To albo wy nieźle trafiliście albo ja. Bo ja nigdzie dookoła (ani u znajomych, ani na osiedlu) nie widzę żeby komuś tak odpierdzielało że pies zamiast dziecka i ,,proszę nie krzyczeć na psiecko bo będzie miało traumę".
Jedynie co widzę to wyjebanie w zwierzaki. Dużo osób ma psa bo ,,pies musi być", zero dyscypliny, pies luzem, podbiega do innych i skacze, nie reaguje na imię jak właściciel łaskawie zauważy że jest problem. Albo pies na półmetrowej smyczy, ciągnięty trzy razy dookoła bloku bo ,,trzeba odbębnić spacer", ciągnięty dosłownie bo nie może się nawet na siku zatrzymać. I obie grupy nie sprzątają po psach, nasrane i zostawione bo przecież wstyd sprzątać po psie, kto to widział kupę z trawnika (albo środka chodnika) zbierać.
I tak to wygląda w mieście. Na wsi jest różnica taka że pies nie jest wyprowadzany na spacery.
Czasami widzę właściciela, który z psem wyszedł na spacer dla psa, interesuje się gdzie pies jest, co wącha, czy nie zaczepia innych, czy się załatwił, posprząta po nim. Ale to maks 30%
Jest też starsza pani, która ma sznaucera czy tam coś, piesek zimą ma kubraczek, przez cały rok kitkę z kokardką. Bardzo możliwe że pani karmi go najdroższymi parówkami i pies jest bardzo wybredny, ale nie wydaje mi się że pani została przeorana social mediami