajęcia ze strzelania z broni pneumatycznej. Wcześniej tego typu lekcje dostępne były wyłącznie dla uczniów szkół średnich. Inicjatorem projektu jest Agencja ds. Zasobów Obronnych (Kaitseressursside), która

Osobistość

w Technologia

30piorunów

Zaczęło się od raspberrypi 4 i OpenClaw, który po ssh łączył się z virtualką ubuntu na stacjonarnym kompie i robił rzeczy przez ssh(sdk zephyr, openwrt, flutter) Aktualnie jest zimaboard2 832 + 1TB nvme z debianem trixie, głównie OpenCode i wszystkie modele po API. OpenClaw i OpenCode maja sudo na userze. OpenCode to nie tylko kod ale i bardzo sprawny Reverse Engineering. Zaczęło sie od OpenClaw ktory przez ADB ma dostęp do telefonu z adroid - pobiera aplikacje którą jestem zainteresowany i robi jej RE, dekompilacje dart lub java czy innego stocku w ktorym zostala zrobiona aplikacja. Dekompilacja firmware z mcu? Też jest to możliwe 😉

Pokaż więcej komentarzy (20)

Gruba ryba

w Hydepark

263piorunów

Rozpoczynam małą batalię z TUI po wakacjach, na których mojego synka pogryzły pluskwy.

W sumie bym tego nie robił gdyby nie sfałszowany raport medyczny, który otrzymałem.

Sytuację opisywałem w poprzednim wpisie, dopiero dwukrotna wymiana łóżek rozwiązała problem, wczasy były na tyle spoko, że bym to zostawił, natomiast poprosiłem ubezpieczyciela by podesłał mi raport medyczny bym mógł wrzucić do kartoteki Synka.

Przychodzi raport i od momentu wpisania objawów zaczęła się albo jakaś fatalna pomyłka albo celowe kreowanie jakiejś fikcji by w razie roszczenia hotel był chroniony.

Wpisali, że nudności mdłości biegunka... przepisane leki np maść z hydrokortyzolem (k⁎⁎wa biegunkę leczyć maścią?) Czy krem łagodzący?

Nawet temperaturę zamiast tyle co pokazał termometr 36.4 wpisali 37.

Wkurwiło mnie to na tyle, że wczoraj od razu zabrałem synka do lekarza rodzinnego, który pooglądał i stwierdził że na 100% pluskwy nawet kiedyś w kinie samego lekarza pogryzły więc wie jak to wygląda.

Jeszcze będąc na wakacjach porobiłem fotki plamek krwi na pościeli czy tych zakamarków w materacach gdzie leżały takie brązowe kulki wielkości gnidy pchlej.

Zacząłem też kontaktować się z moim prawnikiem, który polecił mi kancelarię znajomego, trochę poczytałem i znalazłem to

https://www.kdro.pl/case/pluskwy-w-hotelu-coral-travel-odszkodowanie/

Nie jestem roszczeniowy, ale jak ktoś próbuje mnie zrobić w c⁎⁎ja uśmiechając się do mnie to odpala mi się tryb awaryjny z opcją jazdy do spodu, już 2 pracodawców się o tym dosadnie przekonało jeden 3 lata próbował walczyć i zapłacił na koniec grzecznie odsetki, a drugi był trochę mądrzejszy i dzień przed rozprawą zaproponował ugodę, ja zaproponowałem 40% więcej zgodzili się i obeszło się bez sprawy.

Tutaj złożyłem już wszystkie dokumenty do kancelarii, bo coś czuję że tam w tle już powstała piękna historyjka jak odpowiedzieć na ewentualną reklamację.

Stay tuned Tomeczki będę wrzucał aktualizacje

Pokaż więcej komentarzy (42)

GURU

w Hydepark

114piorunów

The Sun: Rosja może ukrywać prawdziwą skalę epidemii dżumy w obwodzie irkuckim.

Brytyjski tabloid donosi, że po śmierci pracownika Instytutu Przeciwdżumy w Irkucku około 190–200 osób zostało objętych obserwacją lub izolacją. Tymczasem władze regionalne nadal mówią jedynie o „wysoce niebezpiecznej infekcji”, nie podając konkretnej diagnozy.

