Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

TaxidriverGURU

Dołączył/a:

  • 1107 wpisów
  • 10333 komentarzy
  • 12 obserwujących

Fenomen

w Hydepark

19piorunów

Oto i on, kolejny posiadacz prawa jazdy, który musi pokazać swoją wyjątkowość.

Obicie maski za blachy czy za zajęcie chodnika? (° ͜ʖ °)

Zdarza Ci się nielegalnie parkować na chodniku?

  • Tak4% (2 głosy)
  • Nie67% (36 głosów)
  • Bardzo rzadko13% (7 głosów)
  • Mam chorom curke17% (9 głosów)

54 głosów

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Heheszki

15piorunów

Mój stary to fanatyk drukarstwa 3D. Pół mieszkania zajebane filamentami, najgorzej. Średnio raz w tygodniu ktoś zahaczy nogą o jakąś otwartą szpulę PLA albo nadepnie na wydrukowanego Pikachu, któremu stary nie odciął supportów. W swoim dwudziestodwuletnim życiu już z dziesięć razy wyciągałem sobie z pięty jakieś jebane nitki PETG albo kawałki brimu.

Druga połowa mieszkania zajebana wydrukami.

Pokémony, Minecraft, smoki, czaszki, podstawki pod telefon, wazony, articulowane jaszczurki, rekiny z ruchomymi segmentami, koty, żaby, śruby, nakrętki, pudełka, pudełka do pudełek, stojaki na pudełka, organizery do stojaków na pudełka.

Jak raz zapytałem starego, po c⁎⁎j nam dwunasty wydrukowany Charmander, to powiedział:

SYNEK, TEN JEST Z PETG.

Jakby to k⁎⁎wa cokolwiek wyjaśniało.

Wszystko zaczęło się niewinnie. Stary zobaczył gdzieś na YouTubie filmik, jak ktoś drukuje gwizdek, i powiedział, że to fajne urządzenie i może kiedyś kupi.

Tydzień później przyjechał Bambu Lab.

Oczywiście nie jakaś zwykła drukarka dla normalnego człowieka.

BAMBU LAB.

Jak tylko kurier zadzwonił domofonem, stary już stał na klatce schodowej w kapciach.

Rozpakowywał ją trzy godziny, czytając każdy kartonik i każdą naklejkę.

„REMOVE BEFORE USE”.

– DOBRZE ŻE NAPISALI, BO JESZCZE BY JAKIŚ DEBIL WŁĄCZYŁ.

Po czym pięć minut później próbował zrobić kalibrację z blokadą transportową w środku.

Pierwszego dnia wydrukował Benchy.

Drugiego dnia wydrukował drugie Benchy, bo pierwsze, cytuję:

MIAŁO DELIKATNY GHOSTING NA BURCIE.

Trzeciego dnia wydrukował Benchy w innym kolorze.

Po tygodniu mieliśmy j⁎⁎⁎ny port morski na komodzie.

Jak ktoś przychodził do domu, stary brał Benchy do ręki i pokazywał:

– PATRZ TU. WIDZISZ TEN MOSTEK?

– No.

– BEZ SUPPORTU.

Gość patrzył na niego jak na debila.

– No fajnie.

– ALE ROZUMIESZ? BEZ SUPPORTU.

Potem odkrył MakerWorld.

I się zaczęło.

Stary przestał normalnie korzystać z internetu.

Od rana:

„Bambu Lab best settings PLA”
„P2S stringing PETG”
„dlaczego narożnik się podnosi”
„najlepszy filament tanio allegro”
„czy filament trzeba suszyć”
„czy PLA trzeba suszyć”
„jak długo suszyć PLA”
„czy można suszyć filament w piekarniku”
„żona nie pozwala suszyć filamentu w piekarniku”

Wieczorem siedział na grupach drukarskich i kłócił się z ludźmi.

Potrafił przez dwie godziny napierdalać komentarze pod postem, czy PLA należy drukować przy 215 czy 220 stopniach.

Kiedyś jakiś typ napisał, że drukuje Sunlu PLA przy 205 i wszystko mu wychodzi.

