razALgulLider
67piorunówz cyklu - dostałem z kanału nadawczego, więc na razie lub w ogóle bez opisu
#ankieta #mapy #regionalizmy #swietlanmaps

Dołączył/a:
razALgulLider
67piorunówz cyklu - dostałem z kanału nadawczego, więc na razie lub w ogóle bez opisu
#ankieta #mapy #regionalizmy #swietlanmaps

yoowkiGruba ryba
43piorunówCisna jest pod koniec sezonu spokojna, niewiele tu turystów. Pewnie w weekend będzie więcej. Czas płynie leniwie jak woda w Solince. Dzielnie doczlapałem się poza centrum do mojej ulubionej knajpy, od 20 lat duże porcje i przystępne ceny. Pamiętam jak 20 lat temu stała kuchnia zrobiona z Niewiadowki obitej deskami na kształt domku i dwa stoliki pod parasolami, teraz to już prawdziwa knajpa wprawdzie drewniana ale całoroczna, prowadzi ją pewien ślązak fanatyk Dżemu, wszędzie wiszą plakaty i płyty winylowe, a z głośników oczywiście leci Dżem.. wracając zachaczykem o mój ulubiony znak drogowy., a teraz z duchem Stanu chlodze nogi w rzece. Bieszczadzkie anioły śpią tam gdzie zawsze i nawet huk motocykli im nie przeszkadza....
#nivaznegdziedroga
#podrozujzhejto
#gory
#jedzenie

paraboleGruba ryba
79piorunów#wedkarstwo
Wczorajszy wypad nad jeden ze zbiorników Raduni.
Poza płoćmi niestety nic większego, ale trafiły sie dwie perełki... :upside_down_face:

biskitusTwórca
7piorunów#jedzenie #gotujzhejto #dietanawypasie
9/999
73,0kg (-0,5)
Dzisiaj spóźniony wrzucam rano podsumowanie dnia poprzedniego. Dania z wyjątkiem śniadania takie same jak w poniedziałek.
Wagowo zacząłem pięknie lecieć, duży spadek jest związany m.in. z….. wizytą w toalecie ;-)
Śniadanie
Kanapki z białym serkiem i awokado
Drugie
Pomarańczowe blondie z ciecierzycy z rabarbarem
Obiad
Ratatouille, czyli leczo po francusku,
Pieczony indyk
Kolacja
Poke bowl z marynowanymi marchewkami, mango i kurczakiem
Kalorie: 1450.4 / Białka: 79.5 Tłuszcze: 55.5 / Węgle przyswajalne:: 137.9 Błonnik:: 35.5 / Węglowodany wymienne:: 11.6
biskitusTwórca
9piorunów#jedzenie #gotujzhejto #dietanawypasie
8/999
73,5kg (+0,1)
Śniadanie
Kanapki z białym serkiem, rzodkiewkami i ogórkiem
Drugie
Pomarańczowe blondie z ciecierzycy z rabarbarem
Obiad
Serowy makaron z sałatką
Kolacja ❤️❤️❤️
Poke bowl z marynowanymi marchewkami, mango i kurczakiem
Kcal: 1446.4 / Białka: 73.2 Tłuszcze: 49.3 / Węgle: 156.0 Błonnik: 39.9
Kolacja mega pyszna!
Słodkie mango, orzechowy sos, kwaśne marchewki, mączysty groszek, ryżowy ryż!
Już wspominałem w komentarzu że na tej diecie najbardziej lubię to, że każde jedzenie zaczyna smakować niesamowicie pysznie. Mózg zaczyna zauważać smaki które na co dzień traktuje na odwal.
Tu chleb zaczyna smakować głębią, ryż jest słodki a tłuszczyk z masełka to jakby Jezusek bosą stópką po gardziołku pogładził!
Zastanawiam się czy podobne wrażenia mogą mieć ludzie którzy długo nie jedli wcale albo musieli jeść jakieś monotonne jedzenie przez długi czas. I nagle dostają coś zwykłego do jedzenia i smakuje im to jak najlepsza ambrozja.
Myślę że mam tego namiastkę ;-)

biskitusTwórca
20piorunów#jedzenie #gotujzhejto #dietanawypasie
7/999
Tydzień diety za mną. Początkowa waga 75,00 końcowa waga 73,4
Zakupy na tydzień żarcia dla dwóch osób to 313 zł

biskitusTwórca
24piorunów#jedzenie #gotujzhejto #dietanawypasie
Spoiler ahead.
Upiekłem sobie ciasto na dietę.
Pomarańczowe Blondie z ciecierzycy z porzeczkami. Mniam!