Epidemiolog Michaił Faworow zasugerował, że kobieta mogła zostać początkowo pomylona z pacjentką z ciężkim zapaleniem płuc lub COVID-19 i podłączona do respiratora. Dodał, że jeśli rzeczywiście była to dżuma płucna, sytuacja ta mogła zwiększyć ryzyko zakażenia dla personelu medycznego i innych osób mających z nią kontakt.

Tymczasem historia stała się jeszcze dziwniejsza: kanały prokremlowskie usunęły posty o śmierci laborantki z powodu dżumy, w tym informacje o liczbie hospitalizacji.

Władze Bajkalska początkowo również poprosiły mieszkańców o tymczasowe unikanie podróży do Szelechowa z powodu nieoficjalnych doniesień o przypadku dżumy, a następnie usunęły ostrzeżenie bez wyjaśnienia.

Pokaż więcej komentarzy (45)

Fenomen

w Hydepark

186piorunów

Opowiem wam historię o parkowaniu na moim osiedlu żeby pokazać co się dziś liczy dla typowego Kowalskiego chociaż zapewne was to nie zdziwi. I mojej walce z tym parkowaniem.

TLDR: zawnioskowałem o postawienie znaku zakazu zatrzymywania na ulicy co poprawiło bezpieczeństwo i komfort chodzenia po chodniku i wkurwiłem z 1000 sąsiadów XD

Od około 6 lat odkąd mieszkam w swoim bloku, czyli od czasu kiedy został oddany do użytku, normą było parkowanie wzdłuż ulicy. Ma ona mniej niż 400 m. Nasz blok ma szlaban oddzielający teren osiedla od ulicy. Za szlabanem jest mnóstwo ogólnodostępnych miejsc, jedne pod samymi klatkami, inne dalej, z tyłu osiedla. W kwestii wyjaśnienia: my mamy dwa samochody i wykupione pod nie miejsca parkingowe. Część mieszkańców z różnych powodów oczywiście wolała stawać na ulicy. Jak to obecnie się przyjęło, zazwyczaj tak żeby zastawić prawie połowę dwumetrowego chodnika stojąc po jednym kole na oś na chodniku. Zostawało więc około 120 cm żeby przejść, minąć się z sąsiadem idąc po trawniku a idąc z wózkiem z dzieckiem często przepuszczać się nawzajem jeśli było jeszcze węziej. Na końcu ulicy działa firma, do której dojeżdżają tiry. Zdarzało się, że taki tir przyjeżdżając wieczorem po zamknięciu bram firmy, parkował a jakże na chodniku, który zaczął przez to niszczeć. Dodatkowo ostatnio obok wybudowało się nowe osiedle w stylu chowu klatkowego gdzie nie ma żadnych ogólnodostępnych miejsc parkingowych (są tylko płatne numerowane i w garażu) i ludzie też sobie stawali na chodniku. Nie mają tam nawet możliwości dokupienia dodatkowych miejsc parkingowych a deweloper radził im w takich sytuacjach parkować na ulicy. Koszty uspołecznić, zyski sprywatyzować. W wyniku takiego parkowania ulica stała się częściowo zablokowana i samochody na niej musiały się przepuszczać, cofać, no typowy polski miejski cyrk w 2026 r.

Zaczęła mnie ta sytuacja niesamowicie wkurwiać i postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Najpierw opisałem sytuację, załączyłem zdjęcia i zawnioskowałem do ZDIUM o postawienie słupków wzdłuż całej ulicy. Po kilku miesiącach dostałem odpowiedź, że słupki to nie ale zgodzą się na znak zakazu zatrzymywania. Kolejne miesiące później, po moim przypomnieniu o sprawie, w końcu zamontowano znaki. Dodali nawet tabliczkę o możliwości odholowania nieprawidłowo parkującego samochodu.