Stary się zrobił czerwony.

CO K⁎⁎WA 205.

Zaczął walić w klawiaturę.

NAPISZ MU, ŻE PRZY 205 TO ON MOŻE CO NAJWYŻEJ DRUKOWAĆ ROZCZAROWANIE.

Matka przyszła z kuchni.

– Tadek, zostaw tych ludzi.

– ALE ON WPROWADZA POCZĄTKUJĄCYCH W BŁĄD.

– Idź spać.

– PRZEZ TAKICH LUDZI POTEM KTOŚ KUPUJE DRUKARKĘ I MÓWI, ŻE BAMBU JEST CH⁎⁎⁎WE.

Po jakimś czasie stary kupił AMS.

Wtedy całkiem go pojebało.

Przez tydzień chodził i wszystkim tłumaczył:

AMS TO NIE JEST TYLKO DO KOLORÓW.

Nikt go o to nie pytał.

Raz przyszedł listonosz z poleconym.

Stary podpisuje.

Listonosz patrzy na drukarkę.

– O, drukarka 3D?

Ojciec momentalnie:

– TAK, BAMBU LAB. Z AMS-EM. AUTOMATYCZNA ZMIANA FILAMENTU. CZTERY SZPULE. ALE MOŻNA POŁĄCZYĆ WIĘCEJ AMS-ÓW.

Listonosz:

– Aha.

Ojciec:

– CHCE PAN ZOBACZYĆ DRAGONA?

I już leciał po smoka.

Od tamtej pory listonosz zostawia awizo.

Najgorzej jest z filamentami.

Na początku stary powiedział:

KUPIĘ SOBIE CZARNY I BIAŁY, WIĘCEJ MI NIE POTRZEBA.

Obecnie mamy chyba czterdzieści szpul.

PLA Basic.
PLA Matte.
PLA Silk.
PLA Marble.
PLA Wood.
PETG.
PETG HF.
ABS.
ASA.
TPU.
PA12.

Jakby jutro NASA zadzwoniła, że potrzebują elementu do promu kosmicznego, to stary by odpowiedział:

MAM AKURAT CZARNY.

Szpule są wszędzie.

W szafie.
Pod łóżkiem.
Za telewizorem.
Pod stołem.
Na szafie.
W pawlaczu.

Matka otworzyła kiedyś szafkę na garnki, a tam trzy kilogramy filamentu.

– Tadeusz, gdzie jest duży garnek?

– MUSIAŁEM GDZIEŚ DAĆ PETG.

– GDZIE JEST GARNEK?

– PETG JEST HIGROSKOPIJNE.

Stary ma też obsesję na punkcie wilgoci.

Normalny człowiek widzi szpulę plastiku.

Stary widzi materiał, który w każdej sekundzie swojej egzystencji WCHŁANIA WODĘ Z POWIETRZA.

Kiedyś rano wszedłem do kuchni, a tam piekarnik chodzi.

Pytam matki:

– Co pieczesz?

– Nic.

Otwieram piekarnik.

FILAMENT.

Ojciec przylatuje z pokoju:

NIE OTWIERAJ K⁎⁎WA, JESZCZE DWIE GODZINY!

– Stary, ty suszysz plastik tam, gdzie robimy jedzenie?

– 50 STOPNI MU NIC NIE BĘDZIE.

– Komu?

– FILAMENTOWI.

Matka zakazała mu używać piekarnika, więc kupił suszarkę do filamentu.

Potem drugą.

Bo pierwsza mieściła tylko jedną szpulę.

Potem zaczął tłumaczyć, że AMS też trzeba jakoś osuszać.

Wydrukował więc pojemniki na silica gel.

Potem wydrukował lejki do nasypywania silica gel.

Potem wydrukował uchwyty do lejków.

Potem organizer na uchwyty do lejków.

Tak wygląda życie z człowiekiem, który ma drukarkę 3D.

On nie rozwiązuje problemów.

On produkuje infrastrukturę do problemów, których wcześniej nie było.

Jak jest weekend, stary nie śpi.