biskitusTwórca
8piorunów#jedzenie #gotujzhejto #dietanawypasie
6/999
73,4 kg (-0,5kg od wczoraj)
313 zł na dwie osoby na tydzień (do dokupienia mam tylko chleb, croissanty, rukolę w połowie tygodnia)
Śniadanie: OMLET Z BRZOSKWINIOWYM MUSEM I BORÓWKAMI 367 kcal
Drugie: SKYR Z CIASTECZKIEM 214 kcal
Obiad: BOWL Z MAKARONEM RYŻOWYM, KURCZAKIEM I SOSEM ORZECHOWYM 412 kcal
Kolacja: WIETNAMSKA KANAPKA - BANH MI 407 kcal

biskitusTwórca
5piorunów#jedzenie #gotujzhejto #dietanawypasie
4/999
Śniadanie: Kanapki z pastą z łososia
Drugie: Smoothie z banana, awokado i skyra
Obiad: Makaron Ragu (tym razem dodałem ser)
Kolacja: Pieczony łosoś z surówką i z pierożkami Gyoza - takie sobie. 150 g surówki - sporo ale się zmieściło. 55 g łososia + 115G pierożków.
Waga: zacząłem od 75,2 kg 10 lipca
Dzisiaj 74,6 kg. Czuję że pozbywam się na razie wody bo nie jestem taki napuchnięty jak byłem i mam wrażenie że już schudłem. Wiem że to wrażenie bo do dużego spustu wody po komórkach tłuszczowych to jeszcze miesiąc diety pewnie.
Dzisiaj cheat day - dołożyłem 250 kcal piwskiem. .

biskitusTwórca
15piorunów#jedzenie #gotujzhejto #dietanawypasie
3/999
Dzisiaj się pomyliłem i zapomniałem dodać mozarellę do obiadu więc zjadłem ją z szakszuką.
Dodałem jedną kromkę do kolacji żeby się chlebek nie zepsuł.
Śniadanie: Czekowsianka z malinami i orzechami
Drugie śniadanie: krem z pomidorów (gotowy z Lidla)
Obiad: Makaron Ragu
Kolacja: Szakszuka z Pieczarkami

biskitusTwórca
11piorunów#jedzenie #gotujzhejto #dietanawypasie
Kolejny dzień diety 1400 kcal
Smaczne drugie śniadanie. Obiad ten sam co wczoraj syty. Kolacja trochę za dużo surówki wg mnie. Śniadanie było ok
Staje teraz do garów i robię makaron Ragu na kolejne dwa obiady.

biskitusTwórca
11piorunówDzisiejsza #dietanawypasie 1400 kcal
Malinowa nocna owsianka z czekoladą
Kanapki z Hiszpańską pastą i papryką
Cytrynowe pęczotto z fasolką, cukinią i kurczakiem
Gniecione ziemniaczki z dipem jogurtowym i surówką.

OpornikGURU
15piorunówZnacie jakieś naturalne środki nasenne, ewentualnie coś bez recepty, po czym człowiek nie jest jak zombie?
Już mnie to wkurwia.

ismenkaOsobistość
226piorunówja #!$%@? jak ja kocham zycie wlasnie pije sobie kawę w ulubionym kubku w nowym mieszkaniu, klamoty zwalone, najedzona serkiem wiejskim z biedronki. Nic mi wiecej nie potrzeba czytam sobie za⁎⁎⁎⁎stą książkę siedzę na karimacie i czekam na lodówkę. Przypominam klamoty zwalone, przeprowadzka jutro wszystko ogarnięte wiec zero potrzeb zero wkurwu nie musze z remontem walczyć bo mieszkanie po generalce, tylko wstawić meble i pralkę. Mam hajsy mam jedzenie i bezpieczenstwo i klamoty zwalone. Pozdrawiam #heheszki #mieszkanie

