Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

KazixKosmonauta

Dołączył/a:

  • 83 wpisów
  • 970 komentarzy
  • 2 obserwujących

Lider

w Hydepark

16piorunów

Ogólnie to dramat, żeby energol był tańszy od czarnej kawy.

(Tak byłem bez ekspresu dwa tygodnie ale Amazon przysłał nówkę sztukę na wymianę.)

I to nie jest tak, że nie można. Jak byłem teraz w górach sowich to w piekarni Hert kawa z ekspresu 4.90 zł (a croissanty z nadzieniem 4-5 zł). Można? Można. Perła w śląskiej koronie. xD

Gastrożydostwo.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

1piorunów

Harry Potter z Krakowa lubi sobie odlecieć na Jak tak czytam czasem w którą stronę zmierza to widzę że próbuje powoli miejsce po Filipiaku zająć xD

Osobistość0piorunów

Prawda jest taka:

Panstwa beda tworzyc wlasne EJAJE i to beda nowi nauczyciele.

Pan Jarosław dostosowuje sie do tej koncepcji, wiec staje się online kontent kreatorze, wy po prostu nie rozumiecie.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Specjalista

w Rozkminy

29piorunów

Trochę mnie tu nie było. Życie pomyślało, że lepiej jak wszystko rzucę i pójdę gasić pożary 🤷 Patrząc na mój ostatni wpis nie zamierzam obiecywać czegokolwiek. Może się uda być tu regularnie, może… no to do rzeczy. Chodzi o zhakowanie Hugging Face przez OpenAI. Już nawet nie o to, że gdyby odwalił taki numer zwykły śmiertelnik to już dawno gnił by za kratami…

Na początku serio myślałem, że nie ma sensu tego w ogóle ruszać. Że to tylko jedna z wielu historii z cyklu „AI zrobiło coś dziwnego, idziemy dalej”. A jednak. Im więcej szczegółów wypływa, tym bardziej widać, jak fakty cichutko ustąpiły miejsca narracji i propagandzie. I nagle mamy „hakowanie Hugging Face przez superinteligentny model OpenAI”. Brzmi poważnie, prawda? No to chodźmy po kolei.

O co właściwie chodzi w tej całej historii? OpenAI testowało GPT‑5.6 Sol oraz jeszcze jeden, niewydany, przedpremierowy model na swoim wewnętrznym benchmarku cyberbezpieczeństwa. To nie był produkt, to nie był „prod”, tylko środowisko testowe. Tyle że testy szły na luzie: celowo obniżone „cyber refusals”, wyłączone produkcyjne klasyfikatory bezpieczeństwa, krótko mówiąc – zdjęte pasy bezpieczeństwa, wyłączony ESP, żadnych hamulców. Tryb „zobaczmy, co się stanie”. :zap:️

No i się stało. Model, zamiast grzecznie odgrywać swoje zadanie w kontrolowanym sandboxie, przez wewnętrzne proxy do rejestrów pakietów znalazł zero‑daya, wyszedł z tej piaskownicy, podniósł sobie uprawnienia (privilege escalation), przeszedł bokiem po infrastrukturze (lateral movement), dostał się do internetu, znalazł kolejnego zero‑daya plus skradzione poświadczenia i odpalił remote code execution na serwerach Hugging Face. To nie jest fragment thrillera, tylko opis przepływu zdarzeń.

Wejście po stronie Hugging Face? Z pozoru niepozorny, złośliwy dataset z remote code loaderem i template injection w konfiguracji. Nic z gatunku „magia nowej epoki”. Klasa podatności, którą w bezpieczeństwie znamy od lat, oswojona w literaturze, przećwiczona w CTF‑ach. Tu nie ma żadnego przełomu intelektualnego – to po prostu rozpoznawanie wzorców i sklejanie znanych klocków w niebezpieczny ciąg. :upside_down_face:

Dlatego właśnie – nie, to nie był pokaz „nadludzkiej inteligencji” modelu. Jeżeli już, to pokaz braku podstawowej izolacji i higieny bezpieczeństwa po stronie testów. Demonstracja tego, jak łatwo zrezygnowano z sanity‑checków, gdy celem było „zobaczyć, do czego model jest zdolny”, zamiast „zobaczyć, do czego jest zdolny, ale nie rozwalając przy tym cudzej produkcji”.