Normalny człowiek w sobotę o szóstej rano śpi.

Mój ojciec o szóstej rano klęczy przed Bambu Labem z latarką i patrzy na pierwszą warstwę.

Raz poszedłem się napić wody o 4:30.

Stary siedzi po ciemku przed drukarką.

– Co robisz?

– PATRZĘ.

– Na co?

– PIERWSZA WARSTWA.

– Jest wpół do piątej.

– BO TO 16-GODZINNY WYDRUK, JAK SIĘ SPIERDOLI NA POCZĄTKU, TO SZKODA FILAMENTU.

– To idź spać.

– JESZCZE DWIE WARSTWY.

Godzinę później dalej siedział.

Kiedy drukuje coś większego, całe mieszkanie żyje tym wydrukiem.

Stary chodzi co dwadzieścia minut.

„Ile procent?”

„42.”

Pół godziny później:

„Ile?”

„46.”

„ŁADNIE IDZIE.”

Przed snem:

– Jak będziesz wstawał do kibla, zobacz czy nie zrobiło spaghetti.

Jakby k⁎⁎wa drukarka była noworodkiem.

Największy przełom nastąpił, kiedy stary odkrył modele articulowane.

Najpierw wydrukował smoka.

Fajny.

Potem drugiego.

Potem trzeciego.

Potem smoka dwukolorowego.

Potem smoka „crystal”.

Potem smoka z jajkiem.

Potem jajko ze smokiem.

Potem wielkiego smoka, który drukował się 27 godzin.

Teraz całe mieszkanie wygląda jak stoisko na odpuście.

Do tego Pokémony.

Pikachu.
Charmander.
Bulbasaur.
Squirtle.
Gengar.

Stary nie zna żadnego Pokémona.

Mówi na wszystkie „pikaczu”.

– SYNEK, ŚCIĄGNĄŁEM FAJNEGO PIKACZU.

Patrzę.

Charizard.

– To Charizard.

– NO PRZECIEŻ MÓWIĘ.

Najgorzej było, jak dorwał modele Minecraft.

Przez miesiąc drukował dziecku wszystko z Minecrafta.

Kilof.
Miecz.
Creeper.
Steve.
TNT.
Pochodnia.
Skrzynia.
Diament.
Złote jabłko.

W końcu dzieciak powiedział, że już nie chce.

Ojciec się obraził.

JAK TO NIE CHCESZ, PRZECIEŻ TERAZ DRUKUJĘ ENDER DRAGONA.

– Ale ja już mam dużo.

– TEGO NIE MASZ.

I drukował dalej.

Sam dla siebie.

Pół pokoju mamy w klockach Minecrafta drukowanych przez 50-letniego faceta.

Jak były moje urodziny, stary zapytał, co chcę.

Powiedziałem, że pieniądze.

Dostałem wydrukowany stojak na telefon.

SUPER PREZENT K⁎⁎WO.

Do tego był z PLA Silk, więc oczywiście przez pół godziny tłumaczył mi, jak światło się na nim załamuje.

Raz matka powiedziała:

– Przydałby mi się haczyk w kuchni.

Nigdy więcej tego błędu nie popełniła.

Stary otworzył Solid Edge'a.

Zmierzył ścianę suwmiarką.

Zaprojektował haczyk.

Wydrukował prototyp.

Prototyp pękł.

Zmienił orientację warstw.

Wydrukował drugi.

Potem trzeci z PETG.

Potem powiedział, że skoro już ma model, to zrobi cztery.

Potem zaprojektował wersję z napisem KUCHNIA.

Potem zrobił wersję z zaokrągleniem R3.

W efekcie przez dwa dni nie mieliśmy haczyka, ale mieliśmy sześć iteracji produktu i dokumentację techniczną.

Matka kupiła haczyk w Pepco za 4,99.

Stary się śmiertelnie obraził.

MÓJ MA 100% INFILL.

Od tej pory jak coś się w domu zepsuje, ojciec nie pozwala niczego kupować.

– Uchwyt od szuflady pękł.

WYDRUKUJĘ.