MrGerwantGruba ryba
31piorunów#konkursnanajbardziejgownianymemznosaczem #wirsprawiedliwosci #grysprawiedliwe #gamedev Dev update: osadzeni w areszcie

WrzooMistrz
357piorunówTL, DR: Minęło mi 5 lat bez alkoholu, pijcie ze mną kompot! 🎉
Jest to coś, z czego jestem niezwykle dumna, dlatego pomyślałam sobie, że podzielę się z Wami swoją historią i jakimiśtam przemyśleniami. Postaram się, by nie brzmiało to w żaden sposób moralizatorsko, bo to nie moja rola.
Zaznaczę: nie jestem ekspertką od uzależnień. Nie mam wykształcenia pod tym kątem. Nigdy nie byłam na spotkaniu AA. Mogę opisać tylko swoją perspektywę, posiłkując się wiedzą pozyskaną z materiałów o uzależnianiach oraz rozmów z terapeutą.
Jak to się stało, że przestałam pić
...A może zacznę od tego, jak zaczęłam. Moja "historia" nie jest jakoś szczególnie oryginalna, ale może to właśnie dlatego jakoś się ze mną utożsamicie.
W moim domu alkohol był obecny od zawsze, choć nie pochodzę z domu patologicznego. Wiecie, typowa klasa średnia, rodzice wykształceni. Jedno z rodziców jest wysokofunkcjonującym alkoholikiem - jak większość osób z problemem alkoholowym. Alkohol w moim domu rodzinnym był traktowany jako pocieszacz, medium do celebrowania wydarzeń (świąt, rocznic, urodzin, imienin), wieczorny uspokajacz, rozkręcacz imprezy.
Uzależnienie od alkoholu jest też częściowo warunkowane genetycznie. Szacuje się, że takie rodzinne obciążenie może odpowiadać za około 60% skłonności do uzależnienia się przez potomstwo.
Siłą rzeczy nie rozmawiałam z rodzicami na temat niebezpieczeństw związanych z alkoholem, jego negatywnych stron. Z ich perspektywy problem alkoholowy jest wtedy, kiedy człowiek się upadla, upija do nieprzytomności, zaczyna zaniedbywać swoje obowiązki. Do tego, dlaczego ten wniosek jest szkodliwy jeszcze wrócę.
Pierwsze piwa piłam w latach nastoletnich, ze znajomymi (zarówno jako wyraz buntu, jak i chęć przynależności do grupy). Każde wyjście oznaczało 2-3 piwa, bo bez nich nie ma spotkań towarzyskich. Na tym etapie nie czułam jeszcze chyba takiej organicznej potrzeby sięgnięcia po alko, choć przyszła ona po paru latach.
Tak się złożyło, że na studiach zaczęłam szukać pracy, aby sobie dorobić. Zapytałam o możliwość w pracy w pubie, do którego lubiłam przychodzić ze znajomymi. Generalnie w pubach z kraftami przepracowałam jakieś trzy lata. Naturalnie, pracując w takim miejscu masz na bieżąco kontakt z alkoholem. Pijesz za barem, bo to normalne. Spotykasz się ze znajomymi w miejscu pracy, bo to normalne.
Przyszedł czas pisania magisterki (nomen-omen, o piwie) i przeprowadzki, który był jednym z gorszych okresów w moim życiu. Wraz z kolejnymi latami częstotliwość picia się zwiększała, na tyle, że sama spokojnie wypijałam butelkę wina wieczorem, żeby się znieczulić. Naturalnie byłam wysokofunkcjonującą osobą z depresją i problemem alkoholowym. W pracy nigdy nie zawalałam terminów i obowiązków, robiłam, co do mnie należy.
To... jak to się stało, że przestałam pić?
W pewnym momencie jednak pogłębił się mój kryzys psychiczny (i maskowanie go alkoholem oraz uśmiechem przestało działać), który rzutował na moje życie osobiste. Coraz częściej zamykałam się w sobie, dysocjowałam, pojawiło się rozdrażnienie, problemy ze snem. Poszłam do psychiatry z poczucia bezsensu swojego życia, powoli przestając widzieć nadzieję dla siebie.
Dostałam diagnozę stanów depresyjnych. Psychiatra zapytała mnie, jak wygląda moja relacja z alkoholem. I wiecie, co? Poczułam wtedy pierwszy raz taki... wstyd. Bo uświadomiłam sobie, że faktycznie piję za dużo.
Psychiatra przepisała mi antydepresanty oraz leki nasenne, i powiedziała, że nie wolno ich łączyć z alkoholem.
Jestem z natury osobą dość obowiązkową, więc tamtego dnia przestałam pić alkohol. I mija mi 5 lat.
Czy wystarczyło po prostu przestać pić?
