Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

bishopFenomen

Dołączył/a:

  • 152 wpisów
  • 2191 komentarzy
  • 4 obserwujących

GURU

w Hydepark

143piorunów

Ale mnie urwy próbowały oszukać.

Dzwoni do mnie jakiś koleś, przedstawia się i mówi że dzwoni z Provident Polska i dzwoni w sprawie wniosku o kredyt który rzekomo złożyłem wczoraj. Ciśnienie u mnie podniesione, bo o żadnym ostatnio kredycie nawet myślalem, nie mówiąc o żadnych złożony wnioskach i to jeszcze w parabanku na wysoki procent.

Mówie mu że żadnego wniosku nie składałem i prawdopodobnie ktoś skradł moje dane i złożył ten wniosek. On mnie uspokajał, że rozumie i że pieniądze nie zostały jeszcze przelane i nie zostaną przesłane. Dopytywał czy może ktoś z domowników lub bliskich mógł to zrobić (nie zrobili), czy może zgubiłem dowód (nie zgubiłem), czy może podawałem swoje dane na jakiejś szemranej stronie (nie podawałem) i że muszą są sprawę złożyć do organów ścigania i zawiadomić mój bank.

I tu się spytał mnie w jakim banku posiadam konto. I tu popełniłem błąd (na szczęscie mały) bo powiedziałem gdzie mam i dzięki tej informacji mogli zrobić kolejny krok w tym oszustwie.

Jeszcze powiedział abym zastrzegł swój PESEL, aby inne banki nie mogły udzielić mi kredytu. I tu moje zdziwienie bo pamiętam że go zastrzegałem i dopóki jest zastrzeżony to nikt nie może brać na moje dane kredytów, ale myślalem że może oszuści znaleźli jakieś obejście tego problemu. Jeszcze sprawdziłem ten nr telefonu czy może ktoś zgłosił jako scam, ale nic nie znalazłem. I jeszcze aby się uwiarygodnić, podał numer tego wniosku o kredyt.

10 minut później kolejny telefon, przestawia się kobieta, że jest z "mojego banku" i dzwoni w sprawie tego oszustwa i wycieku moich danych. Również mówi że sprawa zostanie wysłana do organów ścigania i jeszcze muszą sprawdzić jakie i gdzie moje dane wyciekły. Ale zanim to zrobią, muszą potwierdzić moja tożsamość. I zaczeła od pytania o mój adres e-mail. I tutaj już miałem duże wątpliwości co do tego telefonu, bo jak z mojego banku dzwonili w sprawie ofert, to na samym początku wysyłali mi na aplikację bankową swoją wizytówkę, na potwierdzenie tego że dzwonią z tego banku, a oszustka tego nie zrobiła! (swoją drogą to zawsze te telefony mnie irytowały, ale uratowały mnie przed tym oszustwem)

Powiedziałem jej że zanim podam jakiekolwiek moje informacje, to proszę o przesłanie tej wizytówki. Oczywiście tej wizytówki nie dostałem, ale próbowała się tłumaczyć, że przecież sam prosiłem konsultanta Providenta o zgłoszenie sprawy do organów ścigania i do tego banku. I to był koniec naszej rozmowy.

Następnie zadzwoniłem na infolinię mojego banku zgłosić te telefony, potwierdziła że z banku ostatnio nie było zarejestrowanych że mną żadnych rozmów telefonicznych i że to była próba oszustwa. Opowiedziałem jej jak wyglądały te rozmowy, podałem nr telefonów z których dzwonili oszuści i że nie podawałem im żadnych moich danych.

No mocno podnieśli mi ciśnienie ci oszuści, kawy że 3 dni nie będę pił

No i oczywiście tamci oszuści mieli wschodni akcent!!!

Jeszcze nr telefonów, aby z wyszukiwarki można było znaleźć że to oszuści

228348412

227943268

Pokaż więcej komentarzy (45)

Osobistość

w Hydepark

70piorunów

Pełczyńska-Nałęcz: Przy sporze o "Kredyt 0 proc." premier groził mi odwołaniem, słyszałam, że zaraz mnie zaorają albo że mam się odpieprzyć.