– Brakuje klipsa do firanki.

WYDRUKUJĘ.

– Pilot nie ma klapki.

WYDRUKUJĘ.

– Zepsuła się spłuczka.

DAJ MI SUWMIARKĘ.

Jakby mu matka powiedziała, że lodówka nie chłodzi, to pewnie by zaczął drukować sprężarkę z PETG.

Ma również fazę na drukowanie rzeczy „praktycznych”.

Podstawka pod telefon.

Mam osiem.

Wieszak na słuchawki.

Mam trzy.

Organizer na kable.

Sześć.

Klip do zamykania paczki chipsów.

Cała szuflada.

Uchwyt do puszki.

Nie piję z puszek.

Pojemnik na baterie.

Nie mamy tylu baterii.

Pojemnik na woreczki.

Pojemnik na pojemniki.

Kiedyś wydrukował narzędzie do wyciągania karty pamięci.

Karta pamięci wychodzi palcem.

– ALE TAK JEST WYGODNIEJ.

Największym wrogiem starego są producenci filamentów.

Każdy jest według niego albo oszustem, albo nie umie nawinąć szpuli.

Jak coś pójdzie źle:

FILAMENT.

Nigdy drukarka.

Nigdy ustawienia.

Filament.

– Stary, model się odkleił od stołu.

TEN FILAMENT JEST JAKIŚ PODEJRZANY.

– Ale odkleił się od stołu.

BO ON MA CH⁎⁎⁎WY SKURCZ.

– To PLA.

TY MI NIE TŁUMACZ, JA JUŻ TROCHĘ KILOGRAMÓW PRZEDRUKOWAŁEM.

Kiedyś wydruk zaczął mu stringować.

Stary patrzy na model.

Nitki wszędzie.

Robi się czerwony.

WIEDZIAŁEM.

– Co?

WILGOĆ.

I już suszarka odpalona.

Filament suszył osiem godzin.

Potem wydrukował jeszcze raz.

Stringing taki sam.

Stary patrzy.

NO TO RETRAKCJA.

Nigdy nie przyzna, że nie wie.

Ma specjalną szufladę z dyszami.

0.2
0.4
0.6
0.8

Dysza 0.4 jest oczywiście według niego złotym środkiem ludzkości.

Jak ktoś na forum pyta „jaka dysza?”, stary od razu:

0.4 I NIE KOMBINUJ.

Ale sam co tydzień kombinuje.

Kiedy pierwszy raz założył 0.2, drukował figurkę przez chyba dwa dni.

Siedział obok jak chirurg.

Po wydruku postawił ją pod lampą i mówi:

PATRZ NA DETAL.

– No.

WIDZISZ?

– Nie.

NO WŁAŚNIE, BO GOŁYM OKIEM JUŻ PRAWIE NIE WIDAĆ WARSTW.

I był szczęśliwy.

Ojciec ma też kolegę Mirka, który kupił jakiegoś Creality.

Od tego czasu ich przyjaźń opiera się na tym, że stary próbuje mu udowodnić, że Bambu jest lepsze.

Mirek:

– Ja sobie w Enderze wszystko mogę naprawić.

Ojciec:

– BO MUSISZ.

Mirek:

– Ale mam pełną kontrolę.

Ojciec:

– JA MAM PEŁNĄ KONTROLĘ Z TELEFONU.

Mirek:

– Mój kosztował połowę.

Ojciec:

– I DRUKUJE POŁOWĘ.

Raz się najebali na imieninach i zaczęli dyskutować PLA kontra PETG.

WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ MIREK, PETG JEST PRAKTYCZNIEJSZE.

K⁎⁎WA TADEK PLA SIĘ LEPI LEPIEJ I ŁADNIEJ DRUKUJE.

CO TY MI O PLA PIERDOLISZ, JAK TO W SAMOCHODZIE LATEM ZOSTAWISZ I MASZ NA DRUGI DZIEŃ ORIGAMI.

A TWOJE PETG CIĄGNIE NITKI JAK PAJĄK.

TO SE WYSUSZ FILAMENT.