I tu robi się ciekawie, bo zadaniem modelu oficjalnie nie było „zhakuj Hugging Face”. Zadaniem było rozwiązywanie zadań w ExploitGym – publicznym, akademickim benchmarku do badania zdolności tworzenia exploitów (czyli złośliwego kodu), który leży na GitHubie. Nie na Hugging Face. To ważne, bo puenta praktycznie pisze się sama: ExploitGym nie przechowuje gotowych rozwiązań, flagi (czyli dowody z rozwiązanych zadań) trzeba sobie wypracować exploitem, nie zassać z jakiegoś tajnego repo, tam ich zwyczajnie nie ma.

Co więc zrobił model, kiedy już wyjrzał z piaskownicy na internet? Po prostu zaczął halucynować. OpenAI wprost napisało, że model „inferred”, czyli „wywnioskował”, że Hugging Face może hostować rozwiązania do ExploitGym. To nie była informacja, to była hipoteza z niczego – czysta fantazja modelu, która nie miała pokrycia w rzeczywistości. I na tej chybionej, niczym niepotwierdzonej przesłance przeskoczył na produkcyjną infrastrukturę firmy trzeciej i zaczął ją orać jak swoje.

To nie jest strategiczny, zaplanowany atak z jasnym celem. To jest model, który zboczył z zadania, zgubił kontekst i narobił szkód całkowicie niezwiązanych z tym, do czego został odpalony. Zamiast skupić się na ExploitGym, zaczął błądzić po omacku, opierając się na fałszywym założeniu, ale jednocześnie miał w ręku bardzo ostre narzędzia – pełen dostęp do mechanizmów pozwalających wykonywać realne szkodliwy kod, a nie tylko je symulować na sucho.

To nie jest opowieść o AI singularity. To jest opowieść o złej alokacji zasobów. Budżety, czas, energia i hype idą w trenowanie coraz większych, coraz sprytniejszych modeli, a security i governance wokół samego procesu testowania dostają to, co zostanie ze stołu – resztki.

Dopiero po tym incydencie wdrażane są „strict controls”, które z definicji powinny być na miejscu od początku, szczególnie gdy testujesz zdolności ofensywne systemu, który ma dostęp do prawdziwej infrastruktury, a nie tylko do plastikowych zabawek w labie.

I może właśnie to jest w tej historii najbardziej niepokojące. Nie to, co potrafi model w jakimś abstrakcyjnym sensie „mocy obliczeniowej”. Tylko to, jak niewiele musiał potrafić, żeby wyrządzić realne szkody. Wystarczyło kilka kroków poza scenariusz testowy, jedno złe założenie, kilka luk w procesie bezpieczeństwa – i mamy incydent, który idealnie pokazuje, że problemem nie jest tylko zdolności samej AI, ale cały ekosystem praktyk wokół niej.

Teraz pytanie do Was: ile jeszcze takich incydentów musimy przeżyć, żeby wreszcie uznać, że bezpieczeństwo to nie opcjonalny „feature” do odhaczenia w roadmapie, tylko absolutna podstawa, bez której każdy kolejny „przełom” w AI jest po prostu proszeniem się o kłopoty?

Pokaż więcej komentarzy (18)

Lider

w Hydepark

115piorunów

żyjemy w Polsce, więc to normalne, że ktoś musi zginąć, żeby rząd w końcu zajął sie tymi zwierzętami i zrobił absolutnie cokolwiek w kierunku okiełznania kacapskiej propagandy w przestrzeni publicznej

i co ciekawe, odkąd odpierdala się ten szajs, nawet tu na hejto ucichło paru agentów, którzy gorliwie przekonywali, że ruch "polska dla polaków" nie istnieje

Pokaż więcej komentarzy (35)

GURU

w Hydepark

71piorunów

Rosyjskie media donoszą, że ich najnowszy myśliwiec Su-57 rozbił się, pilot nieszczęśliwie żyje.

Prawdopodobnie został zestrzelony przez rosyjską OPL.😂

Odpowiedź rosyjskiego Ministerstwa Obrony:

23 lipca tego roku, podczas startu, rozbił się samolot bojowo-szkoleniowy w obwodzie moskiewskim. Pilot katapultował się; nie ma zagrożenia dla jego życia

Jak dla mnie to samolot chciał być czołgiem - latającym T14 (to samo szaleństwo, ta sama skuteczność!) -misja zakończona sukcesem.