W rozmowie Pełczyńska-Nałęcz mówi, jak była traktowana przez koalicjantów, gdy otwarcie podnosiła pewne kwestie. – Przy sporze o "Kredyt 0 proc." premier groził mi odwołaniem, słyszałam, że zaraz mnie zaorają albo że mam się odpieprzyć. To samo przy społecznym budownictwie – mówi. #wiadomoscipolska

Gruba ryba

w Hydepark

92piorunów

Prawie pół miliona maili AfD wyciekło do sieci. Hakerzy wykradli 281 gigabajtów prawicowych danych

Jak donosi Bild”, hakerzy włamali się do skrzynek pocztowych polityków niemieckiej partii AfD i opublikowali w internecie setki tysięcy wiadomości oraz dokumentów. Partia potwierdziła atak, ale zapewnia, że aktualne skrzynki jej władz federalnych nie zostały naruszone. Jak poinformował we wtorek

Autorytet

w Hydepark

39piorunów

Odpaliłem sobie wczoraj "Breaking Bad" z zamiarem odświeżenia. Dziś jak siadłem to 4 odcinki jeden po drugim poszły.
Po latach wchodzi równie dobrze jak niebieski kryształ (▀̿Ĺ̯▀̿ ̿) Przez lata już sporo zapomniałem i mimo że wiem z grubsza co i jak to ekscytacja i napięcie jest jak za pierwszym razem.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Mocarz

w Hydepark

52piorunów

typ przyszedł do Castoramy kupił dwa włączniki schodowe i wyjeżdża do chłopaka z obsługi "jak to połączyć ?" xD

Chłopak odpowiada że nie wie ale elektryk będzie to wiedział a typ z tekstem "pan powinien to wiedzieć jako pracownik działu elektrycznego" xD

K⁎⁎wa ludzie sa coraz głupsi coraz więcej wpada w stan debilizmu.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

32piorunów

Pierwsza próba gotowej bazy do zupki ramen od

Tantanmen

Wołam @bishop

Co prawda smak samej bazy jak dla mnie mocno restauracyjny - solidna nuta orzechowa wyczuwalna - zupełnie łagodny.

Ja by otrzymać 3 porcje dodałem trochę pomidorowej przez co zyskałem objętości i troszkę zaskakującego (pozytywnie) smaku.

Moim zdaniem cena 38 zł za słoik trochę sporo natomiast jak za 3 porcje lub bez rozcieńczania 2 spore porcje - wydaje się nie przesadzona i ja na pewno będę wracał, jak druga wersja Spice Miso będzie tak samo dobra lub lepsza to własnie odkryłem mega sposób na szybki domowy ramen w zasadzie 1:1 jak w restauracji i spośród wszystkich moich domowych sposobów (a trochę ich mam) ten czasowo i jakościowo wychodzi mocno na prowadzenie.

* Jako dodatek dodałem gotową roladkę wołową (dostępne w marketach) przygotowaną jak w instrukcji i obmytą z gotowego sosu pod kranem z ciepłą wodą i pokrojoną w plasterki

* Kukurydza

* Szczypiorek

* Jajko

* Makaron (też gotowy taki hermetycznie zapakowany świeży, który tylko podgrzalem razem z bazą zupy)

Pokaż więcej komentarzy (8)

Zawodowiec

w Dyskusje

108piorunów

Myślicie, że każdy lekarz zarabia 50k? Jestem lekarzem specjalistą i szpital płaci mi ustawowe minimum: 31,40 zł/h na śmieciówce. AMA.

Cześć! W mediach regularnie pojawiają się nagłówki o astronomicznych zarobkach lekarzy i porównania nas do branży IT sprzed kilku lat. Chcę Wam pokazać, jak wygląda brutalna rzeczywistość od środka – zwłaszcza gdy w grę wchodzi tzw. tryb pozarezydencki i robienie kolejnej specjalizacji. Kim jestem?

Fanatyk

w Kolej

16piorunów

Do Krakowa z prędkością 250 km/h już we wrześniu 2027 roku?