SAM SE WYSUSZ.

I się prawie pobili.

Ja z matką musieliśmy ich rozdzielać.

Od tego czasu ojciec mówi, że Mirek „nie rozumie materiałoznawstwa”.

Największym arcywrogiem starego są jednak ludzie z grupy „Druk 3D Polska”.

Jak ktoś wrzuci zdjęcie wydruku i napisze:

„Pierwszy wydruk, co poprawić?”

Stary powiększa zdjęcie.

– OHO.

– Co?

– ELEPHANT FOOT.

I zaczyna pisać elaborat.

Jak ktoś mu odpowie, że przesadza, stary już siedzi cały czerwony.

Kiedyś założyłem trollkonto i napisałem pod jego wydrukiem:

„warstwy krzywo”

Stary przez pół godziny oglądał model pod lupą.

Potem odpisał:

PROSZĘ WSKAZAĆ W KTÓRYM MIEJSCU.

Napisałem:

„wszędzie”

Matka musiała mu robić herbatę.

Stary ma na forum rangę MASTER OF ADDITIVE MANUFACTURING, bo najebał chyba 12 tysięcy komentarzy.

W końcu postanowił, że zacznie sprzedawać wydruki.

Według niego żyła złota.

SYNEK, FILAMENT KOSZTUJE 70 ZŁ ZA KILO, A TAKA FIGURKA WAŻY 80 GRAM. POLICZ SOBIE.

– A prąd?

GROSZE.

– Amortyzacja drukarki?

CO?

– Twój czas?

JAKI CZAS? DRUKARKA DRUKUJE.

Wydrukował trzydzieści smoków, dwadzieścia Pokémonów, Minecraftowe kilofy i jakieś wielkanocne króliki.

Rozłożył to wszystko na stole.

Wyglądało jak odpust pod Częstochową.

Sprzedał jednego smoka sąsiadce za 20 zł.

Przez tydzień chodził po domu i mówił:

BIZNES SIĘ ROZKRĘCA.

Potem kupił za 600 zł filamentów „pod produkcję”.

Matka chciała go zabić.

Ostatnio stary stwierdził, że Bambu Lab stoi w złym miejscu.

Bo przeciąg.

– Jaki przeciąg?

– JAK DRUKUJĘ ABS, TO TEMPERATURA KOMORY SPADA.

– O ile?

– DWA STOPNIE.

Przemeblował pół pokoju.

Telewizor stoi teraz krzywo, kanapa zasłania grzejnik, a drukarka ma własne stanowisko jak j⁎⁎⁎ny operator CNC.

Obok stoi:

suszarka,
szpule,
narzędzia,
szczypce,
skrobak,
klej,
zapasowe płyty,
hotendy,
smar,
izopropanol,
rękawiczki,
suwmiarka.

Stary mówi na to „farma”.

JEDNA DRUKARKA.

Farma.

W tym roku sam sobie kupił na święta kolejną Bambu.

Oczywiście do Wigilii nie wytrzymał.

Rozpakował trzy dni wcześniej.

Postawił obok pierwszej.

Usiadł między nimi na krześle.

Obie drukują.

Jedna Pikachu.

Druga pojemnik na śruby.

Stary patrzy raz w lewo, raz w prawo.

Obiad też tam zjadł.

Karp.

W pewnym momencie matka mówi:

– Tadeusz, możesz chociaż na Wigilię wyłączyć te drukarki?

Stary:

ALE TO SIĘ JESZCZE 3 GODZINY 47 MINUT DRUKUJE.

– To niech się drukuje później.

NIE BĘDĘ PRZERYWAŁ W 68 PROCENTACH.

Siedzieliśmy więc przy stole, a w tle:

WIIIIIR
TUTUTUTU
WIIIIIR
TRRRRRR

I co chwilę AMS:

klik
zzzzzz
klik

Stary tylko nasłuchiwał.

W pewnym momencie przerwał rozmowę.

– CICHO.

Wszyscy milczą.

– Co?

– NIC. MYŚLAŁEM, ŻE FILAMENT SIĘ SKOŃCZYŁ.