I wreszcie przechodzimy do sedna. Na grupce osiedlowej ryk XD kto to wymyślił, to chyba żart itd. Zarząd osiedla Pikachu_face.jpg, o niczym nie wiedzieli. Najgłośniej płacze baba, która nie potrafi parkować tyłem i od 6 lat stawała na tym właśnie chodniku wjeżdżając na niego 20 metrów wcześniej XD Nieoficjalnie wiem, że część ludzi myśli, że to wina sąsiada, który zadzwonił po policję, kiedy tir jednego wieczoru zaparkował częściowo na trawniku uszkadzając przy tym lampę na naszej ulicy. Policja korzystając z okazji przeszła wzdłuż ulicy, pomierzyła odstępy między samochodami a krawężnikiem i wystawiła parę mandatów. No i, że niby to psiarnia zawnioskowała o te znaki, więc sąsiad c⁎⁎⁎em jest. Rozumiecie to? Dla ludzi taka reakcja na reagowanie na niszczenie wspólnego mienia, to coś godnego pogardy, po co on dzwonił, co on narobił przez to. Płaczą też ludzie posiadający cztery (!) samochody, w tym dwa duże suvy, na jedno mieszkanie z dwójką dorosłych. Absurd goni absurd.

Tymczasem sytuacja na ulicy zmieniła się o 180 stopni. Na całej jej długości nie ma ani jednego zapakowanego samochodu. Po chodniku można swobodnie chodzić, dzieci mogą po nim jeździć rowerkami i hulajnoga mi. Najbardziej zrobił mi dzień moment kiedy przejeżdżająca matka z dzieckiem na rowerach ucieszonym głosem powiedziała do niego: o, zobacz, w końcu nie ma samochodów. Zniknęły zatory i cofanie żeby się przepuścić. Wygoda 20 osób w końcu ustąpiła wygodzie kilkuset osób. Miejsca u nas za szlabanem stały się prawie w 100% użyte ale nawet teraz można znaleźć miejsce do zaparkowania.

Oczywiście sąsiedzi nie zamierzają tak zostawić tej sprawy XD chcą wnioskować o dodanie tabliczek z czasowym wyłączeniem zakazu na czas nocy, czyli dajmy na to między 18 a 8 rano. Jestem przekonany, że godziny te będą naruszane i pomału wrócimy do sytuacji sprzed postawienia znaków. Zamierzam monitorować raporty z komisji dot. organizacji ruchu w mieście i jeśli pojawi się taki wniosek z naszej ulicy to zamierzam go skontrować.

Tak, jestem społeczniakiem i donosicielem jeśli trzeba zadbać o swoje otoczenie. Uważam, że mentalność azjatycką trzeba w Polsce eliminować i tępienie takich sytuacji powinno być powodem do dumy.

Pokaż więcej komentarzy (70)

Mistrz

w Co Wy na to?

36piorunów

Co Wy na to? 01.10.2026

W ubiegłym roku firma Conperio, na zlecenie pracodawców, skontrolowała 33 tysiące zwolnień L4. W 1/3 przypadków stwierdzono nieprawidłowości. Liczba wystawianych zwolnień rośnie. W 2025 roku wystawiono 27,5 miliona zaświadczeń i niezdolności do pracy. Najczęściej zwolnienia chorobowe są wystawiane w piątki i poniedziałki, co może oznaczać próbę wydłużania sobie w ten sposób weekendu. Przeciętna długość zaświadczenia lekarskiego wyniosła 11 dni, a otrzymał je statystycznie co drugi Polak ubezpieczony w ZUS.

Pytanie na dziś: Czy zwolnienia lekarskie są nadużywane?


Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.


Czy zwolnienia lekarskie są nadużywane?

  • Tak51% (159 głosów)
  • Nie16% (49 głosów)
  • To zależy23% (72 głosy)
  • Nie mam zdania9% (29 głosów)

309 głosów

Pokaż więcej komentarzy (31)

Mistrz

w Wiadomości Świat

57piorunów

Ten sam big mac, różne ceny. Algorytm decyduje, ile zapłacisz w amerykańskich lokalach McDonald's

McDonald's wykorzystuje sztuczną inteligencję do rekomendowania cen w swoich restauracjach w USA i na niektórych rynkach zagranicznych. Algorytm analizuje miliony transakcji i m.in. ocenia, ile klienci w danej lokalizacji są skłonni zapłacić. System może przyczyniać się do coraz większych różnic cen

Koneser

w Hydepark

52piorunów

Gdzie i w jaki sposób (co mówiąc, co robiąc) poznaliście swoje drugie połówki?