Minister infrastruktury Dariusz Klimczak podtrzymuje zapowiedź uruchomienia w 2027 roku przejazdów z prędkością 250 km/h na trasie z Warszawy do Krakowa. Szef resortu chciałby, aby pociągi zaczęły pokonywać tę trasę w czasie krótszym niż dwie godziny już od wrześniowej korekty rozkładu jazdy. #kolej

Inspirator

w Hydepark

108piorunów

Słuchajcie, mam problem...i to ogromny ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

Mam w pracy dziewczynę, wielką dziewczynę, ze 150 kilo wagi. I mam też w biurku szufladę ze słodyczami do kawy. Ot wiecie, jak mnie najdzie to sobie coś wezmę...albo jak ktoś inny ma chęć na coś słodkiego to wie gdzie przyjść. No i kilka razy było tak, że pytała czy mam coś słodkiego bo jej się do kawy chce. Luz, no wzięła coś tam i elo. Ale od jakiś dwóch tygodni jest koszmar.

Bierze bez pytania, potrafi zeżreć wszystko co tam jest, na drugi dzień nic nie mówi tylko jak mnie nie ma w pokoju to podrzuca to co zjadła (sztuka jest sztuka). Tylko co z tego jak rano podrzuci a po południu znowu wyczyści tę szufladę? Ostatnie klika dni to nawet już wszystkiego nie oddaje tylko wrzuci co nie zje i myśli że jest okej.
Zrobiłem mały eksperyment, w tygodniu miałem dzień wolnego i wiecie co zrobiłem? Zamknąłem szufladę na klucz i odłożyłem go na biurko pod dokumentami i papierami. Po dniu wolnym przychodzę, klucz w szafce i oczywiście szuflada wyczyszczona...

Ale, żeby tego było mało, przyniosłem sobie butelkę CocaColi, postawiłem pod biurko. Upiłem sobie pół szklaneczki, bo nie specjalnie przepadam za samą Colą (wiecie o czym mówię) a resztę odłożyłem z powrotem pod biurko. Następnego dnia upita o szklankę. Kolejnego o następną szklankę i następnego o kolejną... Z prawie całej butelki upiła 2/3. Kurde, wychlać komuś napój schowany pod biurkiem to trzeba mieć tupet.

Już pomijam fakt jakim całokształtem jest toksykiem, jak bardzo od paru lat się z nią męczymy i ciągle drapiemy się po głowie kto u diabła ją tu trzyma, ale kurde takie akcje odwalać? Chcę jej zwrócić uwagę ale boję się jej tego powiedzieć. Ja jestem prostym człowiek i wygarnę jej to w twarz ale ona weźmie to za atak, zacznie kłamać że to nie ona (choć w koszu wszystkie papierki się znajdują - pani porządkowa donosi), że nikt jej nie lubi i że to mobbing i wuj wie czy gdzieś z tym nie pójdzie.

Wiec pytam was - jak jej takie podpieprzanie żarcia wybić z głowy?? Środka na przeczyszczenie wolałbym nie stosować (╯°□°)╯︵ ┻━┻

Plus jest taki, że ta akcja zbliżyła mnie z żoną, bo co rano obstawiamy czego brakuje i zrobiliśmy z tego niezłą grę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Gruba ryba0piorunów

Jeśli ktoś uprawia takie sporty, to znaczy, że ma problemy. Takiej osobie się pomaga, a nie robi glupie żarty.

1. Przestań przynosić słodycze do pracy. To jest niezdrowe, uzależniające i problematyczne również i dla Ciebie.

2. Jeśli również, tak jak i ona, masz problem z oparciem się podjadaniu w pracy, przerzuc się na zdrowsze comfort food, który nosisz ze sobą. Polecam czerwona paprykę, ogórki, pomidory, twaróg.

Pokaż więcej komentarzy (101)

GURU

w Hydepark

23piorunów

Słuchacie klasycznych stacji radiowych? Nie chodzi mi o grające muzykę klasyczną, tylko te śmieciowe mainstremowe.

U mnie od dawna grają różne internetowe czy też te klasyczne ale bez zasięgu w danym miejscu. Przez to nie mam styczności ze ściekiem. W ten weekend byłem w miejscu gdzie grało żółte trzyliterowe, wedlug danych (https://badaniaradiowe.pl/wyniki-sluchalnosci/sieci-2/) najpopularniejsze.