Gdyby mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich filamentów w Polsce, tobym wziął i zapierdolił.

Najgorsze jest to, że ostatnio stary kupił PA12.

Wszedł w materiały techniczne.

Teraz figurki to już dla niego zabawki.

Chodzi po domu i szuka elementów, które mógłby „zastąpić drukiem”.

Tulejka?

PA12.

Ślizg?

PA12.

Koło zębate?

PA12.

Element pralki?

PA12.

Uchwyt silnika?

PA12.

Raz zapytałem:

– Stary, a może po prostu kupić oryginalną część za 15 zł?

Popatrzył na mnie jak na człowieka bez honoru.

SYNEK.

JA TO MOGĘ WYDRUKOWAĆ.

I wtedy zrozumiałem, że tu nigdy nie chodziło o oszczędzanie pieniędzy.

Tu chodzi o możliwość spędzenia sześciu godzin w CAD-zie, zużycia 12 zł filamentu, 8 zł prądu, trzech nieudanych prototypów i całej soboty, żeby na końcu z dumą powiedzieć:

W SKLEPIE TAKIEGO NIE KUPISZ.

A potem wydrukować jeszcze cztery.

Na zapas.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Kompan

w Dyskusje

2piorunów

Czy wierzysz w kosmitów?

  • Tak75% (73 głosy)
  • Nie25% (24 głosy)

97 głosów

Fenomen17piorunów

@kacper-8 prawdopodobieństwo wskazuje, że wręcz skrajnie nieprawdopodobnym jest, abyśmy byli jedyną "inteligentną", albo raczej "umiejącą zadawać pytania" cywilizacją w tym niewyobrażalnie wręcz wielkim wszechświecie. Byłoby to wręcz skrajnie niedorzeczne losowanko, gdybyśmy byli jedyni.

Jednakowoż również znajomość zarówno przestrzeni czasowej, jak i odległościowej do jakichkolwiek innych planet, oraz najprawdopodobniej krótkiego życia takich inteligentniejszych form (okiełznanie zbyt dużych energii prędzej jest drogą samozagłady, niż wielkiego rozwoju) - wskazuje, że po prostu nigdy nie mielibyśmy się okazji spotkać.

Ot spójrz na nas 😉 100 lat świetlnych od siebie zdążyliśmy rozesłać jakieś ślady radiowe swojego istnienia, a sam "widzialny" to 14... miliardów lat świetlnych. Istniejemy na poziomie "technicznym" raptem kilkadziesiąt lat xD

Sądzę, że życie może być rozsiane jak gówno w polu. Na takiej ogromnej skali może się nawet często zdarzać, że coś tam ogarną, coś osiągną. Może nawet istnieje jakaś cywilizacja która przetrwała i ogarnęła temat energii. Ale nawet jak żyje po drugiej stronie drogi mlecznej to nie spotkamy się miliard lat xD A co dopiero w miliardach miliardów innych galaktyk.

Po prostu wzajemne zarejestrowanie się w tej pustce jest skrajnie mało prawdopodobne, a dodając do tego fakt, że trzeba istnieć w tym samym czasie, to cóż. Życie musiałoby być ku⁎⁎⁎⁎ko powszechne w inteligentnej formie, żebyśmy w tak króciutkim okresie złapali jego ślady.

Wszak powiedzmy, że za 5 milionów lat (skrajnie mało, a jednak wątpliwe byśmy dotrwali choć jedną setną tego) - raptem rok świetlny od nas - znów absurdalnie blisko w skali wszechświata - może powstać cywilizacja techniczna. Która nigdy, przenigdy nie dowie się, że na takiej skale wokół jakiejś tam gwiazdy, żyliśmy sobie my i zadawaliśmy te same pytania xd Bo będą mieli te same problemy i musieliby tu jakoś dotrzeć i jeszcze odszukać ślady, bo nasze pozostałości są skrajnie małe. Sondy wszystkie juz wtedy spadną, a te które wysłaliśmy w kosmos jak Voyagery? Znaleźć coś takiego to jak wyłapać konkretną opisaną kropelkę wody w Niagarze i to nie wiedząc którego roku, dnia i godziny czekać xd

Osobistość16piorunów

Pytanie trochę nieprecyzyjne bo w zależności jak je zinterpretować to odpowiedz będzie inna.