(Szukam inspiracji, lub dobicia się)

Inspirator4piorunów

W Akademiku. Odwiedzałem kumpla który mieszkał w akademcu - w celu utylizacji dowodów zbrodni (robiąc na czarno jako kelner na bankiecie uniwersyteckim redystrybułował odrobinę wina które tam się strumieniami lało). No i wyciągnął mnie po spożyciu do sali w której stał ping-pong, w celu pogrania. W sali stało też pianino przy którym grała dziewczyna, więc rozsądnie stwierdziłem że po cholerę się męczyć z pinglem (stół oblegany to sobie kumpel kogoś znajdzie) skoro mogę porozmawiać o muzyce (perkusista here). Dosiadłem się obok pianina, zagadałem - i ta biedna kobita męczy się ze mną już 14 lat.

Lider5piorunów

@kajak98 na studiach. Nie lubiłem jej, więc bez przerwy byłem pasywno-agresywny. Z czasem mieliśmy kampanię wrzesniową i ona nie miała gdzie mieszkać podczas tego wyzwania, więc ją przygarnalem do mojego wynajmowanego pokoju, na dwa tygodnie. Tu trzeba nadmienić, że mieszkałem wtedy z moją ówczesna dziewczyną. Później z czasem w poprzednim związku zaczęło się psuć, a znajomość studencka zaczęła się rozwijać... I tak już ponad 11 lat...

Pokaż więcej komentarzy (122)

Lider

w Hydepark

109piorunów

Na podstawie zebranych doświadczeń, moich i cudzych, w ostatnich miesiącach, chciałbym się podzielić kilkoma doświadczeniami "mieszkaniowymi" i jednocześnie zapytać Was o opinię. Historii jest kilka i postaram się je rozłożyć na kilka dni. Mają różny stopień ładunku emocjonalnego, który postaram się stopniować. Dzisiaj wrzucę temat, który był chyba taką kroplą, która przepełniła czarę a wydarzył się w miniony weekend i mnie uruchomił. Ale zacznę od postawienia pytań:

Jak jest z dostępem do Waszych domów/mieszkań? W jaki sposób organizujecie odwiedzanie Was przez rodzinę lub znajomych?

Do minionego weekendu szykowaliśmy się od kilku ładnych tygodni. Zaprosili nas przyjaciele, bliscy nam ludzie, z którymi niestety widujemy się rzadko - mają nawał pracy i innych obowiązków. Kilka tygodni temu zaprosili nas na cały weekend u siebie pod miastem - sielaneczka, piękna chałupa, ogród, grill, pożegnanie lata no i jeszcze inna okazja, ale mniejsza o to. Mieliśmy taki luksus, że koleżanka zabrała nas z domu i w niedzielę miała odwieźć. Luksus. Sobota, pora obiadu, ja z kumplem delikatnie napoczynamy szkocką i wspominamy, koleżanka szykuje obiad, moja różowa jej pomaga. Dostaję telefon. Wujek:

-No cześć, będziemy u Was za jakieś pół godziny.

No tak k...a. Jak zawsze. Po co zaproszenie, po co uprzedzać. Koleś, który ma do mnie niemal 2 godziny jazdy informuje mnie łaskawie, że będzie za pół godziny w moim domu. Tyle razy prosiłem, i nie tylko jego, pół żartem pół serio - uprzedzaj, zapowiadaj się. To samo miałem z rodzicami, którzy kiedyś potrafili mi zadzwonić domofonem do mieszkania, że byli na spacerku i wpadają na kawę - np. w sobotę rano, jak leżę nieprzytomny, a mieszkanie na przyjmowanie gości średnio się nadaje. Bo moi rodzice są nauczeni, że się do nich wchodzi jak do siebie, tak samo jak do moich dziadków na wsi - tam nikt drzwi nie zamykał, sąsiad, listonosz - wchodzili jak chcieli. A dla mnie to nie jest normalne. Mi się w głowie nie mieści, że można kogoś informować, że zaraz się u niego będzie mając w poważaniu jego czas, prywatność i plany. Teściowie? To samo. Wpadli kiedyś do nas w niedzielę na obiad i byli zdziwieni, że nie bardzo mamy ich czym przyjąć - musiałem zasuwać po pizzę xD