To jest dramat co tam serwują, muzyczny ściek wymieszany z tymi samymi starociami, przyprawiony reklamami też żółtego elektromarketu, polany sosem z drętwych wejść prowadzących. Dosłownie kopia amerykańskich stacji radiowych. Tamte zabija streaming, najwyraźniej zaraz ten sam trend u nas zrobi to samo.

Osobistość0piorunów

Nie będę się wypowiadał za wszystkich ale wśród swoich znajomych nie mam nikogo kto słucha radia xd. Każdy w aucie odpala po prostu Spotify. Dla mnie trochę słabo słuchać piosenek bez możliwości przewinięcia oraz przerywane czyimś gadaniem czy reklamami.

Pokaż więcej komentarzy (32)

Lider

w Książki

30piorunów

1273 + 1 = 1274

Tytuł: Neuromancer

Autor: William Gibson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Książnica

Format: ebook

Liczba stron: 280

Ocena: 5/10

Są książki, które trzeba oceniać w dwóch różnych kategoriach:

Pierwszej - ich znaczenie dla literatury i wpływ na wszystko, co pojawiło się później. Drugiej - znacznie brutalniejszej - to odpowiedź na pytanie: jak właściwie czyta się je dzisiaj?

I "Neuromancer" Williama Gibsona jest dla mnie idealnym przykładem książki, w której odpowiedzi na te dwa pytania są kompletnie różne.

Case jest hakerem, który po konflikcie z poprzednimi pracodawcami zostaje pozbawiony możliwości podłączania się do cyberprzestrzeni. Dla kogoś, kto właściwie żył w wirtualnym świecie, jest to wyrok. Wszystko zmienia się, gdy dostaje propozycję odzyskania swoich zdolności w zamian za wykonanie pewnego zadania. Wraz z ulepszoną technologicznie Molly zostaje wciągnięty w operację, której prawdziwy cel okazuje się znacznie większy, niż początkowo przypuszczał.

Brzmi świetnie. I zapewne w 1984 roku musiało robić piorunujące wrażenie. Cyberprzestrzeń, hakerzy, sztuczna inteligencja, korporacje potężniejsze od państw, cybernetyczne modyfikacje ludzi, przestępczość wykorzystująca nowe technologie i wszechobecne poczucie, że człowiek zaczyna przegrywać z systemem, który sam stworzył. Dzisiaj są to fundamenty cyberpunku, ale Gibson pisał o nich, zanim większość z nas zaczęła kojarzyć je z Matrixem, grami, anime czy kolejnymi książkami science fiction.

I za to należy mu się ogromny szacunek.

Problem w tym, że czytanie Neuromancera dzisiaj było dla mnie zwyczajnie męczące. Mam wrażenie, że ta książka bardzo źle się zestarzała. Nie tyle nawet pod względem samych pomysłów - bo wiele z nich nadal jest interesujących - ile sposobu ich przedstawienia. Gibson wrzuca czytelnika do swojego świata i praktycznie nie daje mu czasu na złapanie oddechu. Pojęcia, miejsca, technologie i postacie pojawiają się jedno za drugim, często bez większego wyjaśnienia. Teoretycznie powinno to budować poczucie obcowania z obcym, zaawansowanym technologicznie światem. U mnie znacznie częściej powodowało pytanie: co właściwie teraz się dzieje?

Paradoksalnie największy problem Neuromancera może wynikać właśnie z jego sukcesu. Tak wiele późniejszych dzieł korzystało z pomysłów Gibsona, rozwijało je i przedstawiało w bardziej przystępny sposób, że powrót do jednego z pierwowzorów gatunku nie daje już tego samego efektu. Zamiast odkrywać coś nowego, rozpoznawałem elementy, które znam z dziesiątek późniejszych historii - tyle, że tutaj podane w znacznie mniej przystępnej formie.

To trochę jak zwiedzanie fundamentów budynku, w którym wcześniej widziało się już wszystkie piętra.

Najbardziej zabrakło mi jednak mocniejszego przywiązania do bohaterów i samej historii. Świat jest ważniejszy od ludzi, którzy się po nim poruszają, a ja zdecydowanie bardziej interesowałem się tym, co Gibson wymyślił, niż tym, co stanie się z Case’em. Doceniałem kolejne idee, ale emocjonalnie pozostawałem gdzieś obok.