* Czy wierzysz w kosmitów (że gdzieś tam w wszechświecie żyje inna rozumna cywilizacja)? TAK

* Czy wierzysz w kosmitów (w sensie w UFO/UAP że przylatują na naszą planeta albo żyją wśród nas)? NIE

Pokaż więcej komentarzy (14)

GURU

w Hydepark

51piorunów

Około dziewiątej rano wiozłem dzisiaj dwie starsze panie, oczywiście Brytyjki.Jechaliśmy wąską, krętą drogą, z obu stron ograniczoną kamiennymi murkami ułożonymi z grubo ciosanych kamieni łupkowych. Mijaliśmy rowerzystów, inne samochody, dostawczaki, ale też autobus.Panie, widząc, jak dosłownie na centymetry przeciskamy się z autobusem pomiędzy tymi kamiennymi ściankami, stwierdziły, że praca kierowcy autobusu musi być naprawdę wymagająca w tej okolicy.Spojrzałem na nie i z uśmiechem odpowiedziałem:— Największą trudnością w pracy kierowcy autobusu jest moralność.Panie w tym momencie zaniemówiły. Dostrzegłem oznaki konsternacji na ich twarzach, więc oczywiście szybko pośpieszyłem z wyjaśnieniem:— Tak naprawdę tylko moralność sprawia, że ta praca jest ciężka. W momencie, kiedy zaakceptujemy spychanie innych samochodów na kamienne ściany, potrącanie rowerzystów i przejeżdżanie pieszych, praca kierowcy autobusu staje się dużo łatwiejsza.Chyba nie do końca trafiłem z dowcipem… ale wydaje mi się, że było w nim jednak ziarno prawdy.

Fanatyk2piorunów
Tak naprawdę tylko moralność sprawia, że ta praca jest ciężka. W momencie, kiedy zaakceptujemy spychanie innych samochodów na kamienne ściany, potrącanie rowerzystów i przejeżdżanie pieszych, praca kierowcy autobusu staje się dużo łatwiejsza.

@Taxidriver No i jeszcze trzeba się umieć bić. Raz w Londku widziałem jak kierowca piętrowca prawie wpierdolił rowerzyście, bo mu wjechał z jakiejś dziwnej strony podczas ruszania.

Pokaż więcej komentarzy (16)

GURU

w Hydepark

25piorunów

Sorka, zagapiłam się.

Co można powiedzieć, podczas wędkowania i jak siedzisz w publicznej toalecie, a ktoś szarpie za klamkę?

Pokaż więcej komentarzy (20)

Gruba ryba

w Hydepark

7piorunów

Od jakiegoś tygodnia pracuję sobie na
TLDR. Da się tak żyć, ale nie jest to

Co ja na tym robię robię? Poczta, PDFy, proste arkusze w Excelu, aplikacje webowe no i multimedia. Do tego jako tako się nadaje, ale są irytujące ograniczenia sofwarowe. Outlook jest tragiczny przy korzystaniu z myszy, nie da się zarządzać oknami pomimo dwóch wyświetlaczy (można używać tabletu jako drugiego ekranu, z telefonem wg mnie ma to mniej sensu), a żeby mieć otwarte dwa arkusze trzeba mieć dwie różne apki do ich otwarcia xD Ograniczeń jest sporo, ale dla kogoś, kto potrzebuje kompa do prostych zadań i na przykład rozważał chromebooka, to DEX może być naprawdę spoko.

Brak możliwości konfiguracji pod siebie i całość pomimo, że jest dostępna od lat, to nadal ma trochę taki vibe bety. Dużą zaletą napewno jest dostępność tych wszystkich telefonowych/tabletowych apek no i to, że mamy dostęp do wszystkiego, co już mamy na telefonie. Możemy sobie na przykład urządzić rozmowę na whatsappie a w trakcie niej coś działać w necie. Limit aplikacji działających jednocześnie wynosi 5, co jest wystarczające dla większości użytkowników.