No nie, no. Silna wola to absolutna pułapka dla osób z problemem alkoholowym, bo ona nie jest wcale silna 😉 Na tzw. dupościsku nie da się jechać w nieskończoność. Człowiek na dupościsku w końcu powie "już się wystarczająco natrzeźwiłem, to mogę się już spokojnie napić". I cykl się zaczyna od nowa.
I tu moje przemyślenie: picie nie jest problemem samym w sobie, jest objawem większego problemu.
Oprócz farmakologicznego leczenia depresji (na które zareagowałam bardzo dobrze) podjęłam też psychoterapię w nurcie CBT (poznawczo-behawioralnym). Zasadniczo ta forma terapii ma trwać krótko, zaś moja przeciągnęła się na jakieś 3 lata. Okazało się wtedy, że psychicznie funkcjonowałam bardzo źle: spychałam swoje potrzeby na boczny tor, próbowałam uzyskać aprobatę innych, uzależniałam obraz samej siebie od tego, co inni mogą o mnie pomyśleć, nie miałam swoich marzeń czy pragnień, nie umiałam odpoczywać, miałam wiecznie zawaloną głowę strumieniem myśli, nie wyrażałam złości, byłam piekielnie zestresowana. Nie będę was zanudzać, natomiast po paru miesiącach terapii uświadomiłam sobie, dlaczego tak naprawdę potrzebowałam alkoholu. Żeby po prostu nie myśleć.
Osoby z problemem alkoholowym potrzebują go do regulowania emocji, i problemem nazywa się go niezależnie od litrażu. Jeśli potrzebują sięgnąć po alkohol, by się dobrze bawić, by się zrelaksować, by się odstresować, by o czymś zapomnieć, by zasnąć - to mają problem z alkoholem. Jeśli mówią sobie, że nie piją codziennie, ale piją w weekend "bo im się należy", "bo chcą sobie wypić i się niczym nie przejmować, zresetować się" - mają problem z alkoholem. JJeśli potrzebują alkoholu, by zrobić sobie dobrze - mają problem z alkoholem. Jeśli asocjują spotkanie towarzyskie z alkoholem jako coś całkowicie naturalnego - mają problem z alkoholem. Jeśli zastanawiają się, czy nie piją za często/za dużo - mają problem z alkoholem.
Tu zachęcam do odsłuchania tego odcinka podkastu "Co ćpać po odwyku" , w którym chłopaki dobrze przedstawiają te aspekty. W przypadku wątpliwości i chęci rozwinięcia tematu skierujcie się tu. W ogóle gorąco polecam ten podkast.
Co po rzuceniu alko?
Terapia wzmocniła mnie, pomogła poukładać na nowo. Dzięki niej zrozumiałam przyczyny swoich zachowań, ale też przyczyny tego, dlaczego sięgałam po alkohol.
Oczywiście, antydepresanty i terapia nie były jedynymi narzędziami, po które sięgnęłam w trzeźwieniu. Były też duże ilości słodyczy (bo organizm na detoksie domaga się czegoś, co podwyższy serotoninkę, poziom endorfin, doda cukru), kofeina i nikotyna (z której udało mi się z sukcesem zrezygnować ponad 2 lata temu po wielu latach palenia).
Osoba, która odstawia alkohol, nagle zyskuje dużo wolnego czasu, który w początkowym etapie jest bardzo trudny do przetrwania. Tu potrzeba kontaktu z innymi ludźmi, najlepiej tymi, którzy poważnie podchodzą do Twoich zmagań (u mnie było to wsparcie męża), ale też czegoś, co zajmie Ci czas, a najlepiej, jeśli doda trochę endorfin i serotoninki do obiegu. Malowanie, bieganie, rower, majsterkowanie, chodzenie po górach... w moim przypadku były to książki, zgłębianie tematu uzależnień w podkastach, spacery, wędrówki oraz joga, która towarzyszy mi od 4 lat. Nie w formie uduchowionej, ale w formie odstresowującej aktywności fizycznej, dzięki której dbam o kondycję i spokój psychiczny.
Ciekawe jest to, że przy trzeźwieniu rzadko można wskazać taką bezpośrednią myśl: "chciałabym/chciałbym się teraz napić", "brakuje mi alko". Objawami domagania się organizmu o alkohol w procesie trzeźwienia są rozdrażnienie, smutek, napadowe łaknienie słodyczy, uczucie braku czegoś, problemy ze snem... przyczyn jest wiele. Dla ciekawych, zachęcam do wygooglania "Dzienniczka głodu alkoholowego", który jest używany przez AA oraz terapeutów uzależnień.
Czy zrezygnowałam z życia towarzyskiego?
