Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

StaryMokasynTytan

Dołączył/a:

  • 40 wpisów
  • 607 komentarzy
  • 2 obserwujących

Osobistość

w Hydepark

11piorunów

Są tu jakieś ludki, które ogarniają technologie budowlane?

Od dłuższego czasu zastanawiam się, w jakiej technologii postawić dom i, nie ukrywam, że cena jest tu bardzo dużym czynnikiem.

Rozglądam się po firmach, które oferują domy do stanu deweloperskiego i na ten moment najtaniej wygląda budowa szkieletowa, ale jakoś nie mogę się przekonać, bo żeby było taniej, to dom musi być "z katalogu", a żaden nie do końca odpowiada moim oczekiwaniom.

Z drugiej strony brać kredyt na 100k więcej, żeby mieć pokój ustawiony na inną stronę świata (bo np teraz wydaje mi się, że tak byłoby lepiej, ale przecież nie mam pewności...), to też nie do końca. A może w ogóle warto się zastanowić nad keramzytem? Albo tradycyjną budową?

Milion pytań, żadnych odpowiedzi... Ma ktoś jakieś doświadczenia z tym tematem?

Pokaż więcej komentarzy (12)

Koneser

w Dyskusje

108piorunów

Drugiego dnia szkoły zadzwoniła wychowawczyni mojego syna.

Godzina 10:43.

Nie lubię telefonów ze szkoły przed południem.

O tej porze placówka edukacyjna powinna przekazywać dziecku wiedzę, a nie generować zadania operacyjne dla rodzica.

- Czy może pan dzisiaj przyjść na rozmowę? - zapytała.

- W jakiej sprawie?

- Chodzi o zachowanie pańskiego syna na lekcji.

- Co zrobił?

Po drugiej stronie zapadła chwila ciszy.

- Wolałabym porozmawiać osobiście.

Nie lubię takich odpowiedzi.

- Czy sprawa jest pilna?

- Kilkoro dzieci płakało.

Odłożyłem długopis.

- Czy syn kogoś uderzył?

- Nie.

- Obraził?

- To zależy, jak rozumiemy obrażanie.

Czyli nie.

Pojechałem.

Wychowawczyni czekała w sali.

Syn siedział obok.

Spokojny.

Ręce na kolanach.

Przed nim leżała kartka w kratkę pokryta liczbami.

Usiadłem.

- Co się wydarzyło?

Pani westchnęła.

- Dzisiaj dzieci rozmawiały o wakacjach. Jedni byli w Hiszpanii, inni w Grecji, ktoś w Turcji, ktoś na Malediwach...

Klasyczny błąd.

Pierwszy tydzień szkoły.

Zamiast od razu wejść w matematykę, język polski i nauki przyrodnicze, nauczyciele uruchamiają dzieciom publiczny przegląd statusu majątkowego rodziców.

- I kilkoro dzieci zaczęło się śmiać z pana syna, że on nigdzie nie był za granicą.

Spojrzałem na niego.

- Śmiali się?

Syn wzruszył ramionami.

- Trochę.

- Co im odpowiedziałeś?

- Najpierw nic.

Dobrze.

Nie należy reagować na pierwszą rynkową prowokację.

- A później?

- Potem zapytałem jednego chłopaka, ile kosztował ich wyjazd do Grecji.

Wychowawczyni zamknęła oczy.

Jakby już znała dalszy ciąg i nadal nie potrafiła go zaakceptować.

- Powiedział, że nie wie, więc zapytałem, ile osób, czy na własną rękę i ile mieli posiłków. Podał mi wszystkie dane, a ja oszacowałem koszt.

Popatrzyłem na kartkę.

Na górze widniał napis:

„Niewykorzystany potencjał kapitałowy klasy”.

Poniżej tabela.

Kraj.

Liczba osób.

Liczba dzieci.

Szacowany koszt jednego wyjazdu.

Częstotliwość.