I dlatego mam z Neuromancerem spory problem. Rozumiem jego znaczenie. Widzę jego wpływ na cyberpunka jako gatunek. Potrafię sobie wyobrazić, jak świeża i wręcz rewolucyjna musiała być ta książka czterdzieści lat temu. Bez Gibsona wiele późniejszych światów science fiction prawdopodobnie wyglądałoby zupełnie inaczej.

Tylko że znaczenie historyczne książki i przyjemność z jej czytania to dla mnie dwie różne rzeczy. Trochę szkoda, bo liczyłem na lepszą zabawę. Czytając tę książkę czuć inspiracje innych książek czy gier, z Cyberpubkiem 2077 na czele. Od straconych zdolności i budowania siebie na nowo, po misję, która nie idzie zgodnie ze scenariuszem i ma dużo większe znaczenia dla świata, niż bohaterowi to początkowo nakreślono.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba3piorunów

@WujekAlien

Gibson wrzuca czytelnika do swojego świata i praktycznie nie daje mu czasu na złapanie oddechu

Może jestem sadomaso, ale akurat lubię taki sposób pisania. Podobnie zaczynał się choćby Hyperion, czy nawet Wywyższenie Horusa, które wrzuciło mnie w najdłuższy ciąg literacki w życiu.

Nie lubie kiedy autor na siłę usiłuje prowadzić mnie za rękę jak małe dziecko albo jak debila.

Fenomen1piorunów

Chciałem w końcu go przeczytać ze względu na nadchodzący serial ale już próbowałem chyba dwa razy kiedyś i się odbijałem bo nie lubię na siłę się męczyć z czymś. Chyba się jednak zmuszę 🤔

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Hydepark

28piorunów

Dziś i tak się złożyło że dzisiaj byłem w Lidlu i mieli kasztany jadalne. A że nigdy ich nie jadłem to wziąłem sobie garść i upiekłem w airfryer. W smaku bez szału, trochę suche, może jakbym je namoczył przed pieczeniem to wyszłoby lepiej.

Jeden był robaczywy, dopiero po pieczeniu zauważyłem że miał dziurę

Gruba ryba5piorunów

@tomilidzons w podręczniku anatomii, bodajże Bochenka, było info że sperma smakuje jak jadalne kasztany. Zawsze jak widzę kasztany w sklepie to mam mieszane uczucia, bo i spróbowałbym (lubię nowosci) ale i nie chce

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Hydepark

186piorunów

Opowiem wam historię o parkowaniu na moim osiedlu żeby pokazać co się dziś liczy dla typowego Kowalskiego chociaż zapewne was to nie zdziwi. I mojej walce z tym parkowaniem.

TLDR: zawnioskowałem o postawienie znaku zakazu zatrzymywania na ulicy co poprawiło bezpieczeństwo i komfort chodzenia po chodniku i wkurwiłem z 1000 sąsiadów XD

Od około 6 lat odkąd mieszkam w swoim bloku, czyli od czasu kiedy został oddany do użytku, normą było parkowanie wzdłuż ulicy. Ma ona mniej niż 400 m. Nasz blok ma szlaban oddzielający teren osiedla od ulicy. Za szlabanem jest mnóstwo ogólnodostępnych miejsc, jedne pod samymi klatkami, inne dalej, z tyłu osiedla. W kwestii wyjaśnienia: my mamy dwa samochody i wykupione pod nie miejsca parkingowe. Część mieszkańców z różnych powodów oczywiście wolała stawać na ulicy. Jak to obecnie się przyjęło, zazwyczaj tak żeby zastawić prawie połowę dwumetrowego chodnika stojąc po jednym kole na oś na chodniku. Zostawało więc około 120 cm żeby przejść, minąć się z sąsiadem idąc po trawniku a idąc z wózkiem z dzieckiem często przepuszczać się nawzajem jeśli było jeszcze węziej. Na końcu ulicy działa firma, do której dojeżdżają tiry. Zdarzało się, że taki tir przyjeżdżając wieczorem po zamknięciu bram firmy, parkował a jakże na chodniku, który zaczął przez to niszczeć. Dodatkowo ostatnio obok wybudowało się nowe osiedle w stylu chowu klatkowego gdzie nie ma żadnych ogólnodostępnych miejsc parkingowych (są tylko płatne numerowane i w garażu) i ludzie też sobie stawali na chodniku. Nie mają tam nawet możliwości dokupienia dodatkowych miejsc parkingowych a deweloper radził im w takich sytuacjach parkować na ulicy. Koszty uspołecznić, zyski sprywatyzować. W wyniku takiego parkowania ulica stała się częściowo zablokowana i samochody na niej musiały się przepuszczać, cofać, no typowy polski miejski cyrk w 2026 r.