I tak, i nie. Nigdy nie byłam imprezowiczką, dlatego rezygnacja z wyjść do klubów czy pubów nie była tak dotkliwa.
Picie alkoholu od paru lat przed jego rzuceniem było dla mnie przede wszystkim związane z samotnym jego spożywaniem, dlatego nie odczuwam presji grupowej na picie w pubie, knajpie czy na imprezie, gdzie inni piją. Nie mam problemu z tym, że znajomy w moim towarzystwie napije się alko - nie czuję, że coś tracę. Dobrze bawię się na trzeźwo. Mam w tym też wsparcie męża, które jest chyba najważniejszym elementem tego społecznego aspektu trzeźwienia. Nie lubię tylko zapachu alkoholu - odrzuca mnie tak, jak dym papierosowy.
Od razu też powiem, że wielu alkoholików jest triggerowanych piwami 0% i niealkoholami. Mnie one nie triggerują, chętnie piję piwa bezalko (choć dla swojego komfortu psychicznego unikam takich, które mają 0.5% albo kombuchy czy innych fermentowanych napojów, mogących zawierać alkohol) czy drinki bezalkoholowe. Ostatnio w Gdańsku otworzył się Dromader Dry Bar, serwujący drinki 0%, który jest wspaniałym miejscem, i do którego często przychodzę. Gorąco polecam, jeśli będziecie mieli okazję skoczyć.
Czy traktuję siebie jako osobę uzależnioną?
Tak, bo mam problem z alkoholem. On nie zniknie, będzie mi towarzyszył zawsze.
Wciąż istnieje ryzyko, że coś będzie nie tak, że spotka mnie jakiś kryzys i sięgnę po alkohol. To wpłynie na wytworzony ciężką pracą obraz samej siebie, którego jednym z filarów jest to, że jestem trzeźwa. Dlatego każdy trzeźwiejący, który traktuje sprawę poważnie, w momencie napotkania sytuacji stresowej po prostu czuje lęk: "czy ten stresor sprawi, że sięgnę po alkohol?", "czy dam radę?".
Osoby z problemem alkoholowym nie są w stanie kontrolować swojego picia. Nie da się "pić tylko trochę". To tak nie działa. Co więcej, nie ma bezpiecznej dawki alkoholu - każda, nawet najmniejsza, jest szkodliwa dla organizmu.
Co więcej, osoba czynnie pijąca i mająca problem z alko będzie trwać w mechanizmie iluzji i zaprzeczeń. Że skoro ogarnia życie, to nie ma sobie nic do zarzucenia. Bo dla niego łatka "alkoholika" jest jednoznacznie negatywna i stygmatyzująca - jej przypięcie wywołałoby falę myśli egodystonicznych, rujnujących poczucie własnej wartości, i urzeczywistniło zinternalizowane negatywne odczucia na swój temat.
A mi to nie robi, bo wiem, że uzależnienie od alkoholu jest chorobą (ma swój numer statystyczny w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD – 10 i jest to numer F10. 2.). Są gruźlicy, są cukrzycy, są alkoholicy.
Nazwanie swojego problemu jasno też daje pewne poczucie wolności - uwalnia od wstydu, od potrzeby kłamania na temat swojego niepicia (alkohol jest jedyną substancją uzależniającą, w przypadku której jeśli jej nie przyjmujesz, to ktoś się pyta, czy nie jesteś chory), co pomaga w procesie trzeźwienia.
No i, wiecie, osoba uzależniona nie przestanie pić w inny sposób, niż z własnej, nieprzymuszonej woli. Nie da się "namówić kogoś, żeby przestał pić". Można mu jednak odebrać komfort picia - tak, żeby za każdym razem po sięgnięciu po alkohol wracały do niego myśli, że chyba jednak ma problem. Chyba używa właśnie alko do tego, by regulować swoje emocje. Chyba coś jest nie tak.
Co teraz?
A w sumie git. Jestem szczęśliwa. Mam dobrą relację z samą sobą, ze swoim poczuciem własnej wartości. Schudłam, dbam o siebie, chodzę na jogę. Mam pasje, w których się spełniam. Przede wszystkim robię rzeczy w zgodzie ze sobą. I ani trochę nie żałuję, że przestałam pić.
Każdej osobie, która dotrwała do końca, dziękuję za uwagę. Cieszę się, że możecie świętować razem ze mną. :)
PS. Zadanie dla chętnych: bardzo polecam ten odcinek podkastu "Niemyte dusze" , w którym lekarz psychiatra opisuje problematykę uzależnienia od alkoholu.
#chwalesie #alkoholizm #uzaleznienie #trzezwosc #ciagbezalkoholowy