Hipotetyczna wartość inwestycji.

Musiałem przyznać, że układ dokumentu był przejrzysty.

Brakowało tylko źródeł danych i daty sporządzenia.

- Przyjąłem, że taki wyjazd kosztował około czternastu tysięcy złotych - wyjaśnił syn.

- I powiedziałeś to koledze? - zapytała wychowawczyni.

- Najpierw zapytałem, czy jeżdżą tak co roku.

- I co odpowiedział?

- Że prawie co roku.

- Co znaczy „prawie”? - wtrąciłem.

- Dlatego dopytałem.

Spojrzał na swoją kartkę.

- Siedem razy w ciągu ostatnich ośmiu lat.

- Następnie założyłem, że zamiast wydawać czternaście tysięcy rocznie, rodzice mogliby inwestować te pieniądze w szeroki ETF - kontynuował. - Przy założonej średniej stopie zwrotu wartość portfela wynosiłaby dzisiaj około stu trzydziestu tysięcy złotych.

- Jakiej stopy użyłeś?

- Osiem procent.

Zmarszczyłem brwi.

- Po podatku?

- Nie.

- Następnym razem zaznacz założenia.

- Dobrze.

Wychowawczyni spytała się:

- Czy pan uczy syna takich rzeczy?

- Uczę go, że każda decyzja ma koszt alternatywny.

Pani zacisnęła usta.

- Pan uważa, że to jest w porządku?

Zastanowiłem się.

- Zależy, co powiedział później.

- Powiedziałem, że jeżeli ktoś co roku wydaje kilkanaście tysięcy na wakacje, a potem mówi dziecku, że nie ma pieniędzy na mieszkanie na start albo edukację, to nie jest problem dochodów, tylko alokacji kapitału – odpowiedział syn.

Pani uniosła głowę.

- Właśnie o tym mówię.

- Ale to jest prawda - powiedział młody.

- Nie chodzi o to, czy to jest prawda!

Syn spojrzał na mnie.

Ja spojrzałem na niego.

To było jedno z tych zdań, po których człowiek zaczyna rozumieć, dlaczego edukacja finansowa w Polsce wygląda tak, jak wygląda.

Pani próbowała tłumaczyć:

- Dzieci mają prawo opowiadać o wakacjach. Nie powinieneś ich zawstydzać.

- Ja ich nie zawstydzałem.

- Powiedziałeś Mai, że jej rodzice „sprzedali 30 lat procentu składanego za zdjęcie z palmą”. Ona zaczęła płakać.

- Bo zrozumiała procent składany.

- Nie. Zaczęła płakać, bo powiedziałeś jej, że rodzice zabrali jej sto czterdzieści tysięcy złotych.

Musiałem interweniować.

- Proszę pani, oczywiście rozumiem, że forma mogła być zbyt bezpośrednia.

Syn spojrzał na mnie zaskoczony.

Podniosłem lekko rękę.

Jeszcze nie skończyłem.

- Ale nie możemy też udawać, że decyzje konsumpcyjne nie mają kosztu alternatywnego tylko dlatego, że robimy je w lipcu.

Pani patrzyła na mnie nieruchomo.

- Ja naprawdę nie chcę teraz prowadzić rozmowy o inwestowaniu.

- Ja też nie.

Wychowawczyni westchnęła.

- Chcę, żeby pański syn przeprosił klasę.

Spojrzałem na niego.

On spojrzał na mnie.

- Za co konkretnie ma przeprosić? - zapytałem.

- Za ocenianie rodziców innych dzieci.

Syn się wtrącił:

- Ale nie oceniałem wszystkich negatywnie.

Przesunął palcem po tabeli.

- Rodzice jednej dziewczynki pojechali pod namiot w Polsce. Koszt był niski, byli razem przez dwa tygodnie, a ona nauczyła się pływać kajakiem. Zaznaczyłem ich jako efektywnych kosztowo.