Zostały im już tylko 2 sztuki.

Russcy piszą o nim tak:

Wielozadaniowy myśliwiec zdolny do walki powietrznej, a także ataków naziemnych i morskich, Su-57 łączy w sobie technologię stealth , supermanewrowość , superszybki przelot , zintegrowaną awionikę i dużą ładowność.

W 2018 roku, podczas rosyjskiej interwencji w syryjskiej wojnie domowej , co najmniej dwa prototypy Su-57 zostały po raz pierwszy rozmieszczone i użyte w walce. Po wielokrotnych opóźnieniach pierwszy Su-57 wszedł do służby w rosyjskich siłach powietrzno-kosmicznych (WKS) w grudniu 2020 roku. Podobno był sporadycznie używany na Ukrainie od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku .

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fanatyk

w Rower

27piorunów

No dobra, po przejechaniu 10 400 km na jednym łańcuchu, są "lekkie" ślady zużycia :stuck_out_tongue_winking_eye:

Fanatyk1piorunów

jak często czyścisz napęd? bo to pewnie kluczowa sprawa żeby nie rezać po napędzie mieszanką oliwki i piachu.

Pokaż więcej komentarzy (24)

Fanatyk

w Hydepark

106piorunów

Rozumiem, że polskich patusów w UK czy Holandii obowiązuje zasada mówienia płynnym angielskim czy niderlandzkim. I tak właśnie robią.

Pokaż więcej komentarzy (29)

Fanatyk

w Wojna wna Ukrainie

55piorunów

PAP podaje, że Fedorow odrzucił propozycje współpracy Zełenskiego (w tym funkcję wicepremiera ds. rozwoju technologicznego) i żąda przywrócenia na stanowisko szefa MON.

https://www.pap.pl/aktualnosci/fedorow-odrzucil-propozycje-stanowisk-przedstawione-przez-zelenskiego

Nie wiem jak oceni tę postawę ukraińska opinia publiczna i jak się to finalnie zakończy, ale wygląda na to że Zełenski z kolejnej inby którą rozpętał wyjdzie z gorszym materiałem i pozycją. Nic nie zyskał oprócz kolejnego – po Załużnym – silnego politycznego konkurenta. A wystarczyło od razu zrobić porządek z Syrskim i jego układami w wojsku, w razie potrzeby zwracając się do opinii publicznej. Od razu poparcie by mu skoczyło, a ludzie by poczuli że kraj idzie w dobrym kierunku – wojny robotów i zwycięstwa. A teraz to nawet jeśli tak się faktycznie stanie (co daj Boże), ludzie będą wdzięczni Fedorowowi.

GURU30piorunów

Wygląda na to, że on miał spore długi polityczne do spłacania. Obie sprawy chyba z tego samego wychodzą i będą go chyba kosztowały więcej, niż dało mu poparcie, które spłacał.

On jest na wylocie. To będzie, jak z Churchillem, robi swoje i odsuwa się w cień. Za to co zrobił i tak docenią go podręczniki historii. I wystarczy.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Filmy

19piorunów

795 + 1 = 796

Tytuł: Ukryty wymiar

Rok produkcji: 1997

Kategoria: Sci-Fi / Horror

Reżyseria: Paul Anderson

Czas trwania: 1h 35m

Ocena: 7/10

LIBERATE TUTE ME EX INFERIS

Awangardowy statek kosmiczny "Event Horizon" znika bez śladu w trakcie dziewiczego rejsu. Siedem lat później odnajduje się, a na jego pokład zostaje wysłana misja ratunkowa. Jednak wejście na pokład przynosi więcej pytań niż odpowiedzi, a wnętrze pojazdu zdaje się skrywać mroczną tajemnicę. Przypadkowe uruchomienie eksperymentalnego napędu grawitacyjnego przez jednego z ratowników uruchamia ciąg fatalnych zdarzeń,.

Wróciłem do tego filmu po prawie równo dwóch latach, aby uczcić odejście Sama Neilla. Powtórny seans przyniósł lepsze wrażenia - teraz bardziej doceniam sam pomysł na film, grę aktorską i osiągnięty klimat. Jedynym mankamentem jest dla mnie to, że nie czułem tutaj klimatu zamknięcia w nicości wszechświata, czego można by oczekiwać po filmie fabularnie osadzonym w kosmosie.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app