Wydajność nie jest ograniczeniem. Mam wrażenie wręcz, że flagowy telefon dorównuje w tym aspekcie nowym laptopom. Nawet tablet z wydajnością flagowca sprzed jakichś 6 lat daje radę (i to pomimo tylko 6 GB Ramu). Termika również nie stanowi problemu. Urządzenie się ładuje dopiero wtedy, gdy do adaptera podepnę osobno ładowarkę pod USB-C.

Mysz działa zarówno po kabelku jaki i po Bluetooth, klawiaturę mam wyłącznie kablową.

Niewątpliwą zaletą jest to, że jak jadę gdziekolwiek, to biorę ze sobą mysz i adapter USB-C -> HDMI i mogę sobie podłączać się do dowolnych wyświetlaczy w hotelach itp.

Może ktoś jest zainteresowany? Odpowiem na pytania.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Hydepark

47piorunów

Lata temu (na szybko licząc jakieś 15 lat temu) grywałem czasami w totka. Oczywiście ch...ja wygrałem. Najwięcej to było 21 zł. Pamiętam, że kupiłem za to wino i sobie wypiliśmy z żoną do obiadu. Mój ojciec grał regularnie, jak byłem dzieciakiem ale nic nie wygrał (może ze 2-3 razy jakąś trójkę trafił). Natomiast mój teść skasował dwa razy około 4 koła i raz jakąś większą sumę, którą się do dziś nawet rodzinie nie pochwalił. On gra we wszystko w Lotto, Multi Multi, Eurojackpot, Mini Lotto, Ekstra Pensja. Znam się z moją zoną ponad 20 lat i od ponad 20 lat chłop regularnie obstawia te kupony. Postanowiłem spróbować szczęścia i od kilku miesięcy obstawiam sobie na chybił trafił po jednym zakładzie w Lotto. Na razie wzbogaciłem się o oszałamiającą dla mnie sumę 10 zł 😉 Nie wiem jeszcze na co to rozwalić, ale pewnie na głupoty.

A Wy Tosie i Tomki? Gracie w Lotto? Macie jakieś wygrane? Domu pobudowane, wypad na Hawaje zaliczony, Lambo w garażu czeka, rodzina ustawiona do końca życia?

Autorytet2piorunów

@WatluszPierwszy W Lotto nie, ale czasem w zdrapki kiedy kończy się seria i zostało mało losów, a nie padła główna wygrana. Prawdopodobieństwo wygranej rośnie wtedy wykładniczo.

Wirtuoz0piorunów

Dzisiaj stałem w kiosku z lottomatem, to facet (młody, korpo), który był przede mną, odszedł od sprzedawcy, ja zdążyłem swoje sprawy załatwić, a jemu cały ten czas drukowały się kupony.

Pokaż więcej komentarzy (69)

Sum

w Dyskusje

49piorunów

Ahoj

Fenomen2piorunów

@Herr_Tygrysek Lubie to twoje woje fotograficzne studium czasu.
Ukazujesz przemijalność i cykl przyrody na czeskiej granicy :smiley: Zostawienie w kadrze lusterka daje do myślenia, przypomina, że choć wszystko mija i trzeba patrzeć przed siebie, to to, co zostawiamy za sobą, wciąż jest częścią tej samej podróży

Pokaż więcej komentarzy (16)

GURU

w Hydepark

12piorunów

Ilu macie odlozone na ten szczytny cel?

Osobistość1piorunów

@jajkosadzone TV Republika jest spółką akcyjną, prawda? Czy to takie nieco nie w porządku?

Jakby była to organizacja non-profit i polegali wyłącznie na dotacjach (tak jak amerykańskie c-span czy PBS).

Nawet jeśli byłbym fanem to ostatecznie dwa problemy:

* wizerunek grubasa Sakiewicza

* niekończące się zbiórki, co rusz zbiórka na bus, transmisję, etc.

Pokaż więcej komentarzy (10)