Nauczycielka była już zrezygnowana i powiedziała tylko:

- Proszę z nim porozmawiać.

Kiedy wyszliśmy na korytarz, syn zapytał:

- Mam ich przeprosić?

Spojrzałem na niego.

- Za to, że nie przedstawiłeś dokładnych założeń.

- A za resztę?

- Nie.

Skinął głową.

- A jutro mogę im pokazać, ile kosztują coroczne wakacje przez dziesięć lat przy założeniu średniorocznej stopy zwrotu w kilku wariantach?

Zastanowiłem się.

- Możesz.

Przerwa.

- Ale uwzględnij inflację.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Koneser

w Hydepark

17piorunów

Chyba wygrałem, więc na początek weekendu i odskocznie od utartych schematów:

_Osiągnięcie lub dziedzina, za które przyznano Nobla, a których zupełnie się nie spodziewasz._

Edit: nie spodziewałem się że będą z tym problemy. A więc w whose line chodzi o to żeby wymyślać niestworzone rzeczy a niekoniecznie szukać prawdziwych wynalazków.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Autorytet

w Hydepark

33piorunów

Człowiek napisał komentarz, a teraz każą jakieś wpisy robić...

A więc... werble:

Co można powiedzieć w zoo, ale nie wypada o sąsiedzie?

Pokaż więcej komentarzy (24)

Gruba ryba

w Hydepark

58piorunów

Stop! Piątkowa nitka czas.

Poproszę o szeroko pojete "najdziwniejsze" rzeczy które widzieliście w akademiku.

Z mojej strony, pierwszy raz widziałem majtki tak brudne że nie chciały się oderwać od podłogi. Dopiero nożem dało radę xD

Gruba ryba26piorunów

O, przypomniała mi się jeszcze jedna historia - nie stricte w akademiku, ale opowiem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Wiadomo, że niedziela była dniem, kiedy wszyscy się zjeżdżali do akademika i któregoś razu czekaliśmy na dwóch kumpli, ale jakoś długo się nie zjawiali. W końcu jeden z nich zadzwonił z prośbą, żeby przyjść do nich w jakieś konkretne miejsce, ale żeby zabrać ze sobą kieliszki.

Okazało się, że jak wspólnie jechali pociągiem, to się zgadali, że każdy z nich wiezie bimber z domu, więc zaczęli próbować (już nie pamiętam, czy jeszcze w pociągu, czy już po wyjściu z niego). Zastaliśmy ich już dość mocno zrobionych na jakimś boisku szkolnym, a zadzwonili do nas, bo im się "naczynie" do picia zepsuło - któryś z nich miał kiwi, które przekroił, wyjadł łyżeczką i bimber ładowali z tej skórki po kiwi, ale w końcu nie wytrzymała i zaczęła przeciekać XD

Lider15piorunów

Uczymy sie do egzaminu i nagle slyzymy halas na klatce schodowej. Wychodzimy i ludzie zjezdzaja w lodowce jak w bobsleju.

Pokaż więcej komentarzy (52)

Lider

w Wiadomości Polska

53piorunów

Bójka na weselu w Wadowicach. Policjant zwolniony ze służby

Informację potwierdziło biuro prasowe Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Zwolniony funkcjonariusz miał 19-letnie doświadczenie w służbie i dzień wcześniej usłyszał prokuratorskie zarzuty, miał być jednym z gości pary młodej. W rozkazie czytamy, że stało się tak (że został

GURU

w Hydepark

43piorunów

Tym razem nie przegapiłem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Co można powiedzieć w klubie nocnym, ale nie wypada w kościele?

Pokaż więcej komentarzy (36)

Gruba ryba

w Hydepark

28piorunów

Poniedziałkowe dzień dobry wszystkim!

Zadanie na dziś to: co można powiedzieć na siłce, ale nie wypada w gabinecie u lekarza

Pokaż więcej komentarzy (18)