Jakoś na przestrzeni lat udało się wypracować, że jednak rodzice do nas dzwonią, zanim do nas wpadną. Nie wiem, co Wy na to, ale według mnie, niezależnie od stopnia pokrewieństwa, tak powinno być. Ale wujo wie swoje...

Jw, będziemy u Was za jakieś pół godziny. Kręcę głową z niedowierzaniem i krótko i na temat odpowiadam:

-Nie ma nas.

-O! Słyszę wielkie zdziwienie w głosie, bo kto to widzioł, żeby w sobotę po południu nie być w domu. A gdzie jesteście?

-U znajomych pod miastem, wyjechaliśmy na weekend.

-A.... Bo wiesz, na kawę chcieliśmy wpaść, i cośtam mi w komputerze trzeba zrobić.

-Mhm, no lipa... Darowałem sobie komentarz, że jakby zadzwonił przed wyjazdem, to by sobie oszczędzili jazdy, ale wujo wie lepiej.

-To gdzieś za ile możecie być?

KURAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! No pie*ony, wiem, że żyje w innych normach społecznych i za słuszne uznaje tylko te, które wyznaje sam, ale to było przegięcie pały. Mamy wszystko rzucać, olać, że kumpela się szykuje z obiadem, tylko wracać do domu. Nope.

-Nie możemy być, bo po pierwsze nawet nie mamy samochodu, a po drugie zaraz siadamy do obiadu.

Koleżanka się przejęła, że przecież może nas zawieźć jak coś pilnego, ale zacząłem spieprzać ze słuchawką i machać ręką, byle tylko wujo tego nie usłyszał xD

-A to ja mogę po Was podjechać.

-No nie, wujek, nie. Wracamy jutro wieczorem.

-AHA!

Pretensja w głosie słyszalna, ale mam to gdzieś. Pozwoliłem sobie na delikatnego prztyczka:

-Także następnym razem tylko zadzwoń wcześniej żebyśmy w domu byli, hehe

Różowa się przejęła, że może to coś pilnego, ale nie. Rozmowa się skończyła, niesmak pozostał, ale go spłukałem 😉

Ja wiem, że kiedyś było inaczej, ale ja nie żyję kiedyś tylko teraz i mnie nie obchodzi jak mi mama opowiada że kiedyś sąsiad do sąsiada to bez pukania wchodził a teraz mi opowiada jak to do niej koleżanki wpadają bez zapowiedzi, ale co mnie to? Nie znam ludzi z mojego pokolenia, u których by to w taki sposób funkcjonowało. A jak Wy uważacie?

W jaki sposób przyjmuję gości?

  • Tylko na wyraźne zaproszenie z mojej strony25% (122 głosy)
  • Niech przychodzi kto chce, byle się zapowiedział odpowiednio wcześniej56% (275 głosów)
  • Czym chata bogata, niech wpada każdy o każdej porze6% (31 głosów)
  • Rodzina niech wpada kiedy i jak chce, znajomi niech się zapowiadają7% (36 głosów)
  • Żadnych gości never :)6% (31 głosów)

495 głosów

Gruba ryba0piorunów

Absolutnie nie masz prawa mieć do siebie pretensji, miałeś plany i je realizujesz, to Twoje prawo. Nie masz obowiązku siedzieć w domu i czekać na kogokolwiek niezapowiedzianego, z kim się wcześniej nie umawiałeś. Jakbyś był w Zimbabwe, to też by wujo się wkurzył? Albo podjechał po was? Czasy się zmieniły, Ty masz swój dom ze swoimi zasadami i oni mają ich przestrzegać, a nie naginać je do swoich zasad. Jesteś dorosły, Twój czas jest Twój i niczyj więcej

Pokaż więcej komentarzy (83)