Zaczęła mnie ta sytuacja niesamowicie wkurwiać i postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Najpierw opisałem sytuację, załączyłem zdjęcia i zawnioskowałem do ZDIUM o postawienie słupków wzdłuż całej ulicy. Po kilku miesiącach dostałem odpowiedź, że słupki to nie ale zgodzą się na znak zakazu zatrzymywania. Kolejne miesiące później, po moim przypomnieniu o sprawie, w końcu zamontowano znaki. Dodali nawet tabliczkę o możliwości odholowania nieprawidłowo parkującego samochodu.

I wreszcie przechodzimy do sedna. Na grupce osiedlowej ryk XD kto to wymyślił, to chyba żart itd. Zarząd osiedla Pikachu_face.jpg, o niczym nie wiedzieli. Najgłośniej płacze baba, która nie potrafi parkować tyłem i od 6 lat stawała na tym właśnie chodniku wjeżdżając na niego 20 metrów wcześniej XD Nieoficjalnie wiem, że część ludzi myśli, że to wina sąsiada, który zadzwonił po policję, kiedy tir jednego wieczoru zaparkował częściowo na trawniku uszkadzając przy tym lampę na naszej ulicy. Policja korzystając z okazji przeszła wzdłuż ulicy, pomierzyła odstępy między samochodami a krawężnikiem i wystawiła parę mandatów. No i, że niby to psiarnia zawnioskowała o te znaki, więc sąsiad c⁎⁎⁎em jest. Rozumiecie to? Dla ludzi taka reakcja na reagowanie na niszczenie wspólnego mienia, to coś godnego pogardy, po co on dzwonił, co on narobił przez to. Płaczą też ludzie posiadający cztery (!) samochody, w tym dwa duże suvy, na jedno mieszkanie z dwójką dorosłych. Absurd goni absurd.

Tymczasem sytuacja na ulicy zmieniła się o 180 stopni. Na całej jej długości nie ma ani jednego zapakowanego samochodu. Po chodniku można swobodnie chodzić, dzieci mogą po nim jeździć rowerkami i hulajnoga mi. Najbardziej zrobił mi dzień moment kiedy przejeżdżająca matka z dzieckiem na rowerach ucieszonym głosem powiedziała do niego: o, zobacz, w końcu nie ma samochodów. Zniknęły zatory i cofanie żeby się przepuścić. Wygoda 20 osób w końcu ustąpiła wygodzie kilkuset osób. Miejsca u nas za szlabanem stały się prawie w 100% użyte ale nawet teraz można znaleźć miejsce do zaparkowania.

Oczywiście sąsiedzi nie zamierzają tak zostawić tej sprawy XD chcą wnioskować o dodanie tabliczek z czasowym wyłączeniem zakazu na czas nocy, czyli dajmy na to między 18 a 8 rano. Jestem przekonany, że godziny te będą naruszane i pomału wrócimy do sytuacji sprzed postawienia znaków. Zamierzam monitorować raporty z komisji dot. organizacji ruchu w mieście i jeśli pojawi się taki wniosek z naszej ulicy to zamierzam go skontrować.

Tak, jestem społeczniakiem i donosicielem jeśli trzeba zadbać o swoje otoczenie. Uważam, że mentalność azjatycką trzeba w Polsce eliminować i tępienie takich sytuacji powinno być powodem do dumy.

Osobistość2piorunów

Chaos przestrzenny kosztuje nas około 85mld złotych rocznie, po 2200zł rocznie na osobę. Tracimy czas i zasoby na walkę z takimi drobiazgami jak twój chodnik a nie uderzamy bezpośrednio tam gdzie powinniśmy czyli do góry. Jakby zaczęto miasta i nowe osiedla planować z głową to takich problemów w ogóle by nie było.

Pokaż więcej komentarzy (70)