Dziękuję za ten wpis. Że się otworzyłaś i pokazałaś nieznaną perspektywę na alkoholizm
@Wrzoo Gratuluję, ale liczenie ile się jest trzeźwym wskazuje, że problem nadal w Tobie istnieje.
Kiedyś piłem sporo, ale różnych smacznych drinków i alkoholi. Po latach przestało mi to smakować, piję bardzo okazyjnie. Więc być może i Tobie by się to znudziło.
TymczasowyNick66Tytan
64piorunówTo nadal astrofotografia? :thinking_face:
Pierwszy raz w życiu łapałem tranzyt ISS na tle księżyca. 2 godziny przygotowań, przelot ok. 2,5 sekundy. Ostatnie sekundy przed przelotem o mało zawału nie miałem. GIFa jutro poskładam. Następnym razem próba z kamerką astro. (11fps vs 100)
Mak127 Z50
#astrofotografia #iss

piękne
Idealnie podzielili lotem księżyc na pół w innej osi.
jajkosadzoneGURU
24piorunówHej,
Ile macie zlotych oszczednosci?
#finanse #oszczednosci #ankieta
ile masz oszczednosci
1186 głosów
@jajkosadzone a to w ZUS na subkoncie się liczy?
@jajkosadzone z takim pytaniem i odpowiedziami to mając dychę w portfelu nadal mam oszczędności "do 50 000" :smiley:
onoofryKoneser
295piorunówDajcie trochę grzmotów na odwagę. Zaraz jadę na pierwszą życiu operację.
@onoofry jak jechałem na pierwszą operacje to strasznie się bałem. Jak jesteś podatny na leki, to zaśniesz nim wyjedziesz z sali pacjentów. Ja dotrwałem do momentu, gdy anestozjolog ogolił mi pache i wstrzyknął dodatkowe znieczulenie ręki. Potem odcieło. Obudziłem się na haju w poczekalni, gdzie 3 młode panie z personelu robily se ze mnie jaja, bo gadalem głupoty 😉
PiesekOsobistość
40piorunówPorównanie wielkości #lucjan (2.5 roku) i #bruno (5 miesięcy)
#hejtoblhclub #hejtonevaclub
#pokazkota

Przez sekundę szukałem drugiego kota, bo mi się zlały w jednego xd
Tyle futra do miziania (tylko najpierw trzeba je stamtąd zdjąć) 😆